POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:(

27.04.09, 09:41
Strasznie się boję.. jutro bedzie zeznawać jego mama i siostra,
obydwie nie dażą mnie sympatia i raczej nie zostawią na mnie suchej
nitki, sprawa jet teraz o przyznanie praw do opieki nad dzieckiem..
na pierwszej sprawie zeznawała moja mama i siostra, ale powiedziałam
im wcześniej żeby nie nagadywały na mojego M.. ale spodziwam się
że "one" nie będą tak miłe..
poza tym nadal mieszkamy razem.. włąsnie z jego mama, tata i
siostrasad( powiedzcie mi na ile ich zeznania bedą wiarygodne??
chiałabym sie wyprowadzić z dzieckiem na czas trwania procesu (moj M
również tego chiał), ale po pierwszej sprawie sedzina powiedziała ze
lepiej jeszcze poczekać, czy tym razem też tak bedzie???sad((
czy ja kiedykolwiek będę mogła spokojnie sie wyprowadzić z
dzieckiem??sad(
mam juz tego dośćsad((
boje sie bardzosad((
aha... jeszcze jedno.. co mam ubrac jutro??
POMOCY
    • krolowazla Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 27.04.09, 10:54
      Bardzo źle , ze sie nie wyprowadziłaś. Krzywdzisz tym samym dziecko, bo widzi
      jaka jest atmosfera w domu.
    • ginalp Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 27.04.09, 11:05
      chciałam sie wyprowadzić wiele razy.. ale jak??? on przyszedłby po
      nia do przedzkola i co wtedy?? sad(((( jak ja sie boje...
    • ewa009 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 27.04.09, 11:26
      Ubierz się w kostium, bez krzykliwych kolorków, biżuteria mała skromna. Co do
      zeznań tych Pań to mogą być istotne bo uczestniczą w Twoim życiu na co dzień
      (jesli dobrze doczytałam). Na takiej sprawie psychologia też jest ważna, jak
      beda jechać ostro to może, wyglądać na to, że sączy się nienawiść w stosunku do
      Ciebie, jeśli beda sprytniejsze to rozegrają to tak jakby nie żywiły urazy tylko
      oceniały (obiektywnie) ale na Twoja niekozysc. Ale przy takiej sprawie nie
      powinno być badanie dzieci u psychologa??
    • ginalp Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 27.04.09, 12:40
      no tak...mamy skierownie do RODK, tego tez sie strasznie boje,
      niewiem wogóle kiedy to będziemy miec i po co narazać dziecko na
      stres, ale to było na wniosek mojego M..
      tak dobrze zrozumiałas, mieszkamy razemsad i one w jakiś tam sposób
      obswerowały nasze zycie..
      idę chyba na spacer sie dotlenic bo umieram ze strachu...
      tak czy tak będzie źle...
      a co będzie jak mi odbiorą corkęsad(((((((((((
      niewyobrażam sobie zycia bez niej... po co dalej zyć??
      sad(((
      • sauber1 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 28.04.09, 01:38
        ginalp napisała:

        > no tak...mamy skierownie do RODK, tego tez sie strasznie boje,

        A czego się tak ciągle strasznie boisz?

        > a co będzie jak mi odbiorą corkęsad(((((((((((

        Czy istnieje taka realna możliwość?
        I czy Ty oby czasem nie chciałaś za wszelką cenę ojca pozbawić możliwości bycia
        też własnym dzieckiem, a teraz w każdej chwili role mogą się odwrócić? Bo i to
        jak najbardziej jest możliwe ...
    • ewa009 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 27.04.09, 13:04
      Spokojnie, nie tak łatwo odebrać dziecko. Bądz spokojna, wydaje mi się, że
      jesteś związana z córką. Nie pamiętam Twoich wątków, chyba pisałaś, że On się
      nie zgadza na rozwód. Dlaczego Teściowa miałaby Ciebie pogrążyć?? czy znęcasz
      się nad dzieckiem?.
      Czy Ty masz jakiegoś pełnomocnika? Ale lepiej odpocznij i spróbuj się odprężyć.
    • ginalp Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 27.04.09, 15:27
      tak, mam adwokata, ale strasznie sie denerwuje... on tez ma
      adwokatke...
      niewiem co ze soba zrobić dzis...sad
      tak kocham córke i jestm z nia bardzo zwiazana..jak i ona ze mna..
      co do teściowej... z nią to różnie bywa.. jednego dnia potrafi
      mipowiedzieć że mnie kocha a juz nastepnego że jestem pojeb***..
      jego siostra to "stara panna" niema męza, dzieci.. a najwiecej ma do
      powiedzenie.. poza tym robi aplikacje na radce prawnego i wydaje jej
      się ze wszystkie rozumy pozjadała..
      niewiem juz co robic co mysleć...
      sad((((((((( nie wytrzymam tego napięcia.. tym bardziej że to nie
      będzie koniec jeszcze
      • ewa009 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 27.04.09, 21:57
        Ja za Ciebie trzymam kciuki, zrób sobie odprężającą kąpiel i uspokuj nerwy. Ja
        niestety jutro wybywam i nie dam rady śledzić tego co we napiszesz. Podziel się
        z nami jak było. Dasz radę, zobaczysz.
      • sauber1 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 28.04.09, 01:43
        ginalp napisała:

        > tak, mam adwokata, ale strasznie sie denerwuje... on tez ma
        > adwokatke...
        > niewiem co ze soba zrobić dzis...sad
        > tak kocham córke i jestm z nia bardzo zwiazana..jak i ona ze mna..

        To w czym problem? Ale też masz wyjątkowe skłonności do surowej oceny innych
        ludzi, nie inaczej oni chyba i Ciebie postrzegają, ale nie odpisuj na to, tylko
        jak zechcesz?
    • ginalp Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 28.04.09, 09:38
      nie oceniam ludzi surowo.. poprostu zaczełam się bronic, stale to ja
      byłam atakopwana i oceniana..
      nie chce ograniczać konaktów dziecka z ojcem anie jego rodzicami i
      jej dziadkami, to oni stawiają mur miedzy nami..

      ide... o 12 30 rozprawa.. trzymajcie kciuki...
      odezwę sie potem
      ..............
      aha.. a czemu sie stale boję.. wydaje mi sie to logiczne.. tu chodzi
      o moje dziecko.. 2 razy juz straciłam(poroniłam) więc wiem jak to
      boli
      • sauber1 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 28.04.09, 09:48
        ginalp napisała:


        > ide... o 12 30 rozprawa.. trzymajcie kciuki...
        > odezwę sie potem
        > ..............
        > aha.. a czemu sie stale boję.. wydaje mi sie to logiczne.. tu chodzi
        > o moje dziecko.. 2 razy juz straciłam(poroniłam) więc wiem jak to
        > boli

        Trzym się dzielnie dziewczyno i niech prawda będzie tym przyczynkiem do
        sprawiedliwego rozstrzygnięcia, Mam nadzieję że wszyscy będziemy trzymać kciuki
        byś wyszła zadowolona smile
    • ginalp Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 29.04.09, 10:22
      jestem po..sad i niewiem co myśleć i co powiedzieć...
      pierwsze co mi do głowy przychodzi to "gorzej byc nie mogło"...
      mój adwokat 5 min przed rozprawą zadzwonił że nie może być bo mu coć
      wypadło ale że będzie pani mecenas na zastępstwo i ze ona zna
      sprawę.. czekałam czekałam wkońcu podeszła do mnie 60letnia
      niedosłysząca kobieta.. ja do niej cos mowię ona mnie nie słyszy..
      masakra..
      weszliśmy na sale.. adwokatka mojego M piękinie wypytywała jego
      siostre i matke wszystko żeby pokazać jak dobrym ojcem jest a jak ja
      beznadziejną matka... kiedy przyszła kolej na nas, pani mecenas
      powiedziała ze nie ma pytań.... ja już byłam kłębkiem nerów.. ale
      zapytałam czy ja mogę zadac pytanie, zadałam 2 przy 3 juz nie
      wytrzymałam, głos strasznie mi sie trząsł i o mało sie nie
      rozpłakałam(nie byłam przygotowana na taka sytuacje..sad()
      wtedy niedosłysząca pani mesenas powiedziała mi że lepiej nie zadwać
      in pytan bo moze to być na nasza niekorzyść(może miała racje ja sie
      nie znam, ale chciałam chociaz podwązyć to co one wczesniej
      mówiły,ale niepotrafiłamsad(( )
      na koniec pani sędzina powiedziała ze na 3.06 mamy wyznaczony termin
      w RODK do tego czasu sprawa jest odroczona, jak będzie opinia to
      wyznaczymy następną sprawe...
      więc nadal jest jak było...sad
      mieszkam w tym domu w którym nie czuję sie jak u siebie, zresztą
      chyba nikt by sie nie czuł mieszkając z "teściami" którzy nawet
      dzień dobry nie odpowiedzą..
      chiałabym sie wyprowadzić do siostry z moją córeczką ale jak to
      zrobic??? on może przecież przyjsć po nią do przedzkola i nie
      pozwolić mi jej widzieć, niechce tak krzywdzić dziecka.. poco ma być
      wyszarpywane... już chyba lepiej jak tam jeszcze pomieszkam..
      nic juz niewiem...
      • andreas077 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 29.04.09, 14:01
        No to schody się zaczęły i tak jeszcze kilka miesięcy, a może i dłużej, ale w
        życiu czasem przez piekło przejść też trzeba, by mieć co wnukom opowiadać,
        oczywiście jak nie wyśmieją ?
      • majkel01 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 30.04.09, 23:57
        jeżeli świadkowie którzy wcześniej zeznawali według ciebie mają jeszcze cos do
        dodania można wnioskować do sądu o ich ponowne przesłuchanie. Wtedy mogą
        powiedzieć coś o co wcześniej zapomnieliśmy zapytać. Sądy wprawdzie niechętnie
        się na to zapatrują, ale taka możliwość jak najbardziej jest. Trzeba tylko
        wskazać inne okoliczności na które ma zeznawać ponownie świadek.
      • pisklatko12 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 05.05.09, 11:44
        ginalp napisała:

        > jestem po..sad i niewiem co myśleć i co powiedzieć...
        > pierwsze co mi do głowy przychodzi to "gorzej byc nie mogło"...
        > mój adwokat 5 min przed rozprawą zadzwonił że nie może być bo mu
        coć
        > wypadło ale że będzie pani mecenas na zastępstwo i ze ona zna
        > sprawę.. czekałam czekałam wkońcu podeszła do mnie 60letnia
        > niedosłysząca kobieta.. ja do niej cos mowię ona mnie nie słyszy..
        > masakra..
        > weszliśmy na sale.. adwokatka mojego M piękinie wypytywała jego
        > siostre i matke wszystko żeby pokazać jak dobrym ojcem jest a jak
        ja
        > beznadziejną matka... kiedy przyszła kolej na nas, pani mecenas
        > powiedziała ze nie ma pytań.... ja już byłam kłębkiem nerów.. ale
        > zapytałam czy ja mogę zadac pytanie, zadałam 2 przy 3 juz nie
        > wytrzymałam, głos strasznie mi sie trząsł i o mało sie nie
        > rozpłakałam(nie byłam przygotowana na taka sytuacje..sad()
        > wtedy niedosłysząca pani mesenas powiedziała mi że lepiej nie
        zadwać
        > in pytan bo moze to być na nasza niekorzyść(może miała racje ja
        sie
        > nie znam, ale chciałam chociaz podwązyć to co one wczesniej
        > mówiły,ale niepotrafiłamsad(( )
        > na koniec pani sędzina powiedziała ze na 3.06 mamy wyznaczony
        termin
        > w RODK do tego czasu sprawa jest odroczona, jak będzie opinia to
        > wyznaczymy następną sprawe...
        > więc nadal jest jak było...sad
        > mieszkam w tym domu w którym nie czuję sie jak u siebie, zresztą
        > chyba nikt by sie nie czuł mieszkając z "teściami" którzy nawet
        > dzień dobry nie odpowiedzą..
        > chiałabym sie wyprowadzić do siostry z moją córeczką ale jak to
        > zrobic??? on może przecież przyjsć po nią do przedzkola i nie
        > pozwolić mi jej widzieć, niechce tak krzywdzić dziecka.. poco ma
        być
        > wyszarpywane... już chyba lepiej jak tam jeszcze pomieszkam..
        > nic juz niewiem...


        a teraz przepraszam za ostre słowa ale... Qrw weź się w garść jak
        możesz być taką mameją??!! walczysz o dziecko czy o to co twój mąż
        zrobi , pomyśli powie??!!!!

        wyprowadź się i tyle dziecko może nie chodzić do przedszkola przez
        tydzień, jeśli pracujesz weź urlop przyda ci się - zostając w tym
        domu tylko doprowadzasz się do nerwicy - warto??

        masz dziecko i pamiętaj o tym, że musisz być wypoczęta i zawsze
        gotowa do zabawy i opieki nad córką!!!!!

        sama wyprowadziłam się od "cudownych teściów i mężusia" i wiem, że
        było to straszne i czułam wielki dyskomfort ale gdybym tam została
        to dziś byłabym w zakładzie zamkniętym...

        także pakuj walizki i licz się z tym, że wszystkich rzeczy nie
        odzyskasz - a jeśli "pan mąż" przyjedzie to oczywiście najpierw
        wyjdź do niego sama i ustal króciutko, że owszem może zobaczyć
        dziecko ale bez scen i przeciągania na własną stronę bez szarpania i
        głupiego dogadywania przy dziecku - po czym wpóść go do domu i niech
        siedzi z nią w pokoju - dziecku entuzjastycznym głosem powiedz:
        zobacz kochanie tatuś przyjechał, nie zostawiaj go samego obeserwuj
        i pokaż mu że masz odpowiedni poziom kultury jeśli będzie się
        zachowywał źle bedziesz mogła to wykorzyastać na sprawie.

        Jeszcze raz: WEŹ SIĘ W GARŚĆ I PAMIĘTAJ, ŻE ŻYCIE JEST TYLKO JEDNO -
        a Ty pokazuj ludziom magię życia zamiast tanich sztuczek!!!!!!
        • ginalp Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 05.05.09, 11:55
          oo rany.... pisklatko12.. tego mi było trzeba, dzieki za
          uswiadomienie czegoś co powinnam juz dawno, sama wiedziećsad(
          trzymaj kciuki, zaczynam działać...
    • ewa009 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 05.05.09, 12:29
      Nio nieciekawie. Prawnik Cię wystawił to moje zdanie. Nie znam Twojej sytuacji i
      pewnie nie poznam ale myślałam, że te Panie nie będą miały argumentów. Pozdrawiam
      ps. Sprawa jeszcze nie skończona ,może będzie dobrze.
    • derletka85 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 05.05.09, 17:02
      ja bym się od razu wyprowadziła, natomiast o opiekę nad dzieckiem wcale nie jest
      tak łatwo żeby matce zabrali prawa to już musi byc naprawde albo alkoholiczka
      albo totalne dno, generalnie w sadach rodzina jest mniej wiarygodna niz osoby
      obce, dlatego moze warto było by poprosić o zeznania jakąs koleżankę albo sasiadke?
      • pisklatko12 Re: POMOCY..jutro 2 sprawa i jego swiadkowie...:( 07.05.09, 11:22
        A O TO, ŻE ZABIORĄ CI DZIECKO NIE MARTW SIĘ TO POLSKA I TU NIE MA
        TAKIEJ OPCJI !!!
        ZROZUM WKOŃCU I WALCZ O PORZĄDNE ALIMENTY, NIE USTALAJ MU WIZYT NIE
        PRZYCHODZI KIEDY CHCE - Z ODOŚWIADCZENIA WIEM ŻE SŁOMIANY ZAPAŁ
        SZYBKO MIJA I BEDZIE RAZ NA 2 TYGODZNIE smile
        JEŚLI DZIECKO BEDZIE CHCIALO I TYLKO WTEDY POZWÓL JE BRAĆ MU NA NOC -
        NIE ZABRANIAJ ZNUDZI SIĘ BO WIEM Z DOŚWIADCZENIA.
        ZYCZĘ POWODZENIA
Inne wątki na temat:
Pełna wersja