Z drugiej strony "barykady"

18.06.09, 15:31
Tak sie zastanawiam. Wiekszosc na formum to ludzie zdradzeni,
porzuceni, wykorzystani.
Wiem co sie w takiej sytuacji czuje.
A co czuje ta druga strona?
Co czuje kobieta ktora odbija mezczyzne drugiej?
Co czuje facet ktory odchodzi do kochanki i za nic mam zone, dzieci?
Co czuje zona ktore oskarza meza ze za duzy telewiozr kupil?
Co czuje facet gdy odchodzi i zabiera polowe domu, samochodu, kasy
na koncie?
O czym ci ludzie mysla i jak zyja z wlasnym sumieniem?
    • mariefurie Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 15:38
      Oni pewnie pisują na takich forach... cos w stylu "Zdrada jest piękna".
      • ekscytujacemaleliterki Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 15:44
        Z przyjemnoscia bym poczytala, dobry poradnik na przyszlosc wink.
        • 40cztery Re: Z drugiej strony "barykady" 29.06.09, 17:40
          ekscytujacemaleliterki napisała:
          > Z przyjemnoscia bym poczytala, dobry poradnik na przyszlosc wink.

          poczytaj mój blox. większość osób komentujących zdradza lub zdradziła. niektórzy
          odeszli inni zostali. są też żony które zaakceptowały zdradę i są z mężami. i
          wiesz co? mam wrażenie, że generalnie CI którzy zaakceptowali ten stan są w
          lepszej kondycji psychicznej niż stado frustratów, których tu czytam. mam
          wrażenie, że koszt akceptacji zdrady jest znacznie niższe, niż rozdrapywanie
          sobie ran i kłócenie się o to kto ile komu pieniędzy zapłaci za wyprowadzenie
          sie z mieszkania. wydaje mi się, że rozwód jest nieumiejętnością przyznania się
          do własnej winy. pozostanie razem jest sygnałem - zdrada rzeczywiście nie
          wynikała tylko z działania jednej strony. wspólnymi staraniami doprowadziliśmy
          do tego, że facet zdupczył obcą dziewczynę. fakt, że to facet wkłada penisa w
          obcą dziurkę absolutnie nie umniejsza działania żony w tym kierunku. i jak długo
          tego nie uznacie to będziecie tkwić w sosie z włąsnych łez

          40cztery
          • mola1971 Re: Z drugiej strony "barykady" 29.06.09, 19:14
            Oj, odpłaci Ci to stado frustratów pięknym za nadobne, gdy kiedyś przyjdziesz tu lizać rany bo Cię rodzona małżonka pogna smile
            Może i zdrada jest powszechna, ale to nie znaczy, że nie jest bolesna.
            Mój (były już) mąż próbował mi wciskać takie kity jak Ty. Że po powszechne, zgodne z naturą itp. itd. I wiesz co? Ja to wszystko wiem. Wiem też, że powszechne jest to, że ludzie umierają. To akurat jest najbardziej demokratyczne i każdego z nas spotka. Dlaczego więc cierpimy, gdy ktoś z naszych bliskich umiera? Przecież to takie NATURALNE. Ze zdradą jest podobnie. Niby powszechna, ale dopiero gdy dotyk nas bezpośrednio wiemy jak wielkie czyni spustoszenie.
            Dla jasności - ja też zdradziłam, więc nie traktuj mojej wypowiedzi jako zdania sfrustrowanej kobiety (bo jestem w stanie wręcz przeciwnym). Tyle tylko, że ja od początku byłam świadoma czym ryzykuję. A zaryzykowałam tylko dlatego, że nie miałam już nic do stracenia. Ty zdaje się, masz do stracenia bardzo dużo. No ale to Twoje życie i Twoja sprawa.
            • 40cztery Re: Z drugiej strony "barykady" 06.07.09, 16:11
              mola1971 napisała:
              > Oj, odpłaci Ci to stado frustratów pięknym za nadobne,
              > gdy kiedyś przyjdziesz tu lizać rany
              > bo Cię rodzona małżonka pogna smile
              > Może i zdrada jest powszechna,
              > ale to nie znaczy, że nie jest bolesna.

              z tą śmiercią i podatkami to niezły przykład. mam nadzieję, że nie będę tu
              płakać, ale wiesz jak jest - nigdy nie mów nigdy

              40cztery
          • ekscytujacemaleliterki Re: Z drugiej strony "barykady" 29.06.09, 20:53
            Sugerujesz mi zeby i ja poszla w jego slady? nie ma penisa a dziurka nie szastam
            na prawo i lewo. A jak mu tak zle bylo to do rozwiazania problemu sluzy OTWOR
            GEBOWY a nie fiut.Choc widze ze dla wiekszosci meskiej populacji otwor gebowy
            sluzy tylko do jedzenia. No, moze i latwiej wsadzac w obca dziurke. Moze, kto wie?
            Zwasze na forum mogl sie wyzalic, do brata zadzwonic. List do Pana Boga napisac,
            pojechac nad wisle i krzyczec! A jak juz wsadzil to mogl o mnie pomyslec,
            zaoszczedzic mi wstydu u ginekologa.I nerwow czy mnie czyms nie zarazil.
            pierwszy raz w zyciu przeszlam badanie WR. Jesli nie wiesz to na choroby
            weneryczne. I cala reszte tez porobilam bo moja pani ginekolog powiedziala ze
            nie ma kurde zartow ani litosci.
            ps. jesli kupie sobie kiepska sukienke i wydam kase to tylko kase strace. I nic
            wiecej!
            • 40cztery Re: Z drugiej strony "barykady" 06.07.09, 16:16
              ekscytujacemaleliterki napisała:
              > A jak mu tak zle bylo to do rozwiazania problemu sluzy OTWOR
              > GEBOWY a nie fiut. Choc widze ze dla wiekszosci
              > meskiej populacji otwor gebowy sluzy tylko do jedzenia.

              nie wierzę, że ludzie nie dają sygnałów, że coś jest źle. wydaje mi się, że
              usiłują coś powiedzieć. a komunikacja nie polega na wysyłaniu sygnałów w jednym
              kierunku. ponownie stawiam tezę że zdrada jest wynikiem działania i niedziałania
              obu stron. a trzymanie się uporczywie zdania (nie mówię o Tobie), że cała wina
              leży po stronie faceta bo umoczył fiuta w obcej dziurce to trochę spłycanie sytuacji

              40cztery
              • luciva Re: Z drugiej strony "barykady" 07.07.09, 09:30
                Bo trzeba mówić, a nie usiłować mówić.
                Oraz działać, a nie oczekiwać, że po wypowiedzeniu wszystkich swoich
                żalów naprawę zacznie druga strona.
    • blackglass Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 15:57
      ekscytujacemaleliterki napisała:

      > Tak sie zastanawiam. Wiekszosc na formum to ludzie zdradzeni,
      > porzuceni, wykorzystani.
      > Wiem co sie w takiej sytuacji czuje.
      > A co czuje ta druga strona?

      > Co czuje kobieta ktora odbija mezczyzne drugiej?
      On mnie kocha a jej nie, dlatego jest ze mną

      > Co czuje facet ktory odchodzi do kochanki i za nic mam zone, dzieci?
      Należy mi się coś od życia

      > Co czuje zona ktore oskarza meza ze za duzy telewiozr kupil?
      Że jest wredny (złośliwy) bo specjalnie kupił za duży telewizor...

      > Co czuje facet gdy odchodzi i zabiera polowe domu, samochodu, kasy
      > na koncie?
      Myśli, że pół na pół jest uczciwe

      > O czym ci ludzie mysla i jak zyja z wlasnym sumieniem?
      Myślą o sobie...sumienie i jego odzew jest zależne od kręgosłupa moralnego i od
      stopnia egoizmu wink

      ekscytujacemaleliterki nie zastanawiaj się nad tym, nie staraj się tych ludzi
      zrozumieć bo zwariujesz.Jesteś poprostu inna niż oni wink
      • ekscytujacemaleliterki Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 16:10
        blackglass napisała:

        >
        > ekscytujacemaleliterki nie zastanawiaj się nad tym, nie staraj się
        tych ludzi
        > zrozumieć bo zwariujesz.Jesteś poprostu inna niż oni wink


        Inni dostaja po dupie ... no doprawdy nie chce juz byc ta "inna" wink
        • marcepanna Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 19:06
          Jak nie chcesz byc Inna to własnie wez pod uwage zostanie z Nim jednak.
    • ani.chybi Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 16:14
      ekscytujacemaleliterki napisała:

      > O czym ci ludzie mysla i jak zyja z wlasnym sumieniem?
      Jeśli mają sumienie, oszukują je na wiele bardziej czy mniej
      wyrafinowanych sposobów.
      • wania46 najwazniejsze :) 18.06.09, 17:01
        co czujesz TY, nie zajmuj sie tym co czuja rozne kreatury...
        To trudne uczucia- te Twoje, ale one sa w tej chwili najwazniejsze smile nie uciekaj od nich bo jak bumerang wroca
      • bakejfii Re: Z drugiej strony "barykady" 19.06.09, 10:32
        Nawet sie nie zastanawiaj chyba nie chcesz strupamiec przy sobie.Normalnie
        myslaca kobieta nie brala by pod uwage takiej opcji.Co facet soba prezentuje
        .Same klopoty. chcesz tego. Zycie jest krotkie. Baw sie i tancz.Gosc niech sam
        wypija piwo nawazone przez siebie. Taka moja dobra rada.
    • tarantinka Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 19:32
      granica miedzy ofiarą a sprawcą jest tak cienka i wymienna że ja bym
      sobie darowała dorabianie ideologgi jedynie i zawsze pokrzywdzonej
      przez los, czy też tej zołzy co zawsze sobie poradzi. Byłam w obu
      rolach, obie są równie beznadziejne.
      • mola1971 Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 19:50
        Zgadzam się. Też byłam po obu stronach 'barykady' i żadnej z tych stron nie
        polecam bo obie są równie wyniszczające. Choć oczywiście wiele uczą o sobie i o
        innych ludziach. Przede wszystkim uczą pokory a ta polega m.in. na tym by nie
        oceniać nie mając całości obrazu (a całości obrazu drugiego człowieka nigdy nie
        mamy).
      • ekscytujacemaleliterki Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 21:55
        jestem po jednej stronie barykady. ale czuje ze bedzie ze mnie zolza, wiekszy
        komfort psychiczny mam.
        nie chce o moich uczuciach bo zaczynam zalowac kazdej chwili.
        zaczynam zalowac kazdego cieplego slowa, gestu.
        zaczynam zalowac dzwigania zakupow kiedy on byl na silowni bo po ciezkim dniu
        musi sie zrelaksowac. zaczynam zalowac gotowania rosolkow bo misio sie
        przeziebil. zaczynam zalowac, ze codziennie byl dwu daniony obiad.
        zaczynam zalowac ze motywowalam do lepszej pracy twierdzac ze w zyciu do czegosc
        trzeba dojsc, ze jest inteligentny, ze stac go na wiecej. ze musi, powinien
        zarabiac wiecej niz 100zl a tyle zarabial gdy sie poznalismy. mialam czelnosc
        powiedziec ze ja zarabiam trzy razy tyle. bo zaczynam zalowac ze lecac do
        londynu robilam zakupy z mysla o nim, zeby mial fajna bluze, spodnie, kurtke,
        koszulke. zaczynam zalowac ze zaprojektowalam cale jego mieszkanie od a do z.
        zaczynam zalowac ze zawsze mial uprane, uprasowane, posprzatane, ugotowane i sex
        dwa razy dziennie.
        bo mi niedobrze jak pomysle ze po tym jak poszedl do innej sypial ze mna. i mial
        czelnosc twierdzic zebym odstawila pigulki bo czas na dziecko. bo mi sie rzygac
        chce jak pomysle ze dwa tygodnie temu wybieralismy imiona dla naszych dzieci.
        zaczynam zalowac ze jak musial dluzej w pracy zostac to obiad w menazki
        pakowalam i jechalam na drugi koniec miasta zeby cos zjadl.
        nie, dziekuje. o moich uczuciach nie bedzie.
        • marcepanna tańcz głupia tańcz 18.06.09, 22:05
          Widzisz juz dlaczego nie chce sie rozstac z Toba.
          3 razy wiecej zarabiasz
          tamta ma mniej kasy wiec ma ją w dupie
          • ekscytujacemaleliterki Re: tańcz głupia tańcz 18.06.09, 22:11
            tamta ma duzo wiecej kasy.oj duzo wiecej. ale ja doskonale gotuje, dbam o dom i
            wiem co to sex. doskonaly material na pomoc domowa a w dzisiejszych czasach
            dobra pomoc domowa bezcenna!!
            • marcepanna Re: tańcz głupia tańcz 18.06.09, 22:31
              No widzisz
              Tylko jak go bedziesz kopać w dupę (bo zdaje sie w tym kierunku to zmierza) wez
              pod uwagę, że kolejnego bedziesz długo szukać i nie wiadomo czy bedzie sie
              zdecydowanie różnił na korzyść od tego co już masz

              Faceci tak mają ze czasami myślą penisem i trzeba to brać pod uwagę
              Takie ryzyko istnieje jak sie wiążesz z facetem



        • mola1971 Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 22:42
          Powiem Ci tylko tyle, że bardzo dobrze, że żałujesz tego wszystkiego smile Ja
          zaczęłam żałować dopiero po 17 latach małżeństwa. Dziewczyno, Ty dostałaś
          prezent od losu i nie zmarnuj tego doświadczenia. Przede wszystkim trzeba
          szanować siebie samą i dbać o siebie samą. Żaden facet nie doceni wiecznie
          poświęcającej się kobiety. Pewnie wielu chciałoby mieć taką żonę, która zastąpi
          im nadopiekuńczą matkę, ale omijaj ten typ facetów naprawdę szeeerokim łukiem. A
          już w żadnym przypadku niech Ci nie przyjdzie do głowy by mieć z takim dziecko
          bo na starcie dostaniesz w pakiecie dwoje dzieci, czyli dziecko + jego tatuś. A
          chyba nie o to Ci chodzi.
          • mola1971 Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 22:57
            Jako terapię polecam tą książkę smile
            merlin.pl/Dlaczego-mezczyzni-kochaja-zolzy-Czas-na-superbabki_Sherry-Argov/browse/product/1,409413.html
            • ekscytujacemaleliterki Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 23:04
              Chyba swieta z siebie zrobilam. Bledna opinia. czasem zolza przy mnie to
              niewinna panienka. Kiedys byly nawet powiedzial : lepiej draznic krokodyla niz
              moja kobiete.
              Ale racja, dbalam o niego jak moglam. Dawalam z siebie bo kochalam. Myslalam, ze
              wszystko mialo zachowane proporcje. Nie wiem gdzie popelnilam blad. I tyle.
              • marcepanna Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 23:08
                No niby wiadomo ze kazdy facet czasmi mysli penisem no ale nie Twoj
                Skromność sie kłania

              • tricolour Nie wiesz? Na przykład tutaj: 18.06.09, 23:09
                "zawsze mial uprane, uprasowane, posprzatane, ugotowane i sex
                dwa razy dziennie".

                Bleeee...

                • ekscytujacemaleliterki Re: Nie wiesz? Na przykład tutaj: 18.06.09, 23:12
                  Znaczy sie nudy na pudy. Kurde, naprawde masz racje.
                  Mam nauczke na przyszlosc. Od prania pralnie sa. Obiad w restauracji a sex jak
                  mnie zlapiesz i to tez nie koniecznie.
              • mola1971 Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 23:11
                Może po prostu kochałaś 'za bardzo'.
                Wiesz, gdzieś kiedyś przeczytałam, że kobieta powinna mężczyznę TROCHĘ kochać i
                starać się go zrozumieć a mężczyzną powinien kobietę kochać BARDZO i NIE starać
                się jej zrozumieć. I im jestem starsza tym bardziej się z tym zgadzam smile
                • marcepanna Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 23:14
                  Wreszcie jakiś głos rozsadku

                  Kochac troche i starac sie zrozumieć- doskonale powiedziane

                  Też sie z tym zgadzam, szkoda ze Male Literki oszalała pod wpływem głupich rad z
                  foruma pt kopnij w dupe dziada
                  • mola1971 Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 23:20
                    Ale ja uważam, że w tym przypadku 'kopnij w dupę dziada' jest jak najbardziej na
                    miejscu. Bo ten dziad to niedojrzały gówniarz jest a nie mężczyzna gotowy na
                    założenie rodziny.
                    • marcepanna Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 23:35
                      Mola a Ty masz jakieś gwarancje że Twoj Fcaet nie miał nigdy seksu na boku?

                      Ja bym na Twoim miejscu nie była taka pewna, zwłaszcza że Male Literki byłaby
                      kochającą żonka gdyby nie fakt że sie zdarzyła ciąża
                      Parę lat temu na Macochach jedna z dziewczyn pisała jak to jej mąż nagle
                      przyszedł do domu z niemowlakiem bo sie okazalo ze miał romans z jakąś małolatą
                      która nie bedzie dziecka wychowywać bo sie musi wyszumiec
                      No i po wielu za i przeciw została z nim i nowych przychówkiem

                      Ja bym nie reczyła za Twojego Męza w takiej kwestii, ani nawet za swojego



                      • tricolour Nikt tu nie mówi o ręczeniu... 18.06.09, 23:45
                        ... czy pewności co do wierności. Niczyjej.

                        Jest różnica (czego Ty nie dostrzegasz) między brakiem pewności co do wierności,
                        a pewnością, że dziecko na boku jest.

                        Rozumiesz?
                        • marcepanna Re: Nikt tu nie mówi o ręczeniu... 19.06.09, 00:08
                          Tri no właśnie nie rozumiem,serio

                          Ja zakladam, że istnieje ryzyko że mój facet ma seks na boku (sporadyczny)
                          Tak jak istnieje ryzyko że moge zachorowac na raka

                          Ten Gość miał mega pecha że laska zaszła w ciążę. I skoro chce zostac z Małymi
                          Literkami choc ta ma gorsza sytuacje materialna niż laska tzn ze jednak kocha
                          Małe LIterki
                          Po prostu zrobił straszna głupote ktorej konsekwencje bedzie tez ponosic Małe
                          Literki, która jest na tyle wygodna ze nie chce miec skomplikowanego zycia (jej
                          prawo)


                          • tricolour Może jakoś wytłumaczę... 19.06.09, 00:33
                            ... spróbuję.

                            Jest ryzyko, że Twój facet ma seks na boku. Może i ja mam seks na boku, a może
                            Ty jesteś dziwką i stoisz teraz pod latarnią, a z braku klienta cieszysz się
                            bezprzewodowym internetem. Takie ryzyko jest, ale to tylko wyobraźnia. Nie mam
                            ŻADNYCH PODSTAW, by tak twierdzić.

                            MOŻESZ zachorować na raka, ale JESTEŚ teraz zdrowa - i to jest ta różnica między
                            tym, co może być, a tym co jest. Rak jest wytworem wyobraźni i go realnie nie
                            ma. Zdrowie jest.

                            Nie jest prawdą, że gość miał pecha, że laska zaszłą w ciążę, bo w ciążę
                            zachodzi się tylko w jeden sposób - ciąża nie jest pechem, a jest KONSEKWENCJĄ
                            seksu, który każdy robi z własnej decyzji.

                            MałeLiterki nie będzie ponosić konsekwencji "strasznej głupoty" gościa, który
                            poszedł do łóżka z inną. Będzie za to ponosić konsekwencje swojego WYBORU: facet
                            z dzieckiem albo inny facet za jakiś czas.
                          • ekscytujacemaleliterki Re: Nikt tu nie mówi o ręczeniu... 19.06.09, 09:11
                            Marcepanna, a jakie ja mam gwarancje ze kocha? a moze sie teraz
                            poprostu boi? a moze jestem mu teraz potrzebna bo beze mnie zostanie
                            sam z umówmy sie - mega problemem, ktory trzeba rozwiazac tak zeby
                            wszyscy jak najmniej cierpieli? Beze mnie nawet nie ma do kogo geby
                            otworzyc.
                            Jakie mam gwarancje ze nie kopnie mnie w dupe jak sie dziecko urodzi?
                            I najwazniejsze : jak JA mam zaufac w choc jedno slowo?
                            Wczesniej tez bylam calym swiatem, wczesniej tez bylam
                            najwazniejsza, wczesniej tez bylam bezgranicznie kochana, he?

                            • marcepanna Re: Nikt tu nie mówi o ręczeniu... 19.06.09, 11:48
                              ekscytujacemaleliterki napisała:

                              > Marcepanna, a jakie ja mam gwarancje ze kocha?

                              Gwarancji nie ma ale istnieja realne przesłanki ku temu:
                              -chciał sie ulotnic od Tamtej- a wiec seks z Nia nie był jakiś ekscytujący a i
                              nie znalazł ukojenia w tych waszych problemach
                              on ucieka od nie nie od ciebie bo Ty mu dajesz wiecej w każdym aspekcie
                              -pisałaś że bylo wiele wspaniałych chwil tzn ze do tej pory nie miałaś zadnych
                              watpliwosci ze kocha bo udowadniał to za kazdym razem (no chyba ze miałaś
                              wątpliwosci- to jest inna bajka)

                              a moze sie teraz
                              > poprostu boi?

                              A zapytałaś czy sie boi? Na pewno boi sie ze ciebie straci to w pierwszej
                              kolejnosci a o dziecku dopiero potem mysli
                              Powinniscie porozmawiac szczerze (w trójkę z TAmtą) jak widzicie Wasze finanse i
                              jego udział w finansowaniu dziecka
                              Na Twoim miejscu weszłabym na forum MAcochy i poczytała sobie o problemach jakie
                              bedziesz miec jesli Tamta Pani nie zechce sama sobie radzic z dzieckiem
                              Tam pisuje bardzo madra i sensowna kobieta (vadera12345) która w ogole jest
                              prawnikiem oraz znakomitym psychologiem (szacun)




                              a moze jestem mu teraz potrzebna bo beze mnie zostanie
                              > sam z umówmy sie - mega problemem, ktory trzeba rozwiazac tak zeby
                              > wszyscy jak najmniej cierpieli? Beze mnie nawet nie ma do kogo geby
                              > otworzyc.

                              Ja sie obawiam ze Tamta nie odpusci, bo jednak nawiazala kontakt z nim po
                              diagnozie a sa kobiety przynajmniej za znam dwie takie, które nie zycza sobie
                              ojcostwa konkretnego faceta i nawet nie poinformowały o tym ojców biologicznych
                              Ta jak widac z tego co piszesz bierze pod uwage wlasnie taki scenariusz ze Twoj
                              Facet jednak z czasem moze chciec byc z nia i dzieckiem
                              To akurat swiadczy na korzysc Twojego Faceta w ogole, oceniła go pozytywnie w
                              aspektach etycznych ! Ona identyfikuje go pozytywnie dajac mu szanse na ojcostwo
                              i pełny zwiazek. Tak mnie sie wydaje
                              Tak wiec Ona nie zostawi go samemu sobie z tym problemem jezeli Ty to zrobisz
                              Na razie to faktycznie najwiekszy problem w tym wszystkim ma Twoj FAcet bo stoi
                              przed widmem utraty Ciebie i niechcianym dzieckiem


                              > Jakie mam gwarancje ze nie kopnie mnie w dupe jak sie dziecko urodzi?
                              > I najwazniejsze : jak JA mam zaufac w choc jedno slowo?
                              > Wczesniej tez bylam calym swiatem, wczesniej tez bylam
                              > najwazniejsza, wczesniej tez bylam bezgranicznie kochana, he?
                              >

                              Tutaj to nie ma prostej odpowiedzi bo kazdy ma swoja wizje bycia z partnerem
                              Młode kobiety zauważyłam sa wrazliwe na słowa, a słowa to wiesz, guma do zucia jest
                              Mowienie komus ze sie kocha itp wiesz...to smieszne jest, jakos tak jest że
                              ludzie chca byc razem pomimo wszystko no a On chce byc z Toba to niech pokaze
                              teraz jak widzi sprawe abys TY była w najbardziej komfortowej sytuacji z waszej
                              trojki a raczej czwórki
                              Jezeli cokolwiek nie bedzie Cie satysfakcjonowac mow i zobacz jaka korekte robi,
                              bedziesz wiedziec na czym stoisz
                              I pamietaj ze teraz Ty rozdajesz im wszystkim karty i wyznaczasz role do
                              odegrania , bo On chce byc z Toba a TAmta poza alimentami moze sobie gadac ale
                              tylko do sciany

                              Relatywizm zyciowy przychodzi z wiekiem
                              Teraz dostałas bolesna lekcje od zycia ze facet czasami mysli penisem (dlazcego
                              panowie z tego forum nie maja odwagi cywilnej tego potwierdzic? ciekawe...)

                              Zauważ tez ze w zasadzie co masz do stracenia jak mu zaufasz?
                              Zanim po takiej traumie postarasz sie o wlasne dziecko i tak minie czas i
                              zobaczysz jak sie bedziesz czula w nowej sytuacji, jeżeli zle to wiadomo bedzie
                              ze masz sie wycofac z tego układu

                          • gallama Pech? 19.06.09, 10:16
                            czyli co? jesli mężczyzna będąc w związku, co weekend na delegacji sypia
                            okazyjnie z kim popadnie - i pewnego dnia okaże się, że 5 kobiet będzie miało z
                            nim dziecko, bo facet "ach, miał pecha" i wszystkie zaliczone w ciągu jednego
                            miesiąca laski akurat zaszły z nim w ciążę - to też trzeba uznać, że "to tylko
                            pech" bo on przeciez KOCHA żonę i chce być nadal z nią i ta żona to jest jakaś
                            wygodnicka że chce go od razu zostawiać? wink
                            • marcepanna Re: Pech? gallama 19.06.09, 10:47
                              Ja wierze w kobiety (bo sama nią jestem) i nie sadze aby to bylo takie łatwe ze
                              męzczyzna jedzie na delegacje a tam już czekaja na niego spragnione seksu (z
                              nieznajomym!!!!) kobiety

                              Cos koloryzujesz i takie sytuacje nie sa prawdopodobne

                              Co innego sporadyczny skok w bok , bo za duzo alkoholu, bo jakies problemy, bo
                              zwykly pociąg zadziałał
                              • gallama Re: Pech? gallama 19.06.09, 11:15
                                ależ to jest sytuacja jak najbardziej prawdopodobna. Ileż jest sytuacji że żona
                                w ciąży, kochanka równolegle w ciąży, a pan rozkłada ręce jak to się stało.
                                Niby dlaczego nie może się zdarzyć? jesli ktoś przespał się przygodnie z 5
                                kobietami to "pech" może spowodowac, że będzie miał pięcioro dzieci wink Wg
                                Twojej teorii to pech spowoduje, że je będzie miał a nie fakt seksu i braku
                                zabezpieczenia się.
                                Znam takiego pana , który mając żonę i stałą (co kilka lat zmienianą-najczęściej
                                mężatkę bo to bezpieczne) kochankę, dodatkowo na delegacjach z kumplami "szli w
                                tango" i zdarzało mu się np upić w knajpie i wylądowac w łóżku z dwoma
                                kobietami. Pewno nawet nie wie, ile jego dzieci chodzi po świecie bo adresów
                                paniom nie zostawiał a może któraś miała ochotę wtedy na dziecko, lub beztrosko
                                zdała się na "los" wskakując do łóżka.. A gdy pan zamierzał się rozwieźć to
                                znowu "pech" sprawił, że to zona okazała się w ciąży. Życie z "pechem" jest
                                wyjątkowo nieprzewidywalne...

                      • mola1971 Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 23:46
                        Mój mąż miał seks na boku i w poniedziałek 22 czerwca przestanie być moim mężem.
                        Choć oczywiści to nie był jedyny powód naszego rozstania. Podstawowy powód był
                        taki, że właśnie jest takim niedojrzałym gówniarzem. Piotruś Pan, który
                        zatrzymał się w rozwoju emocjonalnym na poziomie studenta. Jestem sama od roku i
                        samej jest mi 100 razy lepiej niż z nim. Nie jestem typem kobiety, która bez
                        faceta u boku czuje się nic niewarta. Ja bez niego czuję się duuuużo więcej
                        warta niż z nim.
                        • marcepanna Re: Z drugiej strony "barykady" 19.06.09, 00:13
                          JA to rozumiem świetnie
                          Twoj FAcet jest niedojrzały i nie masz zamiaru życ z ciamajda, ok twoje prawo
                          ale to nie jest taka sama sytuacja jaka ma Literki

                          Facet Literki jest ambitny (walczy o Literki bo wie co ona znaczy w jego zyciu),
                          problem tylko w tym że bedzie miał dziecko z inna

                          Cała reszta była tam idealna , u Ciebie wszystko kulało jak to w zyciu z ciamajda
                          • tricolour Problem "tylko w tym"... 19.06.09, 00:35
                            ... dla Ciebie jest to "tylko", a dla innych wyjątkowo ważna rzecz.
                            • marcepanna Re: Problem "tylko w tym"... 19.06.09, 01:23
                              Tri czy Ty nie bierzesz w ogole pod uwage ze On może kochac Małe Literki ?
                              • panda_zielona Re: Problem "tylko w tym"... 19.06.09, 02:53
                                marcepanna napisała:

                                > Tri czy Ty nie bierzesz w ogole pod uwage ze On może kochac Małe
                                Literki ?

                                A czy Ty nie bierzesz pod uwagę,że jak urodzi się dziecko
                                kochanki,to Pan może nagle doznać olśnienia i dziecko
                                pokochać,chcieć się nim zajmować.Pomijam kwestię płacenia alimentów
                                przez kilkadzieści lat.Znam taki przypadek.Panienka zaszła w
                                ciążę,facet się odżegnywał,że nie jego,że zrobi badania.No się
                                urodziła śliczna dziewczynka i facet wsiąkł,zachowuje się jak
                                najlepszy ojciec,a zakochany,jego córcia najpiękniejsza na
                                świecie.Jak w tym wszystkim czułaby się Małe łiterki.Niefajnie
                              • tricolour Co to znaczy "kochać kogoś"? 19.06.09, 08:00
                                Może sobie napiszemy, jak rozumiemy miłość, czym ona się wyraża?
                              • mola1971 Re: Problem "tylko w tym"... 19.06.09, 09:58
                                marcepanna napisała:

                                > Tri czy Ty nie bierzesz w ogole pod uwage ze On może kochac Małe
                                Literki ?

                                A co ona ma z tej jego miłości?
                                Tylko ból i cierpienie. A w d... z taką miłością. Jak się kogoś
                                kocha to się go nie zgradza i nie krzywdzi.
                      • ekscytujacemaleliterki Re: Z drugiej strony "barykady" 19.06.09, 09:14
                        Nigdy nie ma gwarancji, ze facet nie zdradzi. ale jest roznica
                        pomiedzy pojscie do lozka z inna i ulotnieniem sie jak kamfora a
                        zrobieniem dziecka.
                        Wiem, ze chcial sie ulotnic ale mu nie wyszlo.Wiem ze nawet telefonu
                        nie podal. Ale byl na tyle glupi ze puscil sie z pania z kregu
                        pracy. I tyle po jego anonimowosci.
                        Tego nie wiem ale widze ze istnieje taka opcja ze wiecej jego dzieci
                        po swiecie chodzi.
                • ekscytujacemaleliterki Re: Z drugiej strony "barykady" 19.06.09, 07:15
                  Moja wina, moja bardzo wielka wina! Bo chcialam miec zwiazek oparty na zaufaniu,
                  lojalnosci i przyjazni. Bo dalam z siebie wszytsko zeby uszczesliwic czlowieka
                  ktory mial przy mnie do konca zycia stac. Bo chcialam zeby moje dziecko mialo
                  fajny dom i szczesliwych rodzicow bo dzieki temu byloby szczesliwe.Bo nie bawia
                  mnie zabawy "gonic kroliczka" bo lepiej mi jesli uklad jest czysty i kazdy wie
                  na czym stoi.
                  Najbardziej na swiecie bylam pewna ze co jak co ale TEN facet mnie nigdy nie
                  zdradzi.
                  Moja wina, naprawde wielka wina!
                  • tricolour Wina na pewno nie... 19.06.09, 08:02
                    ... ale współodpowiedzialność - jak najbardziej.
                    • ekscytujacemaleliterki Re: Wina na pewno nie... 19.06.09, 09:16
                      tricolour napisał:

                      > ... ale współodpowiedzialność - jak najbardziej.


                      za co?
                      • jarkoni Re: Wina na pewno nie... 19.06.09, 10:14
                        Bo obiady dwudaniowe, pranie, prasowanie to nie wszystko. Aaa, był jeszcze
                        czesto seks(mnie tego brakowało).
                        Może brakowało bliskości, rozmów, planowania.. Według mnie to wiąże ludzi. Z
                        czasem od ogromnej miłości przechodzi się do przyjaźni i akceptacji..
                        • ekscytujacemaleliterki Re: Wina na pewno nie... 19.06.09, 10:22
                          Widzisz, mi sie wydawalo ze niczego nie brakowalo. Bo wszytsko bylo.
                          Bo w tym samym momencie o sobie myslelismy, dzwonilismy w tej samej
                          chwili. Bo widzac cos ja zaczynalam zdanie a on sie smial ze wlasnie
                          mial to powiedziec i ze kradne jego mysli.
                          Bo robiac zakupy spotykalismy sie na srodku sklepu trzymajac
                          dokladnie to samo w rekach.
                          Nikt inny nie byl nam potrzebny gdy bylismy razem. Nie nudzilismy
                          sie. Nie bylo lezenia w ciszy i milczeniu i gapienia sie w tv. W
                          statki gralismy, dorosli ludzie. Dla zabawy, dla smiechu. Bylismy
                          tak cholernie blisko. Czasem puszczalismy sie wolno, zeby odetchnac,
                          zeby zatesknic.
                          My naprawde bylismy szczesliwi.
                          • ekscytujacemaleliterki Re: Wina na pewno nie... 19.06.09, 10:25
                            Chyba bylam za silna kobieta dla niego. Nie jestem nieporadnym
                            dziewczatkiem i mam duze wymagania. Jak cos robie to na tip top. I
                            tego wymagam od faceta.
                            Chyba nie mogl sie czuc facetem przy mnie.
                            • gallama Re: Wina na pewno nie... 19.06.09, 10:43
                              Nie szukaj jakiejś wielkiej winy w sobie. Choć na pewno warto spojrzeć
                              krytycznie i przeanalizować. Niektórzy mają tak, że jak w domu mają wszystko
                              poukaładane i przyjemne, to zaczynają się rozglądać za atrakcjami na zewnątrz.
                              Inni się rozglądają bo "żona ich nie docenia", jeszcze inni z jeszcze innych
                              powodów.
                              Bo co znaczy to "czuć się facetem"? Dla jednych to być odpowiedzialną głową
                              konkretnej rodziny, dla drugich uganiać się za coraz nowymi kobietami...
                              Nie znam od początku Twojej historii, ale pierwsza zdrada przewartościowuje
                              ogromnie życie-brutalna korekta naszych wyobrażeń i błogiej nieświadomości -do
                              realności takiej jaka jest.
                              Daj sobie czas, bo ten ból długo jeszcze będzie przez Ciebie przepływał. Ja bym
                              chyba rozstała się z kimś takim - a decyzję co dalej w temacie tego faceta ,
                              podjęła po co najmniej kilku miesiącach życia osobno, az uspokoją się emocje i
                              stwierdzisz z dystansu, czy potrafisz mu wybaczyć i zaakceptowac nowy stan
                              rzeczy, a on przez ten czas pokaże czy faktycznie wasz związek jest dla niego
                              ważny. Jest oczywiście ryzyko, że facet wtedy zwiaze się z kimś innym, choćby z
                              matką dziecka. Bo nie kazdemu chce się walczyć o ideały, jeśli gdzieś kusi
                              wygoda wiktu i opierunku...
                              • ekscytujacemaleliterki Re: Wina na pewno nie... 19.06.09, 10:53
                                Czesem przychodza takie mysli. Ze to moja wina, ze gdybym byla
                                inna...
                                • gallama Re: Wina na pewno nie... 19.06.09, 11:31
                                  Wiem. Poczucie własnej wartości pada na pysk. Nie zostawaj w tym nastroju zbyt
                                  długo, spójrz krytycznie z boku na dotychczasowy związek ale bez masochizowania
                                  się. Jeśli cos w związku jest nie tak- to każdy ma prawo o tym powiedzieć
                                  drugiej osobie, próbowac zmian, albo ze związku odejść. A skoki w bok i zdrada
                                  to juz prywatny wybór danego osobnika i trzeba byc świadomym ewentualnych
                                  konsekwencji... jesli ktos ma ochotę zdradzić to zawsze znajdzie
                                  usprawiedliwienie dla swojego czynu. A małżonek dostaje rykoszetem.
                                  Moja znajoma została zdradzona, gdy po cięzkich latach wydawało jej się, że mają
                                  z mężem najlepszy okres w życiu. Wreszcie finanse były przyzwoite, dzieci
                                  zdrowe, ona zadowolona bo lubiła spełniac się w kuchni,codziennie super seks
                                  itd. Okazało się, że własnie wtedy mąz miał romans z nauczycielką dzieci.
                                  Prawdopodobnie nie pierwszą kobietą. Bo poczuł że dom ma zabezpieczony i
                                  ułożony z posłuszną mu służbą domową w postaci zony, kasa dała mu poczucie
                                  pewności i atrakcyjności, więc ruszył dalej w poszukiwaniu wzniosłych uczuć.
                                  Pół roku rozpaczała, mąż odejśc nie chciał bo ją "kocha nad życie" , po czym....
                                  sama zaczęła go zdradzać w odwecie za krzywdę i potrzebując się dowartościować.
                                  I się zakochała. Stan dzisiejszy- oni są po nieprzyjemnym rozwodzie, a ona
                                  ..czeka na rozwód kochanka. Kilka lat bagna. Brrrr.
                                  • marcepanna ale to nie był ROMANS 19.06.09, 12:05
                                    FAcet Literek nie miał romansu TYLKO RAZ ZDARZYŁ mu sie seks bo pomyslał penisem
                                    Faceci tak maja czasem

                                    • gallama Re: ale to nie był ROMANS 19.06.09, 12:25
                                      nie wiem jaka jest ta historia, nie wiesz Ty bo nie byłas z nim w łózku, nie
                                      wiedzą nawet Literki.
                                      myślę że to wie TYLKO facet, z kim, ile razy, gdzie i dlaczego.
                                      Może raz, a może nie raz.
                                      chyba nie myslisz, że któryś zdradzający jest do tego stopnia głupi, żeby
                                      oficjalnemu partnerowi mówić o wszystkich przygodach ze szczegółami.

                                      Na pewno Literki musza zweryfikować swoje idealne wyobrażenie o facecie i o
                                      związku. Jej rola przemyśleć czy ten facet ma tyle innych zalet, że dodatkowe
                                      dzieci i zdradę jest w stanie zaakceptowac i z tym żyć.

                                      Takie pobłażliwe myślenie "faceci tak czasem mają" prowadzi właśnie do uznawania
                                      zdrad za normę, potem jestem z kimś a on mnie przekonuje "tamto to był tylko
                                      seks i się nie liczy" - ręce opadają.
                                      • marcepanna Re: ale to nie był ROMANS 19.06.09, 12:55
                                        No własnie ja mysle ze ze ten facet powiedział, zreszta Literki skonfrontowała
                                        te ich wersje z mailami i ma obraz ze przyznał sie do wszystkiego
                                        To jest odwazny gosc i nie boi sie brutalnych prawd a dla niego to chyba nie
                                        jest problem to dziecko tylko utrata Literek

                                        Ciesze sie ze spasowałaś na rzecz prawdy obiektywnej ze trezba przeanalizowac za
                                        i przeciw aby byc z nim
                                        Z dziecikiem niekoniecznie bo Literki moze to tak załatwic (pamietaj ze facetowi
                                        zalezy na niej przede wszystkim) ze sprowadzi to do wspolnego mianownika w
                                        postaci alimentow
                                        Moga ich łaczyc tylko aliemnty
                                        Czyz nie?

                                        • gallama Re: ale to nie był ROMANS 19.06.09, 13:15
                                          Spasowałam? surprised nie bardzo wiem z czym. Od początku twierdzę, że Literki musi
                                          "urealnić" obraz swojego idealnego faceta i zastanowic się czy z nowymi danymi
                                          nadal go chce. To jest jedyna prawda. Więc ona musi się wzmocnić i uspokoić w
                                          emocjach na tyle, by tą decyzję podjąć świadomie i rozegrać sytuację z zyskiem
                                          dla siebie. Czy zyskiem będzie zostawienie faceta czy bycie z nim i skutkami
                                          zdrady- to ONA musi zdecydować.
                                          Bo jak się facet zachowa gdy juz będzie dziecko, czy się nie zacznie poczuwac
                                          do pełnoprawnego bycia ojcem, czy tamta kobieta nie zacznie go "wyłuskiwać" dla
                                          siebie, itd tego nie wiemy.
                                          Wiemy tyle, że dla faceta Literki jest dobrą partią na "żonę". Pytanie - czy
                                          Literki interesuje taki "mąż" i płacenie (za niego?) alimentów?
                  • marcepanna twoja nie wina ale naiwnosc 19.06.09, 12:15
                    A znasz facetów którym ani raz nie zdarzył sie skok w bok?
                    To jest post na forum Meżczyzna, zapytaj tam to sie dowiesz jakie jest zycie

    • wiewiora.34 Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 22:06
      kiedy człowieka oświeca , ze popelnił blad, to oczywiscie czuje zal
      jesli jest przekonany o slusznosci swej decyzji, to pewnie nie
      zaluje

      pytanie tylko na ile obiektywnie oceniamy sytuacje

      zycie jest krotkie smile))
      • ekscytujacemaleliterki Re: Z drugiej strony "barykady" 18.06.09, 22:15
        kiedy czlowiek oswieca to sie przekonuje ze nie warto bylo dawac z siebie
        wszytskiego na maxa.
        tak sie zastanawiam jak ja sie z tym wszystkim wyrabialam? w miedzy czasie na
        fittnes biegalam, uczylam sie, dbalam o siebie, ksiazki czytalam.
        • tricolour Byłaś za dobra... 18.06.09, 22:23
          ... i przestałaś być tajemnicą.

          Też bym takiej nie chciał i znalazł kogoś, kto będzie ekscytował, a nie kotlety
          pod nos podtykał.
          • ekscytujacemaleliterki Re: Byłaś za dobra... 18.06.09, 22:31
            Zazalenie do matki zloze. zle mnie wychowala.
            • tricolour Pamiętam taką scenkę z marketu... 18.06.09, 22:36
              ... kolejka. Stoimy i nudzimy się, bo powoli idzie.

              Przed nami para: pani wykłada towary na taśmę, dźwiga zgrzewki z wodą, słoiki
              itp. Potem wkłada wszystko z powrotem do wózka, płaci. Pan oparty o regał z
              napojami przegląda gazetę.

              Miło było popatrzeć na harmonię.
              • ekscytujacemaleliterki Re: Pamiętam taką scenkę z marketu... 18.06.09, 22:40
                mile wspomnienia wink.

                A serio to wywalam wszytsko co ja dobrego robilam. Z reka na sercu nie powiem ze
                on nie robil nic bo bym sklamala.Robil, robil do mnie miliony fantastycznych
                rzeczy. Bydlaka bym nie kochala.
                • luciva Re: Pamiętam taką scenkę z marketu... 19.06.09, 09:27
                  Marcepanno, trochę dziwne co piszesz, bo mi z tego wychodzi, że
                  facet w związku to jak dziecko - trzeba mu cos wybaczyć, wziąć na
                  coś tam poprawkę...itd.

                  Uważasz, że trochę pech, bo pojawiło się dziecko, ale gdyby się nie
                  pojawiło, to co? a może pojawiłoby się za 10 lat.
                  Człowiek, uprawiający seks, powinien przewidywać możliwość ciąży -
                  zarówno facet i kobieta.

                  Człowiek dojrzały przewiduje konsekwencje swych decyzji. Facet
                  podjął decyzję o seksie na boku a nie pomyślał o konsekwencjach? To
                  nie pech, że dziecko, to jego niedojrzałość.

                  Trudno iść przez życie z cżłowiekiem niedojrzałym, nie mówiąc już o
                  momencie gdyby pojawiło się wspólne dziecko - to maksymalnie trudna
                  i sprawdzajaca sytuacja dla związku.

                  Ja sie nie dziwię, że dzieją się takie rzeczy - skoro (czego
                  przykładem jest Marcepanna) jest społeczne przyzwolenie na to. Nie
                  powie się takiemu gościowi - ale z Ciebie drań, tylko - no tak,
                  facet czasem myśli penisem, trzeba go zrozumieć.

                  Wracając do tematu - myślę, że z drugiej strony baarykady ludzie
                  myślą - mam prawo, było mi xle, to zołza, wstrętna, tak mnie
                  skrzywdziła, awantury mi robiła itd. Szuka się usprawiedliwienia
                  gdzie się może. Kwestia interpretacji.
              • gallama Re: Pamiętam taką scenkę z marketu... 19.06.09, 12:11
                A, ja pamiętam podobną scenę - mamusia 60 lat + syn prawie 40.
                Kobieta dzwiga po schodach wiadra z węglem bo trzeba napalić w piecu. Syn leży
                przed tv. Kobieta utyskuje jaka chora, jak syn jej nie pomaga, jak wszystko musi
                robic sama. Ale- nie siądzie sobie na 4 literach przy herbatce i nie powie
                synowi :"idz kochany synku po węgiel i napal". A syn nie ma zamiaru się
                wysilać na inicjatywę własną ,lub czuwać, biegać za nią i wyrywac jej wiadra z
                ręki żeby się nie męczyła. Bo całe życie "ona to lepiej zrobi".
                A potem tak wychowani synkowie szukają podobnej obsługi w żonie.
    • ekscytujacemaleliterki uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 09:30
      ...kiedy powiedzial o innej osobie okrotne strasznie slowa, ktore
      mnie zbulwersowaly na maxa, ze nie bedzie o tym myslal i tyle.
      odpowiedz na pytanie : jak mogles i jak zniesie to twoje sumienie.
      • bakejfii Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 10:02
        Ja na twoim miejscu pogonilabym faceta.Nad czym tu sie zastanawiac. Facet z
        przychowkiem na przecene.Lepszy bez zobowiazan.,bo taki to kula u nogi.Wiem co
        mowie.
        • blackglass Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 10:15
          mola1971 napisała:
          Żaden facet nie doceni wiecznie poświęcającej się kobiety.
          Amen wink
          Ps. kiedyś od faceta usłyszałam....wiesz jakie kobiety biorą faceci za żony...te
          które zniosą ich wyskoki jeszcze za czasów "chodzenia" ze sobą czy narzeczeństwa...
          Ps. i co z tego ze o Nią walczy....może walczyć zawsze ale nie będzie mu to
          przeszkadzać w ranieniu jej ot i z tym musi się liczyć...
          Ja bym dziada pogoniła wink
        • jarkoni Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 11:36
          bakejfii napisała:

          > Ja na twoim miejscu pogonilabym faceta.Nad czym tu sie zastanawiac. Facet z
          > przychowkiem na przecene

          Niezłe.. I facet nieważny.
          A ja bym powiedział: facet nażelowany na przecenę, facet bez nogi na przecenę,
          facet co ma robotę sprzątacza na przecenę.. I np też: facet co zna parę języków
          na przecenę(bo ja nie znam i się boję).
          Niezłe podejście i ciekawy sposób "przeceniania"'
          Pogratulować..
          PS. Jaki masz kolor włosów?
          • marcepanna Tu sie zgadzam z Jarkonim 19.06.09, 11:56
            Tylko jak to jest ze tacy przecenieni faceci znajduja sobie partnerki... a super
            niunie z jezykami wygladem kasa i bez dzieci wcale niekoniecznie ?
            Mnie raz facet olał dla kobiety z dwójka dzieci i wtedy spokorniałam
            Haha, niezła lekcja zycia

            Jak sie ucieka od problemow to nie chce sie faceta z dzieckiem
            • ekscytujacemaleliterki Re: Tu sie zgadzam z Jarkonim 19.06.09, 12:02
              Moze sa nie przecenieni tylko bezcenni. za reszte zaplacisz karta.
              • marcepanna Re: Tu sie zgadzam z Jarkonim 19.06.09, 12:10
                Ja sie tak w zyciu ustawiam ze to facet płaci za mnie karta, bo uwazam ze skoro
                z nim jestem mam prawo korzystac z jego statusu majatkowego
                Wazne zeby był wysoki

                Zdziwiłam sie tylko bardzo kiedy okazało sie ze na rynku ofert towarzyskich moj
                brak dzieci w ogole nie jest atutem
                • gallama Re: Tu sie zgadzam z Jarkonim 19.06.09, 12:30
                  > Zdziwiłam sie tylko bardzo kiedy okazało sie ze na rynku ofert towarzyskich
                  moj brak dzieci w ogole nie jest atutem

                  alez to proste. po pierwsze mając dziecko widac że jesteś zdolna rodzić, do
                  tego nadajesz się do domowej obsługi i tworzenia "życia rodzinnego" ktore wymaga
                  poświęceń szczególnie przy dziecku, więc do "przygarnięcia mężczyzny" się
                  bardziej nadajesz big_grinbig_grinbig_grin

                  brak dziecka jest zaletą tak max do 28 r życia kobiety. potem staje się wadą wink
                  • marcepanna Re: Tu sie zgadzam z Jarkonim 19.06.09, 13:06
                    Gallama, to niej wada ale kwestia dzieci nie ma w ogole znaczenia dla niektórych
                    facetów, nawet sa tacy ktorzy nie chca ich posiadac trzeba poszukac tylko aby
                    zycie bylo szczesliwe a nie dopasowywaniem sie na siłe
                    • gallama Re: Tu sie zgadzam z Jarkonim 19.06.09, 13:28
                      Dla niektórych facetów kobieta po 30tce bez dziecka jest wybrakowana i "musi
                      mieć jakiś feler"smile Znam takiego który wprost szukał kobiety do rozmnożenia się
                      bo jego była zona nie mogła mieć dzieci więc na dzień dobry nowe znajome pytał
                      czy mogą zajśc w ciązę bo chce tylko płodną..
                      Jasne, że co dla jednego jest wadą dla innego jest zaletą. I chodzi o
                      dopasowanie się.

                      Bo niedoszła tesciowa znajomej, rozradzała ją synkowi, bo dziewczyna okulary
                      nosiła... i tę "wadę" miała więc się nie nadawała big_grinsmile)
            • gallama Re: Tu sie zgadzam z Jarkonim 19.06.09, 12:02
              no wiesz, o ile dla mnie "facet z dzieckiem" może być, to facet który mnie
              zdradza i ma z tego dzieci to już inaczej wygląda
              to ja np. miałam "szansę" być z żonatym i dzieciatym, fajny był, powaga.
              przypuszczam, ze drugiego który by mi tak pasował juz w życiu nie znajdę. tylko
              jakoś ta żona... rozwód "przeze mnie"... te dzieci które kochac w tym układzie
              chyba mnie nie chciały... Uciekłam od problemów. A przeciez wystarczyło go
              rozwieść i bym miała - własnego faceta. mimo 4 fakultetów.
      • marcepanna Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 12:02
        No widzisz
        Ja bym to tak zidentyfikowała: ufa mi, nie boi sie powiedziec prawdy która jest
        okrutna

        Ja rozumiem ze powiedział okrutna prawde w niewybredny sposob
        No chyba ze kłamał ....

        Okrutna prawda czy brutalne kłamstwo? Co to było?
        • ekscytujacemaleliterki Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 12:33
          Wolalabym chyba nie znac prawdy. Wolalabym ze mnie oklamal, zeby
          twierdzil ze zla jestem, ze ze mna nie wytrzyma i zeby sobie poszedl.
          Wolalabym sie nigdy nie dowiedziec. Łatwiej by mi było.
          • marcepanna Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 12:47
            Ja widze cały czas ze On cie identyfikuje jako towarzyszke zycia skoro mowi ci
            jakies bolesne prawdy

            Skoro faktycznie tak uwazasz ze wolisz byc okłamywana to musisz zmienic partnera
            na takiego który bedzie cie oklamywac w imie szczescia (twojego)
            Wtedy oczywiscie bedzie Ci mantrował ze jasne ze faceci mysla penisem ale nie on itp
            Moze nawet posunie sie do zlikwidowania ciezarnej kochanki, tacy tez sa panowie
            ze morduja panie w ciazy bo im przeszkadzaja w szczesciu i zona nie moze sie
            dowiedziec


            No widzisz i na takim forumie doszliśmy do sedna sprawy

            Serio mysle ze byc moze powinnas go wymienic, bo zgadzam sie z Twoim Kolega ze
            powinnas myslec o sobie (ja zawsze tak robie)

            • ekscytujacemaleliterki Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 12:57
              nie rozumiesz Marcepanna. Wolałabym zeby mnie zostawil zanim sie
              dowiedzialam jaka jest prawda. Wolalabym zeby podjal decyzje za
              mnie. On ma komfortowa sytuacje. Wyszlo szydlo z worka i teraz ja a
              nie on! musze podjac decyzje.
              To ja stanelam przed wyborem:
              1.zostac, wybaczyc, poukladac jakos to wszytsko. Jesli z nim zostane
              bede mu pomagala w opiece nad jego dzieckiem. Przezyje kiedy bedzie
              je przywozil do naszego domu?
              2.postanowic ze ma jej kazac spadac. A co ja potwor jestem? Mam
              kazac mu zapomniec o wlasnym dziecku?
              3. odejsc od niego. Wedlug niego nie ma tej opcji.
              Dwie pierwsze opcje to jego propozycje, trzecia moja, przez niego
              nie zaakceptowana.
              I to ja, ja! mam dokonac tego wyboru.
              On tez jest jednak czlowiekiem. Opcja nr.2 byla podana tylko dlatego
              zeby mnie nie stracic.
              • gallama Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:21
                Literki - takie życie. Nie uciekniesz od brania za nie odpowiedzialności i
                podejmowania trudnych decyzji. Bierz to swoje życie w ręce i układaj tak jak
                TOBIE odpowiada. Pragnienie by inni za nas zadecydowali a Ty się tylko
                dostosujesz -to taka wygodna ucieczka - a skutki wcale takie dobre nie są i
                wychodzą bagnem po latach. Bo inni decydują wg swoich potrzeb a nie Twoich.
                Więc bierz życie i kształtuj - tylko tak ułozysz je satysfakcjonująco dla
                siebie. Nieważne z kim ale ŚWIADOMIE.
                • ekscytujacemaleliterki Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:23
                  Kiedy znajde odpowiedz na pytanie jak mi odpowiada tak sobie to
                  wszystko uloze. Mam czas. Mam jeszcze duzo czasu.
                  • marcepanna Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:25
                    No nie bardzo bo czytałam ze chcieliscie miec swoje dziecko
                    Mam nadzieje ze zapodasz na forumie co zdecydowałas
              • marcepanna Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:23
                No wiec dla mnie jest oczywistym ze On wybrał skoro podał wersje nr 2

                Własnie ja bym ją wybrała
                Za cene bycia ze mna traci swoje dziecko. Niedowracalnie. Przepraszam Cie bardzo
                ale On musi poniesc konsekwencje jakies. Inaczej faktycznie bedzie sobie na
                wszytsko pozwalał
                Ona dostaje tylko alimenty bo teraz Ty rozdajesz karty wlasnie. Jemu chodzi abys
                rozdała im wszystkim karty i poustawiała w katach.

                Jezeli on nie zaakceptuje opcji nr 2 to wtedy wynocha
                Ja bym tak zrobiła
                I nawet nie mowilabym inaczej jak per bekart o tym dziecku

                To jest tylko bekart jak za przeproszeniem Frytka w szacownej rodzinie
                Frykowskich, którzy dali jej tylko nazwisko i marne alimenety
                Jak mu sie nie podoba dziecko w roli bekarta to WONT

                Przepraszam ale w wersji nr 1 bedziesz nieszczesliwa i skapcaniejesz, staniesz
                sie jakas kura co wysiaduje indycze jaja bo indyczka jest delikatna i musi miec
                2 mamy, jedna z rodowodem a druga macoche bez
                W zyciu!!!
                Poza tym bedziesz to stale rozpamietywac, niech On to własnie robi i sie gryzie
                ze ma bekarta na którego nie masz ochoty patrzec nawet
                • ekscytujacemaleliterki Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:32
                  Nie potrafie byc taka bezwzgledna, nie potrafie. Co mi zawinilo to
                  dziecko?
                  • marcepanna Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:54
                    No widzisz

                    Tamta sie nie przejmowała Wami i rozegrała dzieckiem. Mogła nic mu nie mowic bo
                    sa takie kobiety (sama znam 2 osobiscie, chcialy miec tylko dziecko)
                    Ta uznała ze geny Twojego Faceta sa warte zachodu, jak widze

                    Teraz Ty pograj jej dzieckiem.

                    Twoj Facet ceni sobie brutalne prawdy jak widze to powinien byc zachwycony tym
                    rozwiazaniem.

                    Opcja nr 1 nie wchodzilaby u mnie w gre
                    Ona jest bardzo uczciwa ale nie wzgledem Ciebie. Tutaj skorzysta najwiecej znow
                    Jej dziecko

                    Poza tym, prosze Cie!
                    Dziecko w niepełnej rodzinie to był pomysl Tamtej wiec niech Ona sie tym martwi

                    • tricolour Podpowiadasz granie dzieckiem? 19.06.09, 14:05
                      Uważasz, że dorośli powinni załatwiac swoje sprawy uzywając do tego
                      dzieci?
                      • marcepanna Re: Podpowiadasz granie dzieckiem? 19.06.09, 14:15
                        Ja nie bo ja nie mam dzieci

                        Tamta kobieta zagrała dzieckiem i niech ONa bierze za nie pełną odpowiedzialnosc
                        • tricolour Owszem - zagrała dzieckiem... 19.06.09, 15:00
                          ... ale NIE MOŻE wziąć pełnej odpowiedzialności, bo dzieci robi się we dwoje.
                          Nie ma takiej siły, by zaszła w ciążę bez zgody faceta na seks (sprawę gwałtu
                          czy innej formy przestępstwa pomijamy).

                          Wynika z tego, że rodzice we dwójkę biorą odpowiedzialność za dziecko i o tym
                          cały czas mówię: facet, który nie bierze odpowiedzialności za swoje dziecko nie
                          nadaje się na męża. Seks nie jest rzeczą przygodną jak wejście w psią kupę. Seks
                          uprawia się z premedytacją, z wewnętrzną zgodą, chęcią itp.

              • crazyrabbit Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 23:57
                ekscytujacemaleliterki napisała:

                > 3. odejsc od niego. Wedlug niego nie ma tej opcji.
                > Dwie pierwsze opcje to jego propozycje, trzecia moja, przez niego
                > nie zaakceptowana.

                Według NIEGO nie ma opcji... ha ha ha... A co z TOBĄ i TWOIMI
                uczuciami?
                Wiesz co, Literki? Ja myślę, że Ty doskonale wiesz, co robić smile
                Bo Ty nie wybaczysz, tak jak ja bym nie wybaczyła wink
                A myślisz bardzo trzeźwo i logicznie. Tak trzymaj.
            • gallama Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:06
              Ależ proszę Cię.... Literki była okłamywana. I byłaby okłamywana nadal gdyby nie
              "pech"wink w postaci bobaska. Są oczywiście kobiety, które nawet gdy zastaną męża
              z inną w łozku to sobie same wytłumaczą, że ta kobieta tylko nie miała się gdzie
              położyć i mąz nic tu nie jest winny - bo inaczej świat który sobie wymyśliły by
              runął i by musiały przemeblowac swoje życie (tak jak to teraz robi Literki) a
              tego panicznie nie chcą więc wolą budowac fałszywy świat. Są też takie, które
              stwierdzają "wiem, że mnie zdradza" ale poza tym tak wiele mi daje, że przymykam
              na to oko bo życie z nim mi odpowiada".

              Wchodząc w związek w rózowych okularach naiwności zakładamy, że "nam się to
              nigdy nie trafi" i nie umiemy sobie poradzić gdy się jednak trafia. A jak ktos
              nie umie zdradzać i bezmyslnie płodzi przypadkowe dzieci to niech się lepiej do
              zdradzania nie bierze...
              • marcepanna Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:32
                Gallama

                Gdzie widzisz oklamywanie sie w fakcie ze nie akceptuje bekarta "mojego meza"?
                Decyduje sie na faceta bo nie kazdy facet jest wartoscia ekwiwalenta i jednego
                zaakceptuje z dzieckiem a innego nie
                Roznia sie nie tym dzieckiem tylko jaką jakość życia mi oferuja.
                Nie kazdy artysta jest Picasso
                Rozumiesz chyba ?

                • marcepanna gallama 19.06.09, 13:39
                  Kobiety Picassa nie miały łatwo (poczytaj sobie jego biografie) ale wolały jego
                  a nie jakiegos szewca czy rzeznika czy prawnika
                  Chodzi o jakosc zycia jaką On im oferowal

                  Podobnie jest u Literek, ten jej facet to nie jest kierowca cięzarówki, oferuje
                  wiele skoro uczepiła sie go laska w wieku 37 lat i zdefiniowała sobie ze jego
                  geny sa warte zachodu

                  wiem co mowie bo mam 42 lata a moj maz jest mlodszy

                  • gallama Re: gallama 19.06.09, 14:15
                    no pewnie, znany artysta w słusznym wieku, mający chyba z 6 żon - stwierdził że
                    każda jego zona była zadowolona dobrze wyszła na rozwodzie.
                    Ale o ile dobrze doczytałam to facet zarabia 3 x mniej od Literek i ma z nią
                    wygodny związek i dotad miał pełne uwielbienie od niej. A kochanka ma jeszcze
                    więcej kasy więc go na "sponsora" nie potrzebuje ale może chciała dziecko bo to
                    ostatnie lata a facet fajny? przystojny? chętny?
                    nie zawsze chodzi o jakośc życia, oj nie. Artyści oferuja intelekt + szalone
                    życie a kobiety za tym biegną.. może facet ma świetną "gadanę", potencjał
                    seksualny i jest typem uroczego chłopca? Ten przypadek znajomego, który
                    opisałam powyżej : żona+kochanki+przygody to typ faceta do którego kobiety
                    lgnęły jak muchy, potrafił je sobą ując i oczarowac, intelektem,
                    zadbaniem,opiekuńczością, słodkimi słowami, uwielbieniem dla nich jako kobiet.
                    Ale do stałego związku się realnie nie nadawał bo zawsze miał cos na boku a w
                    domu awantury z żoną. Jeśli tamta kobieta chciała mieć dziecko z "dobrymi
                    genami" to facet byłby do tego świetny, i na pewno nie szukałaby "dawcy" wsród
                    kierowców cięzarówek.
                    • marcepanna Re: gallama 19.06.09, 14:23
                      Ja napisałam picasso nie dosłownie
                      to parabola własnie

                      W zyciu nie zwiazałabym sie z artysta , nawet bogatym

                      No własnie nie bardzo sie zgodze z tym wygodnym zyciem u boku Tamtej
                      Ma 3x wiecej kasy od Literek ale Facet Literek i tak woli Literki
                      Coś ci to mowi?

                      Mnie ze Literki ma wiecej do zaoferowania niz kasa Tamtej

                      Literki nie daj sobie wmowic ze Twoj FAcet to jakis gach w szafie bo tak nie jest

                      • to.ja.kas Re: gallama 19.06.09, 14:34
                        marcepanna napisała:

                        > Literki nie daj sobie wmowic ze Twoj FAcet to jakis gach w szafie
                        >bo tak nie jest

                        A skąd wiesz jak jest Marcepanna?

                        Ja widzę tu większy problem niż nieślubne dziecko (na
                        określenie "bekart" nawet tak zimnej i wrednej małpie jak ja otwiera
                        się nóż w kieszeni. Miarkuj waćpanna słowa, bo forma treść
                        zagłusza)..problemem jest to, ze facet już PRZED ślubem robi coś co
                        NIE powinno zdarzyc się nigdy.
                        Po pierwsze zdradził, a w okresie narzeczeństwa facet powinien być
                        slepy na inne babki
                        Po drugie zdradził i nie zabezppieczył się, co świadczy iz dupek
                        totalny o intelekcie licealisty
                        Po trzecie jest gotowy na porzucenie SWOJEGO dziecka co świadczy że
                        facet jest dupek do potęgi drugiej do tego nieodpowiedzialny, gnojek
                        bez serca!
                        Po czwarte jak zdradził to mógł do cholery radośnie nie obwieszczać
                        tego Literkom (po cholere jej ta wiedza jesli to był jeden jedyny
                        wyskok...no fakt facet zrobił dzidziusia)
                        Po piąte facet nie przyjmuje opcji Literek, że ona może NIE CHCIEĆ z
                        nim byc co świadczy o głebokiej pogardzie do Literek, niezrozumieniu
                        swojej winy i braku umiejętności ponoszenia konsekwencji.
                        Każdy z tych punktów mi , kobiecie po wielu róznych przejściach
                        wrzeszczałby do ucha : "spierniczaj kochana bo z tym facetem co
                        najwyżej dorobisz się nerwicy, kupy dzieci (cudzych), garbu od
                        robienia na pana i jego przychówek i jak dobrze pójdzie to trypra
                        (bo pan gum nie lub jak się przypadkowo zadaje z nieznanymi mu
                        bliżej paniami).
                        Srednio mi się widziałby taki scenariusz.
                        • marcepanna Kas 19.06.09, 14:52
                          Mnie sie nóz nie otwiera bo kalkuluje na chłodno a moj mąz przylatuje o 17.00 i
                          ja musze juz isc po niego bo to sie moze zle skonczyc ))))

                          Po piate to; to ze sie nie zabezpieczył gumka swidaczy o nim ze nie rzuca sie na
                          byle laske tylko zabrał sie do kobiety która nie jest lekkigo prowadzenia sie
                          (puszczalska)
                          Z reguły panowie zakładaja gumki jak sa przeswiadczeni ze laska sie puszcza na
                          lewo i prawo
                          Ona tym bardziej miala do niego zaufanie
                          To sa ludzie na poziomie wszyscy i tam trypra nie ma , Literki moze spac spokojnie
                          Tacy ludzie wiedza z kim sypiac

                          Co do porzucenia dziecka, to wlasnie nie jest zadne porzucenie bo bedzie płacił
                          alimenty a Dziecko ma matke która potrafi zapewnic mu dostatni i szczesliwy byt

                          Narzeczenstwo w naszych czasach nie istnieje bo Literki ze Swoim Lubym uprawiali
                          seks przedmałżenski i zyli w regularnym zwiazku a nie jakims archicznym
                          narzeczenstwie
                          Mowiac jezykiem prawa prowadzili wspolne gospodarstwo domowe to cos blizej
                          malzenstwa niz narzeczenstwa

                          Na koniec i po pierwsze: ja mam watpliwosci czy to byla taka straszna zdrada
                          warta linczu na tym facecie. Ta sytuacja pokazuje tylko ze mezczyzni niekiedy
                          nie potrafia nie oprzec kobiecie (czyli mysla czasem penisem)

                          No ale konsekwencje bywaja tego powazne to fakt

                          MOj maz mi za raz podziekuje chyba za wspołprace ))))







                          • to.ja.kas Re: Kas 19.06.09, 14:55
                            Nie podziękuje, nie podziękuje.
                            Takiej wyrozumiałej zony jak Ty ze świecą szukać smile

                            Na lotnisko korki (wyjrzałam przez okno i widzę smile )
                      • gallama Re: gallama 19.06.09, 14:37
                        ano to mi mówi - ze Literki są faceta od 5 lat i tu ma już wszystko fajnie dla
                        siebie poukładane i zaplanowane smile
                        myślał, że może mieć super związek i dodatkowo seksić się poza związkiem - ale
                        mu nie wyszło.

                        Żaden facet nie zrezygnuje z kobiety z którą od lat ma dobrze - wrażliwej,
                        zaradnej, starającej się, wybaczającej, wesołej, zakochanej w nim, opiekuńczej,
                        chętnej na seks, atrakcyjnej kobietki. Ale to nie znaczy, że równocześnie
                        zrezygnuje z chęci skoków w bok, ani to nie znaczy, że Literki MUSI z nim być bo
                        facet se chce z nią być...
                        Rozumiesz. Facet jest jaki jest. Sprawa się rypła, bo wyszło że nie jest
                        święty. Literki ma zdecydować czy JEJ on odpowiada z nowymi obciążeniami jakie
                        sytuacja wniosła.
                        Facet dobrze wie, że u boku tamtej nie będzie tak różowo poza tym niewiele ją
                        zna, a kobieta , która się decyduje na ciążę ze skoczkiem zapewne nie posiada
                        wrażliwości i przyzwoitości Literek...a od takich panowie stronią, chyba...że
                        zostana bezdomni i gdzieś wypada się podziać wink
                        • ekscytujacemaleliterki swieta racja... 19.06.09, 15:40
                          ...niewiele ja zna. A jak JA go znam, to nawet pod kara grozby
                          smiertelnej nie bedzie planowal zycia z kobieta, ktora mu za
                          pierwszym razem dupy dala...


                          • to.ja.kas Re: swieta racja... 19.06.09, 15:44
                            Nie ona mu dała dupy, a on jej uzyczył penisa i zrobił przysługę!
                            Ja nie rozumiem dlaczego to co dyskredytuje kobietę z MIEJSCA nie
                            dyskredytuje faceta?
                            Hę?
                    • gallama Re: gallama 19.06.09, 14:53
                      > na pewno nie szukałaby "dawcy" wsród
                      > kierowców cięzarówek.


                      Tu sobie przypomniałam, że mój fajny kumpel jeździ na tirach, a facet jest super
                      gościem- więc przepraszam kierowców ciężarówek których to porównanie mogło
                      dotknąć smile chodziło o taki stereotyp, kontekst wiadomy
                • bakejfii Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:44
                  KOBIETO Ccaly dzien rozprawiaszo tym kurwiarzu za iprzeciw stuknij sie ty w
                  globus raz a dobrze. Ty masz dylemat a facio nawet glosu nie zabiera . Zamoczyl
                  pedzel to niech wraz z matka dziecka zajmie sie jego opieka.
                  • marcepanna Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:46
                    No własnie Matka Dziecka ma to w planie
                    Mamy z Literki dac jej te satysfakcje aby sobie ukladali szczesliwe zyciem
                    kosztem Literek?
                    • blackglass Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:55
                      marcepanna napisała:
                      No wiec dla mnie jest oczywistym ze On wybrał skoro podał wersje nr 2
                      Za cene bycia ze mna traci swoje dziecko. Niedowracalnie. Przepraszam Cie bardz
                      o ale On musi poniesc konsekwencje jakies.
                      Inaczej faktycznie bedzie sobie na wszytsko pozwalał
                      Ona dostaje tylko alimenty bo teraz Ty rozdajesz karty wlasnie.
                      Taaa świetny sposób..tak robiąc karasz dziecko za błędy głupich rodziców..nie
                      karasz faceta!

                      marcepanna napisała:
                      Poza tym bedziesz to stale rozpamietywac, niech On to własnie robi i sie gryzie
                      ze ma bekarta na którego nie masz ochoty patrzec nawet...

                      Nie mogę tego czytać!
                      Kurwa kobieto co jest winne to biedne dziecko????
                      To rodzice są dupkami, dziecko tylko dzieckiem a nie żadnym bękartem...
                      • marcepanna nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 14:35
                        No przepraszam Was ale

                        Dziecko ma Matke i to jest jej obowiazek zapewnic mu szczescie
                        Nikt Dziecku nie robi krzywdy bo jego matka zadba o nie w nalezyty sposob (ja mysle)
                        To nie sa osoby patologiczne ale z gornych półek i u nas dziecko ma rodzine a to
                        ze czlonkami jego rodziny nie beda biologiczny ojciec ze swoja zona to nie jest
                        problem
                        Matka zapewni mu szczescie i byc moze nowego ojca

                        To jest rola matki na litosc boska wziac odpowiedzilanosc za dziecko i Tamta to
                        zrobi bo nie ma w glowie siana (uwiodła mezczyzne do jej wiadomych celów- ona
                        mysli głowa nie dupa jak sugerujecie)

                        Dlatego dziecko jest calkowicie bezpieczne a Biologiczny Ojciec niech sie gryzie
                        z tym problemem i nie obarcza Literek, juz jej wystarczy chyba tej traumy
                        • blackglass Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 14:44
                          marcepanna napisała:
                          Dziecko ma Matke i to jest jej obowiazek zapewnic mu szczescie
                          Nikt Dziecku nie robi krzywdy bo jego matka zadba o nie w nalezyty sposob...

                          A cha czyli tata to tylko dawca nasienia..nie człowiek odpowiedzialny za
                          stworzenie nowego życia?
                        • to.ja.kas Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 14:46
                          Oczywiście, że ojciec ma matke.....i ojca tez ma!
                          I ma święte prawo oczekiwać od swojego BIOLOGICZNEGO TATY, że tata
                          weźmie odpowiedzialność za jego poczęcie i zaangazuje się w jego
                          wychowywanie.
                          Babka jakby chciała tylko nasienia, to nawet facet by nie wiedział,
                          że posiał.
                          Ale ona powiedziała, więc oczekuje od DOROSŁEGO faceta poniesienia
                          konsekwencji za WSPÓLNY seks, WSPÓLNE dziecko.
                          Oczywiście, że mamusia kuta na cztery litery, ale do łóżka nie
                          ciagnęła małolata z gimnazjum tylko dorosłego i świadomego faceta
                          który w tym wieku w którym jest, na tym poziomie wykształcenia
                          powinien wiedzieć, że:
                          a) z seksu biorą sie dzieci i trzeba sie zabezpieczac
                          b) nie ufa sie nieznajomym osobom i nie rozsiewa się swoich
                          plemników na prawo i lewo
                          c) bez gumy można się zarazic jakimś paskudztwem i zarazic swoja
                          narzeczoną i matke swojego przyszłego dziecka
                          d) jak się płodzi dziecko to się jest jego ojcem
                          e) ojciec ma obowiązki wobec swojego dziecka.

                          Jakbym nie patrzyła facet jest skończonym durniem i słowo daję, z
                          jednego faktu Literki powinny się cieszyć...że facet odkrył swoja
                          prawdziwą naturę przed ślubem, zanim Literki zaszła w ciążę i dała
                          się nieświadoma zaobrączkować, bo dopiero miałaby zgryza.
                          • gallama Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 14:50
                            Fakt. O ile "zdarza się" po latach małżeńskiej nudy w trakcie kryzysu, o tyle
                            beztroskie bzykanie na boku w okresie narzeczeństwa to zwykłe ku.estwo.
                            • marcepanna Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 14:55
                              To nie narzeczenstwo TYLKO wspolne prowadzenie gospodarstwa domowego
                              Cos blizej małżenstwa jednak

                              • to.ja.kas Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 14:57
                                marcepanna napisała:

                                > To nie narzeczenstwo TYLKO wspolne prowadzenie gospodarstwa
                                domowego
                                > Cos blizej małżenstwa jednak


                                Z jednej strony tak, ale formalnie nie. Co swiadczy że facetowi
                                baaaardzooo śpieszy się do bzykania na boku i do tego bierze się za
                                to bez głowy smile
                          • marcepanna Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 15:00
                            Literki ma wlasnie teraz zgryza

                            Kas no to co wypunktowałas to jest CAŁA PRAWDA. POdpisuje sie pod nia
                            Tylko gdzie sa takie chłopy???
                            Chyba w podreczniku

                            Zgadzam sie tez ze Mamusia kuta jest na cztery nogi ale wynika z tego ze FAcet
                            Literek jest godny zachodu skoro sie tak nim skutecznie zajela

                            Dlatego ja bym Go tak latwo nie zostawiała tylko TAmtej pokazała kto tu teraz
                            rzadzi , na miejscu Literek
                            • gallama i zawsze kończy się tak samo 19.06.09, 15:02
                              dwie baby będą drzeć się za kudły o "geny" faceta który je zdradza smile

                              • gallama Re: i zawsze kończy się tak samo 19.06.09, 15:03
                                a Misiu znudzony na kanapie obejrzy meczyk w TV i odejdzie z tą która wygra big_grinbig_grinbig_grin
                            • to.ja.kas Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 15:09
                              Kochana wg mnie facet Literek jest kozia dupa do potęgi entej (sorry
                              Literki).
                              A ta kuta na cztery nogi może cierpieć na niedosyt facetów z różnych
                              powodów np: nie odpowiadaja jej typy dominujace i chcące dzierżyć
                              odpowiedzialnośc w swojej dłoni (że tak pompatycznie powiem)
                              Setki może być powodów włacznie z tym, ze posiadanie kasy nie idzie
                              u niej w parze ze szczęsciem w miłosci (np ma jakiś dziwny nawyk
                              który na dłuzszą metę ją dyskwalifikuję stad jest sama).
                              Setki może być powodów dla których mamusia go teraz chce. I nie
                              muszą one oznaczać, że facet ma wartość większą niż rozpłodowy buhaj
                              na rynku w Nowym Targu.
                              Ja tez kiedyś chciałam jednego kolesia tylko dlatego, że go miałam,
                              porzuciłam i zakręciła się koło niego kumpela. Ba, dostałam go tylko
                              po to by ponownie rzucić. fakt, miałam wtedy 16 lat wink
                        • blackglass Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 14:47
                          marcepanna napisała:
                          (uwiodła mezczyzne do jej wiadomych celów- ona
                          mysli głowa nie dupa jak sugerujecie)

                          I jeszcze jedno - pewne jesteście, ze to na uwiodła tego "biednego, bezbronnego
                          mężczyznę" i zmusiła go do seksu i zmusiła go do oddania charytatywnie spermy?
                          • marcepanna blacglass 19.06.09, 14:54
                            To nie bylo charytatywne bo on miał orgazm czyli przyjemnosc

                            Potem skonfrontował tylko ze lepiej mu w łozku z Literkami
                            • blackglass Re: blacglass 19.06.09, 14:56
                              marcepanna napisała:
                              > To nie bylo charytatywne bo on miał orgazm czyli przyjemnosc
                              No w pewnym sensie tak wink

                              marcepanna napisała:
                              > Potem skonfrontował tylko ze lepiej mu w łozku z Literkami

                              Ech naruchał się chłopina z inną potem wrócił na łono narzeczonej twierdząc ze
                              lepiej mu z nią...padalec...
                              • to.ja.kas Re: blacglass 19.06.09, 15:02
                                > marcepanna napisała:
                                > Potem skonfrontował tylko ze lepiej mu w łozku z Literkami

                                Nie w łózku a w domu. Literki mają być przystanią, domem...a cała
                                reszta świata jest po to by panu dostarczać przyjemności.

                                I ok, tylko do cholery jasnej jakiś czas powinien chociaz
                                upłynąć...a nie tak juz przed ślubem? Rach , ciach i co? A gdzie
                                małzeńskie kryzysy, czarne chwile przy wspólnym bobasie ? Facet
                                zaczął tak szybko, że ja nie wierzę, że to jeden raz i ostatni.

                                Dla mnie Literki zrobia co chcą. Jej ból głowy. Ja tylko uważam, że
                                powinna dziewczyna być świadoma tego co ją czeka.
                          • to.ja.kas Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 14:58
                            blackglass napisała:

                            > I jeszcze jedno - pewne jesteście, ze to na uwiodła
                            tego "biednego, bezbronnego
                            > mężczyznę" i zmusiła go do seksu i zmusiła go do oddania
                            charytatywnie spermy?

                            Hehehehe masz nas za głupie ? Ona tylko wykorzystała sytuację. Skoro
                            znalazł się napalony łoś z dobrymi genami. Stąd dalej twierdzę, że
                            mama dziecka jest kuta na cztery kopyta.
                            • wania46 trollica z dlugoletnim doswiadczeniem... 19.06.09, 15:02
                              ale tylko w trollowaniu smile
                              forum.gazeta.pl/forum/w,176,12658778,13218700,Re_do_marcepanny.html
                              Reszta w wyszukiwarce
                              • marcepanna Re: trollica z dlugoletnim doswiadczeniem... 19.06.09, 15:08
                                To bezczelnosc !!!

                                Trzy lata mnie nie bylo chyba w sieci
                                Jak przeczytałam o aferze z Kataryna z która pisalam kiedys na Kraju
                                Wpadłam na Forum gazety a watek Literek byl ciekawy

                                Wania proponuje etat w skarbówce, zajmij sie tropieniem afer podatkowych a nie
                                ludzi z forum

                                MOzecie mnie sobie nazywac jak chcecie , chwilowo musze isc , ale wroce !





                                • gallama Re: trollica z dlugoletnim doswiadczeniem... 19.06.09, 15:11
                                  >chwilowo musze isc , ale wroce !


                                  to groźba? smile)))))))))))))
                                • to.ja.kas Re: trollica z dlugoletnim doswiadczeniem... 19.06.09, 15:11
                                  Wracaj, wracaj bo ciekawa z Ciebie osoba. Nawet jak kontrowersyjna.
                                  Jak nie przesadzisz z forma to treść może być, że tak powiem
                                  odświeżająca smile

                                  Biegnij, mówię Ci, bo korki jak cholera.

                                  Wania i po co to?
                                  • tricolour Przyznam jedną rzecz... 19.06.09, 15:14
                                    ... że uparta, ale powoli się łamie, bo traci argumenty. Jeszcze dwa dni i
                                    naprowadzimy ją na prawdziwą wiarę chrześcijańską...
                                    • to.ja.kas Re: Przyznam jedną rzecz... 19.06.09, 15:23
                                      Ale przyznasz, że dzięki niej mozna spojrzeć na sprawe tak jak Ty
                                      lubisz...z kazdej strony...od doopy strony też. A to cholercia
                                      cenne smile
                                      • tricolour Owszem, owszem... 19.06.09, 15:27
                                        ... może być i taki punkt widzenia, że kobieta tak chce faceta, że ten choćby
                                        miał dzieci na boku, to ona i tak poza nim świata nie widzi. Do tego stopnia nie
                                        widzi, że nie ma opcji nr3 - czyli kobieta nie ma własnej woli. To jest ciekawe
                                        i nawet interesujące.

                                        Może być i tak, że dzieci są mało ważne. Byle alimenty na żarcie w korycie
                                        wystarczyły, to rola ojca zakończona.

                                        Nie przeczę, że jest to ciekawe, akceptowalne i może miłe punkty widzenia, ale
                                        nie moje.
                                        • to.ja.kas Re: Owszem, owszem... 19.06.09, 15:31
                                          Oj Tri nie odwracaj kota ogonem i nie podnoś mi cisnienia na weekend!
                                          Miła nie jest treść tego co pisze Marce (czy konsekwencje wynikajace
                                          z jej słów), miłe jest to, że można poznać niemalże organoleptycznie
                                          punkt widzenia osób innych niz Ty, ja i masa innych osób.

                                          Mi sie juz nie chce dyskutować na temat który był celem dyzkusji
                                          Literek, bo juz na tym i innym forum na ten temat się nagadałam i
                                          nic nowego nie stworze, poza tym natchnienia nie mam. A Marce to
                                          świeża krew. Dzięki osobom innym niz ja wiem, że jestem doskonała tongue_out

                                          No dobra weekend się zaczyna za chwilewink
                                          • tricolour Jest tylko jeden problem... 19.06.09, 15:34
                                            ... i w sumie nie wiem z czego on wynika. Może to jednak troll.

                                            Otóż Marcepanna proponuje najgorsze rozwiązanie dla Literek. Reszta "rodzinki"
                                            mnie mniej obchodzi, bo tej reszty na forum nie ma.

                                            Uważam, że forum jest po to, by sobie pomagać, a nie szkodzić drogą manipulacji.
                                            • to.ja.kas Re: Jest tylko jeden problem... 19.06.09, 15:43
                                              Literki są dorosłe i musi sama podjąć decyzję jak osoba dorosła. Jak
                                              posłucha głupich czy madrych podpowiedzi na forum, znaczy się jest
                                              niedojrzała i tak sobie kuku zrobi. Bo ona musi rozważyć WSZYSTKIE
                                              opcje i SAMODZIELNIE zastanowić się co dla niej dobre i czego chce.

                                              Skąd wiesz, że to manipulacja a nie PRAWDZIWE zdanie Marce?
                                              Bo inne? Oj Tri, z Ciebie tez wyłazi dziwoląg czasem smile
                                              • tricolour Napisałem "manipulacja"... 19.06.09, 15:50
                                                ... a nie "kłamstwo".

                                                Manipulacja polega na tym, by pokazać prawdę w taki sposób, by uzyskać albo
                                                swoją korzyść albo zadziałać na czyjąś niekorzyść.

                                                W tym przypadku Marcepanna próbuje zwrócić uwagę literek na "wielkie uczucie"
                                                faceta pchające go ku Literkom nawet wbrew dziecku (to ma być chwalebne - no
                                                takie wielkie uczucie, że dzieci mniej ważne) choć to "uczucie" to deklaracja
                                                stojąca w sprzeczności z zachowaniem.
                                                • to.ja.kas Re: Napisałem "manipulacja"... 19.06.09, 15:54
                                                  Marce ma prawo do swojej optyki , jakby nam sie ona nie wydawała
                                                  wypaczona i karykaturalna.
                                                  A Literki maja prawo do zrobienia cokolwiek jej fantazja
                                                  podpowie...bez wzgledu na to co my o tym sądzimy.

                                                  Nie ma obowiązku dmuchania w jeden gwizdek. I całe szczęscie.
                                                  Po jatkach jakie tu były, fajnie posłuchac kogoś innego niz ja,
                                                  majacego inne zdanie ale umiejacego przedstawic je inaczej niż przez
                                                  założenie wątku nr 152987866 pt:"dlaczego tri, kas , mazur i reszta
                                                  sa wrednymi bydlakami?" tongue_out
                                            • gallama Re: Jest tylko jeden problem... 19.06.09, 15:49
                                              Rady Marcepanny są dla wyrachowanej zdecydowanej kobiety która dąży do celu po
                                              trupach, smiejąc się w nos konkurencji wyłuskuje z życia to co potrzebuje, nie
                                              oglądając się na innych. Takich kobiet jest też sporo. Ale to nie droga dla
                                              wrażliwej kobiety, która nigdy nie określi obcego dziecka "bękartem".
                                              Owszem, Literki musi wiedzieć czego sama chce od życia. To tyle i aż tyle. I
                                              to nie oznacza, że musi się kierować wyrachowaniem.
                                              • to.ja.kas Re: Jest tylko jeden problem... 19.06.09, 15:55
                                                Co nie oznacza, że nie może pokierowac sie wyrachowaniem jak jej
                                                fantazja tak podpowie a Literki stwierdzą, że to dla niej najlepsze.
                                                Mamy prawo napisać "wg mnie powinnaś to i to" lub "ja bym zrobiła to
                                                i to" lub "mi się wydaje, ze najlepiej byłoby tak i tak" ale nie
                                                mamy prawa oczekiwac, że ktokolwiek z nas zachowa sie tak jak forum
                                                mu kazało czy radziło.
                                  • wania46 Re: trollica z dlugoletnim doswiadczeniem... 19.06.09, 15:15
                                    Bo to forum ma w zalozeniu trzymanie pewnego poziomu.A ta panna lubi sie zabawic.A reszta tak jak napisalam w wyszukiwarce.
                                    • to.ja.kas Re: trollica z dlugoletnim doswiadczeniem... 19.06.09, 15:22
                                      Wania ja tez na forum się bawię. Przeciez nie pracuję do cholery,
                                      nikt mi za to nie płaci!
                                      Marcepanna póki co tu niczego nie zaniża. Ma inne zdanie i ma do
                                      tego prawo. Trola z niej to nie czyni. Nawet jesli nie pisze prawdy
                                      o sobie to NIE MUSI na otwartym forum zwierzac sie ze swoich
                                      prawdziwych uczuć i spraw. Ty możesz być w ten przykład porzucanum
                                      przez Marce eksem który teraz by jej umilić zycie próbuje
                                      zdyskredytować ja wszędzie gdzie się pojawi choćby i na forum.

                                      My duże dzieci jesteśmy, damy se radę.
                                      A jak Marce przesadzi z forma to tri jest tu nieustannie, da sobie
                                      chłopak radę smile
                                  • luciva Re: trollica z dlugoletnim doswiadczeniem... 19.06.09, 15:25
                                    Marcepanno, a może jesteś narzeczonym Literek? Strasznie go bronisz,
                                    gorąco odwodzisz od rozsatnia.

                                    Moim zdaniem rzecz nie idzie o dziecko, raczej o fakt jakim facetem
                                    okazał się narzeczony no i czy Literki chce z nim spędzić życie czy
                                    nie.

                                    A tak w ogóle - serio uważasz, że dziecko to sprawa i
                                    odpowiedzialnośc tylko matki?!
                                    Jezu, a ja się dziwię, że niaml nikt nie potępia mojego męża, że
                                    to "normalne" = zostawił zonę i maleńkie dziecko, które teraz ma w
                                    dupie.
                              • ani.chybi Re: trollica z dlugoletnim doswiadczeniem... 22.06.09, 14:39
                                Cały czas odnoszę takie wrżażenie, bo zapodana sylwetka jest zbyt
                                jednorodnie cyniczna.
                        • gallama Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 14:59
                          marcepanna napisała:

                          > (uwiodła mezczyzne do jej wiadomych celów- ona
                          > mysli głowa nie dupa jak sugerujecie)


                          a może on ją uwiódł?
                          a może ona nie planowała dziecka tylko "z pechu" wpadła, tak samo jak on?
                          przecież tego nie wiesz. wszystkie możliwości są prawdopodobne.

                          • blackglass Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 15:23
                            gallama napisała:
                            a może on ją uwiódł? a może ona nie planowała dziecka tylko "z pechu" wpadła,
                            tak samo jak on?
                            przecież tego nie wiesz. wszystkie możliwości są prawdopodobne.

                            No właśnie to próbuje uświadomić...Dlaczego reszta załozyła, że to wina kobiety,
                            ze napewno chciał mieć dziecko i potraktowała go jak dawce spermy...
                            Może było na odwrót?
                            Facet robił na dwa fronty...zbajerował jedna i drugą, bzykał jedną i
                            drugą...tamta wpadła ale nie była jak literki...nie chciałby prać,sprzątać,
                            gotować itp...skąd wiecie czy nie walczy o literki bo świetnie go obsługuje?
                            Skąd wiecie, ze w pewnym momencie jak mu się coś nie odwidzi nie zostawi literek
                            i nie pójdzie do niej.Skąd wiecie...bo powiedział ze woli literki?

                            • gallama Re: nikogo nie karam DZIECKO MA MATKE 19.06.09, 15:35
                              Facet zakotwiczy tam, gdzie czuje, że będzie miał mniej problemówwink. Jaka jest
                              "prawda" nie wiadomo, i narzucanie, że tamta zrobiła to z premedytacją to wcale
                              nie musi być prawda, tak jak nie musi być prawdą , że facet tylko raz zdradził.
                              A Literki musi się emocjonalnie wzmocnić na tyle, by określić siebie w nowej
                              sytuacji i mieć świadomość skutków decyzji która podejmie - najlepszej dla NIEJ.

                              Wiemy tyle, że facet nie ma problemów ze swoim zdradzaniem, nie widzi problemu w
                              niekontaktowaniu się z swoim dzieckiem, zdradza bezmyślnie i bez zabezpieczeń,
                              nie daje Literkom prawa do odejścia choć to on skrewił. Po przyjęciu tej
                              korekty "ideała" Literki muszą same zdecydowac.
                              Co będzie dalej to nie wiemy, może się facet zrehabilituje a może przy
                              najbliższej kłótni zacznie wypominać "bo Ty mi kontaktu z dzieckiem zabroniłas"
                              albo wymysli jakiś inny powód do odejścia, jesli Literki nie będą juz takie
                              fajne na co dzień jak przed zdradą, bo będą się dręczyć z problemem wybaczenia.
                              Nikt tego nie wie jak sie to dalej potoczy i na miło-niemiło , wierność-
                              niewiernosc gwarancji nie da.

                  • ekscytujacemaleliterki Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 14:05
                    Gdyby nie to forum to stuknelabym sie w globus wlasnie.
                • gallama Re: uslyszalam kiedys od niego... 19.06.09, 13:56
                  okłamywanie - bo gdyby nie wpadka to zdrady zapewne by nie wyszły na jaw.

                  Życie, które Literki sobie zaplanowała i układało się różowo okazało się fikcją,
                  bo facet okazał się kimś innym niz o nim myślała że jest. Fakt zdrady nie da o
                  sobie zapomniec nigdy gdyż się urealnił do dziecka i obowiązków względem niego.
                  Okreslenie bękart i wymuszanie tym ostracyzmu jest dla wrażliwego człowieka nie
                  na miejscu. To nie średniowiecze gdzie równalo się to z brakiem praw i pogardą
                  społeczeństwa.
                  Cały czas dochodzimy do tego samego - czy ten facet i perspektywa bycia z nim, w
                  nowej realnej wersji, nadal jest dla Literek atrakcyjny. Co jej daje - gdy już
                  obedrzeć sytuację ze złudzeń, które miała. Ona to na spokojnie musi rozwazyć i
                  nie dać sobie narzucić wizji faceta ani jego kochanki, tylko przeanalizowac
                  swoje potrzeby i mozliwości emocjonalne -by podjąc dobrą DLA SIEBIE decyzję.

                  Gdzies na innym forum czytałam wątek, że pan mąż w trakcie małżeństwa dorobił
                  się 2 dzieci z żoną a równolegle trójki(w tym bliźniaki) z kochanką. Żona jakoś
                  to przełknęła i grzecznie alimenty kochance płaciła, a mąz zdrady kontynuował. I
                  żona twierdziła wręcz, że ma udane małżeństwo smile
    • marcepanna dlaczego PAnie stad 19.06.09, 15:14
      obrazaja faceta Literek?


      Do Wani46
      ja cie wyzywam !!!

      • tricolour Nie obrażają... 19.06.09, 15:15
        ... prawda nie jest obrazą nawet jeśli jest bolesna.
      • gallama Re: dlaczego PAnie stad 19.06.09, 15:21
        A mnie się wydaje, że to Marcepanna obraża facetów - stawiając ich w roli
        bezmózgiego stworzenia, któremu tylko kobieta żona/kochanka/(mamusia też?wink )
        może zaplanowac życie i społeczną rolę a on sam to takie cuś co lata i strzela
        plemnikami i trzeba się nam kobietom z tą "wadą" godzić i polować na nie bo moze
        geny dobre som big_grin
        • to.ja.kas Marce 19.06.09, 15:24
          masz rację. To było do mnie. Biję sie w piersi, więcej nie będę.
    • ekscytujacemaleliterki Re: Z drugiej strony "barykady" 19.06.09, 15:55
      Ustalmy fakty:
      facet mnie zdradzil,tak? tak
      bedzie mial dziecko z inna, tak? tak
      chce zebym to ja podjela decyzje, tak? tak

      czarno na bialym, bardziej byc nie moze.
      wystarczy.


      • tricolour Jedno nie pasuje... 19.06.09, 15:59
        ... to trzecie. Fakty powinny wyglądać tak:

        facet mnie zdradzil,tak? tak
        bedzie mial dziecko z inna, tak? tak
        facet podejmuje decyzje, tak? tak
        Mogę mieć własne zdanie, tak? tak.

        Na razie nie masz prawa do własnego zdania i chyba tego jeszcze nie zauważasz,
        bo pomijasz je w wyliczance.
        • ekscytujacemaleliterki Re: Jedno nie pasuje... 19.06.09, 16:11
          Wlasne zdanie dusi mnie w gardle. Od wlasnego zdania smierdze jak
          lump.
          • gallama Re: Jedno nie pasuje... 19.06.09, 16:13
            czy Ty z tym facetem w tym momencie mieszkasz?
            • ekscytujacemaleliterki Re: Jedno nie pasuje... 19.06.09, 16:23
              Juz nie.
          • tricolour Perfekcjonistka poznaje uroki życia... 19.06.09, 16:15
            • ekscytujacemaleliterki Re: Perfekcjonistka poznaje uroki życia... 19.06.09, 23:53
              ...zgodnie ze swoja pedanteria.
            • ekscytujacemaleliterki Re: Perfekcjonistka poznaje uroki życia... 20.06.09, 00:22
              perfekcjonistka, pedanta, chcaca w zyciu i byc i miec.
              Wiesz Tri, ja jestem dzieckiem z rozbitej rodziny. Do konca zycia bede dziekowac
              mamie ze to ze odeszla od ojca i za to ze trzymala go ode mnie z daleka. Chwala
              jej za to i poklony. Dlatego ja chcialam inaczej.Bardzo, bardzo chcialam
              inaczej. Mimo tego ze moja matka dala mi wszytsko to chcialam dla siebie dla
              niego i dla wspolnych dzieci DOMU. Nie wiem czy zrozumiesz.
          • to.ja.kas Re: Jedno nie pasuje... 19.06.09, 16:16
            Wiesz Literki...chyba za bardzo ta ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ za to co
            zrobił Twój facet sie przejęłaś. I za bardzo póki co ona Ci ciąży
            tzn. ten mus podjęcia decyzji.

            A śmierdź sobie, a nie podejmuj decyzji póki co, a bujaj się tak
            długo póki Tobie to przeszkadzać nie będzie.
            Bo ja mam wrażenie, że Ty zaczynasz to traktowac jak jakiś czyściec.
            Masz czas. Nic nie musisz w okolicznościach jakie zaszły.
            Możesz nawet pogrązyć się w "otchłani rozpaczy" (bosze jak ja
            uwielbiam to określenie) i zapalić, zapić na smierć bo facet
            bzyknął inną, cholera wie czy raz i czy jedna i został tatusiem
            bobasa tylko na mamę wybrał (?) inną niz Ty.
            Jeśli jednak dojdziesz do wniosku, że szkoda Twojego zycia na takie
            użalanie się nad facetem (nie przeklinaj kas, nie przeklinaj!) to w
            końcu podejmiesz jakąś decyzję. Wg mnie lepiej jak zrozumiesz to
            szybciej niz później ale wszystko zależy od Ciebie.
            • ekscytujacemaleliterki Re: Jedno nie pasuje... 19.06.09, 23:41
              przejelam sie. taki charakter.zawsze sie przejmuje innymi. Idiotka do kwadratu.
      • blackglass Re: Z drugiej strony "barykady" 19.06.09, 16:00
        ekscytujacemaleliterki napisała:

        > chce zebym to ja podjela decyzje, tak? tak

        Nie podejmuj decyzji za niego.Cokolwiek nie postanowisz, będzie mógł powiedzieć
        ale ty tak chciałaś...albo ze ty tak chciałaś...itp

        Hmm a rozmawiałaś z ta kobieta?
        Może warto by było ja poznać i zobaczyć co ona ma do powiedzeniasmile
        • tricolour A co ma do powiedzenia? 19.06.09, 16:05
          Czy jej zdanie ma wpływ na decyzje i życie Literek?
          • to.ja.kas Re: A co ma do powiedzenia? 19.06.09, 16:10
            W sumie póki co Literke i ta kobietę łączy cos bardzo
            ważnego...facet. Chcą czy nie tak jest. Czasem dobrze znac zdanie i
            plany przeciwnika. Ci nie znaczy, że w każde jego słowo nalezy
            wierzyć i na tym budować przyszłość.

            Ja bym nie rozmawiała...chociaż kto wie, może ciekawość, czy facet
            powiedział mi całą prawdę i tylko prawdę byłaby silniejsza niż
            niechęć do konwersacji z "kobietą mojego faceta" smile
            • ekscytujacemaleliterki Re: A co ma do powiedzenia? 19.06.09, 16:28
              Kas.
              Ja z nia nie bede rozmawiala. Mnie nie obchodzi co ona ma do
              powiedzenia. Bo mnie z nia nie laczy nic a nic.
              Ja ma w nosie prawde.
              Wiem jakie sa konsekwencje i to mi wystarczy. Po co ma sie dobijac
              szczegolami. Zastanawiac kto mówi prawde a kto nie. Mam to gdzie.
              Musze to jakos przetrwac, przecierpie i tyle. Zebym mogla normalnie
              pomyslec. Jak to Tri napisal: zeby miala prawo do wlasnego zdania.
              W takich emocjach nie moge.
          • blackglass Re: A co ma do powiedzenia? 19.06.09, 22:34
            tricolour napisał:

            > Czy jej zdanie ma wpływ na decyzje i życie Literek?
            Zdanie nie ale wersja moze mie wpływ...
          • ekscytujacemaleliterki "Idąc" z inna do lozka... 20.06.09, 23:50
            ...przekreslil mnie jako istote ludzka, czlowieka, swoja kobiete. I ja go
            przekresle.
            I zapomne raz i na zawsze.

            Wiem, jeszcze nie raz bede tu plakala.
            Ale Literki wiedza co zrobia, od samego poczatku gdzies w srodku wiedzialy.
            Pierwszy najgorszy moment niedowierzenia, szoku, bolu i rozpaczy minal. Swiat
            sie dalej kreci a ja powoli zaczynam zauwazac ze wogole istnieje. Bede wyla,
            bedzie bardzo bolalo ale przetrwam, przeczekam i bede udawala ze on nigdy nie
            istnial.

        • mariefurie Re: Z drugiej strony "barykady" 19.06.09, 16:11
          blackglass napisała:

          > ekscytujacemaleliterki napisała:
          >
          > > chce zebym to ja podjela decyzje, tak? tak

          --ależ to TY Literka musisz podjąć decyzję. Wyłącznie Ty.
          Ale za siebie.
          >
          > Cokolwiek nie postanowisz, będzie mógł powiedzieć
          > ale ty tak chciałaś...albo ze ty tak chciałaś...itp


          ---Dlatego powinna podjąć taka decyzję, zeby on jej nigdy nie powiedział "bo to
          TY tak chciałaś". Mówiąc prościej - walnąć gościa z kopa na sto kilometrów w górę.
          Dla własnego spokoju. I szczesliwej własnej przyszłości.

          > Hmm a rozmawiałaś z ta kobieta?
          > Może warto by było ja poznać i zobaczyć co ona ma do powiedzeniasmile

          --Nie warto. W TEJ sytuacji nie warto poznawać tekj kobiety ani niczego
          wyjaśniać ani ustalać.
          TA kobieta przez sam fakt, ze angażuje faceta w swoja ciążę - nigdy nie bedzie
          grała w te same klocki, co Literka.
          Cele TRZECH dorosłych osób - są sprzeczne!
          A do tego - dziecko w drodze.
        • bakejfii Re: Z drugiej strony "barykady" 19.06.09, 16:11
          GLOSUJE ZA TYM ABY LITERKI ZAJELA SIE NOWYM FACETEM A TEGO SPUSCILA WODA
          KLOZETOWA.FACET NIE JEST I NIE BYL UCZCIWY WOBEC KAZDEJ Z NICH I NIE ZASLUZYL
          ABY SIE TERAZ NAD NIM LITOWANO.KROPKA.
    • marcepanna Re: Z drugiej strony "barykady" 20.06.09, 01:59
      No proszę a tu Lterki już posprzatała chyba

      Literki:
      slowo daje ze jak jechałam na lotnisko myslałam o tym ze ja wybrałabym opcje nr
      2 ale to skonczyloby się z czasem chyba rozejsciem za obopolna zgoda bo ile on
      wytrzymałby upadlanie przeze mnie swojego dziecka?
      Polecam jeszcze raz forum MACOCHY, tam dowiedziec się można jak wyglada zycie z
      dziecmi swoich facetów i ich matkami

      Kas i Gallama:
      jestescie swietne babki , naprawde
      dodam tylko jeszcze takie zapytanie odnosnie dziecka: czy wy nigdy nie brałyscie
      pod uwage uprawiajac seks ze możecie zostac same z dzieckiem?
      Ja tak zawsze robiłam. Niestety tacy sa faceci ze mysla czasem penisem i że
      mogą odciać się od wlasnego dziecka
      Dlatego odpieram zarzut względem mnie ze posługuje się z wyrachowaniem
      dzieckiem, bo kazda myslaca kobieta musi wziąć pod uwage sytuacje ze zostaje
      sama sobie z dzieckiem
      A ponieważ Tamta umie myslec glowa wiec musiala rozważac tez taka opcje i
      dlatego należy Ja zostawic samą z ta odpowiedzialnoscia za wlasne dziecko

      Tri:
      czasy się zmienily i w obecnym pedzie cywilizacyjnym i zmianach kulturowych
      istnienie dzieci przypisanych do dwóch roznych rodzin ojcow i matek to normalka
      i nie odbywa się ze szkoda dla dziecka. Dlatego dziecko tutaj naprawde byloby
      drugorzedne
      Odpowiedzialnosc mezczyzn za dziecko niekiedy bywa żadna i nijak nie można jej
      wyegzekwowac wiec pzryroda pzrezuciła ten problem na matke i to ona za wszelka
      cene pod wpływem odpowiednich hormonow dba o dziecko

      Wania46:
      Forum służy do rozmawiania z ludzmi z którymi nigdy nie rozmawialibysmy face to
      face, dlatego znajdziesz moje wpisy także na UZALEŻNIENIACH jak i na NIEPŁODNOŚCI np
      I nie chce mi się z Toba gadac wiecej










      • tricolour Mnie pęd cywilizacyjny nie interesuje... 20.06.09, 16:21
        ... interesuje mnie moje życie i jego jakość.

        Nie jest prawdą, że przypisanie dziecka do dwóch rodzin to normalka. To
        konieczność wynikająca z patologii rozwodów. Fakt, że coś jest popularne nie
        wynika, że jest normalne, bo normę dla siebie ustalamy osobiście.

        Piszesz: "istnienie dzieci przypisanych do dwóch rożnych rodzin ojców i matek to
        normalka i nie odbywa się ze szkoda dla dziecka" - nie masz racji.
        Moja córka wręcz organicznie nie cierpi absztyfikantów ex głownie z jednego
        powodu: otóż ci panowie siłą rzeczy (może nawet bezwiednie) czasem spojrzą na
        nią jak na kobietę (20), a to automatycznie ich dyskwalifikuje, bo zabiegając o
        matkę nie mogą ślinić się na widok córki. Wynika z tego, że nowy facet matki
        jest postrzegany przez moją córkę wyjątkowo niechętnie - sama mi o tym mówiła.
        Wynika z tego, że jestem jednym facetem na świecie, który może uśmiechnąć się,
        przytulić i pocałować i NIC z tego nie wynika poza rodzicielską miłością.

        Obecność ojca jest bardzo potrzebna, wbrew temu, co twierdzisz. Znów przykład ze
        swojego podwórka: przed kilku laty córka kończąc spotkania ze mną celowo
        umawiała się ze swoimi znajomymi i przyjaciółmi, by namacalnie im pokazać, że
        ten facet to "mój tata". Tak było kilka razy, a za każdym razem inny zestaw
        młodych ludzi mnie oglądał. Widziałem wyraźnie jak potrzebne było młodziutkiej
        kobiecie, by mieć ojca i by BYŁ ON REALNIE nawet dla znajomych.
        • kantarek Literko 20.06.09, 18:23
          Twoja niewesoła historia wydaje mi się mocno znajoma. Zajrzyj na
          gazetowego maila.
          Osobiście życzę dużo sił w tej sytuacji i mądrych wyborów.
          Pozdrawiam,
          Kantarek
          • dsz27 Re: Literko 20.06.09, 22:05
            Mam wolny wieczór więc przeczytałam sobie cały wątek. Wiele rad już dostałaś i
            mam wrażenie, ze albo decyzje już podjęłaś albo jesteś bliska jej podjęcia. Moja
            rada pomyśl o SOBIE, a to znaczy: skalkuluj i pomyśl. Mleko się wylało. przyszły
            małżonek zrobił coś co nie powinno było się wydarzyć. Kto ma teraz ponosić za to
            odpowiedzialność, Ty czy on?
            1. Facet skoczył w bok raz czy dwa...jakie to ma znaczenie? Ważne, że skoczył. A
            Ty masz możliwość podjęcia decyzji czy z kimś takim chcesz być, co ważne
            poznałaś prawdę przed ślubem, to wbrew pozorom daje Ci szanse na życie z kimś
            wartym zaufania.
            2. Zrobił dziecko. Teraz twierdzi, że nie będzie utrzymywał z nim kontaktów co
            nie świadczy o nim dobrze. Ale nie ma pewności, ze po urodzeniu syna lub córki,
            nie zapragnie brać udziału w jego wychowaniu (co powinno czysto teoretycznie
            mieć miejsce bo takie do cholery są zasady, pomijam fakt, że życie tworzy
            zupełnie różne scenariusze). Zniesiesz to?
            3. Kwestia zaufania. W każdym poważnym związku to nieodzowny czynnik, u Ciebie
            go już nie ma.

            Mając swój bagaż doświadczeń mogę z czystym sumieniem powiedzieć, ze ja bym pana
            pogoniła. Mi się oczywiście łatwo mówi bo nie siedzę w Twojej głowie. Ale
            wydajesz się być mądra kobietą i wierzę, ze podejmiesz decyzję najlepsza dla SIEBIE.

            Pozdrawiam

            p.s. i pamiętaj nawet najgorsza prawda jest lepsza od ściemywink
            • ekscytujacemaleliterki Re: Literko 20.06.09, 23:53
              Przeczytane gdzies : "kobieta wybacza zdrade ale jej nie zapomina, mezczyzna
              zapomina ale nie wybacza".

              A GOW.no PRAWDA!
              Ani nie wybacze ani nie zapomne.
              Chyba kobieta ze mnie marna.
              • mola1971 Re: Literko 21.06.09, 00:16
                ekscytujacemaleliterki napisała:
                > Ani nie wybacze ani nie zapomne.
                > Chyba kobieta ze mnie marna.

                Eeee tam smile Bycie kobietą nie polega na wybaczaniu wszystkiego, na zapominaniu
                również bo przecież sklerozy nie masz.
                Wybaczyć zdradę można gdy razem przeżyło się ileś tam lat, ma się wspólne
                dzieci, jakiś dorobek i ludzie się kochają tylko facetowi zdarzyła się 'chwila
                słabości', ale nie w Twoim przypadku. Tego co się wydarzyło u Ciebie wybaczyć
                się nie da.
                Ja wiem, że teraz nie umiałabym wybaczyć nawet takiej 'chwili słabości' bo
                straciłabym zaufanie. A bez zaufania niczego dobrego się nie zbuduje. I co? Mam
                uważać, że nie jestem kobietą? Ja tam uważam, że jestem 100% kobietą smile I Ty
                też tak zaczniesz z czasem myśleć.
        • marcepanna Re: Mnie pęd cywilizacyjny nie interesuje... 21.06.09, 00:04
          Tri, ja nie twierdzę ze ojciec jest nieistotny
          Jest arcyważny
          Ale czy dzieci wychowywane tylko przez samą matkę muszą być nieszczesliwe i
          kalekie emocjonalnie?

        • mola1971 Re: Mnie pęd cywilizacyjny nie interesuje... 21.06.09, 11:48
          tricolour napisał:
          > Obecność ojca jest bardzo potrzebna, wbrew temu, co twierdzisz. Znów przykład z
          > e
          > swojego podwórka: przed kilku laty córka kończąc spotkania ze mną celowo
          > umawiała się ze swoimi znajomymi i przyjaciółmi, by namacalnie im pokazać, że
          > ten facet to "mój tata". Tak było kilka razy, a za każdym razem inny zestaw
          > młodych ludzi mnie oglądał. Widziałem wyraźnie jak potrzebne było młodziutkiej
          > kobiecie, by mieć ojca i by BYŁ ON REALNIE nawet dla znajomych.

          Tri, z racji tego że mam dwie córki tak się wczoraj zastanawiałam nad tym co
          napisałeś. Może Ty przesadzasz? Może Twoja córka chciała by jej znajomi Cię
          poznali bo chciała się pochwalić tym, że ma TAKIEGO fajnego tatę a nie tym, że w
          ogóle ma tatę. Tym, że w ogóle ma tatę to może się chwalić 8 latka a nie 20
          latka. 20 latka to raczej pokazuje ojca znajomym, gdy tym ojcem z jakiegoś
          powodu może się pochwalić. Bo w tym wieku sam fakt posiadania taty to raczej nie
          nobilituje.
          • tricolour Nie przesadzam... 21.06.09, 11:53
            ... a nawet jeśli było tak, że chciała się pochwalić fajnym ojcem, to oznacza,
            że ojciec jest ważny.

            Marcepanna zaś twierdziła, że byle alimenty płacił, to już będzie OK, a z tym
            się nie zgadzam.
            • blackglass Re: Nie przesadzam... 22.06.09, 14:10
              tricolour napisał:
              ... a nawet jeśli było tak, że chciała się pochwalić fajnym ojcem, to oznacza,że
              ojciec jest ważny.

              Jej ojciec jest dla Niej ważny, i jak się chciała pochwalić to musiała sadzić ze
              ma "czym" w tym ojcu się pochwalić...nie każda córka ma tak super...tatę.
    • petitmoi Re: Z drugiej strony "barykady" 30.06.09, 02:39
      "Co czuje kobieta ktora odbija mezczyzne drugiej?"
      Nie wiem co masz na mysli mowiac "odbija". Osobiscie nigdy nie
      myslalam o tym w kategorii "odbijania" a raczej bycia z ukochana
      osoba i wyprostowania blednych decyzji zyciowych.

      Kiedy sie poznalismy bylam zareczona. Z mezczyzna, z ktorym wydawalo
      mi sie, ze plyniemy na podobnych falach, wyznajemy podobne wartosci,
      z ktorym mamy szanse stworzyc naprawde cieply, fajny dom.

      W tym czasie poznalam osobe, z ktora "nic mnie nie laczylo",
      wywodzaca sie z zupelnie innego srodowiska, innej kultury ale z
      ktora potrafilam przegadac dlugie godziny nie tylko o realizowanym
      projekcie. Osobe, ktora szybko stala sie integralnym czlonkiem
      naszej paczki na ktora wszyscy mogli liczyc, zawsze niesamowicie
      zyczliwa, otwarta. Osobe, ktora w sposob niewidzialny byla ze mna
      zawsze kiedy dzialo sie cos tragicznego, kiedy naprawde
      potrzebowalam wsparcia (np. smierc taty, ktorej moj owczesny
      narzeczony praktycznie nie zauwazyl bo przeciez "starsi ludzie
      umieraja"...).

      Potem byl moj slub na ktory "owa osoba" zostala przez nas zaproszona
      a na ktorym nie byla bo nagle musiala wyjechac. Potem "wyjechala do
      siebie", ozenila sie, nasze kontakty troche rozluznily sie.

      W miedzyczasie moje malzenstwo okazalo sie totalna pomylka.
      Potem byl rozwod. Wiesci o moim rozwodzie dotarly "za ocean". Potem
      akcja potoczyla sie blyskawicznie. Przyloty do Warszawy i dlugie
      rozmowy.
      Dowiedzialam sie, ze zakochal sie we mnie od pierwszego wejrzenia,
      ze widzial co porabia moj ex ale przeciez ja bylam zareczona i
      wydawalam sie byc szczesliwa wiec nie chcial stwarzac niezrecznej
      sytuacji swoimi wyznaniami. Ze dzien przed moim slubem specjalnie
      wyjechal ....

      A teraz? Jestem szczesliwa. Jestem z fantastycznym czlowiekiem, z
      ktorym naprawde tworzymy fajna rodzine. Ktory jest rewelacyjnym
      mezem, ojcem, przyjacielem...

      Czy "odbilam mezczyzne drugiej?"....


      ekscytujacemaleliterki napisała:

      > Tak sie zastanawiam. Wiekszosc na formum to ludzie zdradzeni,
      > porzuceni, wykorzystani.
      > Wiem co sie w takiej sytuacji czuje.
      > A co czuje ta druga strona?
      > Co czuje kobieta ktora odbija mezczyzne drugiej?
      > Co czuje facet ktory odchodzi do kochanki i za nic mam zone,
      dzieci?
      > Co czuje zona ktore oskarza meza ze za duzy telewiozr kupil?
      > Co czuje facet gdy odchodzi i zabiera polowe domu, samochodu, kasy
      > na koncie?
      > O czym ci ludzie mysla i jak zyja z wlasnym sumieniem?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja