Proszę o radę-rozwód!

27.01.09, 14:20
Witam,
sytuacja wygląda tak:
przed zawarciem małżeństwa kupiłam mieszkanie,(będąc już z obecnym M).ponieważ
on nie był z tego miasta a tu znalazł pracę mieszkał w moim mieszkaniu(ja i
rodziców) opłacając czynsz +media!
Zameldowałam go!
Dwa lata później wzięliśmy ślub.Obecnie mamy syna 1,5r.
O całej historii kłótni i reszcie bagna nie mam siły pisać: przynajmniej na
razie...
Proszę mi poradzić-chcę złożyć pozew o alimenty,ponieważ nie poczuwa sie on do
płacenia ani rachunków, ani pokrywania kosztów utrzymania dziecka.Ale
chciałabym też aby mąż wyprowadził sie z naszego mieszkania...ponieważ często
przychodzi pijany, wrzeszczy, czepia sie o wszytsko-zakłóca spokój mojego
synka....co mam zrobić?
Czy jest jakaś szansa na pozbycie się go...on twierdzi,ze jest
nietykalny...naczytałam sie mnóstwo postów, w których kobiety nie mogą pozbyć
sie mezów z domu i sama juz nie wiem...
Macie jakies doświadczenie w tej kwestii-czy bez prawnika sie nie obędzie?
    • fragile66 Re: Proszę o radę-rozwód! 27.01.09, 14:32
      Prawo do mieszkania jest dosyć silnie obwarowane w polskim systemie
      prawnym, więc na samą eksmisję raczej bym nie liczył -
      potrzebowałabyś co najmniej kilku raportów z interwencji policyjnych
      o zakłócanie spokoju i znęcanie się nad rodziną. Domyślam się, że
      twój mąż nie jest aż tak głupi, żeby awanturować się w obecności
      patrolu policji.

      Tak więc pozostaje ci pozew o rozwód z wnioskiem o zabezpieczenie na
      czas trwania sprawy oraz z wnioskiem o uregulowanie sposobu
      korzystania przez małżonków z mieszkania do czasu jego podziału.

      Prawnik nie jest konieczny, wszystkie wzory pism znajdziesz bez
      trudu w internecie.
      • zuza-anna Re: Proszę o radę-rozwód! 27.01.09, 17:24
        fragile66 napisał:

        > Prawo do mieszkania jest dosyć silnie obwarowane w polskim
        systemie
        > prawnym, więc na samą eksmisję raczej bym nie liczył -

        Świeta prawda - mąż sie rozwiódł, nie mieszka, a wymeldowac nie
        chce. W urzedzie powiedzieli mi, że wymeldowanie z urzędu może trwać
        nawet lata!!! Prawa do mieszkania nie ma żadnego. Dom jest moich
        rodziców.

        > Tak więc pozostaje ci pozew o rozwód z wnioskiem o zabezpieczenie
        na
        > czas trwania sprawy oraz z wnioskiem o uregulowanie sposobu
        > korzystania przez małżonków z mieszkania do czasu jego podziału.

        To chyba nie jest tak - nie musisz mieszkania dzielić z mężem. Jeśli
        kupiłaś je przed małżeńtwem jest tylko twoje - nawet jeśli od
        drugiego dnia po kupnie byliście formalna parą po slubie. Liczy sie
        co jest w akcie notarialnym. Rozwiedź się, wystaw walizki, zmien
        zamki i wystąp z wymeldowaniem z urzędu obcego faceta.
        • tricolour To nie takie proste... 27.01.09, 17:35
          ... bo zauważ, że korzystając z opisanego przez Ciebie sposobu mężowie mogliby
          wystawiać za drzwi żony z dziećmi, by mieć mieszkania tylko dla siebie.

          Fragile ma rację: trzeba sądowego uregulowania korzystania z mieszkania jeśli
          nie można samemu dojść do porozumienia.
          • mariefurie Re: To nie takie proste... 27.01.09, 18:17
            tricolour napisał:

            > ... bo zauważ, że korzystając z opisanego przez Ciebie sposobu mężowie mogliby
            wystawiać za drzwi żony z dziećmi, by mieć mieszkania tylko dla siebie.

            Mogliby wystawic żonę i to nawet z walizkami. Ale bez dzieci.
            Na moje oko Zuza-anna ma rację.

        • scindapsus Re: Proszę o radę-rozwód! 27.01.09, 20:55
          ze co?ze dwa lata?
          moj maz sie wyprowadzil-czyli NIE MIESZKAL tam gdzie jest
          zameldowany.wiec złozylam podanie o wymeldowanie.
          a caly ten proces zwiazany z wymeldowaniem trwal dwa miesiace
          i pare, czy parenascie dni
          meldunek nie daje prawa do mieszkania
          ja wiem ze w Polsce to wszystko jest postawione na glowie ale skoro
          nie mieszka to na wlascicielu mieszkania wrecz ciązy obowiazek
          uregulowac tej kwestii.powodzenia

          gorzej jak pan maz sie uczepi nie swojego mieszkania i mieszka w nim
          i rosci sobie do niego pretensje.
          no ale widze ze coraz mniej facetow z klasą na tym swiecie a coraz
          wiecej odpadow



          • aloblue Re: Proszę o radę-rozwód! 27.01.09, 21:09
            Znalazłam cos takiego:
            e-prawnik.pl/prawa-i-obowiazki-malzonkow/mozliwosc-wyrzucenia-meza-z-lokalu,odpowiedzi,prawo-rodzinne
            więc może jest szansa...
            Może moje prawo do lokalu jest ważniejsze niz jego meldunek...i to ja moge
            decydować, kto w moim mieszkaniu mieszka?
            • mariefurie Re: Proszę o radę-rozwód! 27.01.09, 21:14
              aloblue napisała:

              > Może moje prawo do lokalu jest ważniejsze niz jego meldunek...i to ja moge
              > decydować, kto w moim mieszkaniu mieszka?

              Tylko Ty jako właściciel mieszkania decydujesz, kto w nim mieszka.
              Zrob jak koleżanka tutaj radziła.
            • fragile66 Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 10:04
              aloblue napisała:

              > Znalazłam cos takiego:
              > e-prawnik.pl/prawa-i-obowiazki-malzonkow/mozliwosc-wyrzucenia-meza-
              z-lokalu,odpowiedzi,prawo-rodzinne
              > więc może jest szansa...

              Zwróć uwagę, że w tamtym przypadku małżonkowie mają orzeczoną
              rozdzielność majątkową - to zupełnie zmienia stosunki majątkowe
              pomiędzy nimi.
              W przypadku opisywanym w tym wątku istnieje tzw. ustawowy ustrój
              majątkowy, czyli mąż ma domniemane prawo do mieszkania razem z żoną
              i nie da się go włatwy sposób tego pozbawić.
            • fragile66 Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 10:09
              aloblue napisała:

              > Może moje prawo do lokalu jest ważniejsze niz jego meldunek...i to
              ja moge
              > decydować, kto w moim mieszkaniu mieszka?

              Meldunek nie ma tu nic do rzeczy. Ważniejszy jest fakt zawarcia
              małżeństwa.
              Jako małżonkowie macie wspólne prawo do lokalu i nie możesz sama
              decydować o tym, czy mąż z tobą mieszka czy nie.

              Dopóki nie załatwisz tej sprawy prawnie, czyli przez orzeczenie
              rozwodu lub zniesienie wspólności majątkowej i podział majątku,
              wszystko co macie (włącznie z prawem do mieszkania) jest WSPÓLNE!
              • pampleluna Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 10:27
                Jesli kupiłaś mieszkanie PRZED ślubem to jest tylko Twoją własnością
                i Pan małżonek będzie w nim mieszkał do czasu kiedy Ty nie
                postanowisz inaczej. Wymeldowanie możesz załatwić w ciągu miesiąca a
                Pan małżonek jak nie zechce wynieść walizki to mozesz wezwać policję.
                Nie jest tak jak pisze fragile...majątek zakupiony PRZED zawarciem
                małżeństwa jest majątkiem odrębnymi nie wchodzi w skład wspólnoty
                majątkowej więc spakuj mu walizkę i adios...a meldunek niech sobie
                oprawi w ramki na pamiątkę.
              • scindapsus Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 10:33
                fragile66 przeczytaj dokladnie

                aloblue napisała:

                > Witam,
                > sytuacja wygląda tak:
                > przed zawarciem małżeństwa kupiłam mieszkanie


                a to oznacza ze mieszkanie jest tylko i wylacznie zalozycielki watku

                > Meldunek nie ma tu nic do rzeczy. Ważniejszy jest fakt zawarcia
                > małżeństwa.
                > Jako małżonkowie macie wspólne prawo do lokalu i nie możesz sama
                > decydować o tym, czy mąż z tobą mieszka czy nie.

                Jak wyzej-nie jest to prawdą
                niestety jak pan maz sie nie bedzie chcial dobrowolnie wyprowadzic
                to moze byc ciezko
                czyli
                rozwod
                ->wniesienie o eksmisje
                i trwanie i czekanie

                ale moze do pana dotrze ze wypadaloby zwolnic lokal
                • fragile66 Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 10:55
                  Czytałem dokładnie i nie kwestionuję tego, że mieszkanie jest
                  własnością założycielki wątku. Jednak ten fakt będzie miał znaczenie
                  dopiero w momencie podziału majątku, natomiast nic nie zmienia,
                  jeśli chodzi o orzeczenie eksmisji na czas trwania sprawy rozwodowej.

                  Fakt ten nie upoważnia również założycielki wątku do wyrzucenia męża
                  z mieszkania.

                  scindapsus napisała:

                  > > Meldunek nie ma tu nic do rzeczy. Ważniejszy jest fakt zawarcia
                  > > małżeństwa.
                  > > Jako małżonkowie macie wspólne prawo do lokalu i nie możesz sama
                  > > decydować o tym, czy mąż z tobą mieszka czy nie.
                  >
                  > Jak wyzej-nie jest to prawdą

                  Co nie jest prawdą?
                  • scindapsus Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 11:05
                    jesli dobrze zrozumialam, wg ciebie meldunek jest wazniejszy niz
                    wpis w ksiedze wieczystej i akt notarialny
                    wiec to NIE JEST PRAWDĄ

                    czekam na normalnosc czyli zniesienie obowiazku meldunkowegop
                    ale widze ze sejm sobie z tym nie radzi
                    szkoda

                    • fragile66 Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 11:19
                      nie ma jednej hierarchii "ważności": zameldowanie - wpis w KW -
                      prawo własności - wspólnota małżeńska majątkowa.

                      Do każdej sytuacji któryś z tych elementów może być istotniejszy.

                      Na przykład: żeby poprosić ślusarza o rozwiercenie zamka w
                      mieszkaniu pod nieobecność żony, musisz mieć dowód, że jesteś tam
                      zameldowany i powoływanie się na święte prawo własności oraz zapis w
                      księdze wieczystej nic ci nie pomoże bez meldunku. Czyli w tej
                      sytuacji meldunek jest "ważniejszy" do aktu notarialnego?

                      Z kolei, żeby sprzedać mieszkanie, musisz się udać do notariusza,
                      który owszem doceni fakt, że jesteś wpisana w KW jako jedyny
                      właściciel, ale jeśli jesteś zamężna i nie masz orzeczonej
                      rozdzielności majątkowej, to notariusz poprosi o obecność i podpis
                      męża. Czyli w tym przypadku fakt zawarcia małżeństwa
                      jest "ważniejszy" od prawa własności?

                      Jeszcze inaczej jest w przypadku, który przywołała autorka wątku,
                      czyli zagadnieniu jak wyeksmitować męża z mieszkania jeszcze przed
                      orzeczeniem rozwodu. Tutaj niestety pierwszeństwo ma prawo do
                      mieszkania przed prawem właściciela - mąż przez fakt zawarcia
                      małżeństwa nabywa prawo do mieszkania we wspólnym mieszkaniu z żoną
                      niezależnie od tego kto jest faktycznym właścicielem.
                      Pozbawić tego prawa można go jedynie przez orzeczenie sądu, które
                      wtedy będzie "ważniejsze" od instytucji małżeństwa?

                      PRAWDA jest pojęciem względnym, o czym przekonał się Piłat dwa
                      tysiące lat temu. Nie szafujmy więc nim w trakcie dyskusji o
                      przyziemnych sprawach, takich jak eksmisja uciążliwego męża...
                      • scindapsus Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 11:36
                        fragile66 napisał:

                        > nie ma jednej hierarchii "ważności": zameldowanie - wpis w KW -
                        > prawo własności - wspólnota małżeńska majątkowa.

                        pozwole sie z tym nie zgodzic

                        > Do każdej sytuacji któryś z tych elementów może być istotniejszy.
                        >
                        > Na przykład: żeby poprosić ślusarza o rozwiercenie zamka w
                        > mieszkaniu pod nieobecność żony, musisz mieć dowód, że jesteś tam
                        > zameldowany i powoływanie się na święte prawo własności oraz zapis
                        w
                        > księdze wieczystej nic ci nie pomoże bez meldunku. Czyli w tej
                        > sytuacji meldunek jest "ważniejszy" do aktu notarialnego?

                        A co jesli mąz ma dowod w którym widnieje iż jest zameldowany,
                        pomimo tego ze został z mieszkania wymeldowany?
                        On dowodu nie zmienił bo mu nie było po drodze.
                        czy slusarz ma prawo sie włamac?
                        Bo własnie to robi patrząc w dowód na ktorym jest adres zameldowania.




                        >
                        > Z kolei, żeby sprzedać mieszkanie, musisz się udać do notariusza,
                        > który owszem doceni fakt, że jesteś wpisana w KW jako jedyny
                        > właściciel, ale jeśli jesteś zamężna i nie masz orzeczonej
                        > rozdzielności majątkowej, to notariusz poprosi o obecność i podpis
                        > męża. Czyli w tym przypadku fakt zawarcia małżeństwa
                        > jest "ważniejszy" od prawa własności?
                        >
                        nie, nie poprosi
                        A i jeszcze - pieniadze ze sprzedazy tego mieszkania -nawet jesli
                        malzonkowie nie maja rozdzielnosci-stanowia majatek odrebnmy
                        wlasciciela mieszkania.

                        a co do wyeksmitowania
                        w rodzinie mamy podobny problem wiec opisze jak sie sprawy zakończą.
                        mam nadzieje ze z korzyscią dla pani włascicielki mieszkania.
                        czyli
                        Rozwod->eksmisja->swiety spokoj
                        Przy czym pan jest awanturujący sie a pani ma juz kartę na policji-
                        plus znecanie sie pana nad wspolnym dzieckiem.
                        pozyjemy zobaczymy co jest wazniejsze w tym kraju


                        • fragile66 Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 11:52
                          scindapsus napisała:
                          >
                          > A co jesli mąz ma dowod w którym widnieje iż jest zameldowany,
                          > pomimo tego ze został z mieszkania wymeldowany?
                          > On dowodu nie zmienił bo mu nie było po drodze.
                          > czy slusarz ma prawo sie włamac?

                          To mąż ma prawo rozwiercić zamki, bo np. zamek się zaciął albo
                          zatrzasnął sobie klucze w środku. Od ślusarza prawo wymaga, żeby
                          sprawdził prawo do mieszkania w tym lokalu. Robi to sprawdzając
                          zameldowanie w dowodzie. Przy ostatniej takiej sytuacji pytałem, co
                          by było, gdybym był zameldowany gdzie indziej - ślusarz twierdzi, że
                          w takim przypadku odmówiłby pomocy albo poczekał aż zjawi się osoba,
                          która ma w dowodzie wpisane zameldowanie.

                          > nie, nie poprosi

                          Może inaczej: notariusz zapyta osobę stawającą, czy jest zamężna.
                          Osoba stawająca może skłamać i wtedy sprzeda mieszkanie, ale mąż w
                          dalszym ciągu będzie mógł mieszkać w tym mieszkaniu, zaś nowy
                          właściciel nie będzie miał prawa go stamtąd wyeksmitować. Będzie
                          mógł wtedy złożyć pozew przeciwko żonie o wprowadzenie w błąd co do
                          stanu prawnego nieruchomości i żądać sporego odszkodowania.
                          Osoba stawająca może też powiedzieć prawdę, że jest zamężna.
                          Notariusz który w takiej sytuacji sporządziłby akt notarialny bez
                          obecności małżonka, naraziłby się na utratę prawa do wykonywania
                          zawodu.

                          > A i jeszcze - pieniadze ze sprzedazy tego mieszkania -nawet jesli
                          > malzonkowie nie maja rozdzielnosci-stanowia majatek odrebnmy
                          > wlasciciela mieszkania.

                          Zgadza się. Ale sprzedać to mieszkanie może tylko za zgodą męża lub
                          w wyniku postanowienia sądu o podziale majątku. Więc dla autorki
                          tego wątku do odległa przyszłość.

                          >
                          > a co do wyeksmitowania
                          > w rodzinie mamy podobny problem wiec opisze jak sie sprawy
                          zakończą.
                          > mam nadzieje ze z korzyscią dla pani włascicielki mieszkania.
                          > czyli
                          > Rozwod->eksmisja->swiety spokoj
                          > Przy czym pan jest awanturujący sie a pani ma juz kartę na policji-
                          > plus znecanie sie pana nad wspolnym dzieckiem.
                          > pozyjemy zobaczymy co jest wazniejsze w tym kraju
                          >

                          Również rada trochę nie na temat, bo autorka wątku szuka rozwiązania
                          Eksmisja->święty spokój->sprawa o alimenty.

                          I tutaj śmiem twierdzić że ja mam rację, gdy piszę, że tak się nie
                          da.
                      • chicarica Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 12:38
                        "mąż przez fakt zawarcia
                        małżeństwa nabywa prawo do mieszkania we wspólnym mieszkaniu z żoną
                        niezależnie od tego kto jest faktycznym właścicielem."

                        Bzdury waść piszesz. I prawnik ci wyjaśni dlaczego.
                        Autorce wątku proponuję wizytę u dobrego prawnika. Koszt takiej porady - może ze
                        200 zł, a może oszczędzić przykrych konsekwencji w przyszłości.
                        • tricolour Proszę o rzeczowość... 28.01.09, 12:51
                          ... a nie kierowanie do jakiegoś prawnika.

                          Skoro masz podstawy twierdzić, że nasz kolega pisze bzdury, to zdradź wszystkim
                          te podstawy - szczególnie tym, którzy borykają się latami z eksmisją małżonka z
                          domu.
                        • fragile66 Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 13:47
                          chicarica napisała:

                          > "mąż przez fakt zawarcia
                          > małżeństwa nabywa prawo do mieszkania we wspólnym mieszkaniu z żoną
                          > niezależnie od tego kto jest faktycznym właścicielem."

                          Poprawka: oczywiście "niezależnie od tego, które z małżonków jest
                          faktycznym właścicielem", bo jeśli właścicielem jest ktoś obcy, to
                          ma zupełnie inne prawa - może się w określonych prawem warunkach
                          domagać eksmisji najemcy, czyli obojga małżonków.

                          Takie samo prawo ma autorka wątku, tylko że musiałaby się domagać
                          eksmisji małżeństwa, które w jej mieszkaniu mieszka, czyli
                          jednocześnie musiałaby się domagać eksmisji męża, ale także samej
                          siebie. Na taki fikołek prawny żaden sąd się nie zgodzi.

                          Trzeba tu rozróżnić prawo własności od prawa do korzystania z
                          mieszkania.
                          Jeśli małżonkowie mieszkają wspólnie w mieszkaniu należącym do
                          jednego z nich, to jest to jeden z najbardziej frapujących dla
                          prawników przypadków, gdyż w trakcie trwania małżeństwa nie są
                          wprawdzie formalnie oboje właścicielem mieszkania, ale mają wspólnie
                          prawo do korzystania z całego majątku, którego każde z nich z osobna
                          jest właścicielem.

                          >
                          > Bzdury waść piszesz. I prawnik ci wyjaśni dlaczego.

                          No właśnie jako laik byłem przekonany swego czasu, że pozbycie się
                          żony z mieszkania przysługuje mi "jak psu zupa" i to w ekspresowym
                          tempie.
                          Dwóch prawników niezależnie od siebie wyjaśniło mi, że owszem tak,
                          ale najpewniej po kilku latach sądowej udręki, ponadto uboższy o
                          kilkanaście tysięcy złotych wydanych na opłaty sądowe, koszty
                          adwokackie i wieczystoksięgowe.
                          To było jakieś trzy lata temu, więc nie pamiętam dokładnej
                          argumentacji, ani konkretnych artykułów z kc, kpc itp.

                          A proponowanie autorce wątku wizyty u prawnika jest nieetyczne -
                          mogła sama zapłacić adwokatowi, zamiast liczyć na bezinteresowną i
                          konkretną radę od piszących na forum.
                      • mariefurie Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 20:43
                        fragile66 napisał:
                        >
                        > Jeszcze inaczej jest w przypadku, który przywołała autorka wątku,
                        > czyli zagadnieniu jak wyeksmitować męża z mieszkania jeszcze przed
                        > orzeczeniem rozwodu. Tutaj niestety pierwszeństwo ma prawo do
                        > mieszkania przed prawem właściciela - mąż przez fakt zawarcia
                        > małżeństwa nabywa prawo do mieszkania we wspólnym mieszkaniu z żoną
                        niezależnie od tego kto jest faktycznym właścicielem.
                        > Pozbawić tego prawa można go jedynie przez orzeczenie sądu, które
                        > wtedy będzie "ważniejsze" od instytucji małżeństwa?

                        Jesli to co piszesz to prawda, to ...juz lepiej nic nie powiem o naszym prawie.
                        Czy aby nie powołujesz się tu na przepisy prawa za którymi sie kryją menele w
                        prywatnych kamienicach, co to właściciele tych kamienic nie moga ich sie latami
                        pozbyc?
                        >
                        > PRAWDA jest pojęciem względnym, o czym przekonał się Piłat dwa
                        > tysiące lat temu. Nie szafujmy więc nim w trakcie dyskusji o
                        > przyziemnych sprawach, takich jak eksmisja uciążliwego męża...
                • akacjax Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 10:56
                  Tylko eksmisja z powodów uciążliwości. Zbieraj dowody, wzywaj policje, nagrywaj
                  awantury.
                  Z mojego mieszkania "grzeczny" ex nigdy by się nie wyprowadził(moje posty sprzed
                  lat tu pisane są dowodem), gdyby nie cud. Ale mój wiedział, że za uciążliwość od
                  razu pogorszyłaby jego sytuację.
                  Możesz nie wpuszczać go do mieszkania gdy wraca pijany, hałasujący i dzwonić na
                  policje od razu.
                  Alimenty na dziecko to jedno, a jeżeli nie macie rozwodu to o zabezpieczenie
                  rodziny-gdy się nie dokłada.
                  Jednak jeżeli jest pozew to warto zwrócić uwagę na swoje możliwości-by sąd nie
                  zapytał-jak po rozwodzie się utrzymasz.
                  • mariefurie Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 20:11
                    Doprawdy nie chce mi sie wierzyc w to co tutaj czytam.
                    Faktem nadrzędnym jest to, iż dziewczyna kupiła to mieszkanie zanim wstąpiła w związek małżeński. Mało tego, jezeli to mieszkanie nigdy w ogole nie stanowiło ich wspólnoty majątkowej (a rozumiem ze nie, ), to stanowi ono jej odrebną własnośc niezaleznie od tego co nabyli juz w treakcie małżenstwa. Zatem wspolnota majątkowa nie ma tu nic do rzeczy wydaje sie. Miszkanie jest odrebnym jej majątkiem , mimo iz będąc męzatką i nie mając intercyzy wspolnote z mężem stanowili (nie wiem, auta, działki czy patelnie) i inne rzeczy nabywali.
                    Poza tym, rozdzielnosc majątkowa sie lekko załatwia u notariusza. I bez sądu. Wiec idzie sobie kobieta do notariusza z męzem, pokazujac rowniez papiery potwierdzające,iz mieszkanie w skład wspolnoty majątkowej nie wchodzi. Czyli ustalają rozdzielnosc wszystkiego, oprócz mieszkania. I po sprawie. A potem sie rozwodzi. A potem wymeldowuje. I zmienia zamki. I tyle.
                    Pewnie sie nie znam, ale wydaje sie ze prawo własności jednostki jest nadrzędne w danym przypadku, pod warunkiem wszakże ze mieszkanie nie zostało "wniosione" do wspolnoty majątkowej malżonków.
                    • tricolour Pewną rzecz ujęłas domyślnie... 28.01.09, 20:18
                      ... "Czyli ustalają rozdzielnosc wszystkiego, oprócz mieszkania" i masz rację,
                      ale muszą chcieć ustalić rozdzielność.

                      Problem, gdy jedna strona nie chce, a wtedy potrzebny jest sąd. Poza tym nasza
                      koleżanka chce wystawić męża przed rozwodem.
                      • mariefurie Re: Pewną rzecz ujęłas domyślnie... 28.01.09, 20:25
                        No dobrze, moze czegos nie doczytałam, co chce zrobi nasza koleżanka. No pozwolę
                        sobie na radę: jak kolezanka nie chce majatku stracic na prawników i podział
                        majątku, to radze wziąc na wsztzymanie i załatwiec wszystko w odpowiedniej
                        kolejnosci. I bez pospiechu. Bo prawo jest po Twojej stronie. Kolezanki ,
                        znaczy, nie męża, jesli chodzi o mieszkanie. trzeba tylko ustawic priotytety, co
                        jak i kiedy.
                        Jak dla mnie, sprawa z mieszkaniem,- jezeli nabyła go przed zawarciem związku
                        małżenskiego i nadal stanowi ono jej odrebny majątek, - jest prosta, łatwa i
                        przyjemna smile)
                        Powodzenia.
                        • tricolour O to, to... 28.01.09, 20:57
                          ... we właściwej kolejności!

                          smile
                          • mariefurie Re: O to, to... 28.01.09, 21:01
                            ale bez sądów i prawników.
                            Da się, jak cholera sie da!
                            smile)
                          • mariefurie Re: O to, to... 28.01.09, 21:05
                            No i jeszcze sie pofatygowałam mimo ze padam ze zmęczenia, bo nie podoba mi się
                            co tu panowie kit wciskacie wink)
                            Tu jest wszystko. No, prawie wszystko, Reszta- to opracowac plan strategiczny smile

                            www.rzeczpospolita.pl/dodatki/firma_061017/firma_a_1.html
                            • tricolour Z Tobą sie nikt nie spiera... 28.01.09, 21:20
                              ... bo majątek odrębny, to majątek odrębny i już.

                              Problem w tym, że do tego majątku mają prawa wszyscy zameldowani, bo właściciel
                              sam wyraził zgodę na ten meldunek własnoręcznym podpisem. Ale (stety, niestety)
                              już sam tak łatwo tego cofnąć nie może - tylko w trybie administracyjnym.
                        • aloblue Dzieki Wam... 28.01.09, 21:07
                          za podjecie dyskusji..
                          szkoda tylko,ze to wszystko nie jest tak do końca oczywiste!

                          Zastanawia mnie prosta sprawa:

                          Jutro zmieniam rano zamki! Wieczorem wraca mój mąż...próbuje otworzyć
                          drzwi...powiedzmy,że się dobija! Ja wzywam policję,że mąż próbuje wtargnąć do
                          mieszkania! o ile jest pijany-ok! Przyjadą, moze i przyznają mi rację,że boję
                          się go wpuścić, bo mam maleńkie dziecko..
                          Ale co w sytuacji gdy jest trzeźwy...Tłumaczę ,ze to moje mieszkanie, macham
                          aktem notarialnym przed nosem, napomknę ,ze jesteśmy w trakcie rozwodu(tzn. mam
                          zamiar złożyć pozew-to już przemilczęwink.
                          Może jest tu jakiś policjant z prewencji i powie,co robią w takich sytuacjach!

                          • mariefurie Re: Dzieki Wam... 28.01.09, 21:10
                            A mąż powie ze jest tu zameldowany, i do widzenia. Jak bedzie pijany to zabiorą,
                            Jak nie, -przepadło. Bo tu sie zgadzam z fragile.
                            Nie spiesz sie kobieto, tylko sie nie spiesz z tymi zamkami! Nie tak wszystko
                            hop-siu!
                            A po co chcesz jutro te zamki wymienic?
                            • aloblue Re: Dzieki Wam... 28.01.09, 21:24
                              To nie chodzi o to,że chcę wymieniać...
                              Napisałam czysto teoretycznie!
                              Dobija mnie fakt, ze rodzice kupili mi mieszkanie-z myslą cokolwiek sie stanie
                              zawsze bedzie twoje!
                              A tu sie okazuje, ze przyjęłam goscia pod swój dach-który śmieje mi sie w
                              twarza/;że ja to mu mogę skoczyć, nie dokłada sie do rachunków, wraca i
                              wychodzi kiedy mu pasuje-istny hotel za free...a ja to musze tolerować!
                              Zanim uzyskam rozwód-utrzymuje takiego delikwenta...
                              • mariefurie I się bardzo ciesz 28.01.09, 21:28
                                ze masz tak mądrych rodziców!
                                Zabierasz sie dziewczyno do tego nie od tej strony co rozum nakazuje.
                                Zastanów sie, męczylas z gosciem pare lat, no to co Ci da wymiana jutro zamków?
                                no co?
                                Nic. Kłopotów sobie narobisz, facet bedzie wsciekły i jeszcze Ci przyłozy jak
                                juz do tej chałupy wejdzie.
                                A czy wy w ogole rozmaeialiscie, znaczy Ty, czy wspominalas cos ,ze chcesz sie
                                rozwiesc? on o tym wie? ze rozwód go czeka? Jesli tak, to zakładam, ze głupi nie
                                jest, i wie ze zostanie pod mostem, dlatego Cie straszy ze jest nietykalny. Ale
                                nie wierz w to. Tylko działaj. Konsekwentnie i metodycznie smile Bylebys od zamków
                                nie zaczynała, bo sama sobie zycie utrudnisz i bedziesz musiała męczyc się z
                                ofermą pod jednym dachem miesiącami jak nie latami.
                                • aloblue Re: I się bardzo ciesz 28.01.09, 21:40
                                  wink
                                  Nigdy się nie rozwodziłam...Nigdy nawet nie myślałam,ze mnie to czeka!
                                  Wiem,ze musze walczyć o swoje prawa w sposób przemyślany i mądry!
                                  Wiem tez,ze wszystko co mówi jest po to,żeby mnie w pewien sposób zastraszyć
                                  typ: "Daj sobie spokój, bo i tak ze mna nie wygrasz".

                                  Najpierw składam pozew o alimenty na dziecko!
                                  Potem o rozwód!
                                  Dopiero w wyrokiem mogę podjąc (pewnie) zamierzone kroki...choc pewnie potrwa to
                                  jakiś czas...i nie mało bedzie mnie kosztować.
                                  Ale czy więcej niż teraz? pewnie nie!
                                  Dziekuję,ze Wasze rady!
                                  Obcych ludzi obchodzi twój los bardziej niż człowieka, z kótrym miało się
                                  spędzić całe zycie...jaka to ironia losu!
                                  • tricolour Będzie też odwrotnie... 28.01.09, 21:42
                                    ... znajdzie się kiedyś gość, który będzie się o Ciebie troszczył bardziej niż
                                    wszyscy z tego forum i reszta świata.

                                    smile
                                  • mariefurie Re: I się bardzo ciesz 28.01.09, 21:45
                                    Posłuchaj, najważniejsze w tej sytuacji to, ze Ty nie możesz (bo jak?) miec
                                    zadnych oporów! On zarobił na mieszkanie? nie. Ty zarobilas będąc z nim? nie.
                                    Dostałas od rodziców.
                                    Nie robisz mu żadnej krzywdy przeciez. Zrobisz sobie i dziecku jezeli dasz sie
                                    zastraszyc. Sumienie masz czyste, bo walczysz o swoje. I tym sie kieruj przy
                                    podejmowaniu decyzji.
                          • tricolour Policjant sobie pójdzie... 28.01.09, 21:16
                            ... i nic nie powie. Może nawet stanie po stronie faceta, bo zabraniasz mężowi
                            (każdy może być w trakcie rozwodu i nie ma to żadnego znaczenia, ważne jest czy
                            rozwód był i jakie jest postanowienie sądowe) korzystać z mieszkania.
                    • mariefurie Re: Proszę o radę-rozwód! 28.01.09, 20:20
                      No aż sie pofatygowałam.Pierwsza lepsza strona co mi się wylistowała w googlach.
                      Majątek odrębny

                      Pomimo zawarcia związku małżeńskiego warto wiedzieć, że każdy z małżonków może zgodnie z polskim ustawodawstwem posiadać majątek wyodrębniony.
                      W myśl art. 33 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w skład odrębnego majątku każdego z małżonków wchodzą:
                      1) przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem wspólności ustawowej,
                      2) przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapis lub darowiznę, chyba że spadkobierca lub darczyńca inaczej postanowił,
                      3) przedmioty majątkowe nabyte ze środków uzyskanych w zamian za przedmioty wymienione w dwóch punktach poprzedzających,
                      4) przedmioty majątkowe służące wyłącznie do zaspokajania osobistych potrzeb jednego z małżonków,
                      5) przedmioty majątkowe służące do wykonywania zawodu, jeżeli zostały nabyte ze środków należących do odrębnego majątku małżonka wykonującego ten zawód, nie dotyczy to jednak przedmiotów służących do prowadzenia gospodarstwa rolnego lub przedsiębiorstwa,
                      6) prawa niezbywalne,
                      7) przedmioty uzyskane z tytułu odszkodowania za uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia albo z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, nie dotyczy to jednak renty należnej poszkodowanemu małżonkowi z powodu całkowitej lub częściowej utraty zdolności do pracy zarobkowej albo z powodu zwiększenia się jego potrzeb lub zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość,
                      8) wierzytelności o wynagrodzenie za pracę lub za inne usługi świadczone osobiście przez jednego z małżonków,
                      9) przedmioty majątkowe uzyskane z tytułu nagrody za osobiste osiągnięcia jednego z małżonków,
                      10) prawa autorskie twórcy, prawa twórcy wynalazku, wzoru lub projektu racjonalizatorskiego.

                      www.poradnikhandlowca.com.pl/bezcms/archiwum/online05/03/prawo2.html
Pełna wersja