fajna.osoba
22.08.09, 18:00
Witam wszystkich.Ponieważ to głównie mąż był osobą utrzymującą dom
(ja zajmowałam się przez kilka lat wychowaniem dziecka),mąż
utrzymuje ,że nic mi się nie należy bo "na wszystko on
zapracował".Straszy mnie ponadto,że w razie orzekania o winie sąd
uzna mnie za winną rozpadu małżeństwa,bo to ja spakowałam walizki
swoje i dziecka.Oczywiście miałam poważne powody,których on i jego
rodzice nie przyjmują do wiadomości.Po rozstaniu mąż całkowicie
urwał ze mną kontakt,otworzył nowe konto,na które przelał wszystkie
oszczędności.Sprzedał mieszkanie.Zostałam sama zdana tylko i
wyłącznie na siebie. Chciałam zapytać,czy jeśli to ja czuję się
poszkodowana w całej sytuacji powinnam zgodzić się na rozwód bez
orzekania o winie? Co w takiej sytuacji z podziałem majątku? Nie
myślcie tylko,że jestem jakąś straszną babą,której zależy tylko na
pieniądzach.Jest dokładnie odwrotnie i gdyby nie fakt,że mąż
zostawił mnie i dziecko bez środków do życia pewnie zgodziłabym się
na wszystko byle tylko mieć to już za sobą.