jak nauczyc sie zyc samotnie ?

26.06.09, 22:55
Zakonczyl sie moj pierwszy zwiazek po rozstaniu z mezem. Szczegolowy
opis zamiescilam na forum Kobieta i Mezczyzna. Forumowicze byli
zgodni : wlazilam facetowi w tylek, nadskakiwalam mu. Maja racje.
Zrobilam to z desperacji. Maja racje.
Ktos mi napisal, ze musze sie nauczyc byc sama, oswoic samotnosc, bo
inaczej z kazdym nastepnym facetem bedzie to samo.
no wlasnie, jak to zrobic ?
    • mola1971 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 26.06.09, 23:07
      Pewnie ci, którzy tak Ci napisali mieli rację smile
      Dopiero gdy człowiek nauczy się żyć sam ze sobą i to samotne życie nie stanowi
      dla niego problemu a nawet jest przyjemne - jest gotowy na związek.
      Trzeba najpierw polubić siebie i swoje towarzystwo a dopiero potem można tego
      samego wymagać od innych.
      A jak to zrobić? Mogę Ci tylko powiedzieć co ja zrobiłam bo jednej recepty na to
      pewnie nie ma.
      Jestem rok po rozstaniu z mężem i 4 dni po rozwodzie. Na początku po prostu
      zapełniałam czas. Codziennie basem (plus dla sylwetki i już rzadziej, ale nadal
      pływam), masa zaległych książek do przeczytania, kosmetyczka, fryzjer etc. I
      duuużo czasu spędzonego na myśleniu i analizowaniu siebie, uświadamianiu sobie
      własnych potrzeb, oczekiwań, ale też własnych ułomności, słabości. I tak z dnia
      na dzień zaczęło się robić coraz to lepiej. Dzisiaj samotne (czy raczej
      samodzielne bo z racji dzieci samotna nie jestem) życie po prostu polubiłam i
      jak na razie nie chcę się z nikim wiązać. Tak jak jest teraz jest mi po prostu
      dobrze.
      I wiem jedno - jeśli kiedykolwiek z kimś się zwiążę to ta druga osoba ma być
      wartością dodaną w moim życiu a nie kolejnym problemem.
      • mariefurie Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 26.06.09, 23:29
        Polubić siebie. Przede wszystkim.
        Do tego: mieć pewnośc co do tego, ze jest facet czy go nie ma - zawsze i ze wszystkim sama sobie poradzisz.
        Ze to TY jestes ważna, a nie reszta, ze to TY wybierasz, a nie jestes wybierana, ze to TY decydujesz, a nie ktoś decyduje za Ciebie.
        Uwierz w siebie.
        Uwierz też w to, ze nigdy nie jest tak, ze ktos (lub Ty, jeśli ktos Ci to wmówił) jest bezgranicznie zły, czy beznadziejny i do niczego.
        Nie ma tak lekko.
        Szukaj dobra. W sobie i wokół siebie.Wydobądź go. Bo warto.
        Później, z czasem, to sie kumuluje i przyciąga. To co jest na zewnątrz - też.
        Słowem, nie trać wiary w to, co najlepsze.
        • mola1971 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 26.06.09, 23:40
          Dokładnie tak smile
          Trzeba przede wszystkim zadbać o siebie, ale oczywiście nie zapominać o innych.
          A dbanie o siebie to poświęcanie sobie tego,co najcenniejsze i czego nie można
          kupić, czyli czasu.
          Można gotować to co się lubi a nie to co pan i władca lubi. Albo nie gotować
          wcale. Można sprzątać lub nie. Można w weekend spać do południa lub wstać o
          świcie i iść na spacer. Po prostu można robić to, co TY chcesz a nie to, czego
          inni oczekują od Ciebie.
      • julinka601 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 11:31
        Wolność ma słodki smak.Delektuj sie tym co daje wolość.
        Ja /moje małżeństwo rozpadło sie po 30 latach/ docenilam to.
        Nigdy w zyciu nie mialam takiej równowagi wewnętrznej jak teraz,
        kiedy wszystko zalezy ode mnie i nie muszę pod nikogo sie podwieszać.

        Nie wzbudzałam w sobie nienawiści do wiarolomnego /to niszczące
        uczucie /,pozwoliłam sobie na żalobę,smutek,łzy i dałam sobie czas.
        Ale nie zamykałam się i nie szukalam na siłę "klina".Zaczęłam
        nadrabiać stracony czas i robić to co lubię .Szukałam dobrych stron
        życia w pojedynkę i oswajałam samotność.Docenilam siebie.

        Jesli nie można umrzeć ,bo nie umiera sie na zawołanie, to trzeba
        zyć.A jak zyć ,to szczęsliwie ,bo inaczej sie nie opłaca.
      • kliwia2 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 20:28
        Ale mądrze-też tak chcę.Na razie muszę się jeszcze pozbierać.
    • crazyrabbit Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 01:58
      Fioretto, pamiętam Twoje wątki z obu forów smile))

      Polecam, jak wiele osób, które Ci odpisywały, książkę "Dlaczego
      mężczyźni kochaja zołzy". Zechcesz być zołzą smile))

      A na razie... ech... chwilowo daj sobie spokój z facetami, doceń
      swobodę, jaką masz, będąc sama. Rozpieszczaj się, pokochaj siebie.
      Pamiętaj, teraz możesz zrealizować to, czego nie miałaś okazji
      zrobić, będąc z mężczyzną. Możesz oglądać debilne "babskie" filmy i
      sobie przy nich ryczeć do woli. Możesz opychac się lodami i jeść po
      północy. Możesz chodzić z niewydepilowanymi nogami. Możesz sprzątać
      wtedy, kiedy masz twórczą wenę.

      Jak to docenisz, jesteś uratowana i możesz zacząć rozglądać się za
      panem numer trzy.
      Ale wtedy juz musisz wydepilować nogi big_grin
      • mola1971 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 02:09
        Dla autorki wątku przed lekturą 'dlaczego kobiety kochają zołzy' polecam 'kobiety, które kochają za bardzo' smile
        Nogi (i nie tylko wink) to fajnie jest depilować dla siebie bo to daje poczucie dbania o siebie smile No i nigdy nic nie wiadomo wink Nie znasz dnia ani godziny smile
        • cynta Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 02:57
          mola1971 napisała:

          > Dla autorki wątku przed lekturą 'dlaczego kobiety kochają zołzy' polecam 'kobie
          > ty, które kochają za bardzo' smile
          > Nogi (i nie tylko wink) to fajnie jest depilować dla siebie bo to daje poczucie
          > dbania o siebie smile No i nigdy nic nie wiadomo wink Nie znasz dnia ani godziny :
          > -)


          To niestety jest noz obosieczny: bo jak juz popracujesz nad soba patrzysz i
          podziwiasz to piekne wydepilowane, wygimnastykowane, schudniete i leciutko
          opalone cialo i myslisz: po kiego? dlaczego zaden facet tego nie podziwia i
          uzywa? na co mi samej to cudenko?

          Do autorki watku: ja rok temu tez pisalam takie watki jak Ty, i dostawalam takie
          same odpowiedzi i mnie to wkurzalo. Bo zycie nie mialo sensu i koniec. A ja nie
          mam problemow z dowartosciowaniem sie, wygladem, praca, dziecmi itp. wszystko to
          jest i bylo moim udzialem.... ale to ze mnie nikt nie ...lubi bylo nie do
          wytrzymania. I robilam to co Ci sugeruja, w pewnym sensie bo ja to robilam cale
          zycie i tak... i ciagle mi brakowalo, atencji, milego slowa, oczka, czegokolwiek
          od kogos.... Weszlam wiec na portal randkowy zeby sobie pogadac i gadalam... i
          gadalam i gadam... i jest milo smile Moze to jest jakies rozwiazanie....?
          • mola1971 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 10:37
            Pytanie autorki wątku brzmi 'jak nauczyć się żyć samotnie?' i na to pytanie
            odpowiadam a nie na pytanie czy warto depilować nogi i czy w ogóle warto o
            siebie dbać. I czy warto naprawdę się nauczyć żyć samotnie zamiast uciekać od
            siebie w różne tematy zastępcze.
            Ja uważam, że warto, ale po pierwsze nie to jest tematem wątku a po drugie to
            moje zdanie i nikogo do tego mojego zdania przekonywać nie muszę i nie chcę.
            • jarkoni Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 11:44
              Ja tam się bałem i boję różnych portali "randkowych"
              Każdy tam jest najlepszy i ukrywa, co tylko może ukryć, plus wali zdjęcia z
              wakacji sprzed 5 lat.
              Może jestem nienormalny, ale dla mnie portale randkowe to już akt desperacji..
              • mola1971 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 14:15
                Ja też unikam portali randkowych. Niedługo po rozstaniu z mężem właśnie w akcie desperacji, założyłam sobie konto na cafe, ale... po 2 dniach usunęłam. Dostałam kilka wiadomości (w tym taką od razu z grubej rury, czyli propozycję znajomości tylko dla wiadomego celu), ale na żadną nie odpowiedziałam. To nie dla mnie. Nie umiem rozmieniać się na drobne.
                Ale to nie znaczy, że potępiam. Jeśli ktoś tak lubi i mu to pomaga to niech sobie randkuje. I na pewno zdarzyło się tak, że ktoś na takim portalu spotkał miłość swojego życia.
                • tricolour Na przykład ja znalazłem... 27.06.09, 14:17
                  ... a propozycję seksualne też miałem. Całkiem poważne i natychmiast.

                  smile
                • tricolour A tak z drugiej strony... 27.06.09, 14:21
                  ... jeśli założyłaś profil w akcie desperacji, to trudno się dziwić, że kolesie
                  to wyczuli i potraktowali Cię jak desperatkę.

                  smile
                  • mola1971 Re: A tak z drugiej strony... 27.06.09, 14:27
                    To też właśnie dlatego szybko sobie uświadomiłam, że nie tędy droga i szybciej
                    kasowałam profil niż go zakładałam smile
                    • cynta Re: A tak z drugiej strony... 28.06.09, 01:17
                      mola1971 napisała:

                      > To też właśnie dlatego szybko sobie uświadomiłam, że nie tędy droga i szybciej
                      > kasowałam profil niż go zakładałam smile

                      Wszystko zalezy od danej sytuacji, ludzkiej, zyciowej i wogole... Zalezy co
                      napiszesz w opisie, zalezy jaki masz nick i motto itp, itd. Ja mieszkam na
                      drugim koncu swiata i nikogo ze zaznajomionych nie moglam, spotkac osobiscie
                      wiec w ogromnej wiekszosci byly to rozmowy teoretyczne i przyjacielskie.
                      Zdziwilam sie ze rowniez faceci szukaja bratnich dusz do pogadania i nic
                      wiecej..... mnie to pomoglo w tym samym stopniu co depilowanie smile
                      • mola1971 Re: A tak z drugiej strony... 28.06.09, 10:05
                        Cynta, ja nie oceniam. Jeśli Tobie to pomogło to super smile Po to takie portale są. Tylko po prostu wiem, że to nie dla mnie. Na pewno nie wtedy bo było jeszcze za wcześnie, na pewno nie teraz bo po prostu nie chcę a co będzie w przyszłości to po prostu nie wiem. Nie zapieram się, że nigdy, bo życie bardzo szybko weryfikuje wszystkie nasze 'nigdy'. Ja miałam i mam to szczęście, że w pracy mam dwóch bardzo bliskich kolegów (ale tylko kolegów wink) i kontakt z męskim światem i męskim spojrzeniem na świat mam na co dzień. Nie odczuwam głodu kontaktu z facetami. Na brak męskiej uwagi i męskich spojrzeń również nie narzekam. A ten jeden, jedyny... Na razie nie chcę a co będzie kiedyś to czas pokaże.
          • llilly Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 15:35
            Mnie się wydaje, że właśnie o to chodzi, żeby to cudeńko sprawiało
            radość mnie samej wink że to ten poziom do którego należy dążyć smile .
    • dsz27 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 10:03
      Przede wszystkim fajnie jest polubić siebie i swoje życie jako singlawink
      Samotność ma wiele aspektów i to nie koniecznie jest brak faceta w domu.
      Pozwolę sobie wypunktować kilka rzeczy na których ja się skupiłam po rozwodziewink
      1. praca - nowe zajęcie i nowe wyzwania. Lepsze pieniądze, a co za tym idzie
      nowe znajomości. Pracuję jako handlowiec więc korzystam z częstych wyjazdów do
      Klientów, przyznam, ze cały dzień w samochodzie mnie relaksuje a kontakty z
      nowymi ludźmi przynoszą ogromną satysfakcjęsmile
      2. nowe ciuchy - nie musiałam z nikim konsultować zakupu nowych (nie koniecznie
      od razu mi potrzebnych) fatałaszków. Nowa śliczna bielizna to stały element
      moich comiesięcznych wydatków, a kupuje ją bo uwielbiam mieć coś ślicznego i
      sexownego na sobie. Zakupy to jest aktualnie tylko i wyłącznie kwestia mojej
      decyzji i zasobności portfela lub karty kredytowejwink
      3. zmiana fryzurki - wszystkie wiemy jak pozytywnie wpływa na nas nowy lepszy
      imagewink Robię to średnio raz w miesiącuwink
      4. coraz lepiej mi wychodzi dbanie o siebie i organizacja "czasu" tylko i
      wyłącznie dla mnie. Kocham moje dzieci ale równie mocno kocham siebie i czas
      jaki mam tylko i wyłącznie dla siebie.
      5. Przestałam tak bardzo się spinać i starać się być idealną panią domuwink
      Sprzątam kiedy jest brudno, gotuję to co lubię i co lubią moje dzieci.
      Przestałam prasować wszystko co wyjmuję z pralkiwink Odpuszczam i sobie i innymwink
      6. No i z czasem zaczęłam zauważać innych mężczyzn...smile

      Żelazna zasada: poszukaj przyjemności w byciu ze sobąsmile
      • teuta1 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 10:56
        Najpierw poczuć się tu i teraz. I za wszelką cenę się tego trzymać.
        Tu i teraz padawink (Warszawawink. Ale jest zieleń za oknem, muzyka,
        zupa, którą ugotowałam, rozmowa z przyjacielem, w poniedziałek
        praca...tak jest u mnie. Nie wolno boże broń myśleć, że już teraz
        żadna przygoda i radość Cię nie czeka, bo one nie zależą tylko od
        tego czy sie jest z facetem (z byłym mężem przez lata czułam sie
        bardo samotna). I że w przyszłości, na starość Twoje martwe ciało
        zostanie znalezione po kilku dniach wśród miauczących kotów w
        zaniedbanym mieszkanku.
        I trzeba myśleć, kim jesteś, i czego potrzebujesz. Z jakich
        oczekiwań wobec związku możesz zrezygnować (facet nie jest
        wszechmocnym robotem), jakie kwestie mogłabyś odpuścić. I dalej -
        przecież Cię czegoś ten nowy związek nauczył. To lepiej to
        potraktować jak lekcję niż czuć sie jak ofiara. I pomyśleć, że tak
        naprawde obecność meżczyzny nie warunkuje tego, kim jesteś. Żyjesz,
        płacisz rachunki, masz przyjaciół. A z drugiej strony świetnie
        rozumiem tesknotę za bliskością, intymnością itd. Ale ona nie jest
        dominującym nastrojem, zdarzają sie inne, prawda? Nie ma receptu,
        chyba że chcesz sie totalnie zamknąć na innych i udawać, ze ich nie
        potrzebujesz. trzymam kciuki.
        • dsz27 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 11:04
          Dokładnie, tu i teraz, jak dobrze się z tym czujesz, to jesteś na dobrej drodze
          do podzielenia się sobą z kimś innym.
          A tęsknota z bliskością, intymnością dopada każdego. To kwestia naszych potrzeb,
          bo mimo wszystko jesteśmy stworzeni do życia w "stadzie"wink
      • evikon Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 11:28
        dsz27 ma absolutną rację, punkty które wyliczyła, tak to prawda, tylko jak
        długo. Nie uważam się za typowego singla, raczej mówię samotna. Też to robiłam,
        nowe ciuchy, wycieczki, spa, pełen luz w domu itd, ale... mimo wszystko to jest
        na krótką metę. Bo samotnie żyć się nie da, jesteśmy (przynajmniej ja na pewno)
        do życia w stadzie. Nawet znajomość z facetem na odległość (taki układ) nie jest
        w stanie dać mi satysfakcji z życia. Więc powiem, nie da się żyć na długo samotnie.
        • dsz27 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 12:37
          Jak długo? Wszystko zależy od czasu jaki potrzebujemy do dojścia do siebie i do
          ponownego związania się z kimś na "stałe". Bo uważam, że to całkowicie naturalne
          że ludzie chcą się wiązać, być ze sobą, tak to wymyślono dawno dawno temuwink
          Natura sama nas kieruje do takiego a nie innego działania.

          I nie ma co się zapierać, że "nigdy już się z nikim nie zwiążę"wink Sam to kiedyś
          robiłam a teraz wiem, ze za jakiś czas będę chciała podzielić się sobą i swoim
          życiem z kimś innym. Do tego potrzeba po prostu czasu, czasu dla siebie i swojej
          "samotności"wink

          A wymienione przeze mnie sposoby na dojście do siebie, mi bardzo pomogły. Ale
          nigdy nie jest tak, że wszystko nam się podoba i wszystko nam wychodzi, bo takie
          jest życie. I oczywiście permanentny stan zadowolenia nie ma prawa bytuwink
          Ale podkreślam, pozytywne emocje, dostrzeganie plusów a nie samych minusów daje
          pożądane efekty. Jeśli lubimy siebie, jest ogromna szansa na to, że inni też nas
          polubią. Uśmiech przyciąga uśmiech, tak to działa. To tak jak w sprzedaży. Jeśli
          handlowiec jedzie na spotkanie z grobową miną, z założeniem, że na pewno niczego
          nie sprzeda, prawdopodobieństwo że tak właśnie będzie jest praktycznie 100%wink
    • kawamija Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 11:32

      Swietny wątek...............

      Dziękuje....
      -*-*-*-
      ....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś
      sam.....
      • 17lipiec1976 Re: jak nauczyc sie zyc samotnie ? 27.06.09, 12:14
        ja tez dziekuje, tego bylo mi trzebasmile
        chyba poczulam, ze jestem szczesliwasmile samotna ale na swoj sposob
        szczesliwasmile
        poszlaam do dobrego fryzjera, zaczelam sie ladnie malowac, kupilam
        troche fajnych ciuchow, mam nowa lepsza prace, spotykam sie czesto
        ze znajomymi, robie prawo jazdy, mam zamiar kupic samochod,
        wyremontowac dom, mam tyle planow do zrealizowania. tylko te samotne
        wieczory, brak bliskosci, ciepla.....
        • tricolour Przepraszam, że się wtrącę... 27.06.09, 13:50
          ... i zacytuję, by była jasność: "poszlam do dobrego fryzjera, zaczelam sie
          ladnie malowac, kupilam troche fajnych ciuchow, mam nowa lepsza prace, spotykam
          sie czesto ze znajomymi, robie prawo jazdy, mam zamiar kupic samochod,
          wyremontowac dom".

          Zauważ, że wśród tych ambitnych planów i działań nie ma słowa, że ROBISZ coś w
          kierunku znalezienia faceta. Tęsknisz, ale nic nie robisz. Chcesz mieć samochód
          więc robisz prawo jazdy, odkładasz pieniądze - masz więc PLAN, który chcesz
          zrealizować i pewnie dopniesz swego.

          A facet, to co? Ma leżeć na ulicy, byś się zainteresowała takim "diamentem"?
          Liczysz na przypadek? Dlaczego lepiej jesteś przygotowana do kupna żelaza, które
          jest nic nie warte w porównaniu z miłością?
          • mola1971 Re: Przepraszam, że się wtrącę... 27.06.09, 14:26
            Tri, ze znalezieniem odpowiedniego faceta to jest niestety duuużo bardziej skomplikowana sprawa niż ze znalezieniem pracy, kupnem butów czy samochodu.
            Masz rację, że do tego trzeba się przygotować i jak dla mnie takim przygotowaniem się na nowy związek jest właśnie dbanie o siebie i porządkowanie krok po kroku swoich spraw i swojego życia.
            Wiem czego chcę, wiem też czego nie chcę i ile jestem warta. Znam też swoje ułomności.
            Tyle tylko, że o ile np. zmianę pracy można sobie zaplanować, o tyle spotkania miłości zaplanować się nie da. Bo miłość tak już ma, że lubi sobie przychodzić sama, nieproszona. Najczęściej w najmniej spodziewanym momencie i z najmniej oczekiwanej strony.
            I to nasze udane samotne (czy samodzielne) życie jest niczym innym jak przygotowaniem na to, by aż tak bardzo nas ta miłość nie zaskoczyła smile
            • tricolour Mam inne doświadczenia... 27.06.09, 14:31
              ... ale ja facet jestem i nie czekam, aż coś do mnie samo przylezie z najmniej
              oczekiwanej strony.

              Wręcz przeciwnie: ja ustalam te strony, z których może przyjść tylko to, co w
              ogóle ma prawo się do mnie zbliżać.

              smile
              • mola1971 Re: Mam inne doświadczenia... 27.06.09, 14:43
                No właśnie na tym polega podstawowa różnica między nami, że ja królik jestem a
                Ty myśliwy wink I w związku z tym inne strategie mamy smile Bo co to za zwierzyna
                co się myśliwemu sama pod lufę podstawia wink
                A tak na poważnie to najpierw muszę i chcę uporządkować swoje życie a dopiero
                potem mogę z kimś budować coś wspólnie i razem. Najpierw fundamenty, dopiero
                mury smile
                • llilly a propos królika ;-)) 27.06.09, 16:16
                  Fundamenty to chyba już są, wystarczy je trochę przeorganizować i
                  ulepszyć smile a co do królika to może warto się zastanowić nad opcją
                  bycia rozsądnym myśliwym w przebraniu królika wink) ...
                  • mola1971 Re: a propos królika ;-)) 27.06.09, 16:33
                    Masz rację smile
                    Odpowiedź była do Tri (a on facet jest), więc nie mogłam zdradzić prawdziwej
                    strategii wink
                    • mariefurie Re: a propos królika ;-)) 27.06.09, 16:37
                      mola1971 napisała:
                      > Masz rację smile

                      O to to!!!
                      smile)
                      • mola1971 Re: a propos królika ;-)) 27.06.09, 16:48
                        No wleźli nam faceci na babski wątek i trzeba się pilnować wink
                        • mariefurie Re: a propos królika ;-)) 27.06.09, 16:54
                          Fakt.wink
                          Ech... tajemnic trza pilnować, bo tylko patrzyć, ze ONI się przebiorą za
                          myśliwych, a w rzeczywistości ...króliczkami będą.
                          I...całą strategię szlag trafi wink))
                          • mola1971 Re: a propos królika ;-)) 27.06.09, 17:49
                            mariefurie napisała:
                            tylko patrzyć, ONI się przebiorą za
                            > myśliwych, a w rzeczywistości ...króliczkami będą.

                            smile smile smile
                            Obawiam się, że w większości właśnie są takimi króliczki w przebraniu myśliwego smile
                            • mariefurie Re: a propos królika ;-)) 27.06.09, 20:48
                              mola1971 napisała:

                              > Obawiam się, że w większości właśnie są takimi króliczki w przebraniu myśliwego


                              Ojjj, Mola, ja bym tak nie dramatyzowała.wink
                              w dzisiejszych czasach to tak jest, ze to same baby wytrącają facetom broń z
                              reki,po czym same narzekają, że......myśliwi na psy zeszli wink))
                              A wystarczy im tylko broń oddać i instynkt mysliwego w nich w sposób naturalny
                              powraca..
                              smile)
                              • mola1971 Re: a propos królika ;-)) 27.06.09, 22:06
                                Wiem, Marie smile Wiem smile
                                Dlatego napisałam 'w większości' a nie 'wszyscy' wink
                        • llilly ;-)) 27.06.09, 16:59
                          "Fakt smile) "-powiedział myśliwy frywolnie odgarniając puchate ucho
                          niesfornie opadające na lewe oko wink).
                          Ważne, że mamy tu bardzo optymistyczny wątek smile) pozdrawiam
                          serdecznie.
                          • mariefurie Re: ;-)) 27.06.09, 20:49
                            llilly napisała:

                            > "Fakt smile) "-powiedział myśliwy frywolnie odgarniając puchate ucho
                            > niesfornie opadające na lewe oko wink).


                            ---Az się prosi dodać: odgarniając puchate PRAWE ucho niesfornie opadające na
                            lewe oko smile))
                            • zmeczona100 Re: ;-)) 27.06.09, 21:05
                              Tylko proszę- bez polityki mi tu!
                              wink
                              • mariefurie Re: ;-)) 27.06.09, 21:34
                                zmeczona100 napisała:

                                > Tylko proszę- bez polityki mi tu!
                                > wink


                                EEE tam, zaraz polityka Ci się kojarzy smile)
                                Ot, tak dopowiedziałam - dla równowagi: lewo-prawo smile
                                Symetrię lubię smile)
          • 17lipiec1976 Re: Przepraszam, że się wtrącę... 27.06.09, 19:19
            > Zauważ, że wśród tych ambitnych planów i działań nie ma słowa, że ROBISZ coś w
            > kierunku znalezienia faceta. Tęsknisz, ale nic nie robisz. Chcesz mieć
            samochód > więc robisz prawo jazdy, odkładasz pieniądze - masz więc PLAN, który
            chcesz > zrealizować i pewnie dopniesz swego.
            >
            > A facet, to co? Ma leżeć na ulicy, byś się zainteresowała takim "diamentem"?
            > Liczysz na przypadek? Dlaczego lepiej jesteś przygotowana do kupna żelaza,
            któr > e
            > jest nic nie warte w porównaniu z miłością?

            chyba zle mnie zrozumiales. ja nie szukam, na razie nie szukam. nie wiem czy w
            ogole bede szukala. chce zapelnic czas, ktory mam, robie te rzeczy dla siebie
            zeby lepiej sie poczuc.

            doskonale wiem co to znaczy kochac i byc kochana, brakuje mi tego, ale na razie
            nie jestem gotowa na nowy zwiazek. musze przeczekac ten zly czas w moim zyciu
            dl;atego robie te wszystkie rzeczy, zeby nie myslec o bylym mezu, o mojej
            milosci, pierwszej i jedynej.
            • mariaeva Re: Przepraszam, że się wtrącę... 27.06.09, 22:10
              Podziwma Cie, ja tak nie umiem, nie potrafie i to moj klopot, czuje
              si egorsza ze ejstem sama...placze wieczorem i nie toleruje
              samotnosci, mijaja miesiace a mi jest coraz gorzej.... pusty
              dom,cisza, kolezanki rozprawiajace o mezach, dzieciahc i
              szcesciu....ogladam filmi placze, ide na spacer i placze..... jak to
              zmienic,skor nei pomaga nic, zadne hobby, zadne skiazki,
              praca...chce byc kochana...czuc sie wazna, potrzebna...szczesliwa
              juz nie sama....
              • marcepanna Re: Przepraszam, że się wtrącę... 27.06.09, 22:12
                odpowiedz jest prosta-polowanie a w konsekwencji nowa milosc
              • ania7718 Re: Przepraszam, że się wtrącę... 27.06.09, 22:12
                Ja mam tak teraz, te same odczucia, sama nie wiem co ze sobą zrobić.
                W poniedziałek 1 rozprawa. Nie wiem jak ja to wszystko przetrwam.
                • llilly Re: Przepraszam, że się wtrącę... 28.06.09, 13:11
                  Aniu, to minie, niestety prawdą jest, że potrzeba czasu, u każdego
                  innego.U mnie akurat przyszło nagle, pewnego dnia obudziłam się
                  dziwnie wyspana, powietrze bosko pachniało deszczem, poranna kawa
                  smakowała jak nigdy.Od tego dnia moje życie jest radosne i pełne,
                  paradoksalnie-jak przed małżeństwem wink) czuję się bogatsza o wiele
                  nowych doświadczeń, dojrzalsza, bardziej odpowiedzialna za czyny i
                  słowa.Przetrwasz Aniu, zobaczysz sama.A To Forum naprawdę bardzo
                  pomaga smile).
                  • kliwia2 Re: Przepraszam, że się wtrącę... 28.06.09, 17:10
                    Llilly-dziękuję.
    • julinka601 Najlepszym lekarzem jest czas... 28.06.09, 13:56
      Dziewczyny dajcie sobie czas.To naturalne,ze boli.I to jeszcze jak!
      Ale musi być czas opłakania,czas żałoby, czs łapania dystansu.
      Wygadać się,wyplakać ból,czasami pisać to co sie czuje w danej
      chwili.Potem to przeczytać i przeanalizować.Potem znowu pisać i tak
      do skutku.Za każdym razem spojrzenie będzie troche inne.

      Jesteśmy stworzeniami stadnymi.To prawda.Ale najpierw musimy poczuć
      się dobrze same z sobą żeby byc w stanie stworzyć udany związek.

      To niby proste ale i niełatwe jeśli nie wierzymy w tę oczywistą
      prawdę.Przerobilam to na własnej skórze.I...działa!

      Jeszcze tkwicie w bólu a już chcecie ładować się w nowy układ?
      Pospieszny ,byle jaki i co, powtórka z rozrywki?

      Uwierzcie w siebie, nie podwieszajcie się pod byle jakiego faceta.Bo
      to moze byc zaczarowany krąg.A potem....już wszystko przed Wami.A
      jaka satysfakcja!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja