no i się rypsło:-(

18.08.09, 20:51
Może być nieskładnie, za co z góry przepraszam. Facet mnie
zostawił. No, najpierw to rozpadło się moje małżeństwo. Niestety
oboje przyłożyliśmy do tego ręki, aczkolwiek to mój prawie ex
przypieczętował ten fakt wymianą mnie na młodszą brunetkę...Ciężko
było ale dałam radę. Dość szybko (za szybko?) wśród mojego
dotychczasowego towarzystwa znalazł się ktoś kto chciał być ze mną
i dwójką moich dzieci.Akceptował obecność taty dzieci w ich życiu i
inne trudne układy okołorodzinne przez które jeszcze nie mam
rozwodu. Co więcej, pokochał mnie, dzieci, i to z wzajemnością. To
ja hamowałam rozwój tego związku, zanim poznał dzieci minęło wiele
miesięcy, zanim zaczął spędzać czas u nas kolejne, zanim wspólnie
wyjechaliśmy na wakacje minęło prawie 3 lata. Chciałam żebyśmy byli
pewni że podołamy, że nam się uda. Zaryzykowałam odrzucenie przez
moją rodzinę. To on przekonywał żebym zaryzykowała, że zawsze przy
mnie będzie itd. Ale kiedy powiedziałam tak, bądźmy razem,
zamieszkajmy, miejmy wspólne dziecko to się zaczęło... Że on nie
wie kim będzie dla dzieci(?!), że nie damy rady, że jestem za
bardzo apodyktyczna ( tak późno sie zorientował?),że mamy dla
siebie za mało czasu(?! - owszem, akurat trafił mu się awans no i
ma wymagajhące hobby,sport ekstremalny bardzo popularny wśród
wyższego managementuwink, że za mało o siebie dbam, że nie biegam na
fitnesy z własnej woli tylko jak on zachęci,aha no i że dzieci
glamią, a starsze nie umie wydmuchać nosa...Teraz wiem że to był
początek końca ale ponieważ na jasno zadane pytanie czy ma kogoś
odpowiadał że nie to walczyłam. Myślałam że jeśli nikt trzeci się
tam nie przyplątał że mamy szansę. Zgodził się na terapię dla par.
Sądziłam że jest tam szczery. Aż tu w trakcie jednego z jego
wyjazdów hobbistycznych odstałam życzliwego sms'a że ma nową
dziewczynę, ładną brunetkęsad. Normalnie się przefarbuję!! No i
mnie trafiło, bo potwierdził. Nie mogę znieść tego, że ktoś kto
znał moją historię, kto jasno wyrażał swoje pragnienia, plany,kogo
kochałam (qurcze, ja nadal go kocham bardzo!)mógł być tak okrutny
żeby przez kilka miesięcy dawać mi nadzieję, i pozwalać mi się
upokarzać poprzez płacz, rozpacz i błaganie żeby próbować ratować
to co między nami. Poprzedni związek oddałam walkowerem ale tu
chciałam walczyć, no bo skoro nie było nikogo innego...I zostałam
przeraźliwie samasad. W wieku 30+ który powinien być moim
najlepszym okresem w życiu, z 2-ką świetnych dzieci. I samasad.
Wymieniona po raz kolejny na lepszy model.Bez poczucia własnej
wartości. Bez szans na przyszłość.Operacyjnie sobie poradzę. To
wiem, bo to już wcześniej przerabiałam w małżeństwie, a dzieci są
starsze wiec niby łatwiej. Ale nie poradzę sobie bez kogoś
bliskiego obok. A chciałabym jeszcze zasypiać przy kimś, budzić się
przy kimś, wspólnie spędzać weekendy i razem cieszyć się tym co
zmalowały dzieciaki i tego typu codzienne duperele. Dla mnie ważne.
A na razie przeraźliwie kocham nadal tego du..ka i zrobiłabym
wszystko żeby do mnie wrócił. Nawet z litości. Niestety względy
zawodowe sprawiają że widujemy się codziennie. Udaję że żyję, ale
tak naprawdę to tylko funkcjonuję.I tak, żżera mnie złość i zawiść,
że i mój prawie ex i facet układają sobie właśnie życie z nowymi
partnerkami a ja zostałam na zgliszczachsad. Właściwie to nie wiem
dlaczego tu napisałam. Chyba musiałam to gdzieś wywalić.A papier
jest cierpliwy.A może szukam pocieszenia?
    • zo_e Re: no i się rypsło:-( 18.08.09, 21:04
      Rypsło się fakt. Szczerze Ci współczuję i myślę, że wiem jak się czujesz, moje
      przygody małżeńskie są bardzo podobne..pozdrawiam i jakbyś miała ochotę pogadać
      to pisz na priv.
    • ivone7 Re: no i się rypsło:-( 18.08.09, 21:13
      współczuję Ci bardzo..
      daj czasowi czas..poczucie własnej wartości da się odbudować..z
      trudem ale się da..dzieci, ciesz sie że są, poniewaz masz motor do
      normalnego funkcjonowania..
      Mam więcej lat od Ciebie..i dłużej jestem sama..i mam jeszcze
      nadzieję, że ktos pojawi się u mojego boku..ale nic na siłe..
      na wszystko musi być czas i miejsce..
    • undeadly Re: no i się rypsło:-( 18.08.09, 21:36
      Zabrakło mi powierza w płucach.... po prostu
      zabrakło....
      Przykro mi to napisać ale póki gdy nie musiał się
      jasno okreslić a już budowaliście związek było mu
      po prostu wygodniej. W chwili próby rozpoczęcia życia
      razem na dobre i złe po prostu stchórzył i uciekł.
      Przestraszył się prawdziwego życia.
    • scriptus Re: no i się rypsło:-( 18.08.09, 22:43
      Smutne sad
      Życie nie jest łatwe.
      Musisz zacząć od początku, najlepiej z kimś o symetrycznej sytuacji do Twojej, wtedy masz szansę ułożyć to wszystko, bo ten ktoś będzie Ciebie rozumiał, będzie miał te same problemy.
      Wiem, nie jest łatwo o faceta wychowującego dzieci, sądy je zwykle przyznaja matkom. Sam nie wiem, dlaczego.
      • lampka_witoszowska Re: no i się rypsło:-( 19.08.09, 00:14
        Scriptus, normalnie mnei rozbawileś tym tatusiem z dziećmi big_grinDD

        na co mu kobieta? i to ze swoimi dziećmi???
        żeby się zaczęla walka, kto ma lepsze i ładniejsze?
        takie wątki też juz były, tata umiał być krytyczny dla nie-swoich,
        za to swoje na rękach nosił i pod skrzydłami chronił
        - więc bilans mu wychodził ok smile))

        ps. a ja wiem, dlaczego częściej sądy przyznają opieke mamom ;P
        • scriptus Re: no i się rypsło:-( 19.08.09, 07:50
          Wy, kobiety rozwiedzione i okołorozwodowe, często czujecie się zawiedzione przez mężczyzn, nie rozumiecie, że między dziećmi i ojcami też istnieje duża więź. Większa niż Wam się wydaje. Trzeba wykopać faceta ze swojego życia, podrzeć fotografie, a najlepiej jeszcze z życia dziecka, które przecież jest "tylko Waszą" własnością.

          Ociupinkę przejaskrawiam umyślnie. Jednak uważam, że dzieci na pewno powinny pozostawać pod opieką ojców częściej, niż pozostają. Nie wszyscy rozwiedzeni ojcowie są tacy źli, a matki takie dobre
          • kasiapfk Re: no i się rypsło:-( 19.08.09, 08:55
            Scriptus, zgadzam się z tym, co piszesz smile
            Zdarzaja się fajni ojcowie (patrz mój eks). A dzieci nie są niczyją
            własnością, w dodatku niepokalane poczęcie to raz w historii się
            zdarzyło. Od tametj pory, dzieci mają i ojca i matkę. Jeśli oboje
            mają na uwadze dzieciaki - potrafią ułóżyć sobie współpracę
            rodzicielską.
          • lampka_witoszowska Re: no i się rypsło:-( 19.08.09, 11:05
            teraz powinnam napisać - wy mężczyźni rozwiedzeni albo
            okołorozwodowi to zawsze usiłujecie pokazać, że tak naprawdę... to
            zła kobieta była i każda, która nei przyznaje Wam racji tez jest zła

            ale napiszę powazniej - dorabiasz swoją ideologię do tematyki kobiet
            po lub w trakcie rozwodu, a temat dotyczy konkretnego przypadku

            nt. opieki nad dzieckiem po rozwodzie napisałam tylko jedno zdanie,
            nic więcej smile nie zapytałeś o nic, tylko pociągnąłeś swoje
            przemyślenia - bo dorabiasz swoją ideologię i nic więcej chwilowo
            Cię nei interesuje
      • ktosia_75 Re: no i się rypsło:-( 19.08.09, 21:54
        Chętniewink tylko gdzie takich poznać?smile. Ale poważnie - nie sądzę
        żeby to coś gwarantowało - ten facet owszem, był wolny (kawaler)
        ale sam pochodzi z rodziny rekonstruowanej - ma starszego brata
        przyrodniego. Wydawało się że aspekty wiązania się z kobietą z
        dziećmi są mu znane. Widać pomysł na życie mu się zmieniłsad.
        Przykro tylko że nie umiał mnie o tym w stosownym czasie i w
        odpowiedni sposób powiadomić. Też by bolało, ale może ciut mniej?
        Pewnie się pozbieram... Ale na razie nie wiem czy tego chcesad
        • cold.wind.blows Re: no i się rypsło:-( 19.08.09, 22:22
          Może zmienił mu się pomysł na życie, może stchórzył, a może coś
          innego. Nie wnikam. Ty też może się nigdy prawdy nie dowiesz. Spójrz
          na to inaczej, choć w tej chwili to marna pociecha dla Ciebie, Może
          dobrze się stało, że odszedł teraz. Co by było, gdyby był z Tobą z
          litości, poczucia lojalności, czy innych sobie znanych powodów.
          Możemy się domyślać, że skończyło by się podobnie za rok, może trzy,
          pięć, osiem... To jest bardzo prawdopodobny scenariusz. Straciłaś te
          kilka lat, ale pewnie zyskałaś kilka następnych. Wyobraź sobie tą
          sytuację np za trzy lata. Kupiłabyś to? Chyba nie.
    • mmilky Re: no i się rypsło:-( 20.08.09, 00:09
      szacunek za dlugi post...i tylko tyle
Pełna wersja