To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie dogadyw

16.04.09, 21:59
Przed swietami M się wyprowadzil, moja historia opisana w innym
wątku. Mamy 2,5 letniego synka. Pierwszy dzień jak przyszedl po
malego, to nie bylo ciekawie, ale teraz jestesmy wrecz na stopie
przyjacielskiej, smiejemy sie, gadamy jest wrecz idealnie, ale jesli
chodzi o mnie to o powrocie nie ma mowy.Bo wiem ze jakbysmy znowu do
siebie wrocili to wczesniej czy pozniej wszystko wroci do normy,
szans bylo juz wiele i nic sie nie zmianialo, Ale czy to jest
normalne i czy tak bedzie zawsze? Moze mial ktos z Was podobna
sytuacje? Nawet nie prosze go zeby oddal klucze bo nie chce zeby
nasze relacje sie zmienily, tak jest najlepiej zwłaszcza dla
melego...
    • monika.k81 Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 17.04.09, 07:07
      Zazdroszczę. My chyba nigdy nie dojdziemy do takiego poziomu zwłaszcza, że m
      nawet do syna nie przychodzi.
    • kicia031 Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 17.04.09, 09:25
      Moim zdaniem ludzisz sie. jeszcze chwile bedzie dobrze, a potem
      pojawia sie nieuniknione konflikty o pieniadze, czas, ktos kogos
      pozna, ktos jeszcze bedzie sam.
      Ja nie wierze we fraternizacje z bylymi. Moj Ex przez lata probowal
      sie ze mna zaprzyjaznic, zwierzal mi sie, szukal mojej rady -
      dostawal to, ale ja nigdy mu sie nie zwierzalam i ograniczalam swoje
      wypowiedzi do jedynej rzeczy, ktora nas laczy, czyli dziecka.
      Nie po to sie z nim rozwiodlam zeby nawiazaywac jakies pokrecone
      wiezi z nim.
    • krolowazla Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 17.04.09, 10:00
      Moim zdaniem on teraz pokazuje się z dobrej strony i liczy, ze wrócisz.
      Ja miałam tak samo.Poldizywanie , a potem dopiero pokazał prawdziwe oblicze.
    • kasiapfk Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 17.04.09, 10:20
      Ninkus, u mnie też tak jest. I oboje z eksem wiemy, że nie chodzi o
      powrót. Po prostu mamy dzieci i dla nich i dla nas tez jest lepiej,
      że potrafimy się dogadać.
      Oczywiście, że głownym tematem są dzieci, ale nie tylko, czasem
      pożartujemy, czasem pozłośliwimy się do siebie. W końcu parę latek
      razem się było i znamy się jak łyse konie. Co oczywiście nie
      oznacza, że chcemy być razem, czy jak kicia napisała: łudzimy się.
      Jesteśmy cywilizowani i zawsze już nas łączyć będą dzieci.
      Nie wiem co bedzie jak któreś z nas oficjalnie kogoś będzie miało
      (nie interesuje mnie czy eks ma kogos czy nie, nie pytam, on też nie
      pyta i jest ok), ale teraz nie zastanawiam się nad tym, tylko cieszę
      świętym spokojem i tym, że mimo rozejścia się działąmy
      niestandardowo - jak dobrzy znajomi. Nie każde rozstanie musi być
      nie-do-wytrzymania. Mój też ma klucze, co więcej, będzie mieszkał w
      naszym mieszkaniu jak z młodym pojadę nad morze a starszak będzie
      chodził jeszcze do szkoły. Bo tak wygodniej.
      A jak przychodzi prosto z pracy do dzieci to i herbatę i kanapkę
      dostaje. I już. Z łudzeniem się nie ma to nic wspólnego,
      wszak "głodnych nakarmić, spragnionych napoić". Tak samo mają moi
      znajomi, jak przyjeżdżają do mnie. Bo ja gościnna z natury jestem ;-
      ).
      • kicia031 Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 17.04.09, 14:37
        No wlasnie wyobraz sobie, ze w tym jakze superwygodnym ukladzie
        pojawiaja sie nowi partnerzy i co sie wtedy dzieje.
        • ninkus81 Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 17.04.09, 15:02
          Dla mnie nie byłoby problemu, może nawet wolalabym żeby kosoś sobie
          znalazl, ja narazie o żadnym zwiazku nie mysle, jakos narazie nie
          moge sobie tego wyobrazic. Wkoncu skoncenteruje sie na Malym i
          pracy, jeszcze koncze uczelnie takze nie bede sie nudzic. A pewnie
          jest w tym racja, ze on chce zebysmy do siebie wrocili, i dlatego
          tak jest, chyba musze rozwiac jego nadzieje.... ale boje sie co wtedy
        • mariefurie Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 17.04.09, 15:13
          kicia031 napisała:

          > No wlasnie wyobraz sobie, ze w tym jakze superwygodnym ukladzie
          > pojawiaja sie nowi partnerzy i co sie wtedy dzieje.

          A jesli ich nie ma, tych partnerów, to co, zamartwiac sie na zapas, i inercyjnie, w skutek rozwodu, skakać sobie do gardeł w nieskończoność.
          Tak, dla zasady. (?). Po co?
          Bo tak mówi "stereotyp rozwodowy" ? Że trzeba sie pozarzynać, aby radykalnie zerwać?
          Nie, nie trzeba. A nawet - nie warto.
          Można sie radykalnie rozstać, i dalej ze sobą normalnie rozmawiać.
          Oczywiście , jeśli obydwie strony tego chcą i to potrafią.

          ps. Fakt. Układ jest superwygodny. Z tego względu, że nadal sie szanujemy, rozmawiamy jak przyjaciele, w razie potrzeby - pomagamy sobie. To wszystko. Żadnych bliskich relacji nikt nie bierze pod uwagę. Jest tego jeszcze jeden plus. Z facetem nowopoznanym, nie da sie mieć wyłącznie przyjacielskich relacji. A z exem się da. I to jest ten plus.
          • kicia031 Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 17.04.09, 16:20
            A jesli ich nie ma, tych partnerów, to co, zamartwiac sie na zapas,
            i inercyjni
            > e, w skutek rozwodu, skakać sobie do gardeł w nieskończoność.
            > Tak, dla zasady. (?). Po co?

            Ale ja nie mowie o skakaniu sobie do gardel. Mowie o zachowywaniu
            dystansu do czlowieka, ktory stal sie kims obcym. I z wlasnego
            doswiadczenia wiem, ze przyjazny dystans daje dobre rezultaty, bo
            nie pozostawia miejsca na nieporozumienia. Bo ktos mysleal, ze to
            cos wiecej, a to cos duzo mniej.
            • kasiapfk Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 17.04.09, 17:40
              kiciu, ależ u mnie to jest własnie ten zdrowy dystans. Mój dystans.
              Nie przeczę, że ktoś inny może mieć inny pogląd na "Zdrowie" tego
              dystansu smile
        • kasiapfk Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 17.04.09, 17:38
          no więc zaistniałą taka okolicznośc. No i nic się nie stało. My po
          prostu nie rozmawiamy o naszych osobistych sprawach. Ani o
          czasie "prywatnym".
    • eszir Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 20.04.09, 23:21
      Zycze, żeby takie stosunki między wami sie utrzymały. Jednak z
      własnego doświadczenia niestety powiem, ze u mnie to było
      przejściowe. Taki krótkotrwały przypływ serdeczności ze strony
      bylego, a potem zaczęły sie intrygi i sytuacje, których nie
      spodziewałabym sie w najgorszych snach.
      Jedyne, co moge doradzić to daleko idącą ostrożnośc jezeli chodzi o
      sprawy majątkowe czy alimentacyjne. Ja w tamtym okresie
      optymistycznie myslalam, ze mam przeciec do czynienia z czlowiekiem
      doroslym i powaznym, dogadalismy sie, wiec bedzie ok. Po kilku
      miesiacach okazalo sie, ze bylemu panu i wladcy sie jednak
      odechcialo poprawnych relacji z bylą zona i wykantowal mnie tak, ze
      w sumie po czterech latach "dorabiania sie" mam mniej, niz na
      poczatku.
    • mikolajek7777 Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 21.04.09, 00:33
      Witaj
      Czytam komentarze samych pań i widze że wszystkie myślicie tak samo!!! Jak już
      po rozstaniu to nic nie można zmienić bo facet jak jest miły to napewno udaje i
      coś knuje. Puknijcie sie w główki drogie panie. Szufladkujecie nas i tyle. Ja
      jestem facetem i też mam córke i nie układa mi się z zoną. Staram się walczyć
      mimo że ona nie chce i zachowuje tak jak Wy czyli wielka ostrożność!!! Nie
      przestane jednak walczyć bo ją KOCHAM i każdy potrafi się zmienić i zrozumieć
      swoje błędy. Nie po to brało się śluby zeby się potem rozwodzić. Wiem ze każde
      rozstanie ma inny powód ale pamiętajcie że Ci według was mili z pozoru faceci
      was KOCHAJĄ i w wielu przypadkach gdybyście dały im szanse to byłoby super. Nie
      bądźcie taki zimne i obojetne bo to czasami bez sensu. Już nikt moze was tak nie
      pokochać jak ten którego teraz traktujecie jak intruza choc miłego. Zastanówcie
      się zanim wypiszecie takie dziwolągi.

      Mikołaj
      • useless00 Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 21.04.09, 08:26
        Ten który mnie kochał nad życie, chciał bycia razem, codziennie deklarował
        wielką miłość, jednocześnie wyzywał od szmat, dziwek, obiecywał, że zabije,
        uderzył mnie, zgwałcił i codziennie mówił, że mnie kocha i nie widzi życia beze
        mnie. Ale kiedy trzeba było mnie odebrać ze szpitala z podziurawioną nogą po
        operacji - gdzie był Pan który kocha? Wracałam autobusem 150 km w dzień po
        artroskopii o kulach w lutym. sad I w tym samym czasie on deklarował, że chce
        naprawić nasz związek i był "miły".

        Mikołajku - sam teraz poszufladkowałeś dziewczyny. Wiele z nas "miłych" facetów
        miało na co dzień. I co? Miłość to nie tylko słowa, ale czyny - dlaczego ktoś
        kto kocha krzywdzi?
        • my-emi Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 21.04.09, 12:02
          Useless ma rację.
          Każda z nas ma swoje doświadczenia. Dlaczego człowiek, który przez
          1,5 roku kłamał, oszukiwał, zdradzał, albo jeszcze dalej - bił,
          gwałcił, poniżał - teraz ma dostać 100 szansę? Bo nagle jest miły?
          To wystarczy?
          Nikt nas już nie będzi tak kochał jak On? Być może. I prawdopodobnie
          my już nigdy nie będziemy tak kochać. Może pozostaniemy same. Może
          będziemy się bały do końca życia.
          Ale może to jest lepsze niż życie u boku kogoś, kto tylko wymaga?
          Kto poniża, nie szanuje, milczy, albo krzyczy? W skrajnościach bije,
          albo znęca się psychicznie? Może samotność jest lepsza niż ciągłe
          zastanawianie się, czy dzisiaj wróci na noc...
      • eszir Re: To normalne że po rozstaniu zaczęliśmy sie do 21.04.09, 12:59
        Równiez nie po to doprowadza sie do rozstania i przechodzi przez ten
        najgorszy chyba okres w życiu, zeby do siebie wracać. Skoro latami
        facet zapracował na to, żeby sie rozstać, to nagły nawrót uczuć nie
        spowoduje dania drugiej szansy. I tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja