(nie)tolerancja dla rozwodników?

11.02.09, 11:08
ot otiweram kana nastepny użalników nad życiowym zakrętem..indifferent
czuję się jak odmieniec w polskim społeczeństwie..
mimo że tyle rozwodów teraz,jest to jakby juz popularne to ja odczuwam to
inaczej,jakbym była kosmitką(cho c jestem przezd rozwodem ale takjakbym była
juz po)..
wszędzie,czuję ten dziwny wzrok ludzi na wieść o tym wydarzeniu..wkurza mnie
to i nie wiem szczerze jak sbie z tym radzić..kobieta prze30stką z małym
dzieckiem po rozwodzie to nie brzmi dumnie,sama tego rozwodu chciała itd,jak
to opanować..
poradźcie ze swoich doświadczeń..
pytanie moje też dotyczy kolejnej sprawy z tym związanej.praca..co wpisac w
cv:rozwódka? czy jesli pracuję to mniemam ze raczej musze o tym powiadomic
pracodawce bo to wiążę się ze zmiana danych ale jak trzymać relacje z kolegami
z pracy zeby własnie uniknąć odizolowania..
    • d234 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 11.02.09, 11:34
      Ha, ha, a co ja mam powiedzieć? Jestem troszkę przed 50-tką, matka dorosłych
      córek, już niedługo mam zostać po raz pierwszy babcią. Przenosząc z Twojego na
      moje - ja oszalałam na starość?
      A tak na poważnie, sama wiem, że gadają (mieszkam w małym miasteczku i wszyscy
      mnie znają), zapewne wymyślają niestworzone historie. Wiem i to jest właśnie dla
      mnie b.przykre. Chociaż wszyscy wiedzą, co wyprawiał mój (jeszcze)m., to ja
      postawiłam sprawę na ostrzu noża i to ja wyrzuciłam m. z domu.
      Ust ludzkich nie zamknę, plotki będą do następnej niesłychanej sprawy A moje
      córki zakazują umartwiania się i karzą żyć, bo w końcu mam czas i mogę zająć się
      sobą. Tak też czynię i Tobie serdecznie polecam.
      Trzymaj się
      • d234 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 11.02.09, 11:39
        Jeszcze zapomniałam dodać - nie jesteś rozwódką, a kobietą stanu wolnego.
        Zakładu pracy nie informujesz.Jedynie w dziale finansowym możesz złożyć
        oświadczenie podatkowe, że będziesz rozliczała się za 2009 rok z dzieckiem.
        Sprawdź tylko w polisie pzu, którą podpisałaś u pracodawcy, kogo upoważniłaś do
        otrzymania odszkodowania.( w razie wypadku)
        Dowodu osobistego nie musisz wymieniać, bo nie podaje się w nim czy mężatka, czy
        wolna, czy panna.
        • tricolour Nie należy się siebie bać... 11.02.09, 18:44
          ... i rozwódka jest rozwódką, panna panną, kawaler kawalerem. Wdowa jest wdową.
          Stan wolny wskazuje, że kiedyś był "zajęty" ale się zwolnił z jakiegoś powodu.
          Unikanie własnej tożsamości (rozwodowej) to poważny problem z poczuciem wartości.

          Mówiąc inaczej: rozwódka jest stanu wolnego na skutek rozwodu. Taki fakt nie
          jest ani dobry, ani zły.
    • pokopanka Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 11.02.09, 11:40
      w cv napisz po prostu stan wolna - tak piszą ludzie będący panną,
      kawalerem, więc wolni - niezamężni
      to określenie jest jak najbardziej na miejscu
      samodzielna kobieta to brzmi dumnie
      ja jestem po 30 i cieszę się, że to była moja decyzja, jedyeny żal,
      że tyle zwlekałam, ale musiałam osiągnoć jakis poziom upodlenia
      najwyraźniej, żeby dojrzec do zmian
      nos dumnie głowę, całe życie prze Tobą
      nie uwazam, że pracodawca musi być powiadomiony o stanie cywilnym,
      jesli nie ma to wpływu na dane osobowe (adres, nazwisko itd), to
      tylko o ile macie mniej formalne relacje
    • farukh2 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 11.02.09, 12:38
      Sorki, ale chyba przesadzasz? Teraz naprawde wiele sie zmienilo!
      Mysle,,ze jestes swiezo z odzysku i zbyt wyolbrzymiasz pozycje
      innych wobec Ciebie. Wiele z tych osob, jezeli mysla o Twoim
      rozwodzie, byc moze zaluje,ze same tego kroku nie poczynily. Glowa
      do gory, skoro uwolnilas sie od eksa, daj sobie spokoj z ludziskami,
      to TWOJE ZYCIE
      • aron95 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 11.02.09, 13:19
        Przesadzasz
        opiszę Ci takie zdarzenie bo świeżo mam w pamięci .
        Co roku wyjeżdżamy grupą na narty . W zeszłym roku jechała z nami
        kobiety z mężem a w tym roku już rozwódka .
        Siedzimy przy kolacji do naszego stolika podchodzi piękna kobieta .
        Kolega mnie a ja jego pytam - Kto to ?
        My jej nie poznaliśmy . W zeszłym roku "szara mycha" a w tym roku
        "cud dziewczyna " . Metamorfoza!
        To samo będzie z Tobą
    • ewa009 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 11.02.09, 14:24
      Witaj zacznę od końca w cv wpisujesz wolna. A teraz ogólnie, tak mi się wydaje,
      że u Ciebie fakt rozwodu i to, że jest to bardzo świeży temat jest powodem tego
      iż tak odbierasz wszystkich wokół. Często ludzie i nie myślę o autorce postu z
      problemem poczucia własnej wartości patrzą na siebie oczami innych i dorabiają
      sobie w głowie to co inni o nich mogą myśleć. Jesteś młodą kobietą i nie
      przejmuj się bo Twoje życie i problemy są Twoją prywatną sprawą. Nie musisz
      opowiadać o swoich prywatnych sprawach osobą których nie znasz dobrze a gdy
      wspominasz ,że jesteś rozwódką nie jesteś zobowiązana do opowiadania całej
      historii ze szczegółami. Jeśli ktoś Cie odrzuca to z wysoko podniesioną głową
      idz dalej bo nikt za Ciebie zycia nie przeżyje. Ty jesteś swoim okrętem i
      żaglem. Powodzenia
      • gggusia Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 11.02.09, 15:07
        Witam kochanych przyszłycha lub już rozwodników....Ja też niedługo
        będę no właśnie chyba ta gorsza co kogoś skrzywdziła lub została
        skrzywdzona.Nie chcę narazie się zamartwiać własnie tymi głupimi
        docinkami ludzi.Czy jest się przed ,w trakcie lub po rozwodzie
        czepliwość ludzka nie ma tutaj znaczenia.Możemy wieść super życie i
        tak będzie człowiek na językach.Ewa trzymaj się cieplutko u
        wszystkim to z całego serduszka życzesmileSił,sił i wiary w lepsze
        jutro.
    • oliovka192 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 11.02.09, 16:15
      tak,mam malutką córke i dla niej musze i chce żyć,nosić wysoko głowę,nie jest to
      łatwe ale nikt nie pow.ze bedzie prawda?jednak ludzie teg nie ułatwiają,możemy
      na to nie zwracać uwagi ale nie da sie gdy wzrok jest przenikliwy a słowa bola
      bardziej w takiej sytuacji.u mnie w rodzinie tez zadnych rozwodów ,i tym
      podobnych sytuacji nie było wiec bede pierwsza,ech któż by pomyslał ale życie
      jest zadziwiające,nie żałuję,chcę tylko wychowac córke tak aby nie miała
      skrzywionej psyuch.przez fakt rozbitej rodziny i tak zeby wiedfziałą ze ma
      ojca,tylko nie wiem czy mopwicjej o tym jak ja traktuje teraz,ale ysle ze tak
      bedzielepiej a jak dorosnie zrobi z tym co zechcemchyba nie naley okłamywac
      dzieci..a tymczasem w dalszej perspektywie myslę o "nowej" rodzinei dla
      niej,"nowym"tatusiu,choć wiem ze łatwo nie bedzie bo kto chce byc z rozwodką z
      dzieckiem,mało jest facetow kt.lubią tego typu "wyzwania",szczesliwym i ciepłym
      domu pełnym szacunku tylko ze najpierw musze ten szacunek odnaleźć dla własnej
      osoby..
      dziekuje za wszystkie miłe słowa myslę że przydadzą sie wszystkim w na takim
      zyciowym zakrecie.
    • ask77 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 11.02.09, 22:24
      U mnie w pracy do dzisiaj nie wiedzą,że jestem po rozwodziesmile a to
      już ponad 8 m-cysmilesmile i nie zamierzam ich informować.Jedyne co robię
      to kartki z funduszu socjalnego wypisuję na nas dwoje (ja + dziecko)
      w rubryce dochód wpisujac sumę wypłaty i alimentów.Takim znajomym z
      ulicy na pytanie co słychac też się nie zwierzam od razu że się
      rozwiodłam, mówię po prostu,ze jest inaczej i lepiej niż
      ostatniosmileRodzina i najbliżsi znajomi wiedzą,ale nie czuję się jakoś
      strasznie wyalienowana.Oczywiście,że pytaja dlaczego, ale zawsze
      zbywam ich tym samym: nie chcę o tym opowiadać.Pewnie sobie swoje
      myślą, ale dopóki nie mówią i nie ranią tym mojego dziecka to jest
      ok. Myślałam że będzie gorzejwink Tak więc w sumie nieodczuwam
      nietolerancji. A co najważniejsze znalazłam sobie na miejscu
      koleżanki o takim samym stanie cywilnymwink i to był strzał w 10:
      wspólne weekendy, gotowanie dla dzieci, zakupy, w wolne weekendy
      kawa.To pomaga, może dzięki temu nie czuję albo zwisa mi ewentualna
      nietolerancja.
    • chalsia Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 12.02.09, 00:20
      ludzie, czy Was pokreciło ???
      od kiedy to w CV podaje sie stan cywilny.
      To prywatna sprawa i nikomu nic do tego, nie wpisuje sie tego do cv.
    • krolowazla Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 12.02.09, 08:54
      Jeśli się tylko rozwiedziesz - to pół biedy. Ja po rozwodzie wróciłam do
      nazwiska panieńskiego. Wymieniłam dowód.

      Ale potem trzeba było wszędzie zmienić dane. W części instytucji wiedzieli, ze
      jestem po rozwodzie, znali sytuację, więc nic nawet nie mówili, ale najlepiej
      jak zaszłam do eurobanku. Podałam Pani dowód i mówię , ze chcę zmienic dane, bo
      zmieniłam nazwisko, i numer dowodu się zmienił. Pani obejrzała dowód i pyta, czy
      to ten nowy dowód, ja na to, ze tak, a ona mówi, że tu nie ma zmiany nazwiska smile
      bo oba sa takie same. Wyjaśniłam, ze po rozwodzie wróciłam do panieńskiego. Pani
      przeprosiła. To samo było w salonie PLUSa.

      Ja się z tym nie obnoszę, ze jestem rozwódką. Ale w małej miejscowości wszyscy
      wszystko wiedzą. Ja jestem w tej komfortowej sytuacji, że większośc ludzi
      gratuluje mi podjęcia tej decyzji.
    • dorata351 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 12.02.09, 09:11
      Ludziom zawsze coś tam nie będzie pasowało. Jak żyje z jakimś
      palantem, który bije , pije, albo zdradza to głupia, jak przestaje
      żyć to też nie tak. To moje zycie, moje sprawy. Mam takich którzy
      mnie wspierają, pomagają i zaakceptują każdą moja decyzję , a inni
      niech sobie gadają. Pamietam kiedys smiałam się z tego , ze
      rozwiedziona atrakcyjna koleżanka mi powiedziała, ze nie ma juz
      przyjaciółek ani znajomych, które maja meżów, tak jakos unikaja
      kontaktu, przynajmniej niektóre. Teraz widzę, że coś w tym jest.
      Trzymaj sie i nie przejmuj ludźmi, pewnie zawsze znajdą się tacy,
      którzy, zeby odsunąć swoje problemy bedą Ci dowalać. Pozdrawiam.
    • jirka-buczyna Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 15.02.09, 20:46
      W CV wpisz "rozwiedziona", lepiej brzmi. Czy wyznacznikiem wartości kobiety jest
      jej mąż? Albo to, że jest mężatką? Na pewno nie! U mnie w pracy wszyscy wiedzą,
      że jestem po rozwodzie i jakoś wcale nie wyczułam, że jestem odizolowana. Głowa
      do góry!
      • useless00 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 15.02.09, 21:16
        Pracodawca nie ma prawa nawet pytać o stan cywilny!!! Jeśli mu sami podamy podczas rozmowy kwalifikacyjnej to nasza broszka, ale w kwestionariuszu czy CV - NIE.

        Art. 111 kodeksu pracy: Pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. Zgodnie z art. 221. kodeksu pracy: § 1. Pracodawca ma prawo żądać od osoby ubiegającej się o zatrudnienie podania danych osobowych obejmujących:
        imię (imiona) i nazwisko,
        imiona rodziców,
        datę urodzenia,
        miejsce zamieszkania (adres do korespondencji),
        wykształcenie,
        przebieg dotychczasowego zatrudnienia.

        i nic więcej.

        www.rodzina.gov.pl/?2,16,271,
        Tu więcej na ten temat.

        Sama szukając pracy zapytałam o radę moją znajomą pracującą w dziale HR. Czy podawać czy nie. I ona poradziła mi, że wszystko zależy od pracodawcy i rodzaju pracy, jak ona może wpływać na życie rodzinne i vice versa. I jakie to ma dla nas znaczenie. Dopiero podczas rozmowy kwalifikacyjnej jasno powiedziałam, że jestem samotną mamą i co z tego wynika dla nich i dla mnie. Wolałam, żeby mieli jasne oczekiwania i sytuację, wtedy uniknę rozczarowań i zawodu. O przyczynach samotności nic nie mówiłam.

        A co do ostracyzmu towarzyskiego to tu na forum przeczytałam, że podobno rozwód jest jak zaraza i dlatego unikają "zarażonych" wszyscy niepewni swojej odporności.
    • misbaskerwill W krajach rozwiniętych... 15.02.09, 21:01
      ...zabrania się podawania wieku oraz stanu cywilnego w cv, gdyż jest to
      niezgodne z zasadą equal opportunities, fair play, czy jak ją zwałtongue_out
      Gdyby mogli, to by płeć też kazali ukrywaćsmile

      Więc wyluzuj. Liczy się człowiek, a nie jakaś metka (łatkawink).
    • evinea Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 21.02.09, 20:21
      tez tak przez chwile sie meczylam. ale teraz, pytana o m.,
      odpowiadam krotko: ze sie rozwodze i metoda angielska zmieniam temat
      na bardziej wygodny. w ten sposob inni wiedza ze nie chce o tym
      dyskutowac, a ja nie musze sie tlumaczyc. trotko i jasno.
      co do izolacji... cos w tym jest. wiekszosc moich znajomych jest na
      etapie slubow i fakt, ze ja sie 'juz rozwodze' jest jakos
      napietnowany.
      nie ma co sie przejmowac, przed nami kawalek ciekawego zyciasmile
      wiec glowa do gory smile
      goraco pozdrawiam
    • artemisia_gentileschi Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 28.02.09, 18:27
      W CV NIE wpisuje sie stanu cywilnego, ani liczby dzieci, i
      potencjalny pracodawca nie ma prawa o to pytac. Radze tez uwazac na
      rozmaite kwestionariusze, tez lepiej nic nie wpisywac. Juz pare razy
      sie na nadmiernej szczerosci przejechalam w czasie ubiegania sie o
      prace, prawdopodobnie nie chodzilo o sam fakt rozwodu, tylko o to,
      ze jestem samotna matka:]
    • oliovka192 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 03.03.09, 16:13
      no super..nie dostałam pracy bo Pani stwierdziłą ze jak mam małe dziecko to
      powinnam siedziec w domu,wsz pasuje wziełabym pania ale uwazam ze sobie pani nie
      poradzi sama z praca i małym dzieckiemsad i wex człowieku soe nie załam..
      • chalsia Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 03.03.09, 16:57
        oliovka192 napisała:

        > no super..nie dostałam pracy bo Pani stwierdziłą ze jak mam małe
        dziecko to
        > powinnam siedziec w domu,wsz pasuje wziełabym pania ale uwazam ze
        sobie pani ni
        > e
        > poradzi sama z praca i małym dzieckiemsad i wex człowieku soe nie
        załam..

        no i po kiego grzyba na rozmowie o pracę rozmawiałas o swoim
        statusie prywatnym
        • useless00 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 03.03.09, 18:39
          Prawda jest taka, że Pani widocznie chciała "wykorzystać" maksymalnie pracownika. Taka 100% dyspozycyjność. Oczywiście jesli, jesteś pewna, że masz kogoś kto w przypadku choroby zajmie się dzieckiem, a Ty bedziesz mogła spokojnie pójść do pracy, nie ma sensu by wspominac o swojej sytuacji osobistej. Jeśli zaś nie, to lepiej poszukać kogoś, kto nie wyrzuci Cię z pracy za zbyt dużo nieobecności. Ja wiem, ze to jest bardzo ciężkie zadanie szukanie pracy. Po urodzeniu Małego 2 lata była bezrobotna, w małej miejscowości. Koszmar i upokorzenie. Ale bądź dzielna. uda się na pewno.

          Poza tym, jaki prawo ma kobieta oceniać czy TY sobie poradzisz. Wróżka jakaś? Myślę, że to był tylko pretekst do odmowy. A nie prawdziwa przyczyna.
      • artemisia_gentileschi Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 05.03.09, 15:30
        Oliovka, na przyszlosc sie nie przyznawaj. W kwestionariuszach nie
        wypelniasz rubryki stan cywilny i liczba dzieci, jak ktos Cie zapyta
        na rozmowie mowisz wymijajaco, ze masz poukladane zycie osobiste. O
        dziecku mowisz dopiero jak masz podpisana umowe i musisz zglosic je
        do ubezpieczenia. Pozdrawiam i trzymam kciuki zeby nastepnym razem
        sie udalosmile
    • nangaparbat3 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 03.03.09, 21:53
      Moja ciotka sie dzisiaj posprzeczala z mama. I jako koronny argument syknęla: ja
      nie wchodzę w to, czy twoje dzieci sie rozwodzą, czy nie.
      Juz raz kiedys ruszyła z podobnym tekstem do mego ojca, tylko o wiele mocniejszym.
      Powiedzialam mamie, ze to szczęscie, ze sie rozwiodlam, bo przynajmniej
      dostarczylam jej jakiegoś argumentu przeciwko. Niech ma. I niech sie cieszy smile
      • zuzka712 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 05.03.09, 14:40
        Nangaparbat - no normalnie mnie powaliło! Nie ma co, ciotka z
        klasą smile Moim zdaniem to świadczy o kompleksach i problemach z
        własnym poczuciem wartości wypowiadajągo podobne opinie.

        Był moment, że wyraźnie to czułam. Miałam taki okres zaraz po
        rozwodzie, kiedy moje poczucie wartości spadło w okolice zera. I
        wtedy słowo rozwodnik/rozwódka było równoznaczne z "ktoś gorszy".
        Nie umiałam sprecyzować w czym niby gorszy, ale czułam całą sobą.
        Budzę albo potępienie albo litość. Brrr..
        Na szczęście to był krótki okres. Poczucie wartości zdecydowanie nie
        zależy od stanu cywilnego smile I teraz jestem szczęśliwa, że już mam
        etap nieudanego małżeństwa za sobą i mogę normalnie żyć. I ciekawe
        co jeszcze przede mną.
        I albo ludzie zaczęli inaczej reagować, albo ja sobie już nie
        wmawiam.
        Myśle, że wszystko zaczyna się w naszej głowie. Jakie komunikaty
        wysyłamy, takie odbieramy.
        A nad ciotką bym się użaliła... (teraz. Rok temu by zabolało)
    • oliovka192 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 06.03.09, 10:10
      a najśmieszniejsze jest to ze facet po rozwodzie czyli rozwodnik traktoweany
      jest zupełnie normalnie,nawet dla kobiet,sama znam kolesia kt jest po 2
      rozwodach teraz jest z trzecia i z kazda ma dziecko i jest ok wsz.cacy nikt nie
      patrzy na niego krzywo a kobieta rozwódka to już margines!! nie moge po prostu
      tego wsz.znieść!
      • chalsia Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 06.03.09, 16:14
        > rozwodach teraz jest z trzecia i z kazda ma dziecko i jest ok
        wsz.cacy nikt nie
        > patrzy na niego krzywo a kobieta rozwódka to już margines!! nie
        moge po prostu
        > tego wsz.znieść!

        albo zmień środowsiko w jakim się obracasz albo zasuwaj na kilka
        sesji z psychoterapeutą, skoro w taki sposób odbierasz otoczenie
        • zuzka712 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 06.03.09, 17:29
          Też mi się wydaje, że największy problem to Twoja interpretacja. No
          i trochę samospełniająca się przepowiednia. Skoro oczekujesz
          (obawiasz się) traktowania, jak tej gorszej to podswiadomie
          sprawiasz, że tak Cię traktują.
          Miałam ten problem (w mojej głowie). Jak się uporałam z własnym
          postrzeganiem rzeczywistości naprawdę nie widzę żadnych negatywnych
          reakcji otoczenia.
          Bo tylko bardzo chorzy i zakompleksieni ludzie tak mogą reagować. A
          ich nie jest zbyt wielu smile
          Może psychoterapia nie jest złym pomysłem?
          Ja korzystałam.
          • oliovka192 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 06.03.09, 17:44
            jasne tylko zadziwiające jest to z jaka łatwością kobiety wiążą się z
            rozwodnikami za to rozwódki rzadko kiedy układaja sobie zycie ponownie z
            mężczyzną kt traktowałby to noarmalnie nawet w tych czasach.niestety kobiety po
            rozwodzie postrzegane sa inaczej i nie jest to kwestioa mojej interpretacji
            otoczenia.czasami nawet jakbym stanęłą na rzęśach to pewnych rzeczy nie
            przeskoczę ,dajmy na to przykład więźnia,masz juz plakietke i choćbys potem i
            księdzem ostał to masz plakietke ze kiedys siedziałeś,pewne rzeczy sie iągna za
            człowiekiem i pewni ludzie nie rozumieją że kazdy popełnia błędy i ze nie nalezy
            pzekreslac nikogo za przeszlosc,czasem zabłędy kt.my nie jestesmy winni bo
            rozwód nie był z naszej winy.ja staram sie zyc normalnie i przyjac te wiadomosc
            o inności teraz mojego zycia normalnie ale mimo wsz.często wzbudzam politowanie
            lub dziwna mine kiedy mówię o swojej sytuacji.A to że faceci zawsze w zyciu maja
            łatwiej to juz mnie co do tego nikt nie przekona ze jest inaczej.
            • chalsia Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 06.03.09, 21:51
              > lub dziwna mine kiedy mówię o swojej sytuacji.A to że faceci zawsze w zyciu maj
              > a
              > łatwiej to juz mnie co do tego nikt nie przekona ze jest inaczej.

              no faktycznie mają łatwiej

              > jasne tylko zadziwiające jest to z jaka łatwością kobiety wiążą się z
              > rozwodnikami za to rozwódki rzadko kiedy układaja sobie zycie ponownie z
              > mężczyzną kt traktowałby to noarmalnie nawet w tych czasach.niestety kobiety po
              > rozwodzie postrzegane sa inaczej i nie jest to kwestioa mojej interpretacji
              > otoczenia.

              to jest pitolenie i tylko TWOJA interpretacja otoczenia, bo Ty masz skrzywiony
              ogląd rzeczywistości i nie bierzesz pod uwage najprostszych faktów - nie jest
              ważny fakt rozwodu u kobiety ale to ile ona ma lat i czy ma przy sobie dzieci.
              Jak rowniez oczywisty fakt, że zarówno rozwod jak i wiek mężczyzny nie mają
              znaczenia (a nawet pozytywem jest starszy wiek), w większości tez wypadków
              panowie po rozwodzie nie zajmują się na co dzień dziećmi.
              I to własnie wiek i kwestia zajmowania sie dziecmi stanowią główny powód
              zdecydowanie mniejszej statystycznie czestotliowści budowania kolejnych związków
              przez panie po rozwodzie w porównaniu z panami, a nie jakies - wydumane przez
              Ciebie - uprzedzenia.
    • katarzyna_123 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 09.03.09, 20:52
      czy małe miasto czy duże, czy to osiedle czy wioska to i tak jest "gadane"
      mi na początku też się wydawało że wszyscy patrzą na mnie i moje dziecię jak na
      odmieńca ale to przechodzi z czasem - teraz mam głęboko schowane to co inni
      myślą o mnie w moim miejscu zamieszkania
      nie chodzę i nie chwalę się swoim życiem - a kto ma wiedzieć z kręgu rodziny,
      znajomych, z pracy, jak było i jest to wie - reszta nie musi
      nie przejmuj się - człowiek to taka bestia że do wszystkiego się przyzwyczai

      pozdrawiam smile
    • crazyrabbit Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 09.03.09, 22:14
      Kurcze, Oliovka, wyluzuj!
      Nie wpędzaj się sama w poczucie nieuzasadnionej winy!

      Ja nigdy nie usiłuję zataić tego, że jestem rozwódką. Rozwiodłam
      się, bo ktoś musiał mieć jaja i tym kimś byłam ja, a nie ex (pi...da
      z dziobem). Dałam sobie radę po wyprowadzce, sama z dzieckiem, z
      zawirowaniami z pracą, w wynajętym mieszkaniu. Daję radę teraz.
      Czego mam się wstydzić?

      To moja matka, duchowa siostra niejakiej pani Dulskiej, próbowała
      ukryć "wstydliwy" fakt mojego odejścia od exa przed rodziną. Więc ja
      tą rodzinkę poinformowałam smile

      I nie jest prawdą, że rozwódki nie znajdują sobie życiowych
      partnerów. Ja, a także kilka znanych mi osób z forum - znalazło smile

      Jestem grubo ponad rok w szczęśliwym związku, oczywiście z
      rozwodnikiem. O tym fakcie, bardzo "wrednie", jak to mam w zwyczaju,
      oznajmiłam światu, rodzinie i exowi za pomocą Naszej Klasy. W sumie
      konto na tym portalu służy mi głównie do denerwowania "życzliwych".

      Ale ja tak ogólnie wredna jestem.

      W cv nie musisz podawać ani stanu cywilnego, ani liczby dzieci.

      A, i wpisz sobie jako motto życiowe:

      "KAŻDEGO DNIA ROŚNIE LICZBA OSÓB, KTÓRE MOGĄ POCAŁOWAĆ MNIE W DOOPĘ!"
      • zuza145 Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 09.03.09, 22:33
        taka prawda- to jest tylko i wyłącznie Twoja sprawa dziewczyno.
        Nikomu nic do tego.
        Ze tak brzydko napiszę- olej temat- to nie ty masz problem- tylko
        otoczenie.
        Ty się zachowuj normlanie- to i oni powinni zacząć, jak zobaczą że
        jesteś jaka byłaś.
        Stempli na czole nie przybijają.
        • super.anczysko Re: (nie)tolerancja dla rozwodników? 10.03.09, 13:01
          Ja jestem dumna z tego, że jestem rozwódką. Może to dziwnie brzmi
          ale tak jest. Udowodniłam sobie i innym, że mogę żyć i dawać sobie
          radę sama. Wszyscy się dziwią - rozwiodłaś się? z tak doskonale
          zarabiającym, przystojnym facetem??? A może to on puścił cię w
          trąbę?
          Mam to gdzieś. Mam satysfakcję osobistą, grono bliskich gratuluje mi
          odwagi. Wiedzą, że mi teraz bardzo ciężko, zostałam sama z marną
          wypłatą i kredytem we frankach na 35 lat. I co z tego? Żyję jak
          lubię, oddycham jak lubię i tego się trzymam. A że gadają??? A niech
          gadają... Zawsze będą gadać. Jestem dzieckiem adoptowanym i też o
          tym gadali. Nie mogę mieć własnych dzieci, też gadali. Rozwiodłam
          się i też gadają. O jesu. A niech im będzie, ja o niektórych też
          gadam.
          Co do jakiegoś odizolowania, to mi to kumpel serdeczny wytłumaczył
          tak: Anka jesteś młoda, ładna, wolna, więc jesteś w pewnym stopniu
          zagrożeniem dla mężów swoich znajomych i nieznajomych. To, że ty
          wiesz, że na nich nie polecisz - do nich nie trafia, zawsze będziesz
          ta wolna, rozwiedziona i przez to bardziej interesująca.
          Mniemam, że ma rację. Pominąwszy to, że w życiu nie odbiłabym nikomu
          męża, takie mam zasady. Jeśli już to spotykam się z facetami stanu
          wolnego.
Pełna wersja