Bo to zła kobieta była!

18.08.09, 19:10
Żonaty facet nie umiejąc zbudowac więxi z żoną, znajduje sobie kochankę z
którą się dzieli emocjami, wyznaje jej miłość, miesiącami lub latami prowadzi
podwójne życie między kochanką i rodziną. Czas płynie. Kobiety czekają, on się
zastanawia z ktorą kobietą zostać, żona coraz bardziej wkurzona bo cos
podejrzewa, kochanka coraz bardziej wkurzona bo widzi, że facetowi do rozwodu
nieśpieszno więc wiara w prawdziwośc jego deklaracji miłości blednie.
Coraz bardziej naciskany przez kochankę facet decyduje sie na rozwód. Albo to
żona ma dość trwania jego zdrady i sama żąda rozwodu bo nie chce już takiego
życia.

Kochanka widząc coraz wyraźniej, że ten facet to jednak nie ten ideał, którym
się wydawał na początku decyduje sie odejść od niego. Żona widząc, że jej
mąż to nielojalny kłamca i zdrajca nie chce już z nim być.

I co robi facet?
Stwierdza, że to kochanka rozwaliła jego wspaniałe małżeństwo! To kochanka
jest ta zła, która mu krzywdę wyrządziła.
Bo nie przejęła go płynnie od żony, żeby samusi nie został biedaczek?
Drugą złą jest żona, bo smiała rozwodu chcieć z jego winy!
A cóż on takiego zrobił? no przecież nic!
    • jacek_77_3 Re: Bo to zła kobieta była! 18.08.09, 20:36
      Ja opowiem inny przypadek z życia wziety..
      Młoda mężatka, 2 lata po porodzie postanawia wrocić do zawpdu.
      Poznaje nowych ludzi. Zafascynowana jest mężczyzną, który planował już ślub z inną.
      Kobieta prowadzi podwójne życie.
      Przypadkiem mąż dowiaduje się, że jego żona ma innego...
      Kontaktuje się narzeczona kochanka żony...spotykają się. Wszystko staje się jasne.
      Żona jest zła,ze mąż robi awanturę kochankowi i żąda rozwodu. Mówi mężowi, ze
      już go nie kocha. Chce zacząć życie od nowa. Nie chce słyszeć o drugiej szansie,
      aby odbudować miłość.
      Mijają miesiące. Były mąż już ma inną. Byłą żona zostaje porzucona przez
      kochanka. Nagle dostaje oświecenia,ze rozwiodła się z jedyną miłością życia,ale
      on już jest szczęśliwy z inną....

      Mści się na nim. Nie pozwala spotykać mu się z dzieckiem. obwinia go za
      wszytko. Jest chamska, dwulicowa...i zaczyna się piekło!!!!!

      I powiem jedno ABY KOGOŚ DOBRZE POZNAĆ ROZWIEDŹ SIĘ Z NIM!!!!

      Dopiero po rozwodzie zobaczyłem,ze była żona to naprawdę kawał świni. Znajomym
      nie mówi,ze rozwód był na jej życzenie...robi z siebie ofiarę.
      Obecnie najważniejsi są dla niej znajomi, faceci.. Dobra zabawa to jest to co
      najbardziej ją interesuje,a syn...posiedzi z kimś innym. Przecież lepiej aby
      nudził się w domu oglądając filmy niż spędził odrobinę czasu z kochającym tatusiem.
      Na szczęście syn jest starszy...widzi drugie oblicze mamusismile)))




      • lampka_witoszowska Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 00:19
        jacek_77_3 napisał:


        > Na szczęście syn jest starszy...widzi drugie oblicze mamusismile)))
        >

        Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak się czuje dziecko w takiej
        sytuacji?
        • scriptus Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 07:40
          I dlatego dzieci powinny pozostawać pod opieka ojców. Pomijam oczywiście przypadki kompletnych patologii typu alkohol, czy przemoc ze strony mężczyzny, ale to raczej chyba margines.
          Ojciec nigdy nie odmówi matce widzenia dziecka. Kochająca matka raczej nie zapomni o spotkaniu ze swoim dzieckiem, jakkolwiek by nienawidziła jego ojca. A jeśli nie kocha dziecka?? Ojciec na wszelkie sposoby będzie się starał doprowadzić do spotkania, żeby dziecko nie cierpiało.
          • zabelina Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 08:37
            scriptus napisał:

            > I dlatego dzieci powinny pozostawać pod opieka ojców. Pomijam
            oczywiście przypa
            > dki kompletnych patologii typu alkohol, czy przemoc ze strony
            mężczyzny, ale to
            > raczej chyba margines.
            > Ojciec nigdy nie odmówi matce widzenia dziecka. Kochająca matka
            raczej nie zapo
            > mni o spotkaniu ze swoim dzieckiem, jakkolwiek by nienawidziła
            jego ojca. A jeś
            > li nie kocha dziecka?? Ojciec na wszelkie sposoby będzie się
            starał doprowadzić
            > do spotkania, żeby dziecko nie cierpiało.

            Scriptus Twoje spojrzenie na tą sprawę jest całkowicie jednostronne.
            Dziecko powinno być z tym rodzicem, z którym odczuwa większą więź i
            to bez względu na płeć. Niestety znam osobiście przypadek
            wychowywania dziecka przez ojca, który posuwał się do wszelkich
            działań i manipulacji, aby nastoletnie dziecko miało jak najgorszy
            stosunek do matki i najnajmniejszy z nią kontakt.
          • chalsia Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 11:00
            > Ojciec nigdy nie odmówi matce widzenia dziecka.

            nie bądź taki pewny co inni zrobią, możesz tylko ręczyć za siebie.

            > Kochająca matka raczej nie zapomni o spotkaniu ze swoim dzieckiem,
            > jakkolwiek by nienawidziła jego ojca.

            to samo można powiedzieć o kochającym ojcu.
            • lampka_witoszowska Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 11:18
              dokładnie

              Scriptus, nieco się zapętliłeś, ale Twoje prawo pisać w kółko to
              samo, tylko chyba nie ma co liczyć na dyskusję
              może jak milion razy powtórzysz swoje, to zczniesz się zastanawiać,
              że trochę głupio Ci wychodzi takie uogólnianie?
              kciuki trzymam smile
          • fituq Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 20:48
            Jak najbardziej dzieci powinny pozostawać pod opieką ojców. Tylko jak tych
            ojców (zdecydowaną większość) zmusić do tego, zeby przeznaczyli po rozwodzie
            choc kilka godzin w tygodniu na rzeczywistą OPIEKĘ nad dziećmi (a nie tylko
            podrzucenie ich babci, albo okazję do podogryzania ex żonie przy okazji widzen z
            dzieckiem, albo interesowania się dzieckiem jako towarzystwem dla dziecka nowej
            partnerki), bo jak wymóc żeby przeznaczali na dziecko tyle czasu ile
            przeznaczaja kobiety (w większości), czyli przy małych dzieciach cały czas wolny
            po pracy oraz zwolnienia z pracy gdy dzieci chore?



            > Ojciec nigdy nie odmówi matce widzenia dziecka. Kochająca matka raczej nie zapo
            > mni o spotkaniu ze swoim dzieckiem, jakkolwiek by nienawidziła jego ojca. A jeś
            > li nie kocha dziecka?? Ojciec na wszelkie sposoby będzie się starał doprowadzić
            > do spotkania, żeby dziecko nie cierpiało.

            Pojechałeś mitomanią. Ja obserwacje mam takie, ze wielu ojców hojrakuje przy
            rozwodzie i chce zabrać dzieci tylko by dowalić małżonce, a jak małżonka
            wierząc w jego dobre intencje stwierdza ok niech zostaną z tobą, to ojciec się
            szybko rozmyśla, bo "on musi pracować" i nie ma czasu siedziec z dziecmi w domu.
            To, że ty jesteś dobrym ojcem nie znaczy że każdy facet potrafi o dzieci zadbać.

            Jak najbardziej jednak jestem za tym, zeby matki nie przejmowały na siebie
            całego ciężaru wychowania dziecka, ale starały się jak najwięcej opieki
            wyegzekwować od ojca. Tylko ciekawe jak to zrobić jeśli facet ma gdzieś.
        • jacek_77_3 Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 09:53
          domyślam się...długo by tu opowiadać o czym syn mi mówi. Serce pęka, ale nie mam
          wpływu na to. Dzwoni do mnie z ukrycia i skarży się na mamę, bo mu przykro. Niby
          matka dba o jego stronę materialną. Syn ma wszytko czego chce,ale jednak uczucia
          i ich okazywanie są najważniejsze dla malucha.
          Syn chce mieszkać u mnie i ciągle to powtarza,ale co ja mogę...
          Sąd go wysłucha ok 14 roku życia, wtedy to On będzie mógł o sobie decydować, u
          którego rodzica chce mieszkać. Teraz to byłaby istna walka.
          W Polsce cały czas ojciec to drugi gatunek rodzica, bez względu na matkę-czy
          dobra czy zła.
          • lampka_witoszowska Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 11:26
            zmroziło mnie tych kilka uśmieszków po tekście na koniec Twojego
            wpisu

            ps. ostatnio widuję w piaskownicy rozwiedzionych ludzi z malutką
            córeczką
            mama ma zgorzknienie wypisane na twarzy i reaguje przesadnie,
            okropna jest
            ale młoda ciągle wychodzi z mamą na spacery, dziekco jest
            zaopiekowane - to widać

            tata nijak się młoda zająć nei umie, do piaskownicy nei zajrzy, jak
            młoda rozrabia nie reaguje qalbo reaguje po czasie, jak inni rodzice
            załatwiają już sprawę - za to w chwili, gdy młoda zakręciła się koło
            mojego dziecka i zajęła zabawą, w najlepszej chwili tatuś przerywa
            swoją zabawę komórką i pyta - julcia, idziemy do mamy?
            oczywista odpowiedź małej brzmi: nie chcę!
            i tu wykwitł uśmiech na twarzy tatusia - ooooo, julcia! nie chcesz
            do mamy? no to dobrze, dobrze smile

            wnioski? mama jest nieuśmiechnięta i przykra w obyciu, a dziecko nie
            chce wracać do matki
            - cóż za radośc dla ojca...
            • jacek_77_3 Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 11:33
              Czy sugerujesz,ze ojcowie nie umieją zająć się dobrze dzieckiem? Zawsze bawie
              się w piaskownicy razem z dzieckiem. Nie odbieram wtedy telefonów.Jestem wtedy
              wyłącznie dla dziecka. Jest wtedy przeszczęśliwe. Ono tego chce...brakuje mu
              zainteresowania w domku i to tatuś bawi się rozwijając pasje i zainteresowania .
              Póki jest małe oczekuje dużo zainteresowania....
              • lenka345 Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 11:40
                A ja zapraszam do mnie na osiedlowy plac zabaw. Matki spotykają się na ploty i
                są zaoferowane sobą i nowinkami. Dzieci często chodzą w samopas. Nawet 3 letnia
                dziewczynka bawi się sama. Oczy bolą jak widzę jak wspina się na rożne
                zjeżdżalnie, huśtawki bez opieki...
                nie można mówić,ze tylko matki są " nadopiekuńcze". Bo bywa z tym różnie.
                Ojcowie raczej są tam sami i swoją uwagę poświęcają dzieciaczkom.
                • lampka_witoszowska Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 16:49
                  no i widzisz, jak różne są... place zabaw smile
                • insula.incognita Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 18:54
                  lenka345 napisała:
                  >Nawet 3 letnia dziewczynka bawi się sama. Oczy bolą jak widzę jak >wspina się
                  na rożne zjeżdżalnie, huśtawki bez opieki...


                  Nooo, aby dziecko sobie bubu przypadkiem nie zrobiło trza je przywiązać
                  koniecznie do wózka - wtedy będzie najbezpieczniej. A wtedy matka czy ojciec
                  będą uchodzić za opiekuńczych.
                  Och...
                  • jarkoni Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 19:50
                    przesadziłaś insula
                    I pewnie sama dobrze o tym wiesz..
                    Ja też znam rozplotkowane mamuśki z placów zabaw
                    • insula.incognita Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 20:08
                      jarkoni napisał:

                      > przesadziłaś insula
                      > I pewnie sama dobrze o tym wiesz..


                      Ja? Moi?
                      Nie, nie wiem.
                      Moja "przesada" jest nieporównywalna z Twoim niegdysiejszym żartem a la Farfał. wink
              • lampka_witoszowska Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 16:47
                sugeruję, że interpretacja bywa o tyleż durna i posunięta za daleko,
                co czasem zalezy wyłącznie z własnego punktu widzenia - w zyciu by
                mnie nei rozśmieszało, że dziecko dostrzega dwie twarze u
                któregokolwiek z rodziców - ale to moje subiektywne podejście

                zaś juz bez sugerowania otwarcie twierdzę, że na uogólnienia - "u
                nas wszyscy ojcowie..." albo: "wszystkie matki..." pozwalają sobie
                tylko mało rozgarnięci ludzie
                • fituq Re: Bo to zła kobieta była! 19.08.09, 21:01
                  Dużo zależy od mężczyzny i układu jaki był w małżenstwie. Zazwyczaj to kobiety
                  wykonuja te milion prozaicznych codziennych małoważnych ale niezbędnych
                  czynnosci wokół dziecka, wikt, opierunek, odrobienie lekcji, podtarcie pupy, a
                  męzczyzna dostacza kasę(albo i nie). Rozwod w takim układzie pociąga za sobą to,
                  że ojciec się dzieckiem przestaje interesowac, bo nie jest nauczony że temu
                  dziecku czegoś trzeba, jedynie płaci alimenty(albo i nie). czesto jest tak, ze
                  kobieta jest wychowawczynią dziecka, a męzczyzna po prostu jest przy nim.
                  Pokutuje tu wychowanie samych rodziców, przenoszone z pokolenia na pokolenie z
                  małymi korektami.
                  • tricolour Można sobie zadać pytanie... 19.08.09, 21:13
                    ... skąd się wziął nawyk, że kobieta wykonuje ten milion czynności,
                    a facet zdecydowanie mniej?

                    Problem także w tym, że jeśli kiedyś kobiecie ten milion nie
                    przeszkadzał, a potem zaczął przeszkadzać, to nie jest winą faceta,
                    że mu sie żona zmieniła i zaczęła oczekiwać czego innego.
                    • insula.incognita Re: Można sobie zadać pytanie... 19.08.09, 21:23
                      tricolour napisał:

                      > ... skąd się wziął nawyk, że kobieta wykonuje ten milion czynności,
                      > a facet zdecydowanie mniej?

                      --Z jednej strony wychowanie, z drugiej naturalny odruch kobiety do opiekowania
                      się swoim mężczyzną.
                      A facet, patrze np jak mój syn dorasta, jest chyba z natury stworzeniem
                      cholernie próżnym i potrzebuje tego by sie nim opiekowano i wznoszono na piedestał.

                      >
                      > Problem także w tym, że jeśli kiedyś kobiecie ten milion nie
                      > przeszkadzał, a potem zaczął przeszkadzać, to nie jest winą faceta,
                      > że mu sie żona zmieniła i zaczęła oczekiwać czego innego.

                      --Kobieta oferując tę opiekę tak zwaną oczekuje COŚ w zamian. I to coś - to nie
                      tylko wypłata co miesiąc przy spędzaniu reszty czasu na kanapie. Małżeństwo to,
                      mimo wszystko, nie jest handel barterowy.
                      A więc jeśli kobiecie sie odechciewa podawać pod nos kanapki i robić obiadki i
                      odgrzewać kolacyjki i prać jego gacie, to znaczy tylko tyle - że NIE WYSTARCZY
                      li tylko by spodnie po domu sie poruszały. Czegoś więcej potrzeba. COŚ.
                      • young-and-bored Re: Można sobie zadać pytanie... 19.08.09, 21:48
                        Jeśli kobieta czegoś oczekuje, to czemu od początku nie zakomunikuje
                        czym jest to "coś" ? Czyli na początku jej wystarcza,
                        że facet ma dobrą furę i fajnie zarabia, a potem - kiedy już go
                        zdobędzie tą opieką i tymi kanapkami - to jej się nagle odechciewa ?
                        To może lepiej od początku wyartykułować o co chodzi, zamiast potem
                        pomstować na patriarchat.
                        • insula.incognita Re: Można sobie zadać pytanie... 19.08.09, 21:57
                          Oczywiście, że powinna powiedzieć.
                          A że niektórzy mężczyźni trafiają na niektóre kobiety i im wystarcza
                          przekupienie kanapkami i gołą nogą przy okazji, no to....juz nie wiem czyj to
                          problem: tych mężczyzn czy tych kobiet wink
                          • young-and-bored Re: Można sobie zadać pytanie... 19.08.09, 22:19
                            Niektórzy pewnie tak, ale inni wbrew Twojej teorii niekoniecznie
                            są "stworzeniami z natury próżnymi" i takich ogólnie ciężko
                            przekupić tudzież ogłupić. Takim też zapewne nie przyszłoby do głowy
                            porównanie małżeństwa z ukochaną osobą do handlu barterowego.
                            • insula.incognita Re: Można sobie zadać pytanie... 19.08.09, 22:27
                              young-and-bored napisał:

                              > Niektórzy pewnie tak, ale inni wbrew Twojej teorii niekoniecznie
                              > są "stworzeniami z natury próżnymi" i takich ogólnie ciężko
                              > przekupić tudzież ogłupić.

                              smile Są, są. tylko jak sie widzi tę prózność to się odechciewa podkupywać.


                              Takim też zapewne nie przyszłoby do głowy
                              > porównanie małżeństwa z ukochaną osobą do handlu barterowego.

                              --No, jak poczytasz to forum, to tu w większości barter odchodzi.
                              ty mnie kasę - ja ci dziecko. Jak mnie puscisz do kochanki - to zostawie ci dom.
                              Oczywiście, rozumiem, własnie w ten sposób rozmawiaja ze sobą kochający sie ludzie.
                              Cóż - pewnie taki jest wspólczesny model.
                              • young-and-bored Re: Można sobie zadać pytanie... 19.08.09, 23:04
                                Problem polega właśnie na tym, że to już nie są kochający się
                                ludzie. Dlatego chodzi o kasę/ dzieci/ wzajemne urazy.
                                A miłość moim zdaniem nie potrzebuje modelu.
                        • lampka_witoszowska Re: słuchej, no, Młody 20.08.09, 00:27
                          ja nie wiem, z jakimi kobietami Ty się zadajesz, ale zdecydowanie
                          panie zadowalające się furą i zarobkami należą do najmniej
                          szanowanej grupy zawodowej w tym świecie

                          ...przynajmniej w niektórych środowiskach...

                          czy może być tak, że pani na wstępie zadowalała się pełnym
                          zrozumieniem i płynącą z tego tzw. przyjaźnią, a potem podczas
                          kolejnych prób komunikowania zderzała się z faktem, że: a/
                          przyjaciel nie chce już rozumieć i dochodzić do obopólnego
                          zrozumienia, b/ przyjaciel w ogóle zadziwiająco długi czas jest w
                          stanie robić z siebie konsekwentnie kretyna, który naprawdę nei wie,
                          o co chodzi, ale się zdecydowanie nie zgadza...

                          nie da się pomstować na patriarchat
                          można za to pomstować na przedstawiciela tegoż, gdy najpierw
                          podziwia za własny rozum, po czym oskarża o samodzielne myślenie

                          zmiennośc jednak jest cechą ludzką i jakkolwiek by śmisznie z tym w
                          życiu nie wyszło, nalezy to brać pod uwagę - a nie upierać się, że
                          kobieta jest zła, bo jest zła
                          • insula.incognita Re: słuchej, no, Młody 20.08.09, 00:42
                            No bo te fury i komóry i skóry każdemu inaczej się kojarzą.
                            Bom sie była zakochała w gościu co to mial zielonego poloneza 10 letniego i dwie
                            pary portek na zmianę.
                            Ach.... żem na furę poleciała...! I pewnie na te portki dziurawe i pejsy do ramion!


                            ps. komórek zresztą nie było wtedy. Chyba ze te walizkowe, dla byznezmenóf. A ze
                            toto byznezmenem nie było, ani bogatym ani...w ogóle... ale - człowiekiem był. I
                            jest nadal, mimo wszystko.
                    • gozina4 Re: Można sobie zadać pytanie... 19.08.09, 21:31
                      Spadek tradycyjnego wychowania, facet zarabia, kobieta siedzi w domu i obsługuje
                      rodzinę. Moja osobista matka ma fochy do bratowej, ze nie gotuje męzowi obiadów
                      smile niewazne, że bratowa zarabia tyle co brat i to dzięki jej pomysłom brat robi
                      karierę. Ale kobieta gotowac nie umie! zbrodnia! każda kobieta ma męzowi obiady
                      gotować! smile

                      Kobiecie wychowanej w patriarchacie trudno nie ustawiac się w roli slużebnej do
                      faceta, oraz wyłącznej opiekunki do dziecka. Mężczyźnie wychowanemu w takim
                      układzie trudno umieć zająć się kompleksowo dzieckiem i rozumieć , że wychowanie
                      dziecka to nie tylko danie kasy. Ok, jesli układ jest ustalony wspólnie i tą
                      kasę przynosi duzo większa niz małżonka.

                      Po rozwodzie , nie skarżą się raczej matki, które otrzymują solidne alimenty od
                      ojca dzieci. Bo sobie poradzą same, zorganizują dzieciom czas, o ile będzie je
                      stać na to finansowo. Ale jeśli ojciec daje z łaską 300zł na nastolatka i uważa
                      że wystarczajaco się angażuje a reszte ma zapewnić exzona, to o czym ta mowa...
                      • lampka_witoszowska Re: Można sobie zadać pytanie... :) 20.08.09, 00:19
                        wspomnienia mi się nasunęły przy Twoim poscie smile

                        cąłkiem śmiesznie jest, gdy kobieta wzięla się z rodziny
                        matriarchalnej i mężczyzna z rodziny patriarchalnej smile))

                        psychologa rozśmieszyliśmy podczas terapii tzw. małżeńskiej big_grin
Pełna wersja