Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliście?

25.05.09, 13:22
Jeżeli rozwiedliście się już jakiś czas temu jakie macie teraz
odczucia - czy generalnie jesteście zadowoleni, że się
rozwiedliście, czy jest wam teraz lepiej, czy nie dokucza samotność,
czy znaleźliście nowego partnera?
    • kicia031 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 25.05.09, 14:43
      Rozwod jakies 13 lat temu (kurcze, juz niepamietam kiedy dokladnie),
      wczesniej ponad 2 lata separacji.
      Tak, jestem zadowolona, ze sie rozwiodlam.
      Nie zaznalabym z tym czlowiekiem szczescia, choc jako Ex maz jest
      calkiem OK.
    • scriptus Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 25.05.09, 15:51
      Rozwód, to klęska w życiu, więc trudno, żeby był powodem do
      zadowolenia.
      Jednak już jako prawie singlowi (rozwód jeszcze nie zapadł) żyje mi
      się lepiej, niż w małżeństwie. Spokój, porządek, żadnego
      dziamgolenia, mogę robić co chcę, spotykać się z kim chcę. Dzieci
      mają już wprawdzie swoje sprawy, ale utrzymują stałą i serdeczną
      więź, z pewnością wolałbym być ojcem szczęśliwej rodziny, ale
      obecnie samemu mi jest lepiej, niż w układzie, w który się moja
      rodzina zamieniła.
    • cathy_bum Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 25.05.09, 16:36
      Od rozwodu niedługo stukną dwa lata, od faktycznego rozstania
      więcej. Wszystkie emocje dawno ucichły, nawet na forum rzadko
      zaglądam. Ani przez chwilę nie żałowałam, że do doszło do rozpadu
      tego związku. Nie widziałam żadnych szans na powrót, choć taka
      możliwość się pojawiła. Z byłym traktujemy się z sympatią. Łączy nas
      wszak wspólne dziecko, a przeszłość... to już tylko przeszłość.

      Mam wokół siebie mnóstwo przyjaciół, a dawniej zamykałam się w
      swoich kłopotach. Znacznie lepiej zarabiam niż dawniej. Podróżuję,
      spędzam czas tak, jak lubię.
      Dobrze mi było samej, choć pojawiali się na horyzoncie też
      mężczyźni. Jedni fajni, inni kompletnie do luftu. Za to teraz jest
      przy mnie ktoś, kto zawsze mnie skrycie fascynował.
      • mini_me Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 25.05.09, 19:52
        To i ja się odezwę choć prawie nie bywam tutaj...
        Za parę dni minie rok od rozwodu od rozstania nie całe dwa lata.
        Na pewno jest inaczej i wydaje mi się że lepiej! Spokojniej mniej nerwowo, a przede wszystkim zobaczyłam jaką mam siłę w sobie i ile potrafię! Młody zadowolony (choć miewa gorsze dni) ja też generalnie zadowolona (choć też bywają gorsze dni wink ale nie związane z exem bo to już minęło)! Rozwód to jedna z najgorszych rzecz jaka mi się w życiu przytrafiła i największa moja klęska ale to także kopniak do tego żeby się wziąć w garść w końcu jak Bóg drzwi zamyka to otwiera okno wink
        Do exa pretensje o to co zrobił mam nadal ale ich nie artykułuję głośno w końcu gdyby nie on nie byłoby przy mnie najcudowniejszego małego facecika który jest moim szczęściem! I jak sobie zsumuję wszystkie plusy i minusy to aktualnie wychodzę na zero smile pora chyba się o więcej plusów postarać wink

        Miło Cię widzieć chociaż wirtualnie Cathy, pozdrawiam i jak najwięcej szczęśliwych chwil życzę.
        • cathy_bum OT do mini_me 25.05.09, 20:18
          Wszelki duch! Zaginiona w akcji się odnalazłasmile) Odezwij się na
          priva, co tam u Ciebie słychać.
          • sadaga Re: OT do mini_me 25.05.09, 21:11
            hej mini_me, widzę że i Ty tu jeszcze zaglądasz smile
            skrobnij co u Ciebie smile
            a wracając do tematu:
            ja właśnie czekam na uprawomocnienie się wyroku rozwodowego. po rozstaniu z ex
            jestem niecałe 2 lata.
            to co się wydarzyło w moim życiu było dla mnie kopniakiem. bolesnym jak cholera,
            pamiętam jeszcze jak bolało, ale już teraz czuję się szczęśliwa. jest mi dobrze,
            a to już myślę b. dużo. jedyne co mnie trapi, to fakt, iż synek jednak odczuł na
            sobie fakt rozejścia się. ale wierzę że czas zrobi swoje i będzie ok.
            z exem mamy poukładane stosunki wzajemne, nie ma we mnie nienawiści do niego i
            złości. stał mi się obojętny. pewnie przed nami okres stabilizowania sytuacji,
            bo rozwód to potężna dawka emocji, ale mam nadzieję że będziemy umieli znaleźć
            wspólny język dla dobra dziecka.
            bilans? myślę że na plus. i tak zamierzam dalej smile
    • useless00 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 25.05.09, 20:51
      T a k.
    • arkac123 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 26.05.09, 08:51
      Oczywiście, że tak.
      Rozwód dla mnie oznaczał (symbolicznie) definitywne zakończenie złego związku, i nadzieję na nowy, lepszy - co zresztą szybko się spełniło.
      Jestem zwolenniczką rozstań - jeśli w związku się nie układa, nie ma miłości, nie szanuje się wzajemnie, nie ma wspólnych zainteresowań - nie widzę powodu, aby się męczyć, życie jest za krótkie.
    • plujeczka Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 26.05.09, 08:53
      jestem bardzo zadowolona jednego czego żałuję to tego ,że tak póżno.Nie
      mam kontaktu z ex z cxego jestem bardzo zadowolona.Ten człowiek dla mnie
      nie istnieje i niech tak pozostanie do końca świata i jeszcze jeden dzień
      dłużej.Bilans na plus po rozwodzie, jescze walka o podział majatku i
      mysle ,że szybko zresetuję pamieć o tym co było. Br. nigdy wiecej....
      • aron95 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 26.05.09, 15:40
        Zaraz po rozwodzie niezbyt byłem zadowolony bo małżeństwo swoje uważałem za
        udane i żonę też kochałem .
        A teraz po latach -Tak -ciśnie sie , tylko czy jest to zadowolenie ogólnie z
        życia czy rozwodu , to już się rozmywa
    • sauber1 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 26.05.09, 15:53
      mona.blue napisała:

      > Jeżeli rozwiedliście się już jakiś czas temu jakie macie teraz
      > odczucia - czy generalnie jesteście zadowoleni, że się
      > rozwiedliście, czy jest wam teraz lepiej,

      Nie rozwiodłem się dla żartów, czy przyjemności, miałem na uwadze jedno,
      zabezpieczyć dzieci przed zgubnym oddziaływaniem środowiska. Czy jestem
      zadowolony i czy jest mi lepiej, na pewno tak, ale 8 lat walki z głupotą i
      innymi towarzyszącymi zjawiskami jakiś ślad pozostawia, a i czegoś uczy, nigdy
      więcej wojny!!! Szkoda że czasu nie idzie cofnąć, zazdroszczę często ludziom
      siły postanowienia, by nigdy w żadne układy nie wchodzić kierując się uczuciem.
      Niezależność zawsze skarbem i dobrem najwyższym smile
      • brunia27 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 26.05.09, 16:42
        a ja im nie zazdroszczę tylko współczuję, bo to ,że tak postępują oznacza, że
        bardzo mocno dostali po głowie (może nie raz),
        taka reakcja dla mnie jest mechanizmem obronnym wobec ewentualnego kolejnego
        niepowodzenia - z takiej postawy tworzą się związki z rozsądku ,

        może za mało oberwałam, może za mało razy i jeszcze mam wiarę w ludzi- ale,
        uchowaj mnie Boże, przed takim związkiem sad
        • monte.0 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 27.05.09, 13:54
          Witam,
          Od mojego rozwodu niedługo miną 2 lata. Uważam że decyzję którą
          podjełam była bardzo przemyślana i dojrzała.
          Początkowe dni od rozstania były ciężkie, natomiast szybko się
          zmobilizowałam i uświadomiłam sobie że nie on jedyny!
          Obecnie jestem w stałym związku, natomiast z dystansem podchodzę do
          prawnej legalizacji związku.
          Jestem szczęśliwa i nie żałuję że się rozwiodłam!
        • sauber1 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 28.05.09, 01:33
          brunia27 napisała:

          > a ja im nie zazdroszczę tylko współczuję, bo to ,że tak postępują oznacza, że
          > bardzo mocno dostali po głowie (może nie raz),
          > taka reakcja dla mnie jest mechanizmem obronnym wobec ewentualnego kolejnego
          > niepowodzenia - z takiej postawy tworzą się związki z rozsądku ,
          >
          > może za mało oberwałam, może za mało razy i jeszcze mam wiarę w ludzi- ale,
          > uchowaj mnie Boże, przed takim związkiem sad
        • sauber1 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 28.05.09, 02:31
          brunia27 napisała:

          > a ja im nie zazdroszczę tylko współczuję, bo to ,że tak postępują oznacza, że
          > bardzo mocno dostali po głowie (może nie raz),
          > taka reakcja dla mnie jest mechanizmem obronnym wobec ewentualnego kolejnego
          > niepowodzenia - z takiej postawy tworzą się związki z rozsądku ,
          >
          > może za mało oberwałam, może za mało razy i jeszcze mam wiarę w ludzi- ale,
          > uchowaj mnie Boże, przed takim związkiem sad

          Napisałem by nigdy w żadne układy nie wchodzić kierując się uczuciem. Ale moje
          małżeństwo było z rozsądku i bardzo udane, a i tak po wielu latach zgodnie z
          czyimś planem musiało się rozlecieć w drobiazgi, zostały tylko ruiny i
          zgliszcza, jako kapitan ostatni z zalanego mostku schodziłem. Mino wielu
          propozycji zachowuję daleko idącą ostrożność. Łatwiej i przyjemniej jest budować
          niż burzyć własny wysiłek i wkład w życie. W sumie to się cieszę, że mam to
          piekło pozornie za sobą, ale mam świadomość, że ono i tak nigdy się nie skończy
          i te moje biedne dzieci, bez żadnych perspektyw, z gołą dupa w życie, oj ciężko
          przyjdzie umierać. Ktoś wziął to co dla nich przez lata wypracowane i się
          cieszy. Na cud nie ma co liczyć, oby tylko gdzieś w domu dziecka nie wylądowały?
          Ciężko to jest sobie wytłumaczyć, że przez lata całkowicie zbędnych bitew i
          wojen, mimo stałych dochodów nie mniej niż średnie, może dojść do sytuacji, że
          zabraknie na chleb dla nich. Gdy kiedyś ktoś coś mówił na temat ile to walka z
          sądami kosztuje, było poza zasięgiem myślowym. Dawniej na ten przykład państwo
          społeczeństwu wszystko zapewniało, żłobek, przedszkole, darmowe szkoły,
          stypendia, pracę, odpowiednie wynagrodzenie możliwość by sobie dokraść, wczasy i
          wszystko co tylko dusza zapragnęła, nawet kartki na żywność, a jakoś się żyło, a
          dziś jest o wiele lepiej nie ma już reżimu, wolność, demokracja, swobody
          obywatelskie, prawie w Europie, a mimo to ludzie nie rozumieją podstawowych
          zagadnień w kwestii życia i radzenia sobie. Tak wiem inaczej człowiek myśli
          mając naście lat, a co ważne zawsze jest mądry, ale wraz z czasem i my się
          posuwany i najczęściej do przodu,a najgorsze to, że możliwości człowieka gdzieś
          się zawsze kończą. Byłbym skłamał gdybym nie przyznał że dostałem coś ze
          wspólnie wypracowanych dóbr narodowych, z otrzymanej w prezencie wartości
          namacalnej równej połowie miesięcznej renty, dziecko aż się ucieszyło, już
          poprawia sobie możliwości w komunikowaniu się z uwagi na niepełnosprawność, tak
          do laptopa 1700 peelenów dofinansowanie. Szczerze nie wiedziałem jak się
          zachować, na siłę mi dali, by w dniu dziecka się ucieszyło, a ja nie śmiałem
          odmówić. Czy nieśmiałość można leczyć, czy ja dobrze zrobiłem? Ciesze się z
          zakończenia tego cyrku to fakt, ale czy zadowolonym, mam powdwy się już czuć
          ... ???
          • kicia031 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 28.05.09, 13:42
            Ale moje
            > małżeństwo było z rozsądku i bardzo udane,

            gdyby bylo udane, to bu sie nie rozpadlo. Wierze w zwiazku w ktorych
            milosc i rozsadek sa w rownowadze, kiedy ktoregos z nich brak,
            dalsze zycie nie ma sensu. malzenstwo wylacznie z rozsadku - no
            chyba ze to biale malzenstwo - to dla mnie prostytucja.
    • mona.blue Re: Dzięki :))) 27.05.09, 19:40
      Ja też jestem zadowolona (rok po rozwodzie, w trakcie stwierdzania
      nieważności).

      Fajna jest niezależność, możność decydowania o sobie, godne życie.

      Pozdrawiam
      • useless00 Re: Dzięki :))) 27.05.09, 21:16
        A dlaczego nie ma tego w małżeństwie? I jeśli było przed nim, to dlaczego z tego zrezygnowaliśmy. W imię czego? Co dostawaliśmy w zamian, że warto było zrezygnować z niezależności?

        Ja myślę, że zarówno niezależność, samodzielność i godność można mieć w małzeństwie. A dlaczego nie ma?
        • mona.blue Re: Dzięki :))) 29.05.09, 12:08
          useless00 napisała:

          > A dlaczego nie ma tego w małżeństwie? I jeśli było przed nim, to
          dlaczego z teg
          > o zrezygnowaliśmy. W imię czego? Co dostawaliśmy w zamian, że
          warto było zrezyg
          > nować z niezależności?
          >
          > Ja myślę, że zarówno niezależność, samodzielność i godność można
          mieć w małzeńs
          > twie. A dlaczego nie ma?

          Masz rację, jaksię trafi na zdolnego do kompromisów, kochającego
          partnera.
          Mój były mąż nadużywał alkoholu i stosował przemoc psychiczną z
          groźbą przemocy fizycznej (szarpanie,popychanie,podnoszenie ręki) i
          wszystko musiałobyć tak jak on chciał, nie liczył się ze mną.
    • yoshi.myu tak, zdecydowanie 28.05.09, 07:46
      pomimo, że rozwód był dla mnie traumą i porazką życiową, bo są dzieci
      ale wiele lat udawania, że się zniesie wszytsko dla maluchów nie
      miało sensu (i nie ja podjęłam decyzję o rozstaniu)

      nikogo nie mam i nie planuję
      na dzień dzisiejszy czuję, że nie ma kogoś, komu bym zaufała, ale
      też jakby się taki znalazł, to bałabym się, że swoimi złymi
      doświadczeniami zniszczę go, a nie chcę by taka sytuacja miała
      miejsce i ktoś przeze mnie cierpiał

      nie jestem gotowa na związek, za dużo bym oczekiwała
      ale dobrze mi samej, dzieci mają zdrową normalną mamę i spokój w
      domu, wiele więcej czasu im poświęcam i mogę cieszyć się z nimi
      każdego dnia, wszyscy jesteśmy radośniejsi, choć do sielanki daleko,
      a nie, jak dawniej płakać, bać się chować po kątach i robić wszystko
      ukradkiem i byle aby, by nie narazić się na nieuzasadniony gniew i
      wieczne potępienie rozbuchanego pseudosamca.
      • sauber1 Re: tak, zdecydowanie 28.05.09, 12:23
        yoshi.myu napisała:

        > pomimo, że rozwód był dla mnie traumą i porazką życiową, bo są dzieci

        > na dzień dzisiejszy czuję, że nie ma kogoś, komu bym zaufała, ale
        > też jakby się taki znalazł, to bałabym się, że swoimi złymi
        > doświadczeniami zniszczę go, a nie chcę by taka sytuacja miała
        > miejsce i ktoś przeze mnie cierpiał


        Dzięki za szczerość smile
    • dorata351 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 28.05.09, 14:36
      Ja mam nadzieję, że będę kiedyś zadowolona z tego powodu. Chociaz
      pewnie nigdy nie przestanę żałować, że tak oszukał mnie człowiek ,
      któremu ufałam i dla którego gotowa byłam oddać życie. No ale cóż,
      widać tak już jest.
      Fajnie, że piszecie, iż w dłuższej perspektywie mimo wszystko to
      jest dobra decyzja.
    • j2j Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 28.05.09, 17:21
      Rzadko sie wypowiadam a raczej podczytuje forum.
      Niemniej jednak tez moge jakims "doswiadczeniem" juz sie podzielic
      wiec... chyba ciagle nie powiem z przekonaniem ze lepiej.
      Sa dni ze tak juz to czuje ze lepiej i sa tak jak teraz ze nie jest
      wcale fajnie. Licze wlasnie na to ze ta szala przewazy w koncu we
      wlasciwa strone i jest to tylko kwestia czasu.
      Ciekawe czy juz blizej jak zaczyna doskwierac jednak samotnosc?
      Ale tez i sporo sprzecznych z tym uczuciem mysli, moze lekow - bo
      czyz jak sie zaangazujemy i znowu sie rozsypie to jak znowu zaboli?
      Tak jakby troche ani tak ani tak.
      Wiele pewnie zalezy od nas samych i tak tez potem ten czas
      dochodzenia jest rozny.
      A i jakas mam taka powracajaca czasami mysl czytajac chocby niektore
      wypowiedzi pan ze majac dzieci przy sobie na stale mozna
      szybciej "uchwycic ten cel". Facetom chyba jest z tym gorzej bedac
      tym ojcem troche jakby na pol etatu albo i mniej. Moze tylko ja tak
      mam...
    • moostanga Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 29.05.09, 21:35
      Witam,
      generalnie raczej czytam - niż pisze. Ale ten temat mnie poruszył.Zastanowił...
      Chyba sama sobie chciałam odpowiedzieć na to pytanie.
      Jestem zadowolona, ze się rozwiodłam (ponad rok temu). Niestety kupę lat za późno.
      Mam problemy do rozwiązania. Jeszcze zaległe sprawy z okresu walki o rozwód i o
      osobne mieszkanie, a zaniedbane wówczas, bo skupiałam sie tylko na lęku - co on
      jeszcze wymyśli...
      Kilka dni temu dopadł mnie kolejny problem - nowy, jak grom z jasnego nieba.
      Powaliło mnie to, bo już i tak nie mam siły z tym nadrabianiem. I tak leżąc i
      ledwo dychając myślałam, że gdyby nie była sama...
      Bo potrzebuje wsparcia kogoś (a w tej sytuacji przydał by się mężczyzna)I tak
      sobie pomyślałam, ze może trzeba było się nie rozwodzić? Ale to trwało może z 5
      sekund. Poprostu z bezsilności wobec sytuacji.
      Jestem zadowolona, że się rozwiodłam, chociaż do zadowolenia z życia to jeszcze
      trochę...
      Wiem na czym stoję, wiem że są osoby na które mogę liczyć.
      Samotność dokucza, chociaż mam przyjaciół. Ale brak takiego kogoś bliskiego,
      "mojego..."
      Doskwiera też poczucie przegranej walki o rodzinę dla dzieci, dla siebie... Ale
      mam nadzieje, że to minie.
      Mimo tego, że mam mniej kasy, więcej roboty, ból przegranej, poczucie winy, że
      dzieci przez rozwód nie maja rodziny (chociaż ta co była, była iluzją) to
      wzdycham z wieeelką ulgą, że mam to już za sobą!
    • plujeczka Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 30.05.09, 00:43
      bardzo krótko od rozwodu ale ulga i radośc ogromna to tak jakby głaz
      spadł mi z serca.Choc wciaz nie moge odzyskac spokoju i tocza się
      walki na innych polach wiem ,ze wygrałam JA wygrałam pomimo wyroku
      bo mam to co on odrzucił-dziecko,kochaną rodzine, rodzeństwo,
      szacunek, przyjaciół, kolegów a ON nie ma nic , za wyjatkiem butelki
      z piwem, kochanki równie lgnacej do alkohou i pazernej rodziny nie
      ma nic.Suma sumarum +( dla mnie)
    • crazyrabbit Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 30.05.09, 02:16
      Pewnej niezamężnej kobiecie zadano pytanie:
      - Dlaczego nie ma pani męża?
      - A po co mi mąż: mam psa, który warczy, papugę, która przeklina i
      kocura, który włóczy się przez całe noce

      smile)))))))
      • jarkoni Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 30.05.09, 07:40
        Mam różne odczucia.
        Co ciekawe, głównie strach.
        I to strach wielki przed przyszłością..
        Zostawiłem wszystko, honorowy jakiś głupi, o nic nie walczyłem, teraz mam nic,
        nie mam firmy, pracuję dla kogoś za przeciętną kasę, jestem w związku, boję się
        legalizacji(po przejściach), ale życie toczy się dalej, z dnia na dzień..Tak to
        wygląda.
        Ale mamy psa, cudownego labradora, potrafi poprawić humor.
        PS. Suma sumarum to dobrze, że się rozwiodłem, jednak z (nie krzyczcie Panie), z
        wyjątkowo oziębłą i seksualnie i uczuciowo kobietą. Choć,hmmm, super gotowała,
        była inteligentna i wygadana.
        Jakoś nie wystarczyło
        PS2. Mam dwie cudowne córki, to najlepsze co osiągnąłem w życiu..
        • kkk NIe 03.06.09, 09:52
          nie jestem zadowolona. Podjeliśmy decyzje pochoponie, szyblo bez
          próby ratowania.
          Nie było u nas kłórni, awantur, tego typu rzeczy. Wkradła się
          rutyna, szara rzeczywistość a my myhśleliśmy że to już koniec, były
          gorsze dni, kryzys-uznaliśmy za koiec miłości.
          Chyba żałujemy oboje sad
          • aron95 Re: NIe 03.06.09, 12:42
            Gratuluję .
            Miałaś odwagę się przyznać do pochopności.
    • eszir Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 03.06.09, 10:48
      Tak. Jestem ponad rok od rozstania, pół roku od orzeczenia o
      rozwodzie. Wiem, że robiłam wszystko, żeby było dobrze. Bolało
      bardzo, zwłaszcza uświadomienie sobbie faktu, że gdy ja się strałam
      i wszystko brałam za przejściowe kłopoty, on tylko czekał na
      pretekst do rozstania. Mam obrzydzenie do ludzi nadużywających
      alkoholu i nigdy już nie zgodzę się być ofiarą przemocy psychicznej
      i fizyzcznej.
      Bardzo szybko po rozstaniu chwyciłam wiatr w żagle. Dopiero z
      perspektywy czasu widze, jak bardzo byłam stłamszona w poprzednim
      związku.
      Mam teraz wspaniałego partnera, znam go od 10 lat, więc było nieco
      łatwiej z zaufaniem. Chociaż na początku myślałam, że sie nie
      przełamię i że na dobrym seksie się skończy. Ale teraz kocham i
      jestem kochana. I nawet gdyby to szczęście miało trwać tylko chwilę -
      postąpiłabym tak samo.

      Rozwód boli bardzo, nigdy nie zapomnę jak mnie to zniszczyło. Ale
      chcę żyć dalej. Więc albo spędzę nie wiadomo ile czasu na
      rozstrząsaniu przeszłości, albo wstanę i będę szczęśliwa.
      Liżąc rany należy pamiętać, że w końcu się zabliźnią, a sam fakt ich
      istienia dowodzi, że się walczylo.

      pzdr
    • tricolour Oczywiście, że NIE. 03.06.09, 12:49
      I każdy, który pisze, że jest zadowolony nie widzi swego życia w wymiarze
      ciągłości tylko zamyka jeden okres i otwiera drugi nie widząc przez drugi tego,
      co było wcześniej.

      Nie jestem zadowolony z rozwodu, bo nigdy nie jestem zadowolony z porażek. Nawet
      takich, które w ogólnym rozrachunku dają dobre rezultaty. Porażki są porażkami,
      sukcesy odniesione w wyniku porażek są sukcesami po porażkach.
      • oliczka4 Re: Oczywiście, że NIE. 03.06.09, 13:01
        Ludzką rzeczą jest błądzić a głupców tkwic w błędzie. W niektórych przypadkach
        rozwód okazuje się naprawieniem błędu,który się popełniło wiążąc się na stałe z
        osoba z którą nie potrafi się zbudowac poprawnej wspólnoty. i rozwód jest
        otwarciem drogi do lepszego zycia.
        Choć w wymiarze całego życia najlepiej by było gdyby się przeżyło długie lata
        bez rozwodu i w cudownym zgodnym związku. To oczywiste.

Pełna wersja