"widzenia" dzieci z ojcem

21.03.09, 19:28
Jestem w trakcie rozwodu. Moj jeszcze maz ustalone ma dosc czeste kontakty z
chlopcami. Przebywaja z nim 1 i 3 weekend miesiaca oraz w tygodniu od wtorku
godz 18-sta do czwartku 17-sta. Teraz jest "moj" weekend i starszy syn (ktorym
"maz" probuje manipulowac) mowil mi, ze tata chcialaby, zeby do niego przyszli
na chwile. Co powinnam robic w takich sytuacjach? Dodam, ze ja nie wtracam
sie, gdy dzieci sa u niego.
    • maza15 Re: "widzenia" dzieci z ojcem 21.03.09, 21:46
      A masz coś przeciw temu,by poszli do ojca na chwilę?
      Nie chcesz,by widywali się częściej niż 1,3 weekend miesiaca?
      • niutka Re: "widzenia" dzieci z ojcem 21.03.09, 22:22

        > A masz coś przeciw temu,by poszli do ojca na chwilę?

        Tak mam, bo jeszcze maz nastawia ich przeciwko mnie...


        > Nie chcesz,by widywali się częściej niż 1,3 weekend miesiaca?

        Prawde mowiac nie. Bo jak sa u niego, to spozniaja sie do szkoly i czesto
        mlodszy syn ma nieodrobione lekcje.
        No chyba ze to bez znaczenia.....
        • maza15 Re: "widzenia" dzieci z ojcem 22.03.09, 14:48
          niutka napisała:

          >
          > > A masz coś przeciw temu,by poszli do ojca na chwilę?
          >
          > Tak mam, bo jeszcze maz nastawia ich przeciwko mnie...
          >
          >
          > > Nie chcesz,by widywali się częściej niż 1,3 weekend miesiaca?
          >
          > Prawde mowiac nie. Bo jak sa u niego, to spozniaja sie do szkoly i
          czesto
          > mlodszy syn ma nieodrobione lekcje.
          > No chyba ze to bez znaczenia.....

          to nie jest bez znaczenia,ale postaraj się nie wdawać w walkę
          posługujac się dziećmi,
          na jakiej podstawie twierdzisz,że mąż nastawia dzieci? pytasz je o
          czym rozmawiają?
          o nieodrobionych lekcjach porozmawiaj z synem,chyba ojciec nie broni
          mu ich odrabiać
          • niutka Re: "widzenia" dzieci z ojcem 22.03.09, 19:30
            Mlodszy syn ma problemy z matma. "Maz" doskonale o tym wie i go uczulalam na to,
            iz ma mu w lekcjach pomagac. No ale kiedy ma mu pomoc, jak bywa iz wraca do domu
            kolo 21-szej?!
    • useless00 Re: "widzenia" dzieci z ojcem 21.03.09, 21:52
      Dziecko to nie rzecz. Przepraszam, ale to wygląda jak dzielenie się kotem Kargula i Pawlaka.

      Skąd pomysł, że mąż manipuluje synem poprzez zaproszenie na chwilę? Wystarczy zapytać go - męza, czemu ma służyć ta chwila. I jak długo potrwa.

      Oczywiście, jeśli chwila jest chwilą i nie polega na odebraniu Ci czasu spędzanego z dziećmi.
      • niutka Re: "widzenia" dzieci z ojcem 21.03.09, 22:16

        > Skąd pomysł, że mąż manipuluje synem poprzez zaproszenie na chwilę?

        To nie tak. Maz od jakiegos czasu probuje przeciagac starszego syna
        (13-letniego) na swoja strone. Powiedzial mu ostatnio, ze ten (tzn. syn) moze
        byc pod jego opieka (jesli taki zlozy wniosek), a nie pod moja, bo skonczyl
        13-nascie lat. Rozmawialam z synkiem, jest w ogromnej rozterce, bo chce byc
        lojalny wobec mnie i swojego ojca.


        Wystarczy z
        > apytać go - męza, czemu ma służyć ta chwila. I jak długo potrwa.

        Ja z nim nie zamierzam rozmawiac... (zbyt wiele nerwow mnie to kosztuje).
        Zreszta nie dowiedzialam sie tego od jeszcze meza, tylko od syna. On zreszta
        woli wszelkie sprawy zalatwiac przez starszego syna... Niestety....

        >
        > Oczywiście, jeśli chwila jest chwilą i nie polega na odebraniu Ci czasu spędzan
        > ego z dziećmi.

        Wlasnie tego sie obawiam. Mysle, ze ta "chwila" potrzebna mu jest mu do
        manipulacji starszym synem. Jest on bowiem taka troche "choragiewka na wietrze".
        Do mlodszego nawet nie probuje dotrzec, bo ten jest prostolinijny. Biale to
        biale, czarne to czarne, nie ma nic poza tym. Taki ma charakter.
        • useless00 Re: "widzenia" dzieci z ojcem 21.03.09, 23:35
          Nerwy trzeba trzymać na wodzy. Ja jestem świeżo po rozwodzie i rozmowa z byłym przychodzi mi trudno. Ale jeśli chodzi o dziecko muszę rozmawiać - nie ma wyjścia. Jeśli uważasz, że dzieci są "niedopilnowane", zbieraj takie informacje, dowody. Tylko błagam nie na siłę, by udowodnić mężowi, że się nie nadaje. Nikt nie jest idealny. A on ma prawo do opieki jak i Ty. Dziecku nie zabronisz wybierać, ale dla sądu musisz mieć argumenty.

          Samo złożenie wniosku przez drugiego rodzica nie decyduje o tym komu zostanie przyznana bezpośrednia opieka. Tyle tylko, że dziecko w toku procesu ma prawo wyrazić swoje zdanie. Musisz porozmawiać z mężem do czego prowadzi taka sytuacja, bo ucierpi na tym głównie Wasz syn. A on kocha Was oboje. Spróbuj, rzeczowo, bez emocji, bez oskarżania. Przygotuj się do tej rozmowy, a pistolety zostaw w domu. smile
          • maza15 Re: "widzenia" dzieci z ojcem 22.03.09, 14:51
            useless00 napisała:
            Musisz porozmawiać z mężem do czego prowadzi taka sytuacja,
            > bo ucierpi na tym głównie Wasz syn. A on kocha Was oboje.
            Spróbuj, rzeczowo, b
            > ez emocji, bez oskarżania. Przygotuj się do tej rozmowy, a
            pistolety zostaw w d
            > omu. smile


            -i tego sie trzymaj,nie ma sensu walczyć o każde
            spotkanie,rozmowę,postaraj sie poukładać relacje z mężem dla dobra
            dzieci
            "żegnajcie troski śmiertelne,ku innemu zmierzam już światu..." "Qvo
            Vadis"
          • niutka Re: "widzenia" dzieci z ojcem 22.03.09, 19:37
            Moj jeszcze malzonek jest tak nieobliczalny, ze zadne przygotowanie sie do
            rozmowy nie wchodzi w gre. Doskonale wie, gdzie uderzyc.... A czy w trakcie
            procesu rozwodowego moge poprosic o mediatora w celu dogadania sie odnosnie
            spraw zwiazanych z wychowaniem dzieci?
        • mariefurie Re: "widzenia" dzieci z ojcem 22.03.09, 19:38
          To ze ojcice poinformował syna, ze po ukonczeniu 13 r zycia moze byc z nim, to
          wcale nie oznacza, ze nim manipuluję.
          To WY miedzy soba macie problem, ze nie potraficie na takie tematy rozmwaic. Dla
          dziecka nie ma gorszej rzeczy, jak byc przekaxnikiem infa między rodzicami.
          Ale taka sytuacja powstaje samoistnmie na skutek waszej nieumiejetnosci
          porozumiewania się. Ex w koncu moze Ci zarzucic to samo , co ty jemu - manipulację.
          Wy jako dorosli powinniscie nauczyc rozmawiac, a nie wykorzystywac do tego dzieci.
          Obydwaj manipulujecie, jesli już.
          • niutka Re: "widzenia" dzieci z ojcem 22.03.09, 19:48
            Fakt, nie potrafie z nim rozmawiac. Ale jak mam do niego jaka sprawe, to pisze
            smsa, a nie zalatwiam sprawy przez starszego syna. Dodam, ze przez mlodszego on
            nic nie probuje zalatwiac, bo ten jest bardzo prostolinijny (biale to biale,
            czarne to czarne i nie ma nic poza tym), ma swoje zdanie i on nie jest w stanie
            na nie wplynac.
          • zuza145 Re: "widzenia" dzieci z ojcem 22.03.09, 19:55
            wezwać faceta na mediacje w sprawie dzieci- w obecności osób
            trzecich ale bez dzieci ustalić co i jak- wszystko ustalić.
            Faktem natomiast jest że mało który się zgadza ojciec podobno.
            I faktem jest że oboje manipulujecie- nie wiem kto świadomie a kto
            ieświadomie- ale z psychologicznego punktu widzenia tak to wygląda.
            To ie dziecko decyduje tylko dorośli- bo to oni są dorośli.
            Jeżeli natomiast się boisz- to ustalaj pisemnie- skoro każdy kontakt
            cię kosztuje nerwa- mnie tez kosztuje nerwa- więc załatwiam to
            mailowo i finito.

            I niestety- tu jako podła wystąpię- mam te maile w archiwum.

            I jestem spokojniejsza- a mąz/nie mąz przyjeżdza do dzieci-
            nauczyłam że zawsze pyta- bo ma pytać- a ja zawsze!!! się zgadzam.
            I sam to w sądzie oznajmił.
            Ale moje prawo wiedzieć a jego obowiązek uprzedzić- bo nikt praw
            ograniczonych nie ma i zależy mi mimo że mnie jego zapach drażni- na
            kontaktach dzieci z ojcem.
            Bo pon jest ojciec telefonicznie wychowujący i mu się widzi że to
            wystarczy.
            Mnie się widzi inaczej- ale jako że nie mam w/g niego prawa mieć
            racji- to nie zwracam mu już uwag ani nie robię wygaboru słownego- z
            jednym wyjątkiem- nie toleruję żadnych dyskusji przy dzieciach- co
            oznajmiłam- jak zapomniał się miesiąc temu.
            Jasno, spokojnie i zdecydowanie oznajmiłam- przy dzieciach- że to
            zły pomysł i ja nadal nie zmieniam zdania w kwestii rozstrzygania
            spraw przy dzieciach.
            Więc poza czujnościa i newem z powodu widzenia i zapachu- wychodzę
            do innego pokoju- a oni mają całą chatę dla siebie.
            Już kolejny rok jestem elastyczna jeśli chodzi o wakacje i on to wie
            i widzi.
            Bo nie jestem roszczeniowa- ale rozumiem kobiety które nie potrafią
            ponad itd.
            Nie dotyczy to autorki wątku- tak mi się napisało ogólnie.

            Reasumując- szukaj możliwości sutalenia zasad poza domem albo w domu-
            ale bez obecnośąci dzieci.
            I jak się da- w obecności kogoś zaufanego ustalać- stąd pomysł
            mediacji.
            Jak się nie dogadacie- to jak któreś poleci do sądu RODK jak nic
            będzie grany- a to podobno loteria jest.
            Więc przemyśl- czy da się ustalić spokojnie.
            • kalina.2 Re: "widzenia" dzieci z ojcem 29.03.09, 16:54
              > wezwać faceta na mediacje w sprawie dzieci- w obecności osób
              > trzecich ale bez dzieci ustalić co i jak- wszystko ustalić.
              > Faktem natomiast jest że mało który się zgadza ojciec podobno.

              No, własnie, czy do takich mediacji (w sprawie dzieci)może zmusić
              sąd?

              > To ie dziecko decyduje tylko dorośli- bo to oni są dorośli.
              A masz jakiś sposób, aby to facet zrozumiał?

              > Jeżeli natomiast się boisz- to ustalaj pisemnie- skoro każdy
              >kontakt
              A ojciec ma to w nosie ...

              > I jestem spokojniejsza- a mąz/nie mąz przyjeżdza do dzieci-
              > nauczyłam że zawsze pyta- bo ma pytać- a ja zawsze!!! się zgadzam.

              Też o tym marzę i tak to widzę, tylko z drugiej strony, co się
              polepszy, to się ...
              Jak wyegzekwować, aby ojciec nie wpadał do mnie, bez zapowiedzi,
              kiedy jemu pasi? Nie wyciągał z domu, kiedy mamy inne plany?

              > Ale moje prawo wiedzieć a jego obowiązek uprzedzić
              Dokładnie, ale life is brutal sad

              >nie toleruję żadnych dyskusji przy dzieciach- co
              > oznajmiłam- jak zapomniał się miesiąc temu

              Oznajmiam, nie toleruję, jestem stanowcza, ale i tak co jakiś czas
              dochodzi do wyskoku z jego strony, który nie pozostaje bez wpływu
              na psychikę i zachowanie dzieci. I co wtedy?

              > Jasno, spokojnie i zdecydowanie oznajmiłam- przy dzieciach- że to
              > zły pomysł i ja nadal nie zmieniam zdania w kwestii rozstrzygania
              > spraw przy dzieciach.

              Dokąd nie było waśni między nami, sprawa była oczywista. Obecnie,
              po rozstaniu jego frustracja, złość, emocje, chęć odwetu biorą
              górę. Gada, co mu ślina na język przyniesie, obecność dzieci go nie
              kępuje, wręcz nakręca. Wie, że niejedna manipulacja już mu sie
              udała.
              • mariefurie Re: "widzenia" dzieci z ojcem 29.03.09, 17:11
                kalina.2 napisała:

                >
                > Też o tym marzę i tak to widzę, tylko z drugiej strony, co się
                > polepszy, to się ...
                > Jak wyegzekwować, aby ojciec nie wpadał do mnie, bez zapowiedzi,
                > kiedy jemu pasi? Nie wyciągał z domu, kiedy mamy inne plany?
                >

                Po przeczytaniu iluś tam narzekań kobiet w tym stylu i biorąc pod uwage własne
                doświadczenie, śmiem twierdzić, że faceci tak po prostu mają. I nie robia tego
                ze złośliwości. Tylko, ot, tak po prostu im tak wychodzi. smile Zawsze ni w pięć ni
                w dziesięćzjawia sie facet i - kochajcie go i klękajcie na widok jego, bo oto
                się zjawił!
                Co zrobić? Wytresować jak psa. Inaczej się nie da. Nie ma co gadać po próżnicy,
                i w kółko to samo. Może facet nie cenic swojego czasu, ok, jego problem, ale ma
                cenić czas innych - swojego dziecka i swojej ex. Działa dobrze wtedy - na
                zasadzie odruchu, a nawet, jak szwajcarski zegarek, powiedziałabym smile
                • wiosnaa0 Re: "widzenia" dzieci z ojcem 31.03.09, 23:27

                  > Co zrobić? Wytresować jak psa. Inaczej się nie da. Nie ma co gadać
                  po próżnicy,
                  > i w kółko to samo. Może facet nie cenic swojego czasu, ok, jego
                  problem, ale ma
                  > cenić czas innych - swojego dziecka i swojej ex. Działa dobrze
                  wtedy - na
                  > zasadzie odruchu, a nawet, jak szwajcarski zegarek,
                  powiedziałabym smile

                  Czasami trafi się taki burek, że tresura nie dociera. Jestem po
                  rozwodzie od ponad roku. Były mąż ma ustalone kontakty z dziećmi (co
                  drugi weekend i jeden dzień w tygodniu 16-19), w tym czasie bierze
                  dzieci do siebie. Ponieważ podział majatku nadal trwa (mieszkanie w
                  którym mieszkam z dziećmi jest nadal nasze wspólne), to w "moim"
                  czasie z dziećmi, były mąż jest bardzo częstym gościem. Potrafi
                  przyjechać w weekend i szwędać się po mieszkaniu kilka godzin, ot
                  tak po prostu, ale że niby do dzieci. Rozmawiałam z nim,
                  tłumaczyłam, że w "ich" weekendy, nie przeszkadzam im, nie dzwonię
                  do nich - to jest ich wspólny czas. Prosiłam, aby to uszanował.
                  Usłyszałam: "to jest również moje mieszkanie, będę tu przychodził
                  kiedy chcę i przebywał ile chcę i nic mi nie zrobisz" A końca sprawy
                  majątkowej nie widać
                  • chalsia Re: "widzenia" dzieci z ojcem 31.03.09, 23:40
                    > do nich - to jest ich wspólny czas. Prosiłam, aby to uszanował.
                    > Usłyszałam: "to jest również moje mieszkanie, będę tu przychodził
                    > kiedy chcę i przebywał ile chcę i nic mi nie zrobisz" A końca sprawy
                    > majątkowej nie widać

                    a w wyroku rozwodowym co jest napisane w temacie użytkowania mieszkania ?
                    • wiosnaa0 Re: "widzenia" dzieci z ojcem 31.03.09, 23:54

                      > a w wyroku rozwodowym co jest napisane w temacie użytkowania
                      mieszkania ?

                      w wyroku rozwodowym nie ma mowy o mieszkaniu. Od razu po rozwodzie
                      załozyłam sprawe o podział majatku, która jak napisałam wyżej trwa
                      (juz niestety rok)
                      • tricolour To znaczy, że nie wnosiłaś o sposobie... 31.03.09, 23:57
                        ... korzystania z mieszkania i sąd nic nie umocował.
                        • wiosnaa0 Re: To znaczy, że nie wnosiłaś o sposobie... 31.03.09, 23:59
                          tricolour napisał:

                          > ... korzystania z mieszkania i sąd nic nie umocował.

                          Nie, nawet nie wiedziałam, że jest taka możliwość. Wprawdzie już
                          jest za późno, ale proszę, napisz mi, jak to wyglada.
                          Dziekuję
                  • mariefurie Re: "widzenia" dzieci z ojcem 31.03.09, 23:45
                    wiosnaa0 napisała:

                    >
                    > Czasami trafi się taki burek, że tresura nie dociera.

                    Tiaaa, wiem. W tym samym dniu, jak to napisalam, to sie sama o tym przekonałam.
                    Po raz n-ty zresztą... ;-/

                    A juz bylo tak dobrze przez jakis czas... wink
Pełna wersja