spotkania z dzieckiem

10.07.09, 11:24
Witam wszystkich serdecznie.
Od jakiegoś czasu poczytuje Wasze forum.
Niestety ja również niedługo dołącze do grona "rozwodników"
Mam pytanie związane z częstotliwością odwiedzin.
Nie mieszkamy razem od kilku miesięcy, mąż bardzo kocha nasze 3 letnie
dziecko.Wizyty są ustalone 3 razy w tygodniu. Mąż zarzuca mi że to zbyt mało
ale ja nie mam ochoty na codzienne odwiedziny. Poza tym spóźnia się albo
przychodzi w inny dzień i nawet nie daje znaku że zmienia plany, tylko wchodzi
do mieszkania "oto jestem" i mam zaakceptować, bo przecież dla dobra
dziecka.Ostatnionio był spóźniony 2 godziny więc poszłam z dzieckiem spacer,
miał pretensje że nie poczekałam.Naprawdę zalezy mi na jego spotkaniach z
maluchem ale nie mam ochoty dostosowywać się do jego "wizji spotkaniowej".A
może ja faktycznie jestem zołza?To dopiero faza początkowa nowej drogi, natłok
myśli.
    • kicia031 Re: spotkania z dzieckiem 10.07.09, 15:54
      Moze zaproponuj ojcu dziecka, ze jesli bedzie stawial punktualnie na
      ustalone spotkania, to rozszerzycie je na kolejne dni?
      A dlaczego przychodzi do ciebie, nie moze zabierac dziecka do siebie?
      • sinusoida78 Re: spotkania z dzieckiem 10.07.09, 17:35
        Dlatego, że nie wiem gdzie mieszka, właściwie niewiele wiem o jego nowym
        życiu.Nie podał adresu zamieszkania smile
    • majkel01 Re: spotkania z dzieckiem 10.07.09, 17:46
      a pozew o rozwód już złożony ? Po 13.06.2009r ?

      Jeśli pozew został złożony po tej dacie wówczas sąd z urzędu orzekanie o
      kontaktach, biorąc pod uwagę porozumienie w tym zakresie między rodzicami.
      Jeśli przed tą datą wówczas kontakty zostaną ustalone tylko na wniosek.
      • sinusoida78 Re: spotkania z dzieckiem 10.07.09, 19:45
        Jeszcze nie złożyłam pozwu.
        Nie mieszkamy ze sobą od ponad 3 miesięcy, czy ważne jest aby przed złożeniem
        pozwu upłynął półroczny okres takiej separacji?
        • majkel01 Re: spotkania z dzieckiem 10.07.09, 20:14
          żaden przepis nie mówi jak długo strony mają ze sobą nie mieszkać, mało tego.
          Wiele rozwodzących się małżeństw mieszka razem, niektórzy nawet dłuuugo po
          rozwodzie.
          Rozpad więzi następuje również podczas wspólnego zamieszkiwania.
          • sinusoida78 Re: spotkania z dzieckiem 10.07.09, 20:32
            Wielkie dzięki.
            Zawsze trochę raźniej z wiedzą smile
            • ktosiaktosia Re: spotkania z dzieckiem 10.07.09, 21:48
              Mam taki sam problem z odwiedzinami u dziecka, przychodzi kiedy chce,oczywiście do mnie, bo po co dziecko do siebie zabierać... zawsze jak trzeba to pieluchę zmienię czy herbatkę podam, a tak to on by musiał się wysilać... przy okazji może skontrolować co robię i mnie podenerwować... nie widzi potrzeby wcześniejszego uprzedzenia...
              Nie chcę ograniczać kontaktów ojca z dzieckiem, mały się bardzo cieszy jak tata przyjeżdża, ale już mam dosyć tego zastawiania się dzieckiem tylko żeby mi uprzykrzyć życie... tatuś z gatunku "mam tylko prawa,żadnych obowiązków"...
              Żadne próby rozmowy nic nie dały,nie wywiązuje się z żadnych wcześniejszych ustaleń... może macie jakiś pomysł,nie chce ograniczać kontaktów,ale ja też chcę normalnie żyć,bez ciągłej kontroli...
              • sadaga Re: spotkania z dzieckiem 10.07.09, 22:13
                napiszę jak jest u mnie.
                po rozstaniu z ex jestem prawie 2 lata, rozwód w maju br. mamy dziecko, obecnie
                3-letnie.
                początkowo ex również podchodził do kontaktów: mam prawo widzieć dziecko kiedy
                chcę i jak chcę. nie widział sensu jakichkolwiek konsultacji ze mną. kiedy ja -
                dowiedziawszy się że jedzie mówiłam, iż nie ma mnie w domu/nie mogę dziś, od
                razu miałam zarzut utrudniania kontaktów. był stres, emocjonalna huśtawka. każde
                z nas w jakiś sposób czuło się pokrzywdzone.

                obecnie emocje minęły. czas zrobił swoje. mamy ustalone kontakty. i obydwoje
                bardzo kochamy synka. każde z nas ma przy tym często inną wizję wychowywania, co
                jest normalne przy 2 osobach mających własne życie. niemniej staramy się
                porozumiewać na tej płaszczyźnie. raz lepiej, raz gorzej, ale zawsze. zauważyłam
                też, iż ex widzi, że ja nie "zabieram" mu syna jako karę za to, że mnie
                zdradził. i z początkowego najeżenia nic nie zostało.
                wiem że wiele przed nami, wiem że możemy mieć różne zdania na temat wychowania
                syna. ale wierzę (i tego sobie bardzo życzę), że jeśli obydwoje będziemy
                podchodzić tak jak teraz do tej kwestii, damy sobie radę. i najważniejsze - syn
                na tym nie ucierpi i nie będzie się czuł jak pingpongowa piłeczka. i tego sobie
                życzę.

                napisałam jak jest u mnie. zdaję sobie sprawę iż dwie strony muszą chcieć
                współpracować. wiem też że początkowe emocje zamazują w jakimś sensie to co jest
                najważniejsze - dobro dziecka. niemniej warto próbować nawiązać chociażby
                poprawne stosunki z ex. i powinno być dobrze. tego Wam życzę.
                pozdrawiam. aga
                • sinusoida78 Re: spotkania z dzieckiem 10.07.09, 23:57
                  Mam nadzieje, że i u nas z czasem jakoś to wszystko nabierze właściwych proporcji.Mam wrażenie, że "jeszcze mąż"nie może zaakceptować faktu, iż go nie chcę. Sam robi co mu sie podoba i nic mi do tego, natomiast ja czuje się ciągle kontrolowana, zupełnie nie liczy się z moim zdaniem, ignoruje wcześniejsze ustalenia.On wynajmuje mieszkanie, nawet nie wiem gdzie a do mnie przychodzi i nadal czuje się jak u siebie. Ma klucze do mieszkania, otwiera sobie drzwi kiedy mu sie podoba i twierdzi że to jest nadal jego mieszkanie i moze przychodzić kiedy chce, uroczosmileTak mnie to dobija, ze najchętniej sama bym się wyprowadziła ale nie wiem czy to jest najlepsze rozwiązanie w odniesieniu do dziecka?
                  • ktosiaktosia Re: spotkania z dzieckiem 11.07.09, 00:17
                    >"jeszcze mąż"nie może zaakceptować faktu, iż go nie chcę.
                    > Sam robi co mu sie podoba i nic mi do tego, natomiast ja czuje się ciągle kontr
                    > olowana, zupełnie nie liczy się z moim zdaniem, ignoruje wcześniejsze ustalenia"

                    Sinusoida, TY chyba o mnie piszesz... mnie też to dobija,co lepsze to ja się wyprowadziłam z mieszkania,bo on przecież się nie będzie wyprowadzał, bo jak mi się nie podoba to mogę ja się wyprowadzić,nie miałam wyjścia, nie wytrzymywałam z nim,wyprowadziłam się...
                    ciągłe telefony z pytaniem gdzie jestem, z kim, po co i czemu jak w pracy jestem to telefonu nie odbieram, kiedy tylko jaśnie pan zadzwoni... chce żebym się spowiadała z każdego kroku...ale on już nic nie musi...
                    mam już dosyć traktowania mnie jak własność...
                • leptis ... 11.07.09, 10:52
                  Bardzo piękny tekst Agnieszko.
                  Zupełnie jakbym czytał Nitkowe klimaty smile

                  pozdrawiam
    • chalsia Re: spotkania z dzieckiem 11.07.09, 01:17
      miałam kiedyś podobne problemy z odwiedzinami eksa u dziecka, tłumaczenie, że
      zmiany w terminach trzeba ustalać obustronnie, a nie "oznajmiać", nie spózniać
      się, informować wczesniej o zmianach itp nie odnosiły skutków. Też - wg eksa -
      miało być wszystko tak, by jemu pasowało.
      Z tych powodów (i innych - dotyczacych często nieakceptowalnego zachowania eksa
      w czasie, gdy był w moim domu a także z powodu konfliktu co do kwestii nocowania
      dziecka poza domem) wystąpiłam do sądu o ustalenie kontaktów.
      I jednak sądowe postanowienie (choć nie calkowicie) pomogło. I przestałam mieć
      tyle uwag od eksa co do "ograniczania kontaktów" - po prostu dość sztywno
      trzymałam się postanowienia sądu.
      • sinusoida78 Re: spotkania z dzieckiem 11.07.09, 10:25
        Czyli niektórzy mężczyźni poprostu tak mają smilemoże to wrodzony egocentryzm?
        Ostatnio po godzinnym opóźnieniu wzięłam dziecko i pojechałam z nim do parku.
        Mąż był oburzony ale cóż jak słowo nie dociera to moze czyn coś uzmysłowi.
        • chalsia Re: spotkania z dzieckiem 11.07.09, 13:47
          > Mąż był oburzony ale cóż jak słowo nie dociera to moze czyn coś
          uzmysłowi.

          i tak trzymaj.
          A oburzonemu tatusiowi wytłumacz, że narastająca u dziecka
          frustracja z powodu czekania na ojca jest szkodliwa i wyjście do
          parku pomoże dziecku (jak również zmniejszy u dziecka
          niezadowolenie z powodu spóxnienia/nie przeyjechania ojca).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja