everettes
29.05.09, 17:30
Swoją sytuację opisywałam w kilku wcześniejszych wątkach. Pozew złożony na
początku marca. Sprawa 1 czerwca...
M nie zgodzil sie na warunki ugody (zeszlo do 500 zł alimentów na dziecko +
pokrycie kosztow mojego adwokata przy rozwodzie za porozumieniem stron).
W skrócie: m mial problemy z alkoholem - nie mial umiaru, bil sie, wyzywal
mnie od najgorszych, kazde wspolne wyjscie konczylo sie awantura, bo ja
prosilam, zeby przestal, on mowil ze przesadzam...;
jak zaczal studia, znikal na cale sb i nd (niby mial zajecia zawsze od rana do
wieczora), zaczelo sie umawianie z co chwile to innymi dziewczynami - gadalam,
prosilam, nic nie dalo - twierdzl ze mam urojenia;
przy dziecku praktycznie od samego poczatku nie pomagal, po pracy szedl pic z
kolegami, wracal pozno, zawsze zmeczony albo nie wyspany.Pare razy zdarzylo mu
sie nie wrocic na noc...
Ostatnie nasze wspolne wyjscie mialo miejsce w sierpniu zeszlego roku,
powiedzialam, zeby sie wzial za siebie, bo nie daje juz rady. Powoli
przestalam dociekac, interweniowac... bo robil ze mnie wariatke. Boze
Narodzenie spedzone osobno. Przed sylwestrem prosilam, zebysmy spedzli razem,
ale wolal pojsc na disko z "koleznka",a ja zostalam z dzieckiem w domu.
W styczniu wyszla na jaw jego zdrada (miala miejsce 12.12) i to spowodowalo
podjecie mojej decyzji o separacji.
W odpowiedzi na pozew moj m zarzuca mi (i wnosi o rozwód z wina oboja albo za
porozumieniem stron), ze nie pralam, nie gotowalam, nie sprzatalam, nie dbalam
o ognisko domowe, ze w towarzystwie wysmiewalam jego brak wyksztalcenia, ze
przesiadywalam dniami i nocami przed kompem, ze musial sie prosic o kontakty
intymne... aha jeszcze ze moje zdjecia w bieliznie sa w necie (czesc robil mi
sam, a czesc z samowyzwalacza i byly tylko na naszym kompie) kurcze nie wiem
co tam jeszcze, ale totalne brednie, bo nie mial mi co zarzucic...
Nie wiem czego sie tak na prawde po nim spodziewac... jestem przygotowana na
najgorsze, ale i tak strasznie sie denerwuje. Nie wiem jak to ogarnąć. Jeżeli
przechodził ktoś podobną sytuację, proszę Was o jakieś wnioski, opinie. Jak
się przygotować, żeby nie zwariować?