artykuł - tak również bywa

20.01.09, 18:23
Ciekawa sytuacja. On nie chce, ona nie chce. A sąd uparcie ma inne zdanie.
miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,6178667,Sad_od_2_lat_nie_zgadza_sie_na_rozwod.html
    • mariefurie Re: artykuł - tak również bywa 20.01.09, 18:34
      No, to własnie jest nasz wielce szanowany wymiar sprawiedliwosci:

      W aktach sprawy czytamy: "(...) Akceptacja tego stanu rzeczy przez męża świadczy
      o jego niewydolności wychowawczej i emocjonalnym uzależnieniu od swojej rodziny".

      Z czego wniosek sąd wysuwa oczywisty i logiczny. na swój arcyciekawy sposób,
      rzecz jasna - po katolicku uszczesliwic całą trójkę.
      smile
      • young-and-bored Re: artykuł - tak również bywa 20.01.09, 20:01

        Ja to rozumiem tak:
        Sąd orzekł, że dziecko ma mieszkać na czas sprawy z matką, a dzieciak
        zaczął uciekać do ojca. Sąd z jakiegoś powodu nie ufa ojcu na tyle,
        żeby mu powierzyć bezpośrednią pieczę nad dzieckiem, nie wie co z
        tym zrobić i dlatego odmawia rozwodu. czytamy:

        W czerwcu 2008 r. sąd oddalił pozew, a w uzasadnieniu napisał:
        "Małoletnie dziecko stron wielokrotnie podejmowało próby pogodzenia
        rodziców oraz wyrażało życzenie, by rodzice byli razem. (...)
        Orzeczeniu rozwodu na obecnym etapie sprzeciwia się dobro
        małoletniego dziecka, gdyż żadne z rodziców z osobna nie zapewnia
        mu poczucia bezpieczeństwa. (...) Dla zagwarantowania należytego
        sposobu sprawowania władzy rodzicielskiej nad małoletnim dzieckiem
        wymagany jest wspólny wysiłek obydwojga rodziców".

        Warto patrzeć na to co pisze sąd i na tej podstawie oceniać jego
        pracę, a nie na to co piszą ojciec czy matka w swoich pismach do
        sądu, czy na komentarze dziennikarza, do którego to wyraźnie ojciec
        poleciał żeby nagłośnić sprawę. No to nagłośnił, sprzedał temat.
        • mariefurie Re: artykuł - tak również bywa 20.01.09, 20:11
          young-and-bored napisał:
          Ja to rozumiem tak:
          > Sąd orzekł, że dziecko ma mieszkać na czas sprawy z matką, a dzieciak
          > zaczął uciekać do ojca. Sąd z jakiegoś powodu nie ufa ojcu na tyle,
          > żeby mu powierzyć bezpośrednią pieczę nad dzieckiem, nie wie co z
          > tym zrobić i dlatego odmawia rozwodu.

          Boże Young, rozumiem że w jakiejś prawniczej rodzinie sie wychowałes i myślenie
          masz takie same. Ale na boga, popatrz na to obiektywnie!
          Sąd "Nie wie, co z tym zrobic" !!?
          Sa przecież wszelkie środki dostepne w gestii sądu (sztaby psychologów,
          socjologów i kolegów prawników), ale przeciez zdajesz sobie sprawę, ze nie o sąd
          mądry i niezawisły tu chodzi. Czynnik ludzki tutaj działa. Prywatny pogląd.
          Tylko i wyłącznie!

          Z takim podejściem, to ja się nie dziwię, ze odczuwasz głód kontaktów z
          dzieckiem. Wierz im dalej. I w cały ten pożal sie boże wymiar sprawiedliwości.
          powodzenia życzę z takim podejściem. Wierz dalej. Nie w siebie. Nie w swoje
          dziecko, tylko w wymiar sprawiedliwości. Wierz.
          Szczerze, powodzenia.
          • young-and-bored Re: artykuł - tak również bywa 20.01.09, 20:29
            Boże, ktoś podał linka, napisałem co myślę. Zgadzam się z Tobą, tak
            jak Ty dostrzegam tutaj słabość sądu i tzw. spychologię. Nie wiemy
            tak do końca co orzec, to nie orzekamy nic i niech bujają się z tym
            wszystkim bez nas. Jakaś peerelowska zaszłość z metody milczenia
            władzy.
            Co do ojca, to moim zaniem popełnia błąd, bo zamiast pieklić się w
            Apelacyjnym o ten rozwód i latać po dziennikarzach, to powinien w
            Rejonowym wystąpić o ustalenie miejca pobytu dziecka przy nim i
            alimenty od matki. I jak mu to przyklepią, to wtedy za jakiś czas
            wystąpić o rozwód ponownie. A do mojej sytuacji to nic nie ma, bo u
            mnie matka po prostu ignoruje postanowienie sądu.
            • mariefurie Re: artykuł - tak również bywa 20.01.09, 21:21
              Nie bardzo rozumiem, co to znaczy ze ignoruje postanowienia sądu. Ale dzięki
              temu nierozumieniu bardziej rozumiem i sie przekonuję, ze lepiej i tak obejsc
              sie bez sadu, skoro to i tak nic nie daje, a tylko zaostrza stosunki.
              Nie ma w Polsce jakich szwadronów smierci podległych wymiarowi sprawiedliwości? wink
              • young-and-bored Re: artykuł - tak również bywa 20.01.09, 23:10
                mariefurie napisała:

                > Nie bardzo rozumiem, co to znaczy ze ignoruje postanowienia sądu.

                Tzn. że wraz ze swoim mężem uważa, że byłoby lepiej jeśli nie będę
                się z dzieckiem spotykał i są w tym swoim uważaniu szalenie
                konsekwentni.
                Mniej więcej wygląda to tak, jak np. było to 3. stycznia b.r.:

                - Dzień dobry Pani.
                - Dzień dobry Panu.
                - Ja przyjechałem po Zosię.
                - Po jaką Zosię ?
                - Po moją córkę Zosię. Pani jest opiekunką ?
                - Aaa, nie, wie pan, Ci państwo to już się wyprowadzili.
                - Jak to wyprowadzili ? Przecież mieszkali w tym domu od roku z moją
                córką.
                - Tak, ale wyprowadzili się dwa tygodnie temu. Ja jestem nową
                właścicielką.
                - A nie wie Pani dokąd się wyprowadzili ?
                - Nie, nie mówili gdzie. To Pan jest ojcem tej małej ?
                - Tak, jestem ojcem.
                - No nie wiem gdzie się wyprowadzili, nic mi nie mówili.

                Będę z tym musiał w końcu pójść na policję, że mi dziecko zaginęło,
                bo ustalanie na własną rękę gdzie może być dziecko powoli przestaje
                mnie bawić. A ja nie przepadam za wizytami na komendach, takiego mam
                nerwowego tika. Oni tam dużo na siebie krzyczą i ostro przeklinają,
                bo mają nerwową robotę. Znacznie lepiej rozmawia się z
                prokuratorami - z reguły bardzo rzeczowi i przyzwoici ludzie w
                przeciwieństwie do wielu adwokatów. Niestety także bardzo zajęci
                i nie mają czasu na głupoty oraz drobne przepychanki.
                Zbieram się od samego Nowego Roku i dlatego chodzę taki spięty.


                Ale dzięki
                > temu nierozumieniu bardziej rozumiem i sie przekonuję, ze lepiej i
                tak obejsc
                > sie bez sadu, skoro to i tak nic nie daje, a tylko zaostrza
                stosunki.


                To jest bardzo rozsądne myślenie, które świadczy o Twojej
                normalności. I masz rację, że lepiej nie rozumieć tych mechanizmów.
                Sądy rodzinne do reszty antagonizują strony toczących się w nich
                procesów i - jak słusznie zauważyłaś - są nieco nieudolne. Zdaję
                sobie sprawę, że sięganie po ich środki przymusu to ostateczność
                (szczególnie, że te ich środki przymusu często zawodzą).


                > Nie ma w Polsce jakich szwadronów smierci podległych wymiarowi
                sprawiedliwości?
                > wink

                No jest policja, UOP, CBŚ, ABW... Ale nie zawsze wiadomo kto komu
                podlega i czasami działają na własną rękę podejmując niezależne od
                nikogo misje smile

                pzdr,
                • mariefurie Re: artykuł - tak również bywa 21.01.09, 04:28
                  young-and-bored napisał:

                  > Będę z tym musiał w końcu pójść na policję, że mi dziecko zaginęło, bo
                  ustalanie na własną rękę gdzie może być dziecko powoli przestaje mnie bawić. A
                  ja nie przepadam za wizytami na komendach, takiego mam nerwowego tika.


                  Przepraszam za upierdliwośc, ale rozumiem, ze przedtem Cie to bawiło.
                  Tiki nerwowe sa całkiem zrozumiałe w związku z wizytami na komendzie. Bo mam
                  takie same fobie albo i gorsze jesli chodzi o urzędy wszelkiej masci. Ale też
                  wiem ze takie tiki i fobie rekompensuje sobie człowiek w róznaraki sposob.
                  Wiesz, ślepy - ma bardziej wyostrzony słuch, a głuchy - wzrok. Beznogi - ma
                  silne ręce, a bezręki - bardzo sprawne nogi.
                  Pomyśl nad tym.
                  • young-and-bored Re: artykuł - tak również bywa 21.01.09, 15:38
                    mariefurie napisała:

                    > Przepraszam za upierdliwośc, ale rozumiem, ze przedtem Cie to
                    bawiło.


                    Nie, nie bawiło mnie, taki mam styl pisania.
                    Poprzednio znalazłem małą w ten sposób, że przeszukiwałem witryny
                    internetowe okolicznych prywatnych przedszkoli w okolicy i albumy na
                    tych witrynach z różnych eventów, aż wreszcie na trafiłem na jej
                    zdjęcie.
                    A potem z miejscem zamieszkania poszło banalnie łatwo - wbiłem
                    któregoś dnia w googlach nr telefonu eks i trafiłem na ich
                    ogłoszenie, że szukają pomocy domowej i w jakiej miejscowości.
                    Miejscowość nieduża, w której developer dopiero co postawił osiedle
                    domków jednorodzinnych, więc z ustaleniem konkretnego adresu poszło
                    już gładko.
                    Ale tym razem będą ostrożniejsi. Dlatego muszę z tym pójść na
                    policję lub do agencji detektywistycznej, przy czym jednak skłaniam
                    się ku policji, bo w mojej sytuacji wskazane są oficjalne działania
                    (w przypadku nieoficjalnych narażam się na kontratak w postaci
                    zarzutów o nękaniu itp.)
                    • mariefurie Re: artykuł - tak również bywa 21.01.09, 16:18
                      Bzdury, Young. Jakie zarzuty o nekanie? Twoja zona ma zarzut podstawowy -
                      niestosowanie sie do wyroku sadowego. To, ze chcesz widziec wlasne dziecko,
                      dziecko! bo przeciez nie ją, a nie swojego nowego "krewnego", czyli jej męża,
                      nie stawia cie w swietle przestępcy jakiego.
                      A w sytuacji aktualnej - zwróc sie do agencji nieruchomości. Albo dowiedz się od
                      tej aktualnej mieszkanki domu, jaka agencja obsługiwała transakcję sprzedaży. I
                      po nitce do kłebka.
                      A najlepszy wariant - to kolega w policji. Nawet jakby krawężnik jaki był z
                      drogówki. Oni to wtyki swoje maja wszędzie. I wbrew pozorom, nawet jak siódma
                      woda po kilesielu znajomośc, to pomogą.

                      Ale mimo wszystko,kurde, wybaczcie, ale nie pojmę za chiny ludowe bo prosta
                      konstrukcję mam mózgową, ze jezeli ludzie dorosli ida do sądu( bo nie moga sami
                      sie porozumiec) i oczekują jakiegoś wyroku, ze niby za nich ten sąd roztrzygnie
                      coś, i juz jak dostaja ten wyrok, i sie do niego nie stosują.... no to się
                      pytam, po kiego grzyba toruńskiego było sie wlec po sądach, skoro i tak ma sie w
                      d... jakiekolwiek wyroki. No bij zabij, nie pojmę i już!
                      powodzenia, tak czy inaczej
                      • mariefurie Mam gorączkę 21.01.09, 19:02
                        i pewnie na mózg mi coś pada, ale czy ktoś jest mi w stanie odpowiedziec na
                        proste pytanie?
                        Po co ludzie włóczą się po sądach (poza niezbędne minimum - np.rozwody), skoro i
                        tak wszyscy wszystko maja gdzieś, jakiekolwiek postanowieniea sądowe, i dalej
                        robia sobie na złośc? Mało tego - wbrew prawu?!
                        No zżera mnie ciekawośc!
                        Chcecie żeby mnie zżarła?

                        • tricolour Chcę byś była nietknięta... 21.01.09, 19:20
                          ... więc odpowiem: sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie!

                          Gdy wyrok pasuje, to OK, a jeśli nie, to nie było sprawy.
                          • mariefurie Re: Chcę byś była nietknięta... 21.01.09, 20:17
                            tricolour napisał:

                            > Gdy wyrok pasuje, to OK, a jeśli nie, to nie było sprawy.

                            ok rozumiem.
                            mniej więcej. tak jakby. i takie tam.
                            hehe, ale pytanie pozostaje, po co wyrok w ogole wyrok w takim razie?
                            Retoryczne, rzecz jasna.
                            • young-and-bored Re: Chcę byś była nietknięta... 22.01.09, 01:37
                              Zastanawiałem się nad Twoimi pytaniami - po co ludzie chodzą
                              do sądu itd. i uśiwadomiłem sobie, że nie potrafię niczego
                              sensownego odpowiedzieć.
                              Prawdopodobnie wynika to z tego, że nie jestem w stanie w tym
                              momencie odpowiedzieć sobie na żadne z tak ogólnie sformułowanych
                              pytań. Z jednakowym skutkiem mogłabyś mnie zapytać o to jaki jest
                              sens życia.
                              Dzięki w każdym razie za zainteresowanie i wskazówki,

                              pzdr,
      • young-and-bored Re: artykuł - tak również bywa 21.01.09, 00:45
        Aaa, dopiero teraz skojarzyłem o co Ci z tym czynnikiem ludzkim
        chodziło - nie moim zdaniem nie poszło o to, że sędzia jest
        Katolikiem.

        Tak jak mówiłem - drugie dno tej sprawy może być tu takie, że
        sędzia nie miał pomysłu co z tym dzieciakiem zrobić. Z jednej strony
        wnioski matki o ograniczenie władzy rodzicielskiej ojcu do prawa
        interesowania się zdrowiem syna i potem zabezpieczenie przez sąd
        miejsa pobytu u matki. A z drugiej chłopak uciekający do ojca i
        kurator sądowa, która stanęła za ojcem. W związku z czym sędzia
        wpada na salomonowy pomysł oddalenia pozwu, żeby nie orzekać o
        powierzeniu opieki jednemu z rodziców i uzasadnia dobrem dziecka.

        Sorry, czasami się zawieszam i zaskakuję z opóźnieniem.
        • mariefurie Re: artykuł - tak również bywa 21.01.09, 04:51
          young-and-bored napisał:

          W związku z czym sędzia wpada na salomonowy pomysł oddalenia pozwu, żeby nie
          orzekać o powierzeniu opieki jednemu z rodziców i uzasadnia dobrem dziecka.
          >
          Czyli?

          Dzwonek do drzwi, otwiera facet.
          W drzwiach stoi pani:

          - czy to Pan wczoraj uratował mojego syna z przerębli?
          - Tak, ja, - odpowiada facet
          - No a czapeczka gdzie?


          ps. Ach te priorytety i wyroki salomonowe. smile
          • young-and-bored Re: artykuł - tak również bywa 21.01.09, 13:40
            > Czyli?


            Nie wiem co czyli. Nie wiadomo czy materiał dowodowy wskazywał na to
            że to mąż zdradzał żonę, czy może na to, że to żona była
            niezrównoważona psychicznie jak twierdzi jej mąż.
            Ciężko spekulować na podstawie tego, co facet pokazał dziennikarce,
            bo ona nie jest stroną i sama w te akta nie mogła w sądzie zajrzeć.
            • mariefurie Re: artykuł - tak również bywa 21.01.09, 14:57
              Fakt jest taki ze wyrok salomonowy to nie jest i tyle. Niezależnie od zdania i
              opinii jednej strony czy drugiej.
              Sąd rozszarpał to dziecko na pół.

              Salomon by sie uśmiał.
              ...albo zapłakał by gorzko.
              • jarkoni Re: artykuł - tak również bywa 23.01.09, 09:55
                Powiem tyle: przeczytałem i aż nieprawdopodobne to wszystko mi się wydaje.
                Powiedzcie, że to zmyślone i fikcja..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja