odliczanie drobnych kwot od alimentow przez ojca

19.01.09, 10:19
Witajcie.
nie mam juz pomysłu, nie mam sił na dalszą walkę, jestem nikim bo chce dobrze.
Pisałam juz kilka razy o pomysłach ex tym razem padł nastepny a nawet został
zrealizowany.
Otóż odliczył sobie 100 PLN od alimentów -zasądzonej kwoty na tzw. drobne
wydatki na dzieci tj:

-zaplacil za obiady w szkole małego (na moja prośbę ponieważ kolejny miesiąc
sie spóźnia z alimentami przez co moje płanowanie wydatków na cały miesiąc
jest za kazdym razem rozwalone i nie moge sie połapac bo nie wiem nigdy kiedy
dostane od niego przelew)
- poszedl z córka do dentysty bo jej obiecał ( wiec sobie za plombe policzyl
60 zł czyli ode mnie 30)
- zapłacił za angielski w przedszkolu u małej - choc nikt go o to nie prosił)

Wydatkowałam 900 zl na oboje dzieci w związku z uruchomieniem roku szkolego
dla 2 dzieci -nie dał ani grosza a młodemu do 1 klasy kupił w kiosku zeszyt w
szerokie linie za 1 zł-ot jego pomoc

Jeśli jest nieplanowany wydatek na dzieci tj. choroba, zakup czegos drozszego
- mowi zawsze nie, bo on płaci alimenty i sama mam sobie radzic.
Nie dołożył sie do niczego. zawsze odmawia.
Ja go ciągle strasze ze oddam sprawe do komornika ale ja poprostu chyba to
zrobie bo juz nie mam siły do niego.
a może strzelic sobie w ten durny łeb?

pozdrawiam
    • plujeczka Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 19.01.09, 12:34
      faktycznie jesteś pobłazliwa w stosunku do sowjego byłego meża a on
      robi CiĘ BESZCZELNIE w konia jak tylko może.Zatem przestań się z nim
      szarpać -oddaj sprawę do komornika jesli ma stała pracę nie będzie
      problemów ze sciąganiem i twój budŻET nie bedzie narazony na "
      niespodzianki"
      • kacprus Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 19.01.09, 13:02
        jak narazie z tego co sie dowiedzialam ja jestem beszczelna i podła, twarda i
        bezwzgledna!
        ja matka ktora :
        - co miesiac cierpliwie czeka na alimenty z pewna dozą nieśmiałości , - ze dąże
        do spotkań jego i dzieci,
        - ze jeszcze nigdy mu nie odmowilam jak chce wziać dzieci,
        -ze udzielam informacji nt dzieci,
        -ze uwazam go za ojca dzieci

        i jeszcze go chce podac do komornika bo sobie odliczyl uzasadnione wydatki!
        sucz ze mnie normalnie!
        • chalsia Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 19.01.09, 14:16
          > jak narazie z tego co sie dowiedzialam ja jestem beszczelna i
          podła, twarda i
          > bezwzgledna!
          > i jeszcze go chce podac do komornika bo sobie odliczyl
          uzasadnione wydatki!
          > sucz ze mnie normalnie!

          kopnij Ty się w końcu w głowę - co Cię do jasnej anielki obchodzi
          co on o Tobie mówi i myśli. I zaiwaniaj do komornika, zamiast
          wylewqać krokodyle łzy nad własną naiwnością.
          • kacprus Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 19.01.09, 14:33
            Droga chalsiu
            Ale to wydatki poniesione na dzieci wiec uzasadnione.
            to idiota!
            zalozy mi sprawe nie wazne za co ale ja nie mam ochoty z nim sie włóczyc po sadach!
            poza tym chyba nie mam skrupołów.
            wlasnie napisal zebym w koncu zaczela działac a nie tylko grozby mu posyłam!
            wiec do dziłąnia
    • krolowazla Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 19.01.09, 13:48
      Ja uważam, ze powinien Tobie jako matce przekazywac cała kwotę zasądzonych
      alimentów. Jeśli chce coś zasponsorowac dodatkowo dziecku to jego sprawa. Niech
      to robi., ale alimenty powinien płacić w takiej wysokości jak jest zasądzone.
      Powiedz mu o tym i poczekaj miesiąc, na następne alimenty. Jeśli alimentów
      otrzymasz mniej, to podaj go do komornika.
    • santana_2 Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 19.01.09, 14:43
      wieki mnie tu nie było... ale czytam ...
      miałam taki sam problem z panem ex mężem. wymyślił,że prześle mi
      alimenty za okres 3 tygodni, bo przez 1 tydzień wakacji dzieci były
      z nim.oczywiście odbyła się bezsensowna dyskusja, po której
      napisałam maila ze do tego i tego dnia czekam na pozostałą kwotę, po
      danym terminie oddaję sprawę do komornika. Poskutkowało, ale swoje
      musiłam wysłuchać ( jestem toksyczna, bezczelna itd.)
      • kacprus Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 19.01.09, 15:12
        no własnie dzieci były przez tydzień u niego! wiec jak moze płacic podwojnie!?
        płaci na cały miesiac to wydatki na dzieci przez 7 dni płaci raz jeszcze!
        szczyt beszczelnosci!
        Dałam mu czas dzis do g.14.
        oddałam polowe za angielski, polowe za dentyste, polowe za obiady synka
        i co?
        brak reakcji.
        szanowac takiego!?
      • tricolour To jest sprawa dyskusyjna... 19.01.09, 15:20
        ... i wiele zależy od nastawienia byłych małżonków, bo rzeczywiście gdy dziecko
        jest u ojca, to wydatki matki maleją w tym okresie.
        • deleine Re: To jest sprawa dyskusyjna... 19.01.09, 18:39
          Przepraszam, dzisiaj jest ponoć kiepski dzień, mój chyba tak, zwłaszcza jak
          podczytuję forum. Ale zapytam - czy w takim razie za weekendy też powinno się
          odliczać i oddawać za wszelkie ekstra wydatki poniesione w tym czasie? Bo de
          facto wydatki maleją i może w myśl "kochajmy się jak bracia liczmy się jak
          żydzi" lepiej oddać za co drugi weekend, połowę ferii. Czy dziecko naprawdę jest
          przedmiotem finansowych targów? A raczej czy powinno być?
          • mariefurie Re: To jest sprawa dyskusyjna... 19.01.09, 18:47
            Się tym nie przejmuj. Prosta zasada. Spłodził - ma ponosic konsekwencje.
            Finansowe równiez. Nie tylko wychowawcze. Tak jak robisz to Ty.
            Jak się nie dało tego zorganizowac będąc rodziną, to moze sie nauczy będac ojcem
            zaocznym.
            Dziecko samo na świat sie nie prosiło.
            smile
          • tricolour To jest indywidualna sprawa... 19.01.09, 18:52
            ... i do rozwiązania przez byłych małżonków. Jeśli jedno liczy każdą złotówkę,
            to nie może się dziwić, że drugie też tak postępuje - nie jest to żadna aluzja w
            Twoim kierunku tylko obserwacja forum.

            Pamiętam, był przypadek, że ojciec był z dzieckiem przez miesiąc wakacji, miał
            płacić pełne alimenty i nie było zgody dyskutujących Pań do obniżenia alimentów
            choćby za jedzenie w tym czasie (o uldze rodzinnej już nie mówiąc). W takiej
            sytuacji może dochodzić do dużych konfliktów, które nikomu nie służą.
            • deleine Re: To jest indywidualna sprawa... 19.01.09, 18:59
              A jak matka przez pozostałe 11 miesięcy musi cały swój świat zorganizować wokół
              dziecka a facet może robić co dusza zapragnie i ma w nosie, że może czasem warto
              zapytać czy nie pomóc przy ich wspólnym dziecku, to już jest inna kwestia niż
              finansowa? Wiesz, im dłużej o tym myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że
              osoba która doprowadziła do rozwodu powinna zwyczajnie siedzieć cicho i nie
              utrudniać życia innym. A takie odliczenia finansowe to nic innego jak utrudnienia suspicious
              Eh, jedna strona drugiej nigdy nie zrozumie. Chyba.
              • tricolour Masz sporo racji... 19.01.09, 19:07
                ... ale równie często kobiety opuszczają facetów, a i tak stawiają im wymagania.
              • kacprus Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 08:39
                tak, to juz tez przerabiałam.
                Matka musi! tatus nie.i ot róznica.
                Matka sobie takie zycie wybrała to niech zaiwania! chocby 3 etaty to i tak
                bedzie mało.
                Ostatnio nawet sie dowiedziałam ze ON nie jest od tego zeby z pierwszoklasista
                odrabiac lekcje czy poczytac czy tez wierszyka sie nauczyc bo...ON jest od
                zapewniania rozrywki i dobrego humoru!
                wiec zapytałam czy za klowna robi czy za ojca do cholery?
                Niestety odpowiedzi brak!
                To ze wezmie dzieci na 2 tygodnie nad morze to do dzis mam wypominane.
                A to ze:
                - trzeba z dzieckiem do lekarza
                - trzeba z dzieckiem zostac bo chore
                - trzeba kupic leki
                - trzeba pojsc na zebranie do jednego i drugiego
                - trzeba codziennie im zorganizowac czas
                - trzeba z nimi usiasc i porozmawiac
                - trzeba odrobic lekcje
                - trzeba codziennie ugotowac
                - trzeba przytulic
                - trzeba pocałowac
                - trzeba poglaskac
                on nie musi nic, i bardzo mnie to cieszy
                itd
                itd
                itd....
                kogo to obchodzi?
                chciałas to masz!
                i jeszcze ci powie ze jestem beszczelna (cos złagodniały jego epitety ostatnio w
                stosunku do mnie, co przyprawia mnie o osłupienie)
                Nie wiem o co chodzi takim ludziom jak on.
                zadowolony z zycia, wypoczety, ogolony, zaczal uzywac drogich perfum (co przez x
                lat nie udało mi sie wyegzekwowac),usmiechniety a co najwazniejsze kobiety za
                nim szaleja...wiec czegóż chciec wiecej?
                Ale sa ludzie wyzej ode mnie postawieni zeby sie z nim uzerac, ja jakos nie mam
                ochoty.
                • fragile66 Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 10:24
                  kacprus napisała:

                  > Matka musi! tatus nie.i ot róznica.

                  Nieprawda, matka miała wybór - mogła zgodzić się na zamieszkanie
                  dzieci z byłym mężem, płacić mu alimenty i mieć wspaniałe wolne
                  życie.
                  Jak się powiedziało A, to trzeba też umieć resztę alfabetu...
                  • deleine Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 12:25
                    a jak się zostało ojcem, to po rozwodzie, gdy dziecko zostaje z matką, same
                    przywileje przysługują tak? bo mu się krzywda stanie jak to on urwie się z pracy
                    żeby z własnym dzieckiem do lekarza pójść? przygnębiające, że są i tacy faceci -
                    co znaczy chciałaś to masz? wychodzi na to, że w takim przykładzie to ojciec
                    rzeczywiście klaun a dziecko maskotka;

                  • lima Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 12:27
                    hehe, myslisz że tak wielu tatusiów jest skłonnych zostać z dziećmi ?
                    Owszem, są tacy że chcą, sa tacy że wychowują, śa tacy którzy mogliby ale im
                    była nie pozwala. Ale dla baaardzo wielu facetów sytuacją oczywistą jest, że
                    kobieta zrobi wszystko koło dzieci bo to jej psi obowiązek, zajmie się, wychowa,
                    wyżywi a w "międzyczasie" będzie dużo zarabiać żeby mąz nie musiał dawać żadnych
                    alimentów lub minimalne. Jak przychodzi co do czego to mało panów się rwie do
                    zostania z dziećmi i wzięcia za nie odpowiedzialności a kobieta która zostawia z
                    ojcem dziecko jest piętnowana jako wyrodna matka.
                    • fragile66 Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 12:40
                      lima napisała:

                      > hehe, myslisz że tak wielu tatusiów jest skłonnych zostać z
                      dziećmi ?

                      nie mam pojęcia. To nie jest forum naukowe i nie mamy obowiązku
                      posługiwać się statystykami. Każdy opiera się na własnym
                      jednostkowym doświadczeniu.
                      Ja akurat składałem wniosek o przejęcie opieki nad dziećmi i
                      zaproponowałem alimenty od ex w wysokości 100 zł.
                      Ona się na to nie zgodziła i zażyczyła sobie alimentów czterdzieści
                      razy wyższych (na szczęście sąd się zadławił tą kwotą i przyznał
                      rozsądną).

                      Mimo że rzetelnie przelewam ex alimenty, to często córki o coś
                      proszą i wtedy niestety mną kurwica trzęsie, bo przy kwotach 50-100
                      złotych mogę coś sprawić albo załatwić, ale czasem muszę 10-letniemu
                      dziecku tłumaczyć, że na jej utrzymanie już daję spore pieniądze
                      mamie, więc niech się do niej zwróci.

                      Tak więc nie uogólniajmy oskarżeń bez potrzeby, bo forum nie służy
                      do badań socjologicznych, tylko do dzielenia się troskami, pomysłami
                      i wsparciem.
                      • mariefurie Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 12:57
                        Niepotrzebnie sie denerwujesz uważam. Dziesięcioletnie dziecko to tez człowiek, i w dodatku potrafiący myslic i liczyc.
                        Mysle, ze nie powinno to byc skrzetnie skrywaną tajemnicą ile pieniedzy dajesz jego matce. Dziecko powinno znac tę kwotę. I w tym wieku juz mniej wiecej sie orientowac, na co ta kwota ma starczyc. Jezeli uwazasz, ze dajesz wystarczajaco, to powinienes powiedziec to dziecku otwarcie. I nie bedzie Cie wiecej prosic o dodatkowa kasę.
                        U mnie np. jest tak, ze nawet jezeli ojciec (oprócz łacznych kosztów, które ponosi), zrobi extra zakupy z wlasnej woli (chociazby spozywcze, za 50-100 zł na przyklad), to zawsze o tym mówie synowi. Nie widze powodu, aby dziecko o takich rzeczach miało by nie wiedziec i nie orientowac sie, ze wszystko kosztuje i ze kazde z nas cięzko na to haruje. dzieki temu dziecko nie ma postawy roszczeniowej, a i tez zaczyna interesowac się jakie kwoty pojawiaja sie na rachunkach. A czasami nawet i skomentowac jadowicie potrafi, ze rachunek za telefon na przykład za wysoki jest.wink
                      • kacprus Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 13:10
                        przypuszczam ze jestes ojcem, wiec powiedz jaki jest twoj poglad na tego typu
                        sprawy?
                        Ojciec przez cały tydzien nie interesuje sie dziecmi,
                        nie odrabia lekcji,
                        zabiera na 2 dni w weekend
                        gdy musze isc do pracy i prosze zeby wzial dzieci to ZAWSZE JEST NIE,
                        prosiłam zeby poszedl z małym do szpitala na 3 dni w celu diagnozy powaznej
                        choroby- tez odmowil bo uznał ze jego zdaniem wykonanie takich badan u dziecka
                        jest zupelnie nie potrzebne i jak chce to moge sobie isc z nim sama do szpitala,
                        za kazdym razem jest opor
                        za kazdym razem jest darcie kotow
                        za kazdym razem jest grozenie
                        no poprostu dosc mam wszystkiego
                        jeszcze teraz jego idiotyczne spekulacje w temacie ze jego alimenty nie sa
                        pozytkowane na dzieci!
                        i on chce placic czesc alimentow w naturze tzn. przelew bedzie na jakas
                        okreslana kwote a do tego on bedzie robil oplate za przedszkole + opłaty w
                        szkole młodego.
                        Pytam o uzasadnienie? skoro wszystko gra, nie zalegam z zadnym rachunkiem
                        nigdzie, dzieci maja czysto, uprane, najedzone, usmiechniete?
                        wiec po co??
                        czy dzieci musza wciagac sie w ta gre?i jeszcze jestem obwiniana za to chce
                        dobrze.i odgrazanie sie ze robie dzieciom krzywde!
                        nie chce juz nic od tego czlowieka, nie chce byc ojcem, niech nie bedzie jego sprawa
                        ale jak to sensownie rozwiazac??
                        • mariefurie Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 13:28
                          A dlaczego Kacprus nie chcesz by on placil za przedszkole sam? Moze ja za leniwa jestem i wygodna, ale generalnie jezeli woli placic w naturze ze tak powiem, to ja sie zawsze zgadzam. Mniej mam na głowie w ten sposob. Mówie na przyklad,-dziecku trzeba kurtke na zime kupic. On - dobrze, ja kupie. Kupuje kurtke za 300 zl(!!) za ja bym trzy kupila za te pieniadze, a w dodatku rozmiarowo - na jeden sezon, na styk. Jeszcze jakis czas temu to mi bylo szkoda tej jego kasy bezmyslnie wydawanej, ale teraz to juz wszystko mi jedno.
                          Co to spekulacji, ze alimenty ida nie ta co trzeba. Mysle, ze "ten typ tak ma". Kupilam sobie kanape. Sprzedalam stara i kupilam nową, za te same w zasadzie pieniadze. Tydzien przed tym zakupem on zostawial mi gotowke na dziecko. Przyjezdza do dziecka, akurat mnie nie bylo w domu, dzwoni do mnie i sie drze: -dlaczego dziecko nie ma nawet mleka? (mleko w szafce stało, a ze sie młodemu nawet zajrzec tam nie chciało, to trudno). -Ja pieniadze na dziecko zostawilem, a ty kanape sobie kupilas!!
                          Wiesz, no co sie bede tym denerwowac. Mial chlop zły dzien widocznie i tyle.
                          Twój tez pewnie tak miewa smile
                          • kacprus Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 13:37
                            Dlaczego nie chce?
                            Poniewaz na kazdym kroku jestem wydutkana przez tego typa.
                            prosta sprawa .
                            i tak na okrągło.
                            Najprostrzy przykład.Odliczył sobie od alimentow kwote, ktora wydal na dzieci i
                            zapłacił mniej niz ma w wyroku.
                            Poinformowałam go ze nie ma do tego prawa i zarzadałam zwrotu.
                            powiedział ze odda jesli ja oddam mu za tego tentyste, angielski, i obiady,
                            oddałam tak jak chcial a on co?tradycyjnie, smieje mi sie w d...
                            a dlaczego?
                            bo za obiady młodego oddałam mu polowe a nie całośc czyli 55 zł
                            Poza tym młoda juz lada chwila kończy przedszkole bo idzie do szkoły wiec na te
                            pare dosłownie miesiecy nie mam zamiaru scierac z nim po sadach bo jego cel jest
                            jeden- zeby mnie zniszczyc a ja sie nie dam
                            Tez chciał kupowac kurtke ale odpusciłam bo spadl snieg i sie dziecko nie
                            doczekalo i kupilam sama.
                            buty mu kupil na zime za 40 zl to tez rabanu narobil ze powinnam mu oddac!
                            a czy ktos go prosil? dziecko w sandałach nie chodzilo wiec naprawde nie wiem co
                            chcial tym udowodnic
                            • tricolour Dajesz się robić w konia... 20.01.09, 13:50
                              ... a potem dziwisz się.

                              Facet nie ma prawa odliczać niczego od alimentów (a gdy odliczy, to idziesz do
                              komornika), Ty nie masz obowiązku zwracać połowy jego DODATKOWYCH wydatków na
                              dzieci.

                              Jednak i Ty, i on robicie inaczej więc dlaczego cokolwiek Cię dziwi?
                              • kacprus Re: Dajesz się robić w konia... 20.01.09, 13:58
                                Bo nie chce sie kłocic, zdzierac, szarpac kosztem dzieci.
                                zawsze spelniałam jego zachcianki, nigdy nie liczyl sie z moim zdaniem i moimi
                                potrzebami.
                                nawet na zycie nie bylam ubezpieczona bo po co!szkoda pieniedzy
                                ale spokojnie sie juz ubezpieczylam.
                                Chyba jednak powinnam byc bezwzgledna i twarda i pokaze swiatu jaka ze mnie sucz
                                i jesli 10 nie bedzie pieniedzy na moim koncie na utrzymanie dzieci to bardzo
                                tego pozałuje.
                                a co miesiac slucham wymowki ze jest w trudnej sytuacji finansowej, bo jego moja
                                sytuacja nie interesuje- to ze spłacałam za dziecka ksiazki ktore kupilma za
                                pozyczke bo on nawet nie smiał cokolwiek dolozyc,
                                dzieki tricolour- dajesz mi pozytywnej energi, i pozytywnych mysli.
                                • lima Re: Dajesz się robić w konia... 20.01.09, 14:04
                                  Ale po co słuchasz jego gadania? Mówisz "nie interesuje mnie to" i się
                                  rozłączasz/odwracasz/wypraszasz z mieszkania.

                                  Twoim zadaniem jest dopilnować by pełna kwota alimentów znalazła się na twoim
                                  koncie, i kasę przeznaczyć na dzieci.
                                  Jeśli facet coś chce ponadto dzieciom kupić to proszę bardzo - niech kupuje na
                                  własną odpowiedzialność. Nie dostajesz 2 tysięcy na dziecko tylko minimum.. Więc
                                  przestań być głupią która uważa , że dochodzenie swoich podstawowych praw to
                                  "bycie suką". Zmień myślenie.
                                  • lima Re: Dajesz się robić w konia... 20.01.09, 14:07
                                    i jeszcze - jeśli najpierw się godzisz, by za coś płacił i sama mu odliczasz od
                                    alimentów mimo że ci jakieś awantury robi = to do kogo pretensje jeśli sama
                                    dajesz mu te możliwości by cię w konia robił?
                                    • kacprus Re: Dajesz się robić w konia... 20.01.09, 14:12
                                      Nie zapłacił alimentow w terminie w zwiazku z czym nie mialam z czego zaplacic
                                      obiadow.
                                      zapytalam czy moglby zaplacic za mlodego obiady-powiedzial siur.
                                      Absolutnie nie pozwoliłam mu tego odliczyc od alimentow, nic takiego nie miało
                                      miejsca!
                                      zero dyskusji na ten temat wiec nie wiem skad ten pomysl u niego sie zrodzil.
                                      to tak w woli wyjasnienia wink
                                • tricolour Nie kłóć się, nie zdzieraj... 20.01.09, 14:06
                                  ... tylko egzekwuj swoje prawa. Jeśli termin płatności alimentów jest 10-go, to
                                  facet może zapłacić 10 i jeśli nie jest to weekend, to pieniądze będą 11 na
                                  koncie (albo później jeśli 10 jest w sobotę. Jeśli alimenty wpływają
                                  nieterminowo, to idź do pracodawcy męża i niech on płaci - masz takie prawo.

                                  Jeśli mąż coś odejmie z alimentów, to idź do komornika (nie strasz komornikiem,
                                  bo już straszyłaś i do tego nieskutecznie).

                                  Nie chodzi o to, byś była bezwzględna i twarda, bo takiej baby nie zechce w
                                  przyszłości żaden facet smile))
                                  Facet potrzebuje partnera.
                                • chalsia Re: Dajesz się robić w konia... 20.01.09, 16:14
                                  kacprus napisała:

                                  > Bo nie chce sie kłocic, zdzierac, szarpac kosztem dzieci.


                                  ha ha ha haha
                                  wszystko co opisujesz dokładnie pokazuje, że to co Ty i eks robicie
                                  dokładnie powoduje to, czego nie chcesz, żeby powodowało.
                                  Chyba już poowinnaś wyciągnąć wnisoek z tego, że takie
                                  posstępowanie jest całkowicie nieskutecznei nalezy je zmienić.
                  • chalsia Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 16:06
                    > Nieprawda, matka miała wybór - mogła zgodzić się na zamieszkanie
                    > dzieci z byłym mężem, płacić mu alimenty i mieć wspaniałe wolne
                    > życie.

                    nie, nie zawsze. Matka karmiąca piesią maluszka nie ma takiego
                    wyboru. Tzn. ma ale zdaje sobie sprawę z tego, ze to gorszy wybór,
                    bo jednak karmienie piersią jest zdecydowanie korzystniejsze dla
                    dziecka. Więc takiego wyboru (chocby nawet chciała) nie dokona.
                • omnisk Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 11:27
                  kacprus napisała:

                  >> A to ze:
                  > - trzeba z dzieckiem do lekarza
                  > - trzeba z dzieckiem zostac bo chore
                  > - trzeba kupic leki
                  > - trzeba pojsc na zebranie do jednego i drugiego
                  > - trzeba codziennie im zorganizowac czas
                  > - trzeba z nimi usiasc i porozmawiac
                  > - trzeba odrobic lekcje
                  > - trzeba codziennie ugotowac
                  > - trzeba przytulic
                  > - trzeba pocałowac
                  > - trzeba poglaskac

                  trzeba jeszcze uprac, uprasowac, zrobic zakupy, poplacic rachunki i
                  wiele, wiele innych, a do tego pogodzic to z praca- wszystkie tak
                  mamy i ja bynajmniej nie narzekam- tego chcialam.
                  • mariefurie Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 11:33
                    Ale to i tak uważam, ze lepiej, bo jakby chłop był, to jeszcze to wszystko koło
                    niego trzeba by było robic. A tak, o jedna trzecią mniej roboty smile)
                    • omnisk Re: To jest indywidualna sprawa... 20.01.09, 11:35
                      swiete slowasmile
            • mariefurie Re: To jest indywidualna sprawa... 19.01.09, 19:15

              Oczywiscie ze indywidualna.
              Bo jesli w zeszłym roku przy rozliczeniu podatków mówię mu, słuchaj młody był u
              ciebie zameldowany czesciowo w tym roku, to rozlicz sie ty z nim na pół, bo z
              twoimi zarobkami jest to korzystniej o wiele. niz jakbym ja to zrobiła. To on
              mówi, o, madra głowo, masz rację. Oddam ci pieniadze ze zwrotu podatku. A potem
              dupa z tego wychodzi. Bo powiedziec powiedzial, a oddac zapomnial,a honorowa
              jestem i upominac sie nie bede. no to kurcze o czym my tutaj romawiamy?
              Jak najbardziej. Indywidualna.
              Dlatego nie widze powodu, ze jak ja jestem w porzadku wobec niego, a on nie, to
              zeby zwracac za jakies weekendy, wakacje i tp. Wiec ma kupowac kurtki buty
              podreczniki finansowac wakacje dziecku obiady w szkole dentyste dawac na
              biezace potrzeby dziecka i placic czesc kredytu za mieszkanie w ktorym mieszka
              jego syn. I juz!
              Słowo drogo kosztuje, jak widac. Przynajmniej jesli chodzi o mnie, prosze pana.
              Nie ma sie zlituj. Acz słodka jak ta lelija jestem i cierpliwa jak anioł. Do
              czasu. Rzecz jasna.
    • tricolour Szanuj siebie... 19.01.09, 15:05
      ... to będziesz szanowana i przez innych - to warunek konieczny.
    • dyderko Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 20.01.09, 13:03
      Czytam ten topik i nóż mi się w kieszeni otwiera. Po to zostają
      zasądzone komuś alimenty by jedna osoba będąca na bieżąco w
      kwestiach potrzeb dziecka (czyli ta u której dziecko mieszka) mogła
      sobie coś zaplanować i zorganizować. Jakby mój M wystrzelił z
      numerem że on za coś dzieciom płaci ale odejmie to z alimentów to
      bym mu chyba oczy wydrapała i zagoniła do prowadzenia domowych
      rachunków żeby się nauczył jak ważna, zwłaszcza przy niskim
      budżecie, jest koordynacja wydatków.
      Nie przejmuj się jego zdaniem o sobie, ten facet nigdy nie oceni Cię
      wysoko choćbyś zwolniła go z wszelakich obowiązków i na spotkania z
      dziećmi wysyłała na Majorkę na swój koszt. Jak chce za coś zapłacić
      to musi mieć Twoją akceptację tego wydatku i jego terminu. Nie ważne
      że zapłacił za coś co jest dziecku potrzebne i Ty byś to i tak
      kupiła ale może wygodniej byłoby to zrobić w innym czasie a teraz po
      prostu wydać na jedzenie… Nie wolno nikomu Tobie przestawiać budżetu
      bo tak mu wygodnie, jak woli za coś zapłacić niż dać Ci pieniądze
      (może tak być, na przykład kupi coś taniej, bo ma jakieś zniżki) to
      musi to z Tobą uzgodnić i uzyskać akceptację. Radzę Tobie poużeraj
      się z nim teraz bo jak nie utniesz takich prób włażenia Ci na głowę
      to sporo krwi Ci napsuje jeszcze.
    • pyzz Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 20.01.09, 13:13
      O ile się orientuję, to Twój były mąż nie ma najmniejszego prawa odliczać sobie
      czegokolwiek z alimentów z jakiegokolwiek powodu.
      Z drugiej strony alimenty służą właśnie temu, abyś otrzymała od niego pieniądze
      na utrzymanie dziecka.
      W związku z tym jego finansowe obowiązki wobec Ciebie na tym się kończą. Jeżeli
      kupi dziecku loda to jego sprawa. Ale Ty z kolei nie masz prawa oczekiwać, że
      OPRÓCZ alimentów jeszcze się Tobie dorzuci do podręczników, czy obiadów w
      szkole. Jeżeli wysokość alimentów Ci nie odpowiada, możesz wnieść sprawę o ich
      podwyższenie (o ile masz szanse ją wygrać - ale raczej masz, bo takie sprawy są
      rozpatrywane wg klucza "kobieta chce podwyższenia to dostanie, najwyżej
      minimalne"). Ale oczekiwania, aby się jeszcze dorzucał do normalnych wydatków na
      dziecko OPRÓCZ alimentów to chyba jednak przesada.
      Zatem alimenty możesz sądownie ściągnąć w całej wysokości, ale on wtedy
      przestanie płacić dodatki. Wówczas zamiast stracić 30zł z alimentów za dentystę
      będziesz sama musiała wydać 60zł.
      • kacprus Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 20.01.09, 13:25
        Wcale nigdy nie żądałam od niego dodatkowych sum.
        zawsze grzecznie (porozumiewamy sie za pomoca emaili) pisze ze stało się to i to
        i jest potrzeba kupic dziecku to i to i pytam czy dołoży sie polowe.
        jedyne na co sie zgodził to aparat na zeby dla młodego i wydatkował sie az 75 zł.
        Nie zapłacił mi w terminie alimentow- tez poprosuiłam zeby zaplacil chociaz za
        obiady w szkole, powiedzial ok, oddałam mu juz te pieniadze i tez jest problem
        bo oddałam tylko polowę a nie cała sume czyli 55zł.
        czy trzeba byc juz totalna zyłą zeby nie wiedziec ile kosztuje utrzymanie dzieci?
        i ze za 400 zł + moja częśc utrzymania pomniejszona o wychowanie nie da sie
        utrzymac dziecka i wyprawic go do szkoły i zapłacic za wszystko co wiaże sie z
        uruchomieniem roku szkolenego wszystkie te pzu, komitety itp.
        Poprosił o szczegółowe rozliczenie ponoszonych wydatkow na dzieci, zrobiłam i
        sama byłam w szoku!
        Zliczyłam sumiennie kazdy rachunek, kazdy koszt sniadania, obiadu kolacji, kazdy
        soczek, leki, rachunki.
        Wyszła kosmiczna kwota z ktorej wynikło ze kwota alimentow+ moja druga taka sama
        kwota (choc nie powinna poniewqaz jak wiadomo matka ktora wychowuje dzieci nie
        jest zobowiazana do pokladania takiej samej kwoty na utrzymanie dzieci jak placi
        ojciec poniewaz jest ona pomniejszona z tytułu wychowania dzieci, ale juz
        pomijam ten fakt i powiedzmy ze jest taka sama) to okazuje sie ze brakuje
        prawie 500 zl do kwoty ktora wyszla w koncowym rozliczeniu miesiecznym kosztow
        utrzymania dzieci ktora ponosze ja!
        Nic juz nie kupuje sobie, wszystko dla dzieci a i tak bania i do kitu jestem bo
        jestem pieprzona materialistka ktora chce go oskubac nawet na 5 zl!
        • chalsia Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 20.01.09, 16:31
          > Poprosił o szczegółowe rozliczenie ponoszonych wydatkow na
          dzieci, zrobiłam i
          > sama byłam w szoku!
          > Zliczyłam sumiennie kazdy rachunek, kazdy koszt sniadania, obiadu
          kolacji, kazd
          > y
          > soczek, leki, rachunki.
          > Wyszła kosmiczna kwota z ktorej wynikło ze kwota alimentow+ moja
          druga taka sam
          > a
          > kwota (choc nie powinna poniewqaz jak wiadomo matka ktora
          wychowuje dzieci nie
          > jest zobowiazana do pokladania takiej samej kwoty na utrzymanie
          dzieci jak plac
          > i
          > ojciec poniewaz jest ona pomniejszona z tytułu wychowania dzieci,
          ale juz
          > pomijam ten fakt i powiedzmy ze jest taka sama) to okazuje sie ze
          brakuje
          > prawie 500 zl do kwoty ktora wyszla w koncowym rozliczeniu
          miesiecznym kosztow
          > utrzymania dzieci ktora ponosze ja!
          > Nic juz nie kupuje sobie, wszystko dla dzieci a i tak bania i do
          kitu jestem bo
          > jestem pieprzona materialistka ktora chce go oskubac nawet na 5
          zl!

          jezzzzu, jak to czytam to nie chce mi się wierzyć, że jesteś aż
          tak strasznie zahukana.
          Weź Ty z tymi wyliczeniami uderzaj prosto do sądu o podwyższenie
          alimentów.
    • bigzenon Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 21.01.09, 12:57
      Czemu jakaś zagorzała feministka kasuje moje posty?, czyż to nie jest forum, a
      jego idea polega na ogólnym dostępie do większej ilości odbiorców? Czemu
      kasujecie posty które mówią prawde o tej osobniczce i jej zachowanu, a te bzdury
      które wypisuje zostają? Chyba jakaś równość musi być! Nie dziwie sie że chlop od
      ciebie odszedł skoro tak publicznie pierzesz swoje brudy i jeszcze szukasz
      rozgrzeszenia co do twojego bezczelnego zachowania. Pewnie je dostaniesz i
      jeszcze pogłąszczą cie po główce bo same takie są, tylko że talie rozgrzeszenie
      nic nie znaczy. Nie tędy droga moja panno heh
      • kacprus Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 21.01.09, 13:17
        zeby nie było : A nie mówiłam???
      • mariefurie Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 21.01.09, 13:17
        wiesz co, spadaj na drzewo.
        Albo wypowiedz swój punkt widzenia. Męski, że tak powiem. Jesli go masz.
        A nie wyjeżdzasz z jakimis debilnymi tekstami.
        • kacprus Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 21.01.09, 13:32
          mariefurie, spokojnie.
          Przeciez bigzenon to nawet nie jest facetem, zeby sie wypowiadac jak facet.
          Przyjzyjcie jego posty na gazetowych forum to sie czegos o nim dowiecie.
          Jakos tak dziwnie zaczal zabierac glos w nieswoich sprawach.
          No chyba ze jest po 5 rozwodach i płaci na dodatkowa 5 dzieci rozsianych po
          swiecie i ma doswiadczenie za co sie płacic powinno a za co nie.
          Ja mysle ze warto dac mu szanse.
          Ale miło mi słyszec ze moj ex zostawił mnie za to jaka jestem bo do tej pory
          myslalam ze to ja jego zostawiłam smile
          Pudło Bigzenonie (jakos mi ten nick nie pasuje do ciebie wiec w myslach nazywam
          cie inaczej)Mam nadzieje ze sie nie pogniewasz.
          I generalnie rzecz biorac to prosze cie uprzejmie przejdz na forum pt>
          towarzyskie i tam umieszczaj swoje androny bo szkoda twoich wypocin ktore pojda
          w smietnik, jesli nie masz nic do powiedzenia w temacie załozonym i o ktorym
          dyskutujemy
          • mariefurie Re: odliczanie drobnych kwot od alimentow przez o 21.01.09, 13:42
            No własnie widzę. Że sierota jakaś sie przyplątała.
            To jak ostatnio z pocztą było na gazecie. Tam takich zenków od groma było. Spam
            jak cholera.
      • tricolour Do Bigzenon... 21.01.09, 14:18
        ... żadna feministka, to ja wywalam chamskie posty, którymi ubliżasz.

        Zasada na forum jest prosta: jeśli Ci się nie podoba (także wycinanie chamskich
        postów) to siłą nikt nie trzyma i możesz pisać gdzie indziej.
        • mariefurie Re: Do Bigzenon... 21.01.09, 14:44
          Kurczę, Tri nie wiedziałam, ze jestes feministką. (feministem, chyba poprawniej
          tak bardziej ;P).
          Ale dobrze, ze dziada wykasowałes, bo niefajne to jest takie.
          Ukłony, za konsekwencję wink
        • bigzenon Re: Do Bigzenon... 21.01.09, 17:02
          chamskie posty hmm... jak inaczej nazwac prawdę? nieprawdą? Tuż to mijo sie zy
          cylem.... Oto jest zagatka
          • useless00 Re: Do Bigzenon... 21.01.09, 18:27
            Tri kasuj posty trolla, a resztę proszę o nie zwracanie na niego uwagi - on żyje i ma się dobrze dzięki temu. A co do góraszczyzny to Tischner mówił, że są 4 prawdy: prawda, cała prawda, świnto prawda i gówno prawda. Twoja trollu jest ta ostatnia.

            A co do meritum. Właśnie dzięki temu wątkowi miałam argumenty w rozmowie z m. o ugodzie i finansowaniu jego pomysłów. Uświadomiłam mu, że jego wyjazdu z Młodym na wczasy nie sfinansuję dodatkowo. To jego prezent dla dziecka. A alimenty i tak swoją drogą, bo nawet jak Mały będzie miesiac z nim, to właśnie one zabezpieczają nadwyżkowe wydatki w następnych miesiącach. Bo według logiki odliczania to powinnam zapłacić jeszcze dziadkom za opiekę na dzieckiem, np. przez 2 tygodnie ferii - po połowie ja i on.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja