Już nie wiem co mam robić

21.05.09, 10:39
Moje małżeństwo rozsypywało się 2 lata,kłótnie awantury przy dziecku
itd.Chciałam je ratować rozmawiałam z mężem,proponowałam terapię,on nie
reagował,wiec sobie odpuściłam.Ja zaczęłam pracować miałam "swoje" pieniądze i
planowałam złożyć pozew.Niestety go nie złożyłam,poznałam mężczyznę i zaszłam
w ciąże.powiedziałam o tym mojemu mężowi,on na to no trudno i tak cie już nie
kocham.Byłam trochę tym wszystkim oszołomiona,a on w tym czasie złożył pozew
że on był cały czas idealny ja sobie kochanka znalazłam i chce orzekać moja
winę.I tu jest mój problem czy walczyć o to że winni jesteśmy oboje czy ja z
powodu ciąży nie mam szans.nie chce powoływać świadków ale bez nich się nie
obronie,chciałabym to jak najszybciej zakończyc(sprawy jeszcze nie było) a
rozwód z mojej winy wiadomo jakie niesie konsekwencje(alimenty na męża itd)
    • sauber1 Re: Już nie wiem co mam robić 21.05.09, 11:46
      aqa82 napisała:

      > Byłam trochę tym wszystkim oszołomiona,a on w tym czasie złożył pozew
      > że on był cały czas idealny ja sobie kochanka znalazłam i chce orzekać moja
      > winę.I tu jest mój problem czy walczyć o to że winni jesteśmy oboje czy ja z
      > powodu ciąży nie mam szans.nie chce powoływać świadków ale bez nich się nie
      > obronie,chciałabym to jak najszybciej zakończyc(sprawy jeszcze nie było) a
      > rozwód z mojej winy wiadomo jakie niesie konsekwencje(alimenty na męża itd)

      Ty jesteś kobietą, skoro tak mówisz, czegoś tu nie rozumiem?
      Nie układało wam się w związku, miałaś prawo do szczęścia, a przy odrobinie
      sprzyjających wiatrów to on w efekcie może być winień rozkładu i być może Tobie
      i dziecku na mocy wyroku sądu będzie zobowiązany łożyć duże alimenta,
      porozmawiaj ze sprytniejszymi, co maja doświadczenia więcej w tej dziedzinie. Do
      nowelizacji kodeksu rodzinnego daleko jeszcze korzystaj z chwili, prawo za Tobą
      murem stoi. Być może ze to zabrzmiało dość kontrowersyjnie, ale jakie mamy
      przykłady z życia, może jednak odrobina szczerości by się jednak przydała w
      zamieszczanych tu wypowiedziach, kto następny, bardzo proszę ... ?wink
    • fragile66 Re: Już nie wiem co mam robić 21.05.09, 11:55
      Aqa, no niestety marnie to widzę.

      Wszystkie dowody będą świadczyły przeciwko tobie i mąż bardzo
      rozsądnie się zachował (ze swojego samolubnego punktu widzenia).
      Miałem niemal identyczną sytuację do twojej, tylko z odwróconymi
      płciami (no i bez ciąży, oczywiście smile

      Szukaj dowodów na to, że małżeństwo rozpadło się już wcześniej,
      zanim poznałaś innego mężczyznę.

      Może jakieś maile od męża z groźbami?
      sms-y z potwierdzeniem ustaleń?
      w ostateczności ktoś z rodziny lub znajomych, którym się zwierzałaś
      z kłopotów (musi to być ktoś zaufany i posiadający mocne nerwy oraz
      nieco umiejętności aktorskich - ja na szczęście miałem brata,
      którego zeznania sąd apelacyjny uznał za najbardziej wiarygodne i
      kluczowe dla sprawy)

      Jeśli nie dostarczysz tego sądowi, to niestety mąż cię rozjedzie
      czołgiem i będziesz musiała się pogodzić z wyrokiem rozwodu z twojej
      winy (który - notabene - nie byłby całkowicie nieuczciwy, no ale
      doradzamy tutaj tobie, a nie mężowi smile)

      powodzenia!
      • sauber1 Re: Już nie wiem co mam robić 21.05.09, 12:09
        fragile66 napisał:

        > Aqa, no niestety marnie to widzę.

        A ja uważam, że w rozbitym związku, ciąża z kimś innym niekoniecznie musi mieć
        jednoznaczny wpływ na przesądzenie o winie.
        Często mam wrażenie, że ludziom mylą się pojęcia religii z prawem, w końcu nie
        żyjemy na szczęście w kraju islamskim i bez względu na płeć mamy prawie takie
        same prawa, gdzie "prawie" czasem stanowi kolosalną różnicę ...
    • tricolour Mąż postępuję bardzo rozsądanie... 21.05.09, 12:16
      ... bo prawnie będzie ojcem dziecka więc chce uniknąc alimentów na
      nie swoje dziecko - słusznie.

      Sąd zawiesi postepowanie rozwodowe do czasu wyroku sprawy o
      zaprzeczenie ojcostwa. Potem będzie z górki i dostaniecie rozwód -
      ale z czyjej winy, to już inna sprawa.

      Ciekawe, że gdyby męzowi traiło się dziecko na boku, to byłby winny.
      Gdy sie trafia Tobie - to też on ma być winny?
    • chalsia Re: Już nie wiem co mam robić 21.05.09, 12:42
      > Moje małżeństwo rozsypywało się 2 lata,kłótnie awantury przy
      dziecku
      > itd.Chciałam je ratować rozmawiałam z mężem,proponowałam
      terapię,on nie
      > reagował,wiec sobie odpuściłam.Ja zaczęłam pracować
      miałam "swoje" pieniądze i
      > planowałam złożyć pozew.Niestety go nie złożyłam,poznałam
      mężczyznę i zaszłam
      > w ciąże

      jest takie powiedzenie - jak se pościelesz, tak się wyśpisz.
      Dla sadu IMHO jasnym będzie, że albo Ty ponosisz winę rozpadu
      związku albo wina lezy po obu stronach. Na rozwód z jego winy nie
      ma co marzyć.
      WTEDY, gdy chciałaś nie złozyłaś pozwu o rozwód. Potem poznałas
      faceta - i NADAL nie złożyłaś wniosku o rozwód. Gdybyś wtedy się
      rozwodziła, to miałabyś szansę na rozwód bez orzekania Twojej winy
      albo na orzeczenie jego winy.
      • sauber1 Re: Już nie wiem co mam robić 21.05.09, 14:39
        chalsia napisała:


        > jest takie powiedzenie - jak se pościelesz, tak się wyśpisz.

        A MSZ to sprawa jeszcze nie przesądzona, nie znamy wszystkich faktów i powodów
        tego rozkładu, a co do zasady sąd zawsze bierze, a na pewno powinien dość
        skrupulatnie pod uwagę wszystkie okoliczności i zdarzenia mające wpływ na
        sprawiedliwe rozstrzygnięcie sporu. wink
    • karolina331 Re: Już nie wiem co mam robić 21.05.09, 15:31
      Marnie to wygląda.
      Mąż jest zdecydownie w lepszej sytuacji i dobrze o tym wie.
      Rozwód będzie prawie na 100% z winy ciężarnej z kochankiem (a więc
      niewiernej) żony.
      • sauber1 Re: Już nie wiem co mam robić 21.05.09, 17:09
        karolina331 napisała:

        > Marnie to wygląda.
        > Mąż jest zdecydownie w lepszej sytuacji i dobrze o tym wie.
        > Rozwód będzie prawie na 100% z winy ciężarnej z kochankiem (a więc
        > niewiernej) żony.
        >
        Może i się mylę, ale od lat '50 obyczaje zmieniły lekko swoje oblicze, my już kroczem do Europy
        www.serwisprawa.pl/porady_prawne,83,585,zdrada_jako_zawiniona_przeslanka_rozowodowa_i_jej_znaczenie_przy_orzeczeniu_rozwodu
        • takajuzpo poczekasz i bedzie dobrze 21.05.09, 20:21
          Sauber ma racje. Oddzielcie swoje katolickie poglądy i nastawienia od prawa. Sad powinien ( tylko powinien) wziąć pod uwagę to ze malzeństwo sie dawano rozpadlo i ciąza nie jest zadną przyczyną rozkladu, to klasyczna "wpadka" ( co nie zmienia faktu ze moze i szczesliwa wink ) po rozpadzie i teraz nie danie rozwodu ( niestety po zawieszeniu do czasu porodu) bylo by glupotą.
          • chalsia Re: poczekasz i bedzie dobrze 21.05.09, 23:32
            > Oddzielcie swoje katolickie poglądy i nastawienia od prawa.

            A ty niby skąd wiesz jakie akurat mamy poglądy religijne i nastawienie z tego
            wynikające?
            • dede43 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 01:21
              Mąż mojej siostrzenicy zdradzał ja, potem sie wyprowadził do kochanki, i złożył
              pozew o rozwód bez orzekania o winie, choć wina była ewidentnie jego. Sąd orzekł
              wspólna wine, bo zdaniem sądu ..... "nie walczyła pani dostatecznie mocno o to
              małżenstwo" Siostrzenice aż zamurowało. Wyszlajany po cudzych lóżkach mąz
              winien być przyjęty przez żone spowrotem, nawet jak tego nie chce, bo inaczej
              żona jest współwinna rozpadu. Paranoja.
              • karolina331 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 09:05
                Nie jestem katoliczką.

                I tu nie liczą się MOJE poglądy, tylko STANOWISKO SĄDU.
                A przy odpowiednim zachowaniu się męża - niewierna żona będzie na
                straconej pozycji. I tyle.
                Tak trudno to zrozumieć?

                W każdym razie czeka ją trudny i upokarzający proces.
                Lepiej było złożyć ten pozew, albo poczekać z ciążą.
                A tak mleko się wylało.

                Mąż ma DUŻO do stracenia, bo w świetle prawa zapiszą mu cudze
                dziecko niejako automatycznie ze wszelkimi tego konsekwencjami, co
                później musiałby odkręcać (co też kosztuje), więc będzie się bronił.
                Skutecznie.
                • chalsia Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 09:35
                  > Mąż ma DUŻO do stracenia, bo w świetle prawa zapiszą mu cudze
                  > dziecko niejako automatycznie ze wszelkimi tego konsekwencjami,
                  co
                  > później musiałby odkręcać (co też kosztuje), więc będzie się
                  bronił.
                  > Skutecznie.

                  to nie ma związku. Nawet jak JUTRO dostanie rozwód z winy żony, to
                  i tak formalnie będzie uznany za ojca dziecka (bo ono urodzi się
                  przed upływem 300 dni od rozwodu), więc czy tak czy siak czeka go
                  sprawa o zaprzeczenie ojcostwa. Albo sam o to wniesie albo autorka
                  watku - oboje mają na to 6 miesięcy od urodzenia dziecka.
                  • aqa82 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 09:59
                    Dziękuje wszystkim za odpowiedzi. ja z moim mężem od 2 lat spaliśmy w osobnych
                    łóżkach,w tym czasie byliśmy ze sobą może 3 razy,ostatni raz w sierpniu,a ja
                    jestem już w 6 miesiącu i on od razu wiedział że nie ma opcji ze to jego,ja się
                    z tej ciąży bardzo cieszę(mimo ze to wpadka ze spiralą)Mieszkam z nowym
                    partnerem i moim dzieckiem,które go w pełni akceptuje i tworzymy rodzinę,moje
                    dziecko wreszcie się uśmiecha.
                    Ja ma ochotę powiedzieć w sadzie tak to moja wina proszę o rozwód jak
                    najszybciej,bo ja mam rodzinę i jestem szczęśliwa.mąż orzeka moja wine bo sie
                    boi ze ja go podam o alimenty na siebie.a ja i tak wyjde za mąz wiec to nie
                    bedzie aktualne.boje sie innych konsekwencji ciazacych na mnie z powodu
                    winy,alimenty na niego i nie wiem co jeszcze.on twierdzi że nigdy tego nie zrobi
                    ale w zyciu jest róznie.
                    • sauber1 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 10:20
                      aqa82 napisała:

                      > boje sie innych konsekwencji ciazacych na mnie z powodu
                      > winy,alimenty na niego i nie wiem co jeszcze.on twierdzi że nigdy tego nie zrob
                      > i
                      > ale w zyciu jest róznie.

                      Jak najbardziej słuszne są Twoje obawy, ale jak chcesz być szczęśliwa w nowym
                      związku, odciąć się na zawsze od niemiłej przeszłości, straconego czasu, pomyśl
                      o tym byś nie była kiedyś w głupiej, kłopotliwej sytuacji tylko dlatego że masz
                      dziś dobre intencje i mięciutkie serduszko. Pomyśl o aktualnym partnerze i
                      wspólnym dziecku które będzie od was oczekiwać radości. Życie pełne
                      niespodzianek, jutru to pojecie względne, a natura ludzka często przewrotna, nie
                      bagatelizuj sprawy, co najwyżej zgodzić się powinnaś na winę obu stron, i niech
                      już się tłumaczy, a nie jest bez winy - prawda?
                      • marija777 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 10:39
                        Nawet nie zgadzaj się brać winę na siebie!!!! Ja jestem w podobnej sytuacji. Z
                        mężem od kilku lat nie żyję nie mieszkam, mam dziecko z innym. Maż wystąpił o
                        zaprzeczenie a ja złożyłam pozew bez orzekania. Jeśli oboje na sali stwierdzicie
                        jasno, że dziecko jest nie męża, to się sprawa może odbyć, bez czeka na
                        zaprzeczenie. Tak było u mnie. Mąż wystąpił o odroczenie terminu rozprawy, ale
                        sędzia stwierdził, że nie widzi powodów, bo wszyscy doskonale wiedzą czyje jest
                        dziecko i sprawa o zaprzeczenie niech się toczy swoim rytmem i przeszedł do
                        przesłuchania nas. Mąż też w odpowiedzi domagał się orzeczenia mojej winy, ale
                        już na 1 sprawie mogło być po wszystkim ale się upierał tej winy. zależy jak sąd
                        do tego podejdzie??? W naszym wypadku sugerował wręcz, żeby nie orzekać, albo
                        obopólną winę orzec. Ale niestety, upór męża i niepohamowana chęć zemsty
                        spowodowały, że czekam na kolejną sprawę i pewnie przesłuchania świadków i inne
                        świństwa!!!!
                        A jeśli nie jest wniesiona sprawa o zaprzeczenie, to sąd nic nie będzie odraczał.
                        Trzymaj się, będę śledziła Twój wąteksmile
                        • marija777 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 10:40
                          A jeszcze dodam, że sędzia też powiedział, że nie widzi tu zdrady, ani
                          jednoznacznej winy skoro od kilku lat ze sobą nie żyjemy!!!!
                          • jumanji_7 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 11:52
                            marija777 napisała:

                            > A jeszcze dodam, że sędzia też powiedział, że nie widzi tu zdrady, ani
                            > jednoznacznej winy skoro od kilku lat ze sobą nie żyjemy!!!!

                            Właśnie takich na poparcie słów tej kobiecie potrzeba, dopóki walczymy
                            zwycięzcami jesteśmy. Europejska Konwencja praw człowieka zabrania dyskryminacji
                            i to, że w trakcie rozpadu całkowitego, choć oficjalnego małżeństwa, ktoś ma
                            dziecko niekoniecznie ze współmałżonkiem nie powinno być powodem, by w
                            dzisiejszych czasach budować stosy. Każdy ma prawo rozporządzać sobą, wola
                            człowieka rzecz święta.
                        • sauber1 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 10:47
                          marija777 napisała:


                          > Trzymaj się, będę śledziła Twój wąteksmile

                          No to nas przybywa smile
                          I prośba, myśl dziewczyno by ciążę donosić w spokoju, nie masz czym się
                          stresować, w sądzie też tylko ludzie pracują. Ciąża na szczęście nie jest
                          przestępstwem jeszcze w myśl prawa. Głowa do góry i nie daj się wykręcić smile
                  • sauber1 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 10:07
                    Doskonale matka dziecka może wnieść do sądu rodzinnego o zaprzeczenie ojcostwa,
                    albo w USC podać dane biologicznego ojca. Jaki problem, tu chodzi o to, że mąż
                    ją wyprzedził jako pierwszy złożył pozew o rozwód. Aqa82 może też się do tego
                    pozwu pisemnie ustosunkować złożyć oświadczenie woli, domagać się orzeczenia
                    winy męża odpowiednio uzasadniając wniosek. To dopiero się zaczęło, finału nie
                    przesadzajmy, poczekajmy na oficjalny wynik. Uważam że kobieta tu ma 99% szansy,
                    choć ten jeden % tez może zaważyć? Nie zbadane są wyroki wink
                    • tricolour No właśnie nie może... 23.05.09, 15:37
                      ... podać w USC danych biologicznego ojca, bo dzieci w małżeństwie
                      jako ojca mają męża matki. Żeby było inaczej trzeba wygrać sprawę o
                      zaprzeczenie ojcostwa.

                      Ta procedura ma chronić dzieci, by miały jakiegoś prawnego ojca gdy
                      faceci będą toczyli spór, który to jest ojcem. Także chroni
                      facetów "z ulicy" którym nie można przypisać ojcostwa, po kryjomu
                      podając dane w USC.
                      • sauber1 Re: No właśnie nie może... 23.05.09, 16:10
                        tricolour napisał:

                        > ... dzieci w małżeństwie jako ojca mają męża matki.
                        > Żeby było inaczej trzeba wygrać sprawę o zaprzeczenie ojcostwa.
                        > Ta procedura ma chronić dzieci, by miały jakiegoś prawnego ojca
                        > gdy faceci będą toczyli spór, który to jest ojcem.
                        > Także chroni facetów "z ulicy" którym nie można przypisać
                        > ojcostwa, po kryjomu podając dane w USC.

                        No tak, ja tu sobie pozwalam na wolne żarty, a przed chwilą doszły mnie słuchy,
                        miałem telefon, że najprawdopodobniej moja była żona jest w ciąży, a rozwód
                        dopiero od marca, ale ja z biologicznym ojcem, nie mam zamiaru toczyć
                        najmniejszych bojów, niechaj ma ta satysfakcje, tak to jego wink
                        • tricolour No... 23.05.09, 16:16
                          ... zależy w którym miesiącu ta ciąża. Jeśli dziecko urodzi się przed upływem
                          300 dni od rozwodu, to będziesz tatusiem...
                          • sauber1 Re: No... 23.05.09, 16:28
                            tricolour napisał:

                            > ... zależy w którym miesiącu ta ciąża. Jeśli dziecko urodzi się przed upływem
                            > 300 dni od rozwodu, to będziesz tatusiem...

                            Myślę że przed i to sporo, o ile to info faktem, ale to na naczelnika może być,
                            w razie jaby biologiczny nie zechciał, no nie strasz mnie ! wink
                    • tricolour A jeśli chodzi o winę... 23.05.09, 15:45
                      ... to pamietajmy, że chodzi o wyłączną winę.

                      Raczej trudno będzie udowodnić kobiecie w ciąży z innym facetem, że
                      starała się ratować małżenstwo, a CAŁA wina leży po stronie męża.
                      Ciąża jest dowodem, że nawiązane zostały nowe relacje, na tyle
                      bliskie, że jest dziecko z nowego związku - a to przekreślało chęć
                      naprawy małżenstwa ponieważ naprawa małżeństwa nie polega na ciąży z
                      innym facetem. Wręcz przeciwnie.
                      • sauber1 Re: A jeśli chodzi o winę... 23.05.09, 15:53
                        tricolour napisał:

                        > ... to pamietajmy, że chodzi o wyłączną winę.
                        >
                        > Raczej trudno będzie udowodnić kobiecie w ciąży z innym facetem, że
                        > starała się ratować małżenstwo, a CAŁA wina leży po stronie męża.
                        > Ciąża jest dowodem, że nawiązane zostały nowe relacje, na tyle
                        > bliskie, że jest dziecko z nowego związku - a to przekreślało chęć
                        > naprawy małżenstwa ponieważ naprawa małżeństwa nie polega na ciąży z
                        > innym facetem. Wręcz przeciwnie.

                        I tu muszę się zgodzić, a co do tego wyżej, to też super sprawa, sąsiadka w
                        ciąży, a chłop z rok na wojnie ... wink
                        • tricolour Nie tylko rok na wojnie... 23.05.09, 16:04
                          ... ale jeszcze ojcem będzie!

                          I wyobraź sobie, że matka możne takie dziecko urodzić, potem nie robić sprawy o
                          zaprzeczenie ojcostwa przez pół roku... i dziecko będzie alimentowane przez
                          "wojaka" przez lata całe.

                          Z tego wniosek jeden: wyprowadzka z domu MUSI skutkować sprawą o rozwód, bo
                          inaczej można płacić na gromadkę "swoich" dzieci nawet wtedy, gdy wojna
                          strasznie okaleczy...

                          smile
                  • karolina331 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 11:43
                    To prawda z tym "odkręcaniem" ojcostwa.
                    Ale tak będzie panu łatwiej.

                    Swoją drogą, skoro pani mieszka nadal z mężem, i "byli ze sobą" 3
                    miesiące temu (?! cokolwiek to oznacza, a oznaczać może współżycie),
                    a pani jest w SZÓSTYM miesiącu ciąży z innym panem, to sąd tym
                    bardziej utwierdzi się w przekonaniu, że nie nastąpił trwały rozkład
                    małżeństwa (co przy tej nieszczęsnej ciąży byłoby okolicznością ją
                    niejako usprawiedliwiającą) i uzna żonę za cudzołożnicę oraz
                    bezspornie winną rozpadu małżeństwa.

                    Wystarczy, że mąż nie był skończonym łajdakiem/marginesem, nie bił
                    żony, pracował i będzie miał zaangażowanego i bezczelnego adwokata.
                    • jumanji_7 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 11:57
                      karolina331 napisała:

                      > Wystarczy, że mąż nie był skończonym łajdakiem/marginesem, nie bił
                      > żony, pracował i będzie miał zaangażowanego i bezczelnego adwokata.
                      >

                      A tu jeszcze nic nie jest wiadomo, warto przeczytać wcześniej zamieszczone
                      wypowiedzi. Wyjściem tylko tu kompromis, nie ma się czym straszyć, to zbędne.
                    • scindapsus Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 11:59
                      byli ze sobą ostatni raz w sierpniu wiec to jest troche wiecej niz 3
                      miesiace wink
                      • sauber1 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 12:04
                        scindapsus napisała:

                        > byli ze sobą ostatni raz w sierpniu wiec to jest troche wiecej niz 3
                        > miesiace wink

                        Ale doskonale to dziecko może być też męża i co jak nie zgodzi się, badania
                        genetyczne, a jak nie wyklucza ojcostwa, to co będzie z nowym układem?
                        • karolina331 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 12:15
                          Nie straszę tej pani, bo nie mam w tym żadnego interesu.
                          Lepiej niech się ta pani przygotuje na szambo, bo łatwo nie będzie!
                          • aqa82 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 12:25
                            Mój mąż wie na 100% ze to nie jego,a nowy partner że to jego,nikt nie ma
                            wątpliwości.gdyby mój mąż tak się nie upierał to by były szanse na rozwód może i
                            na pierwszej sprawie ,ja bym wtedy wyszła za ojca dziecka i nawet sprawy o
                            ojcostwo by nie było a i męża jak by to była jego wina tez o alimenty bym nie
                            mogła podać(a tego on sie boi).Rachunek jest prosty sprawa za miesiac, wyrok sie
                            uprawomocni prawie kolejny miesiac.ślub za przyspieszeniem około tygodnia sie
                            czeka i po sprawie,dziecko rodzi się w drugim zwiazku małżeńskim.
                            ja mam 2 wyjscia albo wziąsść wine na siebie albo walczyć chodzic po sadach i
                            tyle.dziekuje wszystkim.szambo to było moje małżeństwo
                            • marija777 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 12:42
                              Może spójrz na to inaczej? Twoja ciąża to nie wina rozpadu związku a raczej jest
                              skutkiem tego co już wcześniej się rozpadło!!!!
                            • sauber1 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 13:06
                              aqa82 napisała:

                              >gdyby mój mąż tak się nie upierał to by były szanse na rozwód może
                              > i
                              > na pierwszej sprawie ,
                              Ale jak znamy życie doskonale może być tego finał w 2012r, i daleko jest mi do
                              zbędnej przesady wink
                              • jumanji_7 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 13:21
                                Nie, że ma "być dobrze", a musi być dobrze i niech tak się stanie smile
                                • vadera12345 Re: poczekasz i bedzie dobrze 22.05.09, 13:55
                                  Ja się nie dziwię mężowi, że domaga się rozwodu z wyłącznej winy żony.

                                  W przypadku, gdy next zniknie z życia kochanki, lub uda się nagle na lepszy ze
                                  światów, to po porodzie status materialny żony gwałtownie się pogorszy -
                                  skutkiem czego mogłaby się domagać od ex alimentów na swoją rzecz.
                                  Orzeczenie rozwodu z jej wyłącznej winy uchroni ex przed jakimikolwiek
                                  roszczeniami z jej strony.




    • prawdziwy.koliberek Re: Już nie wiem co mam robić 22.05.09, 13:50
      Jestem troche w podobnej sytuacji.Tak czytam wasze komentarze i sama
      zaczynam sie bac, jak to ze mna bedzie.Niestety, moja sprawa
      rozwodowa ciagnie sie 2 rok z roznych przyczyn.Rozstalam sie z moim
      mezem w 2007r.On pil, byl agresywny.Od kilku lat chcialam sie
      rozwiesc, ale nie mialam gdzie pojsc z dzieckiem, nie mialam stalej
      pracy, bylam na straconej pozycji.Zylam wiec z nim pod jednym dachem
      znoszac krzyki, awantury itd.Odkladalam pieniadze.Caly czas spalam w
      pokoju z dzieckiem.Kiedy mnie uderzyl, w srodku nocy z dzieckiem
      poszlam do mamy i tam zostalam.Zlozylam pozew na poczatku 2008r.On
      zwial za granice, kiedy sie o tym dowiedzial.Ja zwiazalam sie z kims
      innym.Sprawa rozwodowa byla przekladana, bo nie przychodzily zza
      granicy potwierdzenia odbioru zawiadomienia o sprawie.Trwalo to
      przez kilka miesiecy.W tym czasie zaszlam w ciaze.Odbyla sie sprawa
      z kuratorem i na niej mialam dostac juz orzeczenie sadu.Ze wzglegu
      na to, ze jego reprezentowal kurator musialam sie zgodzic na zmiane
      orzeczenia z bez orzekania na orzekanie o winie.Wina bylaby pewnie
      jego, bo na to wskazywaly wszystkie dowody.Ale przy ustaleniu
      alimentow, sama powiedzialam,ze zyje w drugim zwiazku, ze z niego
      niedawno urodzilo sie dziecko.Sedzia byla zaskoczona i powiedziala:
      Co ja mam z Pania zrobic??Nie moge dzis juz dac rozwodu- bo nie mam
      jeszcze za soba sprawy o zaprzeczenie ojcostwa.No i zaczelo
      sie.Zlozylam pozew o zaprzeczenie do drugiego Sadu.Tam 3 msc.
      czekalam na 1 sprawe.Okazalo sie,ze nie moze sie odbyc, bo nie
      przyszlo potwierdzenie zza granicy, a tamty adres podali jego
      rodzice.On to dostal, ale nie chcialo mu sie odeslac papirow do
      Sadu, jak mi napisal, nie mial czasu.Potem telefonicznie, mimo, ze
      prosilam o kuratora, dowiedzialam sie, ze beda probowac poinformowac
      go przez konsulSprawa byc moze rozpocznie sie w
      sierpniu.Szok.Wszystko mam zblokowane.Tez zastanawiam sie, jak
      P.Sedzia potraktuje to, ze teraz mam dziecko z nowym
      parnterem.Strasznie sie boje, bo nie czuje sie winna rozpadu
      malzenstwa.Nie wiem ,co bedzie, jak on wroci, bo podobno ma wrocic
      do Polski.Jak wstawi sie na sprawe, czy mozna wtedy zmienic podczas
      jej na bez orzekania o winie, czy walczyc o swoja racje?Juz jestem
      strasznie tym wszystkim zmeczona.Dodam, ze nie placi na swoje
      dziecko alimentow, podalam go do komornika.Beznadziejna sytuacjasad
    • aqa82 jeszcze jedno pytanko 22.05.09, 15:14
      Za błędy niestety trzeba płacić.jakoś to się musi zakończyć.pociesza mnie fakt
      że dziecko które urodzę rozwija się dobrze,moje starsze dzieciątko,też powoli
      jakoś odnajduje się miedzy życiem z nami a wizytami u taty.Maż widuje ją co
      drugi weekend i jeden dzień w tygodniu,tak mu wystarczy. Mam jeszcze jedno
      pytanie czy to z czyjej winy czy bez winy jest rozwód, ma wpływ na podział
      majątku,chodzi mi o to czy jak ktoś jest winny to dostani mniej niż mu się
      należy ,czy nie ma to znaczenia.
      • jarkoni Re: jeszcze jedno pytanko 22.05.09, 20:13
        Ja bardzo przepraszam, trochę się uśmiechnąłem wcześniej, bo..
        Czytałem cały wątek dokładnie i czekałem na tekst "a co z podziałem majątku,
        żebym tylko jak najwięcej dostała".
        Nie zawiodłaś mnie aqa82, chwali Ci się to..
        • sauber1 Re: jeszcze jedno pytanko 22.05.09, 20:24
          jarkoni napisał:


          > Nie zawiodłaś mnie aqa82, chwali Ci się to..

          To ja w takim razie zapraszam na "prasowanie" i możecie mnie nie lubić, tylko za
          co pytam? smile
          • aqa82 Re: jeszcze jedno pytanko 22.05.09, 23:00
            ja tu chyba czegoś nie rozumiem chodzi mi o ostatnie wypowiedzi.my w prawdzie
            nie mamy co dzielić , bo wszystko co mamy to każde z nas miało przed
            ślubem(mieszkania i samochód).wspólne są tylko meble z pokoju dziecka,ja uważam
            że synowi się należą mąż twierdzi że jemu bo z mojej winy rozwód i on je zabiera
            • sauber1 Re: jeszcze jedno pytanko 22.05.09, 23:05
              aqa82 napisała:

              > wspólne są tylko meble z pokoju dziecka,ja uważam
              > że synowi się należą mąż twierdzi że jemu bo z mojej winy rozwód i on je zabie
              > ra


              Nie daj się karmić malinami dziewczyno !!! Dasz sobie radę, tylko na spokojnie
              pomyśl.
            • tricolour Majątek wspólny... 23.05.09, 16:06
              ... dzieli się po połowie bez względu na winę orzeczoną podczas rozwodu.

              Są oczywiście wyjątki, ale patologiczne.
              • sauber1 Re: Majątek wspólny... 23.05.09, 16:14
                tricolour napisał:

                > ... dzieli się po połowie bez względu na winę orzeczoną podczas
                > rozwodu.

                Z zaznaczeniem że często te połowy bardzo się różnią wink
                • tricolour Przyznaję rację... 23.05.09, 16:17
                  ... zawsze gdy kupię dwie połówki, to różnie się po nich zachowuję...
                  • sauber1 Re: Przyznaję rację... 23.05.09, 16:23
                    smile smile smile
    • sauber1 Re: Już nie wiem co mam robić 23.05.09, 19:07
      aqa82 napisała:

      > Moje małżeństwo rozsypywało się 2 lata,


      Idąc dalej tym tokiem myślenia dochodzimy do słusznych wniosków, że nie taki
      diabeł straszny jak go malują. Myślę, że wybór tego forum i dla Ciebie jest
      bardzo trafionym. Zostaniesz dłużej z nami zrelaksujesz się trochę i coś dla
      siebie wyciągniesz, mam nadzieję że razem z partnerem uczestniczysz w tym
      wszystkim i on już odpowiednie wnioski wyciągnie a i jak znam życie wesprze
      pomoże, co dwóch to nie jeden, a w jedności siła - prawda? wink
      • aqa82 co dwóch to nie jeden, a w jedności siła - prawda? 24.05.09, 21:11
        prawda,ale myślałam ze łatwiej to będę znosić
        • sauber1 Re: co dwóch to nie jeden, a w jedności siła - pr 25.05.09, 00:06
          aqa82 napisała:

          > prawda,ale myślałam ze łatwiej to będę znosić

          Nie masz wyjścia, musisz, ale i chcesz - prawda? Wiara w sukces pcha do przodu
          każdego człowieka wink
Pełna wersja