Dodaj do ulubionych

Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie?

21.04.09, 00:51
Jestem facetem co rzadkie na tym forum. Od jakiegoś czasu nie dogaduje się z
żoną i nie mieszkamy ze sobą od 3 miesięcy. Nie chodzi o zadną zdradę tylko o
brak dogadywania się w różnych sprawach. mamy 3 letnią córeczkę. Chodziliśmy
na terapię i walczyliśmy o nas jak się dało ale nie pomagało. Doszliśmy do
wniosku ze pomieszkamy oddzielnie przez troche (max 6 m-cy) i jak ochłoniemy i
przemyślimy wszystko to postaramy się wrócić i zacząć od początku. Było nam
potrzeba tej przerwy i po 3 miesiącach chciałem żebyśmy spróbowali od nowa. W
trakcie oczywiście się widywaliśmy i byłem z córką prawie codziennie, brałem
ja do siebie i było ok. Nie poruszaliśmy tylko tematów które nas różniły.
Teraz po 3 miesiącach żona wogóle nie chce rozmawiać na temat powrotu i mówi
że chce rozwodu bo nie ma juz podstaw do odbudowania związku. Dla mnie to szok
bo nie mówilismy o takim rozwiązaniu wogóle. staram sie jej tłumaczyć że po
tej przerwie napewno już ochłonęliśmy i możemy być szczęśliwi ale nic to nie
daje. Ona stała sie zimna i obojetna. Chce żebym widywał się z dzieckiem co
robie kiedy mogę ale o próbie bycia ze sobą nie chce słyszeć.
Nie wiem co robić. Kocham ją bardzo, potrzebowałem tylko czasu żeby wszystko
wróciło do normy. Ona też tego czasu chciała a teraz jest zupełnie inna.
Napiszcie co myślicie? czy mam jeszcze próbować czy się zgadzać na rozwód? Nie
chce tego... ale na siłe nic nie zrobie. Co się mogło stać i jak to ,posklejać?
Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 07:24
      jest takie przysłowie " ..z niewolnika ni ma pracownika" ..podobnie
      z małżeństwem skoro twoja zona nie chce abyście byli razem to nic
      nie wskórasz widocznie ten okres przebywania z dala od siebie (
      zamieszkaliście oddzielnie) uzmysłowił jej ,ze moze zyc bez ciebie i
      wnioskuję ,że daje sobie świetnie radę.Tak to juz jest ,ze wolnośc
      ma swoje oblicza i to które wybrała twoja zona takie własnie
      jest.Smutne to ale niestety samo życie.Postaraj się ułozyć relacje z
      córką i nadal utrzymuj z nia kontakty co prawda nie wierzę w
      odbudowanie więzi z zoną ale przynajmniej nie stracisz kontatku z
      dzieckiem.Zreszta pisłam juz o tym wielokrotnie na forum mądry
      Heralkit powiedział ,,,nie wchodzi sie dwa razy do tej samej
      rzeki"....pozdrawiam.
    • pelagaa Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 08:41
      Teraz to juz moim zdaniem po zawodach, ale wyprowadzka w celu
      ochloniecia, 3-miesieczne niezabieganie o zwiazek, dla odpoczynku,
      to chyba najgorszy ze sposobow na ratowanie zwiazku, bo wlasnie
      istnieje ryzyko, ze jedna strona uswiadomi sobie, ze jej jest lepiej
      bez strony drugiej. Zazwyczaj uswiadamia to sobie strona, ktorej
      wraz z rozstaniem ubylo obowiazkow, stresow, obciazen. Warto to
      przemyslec na przyszlosc.
    • fasolmama Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 08:42

      Dla mnie warianty są dwa:

      albo, niestety, Twoja małżonka już nic do Ciebie nie czuje, co przykre jest
      zawsze. Może nawet kogoś już ma. I wówczas nie poradzisz...

      albo, co też wydaje się prawdopodobne, za bardzo naciskasz. Ona po prostu być
      może potrzebuje więcej czasu. Piszesz o 6 m-cach a po 3 już chcesz wracać. To
      krótko. Daj jej więcej czasu. Spróbuj tymczasem być bardziej przyjacielem niż
      mężem. Nie wydzwaniaj, nie męcz rozmowami, sms-ami, nie nakłaniaj, bo ona teraz
      tego nie chce. I im bardziej będziesz próbował, tym bardziej ją to zmęczy i
      obróci się przeciwko Tobie.

      • z_mazur Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 09:56
        Dokładnie jak pisze fasolmama. 3 miesiące to bardzo krótko, tym
        bardziej, że cały czas macie ze sobą kontakt.

        Odsuń się całkowicie od żony, daj jej przestrzeń. Sam wykorzystaj to
        też dla odbudowania siebie. Zajmij się sobą i tym co sprawia Ci
        przyjemność. Spróbuj odnaleźć w sobie tego faceta, w którym parę lat
        temu zakochała się Twoja żona. Ogranicz kontakt z żoną do minimum
        związanego z opieką nad dzieckiem. Im szybciej to zrobisz tym
        bardziej zwiększasz swoje szanse. Wszelkie rozmowy i zabiegi które
        teraz będziesz podejmował tylko będą irytowały Twoją żonę, bo będą
        wzbudzały jej poczucie winy, na zasadzie: "on się tak stara, a ja
        nie potrafię tego odwzajemnić.", a przed poczuciem winy każdy ucieka.

        Najlepszy sposób na odzyskanie kobiety, to nie próbować jej
        odzyskać, odsunąć się i zająć się sobą. Oczywiście nie ma gwarancji,
        że to zadziała. Ale nie ma żadnego innego sposobu. Każde aktywne
        działanie tylko będzie ją jeszcze bardziej od Ciebie odpychało. Być
        może przez te ostatnie 3 miesiące odepchnąłeś ją już tak daleko, że
        powrót będzie niemożliwy ale może to się jeszcze nie stało, więc
        zacznij od dziś. Zero kontaktu, telefonów, prób rozmów, spędzania
        razem czasu pod pretekstem dziecka. Jeśli dziecko, to tylko zabrać i
        zająć się nim samemu. Nie zaczynaj żadnej rozmowy jeśli jej
        inicjatorką nie będzie Twoja żona.

        To co możesz aktywnie robić, to postarać się, żeby w tych
        nielicznych momentach, w których będziecie mieć kontakt widać było,
        że jesteś uśmiechnięty i zadowolony z życia. Kobiety uciekają od
        nieszczęśliwych nieudaczników. Musisz być facetem, który nawet w
        najtrudniejszych momentach potrafi odzyskać kontrolę nad własnym
        życiem.
          • my-emi Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 11:44
            To co radzi fasolmama i z_mazur jest dosyć ryzykowne.
            Nie znam Twojej żony, nie wiem czy podziała na Nią staranie czy jego
            brak. To Ty powinieneś wiedzieć...
            Ja bym zaczęła na miejscu Twojej żony, po takim Twoim zachowaniu,
            jakie sugerują powyżej, myśleć, że już sobie znalazłeś pocieszenie.
            I z całą pewnością nie przekonywałabym Cię do zmiany stanowiska.
            Doradzałabym dlatego raczej, żebyś pozostawał blisko. Spróbował się
            z Nią zaprzyjaźnić. Bo odchodząc i odcinając się od Niej - możesz
            uwolnić przestrzeń dla kogoś nowego i naprawdę Ją stracić.
            Nie mówię, że masz wyśpiewywać serenady pod balkonem. Oczywiście żyj
            swoim życiem! Dobrym pomysłem jest próba odnalezienia w sobie
            człowieka, którego Ona pokochała, zajęcie się sobą, ale kontakt musi
            być! Nie narzucaj się, nie spiesz. Po prostu rozmawiaj, wspieraj,
            pomagaj. Bądź blisko. I czekaj. Wyczujesz dobry moment...
        • kicia031 z mazur 21.04.09, 11:54
          to, co proponujesz, swietnie dziala na mezczyzn. na kobiety dziala
          wrecz odwrotnie. Uwierz mi.
          Proponujesz co, co by pomoglo tobie, gdybys to ty byl,w tej
          sytuacji. I powiem ci, ze jestem ci bardzo wdzieczna za to, co
          napisales, bo potwierdza to moja wlasna wiedze na tem at zachowan
          mezczyzn w zwiazkach.

          Ale kobiety nie cenia takich zachowan. Kobeity cenia zaangazowanie
          mezczyzny.
          • pelagaa Re: z mazur 21.04.09, 12:18

            > Ale kobiety nie cenia takich zachowan. Kobeity cenia zaangazowanie
            > mezczyzny.

            Dokladnie tak. Na mnie zachowanie opisywane przez Mazura
            zadzialaloby dokladnie jak sygnal, ze juz nie ma do czego wracac i
            jest nastepczyni.
            Na mnie starnia wywieraja wiekszy wplyw. Ale trzeby wyjsc od tego,
            czy jest co ratowac, bo czasem najwieksze starania trafia w proznie.
          • fasolmama Re: z mazur 21.04.09, 12:24
            > Ale kobiety nie cenia takich zachowan. Kobeity cenia zaangazowanie
            > mezczyzny.

            Generalizujesz. Może specyfika tego forum skłania do takich wniosków.
            Tez jestem kobieta i mysle jak kobieta, a dla mnie w tym przypadku "z mazur" ma
            racje.
            Facet wykazal juz chyba wystarczajace zaangazowanie i chec pozostania w zwiazku.
            Mam tu na mysli nie tylko wspolna terapie. Nawet napisanie tego posta o czyms
            swiadczy. Skutek tych dzialan - jak dotad odwrotny od zamierzonego

            Dalsze dzialania w tym samym kierunku to, mowiac kolokwialnie, "zmeczenie materialu"

            I chyba nikt do tej pory nie zasugerowal odpuszczenia sobie. Bo walka o zwiazek
            na tym etapie jest jeszcze zasadna. Pytanie tylko o metody i ich skutecznosc
            • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 13:05
              Nawet napisanie tego posta o czyms
              > swiadczy

              masz rzeczywiscie male wymagania, jesli napisanie 6-zdaniowego posta
              na forum jest dla ciebie wystarczajacym wyrazem staran o naprawe
              zwiazku.

              Moim zdaniem autor watku nie wykonal zadnej pracy, a to dlatego, ze
              caly czas jest skupiony na sobie i tym, czego on chce.
              Nie pada ani slowa ani o tym, z czego zona byla niezadowolona, ani
              tez o jej aktualnych uczucuach i potrzebach. Nie ma refleksji, jakie
              jego zachowania przyczynily sie do kryzysu ani konkretnej wizji
              naprawy sytuacji.

              Nie dziwie sie zonie, ze w takiej sytuacjinie decyduje sie na
              powrot - prawdopodobnie zdaje sobie sprawe, ze niewiele by sie
              zmienilo.
            • sauber1 Re: z mazur 21.04.09, 13:18
              fasolmama napisała:


              > I chyba nikt do tej pory nie zasugerowal odpuszczenia sobie. Bo walka o zwiazek
              > na tym etapie jest jeszcze zasadna. Pytanie tylko o metody i ich skutecznosc

              A mnie się wydaje, że na żadnym etapie walka o przetrwanie związku nie jest
              zasadna, to prędzej czy później i tak na niepowodzenie skazane. Owszem czasem
              wspólne interesy, inwestycje powodują że chcemy z czystego wyrachowania i
              rozsądku uratować to co przyszłości zaowocować może i nie bez wpływu jest na
              jakość wymiaru życia, a jak są dzieci to jest zrozumiałe.
              • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 13:25
                A mnie się wydaje, że na żadnym etapie walka o przetrwanie związku
                nie jest
                > zasadna, to prędzej czy później i tak na niepowodzenie skazane.
                Owszem czasem
                > wspólne interesy, inwestycje powodują że chcemy z czystego
                wyrachowania i
                > rozsądku uratować to co przyszłości zaowocować może i nie bez
                wpływu jest na
                > jakość wymiaru życia, a jak są dzieci to jest zrozumiałe.

                Nie obraz sie, ale piszesz bzdury. Nie twierdze, ze trzeba za
                wszelka cene swalczyc o zwiazek - np w sytuacji, gdy w gre wchodzi
                przemoc, alkohol lub zdrada jest to zdecydowanie niewskazane.
                Ale w sytuacji niedotarcia sie, braku kominikacji, nieradzenia sobie
                z codziennymi konfliktami wylogowywanie sie ze zwiazku jest dowodem
                niedojrzalosci i bycia czlowiekiem niepowaznym.
                Co wiecej - zwiazek mozna uratowac - wiem to, bo nam sie udalo wyjsc
                z powaznego kryzysu, mimo ze obie strony rozwazaly rozstanie.
                To ze tobie sie nie udalo nie oznacza, ze inni nie powinni probowac -
                no chyba ze maja takie wlasnie nastawianie, wtedy rzeczywiscie
                zmierzaja prosta droga do kleski.
                • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 13:31
                  Jak widać z Twojej obecności tutaj jednak wychodzenie z kryzysu
                  średnio się udało. Pytanie czy ratowanie związku w takiej sytuacji,
                  to nie jest tylko przedłużanie agonii?
                  • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:24
                    Jak widać z Twojej obecności tutaj jednak wychodzenie z kryzysu
                    > średnio się udało.

                    Pomylka.
                    Rozwiodlam sie z pierwszym mezem, kolejny jest wciaz aktualny.
                  • kami_hope Re: z mazur - utopista 21.04.09, 21:34
                    Z_mazur, jak widać z Twojej obecności tutaj jednak wychodzenie z
                    kryzysu średnio się udało.
                    A w przełożeniu na Twój osobisty użytek - Twoja obecność tutaj
                    nieuchronnie przyczyni się do kolejnego kryzysu.
                    A tłumacząc jeszcze dosadniej: facet przesiadujący przed komputerem
                    (w rozumieniu - nie przynoszącym wymiernych efektów), dla swojej
                    partnerki jest BEZUŻYTECZNY.
                    I choćbyś nie wiem jak złote myśli tu wygłosił, to jest to tylko i
                    wyłącznie czcza teoria. Taki z Ciebie mędrzec-utopista.
                    • z_mazur Re: z mazur - utopista 21.04.09, 21:40
                      Nie wiem co ma wnieść ta uwaga merytorycznego do dyskusji. Kolejna w tym wątku wycieczka osobista.

                      Dzięki za zwrócenie uwagi, na moją użyteczność dla partnerki.

                      Za to Twoje złote myśli głoszone tutaj, to sama praktyka, oparta na osobistej znajomości. smile)))
                      • kami_hope Po co ślepemu oczy?? 21.04.09, 21:56
                        Ta uwaga miała w sobie tyle merytoryki, co Twoja do Kici031 (tak, to
                        była reakcja zwrócona do Ciebie – tj. „wycieczka osobista”wink.

                        Zwiększ dystans w stosunku do swojej osoby. Zarzucasz innym swoje
                        błędy w postrzeganiu (swoich nie zauważając!).

                        > Za to Twoje złote myśli głoszone tutaj, to sama praktyka, oparta
                        na osobistej znajomości. smile)))

                        Oj, zdziwiłbyś się bardzo. Jeśli masz odwagę wyjść spoza formowego
                        monitora, zapraszam w rzeczywistości.
                        • z_mazur Re: Po co ślepemu oczy?? 21.04.09, 22:20
                          Nigdy nie miałem z tym problemu. Tzn z wychodzeniem zza monitora. smile

                          Nie wiem skąd jesteś ale chętnie napiję się kawy przy najbliższej nadarzającej się okazji.

                          Moja uwaga do kici była jak najbardziej wycieczką osobistą. Czasem zdarza mi się zagalopować.
                          • kicia031 Re: Po co ślepemu oczy?? 21.04.09, 22:49
                            Moja uwaga do kici była jak najbardziej wycieczką osobistą. Czasem zdarza mi si
                            > ę zagalopować.

                            O kurwa, cos przegapilam?
                            Nie mowcie, ze mam znowu czytac caly ten boski watek?

                            Czy ktos moze mi wskazac te wycieczke osobista?
                            • kami_hope Re: Po co ślepemu oczy?? 21.04.09, 23:23
                              uch!

                              No teraz, to po prostu jestem 'confused'

                              Kicia, nie znam Cię kobieto... Polemizowałam z poglądami, a nie w
                              oparciu o osobę. Ale może czasem "osobiste wycieczki" mają swoje
                              uzasadnienie? Hm...
                              Gdyby jednak Z_mzur miał ku temu uzasadnienie (czego już nie
                              sprawdzę) skłonna byłabym przeprosić za (te tu) złośliwości .
                              Tymczasem - Dobranoc wszystkim! smile
                • sauber1 Re: z mazur 21.04.09, 14:34
                  kicia031 napisała:

                  > Co wiecej - zwiazek mozna uratowac - wiem to, bo nam sie udalo
                  > wyjsc z powaznego kryzysu,


                  Ja nie obrażam się z byle powodu, ale chętnie zadam Ci kiedyś pytanie jak będzie
                  nam tu gościć dane, a może sama wcześniej szczerze napiszesz, to zatem co tutaj
                  robisz?
          • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 12:45
            Wiem co piszę, przetestowane i sprawdzone, co najmniej w kilku
            przypadkach. smile

            Problemem, który wyraźnie widać w tym co piszesz Ty i Pelaga jest
            to, że kobietom co innego podpowiada rozum, a co innego wywołuje
            emocje. Kobiety myślą, że zadziała na nie co innego, no bo tak na
            logikę, to zaangażowanie powinno zadziałać. Tylko, że kobiety nie
            kierują się logiką, tylko emocjami. A te jest w stanie wywołać
            właśnie takie działanie, o którym napisałem.

            Pewnie się zaraz panie żachną. smile
            • zmeczona100 Re: z mazur 21.04.09, 12:49
              z_mazur, dla mnie proponowane przez Ciebie rozwiązanie zadziałałoby
              zupełnie odwrotnie. Byłoby gwoździem do trumny- o ile były jeszcze
              jakieś widoki na poprawę.
              • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 13:22
                Ale widoków na poprawę nie ma. Minęły trzy miesiące, a kobieta nawet
                nie chce podjąć rozmowy na temat powrotu.

                Tu już została tylko gra va banque.

                Jakiekolwiek zabiegi, naciski, starania mające na celu przekonanie
                żony do czegokolwiek, odniosą skutek zupełnie odwrotny. Jedyna
                nadzieja, że gdy żona rzeczywiście poczuje swobodę i brak nacisku, a
                jednocześnie zauważy, że ten jej mąż (uśmiechnięty, zadowolony z
                życia facet, radzący sobie z sytuacją) to jednak fajny facet, to
                może jeszcze coś się w niej odezwie.
                • zmeczona100 Re: z mazur 21.04.09, 13:36
                  z_mazur napisał:

                  > Ale widoków na poprawę nie ma. Minęły trzy miesiące, a kobieta
                  nawet
                  > nie chce podjąć rozmowy na temat powrotu.
                  >
                  > Tu już została tylko gra va banque.

                  No to napisz to jasno, bo wyszło na to, że Twoje propozycje
                  ignorowania żony mają się przyczynić do... uratowania ich związku.

                  >
                  > Jakiekolwiek zabiegi, naciski, starania mające na celu przekonanie
                  > żony do czegokolwiek, odniosą skutek zupełnie odwrotny.


                  Nie sądzę, że odwrotny. Po prostu- jeśli dziewczynie jest lepiej
                  samej z dzieckiem, niż z dodatkiem męża, to jej już nic nie
                  przekona. Może po prostu ona nie chce mieć dwójki dzieci?

                  Jedyna
                  > nadzieja, że gdy żona rzeczywiście poczuje swobodę i brak nacisku,
                  a
                  > jednocześnie zauważy, że ten jej mąż (uśmiechnięty, zadowolony z
                  > życia facet, radzący sobie z sytuacją) to jednak fajny facet, to
                  > może jeszcze coś się w niej odezwie

                  Nie sądzę, aby w tej sytuacji mogło do tego dojść.

                  A jeśli facet się nie stara (to nie jest równoznaczne z
                  naciskaniem!), to normalne, że sobie odpuścił.

                  • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 13:58
                    > Nie sądzę, że odwrotny. Po prostu- jeśli dziewczynie jest lepiej
                    > samej z dzieckiem, niż z dodatkiem męża, to jej już nic nie
                    > przekona. Może po prostu ona nie chce mieć dwójki dzieci?

                    No to mnie rozbawiłaś. smile))))

                    Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.
                    Nawet jeśli sobie jakoś radzi z życiem, to wcześniej czy później
                    potrzeba bycia z kimś odzywa się praktycznie w każdej kobiecie i na
                    ten moment musi zaczekać nasz założyciel wątku. Jeśli w tym momecnie
                    będzie potrafił w odpowiedni sposób pojawić się nienachalnie w jej
                    otoczeniu w swoim nalepszym męskim wydaniu... Wszystko może się
                    zdarzyć. smile

                    Mózg ludzki działa w taki sposób, że po jakimś czasie zaczynamy
                    zapominać złe rzeczy, a pamiętamy dobre. Po jakimś czasie na wiele
                    rzeczy patrzymy z sentymentem. Ten mechanizm można wykorzystać
                    umiejętnie, właśnie znikając z oczu.
                    • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:36
                      Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.

                      Juz pokazuje: moja ciotka. Piekna, atrakcyjna, inteligentna kobieta,
                      artystka, za ktora uganiali sie najatrakcyjniejsi amanci lat 60 i
                      70 - ktora po prostu nie chciala malzenstwa ani nawet stalego
                      zwiazku. I do dzis dnia jest szczesliwa z racji dokonania tego
                      wyboru.
                      • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 14:41
                        Tak i oczywiście zwierzała Ci się ze wszystkich swoich rozterek
                        emocjonalnych.

                        Znam dziesiątki pięknych, niezależnych, inteligentnych kobiet, które
                        na pierwszy rzut oka świetnie radzą sobie same w życiu, momentami
                        nawet wyglądają na szczęśliwe, które w zaciszu czterech ścian z
                        utęsknieniem czekają na rycerza na białym rumaku. Oczywiście
                        zdarzają się wyjątki ale one tylko potwierdzają regułę.
                        • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:54
                          Tak i oczywiście zwierzała Ci się ze wszystkich swoich rozterek
                          > emocjonalnych.

                          Moja ciotka jest moja najlepsza przyjaciolka, od 17 lat opiekuje sie
                          moimi dziecmi i spedza circa 12 godzin u mnie w domu przez 5 dni w
                          tygodniu.
                          Rozmawiamy o najintymniejszych sprawach, takze o jej zyciowych
                          porazkach, i nigdy nie zaliczyla do nich braku faceta, choc mowila o
                          sprawach bardzo osobistych i bardzo raniacych dla niej.

                          Tak wiec sadze, ze moge z czystym sumieniem powiedziec, ze wiem.
                          Zwlaszcza ze przez lata obserwowlam facetow uganiajacych sie za nia,
                          ktorych ona spuszczala po krotkim uzytkowaniu. nawet teraz moglaby
                          wyjsc za maz, bo ma chetnych - ale nie chce.
                            • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 15:06
                              > No właśnie i wracamy znowu do mojej tezy.

                              Niekoniecznie. Moja ciotka nie byla nigdy zainteresowana nikim kto
                              sie za nia nie uganial. Po prostu nie chce stalego zwiazku.
                                • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 17:30
                                  > Większość kobiet chce stałego związku.

                                  teza nader dyskusyjna. Czytala ksiazke amerykanskiego psychologa
                                  rodzinnego, z ktorej wynika, ze to mezczyzni zyja w ciaglym strachu
                                  przed byciem porzuconym przez zone / partnerke.

                                  Jesli bys napisal ze wiekszosc ludzi, to moze sprobowalabym sie
                                  zgodzic, bo sa jakies tam badania potwierdzajce zly wplyw samotnosci
                                  na ludzka kondycje. Ale znow - czesciej sie to tyczy mezczyzn.
                                  Chocby to, ze wdowcy zabieraja sie za zona duzo szybciej, niz wdowy
                                  za mezem.
                          • tricolour Ciotka przez 12 godzin na dobę... 21.04.09, 17:38
                            ... przez 5 dni w tygodniu, która siedziałaby w moim domu, byłaby przeze mnie
                            traktowana jak osoba niepełnosprawna, okaleczona, której mój dom jest azylem i
                            kompensacją tego, czego sama nie osiągnęła.

                            "Rozmawiamy o najintymniejszych sprawach, takze o jej zyciowych porazkach" - no
                            właśnie o tym piszę.
                              • tricolour Takie personalne ataki... 21.04.09, 18:14
                                ... zdradzają prędzej Twoje ubóstwo. Coś w Tobie jest nie tak i wypycha
                                negatywne emocje objawiając się agresją kierowaną do różnych ludzi.

                                Wracając do ciotki: ona nie miała 72 lat przez całe życie i miała czas na
                                zbudowanie swojej przestrzeni. Miała czas na budowę swojego domu, ale nie
                                zrobiła tego, na co jest bezpośredni dowód: siedzi u Ciebie. Ona jest przykładem
                                jak życie przelatuje przez palce i na starość, żeby żyć, trzeba żyć u kogoś.
                    • kasiapfk Re: z mazur 21.04.09, 16:19
                      Ja! Ja! Ja! lepiej mi bez niego niż z nim. A reszta świata
                      zastanawia się o co mi chodziz no bo niby taki ideał. I niedojrzały
                      dzieciak. I słowo daję cudzych bachorków wychowywać nie będę. Mam
                      wystarczająco dużo swoich smile)))))
                      On to wie i ja to wiem. I do tego rodzice obu stron też...
                      • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 18:46
                        Pogadamy za pół roku, rok. smile))

                        Ja nie mówię, że ma Ci brakować tego konkretnego mężczyzny, z którym właśnie się rozstałaś. Poczucie ulgi po wyjściu z frustrującego związku jest mocne ale krótkotrwałe i dopada nas w końcu poczucie, że jesteśmy sami. Ponad 80% ludzi po rozwodzie w przeciągu 5 lat wchodzi w ponowne związki.
                    • zmeczona100 z mazur 21.04.09, 16:48
                      z_mazur napisał:
                      > No to mnie rozbawiłaś. smile))))

                      Ciekawe, kto kogo bardziej wink

                      > Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.

                      Mało znam jeszcze to forum, ale jakoś trudno mi dostrzec tu
                      sfrustrowane kobiety, które żałują swoich decyzji o rozwodzie- wręcz
                      przeciwnie, prawie każda pisze o tym, że odżyła i ma się lepiej. O
                      czym to świadczy Twoim zdaniem? Jasne, że inaczej będzie taką
                      sytuacje odbierac kobieta porzucona, która podporządkowała się
                      całkowicie woli swego panamęża i po drodze zerwała kontakty
                      towarzyskie, zaniedbała własny rozwój, karierę zawodową, a inaczej
                      taka, która albo odeszła sama, albo nie dała się wrobić w
                      niewolnictwo.


                      > Nawet jeśli sobie jakoś radzi z życiem, to wcześniej czy później
                      > potrzeba bycia z kimś odzywa się praktycznie w każdej kobiecie

                      Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Na związku posklejanym
                      zawsze pozostają blizny, które zazwyczaj w którymś momencie się
                      odzywają. Poza tym- lepiej być samą, niż niby w związku samotną. Nie
                      znam kobiet, które czepiałyby się faceta tylko z takiego powodu, że
                      chcą z kimś być. Tzn. pewnie takie są, ale wtedy już na starcie taki
                      związek nie ma szans i wcześniej czy później wszystko się kończy.

                      i na
                      > ten moment musi zaczekać nasz założyciel wątku.

                      Najlepiej niech sobie kupi fajkę, fotel i kapelusz- żeby sobie
                      umilić to czekanie...

                      Jeśli w tym momecnie
                      > będzie potrafił w odpowiedni sposób pojawić się nienachalnie w jej
                      > otoczeniu w swoim nalepszym męskim wydaniu... Wszystko może się
                      > zdarzyć. smile

                      Gdyby ten facet potrafił być w swoim najlepszym wydaniu, to wybacz,
                      ale czy doszłoby do takiej sytuacji?

                      I jeszcze wracając:
                      > Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.

                      A Ty pokaż mi kobietę, która wywala ze swojego zycia faceta wtedy,
                      kiedy go najbardziej potrzebuje, kiedy oczekuje pomocy, poczucia
                      bezpieczeństwa. A w takiej właśnie sytuacji jest KAŻDA młoda mama.
                      Musiałaby być zdrowo walnięta, aby nie chcieć mieć przy sobie
                      kochającego, pomagającego faceta- męża i ojca.

                      Założyciel wątku pisze o tym, że myślał, iż taka przerwa we wspólnym
                      zamieszkiwaniu pozwoli im obu wrócić do normy. A co to znaczy? Może
                      normą jest seks na każde zawołanie, beztroskie dni, bez dziecka,
                      które wymaga oczu dookoła głowy, zero zmartwień o kasę, zero
                      obowiązków ojcowskich... itp. Ja przerabiałam taki "powrót do normy"
                      i wiem dzisiaj, że tacy faceci sa po prostu niedojrzali- zostali na
                      etapie, kiedy byli tylko we dwoje, czyli bez obowiązków. O, wtedy
                      cudnie było. Tylko potem coś się jakby popsuło. Miłość nie polega na
                      nachalnym obłapywaniu się i publicznym całowaniu, na seksie
                      całodobowym, tylko z czasem się zmienia. Nie każdy facet jednak
                      potrafi nadążać i się przystosowywać. No bo to jednak wymaga od
                      niego pewnych poświęceń...

                      Nie wiem, jak jest w tym wypadku, ale jestem pewna, że kobieta nigdy
                      nie rezygnuje w takiej sytuacji z kochającego mężczyzny przy boku.

                      • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 18:06
                        Jak to napisać krótko i na temat.

                        Znam wiele samotnych kobiet i każdą z nich nachodzą myśli, że fajnie by było jakby był ktoś u boku. Co nie znaczy, że rozpaczliwie wszystkie szukają ale pewnie żadna nie obraziłaby się, gdyby się jakiś jej ideał znalazł w pobliżu.

                        Wbrew pozorom praca nad posklejaniem związku wcale nie jest cięższa od zbudowania nowego związku.

                        Nie wiem co jest normą dla autora wątku. Ważne, żeby wykorzystał czas rozstania na to, żeby się dowiedzieć co jest normą dla jego żony i postarć się spełnić te normy. Jest to trudne ale nie niemożliwe i o to chodziło mi w mojej radzie.

                        Patrzysz przez bardzo wąski pryzmat, bo piszesz o sobie i swoim doświadczeniu. A ja znam kilka przypadków, gdzie separacja (ale taka prawdziwa i trawjąca ponad pół roku) zakończyła się poskładaniem związku.

                        W niektórych krajach na zachodzie rozwód musi poprzedzić obowiązkowa separacja trwająca co najmniej pół roku. Statystyki pokazują, że ponad 1/4 takich separacji kończy się ponownym zejściem małżonków.

                        Dlatego tak jak piszę od samego początku szanse pewnie nie są wielkie ale są. A zwiększyć moim zdaniem może je tylko danie żonie więcej przestrzeni i pozbieranie się do kupy.
                      • mikolajek7777 do zmeczona 100 23.04.09, 11:14
                        nie zgodze się z tobą do końca bo nie potrzebowałem beztroskiego zycia a
                        dzieckiem zajmowalismy sie po równo a teraz ja sie nią wiecej zajmuje wiec nie
                        pisz mi ze od obowiązków uciekam i do wolności. Uważam że trzeba dawać z siebie
                        nawzajem to czego oczekuje druga połowa a tego nie było od jakiegoś czasu...
                    • asia_pers Re: z mazur 22.04.09, 11:01
                      Np. JA, zależy z jakim facetem, skoro coś się we mnie wypaliło to
                      nie widzę sensu, sytuacja u mnie analogiczna, rozstanie na próbę na
                      okres 2 miesięcy, po tygodniu poczułam ulgę, ogromną, wyjechałam z
                      dziećmi nad morze na 4 dni, zaczęłam znów malować, poczułam się tak
                      jakbym przestała się dusić, po 2 m-cach złożyłam pozew o rozwód
                      wiedząc ze tego chcę. I jestem 5 lat po rozwodzie i czuję że żyję.
                      • to.ja.kas Re: z mazur 22.04.09, 11:05
                        smile Gratuluję. Ja po swoim rozwodzie miałam wrazenie, ze dopiero sie
                        urodziłam i zaczynam zyc. Pamiec o latach gdy byłam zona jest jak
                        pamiec o jakims snie. Bo to niemozliwe bym to znosiła, bym to była
                        ja. Jak dawno obejrzany film o którym zwyczajnie sie zapomina smile
            • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 13:07
              Wiem co piszę, przetestowane i sprawdzone, co najmniej w kilku
              > przypadkach. smile
              >

              Byc moze sprawdzone na kobietach z niska samoocena, ktore maja
              zwyczaj uganiac sie za facetami.
              najwyrazniej jednak zona autora watku to osoba, ktora radzi sobie
              sama i nie zwyczaju wisiec na mezczyznie. U takich kobiet taktyka
              opisana przez ciebie nie skutkuje.
              • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 13:16
                Jak już wspomniałem takie działania o jakich pisałem nie dają
                gwarancji ale działania przeciwne, czyli nadskakiwanie w tym
                momencie i jakieś specjalne starania tylko jeszcze bardziej
                odpychają kobietę.

                Jeśli mam do wyboru robić coś co nie zaszkodzi (a może pomóc), a
                robic coś co tylko może zaszkodzić...
              • fasolmama Re: z mazur 21.04.09, 13:37
                chyba zapominasz Kiciu, ze kobiety samodzielne, ambitne, znajace wlasna wartosc
                i radzace sobie w zyciu, chetniej przyjmuja role zdobywcy (same ustawiajac
                wysokosc poprzeczki)niz zdobywanej

                • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 13:54
                  Dokładnie o to chodzi. Takie osoby chcą mieć to co nie jest łatwo
                  dostępne, a zarazem jest cenne.

                  Fajny, zaradny, uśmiechnięty facet, promieniujący zadowoleniem z
                  życia, jest czymś cennym, a jeśli nie zabiega jakoś specjalnie o
                  kobietę, momentalnie staje się czymś trudniej dostępnym...

                  Klasyczny przykład reguły niedostępności, zjawiska bardzo znanego w
                  psychologii. smile
                  • scindapsus Re: z mazur 21.04.09, 14:14
                    Zapewne to działa ale w kontaktach z nowymi fajnymi, zaradnymi,
                    usmiechnietymi facetami.
                    Pani zapewne dojdzie do wniosku ze pan chce cos ugrac a jak dostanie
                    to co chce osiągnąc zmieni sie w pana ktorego doskonale zna i od
                    którego zrobiła sobie przerwę.

                    • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 14:22
                      Znam przypadki w których zadziałało w odniesieniu do faceta znanego
                      ale po liftingu.

                      Powtórzę jak mantrę, to nie gwarantuje sukcesu, ale inne działanie
                      może tylko zaszkodzić.
                  • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:31
                    Klasyczny przykład reguły niedostępności, zjawiska bardzo znanego w
                    > psychologii. smile

                    oczywiscie. Zjawiska, ktore swietnie dziala na mezczyzn, z ich
                    potrzeba walki, zdobywania i wykazywania sie przed konkurencja.

                    Slabo dziala na kobiety, ktore maja inne potrzeby emocjonalne.
                    • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 14:38
                      Nie zogdzę się.

                      Tak samo działa na kobiety. Może nawet jeszcze bardziej. Kobiety są
                      w stanie "zabić" za posiadanie ręcznie szytej na zamówienie torebki
                      od Donny Karan. I wydrapać oczy w walce o "fajnego", pożądanego
                      przez inne kobiety faceta.
                        • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:07
                          No tak nie ma to jak merytoryczna dyskusja. smile)))


                          A co ma gonić co, skoro rozmawiamy generalnie o kobietach i
                          generalnie o mężczyznach, a nie o "pani Basi" i "panu Krzysiu"?
                      • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:57
                        Kobiety są
                        > w stanie "zabić" za posiadanie ręcznie szytej na zamówienie
                        torebki
                        > od Donny Karan.

                        Chlopie, w jakim srodowisku ty sie obracasz? jakis pustych lal?
                        Nie znam takich kobiet, sorry.
                        • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:02
                          Tiaaa, kobieta która chce dobrze wyglądać i być na swój sposób
                          wyjątkowa, to od razu pusta lala.

                          Dlatego 90% robiących sobie makijaż kobiet, to beznadziejne pustaki,
                          dla których jest ważny tylko wygląd, a pozostałe 10% robi to w
                          celach zdrowotnych.

                          Teraz to już jestem naprawdę rozbawiony. smile))))))))))
                          • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 15:07
                            Tiaaa, kobieta która chce dobrze wyglądać i być na swój sposób
                            > wyjątkowa, to od razu pusta lala.
                            >

                            Kobieta, ktra jest w stanie @zabic@ dla markowej torebki jest pusta
                            jak tykwa. Co to ma wspolnego z makijazem?
                            • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:10
                              Użyłem przenośni. smile))
                              Dla mnie wydanie 5 tys. euro na torebkę, jest absurdem niezależnie
                              od ilości posiadanych pieniędzy. Dla większości kobiet nie. smile)))
                              • lima Re: z mazur 21.04.09, 15:17
                                skończ zaczytywać się chłamowymi kolorowymi gazetkami "dla kobiet" a zacznij
                                "auto moto" lub coś z branży zabawek dla mężczyzn. i z nimi się porównuj. na
                                pewno Ci to wyjdzie na zdrowie i poszerzy światopogląd.
                                  • lima Re: z mazur 21.04.09, 15:23
                                    rozumiem , że swoich problemów z kobietami jeszcze nie przerobiłeś, bo w kółko
                                    od dawna tłuczesz o tym samym "bo kobiety to.." żerując na wątkach tu
                                    założonych. nie podziwiam poziomu Twojej dyskusji. te teorie są w kolorowych
                                    gazetkach- powielane bez cienia użycia rozumu tak często, że nudne do wyrzygania.
                                    • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:28
                                      Obawiam się, że nie rozumiesz, ale poziom dyskusji jakoś zniechęcił
                                      mnie do tłumaczenia czegokolwiek.

                                      Równie dobrze mógłbym napisać, że Twoje agresywne i emocjonalne
                                      podejście do mojego tłuczenia w kółko tego samego świadczy, o
                                      nieprzerobionych problemach z mężczyznami ale nie będę się bawił w
                                      psychoterapię online. smile
                                      • lima Re: z mazur 21.04.09, 15:36
                                        nie oceniam ogółu mężczyzn po Twoich tekstach. dla mnie jak już napisałam są
                                        zniechęcająco nudne i bezmyślnie generalizujące, do tego psują czyjś wątek. a,
                                        że Ty się dopatrujesz agresji czy emocji w wypowiedziach które cię nie popierają
                                        - to już Twój problem a nie mój. jakos sobie z tym musisz poradzić.
                                        • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:45
                                          Nie muszę się dopatrywać. Sarkazm w dyskusji jest przejawem agresji
                                          słownej (jakoś w innych wypowiedziach z którymi polemizowałem nie
                                          dopatrzyłem się agresji, mimo że mnie nie popierają) ale jakoś sobie
                                          z tym poradzę. smile))

                                          Np. kończąc tą niczego nie wnoszącą i jak sama przynajesz psującą
                                          wątek dyskusję.
                                • crazyrabbit Re: z mazur 21.04.09, 19:13
                                  lima napisała:

                                  > skończ zaczytywać się chłamowymi kolorowymi gazetkami "dla kobiet"
                                  a zacznij
                                  > "auto moto" lub coś z branży zabawek dla mężczyzn. i z nimi się
                                  porównuj. na
                                  > pewno Ci to wyjdzie na zdrowie i poszerzy światopogląd.

                                  Sa faceci, którym się wydaje, że jak takie gazetki poczytają, i
                                  kilka książek psychologicznych o kobietach, i będą wiedzieli kto to
                                  Donna Karan (ja jestem kobietą i nie wiem), to będą tacy cool i ok.
                                  Wtedy wszystkie laski będą się kleić do takiego pseudoznawcy
                                  kobiecej psychiki i tulić do pseudomęskiego ramienia "bo ty, misiu,
                                  to rozumiesz kobiety, nie to co inni chlip chlip".
                                  Dyskusja z kimś takim jest pozbawiona sensu. On (?) wie lepiej,
                                  czego kobiety chcą i basta!
                                  • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 19:35
                                    Wiem, a przynajmniej staram się wiedzieć, czego chcą te kobiety na których mi zależy, to nauka wyniesiona z rozpadu mojego małżeństwa, a nie z książek. Staram się ją stosować teraz w praktyce i dzielę się nią z tymi, którzy moim zdaniem tej wiedzy mogą potrzebować.

                                    Nie piszę przy tym peanów po forach, jaki to jestem teraz przeszczęśliwy i jak to trafiam teraz na same ideały kobiet (w przeciwieństwie do tych, które znałem wcześniej), bo różnie się w życiu plecie i ideały czasem dość szybko się dewaluują i rumaki nagle okazują się mułami.
                                      • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 20:04
                                        Nie drażni, wręcz przeciwnie. Ale obnoszenie się z nim zwyczajnie żenuje, a w perspetywie mniej szczęśliwego końca wprowadza w zakłopotanie.

                                        Wolę cytować poradniki, niż silić się ciągle na uszczypliwości pod czyimś adresem. To dopiero jest żenujące.
                                        • to.ja.kas Mazur 21.04.09, 20:44
                                          i po co Ty sie tłumaczysz? Ja zawsze sobie mówie, ze jak ex czepia
                                          sie mnie latami, znaczy sie baaaardzo musiało bolec kiedy
                                          mówiłam "spadaj" tongue_out
                                            • to.ja.kas Re: Mazur 21.04.09, 21:10
                                              Nie jestem gołosłowna. Zerknęłam w archiwum by zobaczyc kiedy PR
                                              niekorzystny załapałeś tylko dlatego, że zechciałeś związac sie
                                              niekorzystnie smile
                                              Wróże ze jeszcze z trzy lata pocierpisz...Niektórzy tak maja. Niby
                                              szczesliwi gdzie indziej a jak moga zaistniec w jakikolwiek sposob w
                                              naszym zyciu to sobie nie odpuszczą tongue_out
                                  • lima Re: z mazur 21.04.09, 20:25
                                    dla mnie rzeczą fascynującą jest , gdy facet tak kategorycznie "oświadcza", że
                                    dla niego zakup drogiej damskiej torebki jest bez sensu....
                                    jestem z reguły tolerancyjna i naprawdę nie przeszkadza mi jeśli sobie kupi tę
                                    torebkę na bazarku u chińczyka. jeśli sam zamierza ją codziennie nosić to
                                    przecież jego sprawa jaką sobie kupi smile

                                    jeśli też woli (jako bogaty człowiek dysponujący spora gotówką-takie jest
                                    założenie) chodzić w butach z dermy za 69zł które uwierają w kilku miejscach a
                                    będąc w gości lepiej ich nie ściągać z powodu intensywnego zapachu kiepskiego
                                    kleju który wydzielają, niż kupić sobie wygodne lekkie buty z miękkiej skóry w
                                    "markowym" sklepie no to przecież jego sprawa. jak dla mnie może nawet chodzić w
                                    białych skarpetkach do sandałów, bo co mnie gusta obcych osób obchodzą? smilesmile
                                    • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 20:52
                                      Nie pisałem, że zakup drogiej torebki jest bez sensu. Droga to dla mnie jest torebka za 1,5 tys. złotych (wiem ile kosztuje pół metra kwadratowego dobrej skóry i parę godzin robocizny). Gdy mówimy o cenie kilku tysięcy euro za torebkę, w mojej ocenie i (zaskoczę Cię pewnie tą informacją) większości mężczyzn, przekroczona zostaje granica absurdu. Czasem takie absurdy akceptujemy (czego się nie robi dla kochanej kobiety) ale to nie znaczy, że je rozumiemy.

                                      Większość praktycznych i rozsądnych facetów (których na to stać) zamiast butów z dermy, kupi porządne skórzane buty, bo może w nich przechodzić (dbając o nie) kilka sezonów, na dodatek ciesząc się wygodą i dobrą jakością. Pewna część wyda na nie nawet całkiem sporą gotówkę, bo faceci nie kryją się z tym, że lubią podkreślić za pomocą pewnych drobiazgów (takich własnie jak buty, czy zegarek) swój status finansowy.
                                      • lima Re: z mazur 21.04.09, 21:17
                                        czyli jesli facet kupi sobie ekskluzywny zegarek (bo lubi gadżety) zamiast
                                        "zwykłego" zegarka to jest ok, jeśli kupi samochód za 200tys zamiast takiego za
                                        70tys to tez jest ok,
                                        natomiast jeśli kobieta kupi sobie buty u Prady a nie w ccc lub deichmannie,
                                        albo ekskluzywną torebkę zamiast popularnej, to jest już absurd.
                                        i facet ma prawo dać jej odczuć, że "przekroczyła granice absurdu" . oczywiście
                                        z góry zakładasz, że to facet na "absurdalne" wydatki kobiety zarobił i je
                                        "akceptuje", bo przeciez kobiety na to nie stać tylko doi faceta i "pan i
                                        władca" musi jej reglamentowac fundusze by "mądrze" wydawała?
                                        bo chyba nie wytykasz kobietom, na co wydają swoje własne wypracowane pieniądze?
                                        i nie usiłujesz ustawiać się w pozycji tego który dyktuje kobietom jak mają żyć,
                                        mówić i ubierac się ?
                                        • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 21:28
                                          Ależ oczywiście, że jest ok. smile)))

                                          Jak możesz porównywać zegarek, na wykonanie którego fachowiec poświęcił kilka miesięcy pracy, a same kruszce zużyte do jego wytworzenia mają sporą wartość, do torebki, której jedyną wartością jest to, że projektantka mody i paru "specjalistów" w tej dziedzinie powie, że ona jest "niesamowita". smile)))

                                          Tym się właśnie różnią męskie gadżety, od damskich gadżetów. smile)))))

                                          Problemów, które dotyczą Twojego stosunku do mężczyzn i sposobu postrzegania relacji damsko-męskich, a które widać w Twoim poście (jak również we wcześniejszych), nie chce mi się komentować.
                                          • lima Re: z mazur 21.04.09, 21:39
                                            jak na razie to jedynym znawcą projektantów mody w tym wątku jesteś Ty.
                                            mężczyźni oczywiście nie kierują się absolutnie sławą "marek" zegarków,
                                            samochodów, spodni, garniturów, itd itp. to wyłącznie kobiety tak robią.
                                            Zmazur o tym przeczytał w kolorowej gazetce i wie. Więc to musi być prawda -
                                            inna opcja nie istnieje. innych kobiet niż te wylęgłe w twoim stereotypie - nie ma.

                                            musisz jeszcze sporo poradników i statystyk przeczytać by cokolwiek trafnego w
                                            "komentarzu" zamieścić.
                                            a już chyba trzeci raz w tym wątku mówisz, że moich wypowiedzi "nie chce ci się
                                            komentować" a jakoś ciągle komentujesz. więc z czym masz problem?
                                            • to.ja.kas O przepraszam 21.04.09, 21:43
                                              Mimo iż Mazura nie trawię momentami, to zdecydowanie nie życze sobie
                                              wmawiać mi iż nie ma kobiet innych niż te jakie Wy Panie opisujecie.
                                              Ja jestem zdecydowanie inna i męzczyzna z własnym zdaniem,
                                              konsekwentny i wymagający W TAKIM SAMYM STOPNIU jak ja, mnie nie
                                              przeraża smile
                                              • lima Re: O przepraszam 21.04.09, 21:56
                                                Że co? mówisz w tym temacie czy jakimś obok? Bo jak na razie to ZMazur opisuje
                                                kobiete jako gatunek, który co do zasady zabija innych dla zdobycia torebki od
                                                jakiejs tam Carlii(?) (zMazur wie jakiej) i jej facet musi hamować te zapędy
                                                jako jedyny rozsądny w związku.
                                                Nie wiem czy ZMazur wypowiada sie bardziej z pozycji męzczyzny czy kobiety bo
                                                jego autorytatywny ton przesłania o kobiecości sugeruje, że zna kobiety na wylot
                                                niczym samego siebie, wręcz zdjęcie skóry.
                                                Mnie wszystko jedno jaką Ty kobieta jesteś. Możesz nawet zabijać sąsiadki dla
                                                torebki tej tam Carli czy jak jej jest. Przynajmniej ZMazur się ucieszy ,że mu
                                                światłych teorii nie psujesz.
                                            • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 21:49
                                              Oczywiście, że mężczyźni też się kierują "sławą" marek. Tylko, że "sława" tych męskich gadżetów jest oparta o zupełnie inne przesłanki. Przeważnie wynika z wieloletniej tradycji, za którą idzie jakość wykonania, precyzja, pewność.

                                              Jeśli twierdzisz, że to są dla kobiet pierwszorzędnie poszukiwane cechy w produkcie takim jak nowa sukienka, czy torebka, to chyba mówimy o innych gatunkach.

                                              Oczywiście możesz odparować kolejnym stwierdzeniem o stereotypie. Przyzwyczaiłem się. smile)))))
                                              • to.ja.kas Re: z mazur 21.04.09, 21:57
                                                Mazur sorry za to co napisze za chwile. Jako ze znamy sie juz pare
                                                lat "wirtualnie" pozwalam sobie czasem na teksty na które nie
                                                pozwoliłabym sobie jakiejs zagubionej duszyczce kótrą znam kilka dni.

                                                Mimo iż uważam sie za konserwatystkę to wolę nową kolekcję Zary niż
                                                ciuchy z lumpeksu (mimo iż mam znajome które mają nosa do takich
                                                egzemplarzy iż moge tylko pozazdroscic)
                                              • lima Re: z mazur 21.04.09, 22:02
                                                no jasne! bo to mężczyzna kieruje się we wszelkich wyborach wartosciami
                                                "wartościowymi" a kobieta co do zasady błahostkami i byle czym. Tak jest
                                                zMazur. To sprawa oczywista dla wszystkich.


                                                wiesz..... Ty lepiej odstaw te gazetki które czytasz, bo może Ci się pogłębić
                                                ten stan w którym utkwiłeś. a to wróży długi pobyt w wirtualnym świecie.

                                                • to.ja.kas Lima 21.04.09, 22:04
                                                  rany boskie co Ty sie tego Cosmopolitan uczepiłas. Jutro sroda
                                                  ukazuje sie nowy numer Tygodnika powszechnego. Polecam
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 22:07
                                                    To ZMzaur Cosmopolitan czyta?? bue. Liczyłam przynajmniej na jakąs Vivę. albo
                                                    takie cos gdzie jest duzo testów psychologicznych , widziałam u fryzjera, ale
                                                    zapomniałam tytułu.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:11
                                                    Dziecko Viva i Gala to pisma o "gwiazdach".Mówie to jako czlowiek
                                                    mediów tongue_out
                                                    Dzieki Bogu, że są ludzie którzy kupują i wiedza czego sie w tych
                                                    pismach spodziwac. smile
                                                    Prasa kobieca a prasa plotkarskie to dwie rózne działki.Mimo iz tu i
                                                    tu targetem są w 95% kobiety w wieku 17 - 55 lat smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 22:13
                                                    > Prasa kobieca a prasa plotkarskie to dwie rózne działki.Mimo iz tu i
                                                    > tu targetem są w 95% kobiety w wieku 17 - 55 lat smile


                                                    i ZMazur.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:17
                                                    Nie ośmieszaj sie. Jak człowiekowi jego animozje przesłaniaja
                                                    rzeczywistosc to zazwyczaj jest smieszny.

                                                    Ochłon, zajmij sie tematem nie Mazurem.
                                                    Tez mnie czasem wkurzam ale to nie powód by czepiac sie go tylko
                                                    dlatego ze jest facetem poza zasięgiem tongue_out
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 22:23
                                                    że co? nie przenoś swoich prywatnych animozji na tę dyskusję bo mnie one nie
                                                    obchodzą i pożywki ci nie dam. a język sobie możesz rozpuszczać tak jak lubisz
                                                    i wymyślac co chcesz by kogos zdyskredytować. mnie to lotto.
                                                  • mariefurie Re: Lima 21.04.09, 22:23
                                                    Lima i czym ty sie tak podniecasz?
                                                    To przeciez proste. Jedni lubia rozowe tipsy we wzorki, sztuczne rzesy i torebki
                                                    od prady.
                                                    Z inna "rasa" sobie po prostu nie poradza.
                                                    Drugie (tez inne wink wola lyse lby, bmw, zegarki z precyzja i firmowe (ale z
                                                    tasmy), a bez byczego karku a nijak sie nie obejdzie.
                                                    Trzeba to po prostu, jesli nie akceptowac, to przynajmniej - tolerowac.

                                                    Co de meritum watku, to oczywistym jest, ze jezeli facet na pokaz bedzie mily,
                                                    usmiechniety i na luzie i nie walczacy nie angazujacy sie w naprawe zwiazku
                                                    (czasami warto, na upartego) to jego zona stwierdzi, ze juz "po". Bo to nie jest
                                                    luzny zwiazek, gdzie mozna pozwolic sobie na zagrywki typu "ja sie odsune, a ty
                                                    za mna pobiegniesz". To jest rodzina, dziecko i zupelnie inne priorytety. Wiec
                                                    jezeli facet udaje luzaka w sytuacji, kiedy powinien walczyc o zachowanie
                                                    rodziny (a tak mowi przeciez, ze kocha i ze mu zalezy), to jest to porazka
                                                    nieunikniona. Nie bedzie z tego nic.
                                                    Ja bym tez takiego goscia olala. Nie, to nie. I do widzenia.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:32
                                                    Mariefurie róznie to bywa. Czasem facet ma tak dośc zony ze podaje
                                                    jej nick na jakimś forum swojej nastepczyni tylko po to by
                                                    nastepczyni miała ubaw smile (bez urazy) . Pamietam pewna historie na
                                                    tym forum i PP jak pewna laska , twarda i z tych "co to sie nie
                                                    da"zastanawiała sie czy zostac z gosciem co ją okłamuje i nie jest
                                                    moze doskonały ale ona go kocha. smile

                                                    Mozna sobie oczywiscie tworzyc mit tego jakim sie jest wspaniałym i
                                                    zasadniczym.Ale jak przyjdzie wybór "byc samej albo miec faceta" to
                                                    okazuje sie ze nawet takie twardziele jak kiedys pewne
                                                    Manderle, " :manerle, Maryski zastanawiaja sie "jak tu nie byc
                                                    same" smile
                                                  • mariefurie Re: Lima 21.04.09, 22:51
                                                    Kurczę no...miałam w pierwszym odruchu coś napisac, ale...
                                                    ...nie napiszę.
                                                    Niech twoja "góra" pozostanie dołem, jakim jest w rzeczywistości.
                                                  • kicia031 Re: Lima 21.04.09, 22:54
                                                    Mozna sobie oczywiscie tworzyc mit tego jakim sie jest wspaniałym i
                                                    > zasadniczym.Ale jak przyjdzie wybór "byc samej albo miec faceta" to
                                                    > okazuje sie ze nawet takie twardziele jak kiedys pewne
                                                    > Manderle, " :manerle, Maryski zastanawiaja sie "jak tu nie byc
                                                    > same" smile

                                                    No mozna tworszyc mity. Ale niektorzy maja za soba wiarygodna historie zmiany
                                                    zamkow drzwiach i nie musza sie ukiekac do kreowania mitologii.

                                                    Co nie znaczy, ze uwazam, ze w kazdej sytuacji rozwiazaniem jest zmiana zamkow,
                                                    wrecz przeciwnie - uwazam, ze warto o zwiazek walczyc i go naprawiac.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:57
                                                    Zgaqdzam sie Kiciu. Tylk walka o zwiazek nie zawsze (i wcale nie tak
                                                    rzadko) oznacza byc na kazde skinienie i pokazywac ze mi zalezy
                                                    ponad wszystko. Sa kobiety (i wcale nie z rodzaju "a ja bez faceta
                                                    zgine)które takich pierdołowatych na kazde skinienie nie cenia.
                                                    I to wasze wartosciowanie i mówienie, ze kobiety "to maja tak a nie
                                                    tak " jak mówi Mazur mnie smieszy
                                                  • kicia031 Re: Lima 21.04.09, 23:03
                                                    Sa kobiety (i wcale nie z rodzaju "a ja bez faceta
                                                    > zgine)które takich pierdołowatych na kazde skinienie nie cenia.

                                                    Dla mnie facet, ktory wie czego czego chce i walczy o to jest odwrotnoscia
                                                    pierdoly, ktory strzela fochy i oczekuje by o niego zabiegac. Ale przyjmuje do
                                                    wiadomosci, ze niektore lubia takich, co leza, pachna i czekaja az go kobieta
                                                    zdobedzie, kazdy ma prawo do swoich upodoban.
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 22:36
                                                    ja się tu zupełnie nie podniecam. smile kontynuuję wątek ZMazura o "kobiecości i
                                                    torebkach", który własciwie powinien być wycięty jako nie związany z tematem
                                                    autora. Uwielbiam mądrości mężczyzn na temat kobiet i odwrotnie oparte na
                                                    gazetkach i serialach(było coś z torebką w "Seks w wielkim mieście"), zamiast na
                                                    tym co się ma obok. Za zdziwieniem stwierdzam, że zamiast to ciachnąc to
                                                    moderator i jeden i drugi dołączyli do gadaniny o niczym tudzież dołączyły
                                                    tradycyjne sępy. Jestem zdegustowana.

                                                    Ad meritum - autor dał temat i zniknął. A my możemy sobie palcem na wodzie
                                                    wypisywać szczegóły jego związku , które by mogły nas nakierowac na sedno
                                                    problemu które w nim zaistniało i do krachu doprowadziło. Bez udziału autora nie
                                                    ma o czym tu gadać.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:45
                                                    Zajrzałam sobie w spodnie by przeknac sie ze jestem kobieta. Mało
                                                    tego zajrzałam w archiwum by sprawdzic ze nie troluje i ze moja
                                                    pisanina ma tu długie tradycje.
                                                    I powiem Ci coś Lima. Zycie nauczyło mnie ze moja wizja nie jest
                                                    jedyna własciwa na swiecie. Czepiasz sie tych torebek a ja jako
                                                    100% kobieta (nie wierzysz spytaj tych co mnie znaja i chociaz ciut
                                                    moje zycie) ze są kobiety które poza pierdołami co to swiat do stóp
                                                    chcą uchylic wolą partnerów o których czasem trzeba się postarac .A
                                                    w swoim imieniu powiem Ci, ze wole torebkę za 1000zl od wittchena
                                                    niż szajs z ryneczku na osiedlu
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 22:51
                                                    z torebkami to tłumacz ZMazurowi dlaczego kupienie droższej nie jest absurdalne,
                                                    mi wszystko jedno co nosisz.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:54
                                                    Mazura znam pare lat i o ile moge mu zarzucic "wiele" w tym nic
                                                    konkretnego to napewno nie to ze lubi zadymy i gada bez sensu tylko
                                                    po to by babki przegadac smile Jak sie rozpetuje zadyme to sie nie
                                                    dziwi, ze wiatry halne wieją smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:07
                                                    A Ty w kółko jakieś prywaty wyciągasz... co mnie obchodzi , że znasz sie
                                                    osobiście z Mazurem? czy na potrzeby wątku jest to znaczace- oprócz
                                                    stronniczości wynikajacej ze znajomości? musiałabys być jakimś autorytetem żebym
                                                    poszła na skróty i miała uznać "skoro ona go zna to mam się na tej opini
                                                    oprzeć". a zadnym autorytetem tu nie jesteś. więc o co Ci znowu halo bo nie wiem.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:11
                                                    O co halo? Nie wiem, moze o to, ze pieprzysz głupoty o wszystkich
                                                    kobietach (a ja sobie nie zycze by mnie zaliczac do tych wszystkich
                                                    nieudanych, nie mogacych poradzic sobie bez faceta i jego zabiegów
                                                    kobiet)do których ja i na szczescie moje znajome sie nie zaliczaja.I
                                                    w niczy, nie przypominamy biedne sierotki ani Dody tongue_out

                                                    I kto tu mówi o stereotypach
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:16
                                                    o jakich "wszystkich kobietach"? o tych wszystkich o których torebkach ZMazur
                                                    wszystko wie? bo znowu Twój kolejny komentarz ni przypiął ni przyłatał do
                                                    dyskusji, która tu od kilku godzin się snuje. Chcesz się do czegoś doczepić ale
                                                    nie daja ci możliwości. Jak coś sobie wymysliłas i chcesz powiedziec ad
                                                    personam to to powiedz a nie wciskaj swoich wymysłów jako "poglądy innych" które
                                                    niby mają.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:18
                                                    Kochane dziecko to Ty nie dośc ze znasz sie na torebkach to na
                                                    prasie i miediach lepiej niz mało kto na tym forum i do szału Cie
                                                    doprowadza jak se ktos spod stereotypu wyłamuje smile

                                                    Dobranoc
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:22
                                                    No i wychodzi cały twój "profesjonalizm". Nie daję się sprowokować manipulacji
                                                    to dyskredytujesz i epitetujesz. A potem się człowiek dziwi , jaki te
                                                    współczesne media mają niski poziom.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:26
                                                    big_grinDDD jestes zajebsta smile Wiesz co pwiem Ci jak Mazur , ze jestes
                                                    tak załosna, ze szkoda z Toba gadac smile
                                                    Dobranoc

                                                    PS.Zanim cos wysmarujesz poczytaj siebie moze Ci sie
                                                    definicja "epiutetowania" (jaka profesjonalna) zmieni smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:29
                                                    no i do przewidzenia było. "w kupie raźniej", trzeba była się do ZMazura
                                                    podczepić jak samej nie potrafisz poradzić. Ot, odwaga cywilna.
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:41
                                                    no niee, no sory... ale poziom masz już żenujący kobieto. od poczatku szukałas
                                                    zaczepki do mnie a zostałaś z samą pianą i "umniejszającymi" epitetami (vide
                                                    dziecko) pod moim adresem, że ci nie wyszło.

                                                    co ty myślisz, że ludzie ślepi są? ja "pleców" nie potrzebuję.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:44
                                                    Dziecko a kto pisze ciagle o gazetkach, ograniczeniu umyslowym
                                                    Mazura i roznych takich????
                                                    Czy nie Ty? To pod epitety sie nie podciąga????? smile
                                                    Ja nie potrzebuje pleców.
                                                    Ja mam swoje poglady które uwazam za słuszne i nie potrzebuje
                                                    klakierów ani takich jak Mazur ani takich jak ktokolwiek stad smile
                                                    Sorry kochana ale nie sadz kogos po sobie.
                                                    Pa.

                                                    www.pajacyk.pl
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 22.04.09, 00:01
                                                    Noooo. I teraz mi sie zmieniłoi bronie ucisnionego Mazura.
                                                    Normalnie musze bo sie udusze smile)))


                                                    Mazur, sorry raz na jakis czas na RiCD są niezłe jaja, wytnij mnie
                                                    najwyzej w cholere jako admin. Ja Ci sie odwdziecze tym samym na
                                                    PP smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:02
                                                    z_mazur napisał:

                                                    > Nie chodzi o to, że droższej, tylko o to skąd wynika ta wartość.


                                                    no właśnie. dlatego uważam że za dużo kolorowych gazetek czytujesz a o kobietach
                                                    niewiele wiesz.
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:20
                                                    Ty chyba masz faktycznie jakiś łóżkowy problem z ZMazurem. Bo od dosyć dawna
                                                    jego łóżka zażarcie bronisz i na kazdą rozmówczynię faceta rzucasz sie z zębami.
                                                    To jakieś chore. Mozesz prywatne sprawy załatwiac poza publicznym forum?
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:21
                                                    lima napisała:

                                                    > Ty chyba masz faktycznie jakiś łóżkowy problem z ZMazurem. Bo od
                                                    dosyć dawna
                                                    > jego łóżka zażarcie bronisz i na kazdą rozmówczynię faceta rzucasz
                                                    sie z zębami
                                                    > .
                                                    > To jakieś chore. Mozesz prywatne sprawy załatwiac poza publicznym
                                                    forum?

                                                    Buahahahhahahahahahhahaaha smile))))
                                                    Wybacz ale Twoje kompleksy sątwoimi kompleksami smile)))
                                                    buahahhahahahahahaha
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:26
                                                    no i? coś jeszcze chcesz dodać ad meritum? czy znowu opowiesz , ze kogos tam
                                                    znasz i dlatego sie znasz, a w ogóle to jesteś świetna, a inne kobiety sa be a
                                                    ty nie, a szczególnie te "wszystkie" to są zakompleksione, ale nie twoje kolezanki?
                                                    no to nawijaj. komputer cierpliwy wszystko przyjmie.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:28
                                                    Nie, to Ty wiesz jakie są kobiety WSZYSTKIE i stad moje
                                                    zastanowienie sie kim jestem ja i moje znajome, przyjaciółki i
                                                    bliskie mi kobiety skoro az tak odbiegamy od twojej jedynej
                                                    prawdziwej wizji dziecinko smile
                                                  • z_mazur Re: Lima 21.04.09, 23:28
                                                    > no właśnie. dlatego uważam że za dużo kolorowych gazetek czytujesz a o kobietach
                                                    > niewiele wiesz.

                                                    Twoje prawo, możesz sobie uważać co chcesz.

                                                    Od samego początku tej dyskusji fascynuje mnie natomiast, skąd tak dobrze wiesz, czego się można dowiedzieć z kolorowych gazetek i że akurat moja tezy są na nich oparte.

                                                    Nie musisz odpowiadać na tego posta. Pozostaw to moim domysłom. smile)
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:32
                                                    z_mazur napisał:
                                                    > Od samego początku tej dyskusji fascynuje mnie natomiast, skąd tak
                                                    >dobrze wiesz, czego się można dowiedzieć z kolorowych gazetek i że
                                                    >akurat moja tezy są na nich oparte.
                                                    > Nie musisz odpowiadać na tego posta. Pozostaw to moim domysłom. smile)

                                                    Nieznęcaj sie nad nią smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:37
                                                    a dlaczego miałabym nie odpowiadać? żebyś mógł się "domyślać" w stylu "dzięki
                                                    bogu zamilkła!nic moich poglądów zmącić nie jest w stanie"?
                                                    kolorowe gazetki sa dla rozrywki, a ktoś kto tezy z nich uznaje za autorytety
                                                    życiowe ma coś nie ten tego.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:39
                                                    lima napisała:

                                                    > a dlaczego miałabym nie odpowiadać? żebyś mógł się "domyślać" w
                                                    stylu "dzięki
                                                    > bogu zamilkła!nic moich poglądów zmącić nie jest w stanie"?
                                                    > kolorowe gazetki sa dla rozrywki, a ktoś kto tezy z nich uznaje za
                                                    autorytety
                                                    > życiowe ma coś nie ten tego.

                                                    big_grinDDD no i mas zodpowiedz Mazur. Ciakawa jestem co wymyslisz by
                                                    odpisac na tak mundre dictum smile))))'
                                                  • z_mazur Re: Lima 21.04.09, 23:41
                                                    Ok, to teraz bardziej serio. Skoro chcesz podyskutować.

                                                    Proszę o moją tezę i o tytuł i numer gazety, z której dana teza pochodzi. Wtedy możemy wrócić do rozmowy. W innym przypadku temat uważam za zamknięty.

                                                    Tak ogólnie to czuję się w tej chwili zażenowany, że wdałem się z Tobą w dyskusję.
                                                  • z_mazur Re: Lima 21.04.09, 23:52
                                                    Gwoli wyjaśnienia tego stwierdzenia:

                                                    > Tak ogólnie to czuję się w tej chwili zażenowany, że wdałem się z Tobą w dyskusję.

                                                    Boleśnie odczułem w tym przypadku prawdziwość aforyzmu:
                                                    "Nie dyskutuj z głupcem, bo pierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a potem pokona doświadczeniem"

                                                    Poziom było widać od pierwszych dwóch postów w tej dyskusji.

                                                    Chyba mam ciągle w sobie zbyt wiele wiary w ludzi. smile
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:54
                                                    z_mazur napisał:

                                                    > Chyba mam ciągle w sobie zbyt wiele wiary w ludzi. smile

                                                    Nie badz złosliwy. Ja czekam na te dowody z prasy kobiecej i boje
                                                    sie ze Twoja złosliwosc spłoszy Limę. POmysle, ze jestes złosliwy bo
                                                    chcesz ją zastraszyc smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:53
                                                    z_mazur napisał:

                                                    > Ok, to teraz bardziej serio. Skoro chcesz podyskutować.
                                                    > Proszę o moją tezę i o tytuł i numer gazety, z której dana teza pochodzi.
                                                    Wtedymożemy wrócić do rozmowy. W innym przypadku temat uważam za zamknięty.
                                                    >
                                                    > Tak ogólnie to czuję się w tej chwili zażenowany, że wdałem się z Tobą w dyskus
                                                    > ję.
                                                    >


                                                    ZMazur, Ty chyba żartujesz, że będę stosy kolorowych piśmideł u fryzjera
                                                    przerzucać , zeby Cię zadowolić. Coś Ci się pomyliło. Co więcej - ja nie mam
                                                    potrzeby dyskutowania o tym. Uważam że Twoje tezy "bo większość kobiet" ... są
                                                    naciągane i w kontekście wielu znanych mi kobiet niesprawiedliwe i śmieszne ,
                                                    ale rób sobie z tymi tezami co chcesz. Nie mam misji zbawiania świata by ci
                                                    uświadamiac cos czego nie chcesz przyjąc do wiadomości bo nie masz aktualnie
                                                    takiej potrzeby.

                                                    ja swoje zdanie na temat tej gałązi wątku napisałam już jakiś czas temu tutaj
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=94314691&a=94356470
                                                    i jestem zniesmaczona, że jako moderator tego forum nie tylko pozwalasz na
                                                    rozwój ale i aktywnie uczestniczysz w tym przedstawieniu.
                                                    Jak potrzebujesz rozmów o kobietach i ich statystycznych "różnicach z
                                                    mężczyznami" to idź na FKobieta, Feminizm i kilka sąsiednich for, tam sie
                                                    zrealizujesz do woli. Bo z watku, który kilka złaknionych "darcia pierza" lub
                                                    znudzonych marazmem osobników stworzyło -najbardziej potrzebujacy -jego autor
                                                    nie będzie miał żadnego pożytku.
                                                  • lima i na tym zamykam 22.04.09, 00:02
                                                    lima napisała:

                                                    > ZMazur, Ty chyba żartujesz, że będę stosy kolorowych piśmideł u fryzjera
                                                    > przerzucać , zeby Cię zadowolić. Coś Ci się pomyliło. Co więcej - ja nie mam
                                                    > potrzeby dyskutowania o tym. Uważam że Twoje tezy "bo większość kobiet" ... są
                                                    > naciągane i w kontekście wielu znanych mi kobiet niesprawiedliwe i śmieszne ,
                                                    > ale rób sobie z tymi tezami co chcesz. Nie mam misji zbawiania świata by ci
                                                    > uświadamiac cos czego nie chcesz przyjąc do wiadomości bo nie masz aktualnie
                                                    > takiej potrzeby.
                                                    >
                                                    > ja swoje zdanie na temat tej gałązi wątku napisałam już jakiś czas temu tutaj
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=94314691&a=94356470
                                                    > i jestem zniesmaczona, że jako moderator tego forum nie tylko pozwalasz na
                                                    > rozwój ale i aktywnie uczestniczysz w tym przedstawieniu.
                                                    > Jak potrzebujesz rozmów o kobietach i ich statystycznych "różnicach z
                                                    > mężczyznami" to idź na FKobieta, Feminizm i kilka sąsiednich for, tam sie
                                                    > zrealizujesz do woli. Bo z watku, który kilka złaknionych "darcia pierza" lub
                                                    > znudzonych marazmem osobników stworzyło -najbardziej potrzebujacy -jego autor
                                                    > nie będzie miał żadnego pożytku.



                                                    swój udział w "pożal się boziu" dyskusji albowiem idę spać.
                                                  • z_mazur Re: Lima 22.04.09, 00:09
                                                    Wiesz co, nie rozśmieszaj mnie już więcej. To jest mój ostatni post w tym wątku kierowany bezpośrednio do Ciebie.

                                                    Najbardziej mnie śmieszy w forumowych dyskusjach, gdy ktoś stosuje taktykę: "ukradnę i będę wrzeszczał łapać złodzieja". To Ty ciągle czepiałaś się moich postów stosując zagrywki typu: "ale to głupie co piszesz", a teraz obronę stanowiska śmiesz mi wypominać. Takie zachowanie to zwyczajne trollowanie.

                                                    Jak już napisałem, żałuję, że dałem się w to wciągnąć, powinienem dać sobie spokój po pierwszej takiej Twojej prowokacji ale chyba się trochę nudziłem dziś wieczorem i jestem tylko człowiekiem, więc trudno. Przyznaję się do błędu. Postaram się na przyszłość omijać Cię szerokim kołem, tym bardziej, że ta dyskusja poza zajęciem wolnego wieczoru nic kompletnie dla mnie nie wniosła.

                                                    Stwierdzenia, "a co ty tam wiesz..." są dla mnie jakoś mało rozwijające.

                                                    Jak dla mnie EOD
                                                  • z_mazur Re: Lima 21.04.09, 22:39
                                                    > Co de meritum watku, to oczywistym jest,

                                                    Chyba tylko dla Ciebie, bo dla mnie nie, a moje doświadczenie oparte na co najmniej kilku przypadkach podpowiada mi coś zupełnie przeciwnego.

                                                    > ze jezeli facet na pokaz bedzie mily,
                                                    > usmiechniety i na luzie i nie walczacy nie angazujacy sie w naprawe zwiazku
                                                    > (czasami warto, na upartego) to jego zona stwierdzi, ze juz "po".

                                                    On nie ma być na pokaz uśmiechnięty. On ma po prostu jak facet z jajami radzić sobie z sytuacją. A facet z jajami popłacze sobie w kącie, napije się z przyjacielem wódki, a potem trzyma twarz. Jeśli nie widzisz różnicy to nie chce mi się tego bardziej tłumaczyć.

                                                    > Bo to nie jest
                                                    > luzny zwiazek,

                                                    A jaki to jest związek, skoro od trzech miesięcy są w separacji?


                                                    > gdzie mozna pozwolic sobie na zagrywki typu "ja sie odsune, a ty
                                                    > za mna pobiegniesz". To jest rodzina, dziecko i zupelnie inne priorytety. Wiec
                                                    > jezeli facet udaje luzaka w sytuacji, kiedy powinien walczyc o zachowanie
                                                    > rodziny (a tak mowi przeciez, ze kocha i ze mu zalezy), to jest to porazka
                                                    > nieunikniona. Nie bedzie z tego nic.

                                                    Bo Ty tak autorytarnie stwierdziłaś. smile))))

                                                    To może jakieś praktyczne wskazówki jak taka "walka" ma wyglądać? Skoro była już terapia i inne próby rozwiązania kryzysu.

                                                    Nie chodzi o zagrywki. Chodzi o pokazanie kobiecie, że jest się stabilnym emocjonalnie, radzącym sobie w kryzysowych sutuacjach facetem, który jest w stanie zrobić coś wbrew sobie (nawet odsunąć się, jeśli ona sobie tego życzy), żeby uszczęśliwić kobietę którą kocha.

                                                    > Ja bym tez takiego goscia olala. Nie, to nie. I do widzenia.

                                                    Ona już go olała. Pytanie jest jak zmienić ten stan rzeczy i spowodować ponowne przemyślenie stanowiska.
                                                • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 22:28
                                                  Ja nie oceniałem tych wartości, pozostałem przy stwierdzeniu, że kobiety i mężczyźni kierują się innymi wartościami i tyle.

                                                  Jakoś mnie to niespecjalnie wyprowadza z równowagi, po prostu to przyjmuję. Za to Ciebie to irytuje. Ciekawe dlaczego?
                              • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 17:27
                                odpowiadam ci jeszcze raz jak krowie na rowie: jaka wiekszosc?
                                prowadziles jakies badania? moze wiekszoc twoich znajomychm, a moich
                                za to nie.

                                I co z tego wynika? nic. Bo to, ze sa jakies kobiety, ktore chca
                                drogiej markowej torebki nie wynika zadna wiedza na temat zadnej
                                konkretnej kobiety.
                                • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 18:31
                                  No oczywiście jeśli Twoimi koleżankami są karmelitanki to uwierzę.
                                  Kto potrzebuje mody?

                                  Myślisz, że faceci (poza nielicznymi wyjątkami, z których większość jest gejami) potrafią odróżnić buty z CCC od botków od Prady. A jestem w stanie iść o zakład, że prawie każda z Twoich koleżanek odróżniłaby i zachwyciła gdyby takie zobaczyła u drugiej, jednocześnie wzdychając w myśli, że też chciałaby takie mieć.

                                  I uwielbiam jak kobiety żąglują na zmianę w dyskusji przeskakując raz od ogółu raz do szczegółu w zależności od tego jak im jest wygodnie.

                                  Od samego początku piszę ogólnie o kobietach i oczywiście zawsze znajdzie się wyjątek od pewnej średniej, ale to tak jakbyś zaprzeczyła, że twierdzenie "ludzie mają dwie ręce" jest błędne i uzurpowanie na nim wiedzy na temat konkretnego człowieka jest bezsensu, bo wczoraj urodziło się dziecko z jedną ręką.

                                  Jakoś łatwiej mi się żyje zakładając prawdopodobieństwo wystąpienia pewnej wartości średniej i dopuszczając możliwość wyjątku, niż z góry zakładając, że mam do czynienia z wyjątkiem.
                                  • lima Re: z mazur 21.04.09, 18:45
                                    oj facet... co ty tak naprawdę wiesz o kobietach... smilesmilesmile niestety niewiele.

                                    może coś napiszesz o mężczyznach, to chyba Twoja płać? np męzczyznach, którzy
                                    zupełnie nie zważają na "modę"... ale gdy tylko zacznę zarabiać duzą kasę to
                                    kupują sobie lexusa smilesmilesmile

                                    Mazur, czy Ty się może bardziej identyfikujesz z kobietami niz z mężczyznami, że
                                    tak w kółko o torebkach(a jakże z podaniem nazwisk projektantów i orientacji w
                                    cenach), bucikach i makijażu nawijasz smilesmile jak rozumiem- o samochodach to nie
                                    pogadamy?
                                    • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 18:53
                                      O samochodach średnio. Akurat ja bym sobie Lexusa nie kupił, to mniej więcej taka sama marka w tej chwili jak BMW parę lat temu.

                                      Preferuję coś bardziej finezyjnego i stylowego, najlepiej włoskiego. (to pewnie ten silny wpływ kobiecej części mojej natury, który nie ukrywam jest). smile))

                                      Moja wiedza na temat kobiet jakoś wystarcza mi na moje potrzeby i nie narzekam na braki w tym zakresie. Jak będę potrzebował ją zgłębić na pewno nie zwrócę się do Ciebie.
                                      • tricolour Też nie chcę Lexusa... 21.04.09, 18:58
                                        ... bo tym ostatnie bydło najczęściej (podkreślam: najczęściej, nie zawsze)
                                        jeździ. Bydło dowartościowuje się w ten sposób i myśli, że Lexus coś zmienia.
                                        Nie zmienia, a wręcz podkreśla.

                                        Mieszkam we Wrocławiu więc rejestracje zaczynają się na "D". Ostatnio widziałem
                                        rzeczony samochód z durniem (widać po facjacie) wewnątrz, a rejestracja brzmiała
                                        "DO BUZI".
                                        • lima Re: Też nie chcę Lexusa... 21.04.09, 19:07
                                          no proszę. nowe trendy w męskiej modzie. to który model teraz nie jest
                                          "obciachowy" a dobry żeby "dyskretny urok zasobności" pokazać? bo BMki, jak mnie
                                          kolega w pracy uświadomił, to już dawno sa passe jako "te w których wiocha się
                                          wozi".

                                          • to.ja.kas Tri, Mazur 21.04.09, 20:50
                                            odczepcie sie od Lexusa. Mój ostatnio kupił bez przekonania 300
                                            cośtam bo jego błekitny mercedes nie radził sobie z wodowaniem łódki
                                            w trudnym terenie (Tri coś powinien wiedziec na ten temat)i ja
                                            jestem zadowolona. Niejest to mój jeep, ale zawsze siedze wyzej niz
                                            w tm jego pzal sie boze Błekitnym smile

                                            Jestescie nietolerancyjne dziady a ja Was tak lubię tongue_out