antoinette13
30.01.09, 22:18
jedne kobiety bite, znieważane, pozbawiane szacunku tkwia latami, że
coś się zmieni. Inne odchodzą bo mąż/partner nie spełnia ich
oczekiwań: nie wspiera, nie pomaga. Mówią dość i zaczynaja nowe
życie.
U mnie było to tak, że dwoiłam się i troiłam, żeby było dobrze.
Byłam matką, ku***w, żoną i kochanką, zarabiałam dobrze byłam
przebojowa aż trafił się on. Bił, pił, zdradzał, kłamał w żywe oczy
a ja łudziłam się nadzieją. Raz na pól roku wyniósł smieci, jak
dawał buziaka, mówił masz i nadstawaił dzioba a ja cieszyłam się, że
pamięta o przywitaniu, ze 3 razy do rolu robił kawę i podawał do
łóżka, ale taka super lurę, bo taniej. W 2 tygodnie po porodzie,
dźwigałam siaty z zakupami, bo on przecież zmęczony, na urodziny
miała być wielka feta, ale dostałam kwiatek, bo na więcej nie
zasłużyłam, na dzień kobiet kwiatka nie dostałam, bo była kolejka,
ale usłyszałam, że w nagrodę mi ,,obciagnie". Nigdy nie wstawił
prania, nigdy nie zrobił śniadania, nidgy nie wykąpał dziecka. Ja
odeszłam po wielu, wielu próbach i zastanawiam się, że może za mało
szans dawałam. Inne kobiety odchodzą, bo facet nie spełnia ich
oczekiwań. Nie zastanawiaja się co dalej, po prostu im to nie
odpowida, bo np. nie robił zakupów, albo nie rozmawiał.Jak to jest,
od czego to zależy???Ja odeszłam i się zastanawiam, że to może moja
wina????Ciągle szukam winy w sobie, nie w nim.