Samotność po rozstaniu

13.06.09, 16:56
Hejka!
Mąż wyprowadził sie 9 dni temu, przeżyłam to mocno i nadal
przeżywam, jak sądzę jest inna, ale nie miał tyle odwagi by się
przyznać. On chce szybko załatwić rozwód by być szczęśliwym, ja i
syn się nie liczymy. Nie jest tragicznie, ale jest źle, nie mam co
robić jestem ogromnie samotna. Są przyjaciele, rodzina, dziecko, ale
to nie to samo. Próbowałam pochodzić po sklepach, sprzątać, mam
pracę, ale w środku nie ma nic, jest przeogromna samotność. Co z
tego, że są ludzie dookoła, że się uśmiechniesz, porozmawiasz, jak
czujesz, że nie ma to sensu, wracasz do pustego łóżka i pokoju. Nie
mogę przezwyciężyć samotności, poczucia żalu i winy, że on odszedł.
    • evikon Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 18:19
      Wiem co czujesz. Mój odszedł prawie 3 lata temu. Od prawie 2 nie mieszkamy
      razem. Były zakupy, były ciekawe wycieczki.....to niewiele pomaga. Do tej pory
      tak do końca nie mogę sie z tym pogodzić. Może dlatego że pochodzę z rozbitego
      domu i moim marzeniem był zawsze prawdziwy ciepły rodzinny dom. Na to jest tylko
      jedno lekarstwo - klin. Musisz znaleźć innego mężczyznę i ponownie poczuć się
      kobietą.
      • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 21:20
        Klin? Niestety nie wierzę już w miłość. Jeszcze niedawno przed
        rozstaniem zapewnienia miłości, przytulanie, całowanie, a potem
        lodowaty zimny ton "to nie ma sensu, nie chcę, jestem pewien na
        100%, ze chcę odejść". Zadbaj o siebie, myśl o sobie. Czy ktoś może
        mi zapenić, że to się nie powtórzy? Przeżyliśmy tyle wspaniałych
        chwil był nie tylko moim mężem, ale i przyjacielem. Kilka miesięcy
        temu zmarło nasze nienarodzone dziecko mieliśmy postarać się o
        drugie, a teraz to nie ma już znaczenia, już mnie nie chce, czuję
        się bezużyteczna. Czas mija nie będę młodsza, piekniejsza. Boję się
        pomyśleć, że znów miałabym się umawiać, zaufać komuś.
    • plujeczka Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 21:18
      ejze! mimo wszystko robisz coś dla siebie i zyjesz dalej ale nie
      bardzo rozumiem skad poczucie winy u Ciebie?, to nie ty masz czuć
      się winna a ON, tylko pamietaj mezczyzni sa inni, inaczej myślą,
      innymi kategoriami, oni nie rozpatrują przeszłości, są w nowym
      związku są szczęśliwi i to się dla nich liczy. Opowiem Ci cos co
      kiedys mnie dało do myslenia.Mój niezyjacy juz kolega powiedział
      wiesz Anka kobieta jak przespi sie z facetem to na drugi dzień jest
      juz zakochana, ma błędny wzrok itp. a my faceci budzimy sie na drugi
      dzień "po" i myslimy rany Boskie jak ona ma na imię? i niech to
      bedzie dla Ciebie puentą,
      • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 21:45
        Mój mąż miał 2 lata temu "przyodę" z koleżanką, z tego co wiem nie
        doszlo do zdrady, ale okłamywał mnie, przysięgał (sam)przed krzyżem,
        ze nie zrobił tego czy owego. Po spotkaniu się z tą kobietą okazalo
        się, że kłamał. Długo i wiele razy rozmawialiśmy na ten temat udało
        nam się dojść do porozumienia. Wiele zapewnień o miłości i starań z
        jego strony. Nie mogłam jednak zapomnieć. Gdy sie kłóciliśmy
        potrafiłam wbić szpilkę odnośnie tamtej sytuacji. Nie potrafiłam mu
        zaufać, powoli jednak zaczynałam i kiedy wybaczyłam mu i zaufałam on
        stwiedził że nie jest szczęśliwy, że życie ma się jedno i że on chce
        mieć przyjaciółki, chce wychodzić z kumplami kiedy ma na to ochotę i
        cieszyć się życiem. Znowu zaczął mnie okłamywać. 9 miesięcy temu
        zmarło nasze nienarodzone dziecko. Ile jeszcze można znieść, a co
        będzie dalej. Boję się spojrzeć w przyszłość. Mam poczucie winy, że
        nie umiałam żyć że przez moje kontrolowanie jego poczynań
        (oczywiście w tajemnicy) przestałam się uśmiechac i cieszyć się
        życiem, że właściwie od jakiegoś czasu jestem w jakimś ciemnym
        tunelu i nie mogę wydostać się na zewnątrz.
        • ekscytujacemaleliterki Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 22:05
          Najgorsze jest to ze wszytskie mamy jakies masakryczne poczucie winy: to moja
          wina bo za bardzo go ograniczalam, za duzo wymagalam, za bardzo chcialam.
          Obwiniamy sie o to ze bylysmy oklamywane, zdradzane.
    • ekscytujacemaleliterki Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 21:39
      Nie wiem co gorsze. Czy jak facet odejdzie czy jak zdradzi a nie chce odejsc.
      Moj "przyszly" Pan Maz zrobil dziecko innej. Chce byc ze mna, oczywiscie dziecko
      uzna bo az taka swinia nie jest. Ale ja jestm w mega rozsypce.
    • plujeczka Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 22:10
      dziewczyny wy tak naprawdę jestescie zabawką w ręku waszych
      facetów, manipulują Wami jak chcą, robią co chcą a wy biernie
      wykonujecie ich polecenia i to wszystko aby Pan sie przypadkiem nie
      zdenerwował.Jak mozna kłamać i krecić, powiedziec ,ze zdradził 1
      raz, spotkaj się z tamtą kobietą to dowiesz się co mówił o Tobie
      kiedy z nia kładł się do łóżka.Niech zgadnę...pewnie mówił ,ze go
      nie rozumiesz, że nic was nie łąćzy ale rozwód to on weźmie pozniej
      bo....itp.n litośc Bąską odrobina samokrytycyzmy Wam się przyda.
    • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 22:36
      Wiesz Plujka co? Jest w tobie tyle siły, że powinnaś każdej z nas
      dać solennego kopa byśmy poleciały do przodu, nie oglądając się za
      siebie. Bo gdy tylko spoglądamy w tył wspominamy to co było
      rozklejamy się. Mało która kobieta potrafiłaby zostawić wszystko i
      odejść bez żadnych skrupułów, tak jak to robią faceci, a przecież to
      w większości my dźwigamy i dźwigałyśmy szarą codzienność. W ciągu
      miesiąca odkąd mąż oznajmił, że nie chce ze mną być schudłam 8 kg.
      Nie mogę patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Jak się spakował
      zapytałam czy jest tego pewien "oczywiście na 100%". Gdy już
      odjechał, wieczorem poczułam ulgę. Nie dlatego, że go nie było -
      cały czas tęsknię, ale ulżyło mi bo wiedziałam na czym stoję, bo
      przestał mnie dręczyć psychicznie, zostanie czy nie zostanie. Gdy
      tak o tym wszystkim myślę to wiem, ze sobie poradzę, ze nie muszę
      być z facetem bo znam swoją wartość, tylko że te chwile sa
      przeplatane taką wielkąąąą tęsknotą za moim facetem.
      • ekscytujacemaleliterki Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 22:47
        Okropne jest to ze ciagle chce pobiec do mojego faceta i wyzalic sie ze ktos
        mnie skrzywdzil. Ale skrzywdzil mnie moj facet. Strasznie boli kiedy najblizszy
        czlowiek z ktorym wspolnie rozwiazywalo sie kazdy problem potrafi od tak
        poprostu zdradzic.
        • kami_hope Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 00:08
          ekscytujacemaleliterki napisała:

          > Okropne jest to ze ciagle chce pobiec do mojego faceta i wyzalic
          sie ze ktos
          > mnie skrzywdzil.

          To typowa reakcja w związkach (tzw.) "toksycznych". W tym konkretnym
          układzie, związek opiera się na dominacji. A bardziej po ludzku -
          wytworzyłaś więzi z drugim człowiekiem, na zasadzie zaufania w jego
          siłę. Dlatego dziś masz wrażenie jakby ktoś odebrał Ci moc. To za
          czym teraz tęsknisz, to nie konkretny XY, a siła, którą od niego
          czerpałaś. Aby sprawy wróciły do normy, popracuj nad poszukiwaniem
          swoich wewnętrznych źródeł energii. W podobnych sytuacjach warto
          skorzystać z porady psychiatry/psychologa.

          Może nie zdradził "ot tak po prostu"? Pewnie przeoczyłaś... Ale
          teraz nie warto nad tym się zastanawiać. Zdradził to zdradził, nie
          ma go i już! A jak go nie ma, to lepiej jak już go nie będzie.
          Trzeba stanąć na nogach i szukać ku temu możliwej pomocy/wsparcia.
    • deleine Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 22:40
      9 dni to mało choć jednocześnie wieczność
      kluczem do wszystkiego jest upływający czas
    • der1974 Re: Samotność po rozstaniu 13.06.09, 23:33
      Rozumiem Twój ból. 3 lata temu podobnie się czułem. Ale czas zmienia
      wszystko. Każdy dzień, każdy tydzień i miesiąc spowoduje, że
      poczujesz się lepiej. Będzie bolało to oczywiste. Ale w końcu
      przejdzie. Nie obwiniaj się. To jego decyzja i nie masz na nią
      wpływu. Nadejdzie moment, że nie będziesz się gryźć i nie będziesz
      go potrzebować. Kiedyś nadejdzie. Zaczekaj i zajmij się swoim życiem
      do tego momentu. Wiem że to trudne jest. Ale da się wytrzymać.
    • nangaparbat3 Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 00:04
      9 dni od wyprowadzenia sie męża i miesiąc po dowiedzeniu się, że chce odejśc,
      powinnaś byc w pełnej żałobie. Nie przezwyciężac uczuc, tylko je odpłakiwac.
      A za jakis czas zabrac sie za przemeblowanie mieszkania, remont jakis - żeby
      było inaczej, po Twojemu.
    • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 12:40
      Na dworze piękna pogoda, a w duszy źle, tak bardzo źle. Ryczę od
      rana i nie mogę się opanować. Jeszce wczoraj widziałam go jak z
      synem nomen omen za moją namową był na basenie, dziś już nie ma dla
      niego czasu. Nie wiem co mam robić, zawsze weekend spędzaliśmy razem
      z reguły na jakichś wycieczkach, wyjazdach. Gdzie nie pójdę, pojadę
      kojarzy mi się wszystko z nim. Czuję się chyba jak narkoman na
      detoksie. Tak bardzo mi go brakuje...
      • iranka_1 Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 13:03
        Przed tobą wiele takich dni i nocy, bo to prawda co napisałaś - to
        jest jak wychodzenie z uzależnienia, taki detoks. Wczesniej ktoś
        napisał, że czas jest tu kluczem do sukcesu i to prawda. Musisz
        przejść przez to i przeżyć swoje. Ale zobaczysz, że warto! Ponad rok
        temu runął mi świat na głowę, totalna porażka życiowa, zdrada,
        strata pracy bo prowadzilismy razem firmę, sprzedaż mieszkania,
        utrata większości "przyjaciół" i to uczucie "nie podniosę się". Po
        roku, po rozwodzie, po przeprowadzce z dziećmi, mogę powiedzieć z
        dumą "jestem szczęśliwa jak nigdy w życiu!" smile Bo wystarczy czas,
        trochę siły i odwagi, szczypta nadziei, sprawdzeni "odsiani"
        przyjaciele, no i to forum wink

        trzymaj się, nie jesteś sama!
        Iranka
        ps.
        podobno kobieta jest jak herbata - dopiero wrzucona we wrzątek widzi
        jak jest mocna
        • evikon Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 13:27
          podobno kobieta jest jak herbata - dopiero wrzucona we wrzątek widzi
          > jak jest mocna

          Tak to prawda, piszecie o toksycznych związkach, o uzależnianiu się od drugiej
          osoby, bo w takich związkach nie znamy swojej wartości. Szkoda że musimy dostać
          potężnego kopa aby się o tym przekonać.
          • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 14:15
            Ja wiem ile jestem warta, ale jako człowiek nie jako kobieta. Zawsze
            odzrucałam miłość facetów, nie chciałam się wiązać, az pojawił się
            on. Nie pozwolił mi odejść, był. Przez ten czas kiedy związaliśmy
            się razem zawsze wiedziałam, że mnie kocha, nawet przed odejściem,
            czułam to. W ostatnią noc gdy leżeliśmy razem, przytulał mnie i
            głaskał. Przez cały miesiąc gdy mi już powiedział że chce odejść,
            zdarzały się chwile gdy zapłakany wtulał się we mnie i mówił, że
            tęskni, że kocha. Nawet teraz gdy rozmawiamy przez telefon zdarza mu
            się wtrącić "kochanie", ale z drugiej strony potrafił perfidnie mnie
            okłamywać, mówił że spotyka się z kumplami a był niewiadomo gdzie
            chyba z nią. Nie rozumiem tego. Mam wrażenie że siedzą w nim dwie
            osoby, mój mąż i ktoś obcy sterowany przez inną kobietę, kolegów...
            Jak można tak bardzo łgać i oszukiwać, nie liczyć się z drugą osobą
            imyśleć tylko o sobie. Ja gdybym chciała odejść miałabym tysiące
            wątpliwości, tysiące myśli i dla samej siebie próbowałabym to
            posklejać. Dałabym szansę na neutralnym gruncie (mieszkamy z
            rodzicami, osobne piętro, wspólna kuchnia). Teraz zastanawiam się
            czy to dlatego, ze nie jestem tak piękna jak dziewczyna w jego życiu
            (o ile to ona), czy też nie posiadam tej radości ducha. Ile człowiek
            jest w stanie stracić i przeżyć. W zeszłym roku synuś, w tym mąż, a
            co będzie dalej?
            • evikon Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 14:39
              Wiem co czujesz, ale nawet neutralny grunt w tym przypadku by Ci nie pomógł. Z
              perspektywy czasu mam wrażenie że mężczyzna który raz spróbował zdrady swojej
              żony wpadł w sidła zdrady. Gdy raz spróbował, będzie robił to dalej, ona dla
              mężczyzn jest jak narkotyk który wciąga. Przecież ta z którą poszedł do łóżka
              nie mówiła mu o swoich kłopotach tylko wychwalała jego męskość, mówiła jaki jest
              mądry, zaradny, wspaniały i inne podobne dyrdymały. Mężczyźni są jak dzieci,
              potrzebują cały czas głaskania. A gdzie proza życia, szczególnie gdy są kłopoty.
              Mój gdy zaczęły się problemy, zamiast mi pomóc (kłopoty emocjonalne, choroba),
              wyrzucił mnie jak zepsutą zabawkę. Schował głowę w piasek.
              Innym problemem są koledzy. Dobrze wiedziałam że jego wieloletni przyjaciel od
              wielu lat ma przyjaciółki, zdradza żonę na prawo i lewo. Sądzę że on miał
              również wpływ na jego postępowanie - bo dlaczego nie spróbować. Spróbował i
              popłynął.
              Nie wierzę że można wybaczyć zdradę, nie można o nie zapomnieć, a więc szanse na
              dobry dalszy związek są żadne.
              Jesteś młoda, wylejesz jeszcze wiele łez, ale życie jest przed Tobą. Będziesz
              cierpiała, bo inaczej się nie da. Ale ufam że mimo wszystko że są mężczyźni
              którzy potrafią nie krzywdzić kobiet.
              • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 16:58
                Może i masz rację, może nie było sensu ciągnąć tego dalej. Gdy się
                nad tym zastanawiam to widzę że podejrzliwość do naszego związku
                weszła razem z jego kłamstwami, które zaczęły się od samego
                początku. Najpierw były to drobne kłamstwa i kłamstewka (chociaż nie
                wiem po co), a potem zaczął szukać sobie kogoś. Może to naiwne z
                mojej strony, ale jakoś nie wyobrażałam sobie że on może mnie
                zdradzić. Nie to i nie on. Teraz też wyszukuję innych możliwości niż
                kobieta bo nie złapałam go za rękę tylko że wszystko wskazuje na
                kobietę. Wszystkim wkoło opowiada, że niezgodność charakteru (po
                12latach znajomości w tym 10małżeństwa), ze ja to i tamto. Wszystko
                układa się po jego myśli, bo przecież on taki biedny i tak mu źle ze
                mną było. Ja wiem każdy z nas ma winę i zdaję sobie sprawę z
                popełnionych błędów, ale niech nie zrzuca wszystkiego na mnie. Mam
                ochotę mu dokopać tak porządnie ale co mi to da? Chwilową
                satysfakcję? a co dalej? Najgorsze jest to że mi zarzucił że nie
                dbam o siebie. nie jestem typem kobiety latającej po kosmetyczkach i
                strojącej się przesadnie, ale nie jestem osobą niezadbaną. Lubię
                siebie taką jaką jestem, chodzę do fryzjera, od czasu do czasu do
                kosmetyczki, lubię delikatny makijaż, sportowy strój. Mam wrażenie
                że przestałam byc dla niego kobietą, a w związku dostrzegał we mnie
                tylko żonę i matkę, a nie kobietę swojego życia. to chyba boli
                najbardziej.
                • evikon Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 17:31
                  Też nie mogłam uwierzyć, że kto jak kto ale mój ....... nie, on mnie nie
                  zdradzi, on mnie nie zostawi. A jednak. Jak się później okazało był mistrzem
                  kłamstwa. Dzieci duże w innym mieście na studiach, ja do pracy, a on......do
                  kochanki. Przy czym byliśmy ze sobą, kochaliśmy się, kłóciliśmy też, bo takie
                  jest życie.
                  A zarzuty Twojego męża są śmieszne. Gdyby było odwrotnie, to zarzucałby Ci że
                  wydajesz pieniądze na bzdury. Nie przejmuj się tymi zarzutami - jak chcesz psa
                  uderzyć to kij zawsze znajdziesz. Te zarzuty świadczą tylko o jednym, że byłaś
                  dobrą żoną i tak naprawdę nie może Ci nic konkretnego zarzucić. A to duży plus
                  dla Ciebie.
                  Chcę Cię przed jednym przestrzec, ja co prawda tego nie doświadczyłam, ale wiele
                  kobiet tak. Sprawdź wasze finanse, konta i jak najszybciej przeprowadź
                  rozdzielność majątkową. Nie wiem jakim jest człowiekiem ale uważaj abyś jeszcze
                  nie musiała dopłacać. Robisz to u notariusza w ciągu tygodnia (zależy od
                  miasta). Mnie ostrzeżono, bo rozmawiałam z ludźmi i bardzo dobrze zrobiłam.
                  • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 17:46
                    No właśnie finanse. Mamy już osobne konta,a jeśli chodzi o dziecko
                    to przecież on biedny odchodzi przeze mnie i on musi sobie wszystko
                    pokupować, więc chce żebym na razie dała mu spokój z alimentami, a
                    później to spłaci. Zostawił mi nawet samochód (który ja nie
                    zgodziłam się żeby zabrał, jedyne na czym mu zależało) w złości
                    stwierdzając co chcesz na niego kogoś poderwać? Tak nisko mnie
                    ceni... Nawet się nie zapytał czy dziecku nie trzeba cos kupć, czy
                    mam na lekarz, leki. Odpowiedzialny tatuś...
                    • evikon Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 17:58
                      No widzisz dlatego zanim podejmiesz decyzję o rozwodzie musisz się zabezpieczyć,
                      rozdzielność majątkowa (bo skoro musi się urządzić to może wziąć kredyty które
                      przyjdzie Tobie spłacać) i alimenty na dziecko, nie wiem w jakiej jesteś
                      sytuacji finansowej, czy pracujesz ale jeżeli jego zarobki są dużo większe niż
                      Twoje to o alimenty dla siebie też - to wiem na podstawie pewnej sprawy
                      rozwodowej. Ale przede wszystkim płacz gdy masz na to ochotę, ale dbaj o siebie
                      i swoje dziecko. Trzymam kciuki.
                      • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 18:29
                        Ja decyzji o rozwodzie nie podjęłam to mój mąż chce jak najszybciej
                        być wolny. Pensje mamy mniej więcej takie same, więc na siebie
                        alimentów nie dostaniemy zwłaszcza ze rozwód będzie za porozumieniem
                        stron. Jeśli chodzi o rozielność majątkową mogłabyś mi poradzić czy
                        długo się czeka i jaki jest koszt? Nie wiem też czy mój mąż się na
                        to zgodzi, bo będzie się obawiał jakiegos podstępu...
                        • evikon Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 19:11
                          Nie jestem prawnikiem ale z tego co wiem rozdzielność majątkową jeżeli jest
                          zgoda obu stron załatwia się u notariusza - ja czekałam tydzień, trzeba złożyć
                          akt ślubu i ksero dowodów osobistych. Cena o ile dobrze pamiętam 300 zł. Jeżeli
                          nie zgadza się jedna ze stron to trzeba złożyć wniosek w sądzie. Jeżeli jednak
                          dążycie do szybkiego rozwodu za porozumieniem stron to chyba to nie ma sensu.
                          Mimo wszystko uważam że lepiej jest pójść do prawnika po poradę. On wszystko
                          wyjaśni, doradzi nawet jeśli nie będzie reprezentował Cię w sądzie bo nie będzie
                          takiej potrzeby. Zrób to abyś nie popełniła błędów, bo i tak trosk masz już dość.
            • ekscytujacemaleliterki Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 19:59
              Barbasia, gdzy czytam co piszesz to tak jakbym sama pisala. Taka sam sytuacja, z
              jednej strony moj mezczyzna dla ktorego bylam - jestem ( czort wie) calym
              swiatem z drugiej obcy zimny facet.Zdradzil mnie a pozniej tulil, dotykal,
              glaskal. Byla taka chwila ze patrzyl na mnie jakby z nienawiscia. nie moglam i
              nie moge zrozumiec.
      • ekscytujacemaleliterki Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 19:49
        Jak ja dobrze wiem co czujesz. Ja rowniez gdzie sie nie obejrze widze
        jego.Wszystkie miejsca sa nasze. Nie mam sie gdzie podziac. jedyna rzecz ktora
        nie boli to jazda samochodem, choc na chwile moge zapomniec. tego nikt mi nigdy
        nie odbierze.
        • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 21:09
          Mnie nawet jazda samochodem nie pomaga bo bardzo lubiliśmy wsiąść do
          auta i jechać gdzieś razem po okolicznych drogach. Nie wiem co czuje
          facet który mówi że nie kocha, jest lodowaty, a wieczorem może po to
          by się pokochać przytula, całuje i głaszcze. Czy tylko chodzi mu o
          seks, czy można to robić z wyrachowania? Gdy mu powiedziałam, że
          skoro chce odejść to ma spać w innym pokoju wytrzymał pół nocy i
          przyszedł. Gdy mu mówiłam że nie chcę się z tobą kochać, bo ty mnie
          nie kochasz to mówił a kto ci to powiedział i nawet bez seksu
          potrafił przytulić się i powiedziec ze kocha. Czy faceci muszą być
          az tak wyrachowani i swinscy czy poprostu chca byc OK wsrod kumpli,
          bo przeciez wiekszosc jego kumpli to kawalerowie i rozwodnicy. Może
          tak bardzo chca sie poczuc młodzi i wolni ze im odbija. Nie sa
          odpowiedzialni i brak im rozumu. Czy naprawde musza przezyc
          dreszczyk emocji ze skokiem w bok by poczuc sie facetem? najgorsze
          jest własnie to ze my zostajemy same z obowiazkami i czujemy sie
          zdolowane a taki palant uzywa zycia. Ty sie zastanawiasz czy on nie
          cierpi i jak sobie radzi, a on ma cie gdzies głęboko w... nIe
          interesuje go jak sie czujesz. Gdzie nie pójde wszystko mi go
          przypomina, zastanawiam sie nawet nad wyprowadzka, zmaina pracy, ale
          co to da? A on nawet bedzie sie bzykal pod pod posciela ktora ja
          kupilam i pod ktora spalismy razem, pil z przyjaciołka z kubkow
          ktore razem kupilismy czy używał sztućców z prezentu slubnego i jemu
          to nie przeszkadza. Ciekawe czy jej taz nie?
          • evikon Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 21:31
            Ból, krzywda, rozpacz, tego jesteś pełna, ale mów, pisz, krzycz tu na forum,
            wśród tych którzy Cię zrozumieją, bo czuli lub czują to samo. Lepiej rób to tu,
            niż przed nim. Mogę Ci tylko powiedzieć, że mój mąż wtedy gdy próbowaliśmy coś
            posklejać, wyjechaliśmy na weakend w góry, po upojnych chwilach w nocy myśląc że
            śpię, co zrobił zaczął wysyłać esmesy do kochanki, gdy zapytałam co robi, nic
            nie odpowiedział. Wiesz jak się czułam, nie muszę Ci chyba mówić.
            • nastja Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 21:55
              normalnie jakbym czytała o sobie - co prawda nie rozwód bo do ślubu
              nie doszło i nie 10 lat a cztery i poł wspólnego życia (mieszkanie,
              firma, wszystko) ale własnie zostałam odstawiona na boczny tor. i
              też jakbym widziała dwie osoby w jednym człowieku - raz kochany,
              przytulający, namiętny a za dzień - zimny wzrok i nienawiść. też
              była zdrada, raczej emocjonalna, nie wiem czy fizyczna - do tego się
              nie przyznał. płakał, prosił, zebysmy byli razem, mówił ze nikogo
              tak nie kochał a kiedy ja dałam mu szansę - pach! nie chcę być z
              tobą. no jakby mi ktos w twarz dał. też wyję z bólu i rozpaczy bo
              sprawa jest swieza. jednego dnia mówił ze kocha i nie wyobraza sobie
              zycia z inna kobietą a drugiego że nie kocha i ze mam się
              wyprowadzić. wiem, ze ktos w tym związku ma problem z uczuciami i na
              pewno nie jestem to ja. pierwsze dni są najgorsze - ja chciałam biec
              do niego, powiedziec jak bardzo go kocham i jacy to my mozemy byc
              razem szczesliwi ale w miare upływającego czasu widzę, ze mój
              stosunek do niego się zmienia. tęsknota wraca, owszem, ale wtedy
              staram się z kims pogadac, o pierdołach nawet albo czytam to
              forum smile ja juz nie chce byc raniona, nie zasługuję na takie
              traktowanie - i ty tez nie. skup się na sobie, nawet jesli nie masz
              na to teraz siły. zajmij się swoim własnym zyciem które od dzisiaj
              będzie takie jak tylko ty chcesz! wierz mi, masz tę siłę.
          • ekscytujacemaleliterki Re: Samotność po rozstaniu 14.06.09, 21:49
            Mi pomaga choc jak sie drogówka napatoczy...a na stacji benzynowej mysla ze mam dziure w baku, codziennie tankowalam do pelna.
            Ja nigdy nie uslyszalam ze nie kocha. Zawsze twierdzi ze kocha choc teraz juz wiem dlaczego patrzyl tym lodowatym spojrzeniem. Skad byly dziwne pretensje, ze jestem taka czy owaka. zagluszal wlasne sumienie. Latwiej bylo mu sobie wytlumaczyc ze to przeze mnie zdradzil. bo ja wymagalam, ciagle czegos chcialam i bidulek nie mial upragnionego spokoju.Bo gderalam ze w zyciu trzeba cos miec, do czegosc dojsc bo chcialam przed slubem miec urzadzone mieszkanie. wielka mi zbrodnia. powinnam wielbic pana i wladce a nie gderac ze mieszkanie trzeba urzadzic bo dla mnie dom bez pralki i odkurzacza to nie jest dom, o szafkach w kuchni, meblach w salonie to nawet nie smiem wspominac. taka glupia jestem ze szczotki do zamiatania nie umiem uzywac.
            a przed sekunda droga smsowa sie dowiedzialam ze bez wzgledu na wszystko mnie kocha. i jak sie nie smiac? no jak?
            wiesz, ja nie wizualizuje sobie tego. nawet nie chce wiedziec gdzie, jak, w co poszedl do niej ubrany bo chyba bym zwariowala od tego.
            dzieki bogu kazde z nas ma wlasny samochod bo jakby mi przyszlo jezdzic jego to grob, kiła i mogila.


            • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 15.06.09, 17:30
              Dziś się z nim widzaiałam musieliśmy zamknąć wspólne konto. Jestem w
              rozsypce. Był jak obcy człowiek, rozmowa jak sprawozdanie, nie mogę
              znieść tego lodu między nami. Powiedziałm mu że wyjeżdżam z synem na
              weekend i nie będzie mógł go zobaczyć, zapytał czy sama więc mówię
              ze chyba tak, chyba? Czy z kimś, ja że nie. Później gdy już
              pozałatwialiśmy wszystko chwilę pogadał i zapytał czy jest już ktos
              w moim zyciu. Jak może być ktos inny w moim zyciu, chciał poczuc się
              lepiej? bo on kogos ma wiec niech i ja bede miala?
              • danagr Re: Samotność po rozstaniu 15.06.09, 18:36
                barbasia01 napisała:
                Jak może być ktos inny w moim zyciu, chciał poczuc się
                > lepiej? bo on kogos ma wiec niech i ja bede miala?

                gdybys miala, w jego mniemaniu zostalby rozgrzeszony.....prawdopodobnie sumienie
                daje o sobie znac.
                Zbieraj sie dziewczyno w sobie, tworz swoj wlasny swiat i nie zapominaj, ze jest
                ktos kto jest zalezny od ciebie.....to powinno cie trzymac na powierzchni i
                dawac kopa do podnoszenia sie....swiat kreci sie dalej, niezaleznie od tego czy
                dzieje sie u nas zle czy dobrze, a my wraz z nim.
              • ekscytujacemaleliterki Re: Samotność po rozstaniu 15.06.09, 19:43
                a swiat sie nie zatrzymal. ruch na marszalkowskiej nie zamarl. czas biegnie do
                przodu i w dupie ma ze peklo Ci serce.
                pyta czy kogos masz z ciekawosci i dla wlasnego rozgrzeszenia.
    • marcepanna Re: Samotność po rozstaniu 16.06.09, 13:22
      Bez urazy ale mam wrażenie że Twoj Mąz nie był szczęsliwy z Toba. Trudno tutaj
      analizowac przyczyny ale mysle ze inne kobiety tylko potwierdzily co czuł od
      dawna. Zdecydował sie na nowe zycie.
      Odejscie po czyms takim jak poronienie utwierdza tylko ze od dawna nie czuł sie
      komfortowo z Toba
      Nie dziw sie ze szybko chce sie rozwiesc, w koncu sama zauwazyłas ze chodzi o
      jego szczescie
      O to aby byc szczesliwym w zyciu
      Miałas swoja szanse juz i nic z tego
      • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 16.06.09, 13:51
        Nie no super to naczy że jeśli nawet on był nieszczęśliwy to może
        kłamać, grać na czyichś uczucia, lawirować? Jeśli tak bardzo nie
        chciał być ze mną i nie może otwarcie powiedzieć i zaoszczędzic mi
        upokorzeń i nerwów? Super niech będzie szczęśliwy, ale też niech
        będzie uczciwy wobec mnie i naszego dziecka. Dlaczego tak bardzo
        walczy o swoje szczęście a nigdy nie walczył o nas. Nie wystarczyło
        powiedzieć wybacz zakochałem się nie umiem tak dalej żyć, oszukiwać
        ciebie i siebie samego. To jest silniejsze ode mnie i chcę odejść.
        Uczciwość po tylu latach wspólnie spędzonych tego by chyba wymagała.
        A on co? Wmówił mi że to przeze mnie, że to źle robiłaś, tamto,
        nawet "zakwestionował" moją kobiecość. Jak ja mam stanąć na nogi
        słysząc takie słowa, bo z jego gadania to ja potwór jestem, a on
        aniołek. Dlaczego przez cały ten czas grał, mówiąc że mnie kocha, że
        tęskni, że nawet teraz gdy coś potrzebuje jest miły, a inaczej to
        lód.
        • luciva Re: Samotność po rozstaniu 16.06.09, 14:18
          Barbasiu, nie daj się prowokować.
          Oprócz szczęścia jesyt jescze coś takiego jak odpowiedzialność i
          ponoszenie konsekwencji własnych decyzji.
          A nad szczęściem w związku pracuje sie we dwoje a nie kobieta jest
          odpowiedizalna za szczęście pana, władcy i męża - moja droga
          marcepanno.
      • evikon Re: Samotność po rozstaniu 16.06.09, 15:09
        Choć marcepanna w dość dziwne słowa ubrała myśl, ale wydaje mi się że chodziło
        jej o to, iż wina za rozpad związku nigdy nie leży po jednej stronie. Wiem co
        czujecie dziewczyny, wiem jak wielkie poczucie jest w Was krzywdy, jak bardzo
        bolą kłamstwa, przeżyłam to. Ale z perspektywy czasu wiem że i ja święta nie
        byłam, wiem że pewne cechy mojego charakteru, moje zachowania nie były w
        porządku. Dopiero zrozumienie tego faktu pozwoliło mi zmienić pewne moje
        zachowania, otworzyć się na innych, zawrzeć nową znajomość. Do tego trzeba
        jednak czasu.
    • barbasia01 Re: Samotność po rozstaniu 16.06.09, 18:20
      Mieliśmy jechac razem na wakacje nad morze, dla syna, ale dziś
      stwierdziłam ze to nie ma sensu oboje wrogo do siebie nastawieni
      wypminjący sobie różne rzeczy. Przecież syn by to zauważył, wyczuł
      więc po co nam to. Gdy mu to powiedziałam nie było żadnego
      sprzeciwu, zasłaniał się pracą że i tak nie miałby wolnego itp.
      Rozmawialiśmy i znowu pretensje i żale. Po raz kolejny wielka ściana
      lodu. Mam wrażenie, że moje zycie rozleciało się tak jak wiatr
      rozwiewa stertę papierków, a ja próbuję jakos je złapać i poukładać,
      ale to wszystko robię w chasie, nie umiem stanąć na nogi. Paraliżuje
      mnie strach co będzie jutro, boję się myśleć, że mogłabym się
      zakochać i zaczynać wszystko od nowa, jest we mnie jakiś owczy pęd
      do zmiany wszystkiego, pracy, mieszkania, ustawienia mebli, nauki
      czegoś nowego. Tak jakbym trzymała trzy sroki za ogon, a
      jednocześnie ogarnia mnie lęk, przygnębienie i poczucie
      osamotnienia. Zaczęłam popalać papierosy żeby się uspokoić choć w
      życiu nigdy nawet nie próbowałam palić. Pojawiły się potworne
      kompleksy odnosnie siebie i swojego ciała, dlaczego może jestem tak
      bardzo do niczego że nawet mąż mnie nie chce. Pewnie to kiedyś
      minie, ale teraz jest i nie chce odejść i jak przeżyć do tego
      kiedyś? Mam ochote krzyknąć że faceci to samolubne świnie myślący
      tylko o sobie i swoich potrzebach i guzik mnie obchodzi że ktoś się
      moze na mnie obrazić za te słowa.
      • ekscytujacemaleliterki Re: Samotność po rozstaniu 16.06.09, 22:07
        Nie daj sie. Nie daj sobie wmówic ze to Twoja wina. Pamietaj jakie sa fakty i
        sie ich trzymaj. Wiem, ze to nie latwe bo gdy ktos prosto Ci w oczy cos wmawia a
        Ty jestes w takim tanie to latwo uwierzyc. Zaczac obwiniac siebie. Ale nie daj sie.
        Ciagle masz nadzieje, ciagle liczysz ze on zareaguje jak Twoj facet. Ale to nie
        jest Twoj facet. I nie bedzie zadnej litosci dla Ciebie czy dziecka.
        Mecenas mojego kolegi powiedzial przed sprawa rozwodowa do niego: Pan sie ciagle
        zachowuje i mysli jakby to byla Pana Magda. A to juz nie jest Pana Magda. Jesli
        nie zacznie Pan myslec tylko o sobie to straci Pan syna, polowe majatku a
        pozniej to tylko szpital psychiatryczny.
        Wiec nie traktuj go jak kogos bliskiego tylko jak wroga. Skoncentruj sie na
        rozwodzie. Dla siebie i dla dziecka. Sa bardzo fajne fora prawnicze gdzie
        powiedza Ci co i jak. Zlamal Ci serce wiec nie pozwol zeby Cie jeszcze wykorzystal.
      • blackglass Re: Samotność po rozstaniu 17.06.09, 13:41
        barbasia01 napisała:
        Mam ochote krzyknąć że faceci to samolubne świnie myślący
        tylko o sobie i swoich potrzebach i guzik mnie obchodzi że ktoś się
        moze na mnie obrazić za te słowa.
        Hehe bo w większości tak jestwink
        Kochana wiesz czemu on tak robi?
        Dlatego, ze wie ze może sobie an to pozwolić...że Ty go kochasz-więc on jest górą.
        Jak potrzebuje wsparcia, przytulenia czy czegokolwiek idzie do Ciebie, bo wie ze
        to dostanie...może tak też być ze chce Cie zostawić w tzw. rezerwie...
        Jeśli kogoś ma i tam nie wyjdzie...to zostawia sobie furkę otwartą, żeby mieć
        gdzie wrócić ....
        Powiem tak faceci są podłymi świniami jak widza, ze ci zależy, ze
        kochasz...wykorzystują to...wiesz mi, że zachowywałby sie inaczej jakbyś była
        obojętna..

        Trzymaj się i nie dawaj!
        Wiem, ze nie łatwo...ból i rozpamiętywanie mogą Ci towarzyszyć nawet rok...rób
        wszystko aby zapomnieć...a zapomnisz tym szybciej im mniej będziesz go widywać...
        Pamiętaj musisz być niezależna emocjonalnie,musisz polubić to ze jesteś
        sama...znaleźć tego plusy...być otwarta na życie i pogodna...wtedy łatwiej Ci
        będzie znaleźć tego drugiegowink
        A nawet jeśli się nie uda znaleźć co złego jest w byciu samotnym?

Pełna wersja