piotrek_pomorze
22.04.09, 15:46
Witam wszystkich.
Moja sytuacja pewnie wyda Wam się szablonowa. Oczekujemy właśnie na
wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy rozwodowej. Mamy piękną, niespełna
trzyletnią córeczkę, a małżeństwem jesteśmy od ponad czterech lat. Żona
stwierdziła parę miesięcy temu, że to pomyłka i uczucie jej do mnie jeśli
kiedykolwiek było top już wygasło. Bardzo zależy mi na rodzinie i próbowałem
spróbować skleić ten związek aczkolwiek bez skutków. W między czasie wyszło na
jaw, że od około 9 miesięcy żona spotyka się z innym. Wówczas sobie
odpuściłem. Może źle, może dobrze... Nie wiem... Po wizycie Pani kurator żona
nie wróciła już z naszą córeczką. Nie widziałem dziecka od 11 kwietnia. Były
wizyty na policji z prośbą o pomoc, wizyty u rodziców żony. Niestety bez skutków.
Na dzień dzisiejszy wystąpiłem o zabezpieczenie pobytu naszej córki w miejscu
jej dotychczasowego zamieszkania. Każdy dzień, godzina rozrywa mnie od środka.
Tęsknie za nią ogromnie... Niestety prawo w Polsce tak naprawdę nie myśli o
dobru dziecka... Policja stwierdziła, że skoro dziecko jest 'gdzieś' z matką
to wszystko jest w porządku.
Przestrzegam wszystkich tutaj przyszłych i już singielków - nie róbcie z
dziecka karty przetargowej bo krzywdzicie własne dziecko.
Szkoda, że moja jeszcze żona nie może tego zrozumieć i kosztem zdrowia dziecka
próbuje zranić mnie jeszcze bardziej...
Szkoda, ze w naszym kraju mimo takich samych praw i obowiązków rodziców, prawa
ojca można sobie wsadzić w kieszeń, bo tak jest wygodniej dla wszystkich
organów i instytucji. Szkoda, że w Polsce dobry ojciec nie oznacza dobrego
rodzica tylko tego drugiej klasy.
Próbowałem szukać córki, jeździłem i jeżdżę po miejscach, w których często
bywaliśmy - bez skutków...