michszyb 10.08.09, 09:47 Proponuję dyskusję na ten temat. Żeby było pikantniej jestem ojcem, który będzie o to walczył. Mój case w wątku "Zagmatwane plany - proszę..." Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 09:56 Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy tym z rodziców, z kórym mają silniejszą więź i który lepiej o potrzeby dziecka zadba. Czasem to jest ojciec a czasem matka. To są sprawy bardzo indywidulane i uogólnianie jest bez sensu. Odpowiedz Link
wiosenka.pl Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 10:02 michszyb napisał: > Proponuję dyskusję na ten temat. Taka teoretyczna dyskusja na sucho? A może by tak najpierw żona na 3 tygodnie wakacji, ty sam (bez neksi, babci, cioci, itp, itd) zapewniasz pełną opiekę dzieciom (w czasie pracy wspomagasz się odpłatną nianią, którą sam znajdujesz). Za kilka miesięcy (taki okres chorobowo jesienny) - powtórka z rozrywki. No i wtedy możemy dyskutować , nawet i pikantnie ... Kto wie, może sprawdzisz się lepiej niż żona, nie przesądzam. Odpowiedz Link
wiosenka.pl Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 10:07 wiosenka.pl napisała: > w czasie pracy wspomagasz się odpłatną nianią Albo, jednego synka - do przedszkola, drugiego - podrzucasz do żłobka. Masz pełną już wizję? Odpowiedz Link
michszyb Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:57 Ale ja nie widzę w tym żadnego problemu. Wiesz to moja żona przyjęła taką strategię,że rezygnuje z pracy i zostaje z dziećmi. Cholera, ja nie uważam, żebym był na tym stratny, gdybyśmy się zamienili rolami. Ona teraz siedzi z chłopakami nad woda i się z nimi bawi i pogłebia więź emocjonalną. Mi tego brakuje bo muszę zarabiać i siedzę non stop w pracy. A ciężkie sytuacje. No cóż w tym strasznego. Przynajmniej jakaś odmiana w rutynie Odpowiedz Link
ewa009 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:53 Ona teraz siedzi z chłopakami nad woda i się z nimi bawi i pogłebia więź emocjonalną. Mi tego brakuje bo muszę zarabiać i siedzę non stop w pracy. Czy to oznacza, że jak wygrasz opiekę nad dziećmi to właśnie to będziesz robić? Przestaniesz pracować ? No i co Twoja nowa partnerka na Twoje plany (pewnie myśli o własnych dzieciach w przyszłości), rozwód i zero miodowego miesiąca po ewentualnym ślubie tylko pranie,gotowanie i opieka nad chłopakami, których nie zna i nie są jej dziecmi. Ciężki temat -dobrze, że to tylko gdybanie, bo rozwód pewnie bedzie z Twojej winy i alimenty nie tylko na dzieci ale i na niepracującą żone bedziesz płacić. Chyba ,ze masz dowody na winę z jej strony. Bardzo ciekawy temat. Odpowiedz Link
sonia_30 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 13:23 No a co wtedy z argumentem materialnym? Tak sobie po prostu istnieć przestanie? Odpowiedz Link
plujeczka Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 10:12 proponuje opiekę kiedy dziecko po raz 10 chore i trzeba iśc na zwolnienie a w pracy akutar powstaje lista tych do "odstrzału:"a ty przynosisz kolejne zwolnienie.Kobiety maja takie dylematy i co wówczas? ale nie przesadzam bo jeśi matka jest niewydolna wychowawczo, nadużywa alkoholu i nie opiekuje się dzieckiem to wówczas ojciec powinien przejać opiekę. Inna sprawa ,że dziecko i tak bedzie kochało matkę również pijaczkę bo tak już jest i twoja miłośc tego nie zmieni.Ale zycze ci z całego serca powodzenia, nie znam twojej sytuacji i wolę sie nie wypowiadać na podstawie krótkiego postu a nieststey nie mam mozliwości rócić do twojej historii Odpowiedz Link
sonia_30 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 10:39 A argumenty Twoje są jakie? Dlaczego uważasz że dzieciom będzie lepiej z Tobą niż z Żoną? Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 10:46 Po nie ukrywam bardzo pobieżnym przeczytaniu poprzedniego wątku (bo mnie lektura za dużo nerw kosztowała) odnoszę wrażenie, że jedyny argument jest taki by przywalić żonie. Zresztą odnoszę wrażenie, że wielu panów chce opieki nad dziećmi głównie z tego powodu i wtedy gdy żona też gra nie fair czyli pogrywa sobie dziećmi. Gdy kobieta nie sprawia żadnych problemów jeśli chodzi o kontakt z dziećmi to jakoś panom szybko rola super ojca się nudzi i z prawa do wychowywania własnych dzieci nie korzystają. Odpowiedz Link
sonia_30 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:06 Bardzo prawdopodobne że tak jest, jednakowoż interesuje mnie jakie Michszyb argumenty posiada... w końcu jakoś będzie musiał swoje chcenia uzasadnić. Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:16 To też uogólnienie. Sądy ochoczo i z definicji przyznają miejsce zamieszkania dziecka przy matce, nawet, gdy ta nie ma swojego mieszkania. Statystyki są nieugięte, 97% orzeczeń to dziecko przy matce, podczas kiedy, gdyby było równouprawnienie, to powinno być 50%. mola1971 napisała: > Po nie ukrywam bardzo pobieżnym przeczytaniu poprzedniego wątku (bo > mnie lektura za dużo nerw kosztowała) odnoszę wrażenie, że jedyny > argument jest taki by przywalić żonie. A kobiety zabiegają o dziecko by przywalić mężowi, uniemożliwić kontakty itd. Potem rola "super matki" się szybko takiej właścicielce dziecka nudzi i wynajmuje opiekunki "bo przecież musi pracować", kosztami opiekunek ochoczo obciążając ojca w alimentach (a przecież taki tata z radością przypilnowałby swoją pociechę). Kochana Molu, Przejaskrawione, to co napisałaś. Jak widzisz każdą argumentację można odwrócić. Ja jestem ojcem, również walczę o moje dziecko, nie po to by dokopać żonie, ale po to, by zapewnić mu godny byt, wykształcenie, wyprowadzić na ludzi. W mojej ocenie mamusia dziecka tego nie jest w stanie zrobić. Nie zamierzam też w jakikolwiek sposób ograniczać jej kontaktów z dzieckiem, przeciwnie, chciałbym sądowego określenia, ile co najmniej powinna mu czasu poświęcić. Nie chodzi mi też o alimenty, za nie niech sobie nakupi wacików ile zechce. moja propozycja alimentów od niej dla dziecka to 1 zł, bo mniej nie można, jeśli zechce dobrowolnie coś dziecku kupić, to przecież dziecko przyjmie prezent od mamusi, nieprawdaż?? Wiem, moja postawa różni się od postawy wielu drogich Pań, dodam jeszcze, że to nie ja jestem w naszym małżeństwie sprawcą rozpadu rodziny i inicjatorem rozwodu. Ja w tym rozwodzie jestem hamulcowym. Dlatego uważam, że miejsce dzieci po rozwodzie powinno być przy ojcu, oczywiście w sytuacjach, gdy nie jest to ojciec patologiczny, przemocowiec itp. Matki przeważnie nie są w stanie zapewnić odpowiedniej opieki zwłaszcza chłopcom, co też potwierdzają statystyki, chłopcy z rozbitych rodzin, z reguły pozostający pod opieką matek, są sprawcami przestępstw znacznie częściej (około trzy razy), niż pozostali. Znacznie częściej wchodzą w konflikt z prawem, częściej nadużywają alkoholu, narkotyków, itd. To tylko statystyki, możesz znać pojedyncze przypadki zaprzeczające tej tezie, jednak ze statystyk jasno wynika, że powierzanie dzieci przeważnie matkom po rozwodzie niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem. Odpowiedz Link
satelitka1 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:33 "gdyby było równouprawnienie" - to i w wiezieniach 50% klienteli stanowiłyby kobiety skłonność do używek, przemocy - to także w znacznej części domena mężczyzn... statystyka jakoś nie obarcza winą za przemoc domową - 50 % kobiet... Zatem argument, że po rozwodzie opieka nad dzieckiem powinna przysługiwać mężczyznom - jakoś do mnie nie przemawia... dalej: "chłopcy z rozbitych rodzin, z reguły pozostający pod opieką matek, są sprawcami przestępstw" ... kolejna bzdura. Czyli chłopcy wychowujący sie w pełnych rodzinach przestępstw nie popełniają?... Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:27 Statystyka, to nie kłamstwo. Owszem, to mężczyźni w większości przypadków sa "wykonawcami" przestępstw. Od pradawnych czasów to mężczyźni szli upolować mamuta, po to by swoim kobietom przynieść najlepsze kąski. To mężczyźni na wojnę szli zabijać sąsiednie plemię, by przynieść błyskotki tamtych kobiet swoi kobietom (no ewentualnie zostawić trochę swoich genów na przyszłość na terenie wroga, też, dlatego zabijali mężczyzn i gwałcili kobiety) To mężczyźni sa "wykonawcami" napadów, bo są do tego lepiej ewolucyjnie przygotowani, natomiast efekty tych napadów konsumują zwykle po równo ze swoimi kobietami, które z pewnością nie mówią do swojego faceta bandyty "Franuś, nie kradnij, może lepiej popracuj trochę uczciwie" Co do przemocy domowej, mało który facet pójdzie na policję, nawet, jak mu baba oczy wydrapie, kobieta nieraz narobi wrzasku już w momencie, jak jej luby tylko uprzejmie zapowie, że jej przyłoży. Tu jest źródło dużej rozbieżności pomiędzy oficjalnymi statystykami kryminalnymi, a tymi robionymi przez socjologów. Ponadto w wielu wypadkach w rubryce "winien" wpisuje się faceta, niezależnie od tego, czy to on pobił ją, czy ona jego. Paradoksalnie w szpitalach lądują "sprawcy" przemocy z cięzkimi obrażeniami, podczas gdy ich ofiary często nie maja nawet siniaka... a policjant, gdy na skargę przyjdzie mężczyzna pobity przez żonę, z reguły go wyśmieje, a często także doradzi, żeby w takim razie on też "przyłożył babie i nie zawracał mu głowy". Tak więc ilość mężczyzn w więzieniach nie jest kwestią równouprawnienia, tylko nierównością podziału ról w patologicznej części społeczeństwa, bowiem nie jest tak, że gdzieś w podziemiach kłębią się ciemne przestępcze męskie siły, a samotne dobre kobiety chowają się na poddaszach i patrzą na to z przerażeniem w oczach. Ci przestępcy mają swoje kobiety, które zachęcają ich do popełniania przestępstw i w równej mierze korzystają z ich rezultatów. Co do skłonności do używek,to właśnie kobiety mają większą skłonność, łatwiej się uzależniają, mają mniejszą tolerancję na alkohol, czy narkotyki. W klasie mojego syna palą WSZYSTKIE dziewczyny i "tylko" połowa chłopców. Znacznie więcej jest alkoholiczek, niż alkoholików, znacznie trudniej jest wyciągnąć z uzależnienia kobietę,niż mężczyznę. Tyle tylko, że mężczyźni częściej piją publicznie, w towarzystwie innych, a kobiety często piją cichaczem, samotnie, do lustra. Co do chłopców, czy też dzieci z rozbitych rodzin, to statystycznie popełniaja częściej przestępstwa. To nie oznacza, że ci z pełnych rodzin nie popełniają. Jeśli dzieci z pełnych rodzin popełniają przestępstwa powiedzmy w 1% (liczba przykładowa) a ci z rozbitych trzy razy częściej, czyli w tym wypadku w 3%, to tych pierwszych i tak może być znacznie więcej przestępstw z uwagi na ich znacznie większą liczbę. Te procenty jednak pokazują, że rozbicie rodziny jest okolicznością sprzyjającą popełnieniu przestępstw przez młodzież. A ponieważ w większości przypadków ta młodzież pozostaje przy matkach (97%), stąd prosty wniosek, że okolicznością sprzyjającą przestępczości jest BRAK OJCA w rodzinie, ojca eliminowanego często bez powodu wyrokiem sądu. Odpowiedz Link
satelitka1 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 14:04 Twoje wywody - są - za przeproszeniem naiwne. Opisujesz patologię i jeszcze wciągasz w to statystykę? Idąc twoim tokiem myślenia - skoro 80% facetów ma genetyczną skłonność do grabieży i gwałtów - ma to się stać normą? Czy jeżeli policjant zaproponuje "spuszczenie manta" babie, która uprzykrza życie swojemu mężowi - to ma sie na to odgórne przyzwolenie prawa? A może zaskarżyć takiego policjanta i radzić mu, coby znalazł inną pracę - bo do tej zdecydowanie kwalifikacji nie posiada... Dalej: "Co do skłonności do używek,to właśnie kobiety mają większą > skłonność, łatwiej się uzależniają, mają mniejszą tolerancję na > alkohol, czy narkotyki". Nie wiem skąd bierzesz takie informacje - radzę ci przejść się po poradniach AA i psychotropowych i policzyć "klientów" "Znacznie więcej jest alkoholiczek, niż alkoholików, znacznie trudniej jest wyciągnąć z uzależnienia kobietę,niż mężczyznę". - następne cudeńko bo jakkolwiek na to nie patrzeć - to często alkohol i przemoc domowa pod jego wpływem prowadzi do rozbicia rodzin, a żaden sąd nie odda dzieci matkom-pijaczkom w przypadku istnienia porządnego tatusia.. Konkluzja? Brak porządnych ojców? Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:35 Drogi Scriptusie, uderz w stół a nożyce się odezwą Oczywiście, że to co napisałam to uogólnienie. Nie napisałam przecież, że WSZYSCY. Każdy przypadek jest inny a to co napisałam to taka ogólna refleksja oparta na własnym doświadczeniu i obserwacji najbliższego otoczenia. Jeśli chodzi o Ciebie to z całego serca życzę Ci by Twoje dzieci były z Tobą bo z tego co piszesz wynika, że absolutnie i zdecydowanie dzieciom będzie lepiej z Tobą. No i czekam na argumenty autora wątku Co do sądów... No cóż. Może za mało panów naprawdę ze szczerego serca stara się o opiekę nad dziećmi i sądy ciągle nie mają doświadczenia. Może. A może dlatego, że sędziowie w większości to kobiety. Tego nie wiem. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:00 Ok. Ja jestem ojcem po rozwodzie z trojgiem dzieci i gdybym musiał jeszcze pracować raczej bym sobie nie poradził. A co do sadów, mhm ... Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:09 No widzisz Sauber, a ja jestem sama z trójka nastolatków i muszę pracować Zresztą nie tylko muszę, ale i chcę. Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:35 To taka gadka. Owszem, przez pierwsze trzy lata życia dziecka nie jest łatwo, ale potem można to zorganizować. Znam wdowca, gdzie żona umarła przy porodzie dziecka, a trójka dzieci została cudownie wychowana przez samotnego mężczyznę. Po latach wyznał, że z radością by nawet poznał jakąś partnerkę, ale - nie maiał czasu, dzieci były ważniejsze. Jak myślisz, z czego żył?? Owszem, można z opieki społecznej, ale jednak znacznie dostatniej sie żyje z pracy. On, jako odpowiedzialny ojciec pracował. Pracował i wychowywał swoje dzieci. Obecnie ma dorosłe dzieci i nawet znalazł sobie miłą partnerkę. Jedno z tych dzieci, to mój kolega, pełen szacunku dla ojca, ale powiedział, że może by i było lepiej, gdyby Tata znalazł sobie partnerkę wcześniej, choć jak był dzieckiem, nie byłoby mu to łatwo zaakceptować. Zatem, jeśli mężczyzna nadawał się do opieki nad dziećmi po śmierci żony, to czemu ma się nie nadawać po rozwodzie?? Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:48 Scriptusie, po pierwsze nikt tu nie pisze, że mężczyzna nie nadaje się do opieki nad dzieckiem a po drugie przypadek, który opisałeś znacznie różni się od tego o czym tu piszemy. Gdy umiera matka nie ma alternatywy - ojciec MUSI się zająć dziećmi. W przypadku rozwodu alternatywa jest - dzieckiem może się zająć albo matka, albo ojciec. Ja też mam w rodzinie taki przypadek. Moja kuzynka wkrótce po urodzenie dziecka umarła na raka i jej mąż samodzielnie wychowuje ich córeczkę i robi to świetnie. Z tego co wiem ma też kogoś. I bardzo dobrze bo takie poświęcanie swojego życia uczuciowego dla dzieci też jest bez sensu i prędzej czy później odbija się niezdrową dla wszystkich czkawką. Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:50 Nie mówię, że poświęcenie życia uczuciowego ma sens. Ten pan po prostu nie znalazł, bo nie miał czasu, nie dał rady, wtedy jeszcze nie było internetu. Zresztą ani jego dzieci, ani on nie uważali, że tak było dobrze. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:51 cd... by było jasne, a nie domysły tylko, owszem czasem wchodzę do opieki społecznej bo pobieram zasiłek na pełnosprawne dziecko, 153 zł miesięcznie na tyle naciągam nasze bogate państwo, mam też przyznane alimenty, ale nie jest możliwym je wyegzekwować, żyję z dziećmi emerytury za marne 3 tysiące plus odpisz z podatku, jakieś 3250 netto, ale też są zgliszcza i różne zobowiązania które trzeba regulować, tak że nie jest za wesoło, ale wiem że maja inni gorzej. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:53 na niepełnosprawne , sorki Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 13:11 Sauber, ja Ciebie podziwiam. Naprawdę i szczerze. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 15:19 mola1971 napisała: > Sauber, ja Ciebie podziwiam. Naprawdę i szczerze. A za co Mola, za co ? Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 15:49 sauber1 napisał: > A za co Mola, za co ? Za samodzielność, zaradność, za ciepło i spokój jakie z Twoich postów biją. I za to, że w tym wszystkim zachowałeś dystans, pogodę ducha i masz ogromne poczucie humoru. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 16:16 mola1971 napisała: > sauber1 napisał: > > A za co Mola, za co ? > > Za samodzielność, zaradność, za ciepło i spokój jakie z Twoich > postów biją. I za to, że w tym wszystkim zachowałeś dystans, pogodę > ducha i masz ogromne poczucie humoru. A mam inne wyjście? Dzięki Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 16:28 Podobno zawsze jest jakieś inne wyjście Odpowiedz Link
sauber1 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 17:12 mola1971 napisała: > Podobno zawsze jest jakieś inne wyjście Ale jak nie widać lepszego, trzeba pozostać przy tym Odpowiedz Link
zmeczona100 Pytanie zasadnicze 10.08.09, 11:48 scriptus napisał: > To też uogólnienie. > Sądy ochoczo i z definicji przyznają miejsce zamieszkania dziecka > przy matce, nawet, gdy ta nie ma swojego mieszkania. Statystyki są > nieugięte, 97% orzeczeń to dziecko przy matce, podczas kiedy, gdyby > było równouprawnienie, to powinno być 50%. Jaki % ojców stara się o dziecko, a jaki % z nich otrzymuje? A jak to jest w przypadku matek? I skąd takie różnice? Odpowiedz Link
scriptus Re: Pytanie zasadnicze 10.08.09, 12:55 Ojcowie, nawet gdy występuje o opiekę nad dzieckiem, rzadko ją dostają, w związku z tym, większość wiedząc, że występując o opiekę nad dzieckiem otwiera kolejne pole konfliktu z jego matką, z niewielkimi szansami na zwycięstwo, dobrowolnie z tego rezygnują, często wbrew sobie. Niestety, nie wiem, w jakim procencie pozwów ojcowie występują o opiekę, ale wiem, że gdy występują, to i tak w mniej, niż jednym wypadku na 10 ją dostają. zmeczona100 napisała: > scriptus napisał: > > > To też uogólnienie. > > Sądy ochoczo i z definicji przyznają miejsce zamieszkania dziecka > > przy matce, nawet, gdy ta nie ma swojego mieszkania. Statystyki są > > nieugięte, 97% orzeczeń to dziecko przy matce, podczas kiedy, gdyby > > było równouprawnienie, to powinno być 50%. > > Jaki % ojców stara się o dziecko, a jaki % z nich otrzymuje? > A jak to jest w przypadku matek? > I skąd takie różnice? > > Odpowiedz Link
notting_hill Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:16 >Statystyki są >nieugięte, 97% orzeczeń to dziecko przy matce, podczas kiedy, gdyby >było równouprawnienie, to powinno być 50%. Może i by były, gdyby zajmowanie się dziećmi w małżeństwie też było 50/50. Więc macie tu panowie pole do popisu. A co do autora wątku (tego i poprzedniego)- wyraźnie widać chęć zemsty na żonie za, być może, lata upokorzeń jakich w swoim przekonaniu od niej doznawał. Tyle, że dzieci nie powinny mieć z tym nic wspólnego. Bycie dorosłym oznacza umiejętność oddzielenia uczuć do żony od uczuć do dzieci. Poza wszystkim bardzo podoba mi się pomysł, że pani podziękujemy, a jej dziećmi zajmie się nexia.... Na szczęście, cokolwiek złego tu zostało powiedziane o sądach rodzinnych, stoją one na straży tego, żeby przy takich fantastycznych pomysłach jakie ma pan mich, sprowadzać je na ziemię. Mam nadzieję, że tak będzie i w tym przypadku. Generalnie nie jestem absolutnie przeciwna, żeby to ojciec zajmował się dziećmi po rozwodzie, jeśli stoją za tym sensowne argumenty. Ale jeśli nasz autor chce się pozbyć żony z tego układu, żeby podmienić ją na nexię i zachować status quo, to nie obejdzie się tu bez krwi i walki na topory. I poniekąd się obecnej żonie nie zdziwię. Odpowiedz Link
michszyb Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:28 No dobrze przyjmijmy że neksia stanie się macochą i będzie zajmować się dziećmi. Prać, gotować, czytać ksiązeczki i takie tam. Ja kocham neksię, a ona mnie. Założymy rodzinę w której miłość partnerów, będzie widoczna, również dla dzieci. Czy to nie są dobre warunki dla ich rozwoju. Plus mama bez ograniczeń. Taki model to jest be. Ale jak pani pozbywa się męża i wprowadza sie "macoch" to jest przecież wszystko świetnie. No bo staje się ojcem, a ojcem jest ten kto wychowuje a nie jakiś tam dawca nasienia. No a matka jak wiadomo jest tylko jedna. Tak to są cholerne stereotypy. I wy patrzycie przez ich pryzmat. A ja się na to nie zgadzam. Ja też marzę o rodzinie i też potrafię dać ciepło rodzinnego domu swoim dzieciom. I tak szczerze to porównując siebie i żonę to moje ciepło i wrażliwość bardziej emanują niż jej. Odpowiedz Link
dorata351 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:38 Ja pirniczę, gościu jak się Ciebie czyta to az ręce opadają. Chodzący ideał. Jaką masz uroczą wizję przyszłości z nexią. To taka ciepła , uczciwa kobieta, która bez sktupułów romasuje z żonatym, dzieciatym facetem. Z żoną tez pewnie miałeś podobną? A nie przychodzi Ci do głowy, że nexia może Cie kopnąć za jakiś czas, ze może nie być taka wspaniała jak Tobie się teraz wydaje. Błagam nie wychiowuj swoich synów na swoje piodobieństwo, bo biedne te kobiety które kiedyś z takimi bufonami jak Ty będą musiały dzielić życie. ja nie wiem moze Twoja zona ma powody, żeby trzymać Cię od nich jak najdalej. Odpowiedz Link
notting_hill Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:44 Naprawdę, żyjesz w jakiejś innej rzeczywistości. I zupełnie bez złośliwości to stwierdzam, nawet jestem pełna podziwu, że takich optymistów ta ziemia nosi. Pozwól więc, że skomentuję tylko kilka słabych punktów Twojego wielkiego planu: - jak sądzisz dzieci (dla jasności 2 i 4- latek!)poradzą sobie emocjonalnie z sytuacją, kiedy zostaną pozbawione codziennego kontaktu z osobą, która od początku ich życia zaspokajała ich wszystkie potrzeby?(za wyjątkiem tego "męskiego wzorca" co do którego sam się nie do końca potrafisz określić) Zapewniam Cię, że planujesz zafundować im traumę, z którą nie poradzą sobie do końca życia. - proponuję lekturę forum Macochy, żeby choć pobieżnie zorientować się co Cię czeka w związku z tą wielką zmianą (nie napisałeś ile kandydatka ma lat, czy ma własne dzieci i co ona ewentualnie na tę Twoją wizję) - no i skoro Twoja żona jest dominującą osobowością- co pozwala Ci sądzić, że podda się bez walki? Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:47 To nie jest takie proste, z tym Nexem, czy Nexią. Nex nie staje się automatycznie ojcem, często nigdy, podobnie, jak Nexia może, ale nie musi zastąpić matki. Dla dziecka rozpad rodziny to tragedia, a najważniejszy jest własny tatuś czy mamusia, często wyidealizowani, dziecko stara się nie pamiętać tego złego (chyba, że tego złego była zdecydowana przewaga, ale to znów chyba jest margines, większość ludzi nie jest zła). Od macochy, czy ojczyma dziecko owszem, będzie przyjmowało serce i opiekę, może go nawet szanować, ale własny tatuś (mamusia) zawsze w sercu pozostanie i nawet zbrodnią jest z tym walczyć. Wiem, o czym piszę, znam to również z własnego doświadczenia Odpowiedz Link
sonia_30 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 13:09 "Założymy rodzinę w której miłość partnerów, będzie widoczna, również dla dzieci. Czy to nie są dobre warunki dla ich rozwoju" Są... Ale skąd pewność że ten związek będzie świetny? Jak długo jesteś z next? I na czym to bycie polega? Mieszkałeś z next? A z next i dziećmi? Nie mieszkałeś, więc na podstawie czego założenie że będzie rewela? No i co to znaczy 'mama bez ograniczeń'? Znaczy ex będzie do nich przychodzić i zostawać u was na noc? Takie urocze trio + 2 szkrabów? A dajy na to wakacje? Zaplanujecie z next wyjazd, a tu dzieci stwierdzają że z mamą chcą zostać.. Jedziecie sami? Zostajecie na miejscu? Bo jak nie, to jednak z ograniczeniami. Michszyb, może powinieneś gdzieś pojechać sam, przeanalizować wszystko zakładając wariant pesymistyczny i może wtedy temat Ci się nieco wyklaruje. Bo na razie jedziesz na fali hurraoptymizmu związanego z next z jednej strony (nie wiem czym popartego, ale może zechcesz napisać), a goryczy wobec żony z drugiej. Odpowiedz Link
babe007 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 11.08.09, 15:17 Żeby ta statystyka maiła ręce i nogi powinno sie rozpatrywać jaki % WYSTĘPUJĄCYCH O OPIEKĘ nad dzieckiem mężczyzn (versus występujące o opiekę kobiety) taką opiekę dostaje. Odpowiedz Link
michszyb Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:03 Dlaczego ze mną lepiej. Po pierwsze argument materialny. Jestem w stanie zapewnić im więcej niż żona. To też ważne. Po drugie emocjonalny. Chłopcy za mną bardzo tesknią. JAk jesteśmy wspólnie w czwórkę to mama "nie istnieje". Bawią się tylko ze mną i tylko ze mną chcą chodzić za rękę. Kolejna rzecz. Męski wzorzec. To są chłopcy. Powinni być wychowywani na mężczyzn. Do tego jest potrzebny tata, wokół którego się krzątają i którego obserwują i naśladują. Moja żona traktuje ich jak facetów. Zaczynam to obserwować,że gdy ich zdenerwuje zaczyna sie do nich odnosić jak do mnie. KOlejna sprawa: wybór partnerki życiowej, już w dorosłym życiu u moich synów. Powszechnie wiadomo, że chłopcy wypierają kobiety przypominające im matki. Ja nie chce żeby moi synowie wybrali sobie kobiety, które je zdominują i koniec końców wykastrują. Nie chcę żeby chłopcy powielili zachowanie moje tak jak powielam zachowanie mego ojca. Odpowiedz Link
sonia_30 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:22 Bo w tej chwili zarabiasz więcej, więc teoretycznie jesteś w stanie... ale czy zapewnisz? Argument emocjonalny - chcesz tym samym powiedzieć że za matką by nie tęsknili??? Sądzisz że gdyby z Tobą siedzieliby cały dzień, a żona wróciła z pracy mając 100 % czasu dla nich, nadal bawili by się z Tobą i tylko z Tobą? Wychowanie na mężczyznę - ile aktualnie czasu poświęcasz dzieciom - dzień powszedni i weekend? "Moja żona traktuje ich jak facetów" - a Ty jak byś ich traktował? Są dziećmi, owszem, ale jednak płci męskiej. Marzą Ci się synowie będący toczka w toczkę jak Ty? Bez umiejętności przeciwstawienia się temu co się nie podoba, płynący z prądem, typ "śpiąca królewna po penicylinie"? Odpowiedz Link
dorata351 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:28 Mich a po czym Ty wnosisz, ze jesteś i będziesz dobrym wzorcem dla swoich synów? Że bawia sie z Tobą, ze tęsknią, a za matką nie będą tęsknić? Oprócz zabawy z nimi coś jeszcze dla nich robisz? Co do tego czy wogóle i jaki z Ciebie facet w poprzednim watku pojawiały się wątpliwości. Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 17:59 Rozstanie rodziców jest zawsze bardzo złe dla dzieci, zawsze tęsknią za jednym lub drugim (no chyba że ten rodzic był złym człowiekiem, łajdakiem, który się znęcał (znęcała, bo to obowiązuje w obie strony). Odpowiedz Link
dorata351 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:09 Oj michszyb, a taki podobny pokorny byłeś, zawsze żonie przytakiwałeś. co Ty tym swoim dzieciom możesz ofiarować, takiego nie materialnego? Powiedz żonie w końcu prawdę, daj jej troche ochłonąć i nie dobijaj, bo bez wzgledu na to jakim jesteś kochajacym ojcem matka tez im sie jeszcze przyda. Moim skromnym zdaniem, dzieci powinny miec jeden dom i być z tym z rodziców z którym są bardziej związane, i niekoniecznie musi to byc matka. Znam pana, który sam wychowuje dziecko i świetnie sobie radzi. czy Twoja żona jest złą matką? Odpowiedz Link
wiosenka.pl Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:13 >co Ty tym swoim dzieciom możesz ofiarować, takiego > nie materialnego? Neksię, która ponoć chętna Odpowiedz Link
michszyb Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:06 Moja żona jest bardzo dobrą matką. Opiekuje sie dziećmi i zapewnia im wszystko co jest potrzebne do rozwoju. Oprócz jednej rzeczy: męskiego wzorca. Odpowiedz Link
sonia_30 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:25 Bez obrazy... czy wzorzec który prezentujesz to ten który należy dzieciom wszczepić? Odpowiedz Link
dorata351 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:16 Michsztyb w tym watku pokazuje kolejne odsłony swojej wrażliwej osobowości. Skarżył sie , że ta zła zona zagrywa dziećmi, a on żeby było pikantniej bedzie walczył. Chyba o to zeby jej dokopać. Bo może w rzeczyswistości za dobra była, a Tobie się chłopie z dupy do głowy poprzelewało. Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:34 No właśnie, przyłączam się do propozycji dyskusję, dlaczego to niby dzieci mają być przy matce, a nie przy ojcu?? Ojciec wcale nie jest gorszym rodzicem, najczęściej jest ekonomicznie lepiej ustawiony, ma większe możliwości i może zapewnić dzieciom lepsze warunki życia niż matka. Dlaczego w 97% opieka przyznawana jest matkom, choć w większości to ojcowie są w stanie zapewnić lepsze warunki swoim dzieciom?? Kto lepiej dopilnuje nastoletniego chłopaka, słaba kobieta, czy ojciec, który z własnego doświadczenia już doskonale zna numery, które dzieciak potrafi wywinąć i potrafi się przeciwstawić lepiej, niż biorąca wszystko za dobrą monetę matka? Kto lepiej trafi do jaźni nastoletniej dziewczynki, jak nie mężczyzna?? (z drugiej strony córcia łatwiej sobie owinie dookoła paluszka kochającego tatusia, niż mamę, ale to już coś innego, dopóki to nie wpływa źle wychowaczo na dziecko, nic w tym złego). Proszę, uzasadnijcie, dlaczego to dziecko ma być przy matce właścicielce, a nie przy ojcu (proszę tylko bez argumentów,że mężczyźni są sprawcami przemocy w rodzinie, to jest margines). Czytałem artykuł opisujący wyniki badań, wg których kobiety niemal równie często są sprawcami przemocy fizycznej w rodzinie jak mężczyźni, zresztą znacznie częściej dopuszczają się przemocy psychicznej niż mężczyźni, zatem taka statystyka uzasadnia powiedzmy lekką przewagę w przyznawaniu opieki kobietom, ale nie 97%. Odpowiedz Link
sonia_30 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:46 Nie wiem czy sens ma taka dyskusja ogólna - kązdy przypadek jest swoisty. Zdecydowanie podpisuję się pod tym co na samym początku dyskusji napisała mola (mola mogę? ), że dziecko powinno być z tym z rodziców, z kórym ma silniejszą więź i który lepiej zadba o jego potrzeby. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:48 Oj poleciałeś Co do statystyk wszelkich to proponuję zachować ostrożnośc. Jest małe kłamstwo, duże kłamstwo i statystyka Na podstawie statystyk można wysnuć wniosek, że od jedzienia ryżu człowiek staje się Chińczykiem I znów wracam do tego co napisałam - każdy przypadek jest inny i indywidualnie należy go rozpatrywać. Ja np zarabiam prawie 3 razy więcej od exa, więc argument, że ojciec może zapewnić dzieciom lepsze warunki odpada. Jeśli chodzi o rozwój - nie uważam, że dla mojego 17 letniego syna i 12 oraz 15 letnich córek tatuś, który jest leniem, włazi na wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka jest odpowiednim autorytetem. A do tego nie robiłam nidgy problemów jeśli chodzi o jego kontakty z dziećmi, więc z tych kontaktów zrezygnował. Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:57 Wyraźnie zaznaczyłem, poza przypadkami patologicznymi, nie wiem dokładnie, ile procent społeczeństwa to patologie, ale wierzmy, że to margines, inaczej powinniśmy jak najszybciej własną pięścią się zabić. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:11 Zapewniam Cię, że mój przypadek nie jest ani patologiczny ani marginalny Wystarczy choćby wczytać się w to forum, baczniej poobserwować otaczającą nas rzeczywistość i nie kierować się stereotypami. Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 13:10 Każde rozpadające się małżeństwo, to już pewna patologia, choć bez wątpienia prawdziwą patologią jest dopiero przemoc w każdej jej postaci. Choć jestem przekonany, że (niemal) każde rozpadające się małżeństwo wiąże się z jakąś formą przemocy, z jego, lub z jej strony, przemocy psychicznej, lub fizycznej. Pytanie, czy to margines?? Jak szeroki może być margines?? Nie wiem. Ja uważam, że moja rozpadająca się rodzina to patologia w społeczeństwie, choć nikt nikogo nie uderzył, a przypadki nakrzyczenia na drugą osobę były rzadkie. Owszem, łatwo mi określić jakieś zjawisko, jako marginalne, jeśli to mniej od 1% populacji, powiedzmy nawet 10% jeszcze się da, ale w Polsce rozpada się 40% małżeństw. Tu masz rację, nazwanie tego marginesem już jest przesadzone. Dlatego będę unikał nazywania Twojego, czy swojego przypadku marginalnym, choć jak najbardziej są patologiczne. Rozwody, jakąkolwiek by nie miały przyczynę, to rak, który zżera i niszczy nasze społeczeństwo. Odpowiedz Link
piootr3 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 11:57 Wszystko prawda, ale sądy bardzo niechętnie zezwalają na wychowywanie dzieci przez ojców. Sam znam taki przypadek, kiedy ojciec chciał wychowywać (spokojny i inteligentny), sąd zostawił dzieci matce, która prowadziła szemrane interesy. Wyrośli na takich samych,jak ona. W niedługim czasie i jeden i drugi poszli siedzieć. Zresztą pomogło mi to w uzyskaniu opieki nad swoim synem, ale do tej pory pamiętam niezadowoloną i zawiedzioną minę Pani Sędzi, która musiała dać wyro po mojej myśli. Dzieci powinny być z tym, z kim czują większą więź. Czasami jest to ojciec, czasami matka. Problemem są sądy, w których roztrzygają kobiety. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:15 Jeśli chodzi o sądy to ja uważam, że ciągle za mało ojców stara się o opiekę nad dziećmi. A ci którzy się starają nie zawsze robią to ze szczerego serca. I jest jak jest. A poza tym sąd stwierdza z kim dziecku będzie lepiej badając z kim ma większą dziecko więź. Więc jeśli o opiekę nad dzieckiem stara się ojciec, który tej więzi wcześniej nie wytworzył to trudno się dziwić. Zresztą dużo też zależy od sędziego, który/a jest tylko człowiekiem i sam pewnie często kieruje się stereotypami. No ale kropla drąży skałę Grunt by ojcowie, którzy naprawdę będą lepszymi opiekunami dla dzieci nie poddawali się. Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:37 Nie poddam się Odpowiedz Link
notting_hill Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:27 Jedna z odpowiedzi na pytanie scriptusa jest tu: wyborcza.pl/1,99219,6774747,Mama_zaginela_w_akcji.html Taki znaczący fragment: "Nie było dla mnie problemem nauczyć się gotować. W internecie roi się od przepisów. Sztuką było nauczyć się planować. Wszystko. O której wstać, by zdążyć wyprasować dzieciom ciuszki, rozczesać włosy, zrobić śniadanie i zaprowadzić Martę do przedszkola. Po pracy biec na pierwszy autobus, by zdążyć odebrać małą z przedszkola i dobiec do domu, bo opiekunka Kubusia za chwilę ma już wolne. No i mieć w głowie kilka scenariuszy domowych bitew, znać repertuar kin i wiedzieć, na którym placu zabaw są najwyższe zjeżdżalnie. Bo bez nich to żadna zabawa. I jeszcze pamiętać o kontroli u lekarza, o kawałku szmatki i wacie, którą trzeba przynieść do przedszkola, i że obiecałem, że następny sweterek kupię w ulubionym zielonym kolorze. Jak będzie różowy - będzie ryk. Uff. Dużo tego było. Padałem na twarz." Eureka, kurczę, dzieci wymagają wielu czaso- i energochłonnych zabiegów! A to mi dopiero odkrycie.... Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 12:58 Wiesz, a mnie to co przeczytałam utwierdzio w przekonaniu, że Scriptus jest dla swoich dzieci bardzo dobrym ojcem. I chwała mu, że w ogóle odkrył ile czasu i pracy wymagają dzieci bo wielu facetów na jego miejscu metodą na biednego misia zaprzęgłaby do opieki nad dziećmi ciotki, klotki czy inne babcie. Odpowiedz Link
notting_hill Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 13:18 Nie mam pojęcia jakim ojcem dla swoich dzieci jest Scriptus , ani nie twierdzę nigdzie, że nie ma mężczyzn potrafiących efektywnie zająć się swoimi dziećmi. Odniosłam się jedynie do pytania dlaczego defaultowo opiekę dostają w przeważającej liczbie matki. No bo dla nich ta żmudna praca jest oczywistością, a dla mężczyzn odkryciem roku. Naturalnie zawsze są wyjątki i dlatego są rozprawy przed sądem i przesłuchania i badania w RODK... Niech mężczyźni bardziej zaangażują się w to codzienne żmudne obrabianie tego poletka jakim są dzieci, a z czasem będą częściej dostawać opiekę. Proste dość. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 13:30 notting_hill napisała: > Niech mężczyźni bardziej zaangażują się w to codzienne żmudne > obrabianie tego poletka jakim są dzieci, a z czasem będą częściej > dostawać opiekę. Proste dość. I z tym się zgadzam w 100% i tu jest prawdziwy i rzeczywisty powód dlaczego tak rzadko tą opiekę dostają. Odpowiedz Link
scriptus Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 13:47 W mojej optyce to wygląda nieco inaczej.... może środowisko koleżanek mojej żony to wieczne imprezowiczki, które mają cichych i spokojnych mężów kochających swoje dzieci... Nie twierdzę, że moja optyka jest jedynie słuszna ale i tak nie mogę uznać za słuszne "defaultowe" orzeczenie sfeminizowanego sądu - dzieci przy matce. Powiedzcie, dlaczego zatem sądzę, że zachowanie przeze mnie opieki nad dziećmi jest tak trudne? Dlaczego żona butnie uważa że w cuglach wygra i opiekę dostanie? To nie wynika z poczucia, że nie kocham dzieci i za mało się nimi zajmuję, tylko z doświadczenia, praktyki, obserwacji statystyk. Odpowiedz Link
notting_hill Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 14:03 Pewnie dlatego, że dla uporządkowania rzeczywistości potrzebne są nam stereotypy i czasem ktoś kto jest tym stereotypom wbrew, pada ich ofiarą. Dalej jednak twierdzę, że gdyby mężczyźni en masse bardziej angażowali się w życie rodzinne, ich pozycja przetargowa w sytuacji rozwodu byłaby inna. Po prostu statystyczna kobieta daje większe szanse odpowiedniego zadbania o dziecko niż statystyczny mężczyzna. A że to krzywdzące dla wielu? Nikt nie mówił, że będzie łatwo i sprawiedliwie.... Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 14:06 Twoja żona to sobie może myśleć i uważać co tylko sobie chce. Już nie jeden/jedna przejechał/a się na stereotypowym myśleniu. Jeśli dzieci mają z Tobą silniejszą więź i Ty lepiej się nimi zaopiekujesz niż żona to nie wierzę w to, że jakikolwiek sąd zdecyduje powierzyć opiekę matce. Po prostu rób swoje i nie przejmuj się gadaniem żony. Ostateczna decyzja należeć będzie do sądu a nie do niej. A Ty jedyne co możesz w tej sprawie zrobić tylko/aż być dla swoich dzieci bardzo dobrym ojcem. Odpowiedz Link
notting_hill Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 14:16 Co do przypadków jednostkowych, pełna zgoda. Trzeba wierzyć w swoje i robić swoje. Odpowiedz Link
zolta_iwulka Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 13:01 Walcz o dzieci i ...daj nam znać, jak Ci idzie. Opiekę nad dziećmi powinien mieć ten, kto najlepiej potrafi zadbać o ich dobro we wszystkich obszarach, także moralnym...a Ty najprawdopodobniej jesteś przypadkiem mężczyzny o złamanym kręgosłupie moralnym (zdrada itp). Gdyby jednak udało Ci sie pokonać egoizm i zbudować z dziećmi oraz eks dobre kontakty, to byłby najlepszy scenariusz dla wszystkich. Ale do tego trzeba się wyzbyć tej zacietości, ktora prawie zawsze na początku drogi(czytaj: rozwodu) jest, ale czas to zmieni. Myśle, że rokowania są takie, ze dostaniesz orzeczenie o winie, będziesz płacił eks żonie alimenty plus na dzieci i wtedy spojrzysz na wszystko zupełnie inaczej. A moze zadasz pytanie na tym forum, jak spojrzeć na siebie w lustrze po rozwaleniu dzieciom rodziny? Pewnie wtedy też mógłby ktoś Tobie doradzić....ale najpierw trzeba mieć w sobie potrzebę zastanowienia sie nad wyższymi sprawami niż tylko: jak urządzić SIĘ najlepiej. Odpowiedz Link
triss_merigold6 Już to widzę 10.08.09, 14:58 Tia, już widzę jak sąd ustala miejsce stałego zamieszkania dzieci w wieku 2 i 4 lata przy ojcu, który jak twierdzi pracuje od świtu do nocy. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Już to widzę 10.08.09, 15:32 triss_merigold6 napisała: > Tia, już widzę jak sąd ustala miejsce stałego zamieszkania dzieci w > wieku 2 i 4 lata przy ojcu, który jak twierdzi pracuje od świtu do > nocy. Czy ktoś tu może przybliżyć tą komedię kiedy ojciec występuje w sadzie o to by dzieci były pod jego opieką? Odpowiedz Link
notting_hill Re: Już to widzę 10.08.09, 15:43 E, no przecież nexia się nimi ochoczo zajmie..... Już widzę ten śmiech sądu na takie dictum. Mnie to bardziej na trollowanie wygląda. Odpowiedz Link
emma_ja Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 17:34 jesli to ta sama matka , ktora mowi dzieciom ze tata znalazl sobie dziwke- w imie szczerosci..( czy raczej umowmy sie zemsty) to sadze, ze dla dobra dzieci, i ich dalszego rozwoju- ich miejsce powinno byc przy ojcu. moze beda mialy szanse wyrosnac na normlanych ludzi- a nie brac udzialu w krucjacie urazonej matki-wariatki ( jako jej żywe tarcze i działa) powodzenia Odpowiedz Link
michszyb Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 18:41 Moja żona postawiła dzisiaj przedemną takie oto 2 warianty: 1. Wyprowadzam się i płacę na utrzymanie jej, dzieci i domu, co da ok 5000 PLN z moich ok 8000PLN zarobków. Wtedy mogę sie widywac z dziećmi, czy je zabierać do siebie to nie powiedziała 2. Nie płace tyle na utrzymanie, ona wyprowadza się do matki i dzieci będę widywał rzadko, a jak się pojawi jaksaś Nexia to nie da mi ich wcale No i czy ja mam w ogóle jakieś wyjście jak nie wejść na wojenną ścieżkę i walczyć o wszystko. No przecież się nie dogadamy. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 18:57 Pierwsza i podstawowa zasada - dzieci to nie są psy, które ktoś komuś w ramach podziału majątku daje lub nie. Zgodnie z obowiązującym prawem zresztą musicie ustalić zasady opieki nad dziećmi by otrzymać rozwód. Dodatkowo - dzieci to nie są przedmioty by nimi kupczyć i nie można zasad widywania z nimi ustalać w zależności od ilości kasy, którą ktoś na ich utrzymanie płaci. Reasumując - dzieci to jedno, majątek to drugie. Mieszanie jednego z drugim nikomu na zdrowie nie wyjdzie. A dzieciom w szczególności. Odpowiedz Link
sbelatka Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 19:07 michu wchodzenia na wojenną ścieżkę doprowadzi Cie tylko do tego, ze będziesz miał wojnę w tej sytuacji sugeruję - i pomysl o tym poważnie- zatrudnienie mediatora niekoniecznie sądowego - bo nie mam poczucia żeby wielu znich bylo profesjonalistami naprawde ale są bardzo dobrzy - i sądząc po stawkach sądowych - ichg usługi nie mogą być bardzo drogie profesjonalna mediacja jest naprawde skutecznym narządziem gracie o dużą stawkę - o to, że sie dogadacie w sprawie dzieci i kasy albo nie... w tym drugim pzrypadku masz pzred sobą wiele lat szarpaniny.. moim zdaniem nie warto. nie śpiesz się nie nakręcaj się nie daj się nakręcać nikomu a co do miejsca pobytu dzieci.. hm.. Hellinger na przkład twierdzi, ze miejsce dzieci jes pzry ojcu .. ale nie wiem czy takich małych a poza tym...nie sądzę żebym mogla zrezygnowac z zajmowania sie na co dzień dziećmi i nie ma to nic wspólnego z exem.. powodzenia Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: a ja jestem za!!!! 10.08.09, 19:42 i trzymam kciuki, żeby michu wytrwał w planach i je przedstawił sądowi!!! mama małych chłopców, była z nimi od urodzenia non stop (och, wieje od niej chłodem emocjonalnym i tylko to chłopcy dostali od matki, wysoki sądzie, a została w domu z nimi dla własnej wygody i z lenistwa!), tatuś znalazł miłą ciepłą panią (wysoki sadzie, tu nei o mnie chodzi, ale o dobro dzieci! bo ja wrażliwy i ciepły jestem i dzieci to czują) - i zrobimy dzieciom nowy dom, nową mamę i nowe środowisko, tylko tatuś zostanie ten sam, ale tylko czasem, bo praca! czyż to nei jest świetna sytuacja dla dzieci? czyż nei poczują się w trakcie tych zmian najszczęśliwsze na świecie? może trochę popłaczą, nikt nei mówi, że rozwód jest dla dzieci miły, ale w koncu poczują, że im jest lepiej niż z mamą brawo! ja jestem całym sercem za tym, żeby ojcowie robili z siebie kretynów publicznie! ps. mój adwokat po fakcie, przeczytawszy uzasadnienie wyroku, stwierdził - miała pani pecha, że trafiło na tę sędzinę - ona jest dobra w szybkich wyrokach, ale każda inna jeszcze by opieprzyła pani byłego męża ps.ps. a jużniemój tylko wystapił o rozwód i jak najniższe, po połowie, alimenty bo uparłam się przy urlopie wychowawczym Odpowiedz Link
michszyb Re: a ja jestem za!!!! 11.08.09, 09:15 Lampka Mam więc prośbę. Wejdź na chwilę w moja skórę i zdobądź się na obiektywizm i przedstaw proszę co byś zrobiła na moim miejscu. Krytyka i wyśmiewanie jest takie łatwe. Odpowiedz Link
sonia_30 Re: a ja jestem za!!!! 11.08.09, 09:33 A jakie ma znaczenie co zrobiłaby lampka? To Twoje życie, masz w tym i poprzednim wątku info nt. jak Cię widzą na podstawie tego co napisałeś inni, więc się zabierz za wyciąganie wniosków i działanie. Odpowiedz Link
michszyb Re: a ja jestem za!!!! 11.08.09, 09:48 Skoro to moje życie to bądź łaskawa i nie czytaj tego i innych wątków, a tym bardziej nie komentuj. Skup się na swoim, doskonałym życiu. Odpowiedz Link
sonia_30 Re: a ja jestem za!!!! 11.08.09, 10:12 Ależ moment..forum jest otwarte, Twojego wątku mogę nie czytać jeśli sobie tego nie życzysz, ale co do czytania i komentowania innych, to już chyba nie Twój biznes. W którymś z postów prosiłeś o scenariusze postępowania, teraz znów spytałeś co ktoś by zrobił będąc na Twoim miejscu. Otóż nikt nie jest i nie będzie na Twoim miejscu, to Twoje życie, tylko Ty jesteś w stanie stwierdzić jak było, tylko Ty jesteś w stanie określić czego chcesz od życia. Ludzie tutaj mogą Ci pomóc pytaniami, krytyką - o ile konstruktywna i o ile zechcesz wyciągnąć wnioski. Nie chciałam Cię urazić, chciałam wyrazić to co napisałam powyżej, najwyraźniej nie wyszło - przepraszam. A moje życie jest dalekie od doskonałości, ja nie jestem pozbawiona wad, gdybyż było idealnie pewnie bym się tu nie pojawiła. Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: mówię, co bym zrobiła 12.08.09, 00:43 żonie bukiet róż, poważna rozmowa, wylanie bolączek, prośba, by ona wylala swoje bolączki, przeprosiny za to, co ją zabolało z Twojej strony, wyznanie miłości i propozycja terapii jak się wścieknie, to drugi bukiet róż, obiad własnoręcznie zrobiony, wyznanie miłości i prośba o przemyślenie propozycji potem bukiety róż, wyznania, zdecydowanie i konsekwencja w swoich propozycjach, z działalnością aktywną w temacie odzyskania jej zaufania kochankę oświecić, że masz rodzinę, która zakładałeś własnoręcznie i skor postawiłes na jednego konia, to pozostaniesz przy swoim wyborze - nie dlatego, że zona Cię zastraszyła, ale dlatego, że ją kochasz i chcesz nadal dziećmi się opiekować, wczuwać w nie, stanąć na głowie, żeby ROZUMIEC - jak wkurzają, to też stawać na głowie, bo mają swój punkt widzenia, który nie wypływa z widzimisię, ale z konkretów i trwać przy nich byc oparciem dla swojej rodziny - żony i dzieci i z żoną załatwiać an bieżąco trudne sprawy, nie wywlekając wsystkiego tam, gdzie ktos postronny chce słuchać ... to tyle, gdybyś był robotem przejrzyj swoje uczucia przyznaj sam przed sobą, gdzie zachowałeś się jak świnia (nawet przeginając i biorac na siebie więcej winy niż mniej) przemyśl, jak możesz to naprawić albo ustawić, żeby i Tobie było dobrze, i innym przeproś gdzie trzeba i heja do przodu ale dzieci to świętość, nie krzywdź trudne? wierzę i teraz naprawdę współczuję Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re:ale wiesz, z tym "robotem" 12.08.09, 00:47 kto wie, czy to na koniec nie okazałoby się najlepsze i najbardziej ludzkie dla Ciebie samego rozwiązanie... o ile jesteś w stanie kochać żonę do dobrych decyzji cały świat się dostosowuje Odpowiedz Link
eutherpe Re:ale wiesz, z tym "robotem" 12.08.09, 08:16 Nie sądzę Lampko aby Pan był zainteresowany godzeniem z żoną. on już ustalił priorytety i nijak tam żona nie pasuje.Po co ma dręczyć się chłodną babą. Odpowiedz Link
dorata351 Re:ale wiesz, z tym "robotem" 12.08.09, 09:03 No i to wymagałoby sporo wysiłku, a panu juz chyba się nie chce starać, bo i po co jaesli czeka steskniona i ltwa w obsłudze kochanka. A dzieci? Pewnie kocha, to za co zniszczył ich rodzinę w taki egoistyczny sposób? Odpowiedz Link
les.vacances Re: mówię, co bym zrobiła 12.08.09, 09:49 nie dlatego, że zona Cię zastraszyła, ale dlatego, że ją > kochasz i chcesz nadal A kocha tę żonę i chce jej nadal? Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: mówię, co bym zrobiła 12.08.09, 11:09 a to już, widzisz, zasadnicze pytania, które ja mam za sobą, zaś mich - przed sobą Odpowiedz Link
ewa009 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 10.08.09, 20:24 michszyb jadą tu po Tobie równo. Nie wolno nastawiać dzieci przeciwko drugiemu rodzicowi bo może z czasem to uderzyć w tego rodzica. Przed Tobą trudna droga, na ścieżce wojennej już jesteś, zbieraj argumenty bo jesteś na słabej pozycji to Ty chcesz rozwodu i masz już kogoś. Odpowiedz Link
triss_merigold6 Zdziwiony? 10.08.09, 20:42 Autor chyba nie powinien być zdziwiony brakiem oklasków? Oczywiście, że nie powinno się nastawiać jednego rodzica przeciwko drugiemu i zapewne pani żonie z czasem opadną emocje. Trudno natomiast oczekiwać od niej entuzjazmu dla pomysłu poznawania dzieci przez neksię już teraz i bratania się. Zasadniczo we wszystkich możliwych poradnikach stoi, że nowych partnerów rodziców w życie dzieci należy wprowadzać po rozstaniu rodziców, stopniowo i z wyczuciem a nie hurra entuzjastycznie. Mówiąc wprost - nowego pana/panią przedstawiamy dopiero wówczas gdy od zauważalnego dla dziecka czasu nie mieszkamy z mężem/żoną. Ale życzę powodzenia w sądzie, jeśli autor zaprezentuje argumenty takie jak na forum to ma jak w banku rozwód ze swojej winy, dzieci przy matce i wysokie alimenty. Matce dzieci zaś życzę poznania sensownego faceta. Odpowiedz Link
eutherpe Re: Zdziwiony? 11.08.09, 08:14 I najbardziej Pan wylewa swoje żale tym bardziej jestem za Panią. I wcale nie dziwię się Jej zachowaniu. Wcale!!!Jej chłodu, "wulgarności", buntu, rozedrganych emocji i żalu takiego,że może czasami nie kontroluje swoich emocji i nie potrafi ich powstrzymać-bo to normalne w takiej sytuacji. Owszem zdarzają się takie, które pokornie uchylą czoło, przyjmą na "klatę"decyzję pana i wypłaczą rozpacz w poduszkę, ale zdrowy człowiek wyrzuci z siebie to, co złe. Mam nadzieję,że Pani jest dobrą matką i dba o synów a to co przedstawia teraz jest wyrazem krzywdy i odrzucenia. I wiesz co Panie?Wcale nie wierzę w Twoje ciepło i to zranienie. Odpowiedz Link
michszyb Re: Zdziwiony? 11.08.09, 09:26 Oj tak biedna Pani, bo Pan jest niezadowolony i chce odejść. I ma prawo wyrzucać z siebie negatywne emocje. Bo to zdrowe. Tak moja Pani dbała zawsze o swoje zdrowie i nigdy nie pozwalała, by te negatywne emocje zatruwały jej zdrowie. Czasem, wyrzucała je nawet z rękoma, które trafiały w moją twarz. Ale to takie zdrowe i naturalne. Wiesz chyba następnym razem też tak spróbuje. To może być faktycznie oczyszczające dla duszy. Już nie będę introwertykiem, który szuka ukojenie w ramionach innej. Teraz dam Pani w pysk. Odpowiedz Link
eutherpe Re: Zdziwiony? 11.08.09, 09:57 Oj no dalej jesteś biedny. Ale nie piszesz, co ewentualnie mogło doprowadzić to takich zachowań żony. Tak naprawdę bezpodstawnie wyrzucała to z siebie??Po prostu taki zimny "wychów", potwór o stu twarzach, wyrachowana królowa śniegu, która korzystała tylko z Twoich zarobionych pieniędzy??Może już domyslała się ,że spotykasz się z kimś poza jej plecami?No to daj w pysk, może wykrzyczycie sobie wzajemnie ze żale i anse i atmosfera się oczyści.ech. Odpowiedz Link
michszyb Re: Zdziwiony? 11.08.09, 09:21 No cóż, proszę sobie wyobrazić że dobro dzieci jest dla mnie najważniejszym celem. Już raz uciekłem od Neksi, bo widziałem jak moja żona gra dziećmi i nie umiałem sobie poradzić z pytaniami, dlaczego tatuś mieszka teraz z Ku...wą. Tym razem jak się wyprowadzę, nie zamierzam zamieszkać z Neksią tak od razu. Chcę żeby sprawy najpierw się nieco unormowały. Dopiero potem przyjdzie czas na pokazywanie dzieciom nowej osoby w ich życiu. A to tez stopniowo. Odpowiedz Link
scriptus Re: Zdziwiony? 11.08.09, 09:46 Michszyb, pomyliłeś kolejność, najpierw rozwód, potem druga Pani. Tak, to ani dzieci nie dostaniesz, a rozwód będzie z Twojej winy, jako zdrajcy. Spaliłeś, to był falstart do nowego życia, za który w sumie drogo zapłacisz. Wierzę w to, że trudno Ci było wytrzymać z żoną, niektóre żony tak mają, że nie da się z nimi wytrzymać, jednak ta demonstracja wobec żony - wyprowadzka, zamieszkanie z inną - obróci sie przeciw Tobie. Lepiej było najpierw załatwić rozwód, prawo do dzieci, a dopiero potem układać sobie życie. To było złe nie tylko dla Ciebie, ale i Twoich dzieci. Przy sprawach rozwodowych kobiety mają na starcie przewagę wynikłą z utartych sądowych ścieżek, stereotypów, itd. Żeby wygrać, cokolwiek ta wygrana znaczy, my musimy tę przewagę zniwelować, a nie jeszcze ją powiększać. Odpowiedz Link
lu_zak Re: Zdziwiony? 11.08.09, 10:23 Racja , trochę dałeś ciała ale wszystko można osiagnąć kompromisem, jesli jestes dobrym negocjatorem. Trzymam kciuki. A swoją drogą strsznie duzo jadu...to tak zawsze Odpowiedz Link
dorata351 Re: Zdziwiony? 11.08.09, 11:27 A czego się można spodziewać kiedy człowiek pisze takie rzeczy, a wczesniej tak postepuje. jakos w jego postach nie widać tego strachu, który podobno go paraliżował. Narobił gość świństw, nie myśląć zupełnie jakie to przyniesie konsekwencje dla jego dzieci a teraz próbuje sie usprawiedliwiać sam przed sobą. Cały swiat mozna oszukać ale siebie nie, pewnie to do niego dotrze, byle nie za późno. Odpowiedz Link
dorata351 Re: Zdziwiony? 11.08.09, 11:31 Może najlepsze, zeby teraz żonę od siebie uwolnił. Ja na jej miejscu kupiłabym kwiaty dla pani next i podziekowała, że bierze ten problem, tzn pana na swoje barki. Odpowiedz Link
eutherpe Re: Zdziwiony? 11.08.09, 11:39 tak, kochał ale z taką zołzą nie dało się normalnie funkcjonować bo: o wszystko się "czepiała", prowokowała kłótnie, nie oszczędzała,kierowała się egoizmem,nie tuliła, nie wspierała.... Ciekawa jestem jednego?Czy Pan porozmawiał na spokojnie z panią w chwili,kiedy kryzys zaczął nadgryzać ten związek.Ile dał tak naprawdę od siebie, zeby "tego potwora skapitulować? Odpowiedz Link
eutherpe Re: Zdziwiony? 11.08.09, 11:40 nie wierzę,że potwór moze byc cały czas potworem. Odpowiedz Link
michszyb Re: Zdziwiony? 11.08.09, 12:26 Niestety nie porozmawiałem. A właściwie rozmawiałem, ale nie byłem dość stanowczy by wyegzekwować zmian, czy ustępstw. To przyznaje nawet moja żona że tak się popsuło bo ja na to pozwoliłem. Nie walczyłem. Tylko skamlałem, albo uciekałem do innego świata. Biję się w piersi. Mea culpa. Pamiętam taką scenę jak byłe na zielonej szkole w liceum. Nasza opiekunka, kobieta niezwykle silna i energiczna zabrała swojego męża. Facet podporządkowany i ułożony. Pamiętam jak nakryłem go na paleniu papierosów w ukryciu. Jaki to był żenujący widok i jak mi się chciało z niego śmiać. Myślałem sobie: Jak to możliwe żeby dorosły facet krył się z taką głupotą przed własną żoną. Teraz się już nie śmieje bo wiele lat ukrywałem się sam. Bo ona nie pozwoliła, a ja nie umiałem się otwarcie przeciwstawić. Potem kryłem się z innymi rzeczami, których zabraniała. Np wizyty u matki. I tak z biegiem czasu moje życie obok, to ukryte rozrastało się. Aż w końcu kiedyś pojawiła się kochanka. Tak przyznaje to moja wina bo byłem słaby. Ale byłem słaby bo autentycznie bałem sie że jak nie będeę posłuszny to ona odejdzie. Tak mi mówiła: Jak ci się nie podoba to spier...j do mamusi. Ale przez to się oddaliliśmy. Nasza relacja przypominała relację matki z synem a nie kobiety i mężczyzny. A teraz zdobyłem się (?) na odwagę. Bo już nie umiem dalej tak żyć. Tak kochałem ją okropnie. Życia sobie bez niej nie wyobrażałem. Odpowiedz Link
lu_zak Re: Zdziwiony? 11.08.09, 12:31 .. najwyższy czas byc stanowczym, każdy kij ma dwa końce Twoja szanowna małżonka o tym chyba zapomniała Odpowiedz Link
mamaadama4 Re: Zdziwiony? 11.08.09, 12:44 Przede wszystkim zapomnij o walce. Bo wtedy nie ma zwyciężców, są tylko pokonani, dzieci przede wszystkim. To, z kim dzieci powinny mieszkać nie powinno być skutkiem szybkiej decyzji. To, że tęsknią za tobą w tej chwili nie znaczy, że chcą mieszkać z tobą. Bo gdybyś ty je wziął tak samo zachowywałyby się w stosunku do matki. One nawet nie rozumieją co się wokół nich dzieje. A przede wszystkim trzymają od nich z daleka twoją nową partnerkę. Może rzeczywiście przydałby wam się mediator. Odpowiedz Link
eutherpe Re: Zdziwiony? 11.08.09, 12:44 Ale byłem słaby bo autentycznie bałem sie że jak nie będeę posłuszny to ona odejdzie. Tak mi mówiła: Jak ci się nie podoba to spier...j do mamusi... I jeszcze mama w tle.Ona Ci mówiła, bo czuła się chyba wogóle w tle.I narosła frustracja. Oj narosła a uwierz,że może narosnąć.Też nie mogła sobie poradzić ze swoimi emocjami. Pod ręką byłeś Ty. Ty, którego nie było."Duchem" napewno nie. Odpowiedz Link
scriptus Re: Zdziwiony? 11.08.09, 12:57 I tak wątek zdryfował ze skądinąd poważnego tematu - dzieci po rozwodzie przy ojcu na inny równie poważny, kto winien, autorytarna herod baba, czy słaby misio kanapowy. To chyba temat na inny wątek. Nie gniewaj się, ale myślę, że będziesz w tych 97% ojców, którym zabrano dzieci, a na dodatek możesz mieć poważne kłopoty z ich widywaniem, bowiem Twoja herod baba prawdopodobnie nie popuści, będzie chciała sie zemścić. Masz chłopie problem poważniejszy nawet, niż myślisz. Odpowiedz Link
elegia Re: Zdziwiony? 11.08.09, 13:05 bardzo dawno temu dostalam swietna rade od faceta a dotyczaca innych mezczyzn jak nowo poznany koles mowi zle o swoich bylych kobietach to nalezy wiac jak najszybciej. dlaczego? bo za chwile bedzie sie zalil na ciebie cos jest na rzeczy. zawsze wiazalam sie z facetami, ktorzy umieli na swoje poprzednie zwiazki patrzec z dystansem i nie robili z ex potwora! czym wiecej autor watku najezdza na zone tym bardziej mam watpliwosci co do jego wypowiedzi! teraz powiem cos niepopularnego: ja wynosilam, ja urodzilam, ja spedzilam pierwsze 3 lata bardzo intensywnie z dzieckiem....nie ma takiej mozliwosci, zebym oddala dziecko exowi na wychowanie a sama byla "dochodzaca" mama. nie ma rownouprwnienia w biologii- faceci nie rodza! Odpowiedz Link
eutherpe Re: Zdziwiony? 11.08.09, 13:55 Mój mąż powiedział kiedyś, że dlaczego akurat ma mnie szanowac, ze względu na to,że jestem matką dziecka...Bez komentarza,,, Odpowiedz Link
scriptus Re: Zdziwiony? 11.08.09, 13:58 eutherpe napisała: > Mój mąż powiedział kiedyś, że dlaczego akurat ma mnie szanowac, ze względu na > to,że jestem matką dziecka...Bez komentarza,,, Akurat ten powód szacunku dla mojej żony nie zniknie nigdy. Zawsze będę ją szanował, jako matkę mojego dziecka, choćby innych powodów zabrakło. Odpowiedz Link
scriptus Re: Zdziwiony? 11.08.09, 13:55 Doskonale rozumiem Twoje stanowisko, ale w przypadku konfliktu i braku porozumienia jest walka. To żona ode mnie odchodzi, nie pozwolę jednak, by zabrała moje dziecko, ja o nie dbam i wychowuję od samego urodzenia, ja je kocham, jęśli ona się decyduje odejść teraz, a nie jak dziecko dorośnie, to niech zostanie dochodzącą mamusią. Nie czuję się winien tego, że odeszła i nie zamierzam stracić codziennego kontaktu z dzieckiem Odpowiedz Link
tictac11 Re: Miejsce dzieci po rozwodzie jest przy ojcu. 12.08.09, 11:43 Nie mam wczasu się wczytywac. masz pełne prawo to walczyć a sąd niech rozstrzygnie rozsądnie. Odpowiedz Link