mona.blue 29.05.09, 12:12 Czy związaliście się z kimś po rozwodzie? Kiedy byliście do tego gotowi? Czy potrafiliście jeszcze raz zaufać, nie bać się byćzranionym, opuszczonym? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
ona_37 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 29.05.09, 15:30 Związać się moża,ale potrzebny jest czas.Błędem jest "związać" się zaraz po rozwodzie,kiedy emocje jeszcze nie wygasły.Nie zawsze sprawdza się powiedzenie że "najlepszym lekarstwem na pierwszą miłość jest druga miłość" Czy można ponownie zaufać?można ale nie jest łatwo i zależeć będzie tylko od Ciebie. Odpowiedz Link
j2j Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 29.05.09, 15:48 Tak niby jest najzdrowiej by najpierw "odchorowac". Ale mnie cos mowi ze wiele jak nie wszystko zalezy od tego jak szybko odbudujemy poczucie wlasnej wartosci co przeklada sie na gotowosc do bycia w zwiazku. Chociaz znam i takie przypadki ze chyba glownie dla zagluszenia starego zwiazku wchodzil ktos w nowy. Nie wiem co z tego wyniklo w konsekwencji. Odpowiedz Link
ona_37 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 29.05.09, 21:44 j2j napisał: > wszystko zalezy od tego jak szybko odbudujemy > poczucie wlasnej wartosci co przeklada sie na gotowosc do bycia w > zwiazku. Chociaz znam i takie przypadki ze chyba glownie dla > zagluszenia starego zwiazku wchodzil ktos w nowy.< Nie trzeba wchodzić w nowy związek żeby mieć poczucie własnej wartości.Wchodzenie w nowy związek często jest zagłuszeniem starego zwiazku który nie zawsze się sprawdza.Można dużo na ten temat polemizować i każdy ma rację Odpowiedz Link
j2j Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 30.05.09, 19:49 Zapewne najlepiej jest gdy nowy zwiazek nie jest zagluszaniem poprzedniego. Dlatego raczej trzeba czasu by "przetrawic" stary i miec mozliwosc jako takiej refleksji nad nim i nad soba. Ale tez czy uda sie kiedykolwiek uciec tak do konca i nie miec poczucia ze sie cos zaglusza? Mam nadzieje ze nie i ze bede mogl sie jeszcze o tym przekonac Odpowiedz Link
julka1800 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 29.05.09, 21:37 Mysle, ze dla kazdego taka gotowosc oznacza inny okres czasu. Są pewnie i tacy, ktorzy sie nad tym w ogole nie zastanawiają. Wchodzą w nowy zwiazek i juz. Nie wiem dokladnie co oznacza "zwiazek" lub jak kto woli "bycie z kims" w świetle posiadanych dzieci i przeszlości, i do zadnego nie dąze. Choc przyznaje - dobrze jest miec przyjaciela, na ktorym mozna polegac, poradzic sie, oprzec. Dla mnie taka lużna znajomosc wydawalaby sie w tej chwili najlepsza. Nie moge zatem odpowiedziec na pytanie czy boje sie byc zraniona, bo i stopien zaufania bylby na zupełnie innym poziomie. Odpowiedz Link
arkac123 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 30.05.09, 13:28 Nie byłam gotowa na związek. Nie chciałam wogóle żadnego mężczyzny na stałe, miałam ich serdecznie dość (zdrada, porzucenie po porodzie) - byłam szczęśliwą, samodzielną mamą niemowlaka, radziłam sobie świetnie bez mężczyzny. Jednak powyższe nie przeszkodziło mi wcale w zamieszkaniu z nowopoznanym facetem tydzień po pierwszym spotkaniu. Mona.blue, jeśli poznasz kogoś, i nie będziesz miała wątpliwości, że to ta osoba, rozum i wszelkie wcześniejsze rozważania i plany się nie liczą. Odpowiedz Link
mona.blue Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 30.05.09, 15:45 Arkac, ale jak ponownie zaufać? Odpowiedz Link
tricolour Najpierw zaufaj sobie. 30.05.09, 15:59 Zbuduj trwały świat wokół siebie i ze sobą w centrum. Odpowiedz Link
jarkoni Re: Najpierw zaufaj sobie. 30.05.09, 19:56 bla bla, znajdź kogoś rozsądnego zanim nie ocipiejesz. Budowanie trwałego świata wokół siebie może trwać latami.. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Najpierw zaufaj sobie. 30.05.09, 21:23 Oczywiście, że to trwa... Jeśli jednak ktoś przedkłada jakość związku ponad tworzenie związku dla samego związku... hm? Ja postawiłam na jakość. Chyba się nie zawiodę... Chyba - bo życie wciąż trwa. U jego kresu, mam nadzieję powiedzieć: "nie zawiodłam się". Metoda na "zapchaj dziurę" też może mieć swoje pozytywy. Pod warunkiem, że obie strony mają świadomość tymczasowości danej relacji. Odpowiedz Link
tricolour Niech trwa latami... 31.05.09, 22:42 ... jeśli ma być solidna budowla. Zresztą co można zaoferować po rozwodzie? Zgliszcza? Zgliszcza chcesz dać komuś zanim nie ocipiejesz? Fajna perspektywa dla nowego partnera. Odpowiedz Link
rx55 psychologu od siedmiu boleści 03.06.09, 08:38 Świat i jego centrum jest, zawsze było, jedyny problem tkwi w zarządzaniu. Zanim zaczniesz stosować metafizyczne porady, zastanów się czy nie spychasz na psychologiczne manowce. Odpowiedz Link
arkac123 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 31.05.09, 18:24 mona.blue napisała: > Arkac, ale jak ponownie zaufać? Odpowiedź może być tylko jedna: stopniowo. Zresztą - czy na początku związku jest potrzebne całkowite zaufanie? Mnie zaufanie, poczucie bezpieczeństwa było tak naprawdę potrzebne po 5-ciu latach związku, kiedy zaczęliśmy starać się o potomka (potomkini ma obecnie 2 lata i właśnie przewraca mieszkanie do góry nogami. Tak do końca, takie "dziewiczo-naiwne" zaufanie chyba nigdy nie wraca - muszę być niezależna finansowo (tzn mieć własną pracę, nigdy nie rzuciłabym pracy, niezależnie od zarobków partnera), wtedy czuję się pewnie. Odpowiedz Link
mona.blue Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 31.05.09, 21:45 Dzięki Wam wszystkim Odpowiedz Link
ambivalent Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 02.06.09, 13:58 Ja nie szukalam niczego. Ale sie przypaletal I mysle teraz, ze dopiero obecny facet to TEN, ze poprzedni zwiazek, pomimo, ze slubny byl jednak, byl pomylka i dziecinnym zauroczeniem. A co do ram czasowych: rozstanie, 3 miesiace nowy facet, rozwod z mezem po kolejnych 4 miesiacach (trwa to troche). A z nowym jestem juz poltora roku, od drugiego miesiaca mieszkamy razem, planujemy dziecko (ale nie slub). Ale musze stwierdzic, ze NOWY od poczatku byl swiadomy sytuacji w jaka sie pakowal. Bo trzy miesiace to bylo za krotko dla mnie, zeby sie uporac z ogromem emocji, ktore towarzysza rozstaniu/rozwodowi. Ale jak widac, nie przeszkodzilo mi to zakochac sie, tak solidnie, nie tylko po to, zeby sie "odbic" po ostatnim zwiazku. Odpowiedz Link
takajatysia ambivalent wlałaś we mnie otuchę.. 06.07.09, 22:04 rozstałam się z mężem 3 miesiące temu. Dopiero składam pozew. Od miesiąca spotykam się z bardzo fajnym facetem, który podobał mi się od dawna. I ciągle się boję, że to się nie uda, że za krótka ta przerwa. Z tym, że historia końca mojego małżeństwa była długa i jego koniec bolał mnie na długo przed rozstaniem. Także po rozstaniu poczułam ulgę i lekką przykrość z powodu ostatecznego pożegnania czegoś, co bywało bardzo dobre. Nie szukałam nowego mężczyzny, sam się przypałętał Na razie nie potrafię się na niego otworzyć emocjonalnie, ale kręci mnie seksualnie w sposób niesamowity. Poza tym jest bardzo fajnym człowiekiem. Chciałabym żeby to miało jakiś ciąg dalszy. Myślałam, że statystycznie jestem skazana na porażkę a tu proszę, komuś w podobnej sytuacji się udało! Szczęścia Odpowiedz Link
nangaparbat3 a tak sie zastanawiam 31.05.09, 22:50 Kazdy pyta: jak komus zaufac? A jestesmy tu wszyscy po rozwodzie - lub w trakcie - i nikt mi nie wmowi, ze sam w 100% jest bez winy (choc nie musi to byc wina swiadoma, ale, kurka wodna, cokolwiek my tez schrzanilismy). To czemu nie pytamy: kiedy - jesli w ogole - moge byc pewna/pewien że ktoś, z kim na nowo ewentualnie sprobuję, moze MNIE zaufac? Jeden Tri doszedł do czegoś co choc na pozór dotyczy innej sfery, w sumie odpowiada i na moje pytanie. Odpowiedz Link
ambivalent Re: a tak sie zastanawiam 02.06.09, 14:00 Ja sie ciagle ucze sobie ufac. Znajduje sie w pewnych sytuacjach i staram sie nie popelniac tych samych bledow. Czasami jest to uciazliwe, bo mysle, ze jestem troche przewrazliwiona, ale dziala chyba. To troche dla mnie tak, ze staram sie wykorzystac w praktyce tego czego mnie rozwod nauczyl w teorii nangaparbat3 napisała: > Kazdy pyta: jak komus zaufac? > A jestesmy tu wszyscy po rozwodzie - lub w trakcie - i nikt mi nie wmowi, ze sa > m > w 100% jest bez winy (choc nie musi to byc wina swiadoma, ale, kurka wodna, > cokolwiek my tez schrzanilismy). > To czemu nie pytamy: kiedy - jesli w ogole - moge byc pewna/pewien że ktoś, z > kim na nowo ewentualnie sprobuję, moze MNIE zaufac? > Jeden Tri doszedł do czegoś co choc na pozór dotyczy innej sfery, w sumie > odpowiada i na moje pytanie. Odpowiedz Link
kobieta_na_pasach Re: a tak sie zastanawiam 02.06.09, 14:32 ja sie caly czas pytam siebie, co zlego zrobilam, i nie moge ciagle znalezc odpowiedzi. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: a tak sie zastanawiam 02.06.09, 16:36 Kazdy uczynek ma swoj cień. Nawet najlepszy. Nie musialaś zrobic nic zlego - ale nawet jeli nic zlego nie zrobilaś, w jakiejś części jesteś odpowiedzialna za wszystko, co sie dzialo ("odpowiedzialna" nie znaczy "winna"). Odpowiedz Link
cosmopszczolka Re: a tak sie zastanawiam 02.06.09, 19:57 Nawet nie musiał to być zły uczynek. Czasem nasze dobre intencje obracają się przeciwko nam. Splot wydarzeń, działanie innych osób bo nie żyjemy w próźni, i efekt końcowy czasem odbiega od założonego. Odpowiedz Link
kobieta_na_pasach Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 02.06.09, 14:31 kiedy juz zostane sama to na pewno nie zwiaze sie z zadnym facetem.mam ich serdecznie dosc. poza tym moj maz byl najwieksza miloscia mojego zycia (i rozczarowaniem), wiec nie sadze,bym spotkala taka druga. jedno wiem - musze miec faceta madrzejszego od siebie. tylko jak go znalezc? Odpowiedz Link
bella67 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 02.06.09, 14:37 Mi zajęło to 2 lata- rok temu jeszcze adoratorów odpedzalam, entuzjazm do związków- "0"...a teraz mysle o związku. Jeden podstawowy warunek jak dla mnie - oswoic sie z samotnościa/samodzielnością, stanąc na nogi, radzic sobie , lubiec się, czuc się dobrze we własnym towarzystwie, poukadac wszytsko i wtedy mozna zaprosic kogos do wspólnego zycia...powoli. Kwestia zaufania- moim zdanie nalezy ufac nowo poznanej osobie dopoki nie stworzy sutucji do braku tego zaufania- nie można karac kogos na wstepie swoją nieufnościa zabłedy innych i na pewno nie ma co się spieszyc, popedzac siebie, kogos, dac sobie czas na kumplostwo, przyjaźn, obserwowac się poznawac i nie popełniac tych samych błedów. Choć mnie zostawił eks mąz to widze w tym tez swoja ręke - przyczynek- opócz wiarolomstwa wspomnianego delikwenta i "złego" charakteru także mój przyczynek do tego,ze dpouścilisy do kryzysu i równi pochyłej- wnioski wyciagnełam. Stanięcie mocno na nogi wr. czego pomoze stanąc na nogi kiedy kolejny raz by się nie udalo niestety kazdy jest tylko czlowiekiem mamy prawo do błdów i inni tez mają prawo do nich- bede miała świat do którego moge wrócić i nie będe musiała niczego odgruzowywac, a to co mam powoduje, ze w związku czuje sie pewnie, niczego nie musze, nie jestem zdeseprowana, nie wymagam pomocy, ratowania po rozwodzie i moge starannie i w dojrzalszy sposob znaleźc partnera i byc dla drugiej osoby równorzednym partnerem. Odpowiedz Link
gang.stokrotek Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 02.06.09, 16:17 Ja dojrzewałam 4 lata do nowego związku ( nie licząc kilku pierwszych miesięcy po rozstaniu, kiedy rzucałam się w wiry beznadziejnych związków z facetami równie potrzaskanymi jak ja lub też wręcz przeciwnie - czującymi we mnie łatwy łup potrzebujący zainteresowania, ciepła, wsparcia). Teraz - na kilka dni przed drugim ślubem - jestem gotowa nawet przyznać, że ten cały bałagan z rozstaniem, rozwodem itp był mi cholernie potrzebny, żebym uświadomiła sobie, czego chcę od siebie, od drugiego człowieka, od życia. I słówko dla pań - istnieją faceci gotowi pokochać nie swoje dziecko zapraszam: gangstokrotek1.blox.pl/2009/05/Monidlo.html Odpowiedz Link
kingaiz Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 02.06.09, 16:43 Myślę, że to bardza mądra rada żeby najpierw oswoić się z samodzielnością. Ja co prawda jestem dopiero przed rozwodem - miesiąc temu mój mąż powiedział, że nie chce już dłużej ze mną być, bo mu minęła fascynacja moją osobą i chce szukać swojej prawdziwej miłości. Chociaż bardzo chciałabym mieć tego kogoś bliskiego, to wiem, że to byłoby nie w porządku wobec tej drugiej osoby, angażować się w coś, jeśli się nie upora człowiek ze swoim bagażem. A to ile komuś to zajmie to chyba indywidualna sprawa. Tylko nie wiem, czy jeszcze kogoś spotkam (mam roczne dziecko), czy istnieją wogóle mężczyżni, którzy mogą polubić nie swoje dziecko. A to dla mnie podstawowy warunek. Odpowiedz Link
arkac123 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 02.06.09, 17:36 kingaiz napisała: Tylko nie wiem, czy jeszcze kogoś spotkam (mam roczne dziecko), czy > istnieją wogóle mężczyżni, którzy mogą polubić nie swoje dziecko. A > to dla mnie podstawowy warunek. > Nie martw się, takich mężczyzn jest bardzo wielu. Moim zdaniem, im młodsze dziecko, tym lepiej dla wszystkich (moja córeczka miała właśnie rok, kiedy się poznaliśmy, córa wcale nie pamięta, że kiedyś byłyśmy tylko we dwójkę). Córeczka (obecnie 9 lat) ma doskonały kontakt zarówno z tatą biologicznym, jak i z tatą "domowym". Odpowiedz Link
panda_zielona Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 27.06.09, 01:52 kingaiz napisała: > Myślę, że to bardza mądra rada żeby najpierw oswoić się z > samodzielnością. A co jeśli ktoś panicznie boi się tej samodzielności i pakuje się w kolejne pseudo związki żeby tylko nie być samemu. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 27.06.09, 01:59 panda_zielona napisała: > A co jeśli ktoś panicznie boi się tej samodzielności i pakuje się > w kolejne pseudo związki żeby tylko nie być samemu. Oj to chyba nie jest już dobrze !!! Czy bylejakość w ogóle jest wyjściem? Odpowiedz Link
agpagp Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 02.06.09, 16:44 U mnie zajęło to trzy lata. A potem już w samym związku około pół roku. Bo to nie jest tak do końca że się zaczęło coś nowego i bedzie pięknie. Obawy żyją nadal. A co do winy... jedyną moją wina było to ze kochałam za bardzo. Odpowiedz Link
tangerka tak, nawet wyszliśmy ponownie za mąż ... 02.06.09, 16:50 ale mój rozwód nie był traumatyczny (za porozumieniem stron, bez dzieci) a z byłym mężem teraz mam lepsze układy niż kiedyś, nawet przyjaźnię się trochę z jego narzeczoną ... Doszliśmy po prostu razem do wniosku, że razem nam nie po drodze i lepiej się rozstać niż ciosać sobie kołki na głowie, daliśmy sobie drugą szansę ... i chyba oboje z niej skorzystaliśmy! Odpowiedz Link
tangerka a drugiego męża poznałam jeszcze przed rozwodem :) 02.06.09, 16:56 potem było dziecko (miesiąc po rozwodzie a rok później ślub! Wynika z tego, że nie leczyłam żadnych ran tylko beztrosko wskoczyłam w nowy związek, do tej pory (5 lat) szczęśliwy! Czego i wam wszystkim życzę! Odpowiedz Link
mandala555 Re: a drugiego męża poznałam jeszcze przed rozwod 02.06.09, 20:21 Fajnie się czyta takie historie z happy endem ale mam jedną obawę, że po 40-tce już nowe związki tak często się nie zdarzają ;-( (chociaż gotowość do nich całkiem niczego sobie) Odpowiedz Link
dsz27 wszystko to kwestia bardzo indywidualna... 02.06.09, 21:13 Wszystko zależy od mnóstwa czynników ale głównie chodzi o to, żeby poczuć się dobrze we własnej skórze. Będzie nam dobrze ze sobą, to będzie nam dobrze z nowym partnerem, tak to według mnie w skrócie działa. Ja na razie "rozkoszuje" się stanem obecnym i zaczynam dostrzegać coraz więcej plusów oraz nowe horyzonty miłego wieczoru wszystkim Odpowiedz Link
joannka2 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 02.06.09, 21:27 Tak, po 2 latach oddałam jednemu facetowi swoje serce bez reszty i jestem wciąż szczęśliwa i zakochana (7 lat). Odpowiedz Link
kkk Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 03.06.09, 08:13 NIe można też generalizować. Nie każdy rozwodzi się z powodu bicia, picia zdrady itp. Mnie właśnie krzywdzi taki mit - kobiety porzuconej, pewnie zdradzonbej itd. Ludzi mi współczują, mówią że jeszcze sobie kogoś znajde.. A ja wcale się tak nie czuje! I boli mnie to nieco że mają mnie za jakąś cierpiętnice i nieudacznika życiowego, że mi nie wyszło... Rozstaliśmy sie z wzajemną zgodą, nie było szarpaniny, awantur, wydzierania sobie majątku, nie mamy dzieci, rozstalismy się wzgodzie. Dlaczego mamuchodzić za kogoś komu 'nie wyszło'! Jestem w nowym związku i mój partner nie odbiera mni ena pewno jako kogoś z 'brzemieniem przeszłości'. Odpowiedz Link
stawonog Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 03.06.09, 10:21 na wszystko trzeba czasu - ale jest możliwe. A do kobiety na pasach - czasem nie musisz być niczemu winna, tak było w moim przypadku gdzie to ja byłem winien, a moja była żona miała pecha trafic na niewłaściwego faceta... Odpowiedz Link
ketis7 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 27.06.09, 00:44 tak ostatnio obserwuję ,że chyba tylko kobiety są nieszczęsliwe po rozwodzie. W końcu każdy facet to dla nich drań , może to jest jakaś blokada ,że tak trudno zaangażowac się w nowy związek. Ale kobiety uwierzcie są faceci którzy tak samo jak Wy odczuwają stratę po najbliższej ich sercu osboby której ufały bezgranicznie. Czasem wydaję mi sie ,że właśnie to jest końcem świata . Życie bez najbliższej osoby , bez dzieci które się kocha , co z tym począć a jak trwa to już 3 lata to człowiek patrząc na innych myśli, jestem nienormalny bo nie potrafi sie otrząsnąć i żyć normalnie. Wiem ,że to trudne ale napewno warto próbować , choć mi się nieudaję i tak w to wierzę. Dziewczyny głowy do góry , faceci z resztą też. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 27.06.09, 01:52 Czy samotny facet w środku lasu, gdzie w pobliżu nie ma kobiet, mówiący coś na głos, ale tak, że żadna z kobiet go nie słyszy, także nie ma racji? Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 27.06.09, 02:00 sauber1 napisał: > Czy samotny facet w środku lasu, gdzie w pobliżu nie ma kobiet, mówiący coś na > głos, ale tak, że żadna z kobiet go nie słyszy, także nie ma racji? > TAK!!!! podpisano - Królik, zołza Odpowiedz Link
mola1971 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 27.06.09, 02:14 Rację może i ma ale u mnie nie ma szansy bo ja alergię na filozofów mam Ja tam wolę prostego faceta, który wie czego chce i mówi o tym wprost a nie krzyczy w lesie, gdzie nikt go nie słyszy Odpowiedz Link
sauber1 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 27.06.09, 02:50 mola1971 napisała: > Ja tam wolę prostego faceta, który wie czego chce i Nie nalegam, choć może i masz rację, że w prostocie urok cały? www.youtube.com/watch?v=P8yy_VwgvZM Odpowiedz Link
anetazw Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 06.07.09, 00:17 wiesz ketis7, wydaje mi się że faceci mniej okazują na zewnątrz swoje uczucia i emocje i to ich gubi, że udają że są twardzielami, bo tak powinno być ...bo faceci nie płaczą. O ile byłoby prościej i łatwiej gdyby potrafili otwarcie powiedzieć i porozmawiać o tym co czują czego się obawiają i czego oczekują - od partnera i od życia tak w ogóle... mi tego włśnie zabrakło - bo cały czas jeszcze jest we mnie wiele nie wyjaśnionych spraw, których wiem że nie wyjasnie i z którymi sama muszę sobie poradzić. Dlatego czasami uważamy że faceci czasami są draniami bo uciakają od tego co trudne i wymaga wysiłku. Ja jednak liczę na to że nie wszyscy jednak są draniami... Dobrej Nocy! Odpowiedz Link
saternus1 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 02.07.09, 10:55 A ja spotykam się z żoną gościa z którym zdradziła mnie moja żona. Mamy dużo do pogadania jest nam dobrze. Jesteśmy jeszcze przed rozwodami dopiero złożyliśy wnioski z orzekaniem o winie. Wspieramy się i mamy plany na przyszłość. Wcześniej już znaliśmy się i lubiliśmy ze sobą bardzo rozmawiać. Teraz oni już nie są razem a my tak. No kurcze nawet w brazylijskiej telenoweli nikt by takiego scenariusza nie ułożył Odpowiedz Link
malwa200 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 06.07.09, 22:21 a może minąć kilka dni, a wy też nie bedziecie razem. takie scenariusze też pisze brazylijska telenowela. badż porzygotowany na wszystko Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 06.07.09, 22:37 W mojej rodzinie był taki przypadek, a nawet bardziej: dwa bezdzietne malzeństwa, chyba ktos tam byl kuzynem kogoś, w kazdym razie w czasie wojny wyjechali ni mniej ni wiecej tylko do Brazylii, rozwiedli sie, pobrali na krzyż i mieli dzieci - i jedni, i drudzy. Odpowiedz Link
akacjax Re: Nowe zwiąki po rozwodzie (i gotowość do nich) 06.07.09, 23:02 Były pomysły na wspólny interes, może napiszemy scenariusz? I ktoś "ze środowiska", pocieszony na tym forum załatwi jego przyjęcie... I nie będzie juz brazylijskich telenowel, ale życiowe, RICD'owe Ja napisze odcinek-nie chcę się wiązać, nie dlatego, że nie umiem zaufać, ale...c.d. w stosownym odcinku. A co do tematu wątku-oddzieliłabym kwestię zaufania, od gotowości wejścia w kolejny związek. Odpowiedz Link
mona.blue Re: dlaczego? 07.07.09, 22:21 Czy chodzi o to, że zaufanie jest potrzebane na późniejszym etapie? Odpowiedz Link
akacjax Re: dlaczego? 07.07.09, 23:52 Nie, nie o to chodzi. Zaufanie można "założyć". To znaczy ufam-do czasu sprzeniewierzenia się. Ufam, spróbuję, bo może to coś ważnego i mogłabym to stracić, czyli starcić znacznie więcej, niz nie próbując. Gotowość do nowego związku to wg mnie bardzo wiele rzeczy. Po pierwsze dobrze zamknięty, opłakany poprzedni związek. To odnalezienie pewności w sobie-daję sobie radę sam(a)-to zapobiega rzucaniu się w pierwsze-lepsze ramiona. I taka wewnętrzna potrzeba i przyzwolenie sobie na nowy związek. No i konieczność podjęcia trudu i rezygnowanie z części wygodnego "tylko ja" . Jakoś filozoficznie, ale niektórym się wydaje, że nowy związek to znak wewnętrznego spokoju(po starej burzy), albo sposób osiągnięcie tego stanu. A to nie takie proste. Ale może ja stara jestem i myślę po staremu Odpowiedz Link
mona.blue Re: dlaczego? 08.07.09, 15:37 Dziękuję, bardzo mądrze to napisałaś, to mi wiele wyjaśnia. Odpowiedz Link