fituq
18.08.09, 19:10
Żonaty facet nie umiejąc zbudowac więxi z żoną, znajduje sobie kochankę z
którą się dzieli emocjami, wyznaje jej miłość, miesiącami lub latami prowadzi
podwójne życie między kochanką i rodziną. Czas płynie. Kobiety czekają, on się
zastanawia z ktorą kobietą zostać, żona coraz bardziej wkurzona bo cos
podejrzewa, kochanka coraz bardziej wkurzona bo widzi, że facetowi do rozwodu
nieśpieszno więc wiara w prawdziwośc jego deklaracji miłości blednie.
Coraz bardziej naciskany przez kochankę facet decyduje sie na rozwód. Albo to
żona ma dość trwania jego zdrady i sama żąda rozwodu bo nie chce już takiego
życia.
Kochanka widząc coraz wyraźniej, że ten facet to jednak nie ten ideał, którym
się wydawał na początku decyduje sie odejść od niego. Żona widząc, że jej
mąż to nielojalny kłamca i zdrajca nie chce już z nim być.
I co robi facet?
Stwierdza, że to kochanka rozwaliła jego wspaniałe małżeństwo! To kochanka
jest ta zła, która mu krzywdę wyrządziła.
Bo nie przejęła go płynnie od żony, żeby samusi nie został biedaczek?
Drugą złą jest żona, bo smiała rozwodu chcieć z jego winy!
A cóż on takiego zrobił? no przecież nic!