drakon77
26.02.09, 19:09
Jestem 3 lata po slubie, nie mamy dzieci.
Jest piekna, wyksztalcona, i czasami jest dobra a czasami sie klocimy, ale nie
sa to klotnie gdzie dwie dorosle osoby wymieniaja argumenty, przypomina to
raczej chamskie krzyki, przy czym nie jestem wogole dopuszczany do slowa,
pozniej obraza majestatu i "foch" !
Jest drobna osoba i to wykorzystuje. Jestem zmeczony ta sytuacja, srednio duza
awantura jest raz w tygodniu, jezeli staram sie byc stanowczy w swoich
wypowiedziach dochodza jeszcze napady histerii z jej strony. Zycie seksualne,
kiepskie, ale tutaj problem lezy u mnie, te awantury buduja mur miedzy nami i
staje sie coraz bardziej oziebly, nie chce marnowac jej i sobie zycia.
Pracowalem na dwa etaty, nigdy nie oszczedzalem na niej, uzywa kosmetykow
diora, sa tez takie ktore kupuje i nie otwiera i tak leza.
Pomimo tego ze mogla pracowac to zrezygnowala z pracy i pracuje 2 dni w
tygodniu, ale chce dom wybudowac.
Mojej matki nienawidzi, choc kiedys to wlasnie zona wpadla w histerie i sie z
nia poklocila, natomiast jej matka jest swieta choc jest zacofana.
Moj problem polega na tym ze wciaz pamietam dobre chwile i mam nadzieje ze
kiedys wroca, choc z drugiej strony boje sie przyszlosci z moja zona. To ja
zawsze robilem jej niespodzianki i kolacje przy swiecach , ona nigdy. Zostawia
brudne gary az gnija i musze je myc, musze odkurzac, ona tylko kurze wytrze i
ubrania ulozy.
Jej tematy to: tamten dobrze -zarabia ma szczescie, tamten to gnoj, tamta
falszywa i tak dalej...
Zawsze ja ja przepraszam, inaczej nigdy bysmy sie nie odezwali.
Czy powinienem czekac , bo czsem wydaje mi sie ze zbyt duzo obelg uslyszalem
od niej.
Co o tym myslicie?