I stało się...

15.04.09, 17:13
Mąż zabrał mi córkę... Po prostu stwierdził,że nie wraca ona ze mną do
UK.Zapisał ją wczoraj do zerówki..nie informując mnie o tym.Dziś mamy dzień
wyjazdu.... i co mam zrobić? Tam dziecko chodzi normalnie do szkoły i co ja
mam powiedzieć? że nie mam juz dziecka? Tam mam pracę, benefity...a wszystko
po to by zrobic mi na zlosc.Tatus kochany nie pracuje...z czego utrzyma
dziecko na dluzsza mete?Juz nie mam lez....a jego sie nie przekona, by mi
oddal dziecko.
    • catrinceoir Re: I stało się... 15.04.09, 18:00
      ozesz, masz podobnie, jak ja... a myslalam, ze moj maz to ewenement. wspolczuje
      sad jak pojedziesz, to moze napisac w pozwie rozwodowym tak, jak moj - ze siedze
      za granica, nie zamierzam wracac, a dziecko mam w nosie. chcial mi zawiesic
      wladze rodzicielska, wiec wrocilam i pracy wciaz szukam wink a dziecko w
      miedzyczasie uprowadzil z najnowsza swoja pania... i to wlasnie za granice
      chyba, o ironio losu :] zapewne siedzi na jej utrzymaniu, bo tez z tych
      zarabiajacych na rodzine nie byl wink
      czy masz paszport malej? jesli tak, to jedzcie. niech ktos z rodziny Ci pomoze
      wyjsc z domu z nia!
      • jaguska75 Re: I stało się... 15.04.09, 18:52
        Niestety, paszport i wszystkie dokumenty ma on..sama mu je dałam, gdyz wyjechal
        z nia na swieta do Polski. Po swietach miała wrocic ze mna...jestem na straconej
        pozycji...jak wrocic do pustego mieszkania gdzie do tej pory był szczebiot
        dziecka?? On mi jej nie odda.Nie wiem co mam robić..wrocic czy zostac..wrocic by
        pozalatwiac sprawy i powrot do Polski czy tez walczyc o dziecko bedac po za
        granicami kraju...jak to prawnie wyglada?
        • catrinceoir Re: I stało się... 15.04.09, 19:52
          a gdzie teraz jest maz z corka? mozesz tam pojechac z policja? o ile policji
          zechce sie wtracac indifferent albo z kims z rodziny...
          jesli masz dobrego pracodawce, to sprobuj zalatwic choc pare dni urlopu, a
          dzisiejsze bilety juz niech przepadna. on Ci moze sporo nabruzdzic, jesli
          wyjedziesz teraz sama... mowie z doswiadczenia.
          jestescie w trakcie rozwodu?
          • jaguska75 Re: I stało się... 17.04.09, 10:48
            Pytałam sie policji jakie mam szanse na odebranie corki....zadne, ojciec nie ma
            ograniczonych chodzby praw i nie musi puścić małej ze mną.Rodzina...w niczym mi
            nie pomoże, to głównie ona jest pomysłodawczynią tego całego zajścia.Jestem sama
            w walce o dziecko. W czym i jak może mi zaszkodzić , powiedz mi proszę
            catrinceoir , bo nie wiem? Boję się....bardzo się boje. Po swojej stronie mam
            tylko to,że jestem jej matką.I możliwość godnego życia za granicą, bez łaski od
            strony tatusia, który zapewne alimenty zaraz przestalby mi płacić. Obywałam się
            bez nich do tej pory , obędę się nadal. Chcę tylko być ze swoim dzieckiem.
            • catrinceoir Re: I stało się... 17.04.09, 15:07
              chyba jedyna droga teraz to kontakt z prawnikiem i dazenie do sadowego
              orzeczenia miejsca pobytu dziecka... i to jak najpredzej. moj maz wszystko
              zrobil za moimi plecami - wniosl o rozwod, wyprowadzil sie z domu jak zlodziej
              (zabierajac nie tylko swoje rzeczy) i porwal naszego synka, zeby mu z
              najswiezsza kochanka "tworzyc dom". dwie ostatnie rzeczy niedawno, w ciagu 3ch
              tygodni mojej nieobecnosci przed powrotem na stale do Polski. a wrocic wczesniej
              nie moglam ze wzgledu na kary finansowe za zerwanie umowy o prace przed uplywem
              roku uncertain
              odbierasz maila gazetowego? to napisze do Ciebie pozniej.
              wazne jest, zebys zaczela dzialac od razu, zanim on Cie w tym wyprzedzi. ja nie
              chcialam nawet myslec o rozstaniu bez uprzedniego wyczerpania szans na naprawe
              zwiazku, i prosze, co dostalam za uczciwosc...
              • jaguska75 Re: I stało się... 17.04.09, 15:18
                Proszę napisz mi maila na priv.
    • kurka_wodna2 Re: I stało się... 15.04.09, 22:43
      Tatuśkowi potrzebne są raczej dewizowe alimenty
    • catrinceoir Jaguska, i co?? 16.04.09, 16:28
      wyjechalyscie? zostalas? co robisz?
    • jaguska75 Re: I stało się... 17.04.09, 10:14
      Wyjechałam. Z cięzkim sercem i wielkim bólem. Będąc w UK zacznę walkę o dziecko.
      Nie mam z mężem rozwodu, nawet pozwu nie mam złożonego, tylko od ponad 3 lat
      nieformalna separacja. Rozważałam by zostać, ale jakie szanse mam wówczas, skoro
      nie mam pracy, nie mam gdzie mieszkać, bo nie mam prawa powrotu do domu, jesli
      złoże wniosek o rozwód(mieszkanie jest mojej babci). Taki uknuty spisek mojej
      rodziny i mojego jeszcze męża. W UK mam pracę, mam wynajęte mieszkanie, mam
      warunki opieki nad dzieckiem,a w Polsce nie bedę miala nic.Oddam wszystko co mam
      by tylko ja mieć z powrotem.Nie pozwolę, by zmarnowali mi dziecko,by
      zaprzepaścili tyle wysiłku który włożyłam, by nie zachowywało sie jak
      wcześniej.Mała była jak dziecko z autyzmem nic do niej nie docierało, miała swój
      swiat i nikogo nie zauważala,a za 3 sekundy stawała się dzieckiem z ADHD. I oni
      będą mi wpierać, że ona sama wyrosła z tego i nie ma w tym mojej pracy.Kochany
      tatuś zapisał dziecko do zerówki i cieszy sie z jej osiągnięć....ciekawe czy za
      jakiś czas wszystko sobie przypisze, wcale bym się nie zdziwiła. Tutaj mała
      musiała zrealizować 2 lata nauki w pierwszej klasie, z racji tego,że dzieci ida
      tutaj wczesniej do szkoły. Dała radę, poznała caly alfabet, zaczeła czytac i
      pisać po angielsku. Czytałyśmy proste czytanki z polskiego elementarza, ale z
      pisownia polskich słów było gorzej, przerabiała wszystko na język angielski. I
      moja rodzina będzie mi mówiła,że dziecko jest analfabetą, bo pisze polskie
      wyrazy po angielsku...np. yeden- jeden.
      Mam do siebie wielki żal i pretensje tylko z jednego powodu, mianowicie,że nie
      rozwiodłam się dużo wczesniej.
      • burza4 Re: I stało się... 17.04.09, 21:16
        nie masz możliwości dostać sie do dokumentów i po prostu zabrać
        córkę? ja bym raczej uciekła się do udawania, że pogodziłam się z
        losem, i "dla dobra dziecka" zostaję, i po cichu zorganizowała sobie
        plan ucieczki.

        niestety działania prawne są bardzo czasochłonne, a czas działa na
        twoją niekorzyśćsad
        • jaguska75 Re: I stało się... 17.04.09, 21:52
          Niestety nie mam pojęcia gdzie ojciec córki schował paszport,w domu raczej go
          nie ma. Po "teściach" latać nie będę, bo to nie ma sensu. Czasu nie zatrzymam.
          Nie poradzę też nic na to,że moja córka już mówi,że nie chce ze mną wracac, że
          jedynie mogę ją odwiedzać... dziecko, które beze mnie do tej pory samo nie
          usypiało. Jak potrafi dziecku namieszac w głowie "kochający tatuś"? Ile bzdur
          jeszcze ona uslyszy ? Wole nie myśleć sad
          • catrinceoir Re: I stało się... 17.04.09, 22:18
            zdaje sie, ze ostry gracz z Twojego meza... napisalam Ci maila juz, odbierz.
          • mariefurie Re: I stało się... 18.04.09, 00:01
            jaguska75 napisała:

            > Nie poradzę też nic na to,że moja córka już mówi,że nie chce ze mną wracac, że
            jedynie mogę ją odwiedzać... dziecko, które beze mnie do tej pory samo nie
            usypiało.

            Nie jestem w stanie tego pojąć. Może warto jednak wytłumaczyć mężowi pewne
            rzeczy, wyłożyć kawę na ławę? Może nie rozumie gość ze tu chodzi o dziecko, o
            dobro dziecka i spokój?

            ...i że dorośli potrafią zgotować taki los własnym dzieciom ...to jest przerażające.
    • jaguska75 Re: I stało się... 19.04.09, 11:01
      Naprawdę nie wiem co mam robić.... wracać do Polski czy z UK walczyć o nią. Czy
      ktoś móglby mi doradzić, co począć?
      • ronja.r Re: I stało się... 19.04.09, 11:13
        Zle zrobilas ze od razu nie poszlas do adwokata. W glowie mi sie nie miesci ze
        on ma prawo za soba. To co zrobil to porwanie. Jezeli dziecko mieszkalo z Toba i
        doszliscie do porozumienia jak dlugo dziecko bedzie u niego, dziecko nie wrocilo
        do Ciebie w oznaczonym czasie to zlamal porozumienie miedzy Wami.
        Czy przedtem mialas jego pozwolenie na zamieszkanie dziecka za granica?
        • jaguska75 Re: I stało się... 19.04.09, 11:46
          Oczywiście,że miałam jego zgodę, niestety tylko ustną. Teraz będzie się
          wszystkiego wypierał,że niby to ja porwałam dziecko.Nie mam już łez.... a do
          prawnika i tak pójde, tylko mnie weekend zatrzymał, bo nic nie jest czynne w tym
          momencie. Jednak i tak nie wiem gdzie mam być w Uk i mieć pracę czy w PL i nie
          mieć nic?
          • chalsia Re: I stało się... 19.04.09, 12:04
            > momencie. Jednak i tak nie wiem gdzie mam być w Uk i mieć pracę
            czy w PL i nie
            > mieć nic?

            to się zastanów z innego punktu widzenia - w którym z tych miejsc
            masz większe szanse na działania umożliwiające odzyskanie córki.
            • jaguska75 Re: I stało się... 19.04.09, 12:08
              No właśnie się zastanawiam.....i nic. Muszę poczekać do poniedziałku na czynne
              kancelarie adwokackie lub biura porad prawnych. Szkoda,że nie działają w
              weekend. Małej nie ma za mną prawie 14 dni( w tym swieta) a wydaje mi się ,
              jakby to były miesiące....
          • lubellina Re: I stało się... 19.04.09, 15:02
            jaguska75 napisała:

            > Oczywiście,że miałam jego zgodę, niestety tylko ustną. Teraz
            będzie się
            > wszystkiego wypierał,że niby to ja porwałam dziecko.

            No zaraz. Jeśli wtedy niby porwałaś dziecko czy wyjechało ono bez
            jego zgody, to chyba normalne, że on musiałby to gdzieś zgłosić? A
            zrobił to? Bo jesli nie, to chyba zarzut, że Ty porwałaś, jest bez
            pokrycia?
          • ronja.r Re: I stało się... 19.04.09, 15:13
            Musial sie zgodzic na wydanie paszportu i tak samo nigdy nie zglosil na policje
            porwania dziecka a wiec zgoda na pobyt dziecka za granica byla. Dobrze ze
            rozmawialas z policja i mam nadzieje ze zglosilas porwanie. Wydaje mi sie ze
            policja wprowadzila Cie w las. Jezeli dziecko mieszka u jednego rodzica i po
            odwiedzinach dziecko nie wraca to jest porwanie, nic innego. W ten sposob
            dzialajac moze byc pozbawiony praw rodzicielski.
            Natychmiast zglos na policje porwanie!!!
            • jaguska75 Re: I stało się... 19.04.09, 16:01
              Wydaje mi się,że nie ma mowy o porwaniu jeżeli oboje rodziców ma równe prawa do
              dziecka. On może ją wywieźć na 2 koniec Polski i policja nic nie może zrobić w
              tej sprawie.Więc sprawa o porawnie...nie wchodzi raczej w grę.
              • chalsia Re: I stało się... 19.04.09, 17:29
                > dziecka. On może ją wywieźć na 2 koniec Polski i policja nic nie
                może zrobić w
                > tej sprawie.Więc sprawa o porawnie...nie wchodzi raczej w grę.

                ale jak najbardziej jest to sprawa o pozbawienie Cię mozliwości
                wykorzytywania Twojej władzy rodzicielskiej oraz możliwości
                kontaktu z dzieckiem.
                • chalsia Re: I stało się... 19.04.09, 17:31
                  errata:

                  ale jak najbardziej jest to sprawa o pozbawienie Cię mozliwości
                  WYKONYWANIA/korzystania z Twojej władzy rodzicielskiej oraz
                  możliwości kontaktu z dzieckiem.

                  Ale faktycznie o porwaniu w sensie prawnym nie ma mowy.
                  • tricolour Nie przesadzajcie, dziewczyny... 19.04.09, 21:26
                    ... nie piszę tego tylko do Ciebie, Chalsiu.

                    Może i wyjazd z ojcem kwalifikuje się na sprawę o pozbawienie możliwości
                    wykonywania władzy rodzicielskiej, ale faktem jest, że matka może wykonywać tą
                    władzę w Polsce. Dziecko jest z ojcem i wiadomo gdzie jest. Nikt nie ukrywa
                    dziecka.

                    Faktem jest, że matka stojąc przed wyborem: zostać z dzieckiem w kraju czy
                    wyjechać do pracy za granicę bez dziecka, wybrała drugie rozwiązanie świadomie.
                    Rozumiem, że matkę wiąże umowa z angielskim pracodawcą jednak wyjeżdżając za
                    granicę powinna doprowadzić sprawy osobiste do porządku. Trudno przenosić całą
                    odpowiedzialność na ojca, jeśli samemu nie wykazało się należnej staranności i
                    doprowadziło do sytuacji, w której bałagan osobisty i związki z pracodawcą
                    odbijają się niekorzystnie na dziecku. Zamiast ochrony i poczucia bezpieczeństwa
                    mały człowiek jest obiektem targów, przepychanek czy wręcz wyrywania sobie z rąk.
                    • chalsia Re: Nie przesadzajcie, dziewczyny... 19.04.09, 22:46
                      > Faktem jest, że matka stojąc przed wyborem: zostać z dzieckiem w kraju czy
                      > wyjechać do pracy za granicę bez dziecka, wybrała drugie rozwiązanie świadomie.
                      > Rozumiem, że matkę wiąże umowa z angielskim pracodawcą jednak wyjeżdżając za
                      > granicę powinna doprowadzić sprawy osobiste do porządku. Trudno przenosić całą
                      > odpowiedzialność na ojca, jeśli samemu nie wykazało się należnej staranności i
                      > doprowadziło do sytuacji, w której bałagan osobisty i związki z pracodawcą
                      > odbijają się niekorzystnie na dziecku.

                      po raz kolejny wychodzi, że najwazniejszy jest papier. Gdyby był rozwód to i
                      ustalone by było, gdzie jest miejsce zamieszkania dziecka - najprawdopodobniej
                      byloby, że przy matce - a wtedy nawet pełnia władzy rodzicielskiej ojca nie
                      stanowiłaby przeszkody do wszczęcia działań przez policję.
                      DLatego też jestem zwolenniczką ustalania kontaktów i alimentów przez sąd -
                      nawet jesli obie strony między sobą zgodnie te sprawy uzgodniły (wtedy sąd po
                      prostu przyklepuje ugodę).
                      • tricolour Zgadzam się... 19.04.09, 23:15
                        ... bo taki "papier" jest dowodem, że małżeństwa nie ma i wszelkie (dosłownie
                        WSZELKIE) sprawy rozstrzyga wyrok rozwodowy. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości i
                        nie wie jakie ma prawa, co może robić, to czyta wyrok i już wie.
    • kami_hope Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 19.04.09, 23:38
      Na wstępie, chciałabym wyrazić swoje zdziwienie, tym, że zostawiłaś
      dziecko w Polsce… Ot tak sobie wyjechałaś mimo, że mąż Ci zabrał
      dziecko?! No przecież Polska nie jest jakimś fundamentalistycznym
      krajem. Też masz prawa!!! Wolę nie myśleć o Tobie w
      kategoriach „bezradność” – choć na podstawie tego co napisałaś,
      podobne temu określenia nasuwają mi się na myśl. Myślę, że
      dysponujesz wieloma możliwościami. Sama mieszkam w UK od paru lat i
      wiem jak wiele jest możliwych rozwiązań (a matki są traktowane wręcz
      ze szczególnymi względami). Możesz wziąć urlop (płatny – jeśli
      aktualnie Ci przysługuje, niepłatny, co chcesz), debet w banku (lub
      choćby wykorzystanie możliwości pokrywania przez bank Twoich kosztów
      utrzymania, np. w razie choroby, utraty pracy i in. zdarzeń
      losowych), a przede wszystkim możesz iść na policję… No po prostu w
      głowie mi się nie mieści… Jakkolwiek, ale WALCZ!
      No nie możesz tak siedzieć i czekać. Rób coś do cholery!

      Nie jestem pewna (bo życie nie postawiło mnie w podobnej sytuacji),
      ale gdyby trzeba było – walczyłabym na pięści, itd.

      Nie tak dawno, 27letnia dziewczyna z czwórką dzieci dostała pełną
      ochronę (mieszkanie w specjalnym ośrodku, pomoc finansową,
      psychologiczną, itp.), a dziewczyna nigdy w życiu nie pracowała, jej
      mąż pracował w UK i dostawał benefity, ulgi na mieszkanie i in. Nie
      będę tu opisywała wszystkich znanych mi sytuacji… Wiedz jedynie, że
      nie jesteś w sytuacji bez wyjścia. Ale! Dopóki nie zwrócisz się po
      pomoc do odpowiednich instytucji/organizacji, to nikt Ci nie pomoże.
      Po prostu tak tu jest, że życie prywatne obywateli jest szanowane.
      • jaguska75 Re: Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 20.04.09, 00:31
        Będąc w Anglii nie siedzę z założonymi rekami i nie czekam ,aż coś się samo
        wydarzy. Byłam tutaj u prawników, ale terminy spotkań maja bardzo odległe, bo
        dopiero za 2 tygodnie. Siedzę jak na szpilkach, bo w PL nie ma dyżurnych
        telefonów w weekend , więc o poradę prawną trudno. Wszystko będę załatwiała po
        niedzieli. Jak trzeba będzie to wrócę do Polski na czas walki o dziecko, choćbym
        miała mieszkać w przytułku jakimś z córką, bo do rodzinnego domu nie mam prawa
        wstępu. Jeżeli wiesz więcej coś na temat tego gdzie mogę uzyskać pomoc w UK w
        mojej sprawie,prosze napisz.Dziękuję serdecznie
        • serendepity Re: Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 20.04.09, 12:07
          Obawiam sie, ze w UK nie uzyskasz pomocy, bo jak sama zauwazylas nie wzielas
          rozwodu, a ojciec dziecka ma takie same prawa do opieki nad nim jak Ty. Nie
          widze nic w UK co mialo by Ci pomoc. NIkt nie porwal Ci dziecka, dalas zgode na
          jego wyjazd, dziecko mieszka w domu z ojcem.
          • kami_hope Re: Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 20.04.09, 20:24
            Nie zgadzam się z Twoją opinią. Problem ten w prawie brytyjskim
            obejmuje zarówno sprawy karne, jak i cywilne (kiedy dziecko zostało -
            że tak się wyrażę - usunięte z UK z rodzicielskiego uprowadzenia
            zwykle podlega prawu cywilnemu). Uznaje się za przestępstwo karne,
            wywiezienie dziecka (przez jednego rodzica) z kraju bez zgody
            (drugiego) rodzica. Rodzic może być oskarżony o przestępstwo
            porwania. <W tej sprawie - była zgoda na wyjazd, na czas określony
            (!) >. Odmowa powrotu dziecka po upływie 28 dni uznawana jest (wg.
            Konwencji Haskiej) za bezprawne zatrzymanie dziecka. W przypadku
            obawy przed uprowadzeniem (mimo braku dowodów popierających te
            obawy) sąd może wydać zarządzenie o ograniczeniu wyjazdu dziecka za
            granicę w ogóle.
            Polecam zapoznać się z tą stroną
            www.officialsolicitor.gov.uk/os/icacu_outside_uk.htm
            W tej sprawie mnie nurtuje jednak podstawa całego zdarzenia. Jakie
            motywy kierowały ojcem dziecka, że odmówił jego powrotu do matki (do
            UK)? Wg. tego co opisała jaguska75, prawo stoi po jej stronie. Nie
            mogę się jednak nadziwić, że odpuściła tak łatwo...
            Chyba w tej historii jest jakieś drugie dno, którego nie znamy…
            Inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć takiego postępowania matki w
            wyżej opisanej sprawie.


            • mariefurie Re: Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 20.04.09, 20:43
              Kami
              czasami może warto się posłuzyć mądrością salomonową? szczególnie, jeśli chodzi o dzieci.
              Jeżeli rodzice się dogadaja wreszcie, to ok. A jeśli nie?
              Słyszałas może ostattnie realcje z szarpaniny paroletnim dzieckiem w małżeństwie francusko-rosyjskim?
              A poza tym, kto powiedział, że ojciec nie może dziecka wychowywać równie dobrze, jak matka.
              Najgorsze w tym wszystkim jest to, że rodzicom szarpiącym się o dziecko nie chodzi tak naprawdę o dziecko, tylko o spełnienie jakichś swoich wyimaginowanych chorych ambicji i zamaskowanie kompleksów. Stąd brak umiejetności i chęci do porozumienia się i do rzeczowej rozmowy w ogóle.
              • kami_hope Re: Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 20.04.09, 20:57
                Marie, oczywiście przyznaję Ci słuszność. Poniekąd w podobnej
                intencji zaznaczyłam domniemane "drugie dno", bo moim skromnym
                zdaniem tu tkwi podstawa do rozwiązania tej sprawy.
                Gdyby jednak strony kierowały się złą wolą, prawo dysponuje
                odpowiednimi narzędziami do rozwikłania problemów, gdzie najwyższym
                dobrem jest dobro dziecka.
                Sama, gdybym była w podobnej sytuacji, a wszelkie dyplomatyczne
                sposoby jej rozwiązania by zawiodły, podjęłabym radykalne kroki... a
                jeśli wymagałaby tego sytuacja sięgnęłabym po naprawdę twarde
                argumenty.
                Każdą sytuację życiową należy traktować indywidualnie. Zaś sukces
                rozwiązania problemów zależy od woli i determinacji. Wszystko więc,
                zależy...
            • catrinceoir Re: Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 20.04.09, 20:48
              Kami, ja potrafie zrozumiec, ze wrocila. Facet ja zaskoczyl, miala zobowiazania
              (a w dodatku to byl weekend, kiedy nawet nie mogla sie porozumiec z pracodawca
              pilnie) i nie trzeba na to patrzec z perspektywy, ze "odpuscila". Mialam bardzo
              podobnie - i to nie jest tak, ze da sie rzucic wszystko, bo mi nagle maz
              bruzdzi. Niestety, takie rzucenie tez mialoby swoje konsekwencje sad Nie ma
              dobrego wyjscia z tej sytuacji.
              • kami_hope Re: Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 20.04.09, 21:15
                Catrin, no muszę z Tobą troszkę popolemizować. Choćby to, że nie
                widzę wyższych zobowiązań ponad te wobec własnego dziecka.
                Zaryzykowałabym (zwolnieniem z pracy?) i zadzwoniła do szefa w
                poniedziałek. Istnieją przecież uzasadnione przypadki losowe, które
                uniemożliwiają dotarcie na czas do pracy (i tutaj takie uzasadnienie
                istnieje!). I da się rzucić wszystko (bo "coś tam" - mniej lub
                bardziej uzasadnione), bo sama to robiłam... można znaleźć inną
                pracę, można odrobić stracone pieniądze...
                >Nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji.
                Przed wyjazdem rzeczywiście były większe możliwości. Aktualnie
                trudno osiągnąć consensus w sposób dyplomatyczny, ale nie twierdzę,
                że to niemożliwe. Jednak świadomość swoich praw daje wiarę we własne
                siły, większą pewność siebie... Skuteczność w działaniu będzie tym
                większa, im pewniejsza wiedza + j.w.

                • catrinceoir Re: Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 20.04.09, 22:02
                  > Catrin, no muszę z Tobą troszkę popolemizować. Choćby to, że nie
                  > widzę wyższych zobowiązań ponad te wobec własnego dziecka.
                  Kami, jak najbardziej, tylko wlasnie tu jest kwestia interpretacji tych
                  zobowiazan - czy lepiej dla dziecka bedzie dlugofalowo, jesli zalatwie sprawy
                  pracy odpowiednio, czy jak bede je miala "w nosie" i zadzialam w panice pod
                  wplywem emocji. Wydaje mi sie, ze Jaguska myslala podobnie jak ja dawniej (a tez
                  mi np. Young-and-bored zwracal uwage, zeby wracac do Polski natychmiast),
                  dlatego grzecznie wyjechala, tak, jak bylo zaplanowane. Przeciez nie da sie
                  przewidziec takiej akcji meza, jaka miala miejsce u niej. Ja nie bylam w stanie
                  przewidziec, ze moj maz uprowadzi z kochanka naszego syna. Pewnie, ze z czasem
                  czlowiek "madrzeje" i zauwaza, ze bedac uczciwym traci... Ale to nastepuje
                  dopiero po takich wlasnie drastycznych zdarzeniach.
                  Z tym niedocieraniem do pracy, zdarzeniach losowych, etc. - tez wszystko prawda,
                  ale znow - w duzej mierze zalezaca od pracodawcy! Ja pracowalam w takiej firmie,
                  ze jak czlowiek chocby chorowal, to go wywalali na zbity pysk uncertain I balam sie w
                  jakikolwiek sposob "zagrozic" sama sobie, bo bez tej pracy nie mialabym
                  pieniedzy na oplacenie dla mojego syna czynszu w mieszkaniu czy zlobka --> znow
                  wspomniane przez Ciebie wyzej zobowiazania wobec dziecka. Nie wiem, gdzie
                  pracuje Jaguska, i czy moj sposob myslenia sie do niej odnosi, ale na tej
                  zasadzie podejmowalam swoje wybory.

                  > Jednak świadomość swoich praw daje wiarę we własne
                  > siły, większą pewność siebie... Skuteczność w działaniu będzie tym
                  > większa, im pewniejsza wiedza
                  masz 100% racji tutaj!
            • jaguska75 Re: Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 20.04.09, 21:14
              Nie odpuściłam, ciagle działam.Jestem już po konsultacjach z prawnikami(uf poniedziałek i cos się w koncu ruszyło). Nie znam się na żadnych konwencjach i dziękuję Ci bardzo kami_hope, że możesz w tej sprawie mi pomóc. Szukam wyjścia z tej sytuacji mozliwie szybka droga zgodną z prawem.Nie chcę zrobić krzywdy dziecku ani też nie chcę by okrzyknoł mnie osobą niezrównoważoną, jak zacznę się miotać i robić to co nakazuje zrozpaczony umysł matki.Termin powrotu dziecka do UK to 15.04 czyli jak sama widzisz, nie mineło 28 dni od planowanego powrotu i tutaj też jest za wcześnie by coś zgłaszać.Dziekuję Ci za linka, bardzo się przydał. Mieliśmy uzgodnione,że dziecko bedzie ze mna do konca roku szkolego. Kontakt z dzieckiem miał nieograniczony.Po prostu stwierdził,że skoro jest tam tak długo, to już nie wróce z nim do Polski.Gdybym tak chciała, to czy pozwoliłabym wyjechać dziecku wraz ojcem, by mógł je zatrzymać? Ojciec dziecka zlamał umowę zachowując się w ten sposób. Czy mam szanse na to by mieć dziecko przy sobie tak, by zdążyło skończyć szkołę w UK?
              • kami_hope Re: Zapomnij o bolejącym sercu, tylko DZIAŁAJ! 20.04.09, 21:42
                Twoja umiejętność panowania nad emocjami jest godna uznania. Na
                Twoim miejscu raczej bym się nie martwiła, czy osoba która nie
                wywiązuje się z umowy, okrzyknie mnie "niezrównoważoną". Nie
                zrównoważenie może być z afektu, a poza tym, nie wszyscy wokół muszą
                to "nie zrównoważenie" widzieć.
                Moja moralność mówi mi tak: jeśli ktoś nie wywiązuje się z umowy,
                działa w złej wierze, działa przeciwko mnie, szkodzi mi, atakuje,
                etc., to czuję się zwolniona z lojalności i gentleman'skich zasad
                postępowania. Jeśli ktoś zamachnie się na Ciebie mieczem, to chyba
                nie będziesz walczyła wręcz? Tu bardzo istotną sprawą jest oszacować
                stan rzeczy, czy wojna już się zaczęła, czy jeszcze nie?
                >Czy mam szanse na to by mieć dziecko przy sobie tak by zdążyło
                skończyć szkołę w UK?
                Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Teoretycznie szanse są...
                W każdym razie, mam nadzieję, że sprawa szybko się rozwiąże. Liczę
                na to, że mimo wszystko będziesz w stanie się dogadać z mężem, a
                córka szybko będzie przy Tobie i wróci do szkoły.

                P.S. Domyślam się, że "drugie dno" polega na odmiennych opiniach
                odnośnie miejsca stałego zamieszkania. (?)
                • jaguska75 Dziłam!! 21.04.09, 16:07
                  I juz wiem, że mam szanse na opiekę nad dzieckiem, tylko niestety sądownie.
                  Dziecko bedzie miało przydzielonego kuratora, przejdzie badania psychologiczne
                  z którym z rodziców jest bardziej związane....i to oni określą z kim ma byc
                  dziecko. Teraz jak ma raj na ziemi z stęknionym tatusiem, to wiadomo z kim
                  będzie wykazywało większą zażyłość....to tylko dziecko i jest jak gąbka...co
                  dostanie to odda. Zacznie się szarpanina o dziecko, a tylko ono na tym
                  najbardziej ucierpi.Żadne z nas nie odpuści.Po mnie niech się tego nie spodziewa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja