Kobiety i technika..

14.08.09, 22:58
Proszę powiedzcie, jak sobie radzicie z problemami technicznymi? Typu remonty,
wszelkiego rodzaju naprawy w domu, problemy z samochodem. Ja należę do tych ,
co tych tematów , delikatnie mówiąc, nie lubią. Ale cóż..zostałam sama z
dzieckiem więc wiele rzeczy musiałam się nauczyć. Jednak do dziś mam z tym
problemy. Wiadomo, można wszystko zlecić, wynająć firmę.. Spotkałam się
niestety z wykorzystywaniem mojej niewiedzy w tych tematach, braku orientacji.
Juz po fakcie okazywało się,że przepłaciłam. A ostatnio facet mnie wprost
zastrzelił. Chcąc zmienić usytuowanie przyłącza gazowego poprosiłam o
przybycie fachowca z gazowni. Pan, przyjechał i po chwili rozmowy, widząc ,że
nie jestem biegła w tych tematach, zaproponował przybycie w innym
terminie...Tak, aby mógł porozmawiać z mężem..Ręce mi opadły.
    • insula.incognita Re: Kobiety i technika.. 14.08.09, 23:12
      W warunkach normalnych, tzn rodzinnych, uważam ze chłop powinien sie tym zajmować. Jesli nie sam osobiście, to przynajmniej powinien to potrafić zorganizować,aby jacys tam fachowcy to zrobili i tych "fachowców" dopilnować jak należy.
      W warunkach, kiedy musisz liczyć sama na siebie - sprawdzaja się przyjaciele i bliscy znajomi. Jeden, dwa, trzy telefony do znajomych znajomych przyjaciól, i masz sprawę zalatwiona po kosztach.
      A tak - albo przyjdzie taki cieć i powie ci że to kosztuje 500 zł, ( a naprawdę 150) i złapiesz się na to i dasz sie wydoić, albo przyjdzie taki, co powie, ze tylko z mężem rozmawiac będzie (z tym sie nie spotkalam akurat). W każdym razie jednemu i drugiemu trza grzecznie podziękować za "fachowość" (w duchu przeklinając wink i wystawić za drzwi.
      I pogrzebać w książce telefonicznej wlasnej komórki.

      ps. zastanawiało mnie zawsze skąd to takie cwaniactwo i chalturzenie i cyganstwo przy każdej okazji w tym państwie.
      Muszę przyznać, jak z czymś takim się spotykam, to czuję sie wręcz upokorzona, że jakiś cieć traktuję mnie jak kretynkę jakąś. Bo przecież on jest KIMŚ bo klucz w reku nauczyl sie trzymać.....szkoda gadać.
      • solivago Re: Kobiety i technika.. 14.08.09, 23:33
        TAk.. przyjaciele, znajomi. Wiem, że to najlepsze wyjscie. Nie zawsze jednak
        mozliwe. A nawet jak są to jakies drobne sprawy... ile razy mozna prosić. Po
        pewnym czasie staje się to po prostu krępujące. Pół biedy, jeśli jest możliwość
        zadośćuczynienia..
        • insula.incognita Re: Kobiety i technika.. 14.08.09, 23:44
          Nie, nie mówię żeby przyjaciele czy znajomi pomogli/zrobili. Tylko dali swoje
          sprawdzone kontakty. I że tym poleconym fachowcom bedziesz mogła zaufać wtdy.
    • lampka_witoszowska Re: Kobiety i technika.. 14.08.09, 23:28
      ha
      Ty mi powiedz, jak sobie radzić z systematycznym praniem
      nie mówiąc o prasowaniu, a już serdecznie nienawidzę urządzać
      kolacyjek, sałatek czy innych bzdur

      te techniczne rzeczy to pikuś, ja Ci powiem, jaki w nich urok albo
      załatwię za Ciebie, z niekłamaną przyjemnością
      speców od remontu zmuszam naciskiem albo wyrzucam, przeliczam lepiej
      niz oni i widzę, gdzie partaczą
      tynki kładę, żeby im pokazać jak to się robi i o co mi chodzi, a jak
      słyszę, że tak nikt nie robi albo że się nie da, to mi się drugi
      wlew paliwa uruchamia...

      tylko kto mi poprasuje to, co w przypływie wariactwa kupiłam
      wiedząc, że jest do prasowania i nie mogę tego wyrzucić...

      ha
      raz jeden mi kiedyś pan powiedział, że mi nie poprawi położenia rur,
      bo są prosto i poczeka na męża... hehe
      poprawił wink
      • solivago Re: Kobiety i technika.. 14.08.09, 23:48
        lampka_witoszowska napisała:

        > ha
        > Ty mi powiedz, jak sobie radzić z systematycznym praniem
        > nie mówiąc o prasowaniu, a już serdecznie nienawidzę urządzać
        > kolacyjek, sałatek czy innych bzdur
        >
        No to my się może troszeczkę wymieszamy wink) żartuję.. Mogę prać. prasować na
        okrągło. Fanką codziennego gotowania obiadów co prawda nie jestem, ale jakieś
        przyjątka, kolacyjki jak najbardziej. I wiesz co jeszcze? Uwielbiam piec..pyszne
        ciasta. Sama co prawda nie jadam zbyt wiele Piekę, zostawiam trochę dla syna a
        resztę wynoszę z domu. Daję rodzinie, znajomym, częstuję w pracy. A wszelkie
        problemy techniczne spędzają mi sen z powiek... Pozdrawiam
    • calawtrawie2 Re: Kobiety i technika.. 14.08.09, 23:38
      Proszę facetów z rodziny, ale aż mi głupio jak tyle razy w kółko się
      mówi i prosi o wywiercenie jednej dziury wiertarą (muszę się w końcu
      wziąć i nauczyć), albo hehe proszę exa, a on o dziwo robi wink Za
      czasów małżeńskich bym się nie doprosiła, a teraz mam smileCóż za
      paradoks, hehe... A na części po prostu sama próbuję się znać,
      podpytuję, uczę się i jakoś leci.
      • solivago Re: Kobiety i technika.. 14.08.09, 23:54
        calawtrawie2 napisała:

        > Proszę facetów z rodziny, ale aż mi głupio jak tyle razy w kółko się
        > mówi i prosi o wywiercenie jednej dziury wiertarą (muszę się w końcu
        > wziąć i nauczyć), albo hehe proszę exa, a on o dziwo robi wink Za
        > czasów małżeńskich bym się nie doprosiła, a teraz mam smileCóż za
        > paradoks, hehe... A na części po prostu sama próbuję się znać,
        > podpytuję, uczę się i jakoś leci.

        O wiertarce tez myślałam.W domu to bardzo potrzebny sprzęt.Będę się w końcu z
        tematem musiałam zmierzyć. Też próbuję się znać. Tylko czasu na wszystko nie
        starcza. Przyznaję, mam z tym problem.
        • insula.incognita Re: Kobiety i technika.. 15.08.09, 00:00
          solivago napisała:
          Przyznaję, mam z tym problem.

          Uwierz, ze o niebo trudniej jest upiec dobre ciasto, niz położyc kafelki.
          Raz się odważ - a wyda ci sie to przyjemniejsze, niż zabawa w pieczenie. Bo
          kafelki położysz - i masz, i oko cieszy przez parę lat. A ciasto zjesz - i nikt
          za pięć minut o nim nie pamięta. wink

          ps. w końcu zaprawa cementowa a mąka maja wiele wspolnego.
          Ale taniej jest kupić ciasto, niż wynająć "fachowca" od kafelek wink
          • solivago Re: Kobiety i technika.. 15.08.09, 00:12
            insula.incognita napisała:

            > solivago napisała:
            > Przyznaję, mam z tym problem.
            >
            > Uwierz, ze o niebo trudniej jest upiec dobre ciasto, niz położyc kafelki.
            > Raz się odważ - a wyda ci sie to przyjemniejsze, niż zabawa w pieczenie. Bo
            > kafelki położysz - i masz, i oko cieszy przez parę lat. A ciasto zjesz - i nikt
            > za pięć minut o nim nie pamięta. wink
            >
            > ps. w końcu zaprawa cementowa a mąka maja wiele wspolnego.
            > Ale taniej jest kupić ciasto, niż wynająć "fachowca" od kafelek wink
            >
            > Hmmm...trudno odmówić Ci racji. Może kiedyś się odważę. Tylko nie wiem czy
            mogłabym później patrzeć spokojnie na te kafelki wink).

            Ciast gotowych jednak kupować nie będę. Zbyt wiele wiem na temat ich zawartości.
    • mola1971 Re: Kobiety i technika.. 14.08.09, 23:57
      Remonty zdarzało mi się robić samej, więc nie ma problemu. Prawdopodobnie niedługo czeka mnie megaremont, ale wtedy posłużę się radami i kontaktami znajomych smile
      Co do kosztów - zawodowo zajmuję się ich zbijaniem, więc niejako mam wprawę wink I żaden misio nie zrobi mnie w balona smile
      Auto mam służbowe (zgodnie z kontraktem również do podróży prywatnych), więc jedyne co mnie w nim interesuje to wlać paliwo i płyn do spryskiwaczy. W razie innych problemów zajmie się nimi serwis.
      Mogłoby się wydawać, że jestem szczęściarą. Ale to nie jest kwestia szczęścia tylko wynik tego, że już wiele lat przed rozwodem nawet z tzw. męskimi zajęciami musiałam radzić sobie sama. I poradziłam sobie tak jak umiałam smile
      • tiny54 Re: Kobiety i technika.. 15.08.09, 09:08
        remonty ,koszenie trawy,przycinanie drzewek ,wiercenie dziur w ścianie
        ,gotowanie ,prasowanie ,opanowałam przed rozwodem ,za to skrępowana proszeniem o
        pomoc w "nabiciu" zapowietrzonego hydrofora ,podjęłam pierwszą probę ,po
        uprzednim przemysleniu sprawy ,na czym rzecz polega ,udało się ,otarłam
        zroszone potem czoło ,bo bałam się ,że wybuchnę z całym domem...i poszłam się
        wykąpać.
        Nauczyłam się pompować koła od samochodu i roweru,a gdy czegoś nie umiem ,piekę
        ciasto lub lepię pierogi ,po czym pędzę do sąsiada po pomoc,proponuję handel
        wymienny ,pilnie obserwuję co i jak ,by poźniej móc sama .
        W sumie nie jest źle.
        • dsz27 Re: Kobiety i technika.. 15.08.09, 20:42
          W sytuacjach kiedy sama nie jestem w stanie dać sobie rady chętnie korzystam z
          pomocy: Ojca, sąsiadów płci brzydkiej i skorych do pomocy kolegówsmile Jeden zna
          się na elektryce, drugi na stolarce, trzeci na czymś tam innym. Fachowców
          poleconych również nie unikam, czasami trzeba i tylesmile
          Nie mam problemu z proszeniem o pomoc, oczywiście jak czuję, że ktoś nie chętnie
          tej pomocy udziela, drugi raz nie zapukam do jego drzwiwink
Pełna wersja