gallama
13.04.09, 18:29
3 mce po "zgodnym" rozwodzie - zasądzona wspólna opieka nad dziećmi.
Mąż z byle bzdurą wydzwania do byłej żony - byle mieć kontakt i sprawdzić
gdzie jest i co robi, czy aby "dba o dzieci". Dochodzi do częstych konfliktów
(oboje mają prawo przebywać w mieszkaniu-kwaterunek), mąż się wyprowadził, ale
wchodzi do mieszkania kiedy chce bo jest głównym najemcą. W praktyce tylko
żona co dzień się dziećmi zajmuje, ojciec działa chaotycznie, np gdy akurat
nie mieli pieniędzy na podstawowe artykuły to wymyślił że "zafunduje" dzieciom
kurs żeglarski i domagał się od byłej zony "połowy udziału w kosztach"..
,exmąż w domu nie robi nic i próby wyegzekwowania czegoś kończą się awanturą,
dzieci mają go dosć. Dodatkowo byłymąz narobił długów i na razie uregulował
alimenty..za pół miesiąca. Gdy czegoś potrzebuje od ex zony - uniżenie ją
prosi o pomoc, błaga, płacze, że cierpi, że to przez nią rodzina się rozpadła
i kobieta kierowana wyrzutami sumienia że "przeciez obiecała do końca zycia
przy nim być", "chrześcijańskim miłosierdziem" i litością ulega jego prośbom
(np pożycza samochód na daleką trasą bo mąz swój rozbił). Mąż obiecuje że odda
o konkretnej godzinie i jeszcze się nie zdarzyło by faktycznie terminu
dotrzymał. Za pare dni gdy żona próbuje coś odnośnie dzieci z nim uzgodnić to
nic się nie da, on ma swoje zdanie, ze chciała rozwodu=to ma co chciała niech
sobie sama radzi, i to ona jest ku.wa, dziwka, awantury. Dzieci bronią matki
jak mogą wrzeszcząc na ojca żeby się uspokoił i dał matce spokój.
Praktycznie przestała od niego odbierac telefony, żeby przestał jej zawracać
głowę bzdurami - niestety, jak ona nie odbiera telefonów od niego , to np on
dzwoni do dzieci (nastoletnich) i się pyta czy wiedza gdzie matka jest, że
może coś się stało, że może w szpitalu leży bo miała wypadek, żeby dzieci
zaraz mu dawały znać jak coś będą wiedzieć itd. Ostatnio zaś najpierw miło
umówił się z córką na pójscie razem z koszyczkiem do święcenia, a parę godzin
później gdy nie mógł sie dodzwonić do byłej żony, zadzwonił na telefon córki i
po wymianie paru zdań zaczął się domagać "daj mi do telefonu tę szmatę twoją
matkę".. córka zaczęła krzyczeć na niego na środku sklepu gdzie akurat były,
matka zabrała jej telefon by wysłuchac obelg.
I tak to wygląda na co dzień..
Czy sam "upływ czasu" coś tu pomoże?