kliwia2
21.06.09, 11:08
Niech odezwie się ktoś kto przeżywa to samo...zburzona codzienność,nadzieje,spokój,poczucie bezpieczeństwa...Wiesz , ze już nic nie zdziałasz,chcesz tylko by nie cierpiało dziecko a ty cierpisz w samotności mimo wszystko,mimo,że wiedziałas ,że nie ma tak właściwie już nic do uratowania,że do steru już kiedyś zabrakło drugiej osoby.Próbujesz znaleźć w sobie siły-bo Ty musisz!-dla dzieci przede wszystkim ...Ale w środku narasta też bunt:muszę być silna również dla siebie,też chcę czegoś więcej od życia!A poza tym może tak miało być?Właśnie po to by życie kiedyś przyniosło mi jeszcze coś dobrego?Napiszcie jak to jest?Pomózcie chociaż w ten sposób ogarnąć ten chaos i natłok myśli nie do ogarniecia...-Laszielony