Zachowania mojej rodziny...

17.05.09, 23:46
Zastanawiam się, czy to ja zwariowałam, czy to świat – a raczej moja rodzina –
oszalał.
Ponad rok temu mój mąż wniósł pozew o rozwód. Po miesiącach walki o nas, o
niego – skapitulowałam. Poddałam się, ponieważ każde moje staranie się było
skutecznie torpedowane, jednocześnie atmosfera w domu – bo mąż nie wyprowadził
się – pogarszała się, średnio odpowiada mi rola praczki, sprzątaczki i
służącej, popędzanej razami i wiecznymi przejawami niezadowolenia.M. odchodzi
– od niepracującej zony, od dziecka, którego niepełnosprawność kwestionował
nawet przed sądem ( dzięki staraniom jego adwokata musieliśmy przejść przez
powtórną diagnozę syna w ośrodku wybranym przez męża – wbrew jego oczekiwaniom
ośrodek potwierdził autyzm dziecka )
Długo czułam się winna – aż do momentu, gdy okazało się że mój mąż mnie
zdradzał i to od chwili gdy zaszłam w ciążę – znoszoną źle, częściowo spędzoną
na patologii ciąży co wiązało się z brakiem seksu i ciepłych obiadów w domu uncertain
Moja rodzina o tym wie. Niejednokrotnie byli świadkami wyzwisk kierowanych do
mnie, do syna i do nich samych. Mąż przynał się przy nich do zdradzania mnie.
Schudłam – zrzuciłam 12 kg. Mimo to jestem „godzillą” jednocześnie mój mąż
bardzo przytył. Kupowaliśmy kurtkę mężowi – śmiałam, w obecności mojej rodziny
stwierdzić, że dany rozmiar jest za mały. Po powrocie do domu odebrałam
telefon od mamy i brata ze stwierdzeniem, że źle się do męza odnoszę i że go
zrażam do siebie. Wieczorem mój brat zadzwonił do mnie z pytaniem , czy na
wakacje jedziemy na rodzinną działkę. Ja z synem oczywiście się wybieram. Ale
mój brat stwierdził, że on che jechać, ale nie ze mną i moim dzieckiem ale ze
mną, dzieckiem i mężem....
Nie wiem, nie rozumiem, nie pojmuję. Mój mąż – zdrajca, kwestionujący chorobę
własnego dziecka i odmawiający udziału nie tylko w jego leczeniu ale i
finansowaniu tegoż, wyzywający mnie przy moich rodzicach, wyzywający moją
własną matkę przy moim ojcu ( sic! ) , pokazujący smsy od licho wie jakich
panienek z tekstami typu ' kochanie, jak się rozwiedziesz, to zadzwoń” jest
... nie wiem, cenniejszy dla mojej rodziny niż ja.
Nie radzę sobie z tym – nie dość, że straciłam partnera – któremu ufałam i
którego kochałam aż do samego końca to jeszcze moja rodzina, które twierdzi że
mnie kocha, rozumie i której nigdy ( w moim odczuciu ) nie zawiodłam, wydaje
się bardziej zwracać uwagę na mojego jeszcze męza niż na mnie....
proszę, nie piszcie, że może mają rację, że powinnam zastanowić się nad sobą
-z robiłam to. Moim jedynym grzechem jest zbytnie skoncentrowanie się na
rodzinie a nie na sobie. Mój mąz dziś kupił sobie kurtkę za 700 zł, mnie
wypominając spodnie z lumpeksu za 12 zł uncertain
To mój mąz odmowił mi seksu stwierdzając, ze nie spełniam jego oczekiwań ( nie
ma to jak po jakimś czasie urozmaicić sobie życie w trójkącie ) - co zresztą
też oznajmił moim rodzicom , ograniczył mi pieniądze ( kontroluje nawet
rachunki ze sklepów, przeznaczając na miesięczne utrzymanie rodziny –
jedzenie, ubrania,leki, rozrywka, chemia itp. - 800 zł ) , przepisał polisę
na życie ze mnie i własnego syna na brata, ktorego widział ostatni raz jakieś
5 lat temu. I to rodzinka też wie. Chodziłam w tak starych butach – bo mąż nie
dał mi na nowe, że się rozpadały – moja mama kupiła mi nowe. Nie wynika to z
niskich zarobków męza, bo jego dochody dwukrotnie przewyższają średnia
krajową. Po prostu mój jeszcze mąz uważa, że skro nie pracuję ( a jak mam
pracować, skoro jako jedyna chodzę z synem na rehabilitację- psycholog,
pedagog, logopeda, Integracja sensoryczna, Bio feedback, masaże, rehabilitacja
ruchowa, psychiatra, neurolog -5 dni w tygodniu i pracuję z nim w domu, syn
uczy się jeżyka polskiego tak, jak my uczymy się języków obcych, nie tylko
trzeba z nim ćwiczyć np. odmianę przez przypadki danego wyrazu, ale jeszcze
trzeba się do tego przygotować ) to nie mam żadnych praw do „jego” pieniędzy,
które on może trwonić dowolnie ( hotel za dobę w ramach odpoczynku po tygodniu
pracy 450 zł ).
Pogodziłam się ( a raczej przyjęłam do wiadomości ) fakt , że odchodzi i do
ostatka korzysta z dobrodziejstwa inwentarza – obiadów na zamówienie,
wyprasowanych koszul , pozmywanych naczyń i kupionych ostrzy do maszynki.
Przyswoiłam, że mam za duży biust, nie takie wykształcenie i nie tę tonację
głosuuncertain Ale postawy mojej rodziny – mojej, nie jego, bo ta nie utrzymuje z
nami ( z nim też ) w zasadzie żandego kontaktu, rodziny, która stwierdza, że
wyszłam za chama i nie rozumie mojego dawnego uczucia do niego – pojąć i
przyswoić nie mogę....
    • maza15 Re: Zachowania mojej rodziny... 18.05.09, 07:52
      Sądzę,Twoja rodzina boi się,że nie poradzisz sobie bez męża,stąd
      takie zachowanie.
      Nie rozumiem dlaczego mu usługujesz,skoro sprawa rozwodowa w toku???
      Prasujesz koszule,gotujesz?! Pozwalasz się traktować tak,jak on to
      robi.
      • agnieszkatk Re: Zachowania mojej rodziny... 18.05.09, 11:11
        Jak mu nie ugotuję, to odliczy mi z pieniędzy na życie kwotę na jedzenie w barze...
        Jak mu nie uprasuję, to będzie się prasował rano przed wyjściem - przerabiałam
        to - co w konsekwencji doporowadzało do tego, że robił to tak długo, że syn nie
        zdążał do przedszkola na śniadanie... Mieszkamy dość daleko od przedszkola, nie
        ma tam dobrego dojazdu komunikacją miejską, za daleko, żeby chodzić rano
        piechotą więc mąż wozi nas samochodem - ma dosłownie po drodze do swojej pracy.
        Zeby mi za dobrze nie było ja jadę z nimi , bo mąż sam syna nie odwiezie ( bo
        nie ) i wracam piechota...
        • chalsia Re: Zachowania mojej rodziny... 18.05.09, 11:51
          > Jak mu nie uprasuję, to będzie się prasował rano przed wyjściem -
          przerabiałam
          > to - co w konsekwencji doporowadzało do tego, że robił to tak
          długo, że syn nie
          > zdążał do przedszkola na śniadanie...

          wielkie mi mecyje - niech se pan i władca prasuje koszule, a Ty w
          tym czasie daj dziecku śniadanie - potem możecie już jechać do
          przedszkola. I po sprawie.

          A co do finansów - złóż do sądu pozew o zaspokajanie potrzeb
          rodziny i wypłate zasądzonej kwoty przez zakład pracy męża do
          Twoich rąk - tu masz odpowiednie linki:

          www.forum.prawnikow.pl/276.htm
          forumprawne.org/prawo-rodzinne-opiekuncze/21702-zaspokojenie-potrzeb-rodziny.html

          www.bankier.pl/wiadomosc/Obowiazek-zaspokajania-potrzeb-rodziny-przez-malzonka-1285427.html
    • a.b1 Re: Zachowania mojej rodziny... 18.05.09, 12:32
      a usiadłaś choć raz z mamą i zapytałaś ją czemu tak jest? Dlaczego
      nie trzymają Twojej strony?
    • karolina331 Re: Zachowania mojej rodziny... 18.05.09, 14:12

      • Co jest przemocą w rodzinie?

      Przemoc domowa to wszelkie incydenty gróźb, przemocy lub nękania:
      psychicznego, fizycznego, seksualnego, ekonomicznego lub
      emocjonalnego między osobami dorosłymi, którzy żyją w związku
      partnerskim lub są członkami tej samej rodziny. Przemoc domowa
      często polega na szeregu obelżywych zachowań, z których nie
      wszystkie muszą być agresywne.

      Ofiarami przemocy w rodzinie mogą być zarówno kobiety, jak i
      mężczyźni.
      Kobiety, jako fizycznie słabsze od mężczyzn są jednak znacznie
      bardziej narażone na systematyczne i najbardziej drastyczne formy
      przemocy domowej, z przemocą seksualną włącznie.

      Często przemoc domowa jest skierowana także przeciw najsłabszym –
      dzieciom.

      Jak rozpoznać przemoc w rodzinie?

      Każdy przypadek przemocy w rodzinie jest odrębny, jednak istnieją
      wspólne elementy dla związków naznaczonych przemocą. Są to:
      • Destruktywna krytyka i słowne ubliżanie: np. krzyki, drwiny,
      oskarżanie, wyzwiska, werbalne groźby.
      • Taktyka nacisków: dąsanie się, grożenie niedawaniem
      pieniędzy na życie, wyłączeniem telefonu, zabraniem auta,
      popełnieniem samobójstwa, zabraniem dzieci, złożeniem skargi na
      policję jeśli nie podporządkujesz się bezkrytycznie woli
      partnera/ki, opowiadanie rodzinie i znajomym kłamstw o tobie,
      wmawianie ci, że nie masz wyboru, że sobie sam/a nie poradzisz w
      życiu.
      • Brak respektu i szacunku: ustawiczne upokarzanie ciebie w
      obecności osób trzecich, przerywanie gdy mówisz, gdy telefonujesz,
      kiedy wykonujesz jakieś czynności, uporczywe nieodpowiadanie na
      twoje pytania, zabieranie pieniędzy z twojego portfela bez
      uzgodnienia, odmowa pomocy przy dzieciach i pracach domowych.
      • Nadużycie zaufania: okłamywanie ciebie, celowe
      nieprzekazywanie ci informacji od osób trzecich, ciągłe okazywanie
      zazdrości, zdradzanie, niedotrzymywanie obietnic i wspólnych
      uzgodnień.
      • Izolowanie: podsłuchiwanie lub blokowanie rozmów
      telefonicznych, dyktowanie ci dokąd możesz wychodzić, zabranianie
      bywania u rodziny lub przyjaciół.
      • Nękanie: śledzenie i sprawdzanie ciebie, otwieranie twojej
      poczty, sprawdzanie twoich bilingów, publiczne szydzenie z ciebie.
      • Groźby: agresywna gestykulacja, zakrzykiwanie ciebie,
      niszczenie twoich rzeczy, wywijanie nożem lub innym groźnym
      narzędziem, grożenie ci śmiercią lub skrzywdzeniem dzieci.
      • Przemoc seksualna: zmuszanie siłą i groźbą do współżycia
      płciowego.
      • Przemoc fizyczna: bicie, gryzienie, szczypanie, kopanie,
      szarpanie i wyrywanie włosów, pchanie, duszenie, przypalanie.
      • Wypieranie się: zaprzeczanie zarzutom złego traktowania,
      wmawianie tobie że sam/a ponosisz winę za złe traktowanie,
      okazywanie przy innych dobroci i wyrozumiałości, płacz i błaganie o
      przebaczenie, przyrzekanie, że złe traktowanie nigdy więcej się nie
      powtórzy.


      Z uwagi na to, że osoby dopuszczające się przemocy zazwyczaj
      zachowują się na zewnątrz inaczej niż w czterech ścianach rodzinnego
      domu, większość ludzi z ich otoczenia nie zdaje sobie sprawy z jej
      istnienia. Czasem trudno nawet uwierzyć, że ktoś tak – zdawałoby
      się – przyzwoity tak nieludzko traktuje swoją rodzinę.

      Obawa, że nikt ci nie uwierzy, może dodatkowo utrudnić decyzję o
      zwrócenie się o pomoc. Pamiętaj, że nie ma usprawiedliwienia dla
      przemocy w rodzinie. Użycie przemocy wobec rodziny to czyn, za który
      sprawca powinien ponieść konsekwencje. Chroń siebie i dzieci!


      Policyjny telefon zaufania
      • tel. 0800 283 107

      I to by było na tyle.
      Dzwoń. Tam Ci pomogą.

    • leptis ... 18.05.09, 14:51
      Tez podejrzewam, ze Rodzice+Brat boja sie odpowiedzialnosci za Ciebie.
      Czuja sie po prostu wystraszeni Twoim rozwodem.

      To jest jednak te 100 km od W-wy, gdzie mieszkasz.
      Nie wszystko widza nacodzien.

      Z N-tej rozprawy wynikalo pamietam ze masz gdzie mieszkac,
      ale byla chyba mowa o mieszkaniu u rodzicow. Popraw jesli sie myle.

      Tak jak i Ty rodzina musi dojrzec do rozwodu Corki/Siostry , choc tempo dojrzewania boli bardzo.

Pełna wersja