rozwód - czy ktoś tak postapił(?)

28.02.09, 21:46
Dziś wyprowadziła sie z mieszkania moja żona zabrała 2 naszych synów
lat 5 i 4 i do czasu rozwodu zamieszka u swoich rodziców ja
zamieszkałem narazie w naszym mieszkaniu ponieważ musze poukładać
sobie pewne rzeczy w swojej psychice i zacząć życie z nową
rzeczywistością. Przeraża mnie wyprowadzka do moich rodziców
ponieważ ja nigdy nie miałem z nimi dobrego kontaktu - ciężko było
się z nimi dogadać (obydwoje są Rybami). Nasz zwiazek z żona trwał 8
lat były chwile dobre i złe myśle że ludzie w wiekszości pamietaja
te złe ale ja chce pamietać te dobre. Ale od 2 - 3 lat nie układało
sie nam dobrze chcieliśmy tego samego ale kazdy z nas w inny sposób.
Żyliśmy ze soba ale tak jakby osobno. Dobrze nam było z dziećmi ale
gdy byliśmy osobno każdy z nas. I dziś zrozumiałem, że postapiliśmy
słusznie ponieważ nasz zwiazek był badzo toksyczny niestety Bliżniak
moja żona i mąż Panna na dłuższą metę nigdy się nie zgodzą. Ja
jestem osobą która musi mieć pewne rzeczy poukładane, zaplanowane i
która dąży swoją praca do tego by coś osiągnąć dlatego lubiałem mieć
w domu posprzątane, nauczyłem sie gotować, prać prasować i
uwielbiałem przebywać z dziećmi na swieżym powietrzu na spacerach i
to mnie cieszyło i myślę że dalej to mnie będzie cieszyło. Moja żona
jest dobra kobietą o dużym sercu i wiele w życiu osiągneła a ja przy
okazji też od niej sie wiele nauczyłem. Mojej żonie dziękuję za to
że nauczyła mnie być konsekwentnym w dążeniu do celu by to osiągnąć
i chwała jej za to że podjeła decyzję o rozwodzie ponieważ ja bym
tego typu decyzji nie podjął dalej bym tkwił w tym zwiazku i nic by
to dobego nie dało naszym dzieciom.
Rozwód będzie bez orzekania o winie i jeżeli sąd nie przyzna inaczej
będę płacił najniższe alimenty ale jeżeli bedę miał wiecej pieniedzy
nigdy nie bede szczędził dzieciom. Moi rodzice nie mogą uszanować
mojej woli ale będą musieli. Ja już jej nie zmienie i nie mam
zamiaru. Żonie zostawiam mieszkanie w TBS wraz z całym umeblowaniem,
samochód by mogła z dziećmi jeździć do przedszkola i zabierać na
wycieczki ja zabieram oszczędności w kwocie 5000 zł i kredyt który
na to wziąłem ponieważ gram na giełdzie. Z dniem dzisiejszym
zaczynam życie od nowa z nową sytuacją a czy uda mi sie jeszcze coś
osiągnąć ludzie to ocenia i moi znajomi którzy nie mogą tego sobie
jeszcze do końca uzmysłowić. Te słowa napisałem dla ludzi którzy
kiedyś lub mają zamiar tak postąpić. Życze wszystkim powodzenia.
Wiążcie się z ludzmi nie z rzeczami. Jeżeli popełniłem błędy w
pisowni to na to proszę nie zwracać uwagi. Sławek.
    • sauber1 Re: rozwód - czy ktoś tak postapił(?) 01.03.09, 00:09
      Sławsku skopiuj sobie to wszystko, wrócimy do tego za ok. 5 lat, zobaczymy co
      powiesz? Oby było tak jak myślisz, widzisz zbyt wyidealizowany świat i nie mnie
      oceniać czy to dobrze, czy źle, że taki wylewny jesteś ...
    • slaw3_5 Re: rozwód - czy ktoś tak postapił(?) 01.03.09, 08:47
      Do saubera:
      Mój świat widzisz nie jest wyidealizowany jak myślisz, bo w moim
      zyciu nie było tak kolorowo. Jeste facetem zdyscyplinowanym nie pije
      (chyba że jak jakaś uroczystość w domu lub ze znajomymi jeżeli mam
      natchnienie) nie pale, nie koksuje nie uzywam odżywek jak by chciał
      to sobie ktoś dopowiedzieć, trenuje na siłowni już prawie 15 lat -
      na siłownie a trenuje 3 razy w tygodniu wychodzę zawsze wieczorem
      jak dzieci idą spać , za soba służba w komandosach 2 lata, teraz
      jestem kierownikiem zakładu i dobrze zarabiam i moja żona też nieźle
      zarabia więc potrzebuje troche czasu na odbudowę swojej sytuacji
      finansowej a myślę żę może jest gdzieś dla mnie kobieta na tym
      świecie z która będzie podobna do mnie i bedzie mi z nia dobrze. Ja
      nigdy nie zdradziłem zony i nigdy tego bym niezrobił w życiu trzeba
      mieć zasady. My z żoną wojny prowadziliśmy na okrągło tydzień
      spokoju tydzień albo dwa nie odzywanie sie do siebie albo kłótnie.
      Niestety nie było tak kolorowo. Teściowa zawsze mnie opierdzielała
      że jestem zdyscyplinowany że za duża dyscyplina bo ja potrafiłem
      wyłaczyć komputer, bajkę, nam dobrze było z żona osobno gdy
      zajmowaliśmy sie dziećmi ale jak przyszło razem to zachwile była
      tragedia. Ja nigdy nie uderzyłem żony ale to co robiliśmy było
      chore. Ja dla mojej zony byłem pierwszy i ona dla mnie była pierwsza
      i dlatego nie potrafiliśmy tego już zatrzymać coś nas trzymało. Moja
      żona teraz zrobiła studia podyplomowe a ja ją teraz doceniam jak ona
      tego dokonała ponieważ na okrągło były wojny. Dla tego jak sie
      obroniła postanowiliśmy razem to już zakończyć. Musimy razem
      wychować nasze dzieci ponieważ mój starszy syn dopiero teraz zaczyna
      dobrze mówić a były wielkie problemy z mową a młodszy zawsze z nim
      były problemy żeby coś zjadł bo dla niego jedzenie mogło nie
      istnieć. Dla tego postanowiliśmy wychowywać dzieci razem ale żyć
      osobno. Trzeba wreśie kiedyś powiedzieć dość i przyjąć to do
      wiadomości. Interes dzieci jest najważniejszy bo one nie sa niczemu
      winne. Swoją historie napisałem dla ludzi którzy sa w podobnej
      sytuacji co ja byłem. Pozdrawiam i myslę że do tego forum juz nie
      wrócę. Cześć Sławek.
      • useless00 Re: rozwód - czy ktoś tak postapił(?) 01.03.09, 09:57
        Po pierwsze nie rozumiem, jak mozna dokonywac analizy psychologicznej na podstawie znaków zodiaku. Dla mnie to dziwne. Idac tym tropem powinnam zwalic winę ze rozpad mojego związku na to, że on jest Baranem, a ja Koziorożcem, ale nietypowym, a nie za to, że on pił, był agresywny itd. Sorry, nie rozumiem tego, bo można spotkać miłość swojego życia i odrzucic jąbo jest z nietakiego znaku zodiaku. I odpuszczać sobie, bo na zaki zodiaku nie mamy wpływu. Wiem, że ludzie w to wierzą, ale ja nie potrafię.

        Po drugie - nie obrażaj się po jednym poście. Sauber ma rację. Teraz żyją w Tobie emocje, analiza jest jednostronna, myślę, że sobie wiele faktów racjonalizujesz i tłumaczysz, wręcz idealizujesz, ukrywając swoją traumę. Żołnierze nie płaczą, prawda? (Wiem, coś o tym) Trudno oczekiwać poglaskania po głowie i przyznania racji "od ręki".

        > Moja
        > żona teraz zrobiła studia podyplomowe a ja ją teraz doceniam jak ona
        > tego dokonała ponieważ na okrągło były wojny.

        Uch, zeby Mój m. to docenił. Pisałam pracę licencjacką w domowym piekle. Chciał mi ja skasować, a cały czas słyszałam, że zrobiłam się harda, odkąd poszłam na studia. Ale napisałam. Nie dzięki niemu.

        No cóż, nie wiem, czy przed napisaniem czytałeś to forum. Warto.
      • kami_hope a może Olusimama? 01.03.09, 10:47
        >myślę żę może jest gdzieś dla mnie kobieta na tym
        > świecie z która będzie podobna do mnie i bedzie mi z nia dobrze
    • scindapsus Re: rozwód - czy ktoś tak postapił(?) 01.03.09, 17:58
      Brakuje mi tutaj jeszcze rozwazania dot koniunkcji planet.Bo bez
      wpływu na to co kto ma w ascendencie czy tam w domach ten obraz jest
      niepelny (ironia taka)
      a na powaznie to do tego co napisali nade mną mam pytanie-twoi
      rodzice nie szanują twojej decyzji a ty sie chcesz im na glowe
      zwalic.
      Dla mnie kosmos.Rozumiem ze jak coś sobie wynajmiesz to nie starczy
      na te minimalne alimenty tak?To nie przegraj ich przy okazji na
      gieldzie bo dzieci glodne będą chodzic.


      • jumanji_7 Re: rozwód - czy ktoś tak postapił(?) 01.03.09, 23:50
        scindapsus napisała:

        > To nie przegraj ich przy okazji na gieldzie bo dzieci glodne będą
        > chodzic.

        Nie jestem żadnym wizjonerem, ale chyba to jest główną przyczyną nieporozumień i
        rozpadu w podstawowej komórce? Ty komandos za dużo w gwiazdy patrzysz i chcesz
        jak widzę żyć na ciepłych wyspach, ale kiedyś (co najczęściej znaczy nigdy!!!),
        nikt nie będzie czekał na cud, żyć już trzeba!!! wink
    • lima Re: rozwód - czy ktoś tak postapił(?) 01.03.09, 18:50
      A poza tym wszyscy zdrowi? Horoskop przeczytaj powie ci co dalej z życiem robić
      a zadawaj się na przyszłośc tylko z ludźmi których znaki zodiaku i rozpiskę
      gwiazd szczegółowo poznasz... no rany...
      Rodzice są "be" bo Ryby, z żoną "be" bo znak nie pasuje... z dziećmi też sie
      przestaniesz dogadywać bo pod nieodpowiednim znakiem się urodziły?
    • slaw3_5 Re: rozwód - czy ktoś tak postapił(?) 01.03.09, 19:16
      Dziś zrozumiałem co straciłem nie komentujcie mnie i nie oceniajcie,
      nie wiem czy moja zona poda mi pomocna dłoń. Naważyłem piwa i muszę
      je teraz wypić a uzbierało sie go przez 8 lat. Giełda to tylko
      wymówka - która wykańcza często ludzi jestem przykładem. A tak
      naprawde to kocham swoją żone i dzieci. Dlatego od jutro bedę szukał
      pomocy u psychologa. Cześć.
      • useless00 Re: rozwód - czy ktoś tak postapił(?) 01.03.09, 20:13
        > Dziś zrozumiałem co straciłem nie komentujcie mnie i nie oceniajcie,
        > nie wiem czy moja zona poda mi pomocna dłoń. Naważyłem piwa i muszę
        > je teraz wypić a uzbierało sie go przez 8 lat.
        > A tak
        > naprawde to kocham swoją żone i dzieci.

        Jakbym słyszała mojego m. Litujesz się nad sobą, bo tak łatwiej i lepiej się czujesz. Zastanawiam się wogóle jaki cel miało napisanie takiego postu. I mam nadzieję, że nie obrazisz się na psychologa, jeśli powie coś nie po Twojej myśli.
    • artemisia_gentileschi Re: rozwód - czy ktoś tak postapił(?) 01.03.09, 21:09
      IMO przedawkowales horoskopy. Tez lubie sobie czasem takie pierdoly
      poczytac dla jaj, ale zeby zaraz w to wierzyc... lomatko.
Pełna wersja