ostatni mój wątek to - "nie udało mi się..."

07.02.09, 18:50
ciekawe czy ktoś jeszcze pamięta...w tych postach była masakrasmile

a dziś napiszę - UDAŁO MI SIĘ!!
jestem rozwiedziona, w sierpniu wyszłam z domu zrobiłam obdukcję,
wzięłam dzieci i już nie wróciłam. Potem pomału pozew, sprawa,
rozwód na pierwszej sprawie bez adwokata, później obelżywa apelacja
przeciwko mnie, opublikowanie mojego pamiętnika...teraz zabrane
klucze do mieszkania, postepowanie o wymeldowanie mnie,
niepełnosprawne dziecko....
ale udało mi się, zrobiłam to, o czym marzyłam, chociaż jest
cholernie ciężko, Ci co wtedy czytali doskonale rozumieją.
Pozdrawiam Was wszystkich
    • anka262 Re: ostatni mój wątek to - "nie udało mi się..." 07.02.09, 18:53
      przede mna jeszcze jakikolwiek podział majątku. Będzie ciężko
      pewnie, bo nie wiem jak do tego podejść. Zostawiłam wszystko, on
      jest w mieszkaniu z całym naszym wyposażeniem a ja nie mam nic.
      Pozostało mieć nadzieję smile
    • ktosiaktosia Re: ostatni mój wątek to - "nie udało mi się..." 07.02.09, 19:59
      nie wiem czy dobrze kojarzę,ale zdaje się,że wcześniej już chciałaś odejść od
      teraz już byłego m...,ale jak się mylę to poprawsmile w każdym razie bardzo
      gratuluję i życzę dużo siły i oczywiście trzymam kciukiu,pozdrawiam i jak coś to
      pisz smilewtedy kiedy dobrze i wtedy kiedy pod górkę,oby tego drugiego jak najmniej.
      • d234 Re: ostatni mój wątek to - "nie udało mi się..." 08.02.09, 10:22
        Witaj Aniu, przypominam Ciebie z pierwszych wpisów. Pamiętam, a dzisiaj jak
        widać z Twego ostatniego wpisu, życie ułożone (lub prawie). Gratulacje, zapewne
        jeszcze nie raz westchniesz i popłaczesz, ale z dnia na dzień będzie lepiej.
        Jesteś panią tylko dla siebie i dziecka, a nim się nie przejmuje.
        Trzymaj się cieplutko.
      • gggusia Re: ostatni mój wątek to - "nie udało mi się..." 08.02.09, 12:12
        ja też życzę Ci dużo siły i wiem że kiedyś będziesz tak żyła jak
        chciałaś.Pozdrawiam
Pełna wersja