Czy kiedyś da mi spokój??

09.02.09, 09:09
Nie wiem czy pamiętacie moją historię... jestem po oddaleniu w zeszłym roku
pozwu o rozwód. Teraz na wiosnę będę składać ponownie pozew, przeszłam
alimenty (ugodowe a i tak ich nie płaci), w piątek mam drugą sprawę o kontakty.

A on wykańcza mnie psychicznie, zastrasza i próbuje zrobić ze mnie wariatkę.
Twierdzi, że kocha mnie i dziecko, że on prawie już rok za mną biega, stara
się a ja nic... więc pewnie kogoś mam i on nie może tego znieść...a od lipca
prowadza sie z dziewczyną, pokazują ją wszystkim naszym wspólnym znajomym więc
chcąc nie chcąc, o tym sie dowiaduje. Jej nie przeszkadza to że on nie ma
rozwodu, jemu też nie - to tylko mi zależy no bo przecież kogoś mam.
Każe sie oglądać za siebie, robi awantury o nazwisko, że noszę JEGO i mam
natychmiast zmienić. Mały sie boi ojca bo ten przy nim wiecznie sie kłóci a
coraz mniej sie z nim bawi. Wiecznie śmierdzi od niego alkoholem ale to ja sie
czepiam. Jestem zwykłą kur.., szmatą i obciągarą.
On mnie jeszcze załatwi, zniszczy i takie tam. Wybite okno w nocy, więc
podejrzenie pada na niego, policja mówi że to są tylko poszlaki i nawet
butelki którą okno wybito nie wzięli na odciski - a on przecież karany więc by
wyszło - bo on może nas podać do sądu o fałszywe oskarżenie. Boję się spać,
wychodzić.
Mam dość. Nie wiem co robić - przecież jak pójdę na policję - nie mam dowodów
na jego zachowanie. Świadkowie - mama i tata...a może być jeszcze gorzej jak
bym złożyła jakieś zawiadomienie...
Czy mi kiedyś da spokój??? czy po rozwodzie będzie tak samo??
    • maheda Przede wszystkim spójrz tutaj 09.02.09, 09:17
      www.niebieskalinia.pl/new_pages.php?new_pagesid=33

      Poczytaj sobie, zastanów się, koniecznie NAPISZ do nich, poradzą Ci, do kogo
      możesz się zgłosić blisko miejsca swojego zamieszkania.

      Aktualnie jesteście formalnie małżeństwem, policja niechętnie ingeruje w sprawy
      rodzinne.
      Po rozwodzie będzie człowiekiem obcym, jak teraz Twój sąsiad czy znajomy z
      pracy, więc będzie inaczej o tyle, że każdy atak na Ciebie jest atakiem osoby z
      zewnątrz, a tu już policja działa trochę inaczej.

      Dlaczego się nie wyprowadzisz do innego miasta?
      • timi_i_aga Re: Przede wszystkim spójrz tutaj 09.02.09, 09:26
        Bo nie chce uciekać całe życie. Już przez jego zachowanie musiałam zrezygnować z
        pracy, mieszkam z rodzicami. Mam z małym dzieckiem rzucić sie na głęboką wodę? a
        potem on powie że porwałam jego dziecko. Na pewno wyprowadzka nie wchodzi w grę.
        • maheda Re: Przede wszystkim spójrz tutaj 09.02.09, 09:33
          Jesteś niekonsekwentna.
          Jeśli nie chcesz uciekać, to dlaczego zrezygnowałaś z pracy? Możesz do niej wrócić?
          A jeśli zrezygnowałaś z pracy, to równie dobrze możesz zmienić miejsce
          zamieszkania. Ale to już po rozwodzie, bo na razie to by było istotnie porwanie.
          Po rozwodzie jednak, jak zostanie przyznana Ci władza rodzicielska, możesz
          śmiało wyjechać, gdzie Ci się żywnie podoba i nie będzie to wcale porwanie.

          Jeśli sobie z nim nie radzisz (a na to wygląda), to wg mnie mniejszym złem
          będzie wyprowadzka.
          Ja bym nie zostawała w miejscu, gdzie nie czułabym się bezpieczna, a wybicie
          okna butelką haczy już o możliwość zranienia czy nawet zabicia kogoś wewnątrz.

          Zastanów się, komu i co chcesz udowodnić? Oraz za jaką cenę?
          Mój ś.p. Tato pytał kiedyś, jak się upierałam przy czymś bezrozumnie, czy będzie
          mnie satysfakcjonowało, jeśli na moim grobie, który w danej sytuacji był całkiem
          realny w krótkim terminie, każe wyryć "tu leży ta, która miała rację".
    • chalsia Re: Czy kiedyś da mi spokój?? 09.02.09, 11:57
      > A on wykańcza mnie psychicznie, zastrasza i próbuje zrobić ze
      mnie wariatkę.

      Nie.
      On robi pewne rzeczy, ale to TY dajesz się tym jego czynom i słowom
      zastraszać. To Ty czujesz się jak wariatka, bo dajesz wiarę temu,
      co on mówi (albo boisz się, że ktoś będzie chciał w jego słowa
      wierzyć - a tak naprawdę winnas miec w nosie, co iini o tym myślą).

      Tyle on Cię będzie kopał w tyłek, ile Ty mu na to pozwolisz.

      Przeczytaj sobie zlinkowany wątek o metodzie misia koala (plis
      podlinkujcie to) i naucz się takiego podejścia.

      I wracaj do pracy, bo robisz z siebie zaszczutą ofiarę. NIe ma
      powodów dla których nie miałabyś pracować.
      • jamama_live Re: Czy kiedyś da mi spokój?? 09.02.09, 23:51
        Obudź misia koalę - zerżnięte z Samodzielnej Mamy
        Autor: crazyrabbit☺ 04.01.09, 23:28 Dodaj do ulubionych
        Odpowiedz

        Bardzo spodobały mi się porady, jakich udzieliła onegdaj Braktalentu
        pewnej mamie na forum "Samodzielna mama".
        Pozwoliłam sobie zacytować, bo może Ci się przydać, jak jeszcze_mąż
        zacznie znowu pyszczyć:

        Re: wybor przedszkola a wspoldecydowanie exa
        Autor: braktalentu 09.12.08, 19:08 Dodaj do ulubionych Skasujcie
        Odpowiedz cytując Odpowiedz

        Uśpij lwicę. Obudź misia coalę. On na Ciebie z mordą, a Ty spokojnie
        sięgasz po kolejny liść eukaliptusa i nic do Ciebie nie dociera. On
        się wykłóca o przedszkole, a Ty spokojnie zapisujesz dziecko do tego
        co Ci pasuje i wysyłasz list polecony za potwierdzeniem odbioru, że
        prosisz o wskazanie przedszkola, do którego ZAPISAŁ dziecko oraz
        informacje jak zorganizował logistykę, bo jak doskonale wie Ty
        możesz tylko na takich, a takich warunkach - tu podajesz odkległość
        w kilometrach od domu i godziny, które Ci pasują. Dodatkowo
        informujesz, że brak odpowiedzi w terminie do dnia... skutkuje
        podjęciem przez Ciebie samodzielnej decyzji.
        Jak dzwoni i się pluje przez telefon, to półgłosem i spokojnie, nie
        zwracając uwagi na Jego krzyki (to Jemu zależy, żeby Cię usłyszeć,
        bo Tobie to wisi) stwierdzasz, że lepiej będzie jak zadzwoni kiedy
        się uspokoi i odkładasz słuchawkę.
        Straszenie sądem i policją kwitujesz krótkim "skoro uważasz, że w
        Twojej sytuacji to rozsądne...", tu zawieszasz głos i chwilę
        potem "dowiedzenia" i odkładasz słuchawkę.
        Twierdzi, że za 10 lat powie młodej, a Ty lekko rzucasz, że masz
        nadzieję, że "całą prawdę" i wykonujesz swój ulubiony gest, czyli
        ODKŁADASZ SŁUCHAWKĘ, bo za 10 lat to dziecko samo już będzie
        wiedziało co jest grane.
        Grozi niani - informujesz, że niania na Jego wniosek ma z Tobą
        podpisaną legalną umowę i, że w związku z tym uwzględnisz nowy koszt
        Jej usług w pozwie o podniesienie alimentów.
        Znajdujesz sobie nowego kolegę. Nie musi być fajny, ma być o głowę
        wyższy i z 10 kg cięższy od Exa. Zapraszasz kolegę na ciacho,
        właśnie w czasie odwiedzin Exa u córki. Na pytanie "kto to jest"
        odpowiadasz rzeczowo "Zdzisiek". Przy pytaniach bardziej
        szczegółowych sięgasz po telefon i pytasz "to wizyta u córki, czy
        najście, bo nie wiem, czy mam dzwonić po policję".

        I trenujemy w sobie misia coalę. On się pluje - my sięgamy po
        listek. On się pluje - a my jak po liściach eukaliptusowych. On się
        pluje - a jak nam się znudzi to trenujemy nasz ulubiony gest
        ODKŁADANIA SŁUCHAWKI.
        Nad pyskówki w cztery oczy przedkładamy maile i listy polecone za
        potwierdzeniem odbioru, ze starannie przemyślaną treścią.
        Kolekcjonujemy SMS'y - szczególnie te z dużą ilością wykrzykników.
        Odpowiadamy krótko i rzeczowo. Nie wdajemy się nie tylko w pyskówki,
        ale nawet w dyskusje. Pytamy o to co ZAŁATWIONE. Nie załatwione, to
        wysyłamy list polecony za potwierdzeniem odbioru "w związku z
        brakiem propozycji dotyczących tego, a tego, a koniecznością
        załatwienia sprawy takiej, a takiej, informuję, że kierując się
        dobrem dziecka zdecydowałam tak, a tak". Nie musisz uzasadniać.
        Zrób sobie szablon w Wordzie-.

        Nie dążymy do zmian w zachowaniu Exa. Dążymy do zmian we własnej
        świadomości, które pozwolą nam patrzeć na Niego z zadziwieniem (bo
        jednak to "dziwo"), nieszczególnym zainteresowaniem (w kółko tak
        samo mu ta gula skacze), lekkim pobłażaniem (nie można za wiele
        wymagać od "dziwa") i absolutną pewnością, że WSZYSTKO na co Go stać
        to te śmieszne pokrzykiwania i machanie kończynkami. Od czasu do
        czasu wizualizujemy Jego stopę w podrygującym bucie i wyobrażamy
        sobie, że ma pomalowane na czerwono paznokcie u nóg - ot tak dla
        urozmaicenia chwili przed naszym ulubionym gestem, czyli ODŁOŻENIEM
        SŁUCHAWKI.

        Tyle cytatu smile
    • timi_i_aga Re: Czy kiedyś da mi spokój?? 10.02.09, 08:34
      To jest fakt, że on próbuje nadal mną manipulować bo wiele razy skutecznie
      mydlił mi oczy więc myśli że i tym razem da to jakiś efekt. A że nie bardzo mu
      to wychodzi to wziął sie za zastraszanie.

      Wydaje mi sie że jest chory psychicznie... nawet bym podpięła to pod
      schizofrenie. No i cóż jednego dnia agresor a na drugi dzień "przecież ona tak
      nie myśli, przesadził" itp.

      Od dziś koniec. Wydrukuje sobie misia koale i będę sobie to powtarzać kilka
      razy dziennie.

      A jako że w piątek sprawa to nagle dostanę alimenty - tzn on na razie mówi że mi
      dasmile
      • maheda Re: Czy kiedyś da mi spokój?? 10.02.09, 09:01
        timi_i_aga napisała:

        > Wydaje mi sie że jest chory psychicznie... nawet bym podpięła to pod
        > schizofrenie. No i cóż jednego dnia agresor a na drugi dzień "przecież ona tak
        > nie myśli, przesadził" itp.

        To jest bardzo typowe zachowanie. Nie zastanawiaj się, jaki jest tego powód,
        tylko działaj na korzyść swoją i dziecka. Jego olej - to już nie jest Twoja
        sprawa, niech się o niego kto inny martwi i nad nim zastanawia.

        > Od dziś koniec. Wydrukuje sobie misia koale i będę sobie to powtarzać kilka
        > razy dziennie.

        Bardzo żałuję, że nie zobaczyłam tego tekstu kilkanaście lat temu. Ech... smile
        Boski jest.

        > A jako że w piątek sprawa to nagle dostanę alimenty - tzn on na razie mówi
        > że mi dasmile

        Czyli na razie ich nie masz - nic się nie zmienia.
        Patrz na to, co ZAŁATWIONE (z misia koala). ZAŁATWIONE, a nie gadane.
Pełna wersja