marta-9090
09.07.09, 00:56
już dwa lata po rozwodzie, najpierw nacieszyłam sie wolnościa... korzystałam z życia, zainteresowania, wypady, kina, baseny, fitnessy...
Trwało to pół roku - o dopadło mnie, natury nie oszukasz, jestem tak okropnie samotna, dziecko dorasta, juz kwoki w mojej osobie nie potrzebuje.
Pomyślałam skoro w moim otoczeniu nie mam szans spotkac kogoś na długie wieczory i krótkie poranki, pomoge losowi - internet!
Boziu, czy to tylko ja mam takiego pecha czy na tych portalach sa sami faceci z przerośniętym ego, do jeden to lepszy ...
Ale nie o tym chciałam - teraz strasznie sie boje, bo jestem już całkowicie przybita, lękam się tych moich samotnych sam na sam ze sobą. Coraz częściej przytulam butelke wieczorem.
Jeszcze to kontroluje, prca, dom - muszę byc w formie.
Ale przeraźliwie się boje co bedzie dalej - nie mam pomysłu na życie.