anka262
07.02.09, 18:50
ciekawe czy ktoś jeszcze pamięta...w tych postach była masakra
a dziś napiszę - UDAŁO MI SIĘ!!
jestem rozwiedziona, w sierpniu wyszłam z domu zrobiłam obdukcję,
wzięłam dzieci i już nie wróciłam. Potem pomału pozew, sprawa,
rozwód na pierwszej sprawie bez adwokata, później obelżywa apelacja
przeciwko mnie, opublikowanie mojego pamiętnika...teraz zabrane
klucze do mieszkania, postepowanie o wymeldowanie mnie,
niepełnosprawne dziecko....
ale udało mi się, zrobiłam to, o czym marzyłam, chociaż jest
cholernie ciężko, Ci co wtedy czytali doskonale rozumieją.
Pozdrawiam Was wszystkich