alimenty

14.04.09, 20:34
Proszę Was o informacje na temat związany z alimentami. Mam dwa
pytania, pierwsze - mąż nie płaci od pół roku alimentów, poradźcie
proszę gdzie mam ten fakt zgłosić i jak jest z wyegzekwowaniem
zobowiązania, i drugie pytanie - chcę założyć sprawę o podwyższenie
kwoty alimentów, czy istnieje ryzyko, ze sąd zamiast podwyższyć
obniży kwotę alimentów? Dodam, ze kwota ta obecnie wynosi 300 zł,
mieszkam i 10-letnią córkę wychowuję sama (Warszawa), spłacam kredyt
mieszkaniowy, utrzymuję się z jednej pensji, cały majątek wspólny po
rozwodzie pozostał niepodzielony i dysponuje nim cały czas eks. Jakie
szanse, ze sąd podwyższy na mój wniosek alimenty? Czy te 300zł to
dużo czy mało (słyszałam rózne opinie)? Proszę Kochani poradźcie i
podzielcie się swoimi doświadczeniami i wiedzą. Dziękuję.
    • chalsia Re: alimenty 15.04.09, 00:01
      zaległe alimenty - idziesz do komornika w wyrokiem dotyczącym alimentów
      opatrzonym pieczęcią o natychmiastowej wykonalności i składasz tam wniosek o
      egzekucję zaległych alimentów.
      Czy da się ściągnąc te pieniądze? To zależy jaka jest sytuacja
      zawodowo-majatkowa eksa, której tu nie opisałas, więc nie ma co wrózyć z fusów.

      Podwyżka alimentów - jak najbardziej warto i masz szanse. Sąd nie może obniżyć
      Ci alimentów, jesli składasz pozew o ich podwyższenie.
      Jednak rozpocznij komorniczą egzekucją zaległej kasy ZANIM złozysz pozew. Jesli
      tego nie zrobisz sąd/eks może twierdzić, że skoro nic nie robisz w celu
      odzyskania tych pieniędzy, to znaczy, że Ci na nich nie zależy, a to w jakiś
      sposób podważa zasadność/wiarygodność pozwu o podwyższenie alimentów.
      • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 13:57
        chalsia napisała:

        > zaległe alimenty - idziesz do komornika w wyrokiem dotyczącym
        alimentów
        > opatrzonym pieczęcią o natychmiastowej wykonalności i składasz tam
        wniosek o
        > egzekucję zaległych alimentów.

        Jednej rzeczy nie rozumiem - "wyrok dotyczący alimentów opatrzony
        pieczęcią o natychmiastowej wykonalności" - skąd taki wyrok mam
        uzyskać? I czy komornik musi być jakiś konkretny, czy obojętnie gdzie
        się zgłoszę?
        > Czy da się ściągnąc te pieniądze? To zależy jaka jest sytuacja
        > zawodowo-majatkowa eksa, której tu nie opisałas, więc nie ma co
        wrózyć z fusów.
        >

        Problem w tym, ze nie znam obecnej sytuacji zawodowo-majątkowej eksa,
        która utrzymana jest w ścisłej tajemnicy, prawdopodobnie nie ma go w
        Polsce. Wiem, ze nieoficjalnie zarabia dużo, ale oficjalnie moze
        wykazac się nawet brakiem jakiegokolwiek zatrudnienia i dochodu. Czy
        mimo to sąd moze podwyższyć alimenty i czy musi być obecny na
        sprawie?
        > Podwyżka alimentów - jak najbardziej warto i masz szanse. Sąd nie
        może obniżyć
        > Ci alimentów, jesli składasz pozew o ich podwyższenie.
        > Jednak rozpocznij komorniczą egzekucją zaległej kasy ZANIM złozysz
        pozew. Jesli
        > tego nie zrobisz sąd/eks może twierdzić, że skoro nic nie robisz w
        celu
        > odzyskania tych pieniędzy, to znaczy, że Ci na nich nie zależy, a
        to w jakiś
        > sposób podważa zasadność/wiarygodność pozwu o podwyższenie
        alimentów.

        Za tę informację bardzo, bardzo dziękuję. rzeczywiście masz rację, ja
        o tym w ten sposób nie pomyślałam, i postanowiłam za wszystko zabrać
        się kompleksowo i równocześnie. A tu trzeba po kolei.Jeszcze raz
        dziękuję i przepraszam, za byc moze głupie pytania ale ja zupełnie
        jestem niezorientowana w tych tematach.

        • chalsia Re: alimenty 15.04.09, 14:51
          > Jednej rzeczy nie rozumiem - "wyrok dotyczący alimentów opatrzony
          > pieczęcią o natychmiastowej wykonalności" - skąd taki wyrok mam
          > uzyskać? I czy komornik musi być jakiś konkretny, czy obojętnie
          gdzie
          > się zgłoszę?

          Komornik teoretycznie dowolny, ale w praktyce sprawa i tak trafia
          urzedowo do komornika, w ktorego rejonie jest adres zameldowania
          dłużnika. Jesli to ta sama miejscowośc, to lepiej osobiście od razu
          złożyć do komornika zajmującego się "terenem" eksa.

          jaki wyrok - albo ze sprawy sądowej o ustalenie alimentów albo ze
          sprawy rozwodowej. Obejrzyj jego ostatnią strone, jęsli nie ma tam
          pieczęci o natycmiastowej wykonlaności wyroku, to musisz do sądu
          złożyc wniosek o nadanie klauzuli wykonalności temu wyrokowi -
          skoro nie wiesz o co chodzi, to rozumiem, że masz wyrok rozwodowy
          (a ustalenie alimentów jest jego częscią).
        • chalsia Re: alimenty 15.04.09, 14:55
          > wykazac się nawet brakiem jakiegokolwiek zatrudnienia i dochodu.
          Czy
          > mimo to sąd moze podwyższyć alimenty i czy musi być obecny na
          > sprawie?

          tak, mimo tego sąd może podwyższyć alimenty.
          Jeśli w pozwie do sądu napiszesz, że wnosisz o rozpatrzenie sprawy
          także pod nieobecnośc pozwanego i o wyznaczenie kuratora dla niego,
          to tak - alimenty sąd może podwyższyć i bez jego obecności.
    • pelagaa Re: alimenty 15.04.09, 08:53
      Dodam jeszcze, ze brak podzialu majatku to Twoje frajerstwo i
      niestety nie ma wplywu na wysokosc alimentow.
      Na wysokosc alimentow maja wplyw dwie rzeczy:
      - potrzeby uprawnionego do alimentacji, czyli tu dziecka,
      - mozliwosci zobowiazanego do alimentacji, czyli tu ojca.
      Dla mnie 300 zl to bardzo niska kwota alimentow, ale pisze wyraznie,
      ze dla mnie i mojego dziecka to byloby malo.
      Ty musisz policzyc ile kosztuje Cie dziecko, wziac pod uwage
      mozliwosci exa i wtedy samo Ci wyjdzie, czy 300 zl to w Waszej
      sytuacji duzo, czy malo.

      Proponuje tez wziac sie za zamkniecie przeszlosci na klucz i podzial
      majatku wspolnego, jesli uwazasz, ze powinien byc podzielony
      sprawiedliwie.
      • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 14:12
        pelagaa napisała:

        > Dodam jeszcze, ze brak podzialu majatku to Twoje frajerstwo i
        > niestety nie ma wplywu na wysokosc alimentow.

        Właśnie tę kwestię też zamierzam uregulować w koncu. Niestety
        dowiedziałam sie, ze to sporo kosztuje. Muszę zdobyć pieniądze na
        załozenie takiej sprawy, tym bardziej że bez prawnika chyba się nie
        obędzie... sad
        > Na wysokosc alimentow maja wplyw dwie rzeczy:
        > - potrzeby uprawnionego do alimentacji, czyli tu dziecka,
        > - mozliwosci zobowiazanego do alimentacji, czyli tu ojca.
        > Dla mnie 300 zl to bardzo niska kwota alimentow, ale pisze
        wyraznie,
        > ze dla mnie i mojego dziecka to byloby malo.
        > Ty musisz policzyc ile kosztuje Cie dziecko, wziac pod uwage
        > mozliwosci exa i wtedy samo Ci wyjdzie, czy 300 zl to w Waszej
        > sytuacji duzo, czy malo.
        >
        To jest bardzo mało, trudno policzyć dokladnie potrzeby, bo to są
        drobiazgi (kieszonkowe, kino, ubrania, inne drobne wydatki których
        nie mogę dziecku odmówić) lub wydatki "niepoliczalne"(dodatkowy prąd,
        woda, jedzenie i inne koszty koszty utrzymania, które mnożą sie do
        kilkuset zł miesięcznie)Jestem w stanie wykazac ile płacę za obiady w
        szkole, ile miesięcznie daję córce na wycieczki (jest w nowej szkole,
        musi jeździć by się zintegrować z klasą bo po przejściach rozwodowych
        i przeprowadzce do nowego miasta i zaczęcia nowego życia miała
        problemy z nawiązywaniem kontaktów), i dodatkowy angielski (w
        poprzedniej szkole nie miała j. angielskiego, musiała w rok nadrobić
        zaległości z 4 lat, stąd decyzja o dodatkowych lekcjach)
        Ciężko jest, bardzo.
        > Proponuje tez wziac sie za zamkniecie przeszlosci na klucz i
        podzial
        > majatku wspolnego, jesli uwazasz, ze powinien byc podzielony
        > sprawiedliwie.
        Dla mnie takie słowa to dodatkowy impuls do działania, dziękuję.
        • chalsia Re: alimenty 15.04.09, 14:56
          > nie mogę dziecku odmówić) lub wydatki "niepoliczalne"(dodatkowy
          prąd,
          > woda, jedzenie i inne koszty koszty utrzymania

          alez jak najbardziej one sa policzalne - widać , że nie
          przeczytałaś tego, co Ci podałam w linku wcześniej.
          • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 15:38
            Chalsia, nie znalazłam żadnego linku sad Moze się nie wkleił?
            Własnie sprawdziłam wyrok rozwodowy, tam jest zasądzenie alimentów od
            eksa. Ale nie ma zadnej pieczęci o klauzuli.., czyli długa droga
            przede mną, ale jestem uzbrojona w nową wiedzę i już czuję, ze dam
            radęsmile
            I jeszcze pytanie, czy myślisz, ze składając pozew o podwyższenie
            alimentów powinnam skorzystać z usług prawnika? Czy mogę to zrobić
            sama?

            • tricolour Sama i tylko sama... 15.04.09, 16:17
              ... prawnik napisze kilka zdań za kilkaset złotych.

              Sama możesz napisać, co jest oczywiste - że koszty utrzymania 10-latka to 1500zł
              miesięcznie i żądasz 800zł, co jest kwotą przyzwoitą, ale nie za dużą.
              • vianka37 Re: Sama i tylko sama... 15.04.09, 16:28
                No własnie trochę się obawiam, ze prawnik po prostu "naciągnie" mnie
                wg. stawek za coś co mogę zrobić sama. Czy do napisania tego wniosku
                potrzebny jest jakis sądowy formularz, wzór, dokument do wypełnienia?
                czy jakieś dodatkowe dokumenty, np. typu orzeczenie o rozwodzie w
                którym są zasądzone alimenty, akt urodzenia dziecka itp.?
                I teraz coś co napisałeś a jest to dla mnie ogromnie ważne. Przyznam,
                ze nie wiedziałam o jaką kwotę wystąpić, nie śmiałabym pomyslec o
                1500zł. Trochę czekałam na jakies sugestie.. Dziękuję Tricolour,
                napiszę 800. smile

                • tricolour Usiądź i spokojnie zsumuj... 15.04.09, 16:32
                  ... nie spiesz się. Gdy nie wiesz, to pytaj - ktoś na pewno Ci tu pomoże.

                  1500 wyjdzie do 25 dnia miesiąca. Zobaczysz.

                  smile)
                  • vianka37 Re: Usiądź i spokojnie zsumuj... 15.04.09, 16:39
                    Właśnie dlatego tutaj postanowiłam załozyć ten temat i nie żałuję.
                    Jesteście wszyscy bardzo Kochani. Naprawdę. W moim środowisku, nie
                    mogę przyznać sie do swoich problemów i szukać pomocy, dlatego
                    pozostaje mi tylko internet i takie miejsca jak to. Dziękujęsmile
                    • tricolour Trcochę Ci się udało... 15.04.09, 16:43
                      ... bo temat alimentów był wałkowany z tysiąc razy i czasem opryskliwie wysyłam
                      (wysyłamy) do archiwum.

                      smile
                      • vianka37 Re: Trcochę Ci się udało... 15.04.09, 16:56
                        Ja wiem Tri, znam to forum już od trzech lat kiedy po raz pierwszy
                        szukałam tu informacji, wtedy dotyczących rozwodu. I też bardzo mi
                        pomogliście. Teraz nie bywam co prawda ale pamiętam, i jak widać
                        wracam. Znam zasady, ale postanowiłam zaryzykować, szukanie w
                        archiwum na pewno dostrczyłoby mi wielu informacji, ale każdy ma
                        trochę inny problem i inne pytania i pewnie i tak skończyłoby się
                        załozeniem tematu wink
                        W każdym razie dziękuję za wyrozumiałosć i wspaniałomyślnosć i przede
                        wszystkim informacje smile

                • asia_pers Re: Sama i tylko sama... 16.04.09, 09:29
                  Możesz sama napisać w imieniu dziecka pozew, formularze są
                  gotowe,ale lepiej napisac samemu, dołaczasz akt urodzenia dziecka,
                  ostatnie postanowienie zasądzonych alimentów, w pozwie wnosisz o
                  okresloną kwotę, najczęściej jest to połowa kosztów utrzymania
                  dzieci, ja wniosłam o 70%, bo tata specjalnie nie zajmuje się
                  dziecmi, a zarabia 4X tyle co ja, więc stać go by dziecko chodziło
                  na basen, naukę języka, na tenisa, radzę wnieść o więcej niż połowa
            • chalsia Re: alimenty 15.04.09, 23:15
              > Chalsia, nie znalazłam żadnego linku sad Moze się nie wkleił?

              aaaa, sorki, pomyliły mi się wątki smile)

              a poniżej link do kopalni wiedzy o alimentach itp.

              maas.blox.pl/2007/12/Samodzielna-mama.html
              • vianka37 Re: alimenty 16.04.09, 18:25
                super źródło! dziękujęsmile
        • asia_pers Re: alimenty 15.04.09, 15:22
          Jak to trudno?to proste, przygotuj się do sprawy,ja przez jakiś
          okres po prostu prowadziłam w Exelu chronologicznie wydatki na
          dzieci, osobno wydatki stałe-opłaty, drugie-koszt wyżywienia,trzecie-
          odzież, leki,wakacje,opłaty szkolne, prowadzenie takich tabelek jest
          dziecinnie proste, starałam sie mieć na wszystko rachunki i dowody,
          np. zakup leków, prosiłam o fakturke itp. Liczy się cały koszt
          utrzymania dziecka, poźniej sumowałam to w jednej tabeli i wyszedł
          mi koszt utrzymania dziecka miesięcznie, wyszła podparta dowodami
          spora suma, ale mam dziecko w liceum, które dojeżdża do szkoły 2
          autobusami w tym jeden podmiejski,
    • asia_pers Re: alimenty 15.04.09, 08:55
      I dlaczego eks dysponuje jeszcze waszym wspólnym majątkiem?!!!zajmij
      się podziałem majątku, należy ci się
      300 zł to mało, nie wyobrażam sobie utrzymać dziecko 10-letnie za
      600 zł miesięcznie.
      • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 14:15
        Ja tez już sobie dłuzej tego nie wyobrażam. Coraz więcej dziecku
        odmawiam bo po prostu nie stać, a ten jak ktoś wyzej napisał "gad"
        żyje sobie w luksusach i nie interesuje się córką. Oj, nakręciłam
        sie.
        • asia_pers Re: alimenty 15.04.09, 15:24
          vianka37 napisała:

          > Ja tez już sobie dłuzej tego nie wyobrażam. Coraz więcej dziecku
          > odmawiam bo po prostu nie stać, a ten jak ktoś wyzej napisał "gad"
          > żyje sobie w luksusach i nie interesuje się córką. Oj, nakręciłam
          > sie.
          Masz dowody że zyje w luksusach? udowodnij to w sądzie, dziecko po
          rozwodzie nie powinno miec gorszego standardu zycia niż ojciec. Mój
          były przedstawił nieprwdziwe zaświadczenie o zarobkach, tylko
          podstawę wynagrodzenia bez premii, dodatkowych umów , poprosiłam
          sędzinę o wydruk z konta bankowego i pismo do zakładu pracy o
          wskazanie WSZYSTKICH składników wynagrodzenia
          • asia_pers tabelka dalej 15.04.09, 15:40
            rodzaj wydatków rocznie w rozbiciu na 12 m-cy
            1 składka"klasowa" 60 5
            2 zdjęcie klasowe 18 1,5
            3 Komitet Rodzicielski 60,00 5,00
            4 mleko i herbata(szkoła 70,00 7,00
            5 ubezpiecznie w szkole 30,00 2,50
            6 podręczniki do szkoły 260,00 21,66
            7 tornister, piórnik 150,00 12,50
            8 zapewnienie warunków do nauki, biurko, lampa,krzesło
            220 18,30
            9 zeszyty, artykuły szkolne, wyprawka do I klasy
            120,00 10,00
            10 dodatkowe wyjazdy dzieci-ZOO,imprezy w plenerze organizowane
            dodatkowo przez szkołę(np.. Koszt wycieczki do parku Dinozaurów)
            30,00 2,50
            11 nowe kapcie (3 pary rocznie) 60,00 5,00
            12 strój na wych.fizyczne(tenisówki,biała koszulka,spodenki)
            40,00 3,33
            13 prezenty z okazji urodzin, Bożego Narodzenia, imienin, Dzień
            Dziecka 260,00 21,66
            14 wyjazd na wakacje(raz w roku 2 tygodnie)nocleg,wyżywienie
            900,00 75,00
            15 wakacje zimowe(25 zł nocleg,wypożyczenie nart, koszt
            dojazdu,wyżywienie) 430,00 35,83
          • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 16:07
            Ja wiem, ze żyje w luksusach, zawsze Tak żył i nie potrafi inaczej.
            Tylko znowu problem, nie mogę tego udowodnić. Eks ma wolny zawód,
            moze pracowac bez umów, może go w ogóle w Polsce nie być. Niewiele o
            nim teraz wiem.
            • asia_pers Re: alimenty 15.04.09, 16:23
              Otrzymywałaś w jakiś sposób alimnety? przelewem? ma jakieś konto
              bankowe?mozesz złozyć wniosek o sprawdzenie konta bankowego na
              rozprawie, czy on ma samochód? w jakiś sposób rozlicza się też w US?
              mozesz wnieść o przedstawienie jego roliczenia za ostatnie 2 lata.
              On ma jakiś zawód? zalezy jaki, jeśli ma dobry zawód, to ma również
              możliwości zarobkowe, napisz w pozwie, że ma taki i taki zawód, ale
              nie pracuje więc działa na szkodę dziecka, bo decydujac się na
              dziecko ma obowiązek zapewnic mu byt i utrzymanie i wnieś o wiecej
              niż połowa wyliczonych kosztów utrzymania dziecka
              • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 16:36
                No własnie w tym koncie cała moja nadzieja, chociaż on jest cwany i
                może sie zabezpieczyć w inny sposób. Ma dobry zawód, ale jeszcze
                przed rozwodem (dwa lata temu) była mowa o rozwoju zawodowym i
                dalszej jego edukacji, wiec być moze moje informacje są teraz
                nieaktualne. A co jeśli się rzeczywiście uczy (studiuje)? Nie będzie
                to miało wpływu na decyzję sądu (niekorzystną dla córki)?
                • tricolour Nie szukaj usprawiedliwienia dla faceta... 15.04.09, 16:42
                  ... tylko wylicz wydatki, a potem FACET ma się wywiązać z obowiązku.

                  Ciebie ma nie interesować skąd weźmie kasę, bo po to masz rozwód, by nie mieć z
                  nim nic wspólnego.
                  • vianka37 Re: Nie szukaj usprawiedliwienia dla faceta... 15.04.09, 17:04
                    Nie, nie. Ja tylko zabezpieczam się na wszelkie mozliwe
                    nieprzewidziane okolicznosci, którymi może mnie zaskoczyć w sądzie.
                    No z tym wywiązywaniem się, to już związane moje pierwsze pytanie.
                    Masz rację, nie chcę mieć z nim nic wspólnego pewnie dlatego też tak
                    zwlekałam z decyzją o wyegzekwowaniu alimentów, z decyzją o
                    podwyższenie, o podział majątku. Ale chyba już na tyle się
                    pozbieralam, ze mogę znowu stawić mu czoło. Tylko muszę dysponować
                    orężem wink
        • asia_pers Re: alimenty 15.04.09, 15:35
          Moja tabela kosztów na syna(7 lat)
          koszty stałe czynsz 221(czynsz mojego mieszkania to 665zł/3osoby
          prąd 50
          gaz 17
          dopłata do wody 8,3
          Razem 296,3
          to już jest prawie 300 zł za same opłaty, które liczą się również do
          kosztów utrzymania dziecka
          • tricolour Z czynszem się nie zgadzam... 15.04.09, 16:22
            ... ale to tylko moje zdanie.

            Nie zgadzam się dlatego, że gdybyś mieszkała sama w tym mieszkaniu, to byś nie
            płaciła 221 zł tylko blisko pięćset. Zatem czynsz dziecka, to różnica między
            trójką a mieszkaniem samemu, podzielona na ilość dzieci.

            Tak jak bym liczył.
            • asia_pers Re: Z czynszem się nie zgadzam... 15.04.09, 16:25
              Wydaje mi się, że się mylisz, w sądzie pytali mi się ile płacę
              czynszu, 665 zł,sędzina uznała podział na 3 osoby
              • tricolour Sędzina mogła uznać... 15.04.09, 16:28
                ... jej prawo.

                Tylko, że to jest złe wyliczenie. Nawet gdyby je uznać, to zauważ, że wtedy
                ojciec płacąc 221 zł płaci 100% w pozycji "czynsz". Moim zdaniem te 221 zł
                (jeśli już) powinno zostać podzielone na oboje rodziców w takiej proporcji jak
                reszta utrzymania dziecka.

                Rozumiesz: jeśli rower finansują po połowie (przykładowo) to czynsz także, a
                wtedy ojciec ma płacić 110zł.
                • asia_pers Re: Sędzina mogła uznać... 16.04.09, 09:25
                  Według mnie nie jest złe Tri, ja nie napisałam że ojciec płaci 221
                  zł za czynsz!!! wyliczyłam tylko ile kosztuje utrzymanie dziecka,
                  nie wnosiłam o pokrycie czynszu w całości za dziecko przez ojca.
                  W moim przypadku wnosiłam o 70% alimentów na 2 dzieci od ojca a
                  zasądzono 65%, ja płacę 45%.
        • asia_pers tabelka dalej 15.04.09, 15:43
          już prościej nie umiem pokazać jak liczyć koszty dziecka, mój syn
          gra w tenisa w klubie, jeździ tez na nartach, co roku wyjeżdżam z
          nim na tydzień i wliczam to w koszt utrzymania dziecka,
          ja podałam ile wynosi utrzymanie rocznie i kwota obok to w
          przeliczeniu na miesiąć(dzieliłam na 12 m-cy(
        • asia_pers Re: alimenty 15.04.09, 15:48
          wylicz też koszty- środki czystości(proszek, szampon,mydło, pasta do
          zębów, kosmetyki), wyżywienie, ja dokładnie wyszczególniłam ile par
          butów kupuję i jaki rodzaj(miałam paragon i potwierdzenie płatności
          kartą, odzież, leki, koszty przejazdów do szkoły,moj syn raz w m-cu
          korzysta też z fryzjera
          • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 15:59
            Asia, jesteś "wielka"! Masz rację, naprawdę nie wiedziałam, ze to
            wszystko można wliczać w koszty. Od dzisiaj prowadzę tabelkę, co się
            przyda to się przyda w sądzie, mam co prawda mało czasu na uzbieranie
            dowodów ale nawet te z ostatnich kilku miesięcy będą ważne.
            Dziękujęsmile
            • asia_pers Re: alimenty 15.04.09, 16:15
              prowadź spis wydatków, przeicz sobie, że nawet opłata za Komitet
              Rodzicielski i ubezpieczenie w szkole to wydatek i dzieląc go na 12
              m-cy to już jakieś 12 zł dodatkowo w m-cu i tak sie uzbiera z
              tych"drobiazgów" spora suma, dziecko ma też prawo do wypoczynku, ma
              prawo do wakacji, wyjścia na basen(dla prawidłowego rozwoju), musi
              dostać upominki okolicznościowe(imieniny, Boże Narodzenie) to
              wszystko kosztuje, w pozwie podkreśl ze na tobie głownie spoczywa
              troska w wychowaniu dziecka i jest to twój osobisty wkład(liczy sie
              to jako wkład w alimnety, które są nie tylko pieniędzmi ale też
              osobistym wkładem w wychowanie dziecka)
              • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 16:49
                Żeby nie wyszło, ze się żalę, ale moje dziecko nie wyjeżdża na
                wakacje ani ferie, nie uczestniczy w żadnych zajeciach rekreacyjnych,
                upominki są symboliczne, a wszystko z powodów oczywistych.
                Z jednym bardzo mi pomogłaś - osobisty wkład w wychowanie, niby
                oczywiste ale...
                A czy mogę w sądzie powiedzieć, ze mąż regularnie zalega z
                zobowiazaniami alimentacyjnymi, że dziecka nie odwiedza, nie
                interesuje się jego wychowaniem, rozwojem i potrzebami, nie daje
                żadnych dodatkowych ponadprogramowych pieniędzy córce. Czy lepiej
                tego tematu nie poruszać?
                • tricolour Nie "możesz"... 15.04.09, 17:03
                  ... a musisz powiedzieć o lekceważącym stosunku ojca dziecka. Męża już nie ma.
                • asia_pers Re: alimenty 16.04.09, 09:34
                  Oczywiście, że musisz powiedzieć!! o tym, że zalega z alimentami,
                  napisz to w pozwie,np. że ojciec nie wywiązuję się w zadnej mierze z
                  obowiązków rodzicielskich wobec córki(nie łoży na jej utrzymanie,
                  nie spedza z nią wakacji, nie zabiera dziecka do siebie i całość
                  troski o dobro dziecka jest na twojej głowie
    • tricolour 300 zł na dziecko... 15.04.09, 15:25
      ... jest kwotą do niczego. Stanowczo za małą, wręcz kpiną.

      Wydatki wszelkie na dziecko są policzalne choćby z tego względu, że ekspedienta
      w sklepie nie ma kłopotu z podaniem Ci ceny za warzywko czy ciuszek. Ty w takim
      razie możesz to zapamiętać, zapisać i zsumować.

      Tylko trzeba chcieć.
      • asia_pers Re: 300 zł na dziecko... 15.04.09, 15:37
        Dokładnie, trzeba się trochę wysilić, trochę pomyśleć a nie się
        wściekać że tata nie płaci.
        Mnie na szczęście ominał w rozwodzie etap złości na byłego i
        użalania się że zostałam sama z 2 dzieci
      • vianka37 Re: 300 zł na dziecko... 15.04.09, 16:03
        eks twierdzi, ze sąd był wyjątkowo dla niego surowy zasądzając "tak
        duże" alimenty. I to on zasugerował, zebym nie starała się o większe
        bo on sobie nie pozwoli "łapy do portfela włożyć", a ja mogę na tym
        stracić..
    • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 15:51
      Kochani, ja wiem jakie to są kwoty miesięcznie tylko chodzi o to, ze
      nie wszystkie mogę udokumentować, wiele rzeczy kupuję bez rachunków
      po prostu (na bazarku osiedlowym np). Czy sąd uwierzy mi "na słowo",
      że moje wydatki sa własnie takie a nie inne? Rachunki mam tylko
      związane z mieszkaniem, szkołą, i angielskim.
      Nie chodzi o to, ze się użalam, bo postanowiłam zawalczyć, ale muszę
      zebrać potrzebne informacje.
      • asia_pers Re: alimenty 15.04.09, 15:55
        Sąd uwzględni bo jest oczywiste ze dziecko nie zyje powietrzem, ja
        napisałam ze na środki czysotsci wydaję tyle i tyle ale zakupu
        dokonuję na targowisku i nie jestem w stanie udokumentować tych
        wydatków, ale uzywam proszku, mydeł szamponów, sprawdź ceny i wylicz
        srednio na miesiąc, a bilety na dojazd do szkoły? podrećzniki?
        koszty z opłatami w szkole?
        • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 16:16
          A czy sąd przy zasądzaniu alimentów kieruje się potrzebami dziecka
          czy możliwościamu finansowymi zobowiązanego rodzica? Bo obawiam, się
          że tu może powstać dysonans na niekorzyść małej. Ponieważ eks zrobi
          wszystko by nie wykazać dochodów, mimo że je posiada i to duże (już
          mi to zapowiedział). Szkolne wydatki udowodnię bez problemu,
          dodatkowy angieleski tez, mieszkaniowe też, na bilety nie wydaje bo
          córka nie dojeżdża, ale w przyszłym roku chciałam ją zapisać do
          szkoły muzycznej. Kiedyś chodziła, teraz nie było nas stać, a ma
          talent, stwierdzony słuch absolutny, i sama chce się rozwijać w tym
          kierunku, czy to tez może być argument i podstawa do podwyższenia
          alimentów?
          • tricolour Przede wszytskim koszty utrzymania dziecka... 15.04.09, 16:19
            ... a rodzice mają ZAPEWNIĆ finanse na potrzeby dziecka. Przecież nie mówimy o
            jakichś wielkich pieniądzach.
          • asia_pers Re: alimenty 15.04.09, 16:26
            A możliwości zarobkowe ojca?
            • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 17:11
              Czyli sąd bierze pod uwagę możliwosci a nie faktyczne dochody (lub
              ich brak) wykazywane obecnie.. No to się "gadzina" nie wybroni smile
              Własnie takie niuanse mają dla mnie wielkie znaczenie. Dziękuję.
      • tricolour Nie tylko Ty masz dziecko... 15.04.09, 16:15
        ... my tez mamy, ba, nawet sąd ma dziecko, a gdy nie ma, to wie z doświadczenia
        sądowego, że śmietana kosztuje kilka złotych na KAŻDYM bazarku, a znacznie
        taniej można tylko kraść.

        Mówiąc inaczej: Ty masz zadbać o dziecko i przedstawić koszty utrzymania, które
        mniej więcej są takie same u wszystkich jeśli chodzi o podstawowe potrzeby.
        Jeśli nie zadbasz, to sąd NIC za Ciebie nie zrobi, bo NIE MOŻE na siłę
        uszczęśliwiać gdy ktoś nie chce.

        Zachęcam Cię do wysiłku i zsumowania - będzie z pożytkiem dla dziecka i Ciebie.
        Także dla ojca.
    • vianka37 Re: alimenty 15.04.09, 17:18
      Jeszcze kochani jedno małe pytanko, bo jakoś nie daje mi spokoju.
      Spłacam duży kredyt mieszkaniowy, ponieważ zaczynając nowe życie
      musiałam kupić mieszkanie. Rata to spora kwota miesięcznie. Czy ten
      fakt, nie będzie takim negatywnym czynnikiem i sygnałem dla sądu, ze
      moja sytuacja finansowa nie jest tak trudna jak to przedstawiam,
      chociaż de facto jest, ponieważ kredyt co miesiąc to większa częsc
      moich dochodów. Jak mam ten problem rozwiązać, jak przedstawić w
      sądzie? Czy mogę się nie przyznac do tego kredytu? Chociaż jest to
      dla mnie ogromne obciązenie, trochę obawiam się, ze sąd moze uznać to
      na niekorzyść dla mojej sprawy.
      • tricolour Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy... 15.04.09, 17:54
        ... alimenty nie zasądza się dlatego, że matka ma trudną sytuację materialną (np
        na skutek spłaty kredytu), a dlatego, że dziecko musi jeść, pić, chodzić ubrane,
        uczyć i bawić się, wypoczywać itp. Dopóki jest dzieckiem, to nie może pracować
        więc pracować na dziecko mają rodzice

        Twoje mieszkanie na kredyt świadczy tylko o Twojej zaradności i
        odpowiedzialności za los swój i dziecka. Kredyt nie jest problemem w sądzie
        tylko normalnym wydatkiem jak jabłka więc mów o nim otwarcie.

        Jesteś bojaźliwa - odwagi!
        • vianka37 Re: Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy... 15.04.09, 19:34
          No tak, nie dla mnie te pieniądze, ja po prostu myślę tak jak
          zostałam "zaprogramowana" przez wiele lat małżenstwa. Pewne rzeczy
          muszę logicznie uargumentowane usłyszeć/przeczytać od kogoś z boku,
          neutralnego by do mnie dotarł stan faktyczny sytuacji.
          Moje obawy wynikają z braku doświadczenia i wiedzy w takich sprawach,
          nie chciałabym jakimś niewłaściwym posunięciem wszystkiego zepsuć.
          Dlatego tak chłonę każdą informację tutaj przeczytaną.


          • luciva Re: Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy... 15.04.09, 21:17
            Mogę podpiąć się pod wątek?
            Nurtuje mnie jedno pytanie - jak rozliczyć koszty np mebli dla
            dziecka, pościeli, itd. Nie mogę tych kosztów dzielić przez 12 bo
            przecież nie kupuję tego co roku....więc jak?

            I jeszcze jedno - jak rozliczać wakakcje? Tylko koszty dziecka ? Bo
            spotkałam się z takim sposobem, że dolicza się połowę kosztów matki
            (jako opiekuna)?
            • tricolour Jeżeli meble kupujesz co 4 lata... 15.04.09, 21:40
              ... to udział ojca podziel przez 48. Co prawda trudno przez 48 miesięcy odkładać
              po parę złotych, ale jakoś trzeba ująć te meble czy inne "rzadkie" ale większe
              wydatki.

              Co do utrzymywania matki na wakacjach dziecka, to alimenty (z definicji) służą
              do zaspokajania potrzeb dziecka, a nie matek. I to nie całych kosztów dziecka,
              bo matka też ma finansować swoją pociechę oraz siebie samą w całości. Oczywiście
              można się umówić inaczej, ale to już indywidualna sprawa.
            • tricolour Matka jako opiekun... 15.04.09, 21:53
              ... oczywiście matka jest opiekunem i to najlepszym. Jest to jednak opieka
              wynikająca z więzów rodzinnych, a nie stosunku pracy - a taka sytuacja by
              zaistniała gdyby matka pobierała wynagrodzenie za opiekę nad dzieckiem (jak
              zawodowa opiekunka).

              Takie wynagrodzenie wymagałoby stosownej umowy i obowiązków prawnych,
              podatkowych itp. Na dodatek istnieje ustawowy obowiązek ograniczający czas
              wykonywania pracy, po którym KONIECZNE jest wolne. Kto wtedy opiekowałby się
              dzieckiem?

              Tak to widzę.
              • luciva Re: Matka jako opiekun... 16.04.09, 07:59
                Tri... masz rację. Z drugiej jednak strony - gdyby nie dziecko,
                matka może by nigdzie nie pojechała. Albo calkiem gdzie indziej......
                No, jest to rzecz dyskusyjna.
                • tricolour Owszem, rzecz dyskusyjna... 16.04.09, 08:29
                  ... ciekawa nawet.

                  Jeśli matka chce pieniędzy za opiekę w czasie wakacji, to dlaczego nie chce w
                  pozostałym okresie? Czyżby nie opiekowała się przez cały rok? Oczywiście, że się
                  opiekuje i to przez całą dobę zarówno podczas wakacji jak i poza wakacjami, więc
                  dlaczego raz chce, a raz nie chce pieniędzy?

                  smile
                  • z_mazur Re: Owszem, rzecz dyskusyjna... 16.04.09, 08:47
                    I znowu sprawa sprowadza się do tego czy opiekę nad własnym
                    dzieckiem traktujemy jak przykry obowiązek, czy jak dający
                    satysfakcję przywilej.
    • alabama8 alimenty / komornik 16.04.09, 14:47
      1. Swoją drogą powinnaś zgłosić się do komornika aby wyegzekwował
      zaległe alimenty. Jeśli ojciec ma niski dochór to możesz wnieść o
      egzekucję z majątku dłużnika (teoretycznie komornik może na poczet
      długu przejąć telewizor, samochód, mieszkanie - zależy od kwoty).
      Ale ostrzegam - komornik pobiera procent od wyszarpanych dłużnikowi
      pieniędzy i jeśli twoje alimenty są małe, a zaległość półroczna to
      nie liczyłabym na szczególnie mocne zaangażowanie komornika. Wyśle
      pisemko, albo dwa i będzie czekać.
      2. W tym samym czasie możesz wystąpić o podwyższenie alimentów,
      opisując we wniosku zaległości, fakt że wystąpiłaś do komornika i to
      że ojciec nie interesuje się dzieckiem.
      Nie ma co czekać.
    • mamura Ello 16.04.09, 15:17
      w sprawie alimentów błądziłam jak dziecko we mgle,nie wiedziałam
      ile, jak i co mam liczyć. podobnie jak Ty część zakupów robie na
      bazarku i ciężko jest udokumentować choćby rajtuzki, a jednak moje
      prawie 3-letnie dziecię parę par sezonowo na kolankach przetrzesmile.
      zajrzyj proszę na maila gazetowego, może to co Ci przesłałam pomoże
      Ci równie dobrze, jak i mnie.
      Do sądu zaniosłam arkusz excelowski z wpisaymi danymi.Rachunki
      także, choć były tylko na część asortymentu jaki używa córka. Sąd
      przyznał wysokość alimentów taką jaką wnioskowałamsmile
      M.
    • burza4 Re: alimenty 16.04.09, 18:40
      w Warszawie działa Centrum Praw Kobiet, udzielające bezpłatnej
      pomocy prawnej m.in. doradzając w sprawach o alimenty czy podział
      majątku.

      www.cpk.org.pl/pl.php5/on/home
      • vianka37 Re: alimenty 16.04.09, 18:51
        Szukałam tego typu organizacji, ale na tę nie trafiłamsmile
        Burza, dzięki!!

        burza4 napisała:

        > w Warszawie działa Centrum Praw Kobiet, udzielające bezpłatnej
        > pomocy prawnej m.in. doradzając w sprawach o alimenty czy podział
        > majątku.
        >
        > www.cpk.org.pl/pl.php5/on/home

    • vianka37 Re: alimenty 16.04.09, 18:48
      Dzisiaj zasięgnęłam informacji w sądzie. Okazuje się, ze w moim
      przypadku nie opłaca się starac o egzekucję zaległych alimentów
      ponieważ nie otrzymałam od sądu, lub otrzymałam (teoretycznie
      ponieważ takowej nie odbierałam i nie posiadam) "klauzulę
      wykonalnosci", bez tego nie mogę założyć sprawy egzekucyjnej u
      komornika. Teraz aby otrzymac duplikat "klauzuli" muszę założyć nową
      sprawę (!!!) a wszystko może potrwac od kilku tygodni do nawet kilku
      miesięcy. Piszę o tym bo być moze to jest informacja, która może się
      komuś kiedyś przydać. Z powodu braku jednej pieczątki muszę zakładać
      kolejną sprawę, by móc otrzymać zaległe alimenty. Sympatyczna pani,
      która udzielała mi informacji stwierdziła, ze prostszą (ale obawiam
      się, ze nie szybszą) drogą będzie załozenie sprawy o podwyższenie
      alimentów i przy okazji otrzymam też klauzulę. Takie 2 w 1 wink I tak
      też zrobię.
      Dziękuję wszystkim osobom, które napisały na priv, jesteście
      wspanialismile
      Tak analizujac swoje koszty, nasunęło mi się jeszcze pytanie - czy
      mogę do kosztów utrzymania dziecka doliczyć koszt eksploatacji
      samochodu oraz paliwo? Oczywiście auto sluży mi czesto do załatwiania
      spraw zwiazanych z dzieckiem ale glównie potrzebne mi jest jako
      środek transportu do pracy, a wydatki związane z samochodem są
      znaczące..
      • tricolour Samochód, paliwo, OC, AC... 16.04.09, 21:09
        ... nie są potrzebami dziecka ponieważ dziecko nie jest właścicielem samochodu i
        nie użytkuje samochodu "głównie jako środka transportu do pracy".

        smile
        • vianka37 Re: Samochód, paliwo, OC, AC... 16.04.09, 21:40
          No niby tak, ale transport do pracy to tylko jedno z przeznaczeń
          auta. Samochód jest to środek określający też pewien standard życia
          dziecka, który nie moze być gorszy do od standardu życia ojca..
          A jak jest z komputerem, który kupiłam z przeznaczeniem dla dziecka,
          co miesiąc opłacam też internet?
          • tricolour Wpadasz ze skrajności w skrajność... 16.04.09, 21:53
            ... do tej pory miałaś mizerniutkie alimenty, a zaczynasz myśleć jak kosztami
            utrzymania WŁASNEGO samochodu obciążyć ojca, który z tym samochodem nie ma nic
            wspólnego.

            "Samochód jest to środek określający też pewien standard życia dziecka" - owszem
            osoby dorosłej, ale nie dziecka, bo dziecko nie zarabia na samochód, nie jest
            jego właścicielem i go nie użytkuje. Dziecko NIE MA ŻADNYCH PRAW do samochodu, a
            jeśli masz wątpliwości, to zajrzyj do dowody rejestracyjnego.

            "A jak jest z komputerem, który kupiłam z przeznaczeniem dla dziecka, co miesiąc
            opłacam też internet?" - właśnie używasz tego komputera i internetu więc nie
            pisz, że to dla dziecka.
            • vianka37 Re: Wpadasz ze skrajności w skrajność... 16.04.09, 22:04
              tricolour napisał:

              > ... do tej pory miałaś mizerniutkie alimenty, a zaczynasz myśleć
              jak kosztami
              > utrzymania WŁASNEGO samochodu obciążyć ojca, który z tym samochodem
              nie ma nic
              > wspólnego.
              >
              Nie Tri, nie chcę kosztami obciążać ojca, ja tylko zastanawiam się co
              mogę ująć w pozwie jako koszt, bo po prostu tego nie wiem. Tak jak
              nie wiedzialam, ze czynsz mieszkaniowy, biurko czy wakacje to też są
              koszty, które mogę wykazać.
              A komputer.. idąc tym tokiem myślenia, praktycznie wszystko z czego
              korzysta moje dziecko należy do mnie i ja równiez z tego korzystam.
              Więc jak to jest? Bo już zupełnie się zamotałam, co może być kosztem
              a co nie?
              > "Samochód jest to środek określający też pewien standard życia
              dziecka" - owsze
              > m
              > osoby dorosłej, ale nie dziecka, bo dziecko nie zarabia na
              samochód, nie jest
              > jego właścicielem i go nie użytkuje. Dziecko NIE MA ŻADNYCH PRAW do
              samochodu,
              > a
              > jeśli masz wątpliwości, to zajrzyj do dowody rejestracyjnego.
              >
              > "A jak jest z komputerem, który kupiłam z przeznaczeniem dla
              dziecka, co miesią
              > c
              > opłacam też internet?" - właśnie używasz tego komputera i internetu
              więc nie
              > pisz, że to dla dziecka.

              • tricolour Biurko to rzecz jasna... 16.04.09, 22:15
                ... bo dziecko potrzebuje własnego miejsca do nauki. Meble, łóżko, biurko,
                ubranie, wakacje, wypoczynek, zabawa, pomoce naukowe, jedzenie itp - to są
                rzeczy osobiste więc z nimi sprawa jasna.

                W związku z tym, że czynsz zależy od ilości domowników, to łatwo sprawdzić na
                wydruku ile kosztuje dziecko jako jedna osoba - na takim rachunku są pozycje
                zależne od metrażu i zależne od ilości ludzików (śmieci, winda itp).

                Z komputera, samochodu, prali, zmywarki, wanny korzystacie wspólnie i tu należy
                wykazać się umiarem, bo łatwo pójść na wojnę z eksem za marne grosze: jeśli
                pralka kosztuje 1000zł, a kupujesz ją co pięć lat i używasz na równi z
                dzieckiem, to miesięcznie warta jest 8zł. Nie warto za dwa kiepskie piwa ciągać
                się po sądach.
                • vianka37 Re: Biurko to rzecz jasna... 16.04.09, 22:31
                  Dziękuję, rozjasniłeś mi trochę ten gęstniejący dym wątpliwości,
                  aczkolwiek przy benzynie jednak będę się upierała, nie wydaję na
                  bilety ale wydaję na benzynę. Komputer tez jest córki, i jest to
                  "pomoc naukowa". I nie chodzi mi o naciąganie eksa, tylko chcę się
                  dobrze przygotować.

                  tricolour napisał:

                  > ... bo dziecko potrzebuje własnego miejsca do nauki. Meble, łóżko,
                  biurko,
                  > ubranie, wakacje, wypoczynek, zabawa, pomoce naukowe, jedzenie itp
                  - to są
                  > rzeczy osobiste więc z nimi sprawa jasna.
                  >
                  > W związku z tym, że czynsz zależy od ilości domowników, to łatwo
                  sprawdzić na
                  > wydruku ile kosztuje dziecko jako jedna osoba - na takim rachunku
                  są pozycje
                  > zależne od metrażu i zależne od ilości ludzików (śmieci, winda
                  itp).
                  >
                  > Z komputera, samochodu, prali, zmywarki, wanny korzystacie wspólnie
                  i tu należy
                  > wykazać się umiarem, bo łatwo pójść na wojnę z eksem za marne
                  grosze: jeśli
                  > pralka kosztuje 1000zł, a kupujesz ją co pięć lat i używasz na
                  równi z
                  > dzieckiem, to miesięcznie warta jest 8zł. Nie warto za dwa kiepskie
                  piwa ciągać
                  > się po sądach.

                  • tricolour Vianko, słowo od mnie... 16.04.09, 22:44
                    ... z życzliwości.

                    Gdyby moja ex płaciła za mieszkanie 500zł czynszu i uważała, że czynsz dzieli
                    się na pół, bo mieszkają we dwójkę z córką, to bym machnął ręką na takie
                    wyliczenie i płacił 125 zł za mieszkanie córki.

                    Gdyby jednak zaczęła doliczać paliwo do swego samochodu i inne takie wątpliwe
                    wydatki, to ja RÓWNIEŻ byłbym skrupulatny i wziął do ręki rachunek za
                    mieszkanie. W tym rachunku napisane jest (serio), co następuje:

                    - pozycje zależne od metrażu (więc nie od ilości domowników): centralne
                    ogrzewanie, energia na cele ogólne, koszty administracji, nabycie prawa
                    własności, remonty, opłata za tereny wspólne, opłaty i prowizje, ubezpieczenie,
                    utrzymanie czystości, podatek - to stanowi 93% czynszu
                    - pozycje zależne od ilości domowników: winda, śmieci - 7% czynszu.

                    Wynika z tego, że obecność córki podnosi czynsz o 35zł czyli ja dopłacam 17zł.
                    Tak postąpiłbym także z prądem i gazem (które mają opłaty stałe), telefonem i
                    internetem (mają abonament) i tam gdzie bym tylko mógł.

                    I co Ty na to?
                    • chalsia Tri, nie chcę powtarzać 16.04.09, 22:50
                      długiej dyskusji miedzy nami na temat pewnych kosztów ale pamietaj, że nie
                      wszystkie czynsze są tak liczone. Są i takie, gdzie zameldowanie kolejnej osoby
                      podnosi czynsz bo do czynszu wliczne bywają tez takie rzeczy jak woda czy
                      centralne czy opłaty administracyjne. Mieszkalam kiedyś w takim miejscu, gdzie
                      czynsz spadł dość znacząco po wymeldowaniu się (i wypisaniu ze spółdzielni)
                      jednej osoby.
                      • tricolour Możesz mieć rację... 16.04.09, 22:59
                        ... nie przeczę, że może się zdarzyć, że osoba jest "wiele warta" w czynszu.

                        Ja mam jednak rachunek przed sobą (no, aż specjalnie wziąłem gdy pisałem
                        poprzedni post) i w tym rachunku:
                        * 11,50zł kosztuje winda na osobę,
                        * 9,55zł śmieci na osobę i nie ma innych pozycji zależnych od ilości domowników.

                        Dodatkowo 50zł kosztuje mnie 6000 litrów wody ciepłej i zimnej, ale jest to
                        osobna pozycja. A ile w tym jest do wypicia, a ile do pralki i zmywarki, które
                        mogą służyć kilku osobom, to nie wiem.

                        Na tym się opierałem, bo innych danych (tu przyznaję) nie mam.
                      • tricolour Innymi słowy... 16.04.09, 23:05
                        ... ja lubię spokój, a nie żydowskie liczenie pojedynczych złotych. Chętnie
                        machnę ręką tym bardziej, że to dla dziecka, a stówa mniej lub więcej nie
                        stanowi dla mnie różnicy. Babcia moja mawiała: jeśli się nie najesz, to też się
                        nie naliżesz i mam to głęboko w sercu, bo dotyczy wielu sfer życiowych.

                        Gdy jednak ktoś do mnie zamiast z widelcem pochodzi z nożem, to i ja wyciągam
                        całą zastawę.
                    • vianka37 Re: Vianko, słowo od mnie... 16.04.09, 23:00
                      a ja na to, ze mogę mieć problem, ponieważ u mnie wszystkie pozycje
                      są niezależne od ilości domowników. czyli wychodzi na to, ze czynsz
                      nie może byc kosztem?
                      Właśnie z m.in takich "drobiazgów" jak abonament, zasilenie konta,
                      pani do opieki nad małą, bilety lub benzyna, płatki śniadaniowe,
                      żarówka energooszczędna itp. skadają się comiesięczne koszty. W sumie
                      nie są to artykuły pierwszej potrzeby niezbędne do codziennej
                      egzystencji, ale trzymając się przepisów kodeksu córka ma prawo do
                      życia w standardzie nie niższym niż ojciec. Nie mam racji? kiedy
                      kończą się się środki podstawowe a kiedy zaczynają luksusowe i kiedy
                      są to koszty niezbędne do zapewnienia prawidłowego rozwoju dziecka a
                      kiedy wątpliwe i nieuzasadnione wydatki? Nie chcę się rozdrabniac
                      dlatego nie bedę wyliczała ilości bułek miesięcznie, czy wyjść do
                      kina rocznie. Chciałabym raczej uogólnic i zastosować pewną
                      klasyfikację kosztów, tylko muszę wiedzieć co mogę ująć bo mam prawo
                      a czego nie mogę. Chciaż przyznam, ze Twoje informacje są dla mnie
                      brdzo cenne, bo po pierwsze konkretne i przekonujące, a po drugie (i
                      bardzo ważne) przedstawiasz mi męski punkt widzenia. I nie wiem co z
                      tą benzyna mam teraz począć..
                      tricolour napisał:

                      > ... z życzliwości.
                      >
                      > Gdyby moja ex płaciła za mieszkanie 500zł czynszu i uważała, że
                      czynsz dzieli
                      > się na pół, bo mieszkają we dwójkę z córką, to bym machnął ręką na
                      takie
                      > wyliczenie i płacił 125 zł za mieszkanie córki.
                      >
                      > Gdyby jednak zaczęła doliczać paliwo do swego samochodu i inne
                      takie wątpliwe
                      > wydatki, to ja RÓWNIEŻ byłbym skrupulatny i wziął do ręki rachunek
                      za
                      > mieszkanie. W tym rachunku napisane jest (serio), co następuje:
                      >
                      > - pozycje zależne od metrażu (więc nie od ilości domowników):
                      centralne
                      > ogrzewanie, energia na cele ogólne, koszty administracji, nabycie
                      prawa
                      > własności, remonty, opłata za tereny wspólne, opłaty i prowizje,
                      ubezpieczenie,
                      > utrzymanie czystości, podatek - to stanowi 93% czynszu
                      > - pozycje zależne od ilości domowników: winda, śmieci - 7% czynszu.
                      >
                      > Wynika z tego, że obecność córki podnosi czynsz o 35zł czyli ja
                      dopłacam 17zł.
                      > Tak postąpiłbym także z prądem i gazem (które mają opłaty stałe),
                      telefonem i
                      > internetem (mają abonament) i tam gdzie bym tylko mógł.
                      >
                      > I co Ty na to?

                      • tricolour Mam taki pomysł... 16.04.09, 23:10
                        ... zsumuj jednak te bułki i wyjścia do kina, bo to jest KONKRET.

                        Gdy już zsumujesz wszystko, to dołóż ze dwie, trzy setki na to, co zapomniałaś i
                        pominęłaś oraz by była górka, z której sąd coś może obetnie.

                        Chodzi o to, byś dostała kasę zanim męża szlag trafi, bo wtedy nic nie będzie smile))
                        • vianka37 Re: Mam taki pomysł... 16.04.09, 23:18
                          Będzie - mieszkanie dziecko w spadku dostanie wink))
                          Żartuję oczywiście, niech sobie chłopisko żyje dlugo i szczęśliwie
                          byle z dala ode mnie, ja tylko chcę by moja córka miała podstawy do
                          normalnej egzystencji a nie buty z Biedronki i kino z zaoszczędzonego
                          kiesznkowego bo matka nie wyrabia przy rosnących kosztach utrzymania.
                          A z wszelkimi kosztami "wątpliwymi" zrobię tak, ze zbiorę je w kupkę
                          i ogólnie ujmę jako "inne koszty dodatkowe", bez podkreślania ich
                          znaczenia.

                          tricolour napisał:

                          > ... zsumuj jednak te bułki i wyjścia do kina, bo to jest KONKRET.
                          >
                          > Gdy już zsumujesz wszystko, to dołóż ze dwie, trzy setki na to, co
                          zapomniałaś
                          > i
                          > pominęłaś oraz by była górka, z której sąd coś może obetnie.
                          >
                          > Chodzi o to, byś dostała kasę zanim męża szlag trafi, bo wtedy nic
                          nie będzie :
                          > )))

                      • chalsia Re: Vianko, słowo od mnie... 16.04.09, 23:27
                        > a ja na to, ze mogę mieć problem, ponieważ u mnie wszystkie pozycje
                        > są niezależne od ilości domowników. czyli wychodzi na to, ze czynsz
                        > nie może byc kosztem?

                        możesz pominąć to co Tri napisał o czynszu smile))
                        Kazdy normalny sędzia uzna, ze połowa czynszu (jesli mieszkacie we dwie) wlicza
                        się w uzasadnione koszty utrzymania dziecka. Z prostego powodu - gdybyś nie
                        miała dziecka, to mogłabyś mieszkać w pi razy drzwi o połowe mniejszym metrazu -
                        czyli np. w kawalerce a nie w dwupokojowym mieszkaniu.

                        > kiedy wątpliwe i nieuzasadnione wydatki? Nie chcę się rozdrabniac
                        > dlatego nie bedę wyliczała ilości bułek miesięcznie, czy wyjść do
                        > kina rocznie.

                        to bład. Właśnie powinnaś wyliczyć. Wiele matek tak zrobiło i dzięki temu sad
                        się nie czepiał po co to czy tamto. Moje dziecko np. ma dietę przeciwlaergiczną
                        i koszty wyzywienia są wyższe zdecydowanie niż przy karmieniu dziecka
                        (przykładowo) bułkami, danonkami i hopcolą plus posiłki w szkole/przedszkolu -
                        więc oprócz zestawienia kosztów miesięcznych typu: wakacje, wyzywienie, ubrania
                        itp miałam zestawienie miesięcznego wyzywiennia z wykazem ile np. kilo mięsa czy
                        owoców dziecko zjada. Tu masz fragment z rozprawy w sądzie:
                        adwokat eksa do sądu: no ciężko jest się odnieść do tego zestawienia kosztów, bo
                        dostałam je dopiero teraz, ale koszty utrzymania są wysokie, sama jestem matką
                        dwójki dzieci, ale jakoś trudne to jest dla mnie do pojęcia jak dziecko może
                        zjeść 5 kg bananów miesięcznie
                        SĄD: pani pełnomocnik, dzieci są różne, jedne lubią coś a inne nie. Ja sama znam
                        dziecko, które je 7 kg bananów miesięcznie. Więc tym bardziej, jeśli dziecko ma
                        tak ograniczoną dietę, to jeśli może i chce jeść banany, to niech je. Proszę o
                        dalsze pytania do pozwanej.
                        Adwokat eksa: no w zestawieniu jest podane, że w 2005 zostało kupione 7 par butów…
                        SĄD: pytałam się, czy ma pani jakieś dalsze pytania, jeśli nie to dziękuję.
                        • tricolour Chalsiu, zawsze możemy miec temat do nocnych... 16.04.09, 23:34
                          ... rozmów.

                          "Kazdy normalny sędzia uzna, ze połowa czynszu wlicza się w uzasadnione koszty
                          utrzymania dziecka. Z prostego powodu - gdybyś nie miała dziecka, to mogłabyś
                          mieszkać w pi razy drzwi o połowe mniejszym metrazu" - to ja z tego wnoszę, że
                          rodzice po wyprowadzce dorosłych dzieci natychmiast zmieniają mieszkania na
                          mniejsze lub na kawalerki - bo już nie potrzebują dużego mieszkania.

                          "adwokat eksa do sądu... jakoś trudne to jest dla mnie do pojęcia jak dziecko
                          może zjeść 5 kg bananów miesięcznie" - 5kg bananów kosztuje ze 20zł więc się nie
                          dziwię, że sąd zripostował tani argument adwokata.

                          smile
                          • chalsia Re: Chalsiu, zawsze możemy miec temat do nocnych. 16.04.09, 23:43
                            > mieszkać w pi razy drzwi o połowe mniejszym metrazu" - to ja z tego wnoszę, że
                            > rodzice po wyprowadzce dorosłych dzieci natychmiast zmieniają mieszkania na
                            > mniejsze lub na kawalerki - bo już nie potrzebują dużego mieszkania.

                            no wiesz, po minimum 18-stu latach w większym metrażu człowiek się tak
                            przyzwyczaja na starość.
                            Zresztą wiesz, że często tak jest, że starsi ludzie mieszkają samotnie w
                            mieszkaniach za dużych na ich potrzeby oraz mozliwosci finansowe, ale nie chcą
                            się przeprowadzić do mniejszych (=tańszych). Jest takie powiedzenie, że nie
                            przesadza się starych drzew.
                          • asia_pers Re: Chalsiu, zawsze możemy miec temat do nocnych. 17.04.09, 13:26
                            A wiesz, że dokładnie tak jest? kiedy wyprowadziłam się z domu, moja
                            mama zamieniła mieszkanie na mniejsze by płacić niższy czynsz, i
                            różnice w cenia mieszkania gotówką i teraz ma na"czarną godzinę"
                            Mój były po rozwodzie wyprowadził się i zakupił dla samego siebie 3-
                            pokojowe 70 metrowe mieszkanie, , ma dla siebie salon, sypialnie,
                            tylko nie pomyslał by urządzić jeden pokoj dla syna gdy u niego
                            przebywa, ja z 2 dzieci mamy 54 metry, czy moje dzieci żyją na
                            równym poziomie ze swoim ojcem? bo z tego co wiem dzieci maja prawo
                            do życia na takim samym poziomie co rodzice? czy to prawda?
                        • chalsia Re: Vianko, słowo od mnie... 16.04.09, 23:37
                          i jeszcze mi się przypomniało - musiałam wytłumaczyć sądowi po co dziecku 18
                          butelek 1,5 l wody mineralnej na miesiąc. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że mam
                          bardzo twardą wodę, duży kamień, a w związku z alergią dziecka nie chcę narażać
                          go na jakieś uczulenia z wody i dlatego dziecko pije i ma gotowane tylko na
                          wodzie mineralnej. Sąd uznał ten koszt.
                          Jedyny koszt z zestawienia kosztów utrzymania dziecka, ktory sąd zakwestionował
                          to opłata za przechowywanie krwi pępowinowej (360zł rocznie = 30 zł/mc). Moje
                          wyjaśnienia (czemu to służy, że to podobne jest do polisy ubezpieczeniowej, a
                          przede wszystkim, że wspólnie z wtedy mężem, przed urodzeniem dziecka podjęliśmy
                          taką decyzję i zobowiązanie oraz że eks NIGDY nie kwestionował poziomu kosztów
                          utrzymania syna) nie przekonały sądu, który uznał, że tak jak polisa
                          ubezpieczeniowa nie jest to niezbędny koszty utrzymania dziecka.
                        • vianka37 Re: Vianko, słowo od mnie... 16.04.09, 23:42
                          big_grinDD
                          Chociaż jedno mnie martwi, mnie na adwokata nie stać a eksa tak i to
                          co tutaj czytam daje mi do myślenia.. Z adwokatem, jakimś starym wygą
                          nie wygramsad

                          • tricolour Wygrasz, wygrasz... 16.04.09, 23:45
                            ... bo dzieci jedzą, piją, uczą się, bawią itp u wszystkich rodziców.

                            Rzeczowo (rzeczowo !!!) udokumentuj wydatki, a nie możesz przegrać.
                            • vianka37 Re: Wygrasz, wygrasz... 16.04.09, 23:51
                              I tego się trzymam, rośnie córka, rosną potrzeby.. To jest argument
                              podstawowy i wprowadzający w dalsze uzasadnienia. Mam nadzieję, ze za
                              jakiś czas założę wątek dla wątpiących "jak wygrać sprawę o
                              podwyższenie alimentów" wink

                              tricolour napisał:

                              > ... bo dzieci jedzą, piją, uczą się, bawią itp u wszystkich
                              rodziców.
                              >
                              > Rzeczowo (rzeczowo !!!) udokumentuj wydatki, a nie możesz przegrać.

                          • chalsia Re: Vianko, słowo od mnie... 16.04.09, 23:45
                            > Chociaż jedno mnie martwi, mnie na adwokata nie stać a eksa tak i to
                            > co tutaj czytam daje mi do myślenia.. Z adwokatem, jakimś starym wygą
                            > nie wygramsad

                            ja byłam bez adwokata smile) przez calą pierwszą instancję, dopiero po złożeniu
                            apelacji wzięłam adwokata. Wygrałam.
                            • chalsia Re: Vianko, słowo od mnie... 16.04.09, 23:48
                              > ja byłam bez adwokata smile) przez calą pierwszą instancję, dopiero po złożeniu
                              > apelacji wzięłam adwokata. Wygrałam.

                              eee, dla wyjasnienia - to była sprawa o obniżenie alimentów i w pierwszej
                              instancji wyrok był daleki od tego, do czego dążył eks (obniżono alimenty o
                              mniej niż połowę tego, co chciał eks) - ja apelowałam, bo uważałam, że alimenty
                              powinny zostać .pierwotnym poziomie
                              • chalsia Re: Vianko, słowo od mnie... 16.04.09, 23:50
                                > > ja byłam bez adwokata smile)

                                znajoma też bez adwokata sama wygrała DWIE sprawy o obniżenie alimentow - i obie
                                w apelacjach.
                                • vianka37 Re: Vianko, słowo od mnie... 16.04.09, 23:57
                                  Bo "gdzie diabeł nie może..." wink))
                                  Chalsia, a powiedz proszę jak długo ciągnie się taka sprawa? Czy
                                  myślisz, ze po ewentualnej apelacji (oj spodziewam się), powinnam też
                                  skorzystać z usług adwokata?
                                  • chalsia Re: Vianko, słowo od mnie... 17.04.09, 00:05
                                    > myślisz, ze po ewentualnej apelacji (oj spodziewam się), powinnam też
                                    > skorzystać z usług adwokata?

                                    nie "po" ale "do"

                                    Jak długo się ciagnie? Oj, to różnie. Ja miałam dłuuuugi smile i skomplikowany
                                    przypadek.
                                    Pierwsza instancja (4 rozprawy) - 8 miesięcy
                                    potem Tzw. okres międzyinstancyjny - akurat w wakacje
                                    Apelacja - 21 miesięcy (3 rozprawy oraz w tym 12 miesięcy, w których sąd zbierał
                                    rózne dowody)
                                    • vianka37 Re: Vianko, słowo od mnie... 17.04.09, 00:10
                                      Strasznie długo rzeczywiście. Zapomniałam też, że w wakacje sądy
                                      "odpoczywają"... czyli muszę się spieszyć i złożyć wszystko jeszcze
                                      przed wakacjami.
                                      "po", "do"... jeszcze jestem ignorantka, przepraszam smile
                            • tricolour Hm... 16.04.09, 23:52
                              ... muszę zmienić zdanie, co jak wiadomo nie jest miłe, ale trzeba.

                              Dotychczas wydawało mi się, że sądziłaś się z exem o tą - już wręcz przysłowiową
                              - 1/17 część czynszu za akwarium. Okazuje się, że facet kwestionował wodę
                              mineralną (którą pewnie sam pije, wartości 50zł) i banany, które też pewnie
                              zajada, za 20 zeta.

                              Dobrze, że wygrałaś i nawet dobrze, że się myliłem.
                              • chalsia Re: Hm... 17.04.09, 00:01
                                > Dotychczas wydawało mi się, że sądziłaś się z exem o tą - już wręcz przysłowiow
                                > ą
                                > - 1/17 część czynszu za akwarium.Okazuje się, że facet kwestionował wodę
                                > mineralną (którą pewnie sam pije, wartości 50zł) i banany, które też pewnie
                                > zajada, za 20 zeta.

                                smile))

                                eks chciał obniżyć alimenty z 1600 zl do 300 zł.
                    • asia_pers Re: Vianko, słowo od mnie... 17.04.09, 13:18
                      Gdybym nie miała dwójki dzieci, sprzedałabym 3 pokojowe mieszkanie w
                      którym płacę czynsz 665 zł/m-c i kupiłabym kawalerkęwinkw której sama
                      spokojnie bym się zmieściła. Każde z moich dzieci ma swój pokój,
                      korzysta z kuchni, łazienki, i jeszcze ta dwójka przesiaduje w moim
                      pokoju i siedzą tam do wieczorasmileco do kosztów to w czynszu mam
                      opłatę za wodę,(zuzycie wody-mam licznik-zależy od liczby osób,
                      samotna osoba zużywa jej mniej, gdy dzieci-zawsze sterta prania a
                      moja córa moczy się w wannie 2 godziny), co do prądu? jak to stałe?
                      prąd się płaci tyle ile się zużyje.
                      • tricolour Nie za bardzo w to wierzę... 17.04.09, 14:56
                        ... że sprzedałabyś trzypokojowe mieszkanie i zamieniła na kawalerkę, bo
                        niewiele pieniędzy by Ci zostało po takiej operacji. Koszt metra kwadratowego
                        kawalerki jest wiele wyższy od większych mieszkań i taka zamiana jest nieopłacalna.
                        • asia_pers to nie wierz 17.04.09, 15:01
                          Możliwe,że nieopłacalne,czynsz jest dużo niższy niż w dużym
                          mieszkaniu, ale poszukałabym mniejszego mieszkania i z niższym
                          czynszem niż obecnie, mieszkanie obecne utrzymuję z 2 powodów- syn
                          ma 3 minuty do szkoły i babcia mieszka 5 metrów dalej, a ja wracam z
                          pracy ok. 17.30 i nie było mnie stać na opiekunkę
                        • asia_pers Poza tym... 17.04.09, 15:03
                          nienawidzę mycia okienwink
      • wiosnaa0 Re: alimenty 16.04.09, 22:04
        > Tak analizujac swoje koszty, nasunęło mi się jeszcze pytanie - czy
        > mogę do kosztów utrzymania dziecka doliczyć koszt eksploatacji
        > samochodu oraz paliwo? Oczywiście auto sluży mi czesto do
        załatwiania
        > spraw zwiazanych z dzieckiem ale glównie potrzebne mi jest jako
        > środek transportu do pracy, a wydatki związane z samochodem są
        > znaczące..


        Mój adwokat powiedział mi, że do kosztów utrzymania dziecka można
        doliczyć paliwo np. dojazdy do szkoły, na basen, inne zajęcia
        dodatkowe.
        • vianka37 Re: alimenty 16.04.09, 22:12
          wiosnaa0 napisała:

          > > Tak analizujac swoje koszty, nasunęło mi się jeszcze pytanie -
          czy
          > > mogę do kosztów utrzymania dziecka doliczyć koszt eksploatacji
          > > samochodu oraz paliwo? Oczywiście auto sluży mi czesto do
          > załatwiania
          > > spraw zwiazanych z dzieckiem ale glównie potrzebne mi jest jako
          > > środek transportu do pracy, a wydatki związane z samochodem są
          > > znaczące..
          >
          >
          > Mój adwokat powiedział mi, że do kosztów utrzymania dziecka można
          > doliczyć paliwo np. dojazdy do szkoły, na basen, inne zajęcia
          > dodatkowe.
          Czyli jednak wink A jak mam udokumentować ten wydatek i w jakiej części
          związany jest on bezpośrednio z dzieckiem? czy podobnie jak np.
          czynsz, dzielony na 2 (córka i ja)? Czy po prostu przedstawiam
          miesięczny koszt zakupu benzyny, a sąd sam sobie przyjmuje pewien
          procent wykorzystany na córkę?
          • tricolour Sąd sam niczego nie robi... 16.04.09, 22:21
            ... jeśli uważasz, że samochód jest niezbędny do wożenia dziecka do szkoły, to
            Ty masz udowodnić, że tak jest w istocie na zasadzie: 5 dni w tygodniu po 20km
            czyli 400km miesięcznie. Samochód pali 8 litrów na sto kilometrów czyli
            potrzebujesz EKSTRA i tylko na dziecko 30 litrów paliwa, czyli 120zł.

            A jak to udowodnisz, że to tylko na dziecko i nie ma innej możliwości dojazdu do
            szkoły, tak jak inne dzieci? Nie wiem.
            • vianka37 Re: Sąd sam niczego nie robi... 16.04.09, 23:06
              I własnie to miałam na myśli pytając czy sąd po prostu przyjmuje moje
              wyliczenia, wierzy w dane przedstawione przeze mnie jeśli nie
              potrafię ich jednoznacznie udowodnić. Ale sposób na wyliczenie jest
              super, i na pewno skorzystam jeśli zdecyduje się ująć tę niszczęsną
              benzynę w koszty.
              tricolour napisał:

              > ... jeśli uważasz, że samochód jest niezbędny do wożenia dziecka do
              szkoły, to
              > Ty masz udowodnić, że tak jest w istocie na zasadzie: 5 dni w
              tygodniu po 20km
              > czyli 400km miesięcznie. Samochód pali 8 litrów na sto kilometrów
              czyli
              > potrzebujesz EKSTRA i tylko na dziecko 30 litrów paliwa, czyli
              120zł.
              >
              > A jak to udowodnisz, że to tylko na dziecko i nie ma innej
              możliwości dojazdu d
              > o
              > szkoły, tak jak inne dzieci? Nie wiem.

              • tricolour Możesz spróbować z tą benzyną... 16.04.09, 23:15
                ... ale licz się z oporem ojca, który pewnie podniesie, że w wakacje szkoły nie
                ma więc wozić nie będziesz. Podobnie z feriami.

                Ze strony faceta taki wydatek przez najbliższe dziesięciolecia wygląda inaczej.
                • vianka37 Re: Możesz spróbować z tą benzyną... 16.04.09, 23:23
                  Spodziewam się podważenia przez niego zasadności wszystkich innych
                  wydatków, więc ten zniknie "w tłumie". Ale zrobię tak jak napisalam w
                  poście poprzednim. Nie chcę ciągnacej się miesiącami sprawy, mam
                  nadzieję że jednak załatwimy to w miarę szybko i bezboleśnie.
                  tricolour napisał:

                  > ... ale licz się z oporem ojca, który pewnie podniesie, że w
                  wakacje szkoły nie
                  > ma więc wozić nie będziesz. Podobnie z feriami.
                  >
                  > Ze strony faceta taki wydatek przez najbliższe dziesięciolecia
                  wygląda inaczej.

                • asia_pers Re: Możesz spróbować z tą benzyną... 17.04.09, 13:10
                  To w wakcje nie musi liczyć, niech przeliczy przez okres szkolny, i
                  za okres 10 miesięcy, podzieli przez 12 i wyjdzie średniomiesięczny
                  koszt dowozu dziecka. Ja odliczyłam pobyt dziecka u ojca 2 tygodnie
                  w wakacje i uznałam, że mały spedza u ojca 4 dni w m-cu.
          • wiosnaa0 Re: alimenty 16.04.09, 22:28
            > Czyli jednak wink A jak mam udokumentować ten wydatek i w jakiej
            części
            > związany jest on bezpośrednio z dzieckiem? czy podobnie jak np.
            > czynsz, dzielony na 2 (córka i ja)? Czy po prostu przedstawiam
            > miesięczny koszt zakupu benzyny, a sąd sam sobie przyjmuje pewien
            > procent wykorzystany na córkę?


            Mieszkasz w pkt A, szkoła jest w pkt B, podajesz jaka jest
            odległość, tak samo z dojazdammi na zajęcia dodatkowe.
            Liczysz tak jak napisała tri. Z tego co mi wiadomo,
            jedynym "dowodem" jest informacja o miejscu zamieszkania-
            zameldowania dziecka i adres np szkoły.
            • vianka37 Re: alimenty 16.04.09, 23:10
              No i to jest chyba najlepszy sposóbsmile Tylko muszę się jeszcze
              zastanowić czy w ogóle wlączać ten koszt..
              wiosnaa0 napisała:

              > > Czyli jednak wink A jak mam udokumentować ten wydatek i w jakiej
              > części
              > > związany jest on bezpośrednio z dzieckiem? czy podobnie jak np.
              > > czynsz, dzielony na 2 (córka i ja)? Czy po prostu przedstawiam
              > > miesięczny koszt zakupu benzyny, a sąd sam sobie przyjmuje pewien
              > > procent wykorzystany na córkę?
              >
              >
              > Mieszkasz w pkt A, szkoła jest w pkt B, podajesz jaka jest
              > odległość, tak samo z dojazdammi na zajęcia dodatkowe.
              > Liczysz tak jak napisała tri. Z tego co mi wiadomo,
              > jedynym "dowodem" jest informacja o miejscu zamieszkania-
              > zameldowania dziecka i adres np szkoły.

              • chalsia co do paliwa 16.04.09, 23:58
                tu masz fragment rozprawy w tym temacie:

                Adwokat eksa do mnie: w zestawieniu kosztów podane jest, że w xxxx roku dowoziła
                pani dziecko 10 razy do lekarzy i na badania do A, każdy przejazd to 70 km. Jak
                to możliwe, skoro w załącznikach do odpowiedzi do pozwu znalazłam tylko
                zaświadczenie od pediatry z miejscowości B.
                JA: jest tam również zaświadczenie od alergologa leczącego syna od kilku lat z A
                – z lecznicy na ul......
                SĄD: zaświadczenie od alergologa zostało dołączone, proszę sobie poszukać.
                • vianka37 Re: co do paliwa 17.04.09, 00:04
                  Chalsia a nie zechcialabyś mnie reprezentowac, jesteś rewelacyjna
                  winkbig_grin
                  Jeszcze się zastanawiam nad tą benzyną, czy warta skórka wyprawki,
                  przeliczając na potrzeby dziecka to są niewielkie kwoty, głównie ja z
                  auta korzystam.
                  • chalsia Re: co do paliwa 17.04.09, 00:12
                    > Jeszcze się zastanawiam nad tą benzyną, czy warta skórka wyprawki,
                    > przeliczając na potrzeby dziecka to są niewielkie kwoty, głównie ja z
                    > auta korzystam.

                    najpierw policz rzetelnie ile kosztuje paliwo "dla dziecka" a potem zdecyduj,
                    czy doliczać te koszty, czy nie.
                    Nie warto podważać swojej własnej wiarygodnosci naciągając czy przeinaczając
                    fakty, bo to można wyhaczyc i obrócić przeciwko naciagaczowi (co skrzętnie
                    czyniłam - zrobiłam np. bardzo rzetelne podsumowanie wydatków i poziomu stopy
                    zyciowej eksa na podstawie jego wyciagów bankowych)
                    • vianka37 Re: co do paliwa 17.04.09, 00:28
                      Dokładnie tak muszę zrobić. Policzyć, sprawdzić i upewnić się, że
                      koszt jest realny i uzasadniony i dopiero wlączyć go do zestawienia.
                      Zdaję sobie sprawę, ze mój pozew oraz wszystko co w nim zawarte musi
                      opierać się na faktach i rzeczywistosci, musi być dokladnie
                      przemyślane i przeanalizowane. Nie chcę popełnić błędu, który moze
                      mnie potem kosztować kolejne miesiące ciągnącej się sprawy. Stąd też
                      tyle pytań i wątpliwości. Na razie mam jednak mętlik, muszę sobie to
                      wszystko w weekend uporządkować.
                      Tymczasem dobrej nocy, kolorowych snówsmile
                      • luciva Re: co do paliwa 17.04.09, 09:31
                        Mamura, czy i ja mogłabym prosić maila z takim przykładem? Będę
                        ogormnie wdzięczna.

                        Słuchajcie, ale dlaczego nie liczyć benzyny? Bo rozumiem, że
                        wątpliwe jest gdy jadę do pracy i po drodze zawożę dziecko gdzieś.
                        Ale gdy specjalnie jadę gdzies tylko z dzieckiem to nie? Przecież
                        bez dziecka bym tam nie jechała.
                        To samo tyczy się zresztą biletów autobusowych - bilet kasuję ja,
                        ale jadę w sprawie dziecka?
                        Już się gubię.

                        Co do czynszu to jeszcze ok, ale jak policzyć prąd, wodę?

                        W taki razie - jak rozliczyć wakacje? Tylko nocleg i przejazd
                        dziecka?

                        Z tego co piszecie, wnioskuję, że polisa posagowa nie wchodzi w
                        koszt utrzymania dziecka?

                        Chalsia, a skąd miałaś wyciągi z konta eksa?
                        • tricolour Do sądu można wnosić o wszystko... 17.04.09, 10:41
                          ... problem w tym żeby nie przedobrzyć.

                          Jeśli wnosisz o zwrot kosztów benzyny, to jakoś dziwnie wyglądaja
                          bilety autobusowe, bo ja - mając samochód - nie pamietam kiedy
                          autobusem jechałem. Może więc być podejrzane, że chcesz z alimentów
                          opłacac wszelkie środki komunikacji, ale może jest to zasadne -
                          Twoja w tym głowa.

                          Co do wakacji: wiadomo ile kosztują, bo się płaci za przejazd,
                          wyżywienie, pobyt. W tym czasie jednak nie ma dziecka w domu więc
                          odpadają koszta domowe.

                          Prąd i wodę też można policzyć: wiadom0 ile płacisz więc dzielisz
                          opłaty przez liczbę domowników i potem część dziecka na pół (o ile
                          nie masz innego podziału).
                        • chalsia Re: co do paliwa 17.04.09, 11:19
                          > Z tego co piszecie, wnioskuję, że polisa posagowa nie wchodzi w
                          > koszt utrzymania dziecka?
                          >

                          nie

                          > Chalsia, a skąd miałaś wyciągi z konta eksa?

                          wniosłam do sądu by sąd zarządał ich od eksa jako dowód na jego
                          stopę życiową. Można tez wnosić by sąd sam się zwrócił do banku o
                          takie dane.
                        • chalsia Re: co do paliwa 17.04.09, 11:27
                          > Słuchajcie, ale dlaczego nie liczyć benzyny? Bo rozumiem, że
                          > wątpliwe jest gdy jadę do pracy i po drodze zawożę dziecko
                          gdzieś.
                          > Ale gdy specjalnie jadę gdzies tylko z dzieckiem to nie? Przecież
                          > bez dziecka bym tam nie jechała.

                          to już wyjasniono - benzyna tak - za przejazdy tylko i wyłącznie
                          związane z dowozami dziecka

                          > W taki razie - jak rozliczyć wakacje? Tylko nocleg i przejazd
                          > dziecka?

                          tak (plus jego wyżywienie). Ale jak jedziesz z dzieckiem samochodem
                          na wakacje, to już koszt dojazdu niekoniecznie - bo gdybyś jechała
                          sama, to też byś za ten przejazd tyle samo zapłaciła.
                          • luciva Re: co do paliwa 17.04.09, 11:44
                            O biletach napisałam w przypadku gdy ktoś nie ma samochodu i wozi
                            dziecko gdzieś np. autobusem.

                            Chalsia a jaki czas wstecz można zarządać takich wyciągów?
                            A co jeśli spodziewam się, że ma lewe konto? Jakieś inne? Jak to
                            jest - czy sąd zarząda ze wszytskich kont jakie posiada, czy ma
                            sznase jakieś ukryć.
                            Tylko - w odwecie on może zarządać wyciągów z mojego? Które zresztą
                            chętnie mohgę przedstawić, przynajmniej będzie widac , jakie zakuy
                            dla dziecka robiłam.

                            Normalnie, ile ja się tu rzeczy dowiaduję!
                            • chalsia Re: co do paliwa 17.04.09, 12:29
                              > Chalsia a jaki czas wstecz można zarządać takich wyciągów?

                              to zależy co chcesz udowodnić. Sugeruję, że co najmniej na kilka
                              miesięcy przed złożeniem pozwu.

                              > A co jeśli spodziewam się, że ma lewe konto? Jakieś inne? Jak to
                              > jest - czy sąd zarząda ze wszytskich kont jakie posiada, czy ma
                              > sznase jakieś ukryć.

                              ma szanse, bo sąd niekoniecznie zgodzi się na sciąganie danych z
                              wielu banków (bo ze wszystkich i tak nie da rady), a nawet jak go
                              do tego zobliguje, to nie ma jak sprawdzić, czy okazał wszystkie
                              konta. ale można liczyć na to, że mając wyciagi z jednego konta
                              (tego, które znasz) wiele się dowiesz - może nawet o jakiś innych
                              kontach.
                        • mamura Re: co do paliwa 18.04.09, 15:24
                          Proszę bardzo smile
                          Luciva sprawdź pocztę, bo pewna nie jestem czy dobrze przeszło

                          M.
                    • asia_pers Re: co do paliwa 17.04.09, 13:32
                      (co skrzętnie
                      > czyniłam - zrobiłam np. bardzo rzetelne podsumowanie wydatków i
                      poziomu stopy
                      > zyciowej eksa na podstawie jego wyciagów bankowych)


                      Ja też wink
      • chalsia Re: alimenty 16.04.09, 22:34
        > Dzisiaj zasięgnęłam informacji w sądzie. Okazuje się, ze w moim
        > przypadku nie opłaca się starac o egzekucję zaległych alimentów
        > ponieważ nie otrzymałam od sądu, lub otrzymałam (teoretycznie
        > ponieważ takowej nie odbierałam i nie posiadam) "klauzulę
        > wykonalnosci", bez tego nie mogę założyć sprawy egzekucyjnej u
        > komornika. Teraz aby otrzymac duplikat "klauzuli" muszę założyć nową
        > sprawę (!!!) a wszystko może potrwac od kilku tygodni do nawet kilku
        > miesięcy. Piszę o tym bo być moze to jest informacja, która może się
        > komuś kiedyś przydać. Z powodu braku jednej pieczątki muszę zakładać
        > kolejną sprawę, by móc otrzymać zaległe alimenty.

        BZDURA !!!

        Jesli na wyroku rozwodowym, który masz w domu nie ma pieczęci (czyli nadania
        klauzuli) natychmiastowej wykonalności, to znaczy, że nie została ona nadana. A
        to oznacza, że piszesz do sądu wniosek o nadanie klauzuli wykonalności wyrokowi
        rozwodowemu, sygn. akt (podajesz) i po maksymalnie miesiącu masz to w ręce.
        Takie sprawy sąd załatwia niejako z automatu na posiedzeniach niejawnych.
        Wiem, bo miałam tak samo.
        Tak więc NIE MUSISZ ZAKŁADAĆ NOWEJ SPRAWY.

        Gdybyś miała nadaną taką klauzulę na wyroku i byś to gdzieś zagubiła, to wtedy
        sąd taką sprawę rozpatruje dłużej, i rzeczywiscie może to być kłopotliwe, ale
        też nie tak jak to Ci pani w sądzie opisała.

        Tak więc moim zdaniem popełnisz bład robiąc tak, jak Ci to powiedziała pani w
        sądzie - to była SEKRETARKA, a one nie musi się znać na tych sprawach.

        > Tak analizujac swoje koszty, nasunęło mi się jeszcze pytanie - czy
        > mogę do kosztów utrzymania dziecka doliczyć koszt eksploatacji
        > samochodu oraz paliwo? Oczywiście auto sluży mi czesto do załatwiania
        > spraw zwiazanych z dzieckiem ale glównie potrzebne mi jest jako
        > środek transportu do pracy, a wydatki związane z samochodem są
        > znaczące..

        możesz doliczyć do kosztów utrzymania dziecka koszty paliwa (i ewentualnie)
        amortyzacji samochodu jedynie za przejazdy związane bezpośrednio z "obsługą
        dziecka". Sąd uwzględnił mi np. podane koszty paliwa związane z dowożeniem
        dziecka do i z przedszkola (brak innej komunikacji) oraz na wizyty u lekarzy (w
        innej miejscowości).
        • vianka37 Re: alimenty 16.04.09, 23:36
          Własnie jutro wysyłam wniosek (inna miejscowośc) o sprawdzenie w
          archiwum mojej sprawy. Podobno wtedy kiedy skladałam pozew o rozwod
          (2006) klauzula wydawana była na oddzielnym piśmie, po
          uprawomocnieniu się wyroku. Przy czym podobno została wysłana pocztą
          i mógł ją odebrać były mąż ponieważ wysłano ją na adres mojego
          ówczesnego zameldowania i ten sam do korespondencji. Nie wiedzialam o
          tej klauzuli, na sali nie zostałam o tym ważnym fakcie poinformowana
          i dlatego nie zmienilam adresu do korespondencji. A odbieranie przez
          mieszkanców jednego mieszkania poczty nawet na inne nazwisko to
          standard w małej miejscowości, w której wtedy mieszkałam.Tak więc
          mogła klauzula pocztą "przyjść" i przepaść na wiecznosć. Dlatego
          realnie zakladam wersję pesymistyczną. Ale może szybko otrzymam
          odpowiedź na moje pismo i nieśmiało mam nadzieję, ze jednak nastąpiło
          niedopatrzenie i klauzula będzie do odebrania w najbliższym terminie.
          wtedy zrobię tak jak mi radziłaś, najpierw odzyskanie a potem wniosek
          o podwyższenie tym bardziej że i tak muszę mieć czas na zgromadzenie
          dowodów. Ta pani była przemiła, ale chyba rzeczywiście mało
          kompetentna...
    • vianka37 Re: alimenty 17.04.09, 12:34
      Witam Kochani, nasunęło mi się kolejne pytanie. Piszecie, ze przy
      wiliczaniu kosztów stałych - czynsz, prąd, woda kwotę np. miesięczną
      dzielimy przez ilość członków/mieszkańców i część dziecka dzielimy na
      pół. Czy tak właśnie trzeba to przedstawić w pozwie? Przeczytałam tu
      równiez wersję, ze koszty te należy podzielić przez ilość członków i
      częsć dziecka w całości bez dzielenia na pół ująć w ogólny,
      całosciowy miesięczny koszt utrzymania, który wiadomo po połowie
      rozłożony jest na oboje rodziców?
      I jeszcze pytanie. Czy mogę w pozwie umieścić informacje o kosztach
      jakie będą w najbliższym czasie, konkretnie chodzi mi o tę szkołę
      muzyczną do której chcę zapisać dziecko. Przez ostatni rok tego
      kosztu nie było, ale za od września będzie. A właściwie będzie to
      uzależnione od wysokości alimentów, bo sama nie pdźwignę ciężaru tej
      edukacji. Jak to wygląda, czy ktoś jest zorientowany?
      • tricolour Przyszłych kosztów nie możesz ujmować... 17.04.09, 14:54
        ... bo alimenty są na bieżące (ile to razy już napisałem!) potrzeby dziecka. Do
        szkoły muzycznej dziecko pójdzie lub nie pójdzie (albo wyleci, zrezygnuje) więc
        nie możesz żądać zapłaty za niewiadomą.

        Możesz za to wnieść o podwyższenie alimentów po rozpoczęciu nauki przez dziecko
        w tej szkole. Mąż ma prawo żądać określonych wyników w nauce.
        • lubellina Re: Przyszłych kosztów nie możesz ujmować... 18.04.09, 21:42
          Podpytam ja jeszcze -o taką sprawę:
          syn miał chodzić do gimnazjum społecznego. Ja zarabiam trzykrotnie
          mniej niż mąż i jeśli te koszty podzielić na pół, to mnie po prostu
          stac nie będzie posłać tam dziecka. Mąż nie ma innych dzieci i
          pewnie mieć nie będzie (przynajmniej świadomie). Czy wobec tego
          tylko dogadanie się z mężem wchodzi w grę co do wysokości alimentów,
          czy jest jakaś szansa na to, abym miała policzony "wkład własny" w
          to gimnazjum mniejszy, niż mąż? Dodam tylko, że mąż nie interesuje
          się dzieckiem, ma własne zycie i w domu bywa rzadko, na noclegi
          kilka nocy w miesiącu. Syn skończył w styczniu 13 lat- czy w związku
          z tym może być przesłuchany jako świadek na okoliczność braku
          udziału ojca w jego wychowaniu, abym mogła wystąpić ewentualnie o
          nierówny podział kosztów na bieżące wydatki na dziecko?
          • mariefurie Re: Przyszłych kosztów nie możesz ujmować... 18.04.09, 23:09
            lubellina napisała:
            Syn skończył w styczniu 13 lat- czy w związku
            > z tym może być przesłuchany jako świadek na okoliczność braku
            > udziału ojca w jego wychowaniu, abym mogła wystąpić ewentualnie o
            > nierówny podział kosztów na bieżące wydatki na dziecko?

            Syn może zostać przesłuchany przez Sąd bez względu na wiek. Jednak Sąd może
            wyłączyć lub ograniczyć jego udział ws przez Ciebie wymienionej.

        • mariefurie Re: Przyszłych kosztów nie możesz ujmować... 18.04.09, 23:15
          tricolour napisał:
          >> Mąż ma prawo żądać określonych wyników w nauce.

          Fajnie. Może żądać.
          Od kogo? Od matki? Od dziecka, bo mu płaci alimenty?
          A może też jakoś powinien współdziałać, aby te wyniki były odpowiednie?
          A może jak wyniki nie będą zgodne z oczekiwaniami, to matka też powinna dziecko
          przestać karmić?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja