Czy mi to przejdzie?

23.02.09, 11:31
Witam i pytam smile
Sytuacja wygląda następująco: jesteśmy małżeństwem od 2 lat,
przedtem byliśmy razem 8 lat, mamy malutkie dziecko. Niedawno wyszło
na jaw, że mój mąż ma nową kobietę. Postanowił wziąć rozwód ze mną i
być z nią. Wkrótce złoży pozew rozwodowy bez orzekania o winie.
Jestem zdania, że to niesprawiedliwe i chcę tę jego winę mieć na
papierze. On się na to nie zgodzi więc wymyśliłam taki plan: o mojej
decyzji on dowie się pół godziny przed rozprawą i wtedy będzie miał
do wyboru: albo orzekanie o winie, albo brak rozwodu, który mi
osobiście póki co nie jest do niczego potrzebny, a trzeba dodać, że
mężowi na formalnym zakończeniu związku bardzo zależy. Nie jestem
biegła w tej materii, ale sądzę, że sąd rozwodu nie orzeknie wobec
dowodów, jakie jestem w stanie zgromadzić. W takiej sytuacji mąż
zostanie postawiony przed faktem dokonanym i nie będzie miał wyboru,
zgodzi się na rozwód z jego winą, tak sobie myślę. Chciałabym
uniknąć szopki z zeznawaniem świadków. Acha-żeby nie było, że ja w
pewnym sensie mogę być też winna rozpadowi związku-on przyznał mi
się, że gdyby prawo nie zostawiało mi otwartej furtki w sprawie
ubiegania się od niego o alimenty (z czego i tak nie zamierzam
korzystać, wystarczy, że będzie płacił na dziecko), on zgodziłby się
na orzeczenie jego winy, bo wie, że wina jest po jego stronie.
Mam wrażenie, że mój plan może mieć jakieś niedociągnięcia i stąd
moje pytanie: czy czegoś nie przewidziałam?
    • pyzol31 Re: Czy mi to przejdzie? 23.02.09, 12:38
      no cóż...bez świadkó potem chyba raczej sie nie obejdzie
      to,z ę teraz nie masz zamiaru ubiegać sie na alimenty na dziecko nie
      oznacza ze wogóle tego nie zrobisz
      "na słowo" to chyba nic w sądzie nie ma
      poza wszystkim...chcesz sie szarpać?chcesz tracić nerwy, zdrowie i
      czas na pranie brudów?(bo bądź pewna ze na twoje dowody mąż na
      następnej sprawie odpowie swoimi, nie ważne czy bedą równoważyć jego
      winę czy nie)
      • pyzol31 Re: Czy mi to przejdzie? 23.02.09, 13:27
        chodziło mi o ubieganie sie o alimenty na siebie, przepraszam za błąd
    • maza15 Re: lepiej niech ci przejdzie 23.02.09, 13:07
      albo się godzisz na rozwód i wtedy sad rozpatruje ewentualną
      winę,albo się nie godzisz i udowadniasz,że warto ten związek
      naprawiać - pomyśl czego chcesz
    • clio11 Re: Czy mi to przejdzie? 23.02.09, 13:24
      Myślę, ze obstając przy rozwodzie z winy męża będziesz musiała
      jednak powołac świdków. Nie wystarczy, ze tylko powiesz sędzinie-
      zdradzał. Niestety, w naszych sądach jest tak, że jesli obstajesz
      przy rozstaniu z winy męża-musisz ją udowodnić. No, chyba, że sam
      się do niej przyzna, w co jednak po przeczytaniu Twojego postu-
      wątpię.
      Opócz tego powinnaś wziąć pod uwagę inną rzecz-Wasze stosunki po
      rozwodzie. Czy chcesz czy nie-będziecie musieli się kontaktować w
      sprawie dziecka. Im będa na lepszym poziomie, tym lepiej tez i dla
      waszego wspólnego dziecka. wierz mi, "stara" rozwódka Ci to mówi
      (właściwie-pisze).
      Urażona ambicja i zranione uczucia to cholernie piekielna rzecz do
      pokonania podczas rozwodu. Ale pomyśl o swojej przyszłości i
      przyszłości dziecka, nie o sprawieniu Ex-owi przykrości, bo on i tak
      ma już gdzie się pocieszyc...
    • maza15 Re: take-five 23.02.09, 14:14
      pamiętaj,że zdrada nie jest podstawą do orzeczenia rozwodu,tylko
      trwały rozkład pożycia małżeńskiego
    • kami_hope Re: Czy mi to przejdzie? 23.02.09, 14:25
      Jak dla mnie, to Twój plan ma sporo niedociągnięć.

      Twój mąż postanowił o rozwodzie. Zamierza złożyć pozew… Oczekujesz,
      że będzie wnosił o orzeczenie własnej winy?? To absurd! Jeśli
      życzysz sobie takiego rozwiązania, to sama złóż pozew i wnoś o
      orzeczenie winy. Przy czym, nie spodziewaj się, że unikniesz „szopki
      z zeznawaniem świadków” (no chyba, że mąż wspaniałomyślnie
      przedstawi dowody przeciwko sobie i zgodzi się z powództwem)
      Napisałaś:
      >sądzę, że sąd rozwodu nie orzeknie wobec dowodów, jakie jestem w
      stanie zgromadzić.
      Nie bardzo rozumiem do czego te dowody? Chcesz utrzymać
      małżeństwo, czy udowodnić winę męża? Nie sądzisz, że te dowody mogą
      sobie zaprzeczać?



      • zo_e Re: Czy mi to przejdzie? 24.02.09, 21:26
        Tak było w moim przypadku. Sąd orzekł rozwód z winy mojego exa poprzestając na naszym przesłuchaniu - m. uznał powództwo. Odbyło się wszystko na 1 rozprawie. Wiedział, że to on jest winien i wiedział, że mam twarde dowody - nie musiałam się nawet odgrażać, że ich użyję. Również nie miałam i nie mam zamiaru dochodzic alimentów na siebie.
    • maja.gd Re: Czy mi to przejdzie? 26.02.09, 14:27
      Zgadzam się z poprzednikami. Masz dwa wyjścia:

      1. rozwodzisz się z winy męża i tą winę będziesz musiała udowodnić - ale tu
      niestety niezbędni będą na to świadkowie. Dodatkowo licz się z tym, że mąż
      będzie też miał swoich świadków oraz że szykujesz sobie niezły hardkor w życiu.

      2. nie zgadzasz się na rozwód

      To orzeczenia rozwodu potrzebne jest udowodnienie trwałego rozkładu pożycia
      emocjonalnego, intymnego i gospodarczego. Sama zdrada raczej nie wystarczy.
      Jeśli maż jest to w stanie udowodnić, to raczej rozwód jest kwestią czasu. Jeśli
      nie, to raczej nie dostaniecie rozwodu.
      Poza tym zastanów się w jaki sposób chcecie się rozstać. Jeśli on chce odejść,
      to i tak odejdzie. Nawet jak teraz nie udowodni rozkładu pożycia, to wystarczy,
      że się wyprowadzi na 0,5 roku do kochanki i złoży ponownie pozew. Potrzebna Wam
      ta cała szarpanina?
      Nie chcesz utrzymać w miarę pozytywnych relacji z mężem choćby dla dobra dziecka?
    • maja.gd Re: Czy mi to przejdzie? 26.02.09, 14:30
      Jeszcze jedno - nawet jeśli pozew był o rozwód bez orzekania o winie, to w
      trakcie rozprawy można to zmienić na orzeczenie winy którejś ze stron. Nawet
      podobno jest możliwa sytuacja, że sąd jakoby z urzędu taką winę którejś ze stron
      określi, nawet jeśli strony tego nie chcą.
      • zuza-anna Re: Czy mi to przejdzie? 28.02.09, 02:00
        Mąż złożył pozew bez orzekania o winie. Ja chciałam by był z jego
        winy, bo to on zdradził, on porzucił rodzine, on sie wyprowadził.
        Sąd uznał mnie za współwinna rozpadu związku, bo po jego zdradzie
        nie ratowałam małżeństwa, tylko kazałam mu wy....
Pełna wersja