Jak to jest z Wami?

03.08.09, 07:54
Witam serdecznie.Melduję się po raz pierwszy.Czeka mnie rozwód po 3 letnim
małżeństwie, podczas którego więcej nie byliśmy niż byliśmy"na dobre i
złe".Zakochana po uszy wzięłam Pana z całą odpowiedzialnością i akceptacją
przywar.Potworne uzależnienie emocjonalne od matuli, co w pełnej krasie wyszło
na światło dzienne zaraz po ślubie-skargi na mnie, telefony matuli do mnie,
rodziców mych, lekceważenie mojej osoby.Nie ma co wracać. Przykre i tyle.
To ja złozyłam pozew,mamy maleńką Dziewczynkę. Nie wiem jak to będzie na
rozprawie i czy zakończy się ugodowo.
Mówił ,że kocha a na spotkaniach z Maleńką usłyszałam,że "tolerują mnie tylko
dla Dziecka i mogłabym wogóle nie istnieć". Tamta rodzina nie ma kontaktu z
córeczką, niby chcą mieć ale na swoich warunkach i u siebie w domu....
Ale zmierzam do pytania.Czy zdarza się Wam mieć dni koszmaruchy, kiedy
wyobrazicie sobie byłego/byłą w objęciach innej,że Wam nie udało się stworzyć
nic trwałego a byłemu/byłej uda się to doskonale z wszystkimi tylko nie z
Wami, wyobrazacie dobie czy jest były/była szczęsliwa bez Was,że ukłąda sobie
życie na nowo bez łzy w oku,że tak naprawdę "dzielnie"bez Was trwa i nawet ma
uśmiech na twarzy, podczas gdy Wy zagryzacie nerwowo usta i
udajecie"szczęscie", bo przeciez sami złożyliście pozwy, bo coś było nie
tak........ech...ale mam dzień....
    • noemi123 Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 08:10
      Kochana
      u mnie po 14 latch małżeństwa wszystko sie posypało, jego
      alkoholizm, notoryczne zdrady, narkotyki, ogłupianie mnie
      spowodowało że go teraz nienawidzę. Wiem, że teraz jest gdzieś za
      granicą z kochanką, ze mną i córką nie chciał jechać. Nie mamy
      jeszcze rozwodu. W maju zawiozłam go na detoks, myslałam, że bedzie
      chciał cos naprawić między nami, okazało się że przez ten cały czas
      mimo chodzenia na terapię odwykową nadal mnie zdradzał, brał
      narkotyki, okłamywał.
      Mam obawy czy ułożę sobie ponownie szczęśliwe zycie, cały czas
      myślę, że jemu jest lepiej niz mi. On sie bawi, a ja jestem z
      dzieckiem, które płacze za tatą, a ja nie wiem co mam małej
      powiedzieć, dlaczego tata do niej nie dzwoni. Boli jak cholera,
      teraz jest walka o pieniądze.
      Trzeba czasu i dużo siły aby to przetrwać ale potem będzie juz
      lepiej. Wiem, że to zło, które nam wyrządził wróci do niego ze
      zdwojona siłą. I tego mu teraz życzę.
      • ani.chybi Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 08:18
        noemi123 napisała:

        > cały czas
        > myślę, że jemu jest lepiej niz mi. On sie bawi, a ja jestem z
        > dzieckiem, które płacze za tatą, a ja nie wiem co mam małej
        > powiedzieć, dlaczego tata do niej nie dzwoni.
        Zaniechaj porównań, a będzie Ci łatwiej.
        > Wiem, że to zło, które nam wyrządził wróci do niego ze
        > zdwojona siłą.
        > I tego mu teraz życzę.
        Wyobrażenia o sprawiedliwości Losu można między bajki włożyć. Jest
        to rodzaj doraźnej pociechy. Natomiast energia złości i gniewu,
        które teraz czujesz pomogą Ci załatwić najpilniejsze sprawy.
      • eutherpe Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 08:36
        Cięzkie jest to wszystko i bardzo boli. Tylko dlaczego boli, jak samemu
        zdecydowało się na ten krok. Jeszcze bardziej zabolało, kiedy powiedział,ze
        odnawia sobie mieszkanie( przypuszczam,ze zaangażowana jest to cała
        rodzina).Odmalowane,meblowane zapewne i dziwne to dla mnie, bowiem kiedy bylismy
        razem cięzko było cokolwiek wyegzekwować w kwestii remontu, bo nic nie było
        potrzebne.Kiedy tylko znikłam z pola widzenie męzowi i jego najblizszym, juz
        zaczęli urządzać MU gniazdo.....I te słowa..."tolerujemy Cię ze wzglęu na...".
        Obecnie jestem na etapie braku wiary w dobro, miłośc i szczęscie. U mnie
        wszystko toczy się chyba w rytm rzuconej klątwy. Wszystko czegokolowiek sie
        dotknę, umiera.Szkoda ,że nie jestem Midasem, który zmienia wszystko w złoto.....
      • sonia_30 Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 09:10
        Dość zbliżone klimaty u mnie. Po rozstaniu (3 lata temu się
        wyprowadził) był dół i rozpacz, samotność, pustka, poczucie porażki,
        ale dosyć szybko zaczęło do mnie docierać, że jest lepiej, że się
        nie męczę, że nie boję się jego powrotu do domu (przemoc), że
        dziecko jest dużo spokojniejsze. W tej chwili marzę o tym, by
        znalazł kogoś na kim się skoncentruje (w pozytywnym sensie, gdyż
        nikomu źle nie życzę) i przestanie mnie nachodzić, męczyć
        telefonami, mailami, sobą. Mimo całości syfu który serwował i
        serwuje źle mu nie życzę.. już nie.
    • ani.chybi Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 08:13
      eutherpe napisała:

      > Czy zdarza się Wam mieć dni koszmaruchy, kiedy
      > wyobrazicie sobie byłego/byłą w objęciach innej,że Wam nie udało
      się stworzyć
      > nic trwałego a byłemu/byłej uda się to doskonale z wszystkimi
      tylko nie z
      > Wami, wyobrazacie dobie czy jest były/była szczęsliwa bez Was,że
      ukłąda sobie
      > życie na nowo bez łzy w oku,że tak naprawdę "dzielnie"bez Was trwa
      i nawet ma
      > uśmiech na twarzy, podczas gdy Wy zagryzacie nerwowo usta i
      > udajecie"szczęscie", bo przeciez sami złożyliście pozwy, bo coś
      było nie
      > tak........ech...ale mam dzień....
      Opisujesz jedną z odmian porozwodowej "normalności". Mogę Cię
      zapewnić, że to minie.smile
    • plujeczka Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 10:19
      ja chyba jakaś "inna" jaestem--dlam nie to zbawienie odejście ex męża
      za o dziekuje Bogu, opatrzności i jego kochance.w domu spokój,
      dziwcko i ja zyjemy własnym spokojnym zyciem. Owszem jest trudno
      foinansowo bo wiafomo kobieta zarabia mniej ale nie ma cany za spokój
      i brak piekielnych awantur( u mnie była przemoc psychiczna,
      alkoholizm i przemoc fizyczna wczesniej) Dzisiaj jesk ok, ex męża to
      nie bardzo wiem jakim uczuciem darzem, walczy ze mna na sali sadoowej
      jak lew za pomocą adwokata,wszystko mu się nalezy ale pocieszam
      się ,ze wszystko w zyciu mija i to tez minie. A co do poboznych
      zycień no coż nie zycze niczego złego bo zło wraca i to w zdwojonej
      sile.Po prostu chciałabym nigdy ex nie wiedzieć i zapomnieć ,że
      kiedyś znałam tego człowieka .Narazie poeniważ dokucza niemiłosiernie
      nici z moich marzeń.
    • nareszcie_sama Ja mam gdzieś, czy on sobie ułoży życie 03.08.09, 10:20
      To ja rzuciłam, bo w domu była przemoc psychiczna i seksualna. Teraz się cieszę,
      że już to jest za mną. Jest mi niewyobrażalnie trudno, bo mam trzyletnią
      córeczkę, a po rozstaniu okazało się, że jestem w ciąży, ale to nie zmieniło
      mojego postanowienia.

      Złości mnie strasznie to, że on mówi że kocha, że jestem świnią, złą matką i
      egoistką. A, i poszłam też na łatwiznę rozstając się z nim. Złości mnie, że dla
      swojego widzimisię spotyka się z córeczką codziennie, bierze na weekendy, a
      potem nagle przez tydzień nic, ani telefonu, ani wizyty. Ale to mnie rusza, bo
      mała płacze, pyta kiedy przyjdzie tata...

      Ja nie jestem teraz szczęśliwa. Rozwód dopiero przede mną, mieszkam sama, w
      obcym miejscu, mam wiecznie za mało kasy. I do tego zagrożona ciąża... Ale
      jestem szczęśliwsza niż byłam. Odzyskałam spokój ducha, w nocy spokojnie śpię, a
      nie budzę się z lękiem. Przestałam mieć zawroty głowy, przeszło mi drętwienie
      twarzy (a myślałam że jestem ciężko chora!), zaczęłam żyć. To naprawdę bardzo wiele.
      • joanna9969 Re: Ja mam gdzieś, czy on sobie ułoży życie 03.08.09, 22:56
        > Złości mnie strasznie to, że on mówi że kocha, że jestem świnią, złą matką i
        > egoistką. A, i poszłam też na łatwiznę rozstając się z nim.

        Skąd ja to znam , ja tez jestem ta zła kobieta która dla swojego widzimisię
        niszczy dom i rodzinę , bo to ja podjęłam decyzje o tym żeby zakończyć ten
        związek , wszystko to co on robił wcześniej aby do tego doprowadzić się nie liczy .
    • scindapsus Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 10:38
      A niech sobie kogos znajdzie.Napisze wiecej-liczę na to.Chcę tego.
      A w dniu w którym się dowiem że powtórnie wstąpił w związek
      małzeński dam na mszę.Dziękczynną.
      Mam inny koszmar
      Cały czas boję się że ex wystapi o alimenty bo mu się standard zycia
      pogorszył.


      • eutherpe Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 10:54
        U mnie ani zdrady ani alkoholu.Nie pasowalismy do siebie, dwa odmienne światy,
        wyobrażenie o sobie samych.I bardzo duza zaleznosc od matki, rodziny matki.Nie
        mialam glosu w decyzjach o mieszkaniu-mieszkalismy w mieszkaniu należącym do
        rodziny męża, mialam nie dyskutowac na ten temat, nie wnikac-sprawy byly i takl
        wczesniej juz ustalone przez matkę męża.Dwa odrębne konta, nie mialam prawa
        glosu jezeli chodzi o pieniędze( okazało się,że ślubne tez są jego....).
        Samochod kupiony przez rodzinę męża, w niczym nie partycypowalam.Stalam się
        nerwowa,rozdrażniona. Nie czulam,że mąż jest za mną, nigdy nie obronil mnie w
        obecnosci rodziny-czulam się ta gorsza, wariatka, z którą lepiej nie rozmawiac i
        lekcewazyc......A jednak boli, no cholernie jakos boli, dzisiaj to juz wogóle
        nie mogę się skupic na niczym , bo wszystko powraca jak bumerang. Stale
        analizuję, rozmyslam, tłukę w serce, rozgrzeszam, winię, biczuję,
        złoszczę....Rozpadło się bo może nie umialam tego zaakceptowac. Ale jak trwac
        gdy najblizsza osoba jest "daleko" myslami i emocjami, ktora nie ufa,mowi ,że ma
        juz rodzinę( myslac o tamtej juz zostawionej w dniu slubu.....).Narazie zbieram
        się w sobie ale cały czas rozpadam jak puzzle.
        • sonia_30 Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 11:17
          Swoje trzeba przeżyć, przeanalizować, inaczej się nie da.. Czasu
          potrzeba.. leczy rany
    • sinusoida78 Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 17:45
      No niestety, życie jest popaprane i ciezko zrozumieć postępowanie tych
      "przebrzydłych eksów" smile
      Do niedawna wydawało mi się że bez "niego" będzie koniec świata, moja wielka
      miłość, małzeństwo 12 lat, 3 dziecko.
      Jak się dowiedziałam o jego romansie dość długim, prawie umarłam ( ale tylko na
      2 dni smile. Muszę powiedzieć, ze sama siebie zaskoczyłam, okazało się ze nie
      jestem w stanie dlugo się dołować, na nowo odkrywam siebie, odnowiłąm stare
      znajomości, zainteresowania, wiecej czasu poświecam dziecku, schudłam,częściej
      się uśmiecham. Bo już nie zastanawiam się gdzie jest, kiedy wróci, dlaczego
      znowu mnie okłamuje? Nie myśle o nim, tylko o sobie.U mnie jest z tego rozstania
      więcej plusów, mały jest szczęśliwy bo ma spokojny dom i tatę częściej niż jak
      mieszkaliśmy razem. Eks jest dla mnie jakiś życzliwszy, przypuszczam że szykował
      się na akt mordu z mojej strony a ja to załatwiłam na zimno.A że noce samotne,
      cóż, przynajmniej sie wysypiam, dużo miejsca i zero chrapania;P
      Powodzenia, też sobie poukładasz życie na nowo, prędzej czy później wink
    • balbina1_2009 Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 21:40
      ZE MNĄ JEST PODOBNIE. MĄŻ ODSZEDŁ NAWET NIE WIEM GDZIE MIESZKA.
      WYPALIŁ SIĘ PRZY MNIE PRZY DZIECKU KTÓRE WYMAGA OPIEKI TROSZKĘ
      WIĘKSZEJ NIŻ INNE, MA WRODZONĄ WADE SERCA. MĄŻ NIE POGODZIŁ SIĘ Z
      TYM DO KOŃCA, MIMO ŻE GO KOCHA TO NIE POTRAFI ŻYĆ Z NAMI POD JEDNYM
      DACHEM. JUŻ JAK BYŁAM W CIĄŻY TO UCIEKAŁ W SWÓJ ŚWIAT MUZYKI
      KONCERTÓW, PRACY GDZIE SZEFOWA ZAWSZE "POCIESZYŁ". WIĘC TERAZ
      ZASTANAWIAM SIĘ CZY GO RÓWNIEŻ NIE POCIESZ PO GODZINACH. ALE TO
      ESZYSTKO JEST NIE WAŻNE MÓJ SYN MIMO WIELU PROBLEMÓW I BRAKU SZANS
      NA PRZEŻYCIE ŻYJE I MA SIĘ ŚWIETNIE! MA DWA LATA .KOCHA TATĘ I
      KIEDYŚ MOŻE ZROZUMIE, ŻE JEGO OJCIEC JEST SŁABYM GNOJKIEM, ALE
      ODEMNIE TEGO NIE USŁYSZY...MAM ROZWÓD PRZED SOBĄ. MIMO TO JESTEM
      SPOKOJNA BO WIEM, ŻE ZROBIŁAM WSZYSTKO ABY RATOWAĆ MOJĄ RODZINE, A
      MÓJ MĄŻ NIECH ŻAŁUJE CO TRACI. DZIEWCZYNY SZKODA ŻYCIA DLA
      NIEODPOWIEDNICH FACETÓW!
      • sinusoida78 Re: Jak to jest z Wami? 03.08.09, 23:59
        Szczególnie ostatnie zdanie popieram i bedę się stosować wink
Pełna wersja