Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie

13.05.09, 19:27
Jestem pięc lat po rozwodzie. Przez pięc lat zrobiłam więcej dla
siebie, niż przez 15 lat małżeństwa. Skończyłam kilka kursów,
przeczytałam furę książek, nauczyłam się języka, pojechałam na
wymarzoną wycieczkę.
Jak mi ktoś mówi, że to samo zrobiłabym gdybym była w związku, to
skaczę do oczu. Obserwuję swoje koleżanki i widze, że nie jeste
osamotniona.

O-Qrde co za życie !

    • plujeczka Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 13.05.09, 20:32
      dołącza do tego grona co prawda rozwód świezo orzeczony ale wczesnie
      od 4 lat sam sobie sterem ,zeglarzem, okrętem i co...jakoś nie
      utonełam choć ex zawsze twierdził ,ze cyt.." zdechne bez jego
      pieniędzy"...to jakoś na zejście z tego własnie powodu sie nie
      zanosi. Bedąc sama skoncyzłam studnia, kupiłam auta, poprzednie
      wszystkie rozbite przez ex. Urządziłam korytarz tak jak
      chciałam,powoli zmienia meble w pokoju, kupiłam nową pralke bo o
      starą " antyczną' ex sie upomniał przy podziale.Szafa z ciuchami
      sie powiekszyła, dziwnym trafem zaczełam jeżdzić na tygodniowe co
      prawa ale jednak urlopu,z domu czesto wychodze ze znajomymi na
      grila, jeżdzimy nad jezioro.To chyba nie najgorzej i co
      najwazniejsze trzymuje dom sama..ludzie jadno mam pragnienie UWAGA-
      nigdy nie chciałabym być od nikogo zalezna a juz uchowaj Boze od
      faceta co nie znaczy ,ze ich zwalczam i potepiam. Fobia " męska" z
      tytułu rozwodu mi nie pozostała i dobrze .W sumie jestem bardzo
      zadowolona, zbieram siły na podział i mam nadzieje ,ze mi sie
      uda .Trzymajcie kciuki....
    • deleine Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 13.05.09, 21:20
      nie zmienia to faktu, że za nic nie postawiłabym takiej sytuacji ponad udany
      związek i kompletną rodzinę
      • plujeczka Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 13.05.09, 21:26
        masz rację kompletna rodzina to podstawa w życiu ale jesli się nie
        udało to co zrobić? -ale sam widzisz ,ze rozwód czy też rozstanie
        nie musi być do konca porazką.Ja nie załuję ,wręcz przeciwnie
        ubolewam ,że tak pózno to się stało. To bład polegajacy na złym
        wyborze partnera ale czy człowiek majac 20 lat tak naprawdę zdaje
        sobie sprawę jakiego partnera ma poszukiwac.W tym wieku ma się
        przekonanie,ze świat stoi przed nim otworem, że z wszystkim sobie
        poradzi , kocha całym sercem bo to przeciez wiek do najfajniejszych
        pierwszych miłości a tak naprawdę co my w tym wieku o zyciu
        wiemy..niewiele...ale tego zmienić sie nie da.
        • rura11 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 13.05.09, 22:08
          Plujeczko-masz rację,oj gdybym wtedy miała ten rozum co dzisiaj,nigdy w życiu
          nie wyszłabym za mąż za DDA(tak mój mąż jest DDAx2-ojciec i matka)i stąd te jego
          znęcanie się psychiczne ,a ostatnio sobie nie radzi i zagląda do kieliszka-jego
          jedyny brat zmarł na padaczkę alkoholową w wieku 34lat.Wszyscy mówili,że mój m
          jedyny w rodzinie się z tego uwolnił,ale kosztem moim i dzieci.Plujeczko trzymaj
          się.
          • plujeczka Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 13.05.09, 22:16
            Wiem coś na ten temat ponieważ ojciec ex był alkoholikiem i
            oczywiscie z tego powodu nie zyje, ja niestety nie cułam zagrożenia
            w mojej rodzinie alkohol nigdy nie zajmował 1 miejsca wręcz
            przeciwnie nie znałam tego problemu stąd tez przez wiele lat nie
            miałam na ten temat wiedzy, pozniej kiedy sie ockneła to było to
            przysłowiowe obudzenie się z " reką w nocniku".Dzisiaj staram sie o
            tym nie mysleć, powtarzam nie żałuje ,ze rozwód zamknał ten etap w
            moim zyciu.Było bardzo xle,psychika napewno " siadła" i ciezko
            bedzie podnieść sie po takich przezyciach ale..staram sie, zawsze
            bedę uczulała dziwczyny aby uważały na to z jakiej rodziny pochodzi
            partner i jaki ma stosunek do alkoholu.To zostało na wieki zapewne,
            iedy widze faceta przy piwie ( obcego) lampka czerwona zapala sie w
            mojej głowie.Nie daje sie, walcze tylko jakoś w tym niby prawie
            odnaleźć się nie mogę, nie umiem kłamać, krecić, zmyslać a to
            niestety w sadzie jest " mile widziane"-sadziłam ,ze sprawa w sądzie
            to dowody i mocne arhumenty ale tylko..mysłałam bo w rzeczywistości
            tak naprawde w moim odzcuciu wygrywa ten kto ma pieniądze a nie ten
            kto ma racjeę. Dzięki za dobre słowa ty również trzymaj sie.
            • rura11 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 13.05.09, 23:03
              Do plujeczki :Z tego powodu nie żyje mój teść,potem szwagier,a na końcu
              teściowa-jeden powód -ALKOHOL,mój m też tak skończy,jak od niego odejdziemy-on
              to nam mówi(chyba chce wzbudzić litość),ale ja super wychowałam dwóch synów SAMA
              jeszcze raz sama i nie mam zamiaru wychowywać m.Zycie jest zbyt krótkie na to (w
              ubiegłym roku pochowałam mamę,a styczniu tego roku ojca i jestem w traumie,a do
              tego chyba się uodporniłam na jego gadki.Dziękuję Bogu,że trafiłam na to forum.
              • stokroteczka721 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 13.05.09, 23:14
                Ja kończę studia (mój ex był przeciw), jadę z dzieciakami na wycieczkę za granicę (z m. nie było to możliwe bo bardziej potrzebna była fura ze skórą i felgami jak dobro rodziny), chodzę na aerobik (m. twierdził że pewnie kogoś tam poznam i odejdę od niego więc zabraniał), ha ... nawet stringi noszę na punkcie których ON furii dostawał smile
                Jednym zdaniem .... W KOŃCU CZUJĘ SIĘ ŚWIADOMĄ, WYZWOLONĄ KOBIETĄ KTÓRA SPEŁNIA SIĘ, POZNAJE NOWYCH LUDZI, KSZTAŁCI, JEŹDZI NA WYCIECZKI ZAGRANICZNE. Za nic w świecie nie zamieniłabym tego co mam na to co miałam.
                Zero poczucia bezpieczeństwa, zero kobiecości ... byłam jednym wielkim ZEREM!! I czego tu żałować ????
                • stokroteczka721 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 13.05.09, 23:21
                  aaaa ... no i w końcu mam swoje auto, robię remont mieszkania, odświeżyłam stare znajomości! Żyć nie umierać smile
                  • anpika1 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 14.05.09, 07:41
                    Do pozostałych zalet dodam jeszcze: Nie sprzątam, kiedy nie chcę,
                    chodzę spać, kiedy chcę, jem, to co lubię. I nikt mi nie mówi, co
                    powinnam zrobić.
                    • 81kochana Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 20.05.09, 15:35
                      Kochane jak tu się z wami nie zgodzić?
                      Zresztą znajomi, rodzina też widzą, że odżyłam. Ostatnio mama mi powiedziała,
                      że`nie poznawała mnie w trakcie małżeństwa tak się zaniedbałam bo w takim samym
                      stanie byłam psychicznym a teraz kwitnąca jestem`. To cały mój komentarz. Chodzę
                      na randki, mimo iż nie jestem pierwszej świeżości(28)to wyglądam bardzo młodo i
                      tak też się czuję. Znalazłam pracę, odnowiłam jak wy kontakty z przeszłości,
                      mogę rano wpaść na pomysł pojechania nad jeziorko i opalania się, gdzie kiedyś
                      mogłam pomarzyć o tym. Byle tak dalej. Całuski. smile
                      • ula-bak Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 20.05.09, 22:02
                        dziewczyny jak miło was posłuchać(poczytać).lejecie miód na moje złamane
                        serce,moje gratulacje mam nadzieje że mi też sie udasmile
                        • anpika1 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 05:59
                          Uda sie na pewnosmile Nie znam prawie żadnej kobiety, a trochę już
                          żyję, której sie nie udało. Oczywiście , trzeba nad tym popracować,
                          ale nad wszystkim trzeba. Pamiętam, jak się rozwodziłam i dostałam 2
                          bilety na super koncert. Ile ja się nadzwoniłam , aby znaleźć kogoś,
                          kto ze mną pójdzie. A teraz, kolejka stoi. Oczywiście, wiekszość
                          znajomych z czasów małżeństwa nie jest już moimi znajomymi, ale mam
                          nowych - starych i zupełnie nowych. Trochę trwało, zanim zbudowałam
                          grono osób, na które mogę liczyć. Ale mam. A wydawało mi się, że to
                          tylko mój mąż jest duszą towarzystwa i tylko jego lubią. A a sama to
                          od razu zginę.
                          • crazyrabbit Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 07:38
                            Mogę się tylko podpisać pod tym, co piszecie smile

                            Po odejściu od exa zaczęłam żyć w końcu zgodnie z moimi zasadami.
                            Odżyłam, zrealizowałam kilka marzeń. Jeżdżę z córką za granicę
                            (szkoda było pieniędzy), na koncerty metalowe (szkoda pieniędzy, no
                            i ja chyba zwariowałam), kupiłam sobie glany (zwariowałam, za stara
                            jestem), jeżdżę na nartach (szkoda pieniędzy, a po co ci to), uczę
                            się jeździć konno (szkoda pieniędzy), jak chcę to sprzątam (syfiara
                            ze mnie), jak chcę to czytam (leniwa jestem), jak mam ochotę spotkać
                            się ze znajomymi, to sie spotykam (czy ja nie mogę w domu na dupie
                            posiedzieć, tylko mnie nosi), mam grono świetnych ludzi koło siebie,
                            odżyłam, odmłodniałam, uspokoiłam się...

                            Co prawda, nie jestem sama, ale obecność Pana w moim życiu
                            absolutnie mnie nie ogranicza, bo umiemy dzielić swoje życie
                            pomiędzy pracę, siebie, swoje pasje. (Nikogo nie znajdę, bo jestem
                            stara, gruba i brzydka, czy ja się w lustrze widziałam? Nikt takiej
                            starej dupy nie zechce).

                            Teraz mam zamiar nauczyć się... nurkować wink))
                            • kasper254 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 08:32
                              Poluzowałbym trochę zasady, albo zwolniłbym fazę realizacyjną,
                              crazy. Po następnym rozwodzie pozostaną tylko pasje, związane z
                              jaskiniami (podobno niebezpieczne)lub/i - kosmos (kosztowne). Nie
                              powiem - ciekawy byłbym jednak tych zasad, wszak człowiek powinien
                              ciągle się uczyć. Rzecz trochę delikatna i martwiąca mnie, bo jak
                              słyszę o zasadach, to mnie trzęsie.
                              • rura11 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 14:14
                                Dziewczyny piszcie,jeszcze raz piszcie,jakie piękne macie życie,bo ja i inne w
                                trakcie rozwodu tak nie myślimy,jesteśmy załamane,a Wasze opowieści o życiu
                                jakie teraz prowadzicie są balsamem na nasze obolałe dusze-proszę piszcie.
                              • crazyrabbit Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 19:45
                                Widzisz Kasper, ciągle jakoś nie dociera do Ciebie, że rozwód w
                                wielu przypadkach nie jest tragedią, a wyzwoleniem.

                                W moim przypadku tak było. Moje małżeństwo było pomyłką, były mąż
                                stosował przemoc psychiczną, poniżał, wyzywał, manipulował, próbował
                                brać mnie na siłę, bo mu "nie chciałam dać", rzucał się do mnie z
                                łapskami, zdarzyło mu się mnie pobić, wyśmiewał moje wykształcenie,
                                chociaż do pięt mi nie dorastał. W miarę dobrym ojcem zaczął być
                                dopiero po mojej wyprowadzce z dzieckiem.

                                Czy myślisz, że nastoletnie dziecko PODZIĘKOWAŁO by matce za
                                odejście od jej ojca, jeśli sytuacja między rodzicami byłaby dla
                                niej w porządku?

                                Wiesz, jakie są moje zasady? Przede wszystkim, nie dać skrzywdzić
                                więcej siebie i córki. Co widzisz w nich złego? Żyć pełnią życia,
                                nie patrząc na to, czy "panu i władcy" to się spodoba; pokazywać
                                Młodej, że życie nie polega na przerabianiu chleba na g...o, chlaniu
                                piwska i siedzeniu przed telewizorem oraz na niedzielnych obiadkach
                                u mamusi.

                                Nie mam zamiaru zwalniać, bo życie jest zbyt krótkie. A ja jestem
                                osobą, która chce i potrafi z niego czerpać pełnymi garściami.
                                Po różnych około- i porozwodowych perypetiach, wiele się nauczyłam,
                                ochłonęłam, stonowałam, wyluzowałam i polubiłam siebie smile
                                Wiesz, nawet fajna dupa ze mnie big_grinDDDDD

                                A następnego rozwodu nie będzie, bo nie będzie ślubu wink)
                                • tricolour Moim zdaniem to niebezpieczne... 21.05.09, 21:56
                                  ... dla dziecka i nie tylko.

                                  Rozumiem, że nie chcesz żyć w samotności, a chcesz żyć z facetem, ale bez ślubu.
                                  Jeśli tak, to swoim zachowaniem dajesz przykład dziecku jak ma się zachowywać i
                                  jaki tworzyć model rodziny oraz (to ważne) dajesz przyzwolenie otoczeniu na
                                  traktowaniu Ciebie nie jak żony, ale jak nałożnicy.

                                  I żeby nie było: ja Ciebie nie oceniam i nie mam zamiaru namawiać do ślubu, bo
                                  to nie moja sprawa. Zwracam tylko uwagę na obniżenie jakości decyzji.
                                  • crazyrabbit Re: Moim zdaniem to niebezpieczne... 21.05.09, 23:03
                                    Tri, znam Twoje podejście do tematu i nie czuję się oceniana smile
                                    Dla mnie po prostu ślub jest tylko formalnością, która nie wpływa na
                                    jakość szczęśliwego związku. Ważniejsza jest miłość, szacunek,
                                    rozmowa. Ale to moje zdanie i wcale nie musisz się z tym zgadzać.
                                    • tricolour OK - dodam tylko... 21.05.09, 23:09
                                      ... że ta formalność jest dla nas ważna i sprawia nam wyjątkową przyjemność.
                                      Zresztą nie wyobrażam sobie innego rozwiązania... no ale to moje podejście do
                                      zagadnienia i na pewno nie jedynie słuszne.
                                      • crazyrabbit Re: OK - dodam tylko... 21.05.09, 23:19
                                        Tri, ależ ja się naprawdę cieszę, że jesteście szczęśliwi i chcecie
                                        sie pobrać smile))

                                        Może i mi się kiedyś odmieni, chociaż kiepsko to widzę...
                                • kasper254 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 22:10
                                  Rozwód nie jest tragedią w wielu przypadkach, generalnie jednak tak.
                                  Dobrze, że podkreślasz to w "wielu".
                                  Budzi zdumienie fanfaronada, tak ogólna i gremialna. Tak to już
                                  jest, że gdy dziecko nie rozwija się, to wina rodziców, DDA, BD
                                  (ileż tutaj formuł, teorii ile prac naukowych, obronionych
                                  doktoratów i habilitacji, dywagacji, wodolejstwa itd); gdy mąż lub
                                  żona nie rozwijają się - to kwestia toksyczności i innych dupereli.
                                  Najczęściej winnych szukamy w innych, a przecież inni to my.Dopiero
                                  po rozwodzie nastepuje erupcja pracowitości, rozwoju talentu itepe
                                  itepe.
                                  Gdyby popatrzeć na problem z drugiej strony, to pewnie mogłabyś
                                  się rozwijać, gdy mąż siedział pod telewizorem, był na obiadkach u
                                  mamy itd. Mogłabyś, jak i wiele/u innych uczyć się języków, zwiedzać
                                  świat, nurkować. Po prostu Ci się nie chciało. I tyle. Kropka. Można
                                  być wolnym, będąc zakutym w kajdany, a niewolnikiem - opływając w
                                  dostatki - to z Rewolucji Francuskiej, nie moje słowa. Sparafrazuj
                                  je sobie, jak chcesz.
                                  W rozwodzie, jak w smudze cienia, szukamy uzasadnień,
                                  usprawiedliwień, sensu, logiki. A to wszystko jest tylko z nim
                                  związane, pozwoliło osiągnąć nie znaną wcześniej dojrzałość, głębię,
                                  poczucie bezsensu, przemijalność, nicość, istotę "zbyt krótkiego
                                  życia". To nie Twój były mąż był winny temu, że się nie rozwijałaś,
                                  tyko Ty sama. I daj spokój upiorom, one są w Tobie. I nawet mimo
                                  tego, że fajna z Ciebie dupa.
                                  • crazyrabbit Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 23:17
                                    kasper254 napisał:

                                    > Najczęściej winnych szukamy w innych, a przecież inni to my.

                                    Ja dobrze wiem, co robiłam źle.

                                    Dopiero
                                    > po rozwodzie nastepuje erupcja pracowitości, rozwoju talentu itepe
                                    > itepe.
                                    > Gdyby popatrzeć na problem z drugiej strony, to pewnie mogłabyś
                                    > się rozwijać, gdy mąż siedział pod telewizorem, był na obiadkach u
                                    > mamy itd. Mogłabyś, jak i wiele/u innych uczyć się języków,
                                    zwiedzać
                                    > świat, nurkować. Po prostu Ci się nie chciało. I tyle. Kropka.

                                    Nie mogłam. Przeczytaj sobie jeszcze raz mój post. Nie mogłam.
                                    Zaszczuta, pozbawiona poczucia własnej wartości, nie byłam w stanie
                                    się rozwijać, mieć hobby... Przecież nas nie było nigdy stać (!),
                                    pieniądze były na auto, papierochy i piwo, a ja miałam liczone buty
                                    w szafce i awantury o każdego kupionego dla mnie T-shirta...
                                    Kto tego nie przeżył, nie zrozumie.

                                    Twoje doświadczenia były inne, nie możesz mierzyć wszystkich swoją
                                    miarą. A świat nie jest biało-czarny.

                                    Można
                                    > być wolnym, będąc zakutym w kajdany, a niewolnikiem - opływając w
                                    > dostatki - to z Rewolucji Francuskiej, nie moje słowa. Sparafrazuj
                                    > je sobie, jak chcesz.

                                    Zerwałam kajdany, które do złotych bynajnmiej nie należały.

                                    > W rozwodzie, jak w smudze cienia, szukamy uzasadnień,
                                    > usprawiedliwień, sensu, logiki. A to wszystko jest tylko z nim
                                    > związane, pozwoliło osiągnąć nie znaną wcześniej dojrzałość,
                                    głębię,
                                    > poczucie bezsensu, przemijalność, nicość, istotę "zbyt krótkiego
                                    > życia".

                                    Nie zauważyłam tego. Rozwód jest następstwem pewnym działań; akcja
                                    powoduje reakcję - było źle, potem bardzo źle, a jak nastąpiło
                                    epogeum, odeszłam, bo nabrałam siły (nazwijmy ją kinetyczną).

                                    To nie Twój były mąż był winny temu, że się nie rozwijałaś,
                                    > tyko Ty sama.

                                    Tak, za późno odeszłam, byłam winna.

                                    I daj spokój upiorom, one są w Tobie. I nawet mimo
                                    > tego, że fajna z Ciebie dupa.

                                    I do tego inteligentna wink))
                                    • scindapsus Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 22.05.09, 08:27
                                      crazyrabbit napisała:

                                      ciach
                                      > Nie mogłam. Przeczytaj sobie jeszcze raz mój post. Nie mogłam.
                                      > Zaszczuta, pozbawiona poczucia własnej wartości, nie byłam w
                                      stanie
                                      > się rozwijać, mieć hobby... Przecież nas nie było nigdy stać (!),
                                      > pieniądze były na auto, papierochy i piwo, a ja miałam liczone
                                      buty
                                      > w szafce i awantury o każdego kupionego dla mnie T-shirta...
                                      > Kto tego nie przeżył, nie zrozumie.
                                      >
                                      wygląda na to ze miałyśmy tego samego meza
                                      i masz rację
                                      kto tego nie przezyl, nie zrozumie
                      • super.anczysko Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 07:44
                        Dziewczyno, jesteś świeża jak pierwiostek na wiosnę...smile Co ja mam
                        teraz rzec, ja 37 letnia rozwódka??? Czasem myślę, że dla mnie za
                        poźno na cokolwiek, ale tylko czasem. Raczej z optymizmem patrzę
                        przed siebie i uważam się za młodą dziouchęsmile
    • kasper254 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 07:40
      Niesamowity materialny rozwój. Ale nic nie mówisz o niematerialnym,
      podobnie jak i inne panie. Tak myślę sobie, co to będzie za rozwój
      po piątym rozwodzie: 25 fur książek, pięć języków obcych, pięć
      wycieczek. A ja jeszcze myślę, że w takim skokowym, cywilizacyjnym
      rozwoju to fotygi i oksofordczycy (Sikorskie - oczywiście- radki, a
      nie - Radosławy)mogą się bać o resort zagraniczny, a Wałęsy - o
      profity ze spotkań. A gdzie dzieci? Jak przebiga ich rozwój; czy tez
      tak dynamiczny i skokowy, jak w Wlkp. Brytanii, czy też w Somalii?
      Środa i Gretkowska byłyby dumne z takich osiągnięć.
      • anpika1 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 19:42
        Ale o co chodzi? Zazdrosny pan czy jak, że dajemy radę?
        • crazyrabbit Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 19:50
          Kasper jest zagorzałym, rzekłabym nawet fanatycznym, zwolennikiem
          poglądu, iż każde małżeństwo należy ratować za wszelką cenę.

          I choćby nawalony w trzy du...y "pan_mąż" walił Twoją głową o beton
          i łamał Ci kręgosłup bejsbolem, powinnaś plując krwią prosić:
          Kochanie, uratujmy nasz cudowny związek, dla nas, dla dzieci, dla
          świata, dla idei!!!

          Poczytaj sobie jego posty wink
          • anpika1 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 20:47
            Dzięki za informację. Ale nawet nie chce mi się czytać. Twoja
            analiza jego oczekiwań mi wystarczy.
        • kasper254 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 22:21
          Ależ nie, Anpiko, nie jestem zazdrosny. Moja była żona chciała być
          szczęśliwą, wolną i zamożną i poszła sobie. Ożeniłem się z dobrą
          dziewczyną, która mogłaby być moją córką, mamy dziewczynkę, która
          jest dla mnie - zbitego jeszcze jak pies - jak słońce, świecące
          przez cały rok, jak najsłodsza muzyka, jak dobry sen. Więc
          widzisz,że świetnie daję sobie radę, jestem zamożny, patrzę z
          optymizmem w przyszłość, lubię swoją pracę itd. Nie rozumiem jednak,
          jak można wszystko zwalać na byłego/ą i obciążać ją/jego wszystkim,
          co najgorsze, a póżniejsze sukcesy legitymować swoją ekspansywną
          naturą. To schizofrenia lub coś podobnego, wygodnictwo albo
          lenistwo. Przypomina to wierzącego, który, gdy choruje, prosi Boga o
          wyzdrowienie, zapominając, że to On zesłał tą chorobę.
          • anpika1 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 22:39
            Chciałam o coś zapytać złośliwie, bo jako osoba inteligentna, bywam
            złośliwa, ale co tam. Myślę, że mimo wszystko masz wciąż dużo żalu
            do żony. Ale nie zamierzam robić psychologicznej analizy.
            Jeśli chodzi o mnie, na nikogo nic nie zwalam. Mówię tylko o sobie.
            Być może we mnie jest skaza, że czuję sie w związkach osaczona.
            Natomiast piszę do kobiet, które są w różnych sytuacjach życiowych,
            i niekiedy rozwód wydaje sie im końcem świata. I wtedy trzeba
            ratować się różnymi metodami. I przepraszam, ale każda jest dobra,
            aby wyjść na prostą.
            • nangaparbat3 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 23:11
              anpika1 napisała:

              > Chciałam o coś zapytać złośliwie, bo jako osoba inteligentna, bywam
              > złośliwa

              Jak ładnie.
              Ale trzeba by napisac: jako osoba inteligentna i agresywna bywam zlosliwa.
              Bo zlosliwosc to forma agresji.
              I moze zdecydujesz sie na jeden nick w jednym watku?
              • anpika1 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 22.05.09, 09:11
                nangaparbat3 napisała:

                > anpika1 napisała:
                >
                > > Chciałam o coś zapytać złośliwie, bo jako osoba inteligentna,
                bywam
                > > złośliwa
                >
                > Jak ładnie.
                > Ale trzeba by napisac: jako osoba inteligentna i agresywna bywam
                zlosliwa.
                > Bo zlosliwosc to forma agresji.
                > I moze zdecydujesz sie na jeden nick w jednym watku?
                >
                >
                >
                No cóż, jeżeli uważasz, że złośliwość jest formą agresji, masz prawo.
                Natomiast, jeśli chodzi o nick, wątek założyła moja przyjaciółka
                rozwódka na moim komputerze, podczas wspólnego spotkania. Ja nie
                jestem taka zdolna jak ona, kursów tylu nie pokończyłam. Wczoraj jej
                powiedziałam, że rozpętała dyskusję i zamilkła. I wygląda, że ja mam
                schzofrenię.
    • der1974 Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 21.05.09, 22:35
      No tak. Panie zaczęły żyć pełnią życia po rozwodzie. A wszystko to
      wina złych i niedobrych mężów. Pewnie i tak bywa.

      Myślę, że wielu mężczyzn nie dorosło do spełniania obowiązków
      małżeńskich. To prawda. Jakość mężczyzn mocno spadła w ostatnich
      latach to niewątpliwe jest. Mają w dupie emocjonalną stronę związku,
      nie chcą rozmawiać, uważają się za skończone ideały i wspaniałych
      kochanków. A z drugiej strony trzymają żony na smyczy i wiecznie
      kontrolują wszystko. Taka sprzeczność kompletna i bezpodstawna. To
      powoduje pewnie, że kobiety czują się lepiej uciekając od takich
      typów. Tak to przynajmniej odbieram. Wcale mnie to nie dziwi.

      Pozostaje pytanie co powoduje, że mężczyźni są niedojrzali i
      dlaczego takich mężów wybrałyście?

      Ja sam lepszego wyboru nie dokonałem kiedyś tam.

      Pamiętam doskonale okres ulgi po rozstaniu i pewną fazę maniakalną.
      Jednak osobiście już mam po dziurki w nosie tego życia pełnią i bez
      zobowiązań. Może jako mężczyzna nie czułem się stłamszony w
      małżeństwie? Nie wiem. Może dlatego tak do końca tego nie rozumiem.
      Nie oceniam naprawdę.

      Wiem, że ja akurat chcę budować związek, precyzować go, czynić
      lepszym i ściślejszym. Nie mówię nie małżeństwu. Nie wydaje mi się,
      żeby to była przyczyna naszych ograniczeń. Ograniczenia tkwią tylko
      w nas samych. Może potrzeba samotności i szaleństwa żeby to pojąć?
      Nie wiem.

      Chcę sformalizować mój związek poprzez małżeństwo i nie widzę
      niebezpieczeństwa w tym dla swojej tożsamości. Nie sądzę, żeby
      małżeństwo miało zmienić moje nastawienie do życia, moje pasje i mój
      sposób życia. I nie sądzę, żebym prez małżeństwo chciał i miał
      jakiekolwiek możliwości stłamszenia kobiety, którą kocham. To
      nonsensowne mi się wydaje.
      • scindapsus Re: Po rozwodzie zaczęłam żyć normalnie 22.05.09, 08:43
        Ja ten temat przepracowałam z psychologiem.Wiem juz jakie błędy
        popełniłam.Teraz odreagowywuję rozwód i własną głupotę, bo pretensje
        mogę mieć tylko do siebie.W końcu to ja wybrałam takiego a nie
        innego mężczyznę na męża.A ze mnie okłamał i nasze priorytety się
        rozjechały, to nie było sensu trwać w tym układzie.
        Nie wiem co bedzie dalej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja