Proszę o radę, spodziewam się pozwu

25.06.09, 01:36
Napiszę krótko i węzłowato, spodziewam się niedługo pozwu od żony. Nigdy jej
nie zdradziłem, nie nadużywam alkoholu, zajmuję się naszym dzieckiem, zarabiam
na dom, od ponad dwóch lat żona (odkąd zakochała się w innym) nie daje na dom
i rachunki ani złotówki (pracuje), śle smsy do lubego, nawiedza go ignorując
mnie kompletnie. Fizycznie podobno nie zdradziła, nie wiem, nie mam dowodów.
Ale emocjonalnie od czasu gdy się dowiedziałem, jest katastrofa. O pożyciu
seksualnym nawet nie mówię. Nic od ponad dwóch lat. Chce rozwodu za bez
orzekania o winie, alimentów na dziecko, które chce zabrać, choć ja się
dzieckiem w dużym, a nawet większym niż ona stopniu zajmuję (szkoła, obiad,
lekcje, lekarz i inne), a następnie założyć sprawę o podział majątku. Szlag
mnie trafia, że wszystko na co tak ciężko pracowałem dla nas i naszej rodziny
może tak po prostu sobie wziąć i wieść szczęśliwe życie łamiąc je komuś
innemu, dziecku czy mi, tłumacząc to tylko jednym "Już go nie kocham". Zawsze
wydawało mi się, że małżeństwo to wspólna droga, która jest czasem ciężka, ale
jeśli się chce, to można problemy pokonać wspólnie. Z jej strony nie było
absolutnie żadnych prób naprawienia tego, nawet nie usłyszałem żadnego słowa,
które sugerowałyby, że ma jakiekolwiek wyrzuty sumienia.
W ciągu tego czasu zareagowałem kilka razy mocnymi słowami , dodam, że
odkryłem także, że wydaje duuużo pieniędzy na rzeczy, które, powiedzmy to
ogólnie, nie są dla rodziny i z rodziną nie mają nic wspólnego.
Nie wiem co robić. Jeśli się zgodzę na szybki rozwód, będzie to wbrew moim
przekonaniom, bo uważam, że zdecydowanie ona jest bardziej winna i powinna za
to zapłacić. Z drugiej strony nie chcę prania brudów i narażania dziecka na
traumatyczne przeżycia. Jakie dokumenty powinienem zebrać, by udowodnić jej
odsunięcie i winę, bo spodziewać się po niej mogę najgorszego? Wiem, że maluje
wśród znajomych obraz mnie jako wcielonego diabła i jestem pewien, że po
rozprawie pozwie mnie o alimenty dla siebie z racji obniżenia statusu życia.
    • sauber1 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 01:48
      Nie Ty jeden tak masz, ale musisz sam wiedzieć co zrobić by nie utrzymywać
      kolejnej osoby, bo na to wygląda że narzeczony żony Ci przybył na utrzymanie, a
      jak będzie miał duże wymagania, to może sił Ci nie wystarczyć. Dobrze że
      piszesz o tym i możesz być pewny, że też Ci się sięgnie i nie pytaj za co,
      zobaczysz?wink
    • jumanji_7 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 04:31
      art-fun napisał:

      > Napiszę krótko i węzłowato, spodziewam się niedługo pozwu od żony.

      No całe szczęście, a ja już myślałem że podpadłeś dzielnicowemu i będą Cię doić
      wspólnie z żoną z kasy ?
    • plujeczka Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 07:16
      spokojnie niestety nie jestes wyjatkiem w tkiej sytuacji jest wielu
      z nas.Po pierwsze środki finansowe ,które uzyskujesz zabezpiecz
      przed zona, przygladaj sie temu co" zniks' z domu, jesli wynosi wasz
      wspólny dorobek kaz napisac jej pokwittowanie bo w sprawie o podział
      to bardzo wazne.Niesttey nie uzyskasz zwrotu w sadzie ponoszonych
      kosztów utrzymania domu ale ..po pierwsze wnies do sadu wniosek o
      ustanowienie wstecz rodzielności sadowej majatkowej umotywuj to ,ze
      zona poznała innego patrnera a ty łozysz na dom i obawaisz się
      zaciagnietych pozyczek a ponadto przy sprawie o podział nie
      bedziesz mógł dochodzic polowy kwoty np. czynszu.Gdyby jedna sad nie
      dał tej rozdzielnosci to wóczas jesli wykazesz ,ze w calosci
      ponosiłeś z własnych srodków koszt utrzymania domu irodziny masz
      wówczas bardzo wazne argumenty za wniesienien o tzw. nierpwne
      udziały. Zlikwiduj wspone konto , otwor nowe a w sadzie wówczas
      bedzisz musiał wykazac ,ze urzymywałeś rodzinę tylko i wyłczanie za
      swoje pieniadze.
      jesli chodzi o dzieci to walcz o nie jesli sa do ciebie
      przywiazane,staraj sie aby "orzypadkiem" był ktos w domu i zeby
      widiał ,ze ona nie zajume sie dziecmi i domem to równiez wazny
      argument przemawiajacy za tym aby dzieci były z tobą a nie z
      lekkomysna matką.
      Niestety sprawa o podział Cie nie ominie ,ja własnie jeste, przed za
      kilknascie godzin "wale" o sądu, jakos spac nir moge i szlahg mnie
      trafia kiedy pomysle podobnie jak ty ,ze mam dzielić dorobek swojego
      zycia z kimś kto jest albolutnie nieodpowiedzialny i poza butelka
      niczego nie idzi ale takie jest nasze polskie prawo i tego nie
      zmienisz.Trzymaj sie i nie załamuj, rozwód jak grypa trzeba przez to
      przejśc.
    • errormix Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 08:52
      W twojej sytuacji nie ma i nie może być "półśrodków". Żona postawiła sprawę jasno: "Nie kocham cie, znudziłeś mi się, nie chce mi się z tobą gadać". Więc piłka jest po twojej stronie.

      Proponuję ci zdecydowane podejście do problemu, czyli zamykaj konto, wnoś o rozdzielność, zbieraj rachunki i paragony (w twoim przypadku, gdy żona nie płaci od 2 lat nie powinno być z tym problemu). Chodzisz z dzieckiem do lekarza? Idz do przychodni i zrób ksero karty zdrowia, szukaj świadków, że ty zajmujesz się pociechą. Kochasz ją? To wyprzedź ją i złóż pozew o separację. Jeśli ona faktycznie ma cię gdzieś to złoży pozew o rozwód i wtedy będziesz wiedział na czym stoisz (ja tak zrobiłem i wiem).

      I walcz o dziecko. Niewielu nas tu takich jest. Bo w naszym kraju utarło się przekonanie, że jak żona nie pije, nie jest narkomanką albo nie wyjechała w cholerę, to dziecko musi dostać. Ja też tak myślałem, ale z dnia na dzień przekonuję się, że tak wcale być nie musi.
    • majkel01 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 09:41
      > Jakie dokumenty powinienem zebrać, by udowodnić jej
      > odsunięcie i winę, bo spodziewać się po niej mogę najgorszego?

      przed wszystkim świadkowie. Nikt nie wyda ci przecież zaświadczenia że żona nie
      chce współżyć i że ona za to ponowi winę. Sprawy o rozwód, zwłaszcza jeśli
      chodzi o ich zasadniczą część, sa o tyle czasami trudne że opierają się w dużej
      mierze na zeznaniach lub pismach stron, w których można napisać wszystko. Zatem
      jest przeważnie słowo przeciwko słowu. Trudno zebrać dokumenty czy inne dowody
      materialne.
      Musisz więc przede wszystkim poszukać świadków którzy mają cokolwiek do
      powiedzenia w twojej sprawie. Co do dokumentów... jeśli masz podejrzenia co do
      dziwnych wydatków to pomocne będa wyciągi, przelewy, paragony, fakturki itd. na
      podstawie których wykażesz że żona wydaje pieniądze na dziwne cele itd.
      • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 10:22
        Mam jej faktury na telefon na ponad 1000 zł miesięcznie, ale sprzed dwóch lat,
        bo później zmieniła celowo numer, abym nie mógł sprawdzać ich wysokości i
        billingi smsów (kilkadziesiąt smsów miesięcznie na wiadomy numer). Chociaż
        jestem pewien, że dalej to robi bo wiecznie brakuje jej pieniędzy. Nie wiem czy
        sąd uzna wniosek o wyciąg jej bilingów. Mam wyciągi, że ja za wszystko płacę,
        utrzymuję cały dom, ona czasem kupi coś do jedzenia, z gotowaniem to już 90% ja.

        Najlepsze jest to, że ona nie ma sobie nic do zarzucenia, ja wiem od innych, że
        jej miłość do gościa wciąż trwa, nawiedza go, smsuje, ale dowodów, niestety, nie
        mam... Świadkowie nie są zbyt chętni stawić się w sądzie.

        Może jej założyć jakiś podsłuch? Czy mogę to zrobić w moim domu i czy sąd to uzna?
        • zmeczona100 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 10:37
          Pomyśl o detektywie, jeśli Cię na to stać.
          Jeśli wiesz, kto to jest, gdzie mieszka lub pracuje, albo znasz nr
          telefonu, to nie powinno być problemu dla detektywa, aby np.
          uwiecznić ich wspólne wyskoki, chwile, co dla sądu wraz z zeznaniami
          takiego detektywa (jako osoba obca to bardzo cenny świadek)powinno
          być koronnym dowodem zdrady. Tzn. dla detektywa nie będzie żadnego
          problemu jeśli nie masz żadnych danych tylko podejrzenia, ale wtedy
          zapłacisz pewnie o wiele więcej za taką usługę. Pomyśl o tym, bo
          będzie za późno, jeśli faktycznie żona zechce alimentów na siebie.

          Ja miałam jedynie poszlaki co do zdrady i też mocno rozważałam taką
          opcję- wynajęcie detektywa. Jednak los okazał się dla mnie łaskawy i
          prawie pod nos podsunął mi wystarczające dowody, więc zrezygnowałam z
          takiej możliwości.
          • aron95 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 10:55
            z tym pozwem się nie spiesz , zbieraj dowody , zabezpieczaj się .
            Z tego co piszesz wnioskuję że ma romans z kimś żonatym gdyby nie to to już
            dawno byś jej nie miał w domu .
            Staraj się dziecko zostawić przy sobie jak będziesz chcial to się uda
            Jestem tego przykładem
            • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 11:23
              To nie ja wniosłem pozew. Zostałem poinformowany, że niedługo go dostanę. A
              facet, oczywiście, żonaty. Widzę, że doświadczenie u Ciebie widaćsmile
              Zastanawiam się nad powołaniem go na świadka, ale pewnie będzie łgał jak pies.
              • sauber1 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 12:40
                art-fun napisał:

                > Zastanawiam się nad powołaniem go na świadka, ale pewnie będzie łgał jak pies.

                A myślisz, że nie ? Ale gdybym to ja był jej narzeczonym, to dawno już byś miał
                poważne zarzuty prokuratorskie, m.in za ograniczanie jej swobód obywatelskich i
                zastanawiam się czy by tego nie szło podciągnąć pod art.207 ... nie mylić proszę
                z paragrafem 22 wink
                • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 15:50
                  Sauber, o czym Ty piszesz? Rachunki i bilingi mam ponieważ ja płaciłem za
                  wszystkie telefony w domu i wszystko było na mnie. Gdy zaczęły rachunki
                  przychodzić na horrendalne kwoty, a żona nie była skora do wyjaśnień, musiałem,
                  jako ojciec rodziny (nie zarabiam milionów), sprawdzić co się dzieje. Rodzina to
                  wspólne życie, więc również wspólna odpowiedzialność i wspólne ponoszenie
                  kosztów wychowania dziecka i utrzymania domu stosownie do możliwości: finansowo,
                  wkładem pracy, troską. Wydaje mi się to normalne, uważam, że te pieniądze można
                  by zainwestować w dziecko, wypoczynek itp.

                  A powołanie faceta na świadka? Raczej nie mam zbyt wiele do stracenia, a nie
                  znoszę obłudy i hipokryzji, więc ktoś powinien ponieść konsekwencje swoich
                  czynów. Zwłaszcza, że on też ma żonę i ją oszukuje. Czy to jest normalne? Ma mu
                  się to wszystko upiec i będzie robił w bambuko następne?

                  Żonę kochałem ponad wszystko i wierzyłem bezgranicznie. Jej zachowanie było
                  ciosem w samo serce i do dziś nie potrafię się do końca z tego podnieść. Widząc
                  jednak jej zachowanie i czytając rady, dochodzę do wniosku, że tu naprawdę nie
                  można być miłym i uprzejmym, bo można tylko dostać mocniej w tyłek od tych,
                  którzy byli Ci najbliżsi. Liczą się fakty: rachunki, faktury, smsy, maile,
                  cholera wie co jeszcze. Nie cieszy mnie to, ale nie chcę stracić szacunku do
                  samego siebie.
                  • zmeczona100 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 19:23
                    art, ja też zastanawiałam się nad tym, czy powołać kochanicę mojego
                    jeszcze męża- odradzono mi to tutaj i zdecydowałam się na powołanie
                    jej exa oraz kilku innych świadków, bardzo niewygodnych dla męża. Jak
                    zechce wojny, to będzie się musiał przed nimi błaźnić wink

                    A co do żony kochanka Twojej- może wziąłbyś pod uwagę, by się z nią
                    spotkać? Ja otrzymałam taką propozycję od exa kochanicy mojego męża,
                    trochę się obawiałam, po co i dlaczego ktoś po rozwodzie chce
                    koniecznie ze mną się spotkać. W końcu przemyślałam sprawę i
                    postanowiłam jednak iść czujna na takie spotkanie. I nie żałuję- na
                    pewno będzie świadkiem, a poza tym połączyliśmy razem fakty i
                    doszliśmy do ciekawych wniosków, które z pewnością wykorzystam w
                    sądzie, jeśli taka będzie konieczność. Zawsze jednak istnieje ryzyko,
                    że tamta kocha jeszcze swojego męża i zamiast Ci pomóc, to wykorzysta
                    informacje, które możesz jej przekazać. Dlatego radzę zachować
                    ostrożność.

                    Telefony- pisałeś, że Twoja zmieniła numer; może być i tak, że on też
                    zmienił. Jeśli jednak byłbyś w stanie udowodnić, że ten jeden, stale
                    wybierany numer należał wtedy do niego, to powinno okazać się
                    przydatne w sądzie.

                    Kurczę, jak można korzystać w celach "zdradowych" z telefonu, na
                    który przychodzą bilingi?? Coś w tym jest, że aby kogoś zdradzać
                    "bezproblemowo", należy być przede wszystkim spryciarzem wink Jak
                    widzę, ani Twoja zona, ani mój mąż do takich- na szczęście dla nas-
                    nie należą wink

                    A uprzejmość i bycie miłym zachowaj na inne okazje wink
                  • sauber1 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 26.06.09, 00:08
                    art-fun napisał:

                    > Sauber, o czym Ty piszesz?

                    Niemniej jednak próbowałem, a też miałem kiedyś żonę i to o czym tu mówisz dla
                    sądu może nie mieć żadnego znaczenia? Owszem możesz się sam, przed sobą
                    usprawiedliwiać, że jednak coś robiłeś pożytecznego i być może los Ci kiedyś za
                    to wynagrodzi? Przed laty miałem też wiele problemów i też pytałem jak pewne
                    sprawy ugryźć, nawet myślałem podobnie, że jak żona wyszukuje milionerów na
                    potencjalnych partnerów lub do wrolowania gości, z nimi mieszka to sąd weźmie
                    to pod uwagę... Czy powołanie faceta na świadka jest dobrym rozwiązaniem nie
                    wiem, ale z czystej grzeczności mógłbyś go o to zapytać? Uważam za to, że Majkel
                    tu przedstawia super rozwiązanie "to już lepiej powołać na świadka żonę tego
                    faceta" z tym tylko, że nie wiadomo jak ona zareagować może, obyś nie narobił
                    sobie więcej kłopotów, bywa że zdradzane żony murem staja za swoim "mężami", a
                    tu bardzo proszę, panie maja pole do popisu ...
                    A tym, że jak widzę żonę nadal kochasz nade wszystko i jej wierzyć
                    bezgranicznie jeszcze próbujesz, samobójstwem dla Ciebie z czasem okazać się może ?
              • majkel01 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 25.06.09, 15:42
                to już lepiej powołać na świadka żonę tego faceta.
                Raczej odradzam powoływanie na świadka kochanków waszych partnerów.
                • stefanbatory45 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 26.06.09, 00:51
                  E tam, kochanek na świadka jest idealny pod warunkiem że dobry jest
                  adwokat. Kilka odpowiednich pytań i facet zacznie się jąkać, a żona
                  płakać.

                  Walcz, podobnie jak Aron jestem przykładem że warto przejść ten
                  stres.
                  Ale musisz wiedzieć czego chcesz, ustalić sobie dokładnie wszystko
                  sam ze sobą i przeć do przodu. Nie staraj się o dziecko dla zasady,
                  ale jeśli naprawdę wierzysz że z Tobą będzie mu lepiej. Psycholog
                  rodzinny może Ci otworzyć oczy na kilka kwestii.

                  Trzymam kciuki!
                  • marcepanna ))))))))))))))))) usmiałam sie 27.06.09, 17:05
                  • sauber1 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 28.06.09, 03:13
                    stefanbatory45 napisał:

                    > E tam, kochanek na świadka jest idealny pod warunkiem że dobry jest
                    > adwokat.

                    Co do adwokata, to bardzo sobie ceni wkład w to co robi i nie za darmo, a z
                    sądów wyjść bardzo trudno ...
                • kajka2525 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 07.07.09, 00:01
                  nie rozumiem zupełnie dlaczego odradza sie powoływanie na świadków kochanków naszych "niewiernych"????Ja właśnie zamierzam tak uczynić i spodziewam sie ,że w Sądzie będzie niezły "ubaw"....
                  • lucyliu Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 01.09.09, 22:26
                    Ano może być ubaw bo różne scenariusze życie pisze. Wg prawie (jeszcze apelacja)
                    byłej żony mojego faceta jestem jego "kochanką" i na sprawę rozwodową zostałam
                    przez nią powołana. Problem był tylko jeden,znam ją od lat i jako bezpośredni
                    świadek wielu ciekawych zdarzeń, miałam dużo do powiedzenia o dość frywolnym
                    podchodzeniu do przysięgi o wierności tejże żony..No cóż na nic zdała się moja
                    obecność i moje zeznania, bo zamiast pogrążyć męża,pogrążyłam żonę. Niestety to
                    chory i kliniczny przypadek więc nie stanowi punktu odniesienia do
                    analizy..Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia to bierz wszystkich na świadków,
                    jeśli masz coś na sumieniu to mocno się zastanów nad ich doborem..żeby nie było
                    takiego strzału w kolano jak w przypadku tejże żony.
    • kicia031 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 28.06.09, 20:53
      Zona moze i chce sie rozwiesc, ale pan chyba nie jest chetny do rozbicia swojej
      rodziny. Moze zapros go na rozmowe i uprzedz, ze poinformujesz jego zone - znam
      sytyacje, kiedy w takiej sytuacji kochas zwinal sie i tyle go widzieli.

      Zalezy, czy chcesz ratowac malzenstwo, czy juz zbierasz sily do rozwodu - nie
      potepiam tego, dla mnie zdrada to koniec zwiazku, ale wiem, ze nie wszyscy tak
      uwazaja.
      • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 04.07.09, 00:30
        Rozmawiałem z facetem. Wiedział o pozwie wcześniej niż ja... Dobre. Twierdzi, że
        jej mówił, że jej nie kocha i potwierdził, że wciąż wysyła do niego smsy i go
        nawiedza. Nawet przyznał, że ostatni przeczytała jego żona. Kogo powołać na
        świadka, jego czy ją? A może oboje?
        Czekam wciąż na ten pozew i gdy nadejdzie, zapytam Was na pewno o radę. Zbieram
        siły...
        • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 06.07.09, 18:56
          Kochani, jeszcze jedno pytanie: znając złośliwość mojej jeszcze żony spodziewam
          się w pozwie najgorszego. Czy wnosząc pozew MUSI automatycznie wnieść o alimenty
          na dziecko i ustanowienie opieki rodzicielskiej (oczywiście na jej korzyść, choć
          z pewnością dzieckiem zdecydowanie bardziej zajmuję się ja), czy też można te
          sprawy ustalić w cywilizowany sposób bez grzebania się w tym przed sądem? Ja bym
          chciał tak zrobić by oszczędzić sobie niepotrzebnych emocji i straty czasu, nie
          wiem tylko czy jest to możliwe, po pierwsze, i czy ona na to pójdzie, po drugie...
          • mayenna Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 06.07.09, 21:25
            Zaczęłam od sprawy o alimenty. Nie musi więc to być na jednej
            rozprawie, ale o opiece nad dziećmi chyba sąd musi zdecydować.
            Jednak możecie dogadać się po za salą i tam juz po prostu
            przedstawić gotowe uzgodnienia.
            Spróbuj sie porozumieć. Zawsze to lepiej dla dzieci.
          • majkel01 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 06.07.09, 23:19
            władza rodzicielska, alimenty i kontakty muszą być załatwione w sądzie przy
            rozwodzie.
            patrz art 58 § 1 kodeksu rodzinnego

            Jeśli ma być bez prania wszystkiego przed sadem wystarczy przedstawić
            porozumienie o którym mowa w tym artykule. Tzn. porozumienie dotyczyć ma władzy
            rodzicielskiej i kontaktów. Alimenty i tak musza być ustalone osobno, ale
            wystarczy się dogadać w tej sprawie poza rozprawą.
            • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 07.07.09, 12:07
              Wielkie dzięki, Majkel. Mam nadzieję, że odbędzie się to w cywilizowany sposób,
              choć mam spore wątpliwości. Wczoraj prawnik poinformował mnie, że przy 11 letnim
              dziecku szanse na otrzymanie opieki nad nim są raczej małe, jakkolwiek bym się
              nim nie zajmował. No cóż, nie do końca o to mi chodzi, bo wiem, że chłopak ma
              dobry kontakt ze mną i z matką, tak, że to rozdzielenie na pewno będzie dla
              niego przeżyciem i na pewno nie leży to w jego interesie...
              Wciąż czekam na pozew, gdy w końcu nadejdzie, pewnie znów poproszę o radę.
    • iskia75 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 09.07.09, 20:19
      Nie dam Cie zadnej rady ,moge tylko powiedziec ze jest mi przykro
      gdy cos takiego czytam..mysle ze mojemu mezowi tez poprostu sie
      znudzilo zycie rodzinne...przykro ze musisz przez to przechodzic...
      a ja myslalam ze tylko mezczyzni sa egoistyczni i
      krotkowzroczni ,ale to wynik moich doswiadczen...pozdrawiam
      • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 10.07.09, 11:45
        Dziękuję, iskia75, za wsparcie. Dziwny jest ten świat, naprawdę. Egoizm
        niektórych ludzi mnie po prostu przeraża, dążenie po trupach do celu, nie
        zważając na dobro dziecka, nie widząc co robi drugi człowiek, nie widząc swoich
        błędów i trwanie w amoku. No cóż, może być chyba tylko lepiej, tak sądzęsmile
        Pozdrawiam
        • luiz-a15 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 10.07.09, 19:16
          masz racje przykre to alz zobaczysz ze dla kazdego przyjdzie czas
          podsumowan...mysle ze i ona to kiedys zrozumie...rozumiem ze nadal
          ja kochasz bo nie da sie odkochac od tak sobie..ale prawad jest taka
          ze bylbys w tym zwiazku ciagle nieszczesliwy..ja rowniez kocham meza
          ale gdy tak sama przed soba sie przyznam to szczesliwa z nim nie
          jestem ...moze to dziwne ale tak wlasnie jestsad
          • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 14.07.09, 09:18
            Mam takie same odczucia i zaczynam, w końcu, zdawać sobie sprawę, że kocham tę
            żonę taką, jaka była kiedyś, a nie jaka jest teraz. I lepiej bym to sobie szybko
            wbił do głowy i zrozumiał.
            • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 27.08.09, 23:58
              Witam po przerwie. W końcu dostałem pozew i żona domaga się 1500 zł alimentów na
              dziecko!!! Mnie to może zrujnować! Choć od kilku dobrych lat w ogóle nie
              uczestniczy w finansowym życiu "rodziny" (czytaj: nie dopłaca ani grosza do
              rachunków związanych z utrzymaniem mieszkania i przyszłością osób będących
              członkami tej rodziny)i pewnie nie do końca ma pojęcie ile JA płacę za różne
              rzeczy związane z dzieckiem. Krew mnie zalała, powiem szczerze, wychowałem żmiję
              na własnej krwi i pracy, ufając jej bezgranicznie i pracując na jej zachcianki.
              Chcę naprawdę pozbyć się jej z mojego życia jak najszybciej i zacząć żyć
              normalnie. Z dzieckiem jestem bardzo związany, spędzam z nim więcej czasu niż
              ona, ale adwokat mówi, że przy takim wieku w jakim jest dziecko, wielkich szans
              nie mam. Straszne, tracę zaufanie do wszystkich kobiet. Tylko o jedno im chodzi:
              pieniądze.
              • nicol.lublin Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 28.08.09, 10:16
                a dlaczego 1500 zł cię tak zbulwersowało? ile wg ciebie kosztuje
                utrzymanie twojego dziecka? no istotny jest eż stosunek tej sumy do
                twoich i jej zarobków.
                • panda_zielona Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 28.08.09, 14:29
                  Przy założeniu,że pani dołozy również 1500 zł.Na utrzymanie dziecka
                  będzie 3000zł,jak na jedenastolatka to lekka przesada,wystarczy
                  jeszcze na waciki co najmniej.

                  nicol.lublin napisała:

                  > a dlaczego 1500 zł cię tak zbulwersowało? ile wg ciebie kosztuje
                  > utrzymanie twojego dziecka? no istotny jest eż stosunek tej sumy
                  do
                  > twoich i jej zarobków.
              • tricolour Dlaczego się dziwisz... 28.08.09, 10:21
                ... jeśli utrzymujesz kobietę, płacisz jej rachunki, pozwalasz, by
                nie uczestniczyła w finansowym życiu rodziny - to teraz
                konsekwentnie płać 1500 alimentów.

                Jej alimentacyjne żądania to konsekwencja Twojej uległości. Robiłeś
                chętnie za bankomat, to wypłacaj dalej, maszyno.

                Rozumiesz?
              • ravny Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 28.08.09, 10:38
                Przyciśnij kochanka zony, niech zezna na rozprawie że od lat faktycznie
                zdradzają albo zaniesiesz dowody (blilngi itd) do jego żony. Zdradzacze na
                ogół boją się swoich żon jak ognia, zeby się nie dowiedziały.
                Zbieraj dowody, że to Ty się dzieckiem opiekujesz, chodzisz na wywiadówki,
                żywisz, opłacasz rachunki. Miej dowody na to ile utrzymanie dziecka kosztuje,
                wyliczone wg faktycznych danych.
                Jeśli założysz, że nie masz szansy wygrać opieki to jej nie wygrasz i zostaniesz
                tylko płatnikiem alimentów. W sądzie nie pokazuj że krew cię zalewa tylko, że
                jesteś odpowiedzialnym rodzicem filarem tej rodziny i jak zona chce sobie iśc do
                żonatego kochanka to niech idzie ale bez dziecka.
              • agita123 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 28.08.09, 14:41
                sobie wychowałeś... "córeczkę"...
              • young-and-bored Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 28.08.09, 16:57
                >Z dzieckiem jestem bardzo związany, spędzam z nim więcej czasu niż
                > ona, ale adwokat mówi, że przy takim wieku w jakim jest dziecko,
                wielkich szans
                > nie mam.

                Dziecko nie jest już takie małe, żeby ojciec nie mógł dostać opieki.
                Skoro już chcesz zapłacić adwokatowi, to niech poprowadzi sprawę pod
                kątem winy żony i opieki nad dzieckiem, w przeciwnym razie nie jest
                Ci za bardzo potrzebny.
                • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 29.08.09, 17:28
                  Byłem u adwokata. Powiedziałem, że życzę sobie co najmniej wspólnej władzy
                  rodzicielskiej nad synem i wniosłem, by on skontaktował się z jej adwokatem i
                  przemówił mu do rozumu co do kwoty alimentów, jeśli nie chce, bym ciągał na
                  rozprawę jej miłość lub jego żonę, wyciągał smsy, jej pieniądze wydawane na
                  absurdalne cele (telefony płatne 3-4 zł za minutę w duuużych kwotach)i absolutny
                  brak udziału w kosztach utrzymania (ja mam na wszystko wyciągi z mojego konta).
                  Wiem,że syn żonę kocha i nie chcę mu zabierać kontaktów z nią.
                  Na dzień rozprawy moje zarobki to ok 2500 zł netto (mam w ciągu roku umowy
                  zlecenia, ale te akurat na dzień rozprawy już zostały wykonane, a nowych jeszcze
                  nie będzie i nie wiem czy na pewno będą oraz umowę na czas określony w drugiej
                  pracy, która kończy się tydzień po rozprawie i na jej dzień przedłużenia umowy
                  na 100% miał nie będę, później pewnie tak) z których utrzymuję całe mieszkanie i
                  wszystkie rachunki związane z dzieckiem oraz wspólny kredyt). Mam potwierdzenia
                  ze szkoły i lekarza, że to ja zawsze byłem na zebraniach i w przychodni.
                  Żona zarabia legalnie 1100 zł, dorabia (nielegalnie) zarabiając dodatkowy
                  tysiąc. Prosiłem adwokata by napomknął w rozmowie z jej adwokatem (z nią po
                  prostu nie da się rozmawiać), że w razie potrzeby ujawnię te dochody.
                  Żeby była jasność: na dziecko nie żałuję pieniędzy (z rozsądkiem, by dzieciaka
                  nie rozpuścić, daję mu kieszonkowe, gdy uzbiera jakąś sumę, dokładam coś do tego
                  co chce kupić), ale żona pod względem finansowym to potencjalne
                  niebezpieczeństwo, więc 1500 zł to mnie zrujnuje, a ona będzie sobie opłacać
                  swoje dziwaczne zachcianki.
                  Jest jeszcze jedna ciekawa kwestia: żona nie płaci ani grosza na utrzymanie
                  mieszkania, mimo moich monitów. Ja płacę na to z prostej przyczyny: gdy dojdzie
                  do podziału majątku pewnie będę musiał ją spłacić, bo ją na mieszkanie nie stać,
                  a ja będę musiał wziąć kredyt. Niepłacenie rachunków wiązałoby się pewnie z
                  potencjalnym wpisem w KRD lub złą historią w BIKu, co uniemożliwiłoby mi wtedy
                  wzięcie tego kredytu. Czy sąd może nakazać żonie pokrywanie w co najmniej 1/3
                  rachunków mieszkaniowych w razie orzeczenia rozwodu (jakiś czas na pewno
                  będziemy mieszkać, niestety, razem))? Adwokat mówi, że nie, bo sąd uważa, że
                  rozwodzą się dorośli ludzie i wtedy będę musiał wnieść sprawę do sądu cywilnego
                  o zwrot poniesionych kosztów. Czy tak musi być? Pytam, może ktoś był w takiej
                  sytuacji?
                  Sprawę chcę zakończyć szybko: dowodzenie jej winy (w moim mniemaniu
                  niewątpliwej) zajmie więcej czasu i zacznie się pranie brudów, czego nie chcę.
                  Ja, powiem szczerze, kilka razy użyłem mocnych słów pod jej adresem, nawet w
                  obecności teściowej (ileż można wytrzymać) i pewnie teściowa by zeznała, że
                  "znęcałem się psychicznie" czy coś w tym stylu. I wtedy co? Słowo przeciwko słowu?
                  Oby się to już skończyło, zazdroszczę Wam wszystkim, którzy są już po...
                  Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
                  • young-and-bored Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 01.09.09, 12:37
                    Koniecznie chcesz się z nią dogadać, a ona celowo nic sobie z tego
                    nie robi, żeby wyprowadzić Cię z równowagi. O to jej właśnie
                    chodzi, żebyś miał dosyć i chciał szybko skończyć sprawę. Pomysł
                    kontaktu z jej
                    adwokatem jest bez sensu. Chciała 1500 to wpisał w pozwie 1500,
                    wiadomo że za dużo przy pensji 2.5 ale uznali,
                    że jak wpiszą 1500, to może z 1000 z Ciebie wyduszą.

                    > Jest jeszcze jedna ciekawa kwestia: żona nie płaci ani grosza na
                    utrzymanie
                    > mieszkania, mimo moich monitów.

                    Pomimo czego ?
                    Sam wnieś o alimenty na dziecko i o zabezpieczenie na czas
                    procesu,skoro za wszystko płacisz, masz rachunki a żona się nie
                    dokłada.

                    > Ja, powiem szczerze, kilka razy użyłem mocnych słów pod jej
                    adresem, nawet w
                    > obecności teściowej (ileż można wytrzymać) i pewnie teściowa by
                    zeznała, że
                    > "znęcałem się psychicznie" czy coś w tym stylu. I wtedy co?

                    Nic, jak się znęcałeś to niech to udowodnią, teściowa może sobie
                    różne rzeczy mówić, w końcu z wami nie mieszkała.
                    • zuza145 Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 01.09.09, 22:18
                      mąra rada- wnoś o zabezpieczenie potrzeb małoletniego na czas
                      trwania sprawy i to migiem.
                      policz podstawowe wydatki- bo jest to zabezpieczenie a nie alimenty
                      i z zasady nie powinno zabezpieczyć całkowitych roszczeń- tylko
                      zaspokoić podstawowe potrzeby.
                      Bardzo dobre posunięcie.
                      Bym się jednak nie nastawiała na jakieś niespodziewane ustalenia z
                      jej adwokatem- szkoda czasu i kasy.
                      Rób swoje- bez oglądania się na nia.
                      Gołym okiem widać że nie w głowie jej żadne ustalenia.
                      • art-fun Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 03.09.09, 12:59
                        Dziękuję Wam bardzo za mądre rady. Poinformowałem adwokata już o tej sprawie,
                        choć po (w końcu) rozmowie z małżonką i przedstawieniu jej moich argumentów,
                        racji i wszelakich wyciągów, wyraźnie spuściła z tonu. Choć jeszcze nie na tyle,
                        by mnie to satysfakcjonowało...
                        • young-and-bored Re: Proszę o radę, spodziewam się pozwu 03.09.09, 20:24
                          Żona wie, że jesteś w stanie sporo w sądzie udowodnić, a jej jedyny
                          argument polega na tym, że może Ci łaskawie zejść ze swoimi
                          żądaniami alimentacyjnymi o klika stówek.
                          Nie daj się zwieść kuszącej wizji wspólnej władzy rodzicielskiej, bo
                          po rozwodzie sielanki może nie być. Też mam "wspólną władzę
                          rodzicielską" i skończyło się to tak, że od dwóch lat procesuję się
                          o kontakty, a różne sądy i instytucje głównie przesyłają sobie akta,
                          rozpatrując kolejne pisma, wnioski i zażalenia generowane przez
                          adwokatkę strony przeciwnej w celu przedłużania sprawy i nic z tego
                          nie wynika.
                          Sądzisz, że dogadasz się z żoną w sprawie wspólnego wychowania,
                          skoro nie możesz się dogadać w sprawie dokładania się do wspólnych
                          rachunków ? Jeśli taka będzie jej wola, to zrobi co zechce.
                          Moja sugestia:
                          Uderzaj w opiekę nad dzieckiem, bo drugiej szansy już po prostu nie
                          będziesz miał. Poradzisz sobie z jedenstolatkiem, którym i tak się
                          na co dzień zajmujesz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja