mona.blue 25.05.09, 13:22 Jeżeli rozwiedliście się już jakiś czas temu jakie macie teraz odczucia - czy generalnie jesteście zadowoleni, że się rozwiedliście, czy jest wam teraz lepiej, czy nie dokucza samotność, czy znaleźliście nowego partnera? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kicia031 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 25.05.09, 14:43 Rozwod jakies 13 lat temu (kurcze, juz niepamietam kiedy dokladnie), wczesniej ponad 2 lata separacji. Tak, jestem zadowolona, ze sie rozwiodlam. Nie zaznalabym z tym czlowiekiem szczescia, choc jako Ex maz jest calkiem OK. Odpowiedz Link
scriptus Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 25.05.09, 15:51 Rozwód, to klęska w życiu, więc trudno, żeby był powodem do zadowolenia. Jednak już jako prawie singlowi (rozwód jeszcze nie zapadł) żyje mi się lepiej, niż w małżeństwie. Spokój, porządek, żadnego dziamgolenia, mogę robić co chcę, spotykać się z kim chcę. Dzieci mają już wprawdzie swoje sprawy, ale utrzymują stałą i serdeczną więź, z pewnością wolałbym być ojcem szczęśliwej rodziny, ale obecnie samemu mi jest lepiej, niż w układzie, w który się moja rodzina zamieniła. Odpowiedz Link
cathy_bum Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 25.05.09, 16:36 Od rozwodu niedługo stukną dwa lata, od faktycznego rozstania więcej. Wszystkie emocje dawno ucichły, nawet na forum rzadko zaglądam. Ani przez chwilę nie żałowałam, że do doszło do rozpadu tego związku. Nie widziałam żadnych szans na powrót, choć taka możliwość się pojawiła. Z byłym traktujemy się z sympatią. Łączy nas wszak wspólne dziecko, a przeszłość... to już tylko przeszłość. Mam wokół siebie mnóstwo przyjaciół, a dawniej zamykałam się w swoich kłopotach. Znacznie lepiej zarabiam niż dawniej. Podróżuję, spędzam czas tak, jak lubię. Dobrze mi było samej, choć pojawiali się na horyzoncie też mężczyźni. Jedni fajni, inni kompletnie do luftu. Za to teraz jest przy mnie ktoś, kto zawsze mnie skrycie fascynował. Odpowiedz Link
mini_me Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 25.05.09, 19:52 To i ja się odezwę choć prawie nie bywam tutaj... Za parę dni minie rok od rozwodu od rozstania nie całe dwa lata. Na pewno jest inaczej i wydaje mi się że lepiej! Spokojniej mniej nerwowo, a przede wszystkim zobaczyłam jaką mam siłę w sobie i ile potrafię! Młody zadowolony (choć miewa gorsze dni) ja też generalnie zadowolona (choć też bywają gorsze dni ale nie związane z exem bo to już minęło)! Rozwód to jedna z najgorszych rzecz jaka mi się w życiu przytrafiła i największa moja klęska ale to także kopniak do tego żeby się wziąć w garść w końcu jak Bóg drzwi zamyka to otwiera okno Do exa pretensje o to co zrobił mam nadal ale ich nie artykułuję głośno w końcu gdyby nie on nie byłoby przy mnie najcudowniejszego małego facecika który jest moim szczęściem! I jak sobie zsumuję wszystkie plusy i minusy to aktualnie wychodzę na zero pora chyba się o więcej plusów postarać Miło Cię widzieć chociaż wirtualnie Cathy, pozdrawiam i jak najwięcej szczęśliwych chwil życzę. Odpowiedz Link
cathy_bum OT do mini_me 25.05.09, 20:18 Wszelki duch! Zaginiona w akcji się odnalazła) Odezwij się na priva, co tam u Ciebie słychać. Odpowiedz Link
sadaga Re: OT do mini_me 25.05.09, 21:11 hej mini_me, widzę że i Ty tu jeszcze zaglądasz skrobnij co u Ciebie a wracając do tematu: ja właśnie czekam na uprawomocnienie się wyroku rozwodowego. po rozstaniu z ex jestem niecałe 2 lata. to co się wydarzyło w moim życiu było dla mnie kopniakiem. bolesnym jak cholera, pamiętam jeszcze jak bolało, ale już teraz czuję się szczęśliwa. jest mi dobrze, a to już myślę b. dużo. jedyne co mnie trapi, to fakt, iż synek jednak odczuł na sobie fakt rozejścia się. ale wierzę że czas zrobi swoje i będzie ok. z exem mamy poukładane stosunki wzajemne, nie ma we mnie nienawiści do niego i złości. stał mi się obojętny. pewnie przed nami okres stabilizowania sytuacji, bo rozwód to potężna dawka emocji, ale mam nadzieję że będziemy umieli znaleźć wspólny język dla dobra dziecka. bilans? myślę że na plus. i tak zamierzam dalej Odpowiedz Link
arkac123 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 26.05.09, 08:51 Oczywiście, że tak. Rozwód dla mnie oznaczał (symbolicznie) definitywne zakończenie złego związku, i nadzieję na nowy, lepszy - co zresztą szybko się spełniło. Jestem zwolenniczką rozstań - jeśli w związku się nie układa, nie ma miłości, nie szanuje się wzajemnie, nie ma wspólnych zainteresowań - nie widzę powodu, aby się męczyć, życie jest za krótkie. Odpowiedz Link
plujeczka Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 26.05.09, 08:53 jestem bardzo zadowolona jednego czego żałuję to tego ,że tak póżno.Nie mam kontaktu z ex z cxego jestem bardzo zadowolona.Ten człowiek dla mnie nie istnieje i niech tak pozostanie do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej.Bilans na plus po rozwodzie, jescze walka o podział majatku i mysle ,że szybko zresetuję pamieć o tym co było. Br. nigdy wiecej.... Odpowiedz Link
aron95 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 26.05.09, 15:40 Zaraz po rozwodzie niezbyt byłem zadowolony bo małżeństwo swoje uważałem za udane i żonę też kochałem . A teraz po latach -Tak -ciśnie sie , tylko czy jest to zadowolenie ogólnie z życia czy rozwodu , to już się rozmywa Odpowiedz Link
sauber1 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 26.05.09, 15:53 mona.blue napisała: > Jeżeli rozwiedliście się już jakiś czas temu jakie macie teraz > odczucia - czy generalnie jesteście zadowoleni, że się > rozwiedliście, czy jest wam teraz lepiej, Nie rozwiodłem się dla żartów, czy przyjemności, miałem na uwadze jedno, zabezpieczyć dzieci przed zgubnym oddziaływaniem środowiska. Czy jestem zadowolony i czy jest mi lepiej, na pewno tak, ale 8 lat walki z głupotą i innymi towarzyszącymi zjawiskami jakiś ślad pozostawia, a i czegoś uczy, nigdy więcej wojny!!! Szkoda że czasu nie idzie cofnąć, zazdroszczę często ludziom siły postanowienia, by nigdy w żadne układy nie wchodzić kierując się uczuciem. Niezależność zawsze skarbem i dobrem najwyższym Odpowiedz Link
brunia27 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 26.05.09, 16:42 a ja im nie zazdroszczę tylko współczuję, bo to ,że tak postępują oznacza, że bardzo mocno dostali po głowie (może nie raz), taka reakcja dla mnie jest mechanizmem obronnym wobec ewentualnego kolejnego niepowodzenia - z takiej postawy tworzą się związki z rozsądku , może za mało oberwałam, może za mało razy i jeszcze mam wiarę w ludzi- ale, uchowaj mnie Boże, przed takim związkiem Odpowiedz Link
monte.0 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 27.05.09, 13:54 Witam, Od mojego rozwodu niedługo miną 2 lata. Uważam że decyzję którą podjełam była bardzo przemyślana i dojrzała. Początkowe dni od rozstania były ciężkie, natomiast szybko się zmobilizowałam i uświadomiłam sobie że nie on jedyny! Obecnie jestem w stałym związku, natomiast z dystansem podchodzę do prawnej legalizacji związku. Jestem szczęśliwa i nie żałuję że się rozwiodłam! Odpowiedz Link
sauber1 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 28.05.09, 01:33 brunia27 napisała: > a ja im nie zazdroszczę tylko współczuję, bo to ,że tak postępują oznacza, że > bardzo mocno dostali po głowie (może nie raz), > taka reakcja dla mnie jest mechanizmem obronnym wobec ewentualnego kolejnego > niepowodzenia - z takiej postawy tworzą się związki z rozsądku , > > może za mało oberwałam, może za mało razy i jeszcze mam wiarę w ludzi- ale, > uchowaj mnie Boże, przed takim związkiem Odpowiedz Link
sauber1 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 28.05.09, 02:31 brunia27 napisała: > a ja im nie zazdroszczę tylko współczuję, bo to ,że tak postępują oznacza, że > bardzo mocno dostali po głowie (może nie raz), > taka reakcja dla mnie jest mechanizmem obronnym wobec ewentualnego kolejnego > niepowodzenia - z takiej postawy tworzą się związki z rozsądku , > > może za mało oberwałam, może za mało razy i jeszcze mam wiarę w ludzi- ale, > uchowaj mnie Boże, przed takim związkiem Napisałem by nigdy w żadne układy nie wchodzić kierując się uczuciem. Ale moje małżeństwo było z rozsądku i bardzo udane, a i tak po wielu latach zgodnie z czyimś planem musiało się rozlecieć w drobiazgi, zostały tylko ruiny i zgliszcza, jako kapitan ostatni z zalanego mostku schodziłem. Mino wielu propozycji zachowuję daleko idącą ostrożność. Łatwiej i przyjemniej jest budować niż burzyć własny wysiłek i wkład w życie. W sumie to się cieszę, że mam to piekło pozornie za sobą, ale mam świadomość, że ono i tak nigdy się nie skończy i te moje biedne dzieci, bez żadnych perspektyw, z gołą dupa w życie, oj ciężko przyjdzie umierać. Ktoś wziął to co dla nich przez lata wypracowane i się cieszy. Na cud nie ma co liczyć, oby tylko gdzieś w domu dziecka nie wylądowały? Ciężko to jest sobie wytłumaczyć, że przez lata całkowicie zbędnych bitew i wojen, mimo stałych dochodów nie mniej niż średnie, może dojść do sytuacji, że zabraknie na chleb dla nich. Gdy kiedyś ktoś coś mówił na temat ile to walka z sądami kosztuje, było poza zasięgiem myślowym. Dawniej na ten przykład państwo społeczeństwu wszystko zapewniało, żłobek, przedszkole, darmowe szkoły, stypendia, pracę, odpowiednie wynagrodzenie możliwość by sobie dokraść, wczasy i wszystko co tylko dusza zapragnęła, nawet kartki na żywność, a jakoś się żyło, a dziś jest o wiele lepiej nie ma już reżimu, wolność, demokracja, swobody obywatelskie, prawie w Europie, a mimo to ludzie nie rozumieją podstawowych zagadnień w kwestii życia i radzenia sobie. Tak wiem inaczej człowiek myśli mając naście lat, a co ważne zawsze jest mądry, ale wraz z czasem i my się posuwany i najczęściej do przodu,a najgorsze to, że możliwości człowieka gdzieś się zawsze kończą. Byłbym skłamał gdybym nie przyznał że dostałem coś ze wspólnie wypracowanych dóbr narodowych, z otrzymanej w prezencie wartości namacalnej równej połowie miesięcznej renty, dziecko aż się ucieszyło, już poprawia sobie możliwości w komunikowaniu się z uwagi na niepełnosprawność, tak do laptopa 1700 peelenów dofinansowanie. Szczerze nie wiedziałem jak się zachować, na siłę mi dali, by w dniu dziecka się ucieszyło, a ja nie śmiałem odmówić. Czy nieśmiałość można leczyć, czy ja dobrze zrobiłem? Ciesze się z zakończenia tego cyrku to fakt, ale czy zadowolonym, mam powdwy się już czuć ... ??? Odpowiedz Link
kicia031 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 28.05.09, 13:42 Ale moje > małżeństwo było z rozsądku i bardzo udane, gdyby bylo udane, to bu sie nie rozpadlo. Wierze w zwiazku w ktorych milosc i rozsadek sa w rownowadze, kiedy ktoregos z nich brak, dalsze zycie nie ma sensu. malzenstwo wylacznie z rozsadku - no chyba ze to biale malzenstwo - to dla mnie prostytucja. Odpowiedz Link
mona.blue Re: Dzięki :))) 27.05.09, 19:40 Ja też jestem zadowolona (rok po rozwodzie, w trakcie stwierdzania nieważności). Fajna jest niezależność, możność decydowania o sobie, godne życie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
useless00 Re: Dzięki :))) 27.05.09, 21:16 A dlaczego nie ma tego w małżeństwie? I jeśli było przed nim, to dlaczego z tego zrezygnowaliśmy. W imię czego? Co dostawaliśmy w zamian, że warto było zrezygnować z niezależności? Ja myślę, że zarówno niezależność, samodzielność i godność można mieć w małzeństwie. A dlaczego nie ma? Odpowiedz Link
mona.blue Re: Dzięki :))) 29.05.09, 12:08 useless00 napisała: > A dlaczego nie ma tego w małżeństwie? I jeśli było przed nim, to dlaczego z teg > o zrezygnowaliśmy. W imię czego? Co dostawaliśmy w zamian, że warto było zrezyg > nować z niezależności? > > Ja myślę, że zarówno niezależność, samodzielność i godność można mieć w małzeńs > twie. A dlaczego nie ma? Masz rację, jaksię trafi na zdolnego do kompromisów, kochającego partnera. Mój były mąż nadużywał alkoholu i stosował przemoc psychiczną z groźbą przemocy fizycznej (szarpanie,popychanie,podnoszenie ręki) i wszystko musiałobyć tak jak on chciał, nie liczył się ze mną. Odpowiedz Link
yoshi.myu tak, zdecydowanie 28.05.09, 07:46 pomimo, że rozwód był dla mnie traumą i porazką życiową, bo są dzieci ale wiele lat udawania, że się zniesie wszytsko dla maluchów nie miało sensu (i nie ja podjęłam decyzję o rozstaniu) nikogo nie mam i nie planuję na dzień dzisiejszy czuję, że nie ma kogoś, komu bym zaufała, ale też jakby się taki znalazł, to bałabym się, że swoimi złymi doświadczeniami zniszczę go, a nie chcę by taka sytuacja miała miejsce i ktoś przeze mnie cierpiał nie jestem gotowa na związek, za dużo bym oczekiwała ale dobrze mi samej, dzieci mają zdrową normalną mamę i spokój w domu, wiele więcej czasu im poświęcam i mogę cieszyć się z nimi każdego dnia, wszyscy jesteśmy radośniejsi, choć do sielanki daleko, a nie, jak dawniej płakać, bać się chować po kątach i robić wszystko ukradkiem i byle aby, by nie narazić się na nieuzasadniony gniew i wieczne potępienie rozbuchanego pseudosamca. Odpowiedz Link
sauber1 Re: tak, zdecydowanie 28.05.09, 12:23 yoshi.myu napisała: > pomimo, że rozwód był dla mnie traumą i porazką życiową, bo są dzieci > na dzień dzisiejszy czuję, że nie ma kogoś, komu bym zaufała, ale > też jakby się taki znalazł, to bałabym się, że swoimi złymi > doświadczeniami zniszczę go, a nie chcę by taka sytuacja miała > miejsce i ktoś przeze mnie cierpiał Dzięki za szczerość Odpowiedz Link
dorata351 Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 28.05.09, 14:36 Ja mam nadzieję, że będę kiedyś zadowolona z tego powodu. Chociaz pewnie nigdy nie przestanę żałować, że tak oszukał mnie człowiek , któremu ufałam i dla którego gotowa byłam oddać życie. No ale cóż, widać tak już jest. Fajnie, że piszecie, iż w dłuższej perspektywie mimo wszystko to jest dobra decyzja. Odpowiedz Link
j2j Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 28.05.09, 17:21 Rzadko sie wypowiadam a raczej podczytuje forum. Niemniej jednak tez moge jakims "doswiadczeniem" juz sie podzielic wiec... chyba ciagle nie powiem z przekonaniem ze lepiej. Sa dni ze tak juz to czuje ze lepiej i sa tak jak teraz ze nie jest wcale fajnie. Licze wlasnie na to ze ta szala przewazy w koncu we wlasciwa strone i jest to tylko kwestia czasu. Ciekawe czy juz blizej jak zaczyna doskwierac jednak samotnosc? Ale tez i sporo sprzecznych z tym uczuciem mysli, moze lekow - bo czyz jak sie zaangazujemy i znowu sie rozsypie to jak znowu zaboli? Tak jakby troche ani tak ani tak. Wiele pewnie zalezy od nas samych i tak tez potem ten czas dochodzenia jest rozny. A i jakas mam taka powracajaca czasami mysl czytajac chocby niektore wypowiedzi pan ze majac dzieci przy sobie na stale mozna szybciej "uchwycic ten cel". Facetom chyba jest z tym gorzej bedac tym ojcem troche jakby na pol etatu albo i mniej. Moze tylko ja tak mam... Odpowiedz Link
moostanga Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 29.05.09, 21:35 Witam, generalnie raczej czytam - niż pisze. Ale ten temat mnie poruszył.Zastanowił... Chyba sama sobie chciałam odpowiedzieć na to pytanie. Jestem zadowolona, ze się rozwiodłam (ponad rok temu). Niestety kupę lat za późno. Mam problemy do rozwiązania. Jeszcze zaległe sprawy z okresu walki o rozwód i o osobne mieszkanie, a zaniedbane wówczas, bo skupiałam sie tylko na lęku - co on jeszcze wymyśli... Kilka dni temu dopadł mnie kolejny problem - nowy, jak grom z jasnego nieba. Powaliło mnie to, bo już i tak nie mam siły z tym nadrabianiem. I tak leżąc i ledwo dychając myślałam, że gdyby nie była sama... Bo potrzebuje wsparcia kogoś (a w tej sytuacji przydał by się mężczyzna)I tak sobie pomyślałam, ze może trzeba było się nie rozwodzić? Ale to trwało może z 5 sekund. Poprostu z bezsilności wobec sytuacji. Jestem zadowolona, że się rozwiodłam, chociaż do zadowolenia z życia to jeszcze trochę... Wiem na czym stoję, wiem że są osoby na które mogę liczyć. Samotność dokucza, chociaż mam przyjaciół. Ale brak takiego kogoś bliskiego, "mojego..." Doskwiera też poczucie przegranej walki o rodzinę dla dzieci, dla siebie... Ale mam nadzieje, że to minie. Mimo tego, że mam mniej kasy, więcej roboty, ból przegranej, poczucie winy, że dzieci przez rozwód nie maja rodziny (chociaż ta co była, była iluzją) to wzdycham z wieeelką ulgą, że mam to już za sobą! Odpowiedz Link
plujeczka Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 30.05.09, 00:43 bardzo krótko od rozwodu ale ulga i radośc ogromna to tak jakby głaz spadł mi z serca.Choc wciaz nie moge odzyskac spokoju i tocza się walki na innych polach wiem ,ze wygrałam JA wygrałam pomimo wyroku bo mam to co on odrzucił-dziecko,kochaną rodzine, rodzeństwo, szacunek, przyjaciół, kolegów a ON nie ma nic , za wyjatkiem butelki z piwem, kochanki równie lgnacej do alkohou i pazernej rodziny nie ma nic.Suma sumarum +( dla mnie) Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 30.05.09, 02:16 Pewnej niezamężnej kobiecie zadano pytanie: - Dlaczego nie ma pani męża? - A po co mi mąż: mam psa, który warczy, papugę, która przeklina i kocura, który włóczy się przez całe noce ))))))) Odpowiedz Link
jarkoni Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 30.05.09, 07:40 Mam różne odczucia. Co ciekawe, głównie strach. I to strach wielki przed przyszłością.. Zostawiłem wszystko, honorowy jakiś głupi, o nic nie walczyłem, teraz mam nic, nie mam firmy, pracuję dla kogoś za przeciętną kasę, jestem w związku, boję się legalizacji(po przejściach), ale życie toczy się dalej, z dnia na dzień..Tak to wygląda. Ale mamy psa, cudownego labradora, potrafi poprawić humor. PS. Suma sumarum to dobrze, że się rozwiodłem, jednak z (nie krzyczcie Panie), z wyjątkowo oziębłą i seksualnie i uczuciowo kobietą. Choć,hmmm, super gotowała, była inteligentna i wygadana. Jakoś nie wystarczyło PS2. Mam dwie cudowne córki, to najlepsze co osiągnąłem w życiu.. Odpowiedz Link
kkk NIe 03.06.09, 09:52 nie jestem zadowolona. Podjeliśmy decyzje pochoponie, szyblo bez próby ratowania. Nie było u nas kłórni, awantur, tego typu rzeczy. Wkradła się rutyna, szara rzeczywistość a my myhśleliśmy że to już koniec, były gorsze dni, kryzys-uznaliśmy za koiec miłości. Chyba żałujemy oboje Odpowiedz Link
eszir Re: Czy jesteście zadowoleni, że się rozwiedliści 03.06.09, 10:48 Tak. Jestem ponad rok od rozstania, pół roku od orzeczenia o rozwodzie. Wiem, że robiłam wszystko, żeby było dobrze. Bolało bardzo, zwłaszcza uświadomienie sobbie faktu, że gdy ja się strałam i wszystko brałam za przejściowe kłopoty, on tylko czekał na pretekst do rozstania. Mam obrzydzenie do ludzi nadużywających alkoholu i nigdy już nie zgodzę się być ofiarą przemocy psychicznej i fizyzcznej. Bardzo szybko po rozstaniu chwyciłam wiatr w żagle. Dopiero z perspektywy czasu widze, jak bardzo byłam stłamszona w poprzednim związku. Mam teraz wspaniałego partnera, znam go od 10 lat, więc było nieco łatwiej z zaufaniem. Chociaż na początku myślałam, że sie nie przełamię i że na dobrym seksie się skończy. Ale teraz kocham i jestem kochana. I nawet gdyby to szczęście miało trwać tylko chwilę - postąpiłabym tak samo. Rozwód boli bardzo, nigdy nie zapomnę jak mnie to zniszczyło. Ale chcę żyć dalej. Więc albo spędzę nie wiadomo ile czasu na rozstrząsaniu przeszłości, albo wstanę i będę szczęśliwa. Liżąc rany należy pamiętać, że w końcu się zabliźnią, a sam fakt ich istienia dowodzi, że się walczylo. pzdr Odpowiedz Link
tricolour Oczywiście, że NIE. 03.06.09, 12:49 I każdy, który pisze, że jest zadowolony nie widzi swego życia w wymiarze ciągłości tylko zamyka jeden okres i otwiera drugi nie widząc przez drugi tego, co było wcześniej. Nie jestem zadowolony z rozwodu, bo nigdy nie jestem zadowolony z porażek. Nawet takich, które w ogólnym rozrachunku dają dobre rezultaty. Porażki są porażkami, sukcesy odniesione w wyniku porażek są sukcesami po porażkach. Odpowiedz Link
oliczka4 Re: Oczywiście, że NIE. 03.06.09, 13:01 Ludzką rzeczą jest błądzić a głupców tkwic w błędzie. W niektórych przypadkach rozwód okazuje się naprawieniem błędu,który się popełniło wiążąc się na stałe z osoba z którą nie potrafi się zbudowac poprawnej wspólnoty. i rozwód jest otwarciem drogi do lepszego zycia. Choć w wymiarze całego życia najlepiej by było gdyby się przeżyło długie lata bez rozwodu i w cudownym zgodnym związku. To oczywiste. Odpowiedz Link