brak checi dziecka do spotkan z ojcem

23.08.09, 16:23
Czy skoro dziecko sie umawia z tata na odwiedziny a potem sie mu odechciewa
(dziecku) to czy powinnam jakos wplynac na nie zeby jednak sie spotkalo czy po
prostu to olac - chce to chce jak nie to nie?
Sprawa krotka - lepsza kolezanka na dworzu niz tata.
Prosze o opinie bo ja mam wątpliwosci, czy sie wtracac czy nie.
    • a.niech.to Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 16:45
      Ile lat ma dziecko? Jak układały się dotąd stosunki między nim
      a ojcem?
      Ogólnie rzecz biorąc, koleżanka mogłaby poczekać.smile
      • takajuzpo Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 17:32
        Dobra kolezanka, widuja sie tylko w weekendy, az sie zacznie szkola, bo w tej
        chwili mloda jedzie do dziadkow na roboczy tydzien, do piątku.
        Wczesniej sie widywala z ojcem tak czesto jak "tylko on mogl", wiec bylo to raz
        na 3 tygodnie, dopiero ostatnio widuja sie co tydzien w weekend. Od dwoch razy
        mloda wybiera kolezanke niz ojca. Dosyc skryte dziecko, malo co mozna z niej
        wyciągnac. Nie wiem czemu tak jest i zastanawiam się czy interweniowac znaczy
        wypytac czemu nie chce sie widziec z ojcem, czy to moze po prostu fakt ze z ta
        kolezanka sie widuje tez raz na tydzien w weekend.
        Tak sobie glosno mysle..
        • takajuzpo Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 17:33
          Lat 9,5
          • a.niech.to Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 19:24
            Może trzeba zacząć od rozmowy z ojcem? Jedno jest pewne - żadnego
            przymusu. To dorosły jest dojrzałą osobą, wiec może spokojnie i z
            pełną wyrozumiałością poczekać. Może chodzi tylko o silną wieź z
            koleżanką przedkładaną nad mniej atrakcyjne w tym momencie spotkania
            z tatą, a po wakacjach wszystko wróci do normy.
    • useless00 Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 17:36
      A pomyśl, co czułabyś Ty, jako rodzic, którego dziecko za aprobatą drugiego rodzica, by olało?

      Nie wiem jakie są układy pomiędzy dzieckiem a ojcem, ale są pewne zasady: typu skoro z kimś się umówiłeś, trzeba dotrzymac słowa. Koleżanka nie może być ważniejsza niż ojciec itd. Zawszze można próbować - może spotkanie da się przesunąć? Może kolezanka przyjdzie później?

      Nic nie robiąc w tej sprawie, dajesz przyzwolenie na lekceważenie drugiej osoby z egoistycznych pobudek.
      • a.niech.to Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 19:28
        Dziecko to człowiek, więc należy mu się taki sam szacunek jak
        dorosłemu. Skoro wybiera inaczej niż byśmy sobie tego życzyli,
        należy rozmawiać, dążyć do zrozumienia sytuacji. Rozmawiać i z
        dzieckiem, i z ojcem.
        Nic na siłę.
      • takajuzpo Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 20:55
        Strzelasz egoistycznymi pobudkami a przeciez ja po prostu nie wiem co zrobic. To
        ze tatus sie ocknął po miesiącu blagalnych telefonow od dziecka i nagle sie
        zaczal czesciej widywac to znaczy ze co cud nad wisłą? Mam ochote zeby mieli
        dobre relacje i nic mu nie utrudniam, teraz tylko wychodzi ze dziecko woli
        kolezanke niz tatusia, jak myslisz o czyms to chyba swiadczy nie? Kolezanke ma
        caly dzien i podobno tatus zapewnil ze sie nie pogniewa ze dziecko woli zabawy
        na dworzu z rowiesnicą niz z nim. Wzwiązku sprawa zamknięta.
      • morekac Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 24.08.09, 14:24
        A ja mam pytanie: jaki podać argument w sytuacji, kiedy dziecko
        odmawia pójścia gdzieś z ojcem, jeśli tata jest z tych "słownych i
        punktualnych inaczej" - tzn. umawia się, a potem dość często albo
        się spóźnia (praktycznie reguła), albo wcale nie przyjeżdza
        (rzadziej, ale się zdarza)?
        • a.niech.to Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 24.08.09, 20:58
          Żadnego.
          Słowność obowiązuje także rodziców. Lekceważony młody człowiek ma
          prawo wyrazić swoje uczucia (odtrącenie, upokorzenie, zawód, żal,
          rozczarowanie, bunt) w dostępnej mu formie.
    • prezesik_1 Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 18:02
      Być może to jakiś syndrom ten brak chęci dziecka do spotkań z ojcem,
      szczególnie gdy występują niekorzystne relacje z jego matką, a wizja podwyżki
      alimentów realna.
      • takajuzpo Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 21:00
        Dobre smile
        Z matką stosunki są poprawne dopuki tatus nie walnie ze nie ma kasy na wakacje z
        dzieckiem. Nie podwyższam alimentów, nie utrudniam kontaktów, zawsze odbieram
        tel kiedy te nczlowiek dzwoni w przeciwienstwie do niego. Uwierz względem
        dziecka nasze wzajemne stosunki sa poprawne, rozwod spokojny, bez ciągania,
        zgrzytów i oskarżeń. Pierwszy moj klopot to brak checi dziecka do spotkan z
        ojcem. Byc moze juz rozumie co znaczy tak naprawde slowa tatusia: nie przyjade
        do Ciebie do dziadków bo jestem zmęczony po pracy, po 3 tygodniach braku
        widzenia. Kase mam gdzies, daje sobie rade.
    • triss_merigold6 Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 19:51
      Wtrąciłabym się zdecydowanie. Na korzyść spotkania dziecka ojcem.
      Bez przesady z tym super partnerskim traktowaniem dzieci.
      • a.niech.to Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 20:14
        Nie chodzi o przesadne bratanie się z małolatem, ale o rzetelne
        rozpoznanie sytuacji. Porozwodowe dzieci znajdują się w specyficznej
        sytuacji, w której nie zawsze łatwo im się odnaleźć. Może
        rzeczywiście trzeba Młodą deliktnie popchnąć w plecy? Niczego nie
        wyrokuję.
        Pracowałam wiele lat z dziećmi, jeśli coś się sprawdzało, to właśnie
        daleko idący szacunek do gówniarstwa i ostrożność w podejmowaniu
        działań.
        • tiny54 Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 20:38
          a może warto by zaproponować tacie ,by porozmawiał z dzieckiem na temat ich
          spotkan i chęci na nie ,lub nie ,jeśli mama nie stawia przeszkod , nie musi być
          ona pośrednikiem w relacji tata-corka.
          • takajuzpo Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 21:03
            Stad dzisiejsza ostra wymiana zdań. Mloda "powiedz tacie" a on "powiedz jej".
            Gluchy telefon to ja nie jestem. Ja chce wiedziec kiedy maja sie widziec i kiedy
            wraca. Co zreszta rzadko sie dowiaduje bo on nic nie mowi a Mloda czesto
            zapomina przekazać to co razem ustalili ale co tam.
            • a.niech.to Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 21:59
              takajuzpo napisała:

              > Mloda "powiedz tacie" a on "powiedz jej".
              To znamionuje konflikt, brak nici porozumienia.
          • a.niech.to Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 21:57
            Dziecku trudno jest wyrazić własne uczucia. Dorosłym znacznie
            łatwiej je rozszyfrować na podstawie zachowania dziecka. Sprawa
            dotyczy trojga, z czego na dwojgu ciąży odpowiedzialność za
            zapewnienie córce dobrego kontaktu tak z mamą jak i z tatą. Rodzice
            mają problem, muszą dojść do porozumienia, jak się z nim uporać, nie
            krzywdząc dziecka.
            Mama zna dziecko lepiej, jest z nim w większej bliskości i jej
            łatwiej przyjdzie wysondowanie, o co rzeczywiście chodzi. Ojciec ze
            swej strony powinnien się zastanowić nad swoją relacją z dzieckiem.
            Młodej nie można postawić w sytuacji przesłuchiwanej.
            Nie chodzi o pośrednictwo, bo to byłaby parodia układu między
            najbliższymi osobami.
      • wiosenka.pl wiek 24.08.09, 11:04
        triss_merigold6 napisała:

        > Wtrąciłabym się zdecydowanie. Na korzyść spotkania dziecka ojcem.
        > Bez przesady z tym super partnerskim traktowaniem dzieci.

        A do jakiego wieku byś się wtrącała?
        Też jestem bardzo ciekawa opinii, ale nie w sensie czy koleżanka czy
        ojciec ważniejszy. Tylko czy w ogóle (do jakiego wieku) matka
        powinna ingerować i wpływać na dziecko, że "ma iść", szczególnie w
        sytuacji gdy ojciec nie dąży do regularnych spotkań. Zresztą podobne
        pytanie można zadać w kontekście chociażby życzeń dla ojca.
        • triss_merigold6 Re: wiek 24.08.09, 12:07
          Gdzieś do 14-15 roku życia, myślę. Naciskałabym na spotkania z ojcem
          chyba, że dziecko miałoby realny powód żeby tych spotkań unikać -
          przemoc, ojciec pod wpływem alkoholu etc. U 9-latki fochy
          typu "koleżanka" bym olała w trybie natychmiastowym.
          • a.niech.to Re: wiek 24.08.09, 12:27
            Naciskając na dziecko, ryzykowałabyś bunt przeciwko matce.
            Kto wtedy pozostałby Młodej? Dochodzący tato? Zanegowana matka? Idąc
            nieco dalej, podwórze i koleżanka?
            Wiek metrykalny nie może być ostrą granicą. Dzieci rozwijają się i
            dojrzewają w bardzo różnym tempie.
            • wiosenka.pl Re: wiek 24.08.09, 12:41
              a.niech.to napisała:

              > Naciskając na dziecko

              Odrzućmy "naciskanie", pozostawmy "sugerowanie",

              > Wiek metrykalny nie może być ostrą granicą. Dzieci rozwijają się i
              > dojrzewają w bardzo różnym tempie.

              Oczywiście i na to musi być poprawka, niemniej wszystkie osiągają
              pełnoletność w wieku 18-lat, czyli uzależnianie czegoś od wieku jest
              czasami koniecznością.

              Kwestia niechęci do spotkań urasta do rangi problemu, gdy relacje są
              zaburzone, a "koleżanka" jest tu swego rodzaju wytrychem. Równie
              dobrze dziecko może woleć oglądnać film, poczytać książkę czy pograć
              na komputerze niż spotkać się/wyjechać gdzieś z tatą.
              • a.niech.to Re: wiek 24.08.09, 12:54
                wiosenka.pl napisała:

                > Odrzućmy "naciskanie", pozostawmy "sugerowanie",
                To już nie budzi mojego sprzeciwu.smile

                > Kwestia niechęci do spotkań urasta do rangi problemu, gdy
                > relacje są
                > zaburzone, a "koleżanka" jest tu swego rodzaju wytrychem.
                Ano właśnie, stąd rozwaga, wyczucie, ostrożność w podejmowaniu
                konretnych kroków.
                • wiosenka.pl Re: wiek 24.08.09, 13:44
                  a.niech.to napisała:


                  > > Odrzućmy "naciskanie", pozostawmy "sugerowanie",
                  > To już nie budzi mojego sprzeciwu.smile

                  No własnie, a czy w ogóle nawet sugerowanie (czyli jednak jakieś
                  wpływanie na dziecko) jest w każdym wieku na miejscu? Oczywiście
                  rozmowa na ten temat to obowiązek, ale na ile powinna być ona
                  ukierunkowana - to chyba dalej otwarte pytanie. Bo może jednak
                  lepsza obojętność i pójście na żywioł (pozostawienie problemu do
                  rozwiązania dorosłemu facetowi).

                  Ja słowa Tris odebrałam inaczej: są ustalone spotkania (przebywanie
                  z ojcem), dzieciak się stawia, bo jakiś równieśnik na horyzoncie,
                  przy czym brak merytorycznych podstaw do ograniczania ojcu kontaku z
                  dzieckiem. No to widomo, że w pewnym wieku to jednak nie dziecko
                  decyduje, co jak, z kim i kiedy. Ale autorka wątku ma chyba ciut
                  inny, bardziej złożony problem.

                  > Ano właśnie, stąd rozwaga, wyczucie, ostrożność w podejmowaniu
                  > konretnych kroków.

                  No własnie, i kolejne pytanie w nawiązaniu do słów autorki. Na ile,
                  takie kontakty mogą być ustalane tylko i wyłącznie przez 2 strony,
                  tj dziecko i ojca (z pominięciem właściwie matki, która stawiana
                  jest przed faktami). I pewnie to też należałoby rozpatrywać w
                  odniesieniu do wieku.
                  • a.niech.to Re: wiek 24.08.09, 14:03
                    wiosenka.pl napisała:

                    > czy w ogóle nawet sugerowanie (czyli jednak jakieś
                    > wpływanie na dziecko) jest w każdym wieku na miejscu? Oczywiście
                    > rozmowa na ten temat to obowiązek, ale na ile powinna być ona
                    > ukierunkowana - to chyba dalej otwarte pytanie. Bo może jednak
                    > lepsza obojętność i pójście na żywioł (pozostawienie problemu do
                    > rozwiązania dorosłemu facetowi).
                    Nie da się wypracować szczegółowych zasad postępowania, bo każda
                    konkretna sytuacja jest inna.
    • takajuzpo Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 21:08
      Chce tylko zrozumiec i wdrozyc, co moge albo co powinnam zrobic, czy w ogole cos
      robic. Pogadalysmy dzisiaj i obie strony dolszy do porozumienia - ojciec i
      mloda. Oby tak bylo zawsze. Ale tak na zaś, mysle ze pogadam jeszcze z nia o
      niedotrzymywaniu obietnic i powinno to cos przyniesc. Dzieki bardzo za wszystkie
      odpowiedzi. Kazdą.
    • julka1800 Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 23.08.09, 21:21
      wydaje mi sie ze 9letnie dziecko juz wie, ze nalezy dotrzymywać,
      zatem jesli najpierw umówiło sie z tata a potem nadarzyła się okazja
      zabawy z koleżanką/kolega, i nalezałoby je lekko nakierunkowac na
      dotrzymanie obietnicy danej tacie.
      Chyba ze pod tym kryje sie coś jeszcze (w międzyczasie rozmawiali
      telefonicznie i cos poszlo nie tak/pokłócili się)


      www.youtube.com/watch?v=S89z3wSFbfA
      • tiny54 Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 24.08.09, 08:22
        pewnie za tym coś się kryje ,bo na pewno dziewięcioletnie dziecko wie ,że należy
        słowa dotrzymać ,
        Jeśli jest problem ,to wypada go w miarę możliwości rozwiązać.
    • alabama8 Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 24.08.09, 14:41
      Odpowiedź jest jedna: nie jesteś stroną w sprawie.
      Tyle. Już. Finito. To nie twój biznes. To nie twoja para kaloszy. To
      nie twój interes.
      Postaraj się nie interewniować, to kwestia która powinna zostać
      rozwiązana pomiędzy zainteresowanymi. Pozwól ojcu się wykazać, coś
      wymyślić, pokombinować, wozić młodą na basen, czy zabierać na
      zajęcia dodoatkowe. Niech coś wymyśli.
      • morekac Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 24.08.09, 15:01
        jak nie mój biznes? ja nie interweniuję, ale czasem bym się pozbyła
        całej młodzieży i pobimbała w spokoju, a tu mi jakaś jedna sztuka
        zostaje na stanie... W ciągu roku te zajęcia dodatkowe jakoś
        działają, ale w weekendy i w wakacje czasem jest problem. Niestety,
        argument "jeśli się umówiłaś i nie idziesz na spotkanie, to znaczy,
        że lekceważysz drugą osobę" jest obosieczny, zwłaszcza przy rodzicu
        z natury niepunktualnym...
        • takajuzpo Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 24.08.09, 17:55
          No wlasnie o to mi chodzi. O to niedotrzymywanie slowa. Z tego co wiem dogadali
          sie i jest ok. Okazja bo jest kolezanka a z drugiej strony bo nie dotrzymuje
          slowa. Chociaz w sumie ojciec tez potrafil przekladac spotkania, czy wrecz sie
          nie odzywac. Obawiam sie ze mloda moze robic to samo co on, nauczona
          postepowaniem taty. Nie problem z wtrącaniem, tylko po prostu nie wiem czy to
          robic i co mowic. Jak widac macie rozne zdania na ten temat, czytam i kombinuje
          ale mysle ze o dotrzymywaniu slowa z nia napewno pogadam.
          • a.niech.to Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 24.08.09, 21:05
            Może Młoda się chce na ojcu odegrać? Nie masz wpływu na zachowanie
            ex, ale możesz mu wytłumaczyć, co czuje zawiedzione dziecko. Córce
            warto podsunąć, żeby powiedziała tacie, co czuje, gdy ją zawodzi.
      • a.niech.to Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 24.08.09, 21:02
        alabama8 napisała:

        > Odpowiedź jest jedna: nie jesteś stroną w sprawie.
        Nie jest stroną, ale dla dobra dziecka pomoże ojcu dotrzeć do źródła
        konfliktu i go wyeliminować. Rozmawiamy o 9latce. To dziecko za mało
        dojrzałe, aby radzić sobie w dorosłych sytuacjach.
        Czasami o pomoc bywa proszony psycholog, dlaczegóż nie miałaby
        udzielić jej matka?
    • nangaparbat3 Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 24.08.09, 22:29
      Zero watpliwości - umowila sie, slowa sie dotrzymuje.
      Jeśli jednak nie jest kolezanka dostępna na co dzień, mozna prosic ojca, zeby
      wymyslil jakies spotkanie, w ktore da sie właczyc koleżanke - na przyklad
      wspolne zoo. Bonus dla niedzielnego taty: możliwosc obserwowania corki w
      kontakcie z rowieśnicą.
      • blackglass Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 25.08.09, 10:54
        takajuzpo napisała:
        Pierwszy moj klopot to brak checi dziecka do spotkan z
        ojcem. Byc moze juz rozumie co znaczy tak naprawde slowa tatusia...

        Dziecko nie zachowuje się tak bez powodu...
        To raczej tata powinien się tym martwić a nie ty...
        Ja mojemu kazałam dotrzymywać słowa i iść z tata jak się umawiałam...
        dziecko nie miało ochoty i czuło się zmuszane...efekt większa niechęć do ojca...
        Dlaczego wymagać od dziecko słowności kiedy sam ojciec nie jest słowny??
        • tricolour Dlaczego wymagać słowności? 25.08.09, 11:46
          Bo to jest wartość sama w sobie, a nie wynik podglądania innych i
          uzależniania swojego zachowania od czyjegoś.
          • morekac Re: Dlaczego wymagać słowności? 25.08.09, 12:13
            Dzieci uczą się słowności od dorosłych, a nie dlatego, że jest to
            wartość sama w sobie. Jeśli wymagamy czegokolwiek od dziecka - to
            jeśli sami nie stosujemy tych samych zasad względem siebie,
            wychodzimy na wrednych hipokrytów.
            • tricolour A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań? 25.08.09, 12:36
              Popatrz dalej jeden krok do przodu i zauważ, że słowność nie wynika
              z niczyjego zachowania, a jest cechą polegającą na tym, że
              deklaracja nie rózni sie od zachowania - to jest wartość: ta
              spójność.
              • morekac Re: A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań 25.08.09, 15:21
                Hm, ja bym nie przyjmowała za wartość spójności poglądów i zachowań,
                bo tak zrozumiałam "słowność nie wynika
                > z niczyjego zachowania, a jest cechą polegającą na tym, że
                > deklaracja nie rózni sie od zachowania - to jest wartość: ta
                > spójność.". W ten sposób ktoś, kto twierdzi, że "jak się baby nie
                bije, to jej wątroba gnije" i potem ową babę lejący prezentuje się
                dosyć spójnie... ale czy akurat owa spójność jest wartością?
                Jeśli ojciec jest z kategorii "odwoływaczy spotkań"
                albo "nieprzychodzaczy" na umówione wcześniej spotkania - jak można
                wobec dziecka użyc argumentu "Powinieneś iść na to spotkanie, bo się
                umówiłeś, a na umówione spotkania się chodzi". Średnio rozgarnięta 9-
                czy 10-latka, której 'po prostu się nie chce', ma atrakcyjniejsze
                perspektywy spędzenia tego czasu (chociażby zabawę z koleżanką...),
                zbije takie argumenty w 5 sekund pytaniem "A dlaczego tata może nie
                przyjść na umówione spotkanie ze mną, a ja muszę? Bo mi się akurat
                nie chce..." No i co wtedy odpowiedzieć?
                • tricolour Odpowiedź jest bardzo prosta... 25.08.09, 15:27
                  ... jeśli coś się obiecało, to słowa trzeba dotrzymać. Można przy
                  tym powołać się na przykre uczucia, które w dziecku wzbudziła
                  niesłownośc ojca i pokazać na tym przykładzie jak niesłowność wpływa
                  na drugą stronę.

                  I rzecz najważniejsza: to my swoim zachowaniem określamy obszar
                  działania innych wobec nas. Jeśli jesteśmy słowni, to oczekujemy
                  słowności wobec nas. Jeśli robimy z gęby cholewę, to pozwlamy także
                  na takie samo zachowanie i nie nie możemy mieć pretensji.

                  Dzieku także trzeba wpoić, że czasem trzeba wykonać pracę POMIMO
                  TEGO, że się nie chce. Inaczej nauczy się np. niepłacenia alimentów,
                  bo komu to sie chce?
                  • takajuzpo Re: Odpowiedź jest bardzo prosta... 26.08.09, 00:09
                    > ... jeśli coś się obiecało, to słowa trzeba dotrzymać. Można przy
                    > tym powołać się na przykre uczucia, które w dziecku wzbudziła
                    > niesłownośc ojca i pokazać na tym przykładzie jak niesłowność wpływa
                    > na drugą stronę.
                    >
                    > I rzecz najważniejsza: to my swoim zachowaniem określamy obszar
                    > działania innych wobec nas. Jeśli jesteśmy słowni, to oczekujemy
                    > słowności wobec nas. Jeśli robimy z gęby cholewę, to pozwlamy także
                    > na takie samo zachowanie i nie nie możemy mieć pretensji.
                    >
                    > Dzieku także trzeba wpoić, że czasem trzeba wykonać pracę POMIMO
                    > TEGO, że się nie chce. Inaczej nauczy się np. niepłacenia alimentów,
                    > bo komu to sie chce?

                    Tri, masz racje.
                • nangaparbat3 Re: A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań 25.08.09, 15:33
                  morekac napisała:
                  > Jeśli ojciec jest z kategorii "odwoływaczy spotkań"
                  > albo "nieprzychodzaczy" na umówione wcześniej spotkania - jak można
                  > wobec dziecka użyc argumentu "Powinieneś iść na to spotkanie, bo się
                  > umówiłeś, a na umówione spotkania się chodzi". Średnio rozgarnięta 9-
                  > czy 10-latka, której 'po prostu się nie chce', ma atrakcyjniejsze
                  > perspektywy spędzenia tego czasu (chociażby zabawę z koleżanką...),
                  > zbije takie argumenty w 5 sekund pytaniem "A dlaczego tata może nie
                  > przyjść na umówione spotkanie ze mną, a ja muszę? Bo mi się akurat
                  > nie chce..." No i co wtedy odpowiedzieć?

                  Żartujesz, prawda?
                  Nawet mlodsze dziecko zrozumie, ze tata źle zrobil nie dotrzymujac słowa, i ze
                  nie jest to zaden argument, by podobnie źle postepowac.
                  Chyba ze nie jest sie w stanie wyjsc poza zasadę "wet za wet".
                  Inna sprawa, ze ja powiedzialabym ojcu przy dziecku: kiedy umawiasz sie i nie
                  przychodzisz, jest jej bardzo przykro. Prosimy, zebys dotrzymywal slowa.
                  Mialam ten problem, ex spoźnial sie po dziecko godzinę - dwie - bez uprzedzenia,
                  mowienie nie pomagalo, wreszcie ktoregoś dnia po polgodzinnym spoźnieniu i braku
                  sygnału zapakowalam mloda do auta i pojechalysmy do kina. Zadzwonil spod naszego
                  domu 5 minut później, spokojnie wyjasnilam, co, jak i dlaczego (ze celem bylo
                  uchronirenie dziecka przed bolesnym oczekiwaniem, a nie odegranie sie na nim).
                  Podziałało.
                  • morekac Re: A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań 25.08.09, 16:11
                    Nie żartuję. Cytat żywcem z 10-latki wzięty. Ojciec jest jaki jest
                    (z tych punktualnych inaczej), młodym się czasem nie chce i wtedy
                    wyciągną każdy argument, by nie iść.
                    Też już ostatnio doszłyśmy do wniosków z ewakuacją do kina czy
                    gdziekolwiek, ale nie sądzę, żeby podziałało. Raczej tatuś
                    smiertelnie się obrazi i wogóle przestanie się kontaktować z
                    dziećmi, nie mówiąc o tym, że będzie to dla niego znacznie
                    wygodniejsze. Już miał taki moment "obrażenia", ale lekkie
                    przemówienie do rozsądku pomogło.
                    • a.niech.to Re: A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań 25.08.09, 16:28
                      morekac napisała:

                      > Raczej tatuś
                      > smiertelnie się obrazi i wogóle przestanie się kontaktować z
                      > dziećmi, nie mówiąc o tym, że będzie to dla niego znacznie
                      > wygodniejsze. Już miał taki moment "obrażenia", ale lekkie
                      > przemówienie do rozsądku pomogło.
                      Nieciekawie to brzmi: obrażający się tatuś. Jeśli jeszcze staje na
                      pozycji łaskawcy, macie do czynienia z szantażem emocjonalnym.
                      Jeśli tak jest, źle wróżę ojcostwu w Twojej rodzinie.
                      • morekac Re: A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań 25.08.09, 16:46
                        Ja od dawna źle wróżę, niestety, ale nie jestem odpowiedzialna za
                        postępowanie skądinąd dorosłego faceta. Ten typ już tak ma,
                        niestety.
                    • nangaparbat3 Re: A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań 25.08.09, 21:08
                      morekac napisała:

                      > Nie żartuję. Cytat żywcem z 10-latki wzięty. Ojciec jest jaki jest
                      > (z tych punktualnych inaczej), młodym się czasem nie chce i wtedy
                      > wyciągną każdy argument, by nie iść.

                      Ja się domyslam, ze "argument" to autentyk, ale ze Ty chcesz ten argument uznac,
                      to sie dziwię.
                      Dla mnie bylaby to swietna okazja, by pogadac z mlodą, ze zasada odpowiadania
                      pieknym za nadobne jest do bani i niczemu nie sluzy, i ze wszyscy popelniaja
                      błedy, nawet rodzice - ale to wcale nie usprawiedliwia naszych błedów.
                      Dziewieciolatka juz wie, ze mama i tato nie są doskonali - jesli jedno z nich
                      nie dotrzymuje słowa, a drugie na odwrot, dziecko ma wybor. Co wiecej, z moich
                      doswiadczen z najrozniejszymi dziecmi, nie tylko wlasnym, wynika, ze dzieci -
                      byle je w tym wesprzec - gotowe sa wybrac wariant powszechnie uwazany za
                      słuszny, nawet jesli jedno - a nawet oboje - z rodzicow go nie stosują.
                      • morekac Re: A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań 26.08.09, 10:41
                        To nie jest odpowiedż pięknym za nadobne. Raczej chodzi o to, że
                        doskonale wykorzystuje tego typu argumenty celem usprawiedliwienia
                        swojego niechcenia. Trudniej byłoby jej stosować te argumenty, gdyby
                        tata był nieco bardziej systematyczny i punktualny, nieprawdaż?
                • a.niech.to Re: A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań 25.08.09, 15:46
                  morekac napisała:

                  > Hm, ja bym nie przyjmowała za wartość spójności poglądów i
                  zachowań,
                  Psychologia natomiast uznaje, że spojność przekonań i postępowania
                  jest warunkiem zdrowia psychicznego.

                  > kto twierdzi, że "jak się baby nie
                  > bije, to jej wątroba gnije" i potem ową babę lejący prezentuje się
                  > dosyć spójnie... ale czy akurat owa spójność jest wartością?
                  Samo przekonanie jest błędne. Sama spójność jest wartością, gdyż
                  przemocowcy rzadko mają problemy natury moralnej, które negatywnie
                  wpływałyby na ich psychiczny dobrostan. Zniekształcenia osobowości
                  ofiar błędnych przekonań leczy się czasem latami.

                  > Jeśli ojciec jest z kategorii "odwoływaczy spotkań"
                  > albo "nieprzychodzaczy" na umówione wcześniej spotkania - jak
                  można
                  > wobec dziecka użyc argumentu "Powinieneś iść na to spotkanie, bo
                  się
                  > umówiłeś, a na umówione spotkania się chodzi". Średnio rozgarnięta
                  9-
                  > czy 10-latka, której 'po prostu się nie chce', ma atrakcyjniejsze
                  > perspektywy spędzenia tego czasu (chociażby zabawę z
                  koleżanką...),
                  > zbije takie argumenty w 5 sekund pytaniem "A dlaczego tata może
                  nie
                  > przyjść na umówione spotkanie ze mną, a ja muszę? Bo mi się akurat
                  > nie chce..." No i co wtedy odpowiedzieć?
                  ...że ojciec postępuje źle. Natomiast przymusu spotykania się z
                  ojcem nie dopuszczam. Dziecku odebranoby wtedy poczucie tak ważnej
                  spójności.
              • morekac Re: A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań 25.08.09, 15:23
                A dorośli swoje wzorce zachowań czerpią od swoich rodziców? Innych
                dorosłych? Nasiąkają nimi mimochodem w dzieciństwie i młodości?
                • tricolour Nie tylko z tego, co wymieniłaś... 25.08.09, 15:29
                  ... przede wszystkim z zasad i systemu wartości, a te nie zależą od
                  innych tylko je się nosi w sobie.

                  Jeśli się w ogóle ma co nosić - rzecz jasna.
                  • a.niech.to Re: Nie tylko z tego, co wymieniłaś... 25.08.09, 15:54
                    tricolour napisał:

                    > ... przede wszystkim z zasad i systemu wartości, a te nie zależą
                    od
                    > innych tylko je się nosi w sobie.
                    Przekształca się je, przewartościowuje. Człowiek jest istotą
                    plastyczną, przeważnie rozumną.
                    • tricolour Tak jest... 25.08.09, 15:57
                      ... zachowanie to jest świadomy wybór i czasem nawet - ten
                      wymieniony gdzie indziej - złodziej wraca do takich zachowań, które
                      dopuszcza wobec siebie... więc nie kradnie.

                      No wręcz gołym okiem widać spójność "nie kradnij" która nie
                      ogranicza swoim zakazem, ale daję większą wolność.
                • a.niech.to Re: A dorosli skąd czerpią wzorce swoich zachowań 25.08.09, 15:52
                  Dokładnie tak. Nie tylko rodzice są wzorami, także środowisko
                  kultura stanowią ich zasób.
                  Przy czym zawsze słowa nie mają najsilniejszego wpływu
                  wychowawczego. Jeśli złodziej będzie pouczał latorośl, że nie wolno
                  kraść, młode ma i tak ogromną szansę, żeby kontynuować dzieło ojca.
                  Na koniec dojrzały człowiek sam wybiera normy etyczne, którym
                  pozostaje wierny, albo i nie.
          • blackglass Re: Dlaczego wymagać słowności? 25.08.09, 12:21
            tricolour napisał:

            > Bo to jest wartość sama w sobie, a nie wynik podglądania innych i
            > uzależniania swojego zachowania od czyjegoś.
            Mylisz się, słowność jest tez wypadkową podglądania innych i uzależniania
            swojego zachowaniu od innych...
            • tricolour To bądź konsekwentna... 25.08.09, 12:33
              ... i pobitym kobietom "tłumacz", że zebrały ze względu na
              uzależnianie zachowania swoich mężów od innych.
    • pokopanka Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 25.08.09, 11:35
      moja córka boi się ojca
      tak dziś powiedziała pani psycholog, na kolejnym spotkaniu
      jest przepełniona żalem do niego za niesłowność i niedotrzymane
      obietnice
      dopuszcza jego wizyty w domu (znaczy w ciągu ostatnich 4 tyg były
      takie 2 po 2godz.), a teraz tata po wędrowaniu wraca "na swoje",
      czyli będzie co dzień, nie wiem jak długo
      w każdym razie z pełną argumentacją konsekwentnie odmawia wyjść z
      nim, (ma złe doswiadczenia z poprzednich)
      nie naciskam i nie zamierzam naciskać
      zrobiłam błąd wybielając go i chroniąc ją przed prawdziwym jego
      obliczem, teraz obie płacimy sad
      bardzo nad tym ubolewam, myślałam, że rozwodzimy się tylko my, a nie
      on z nią, jak bardzo się myliłam...
      • blackglass Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 25.08.09, 12:26
        pokopanka napisała:
        że rozwodzimy się tylko my, a nie on z nią, jak bardzo się myliłam...

        Oni rozwodzą się nie tylko ze swoimi żonami, przestaje im zależeć na dziecku
        kiedy przestają kochać ich matkę, dziecko przestaje byc ich rodziną kiedy się
        rozwiodą itp. itd to te "kurestwa" niedojrzałych egoistycznych chłopców wink
        Trzeba się do tego przyzwyczaić i tyle wink
    • piotras47 Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 26.08.09, 18:08
      ja jestem takim niechcianym ojcem, moja corka wybiorczo traktuje sam fakt
      spotkania sie ze mna. Od dwoch miesieczy (od poczatku wakacji) nie miala dla
      mnie czasu, kolezanki sa wazniejsze ...
      • a.niech.to Re: brak checi dziecka do spotkan z ojcem 26.08.09, 22:18
        piotras47 napisał:

        > Od dwoch miesieczy (od poczatku wakacji) nie miala dla
        > mnie czasu, kolezanki sa wazniejsze ...
        Dlaczego? Jesteś dla nie nudnym towarzystwem? Nie łapiecie wspólnej
        fali?
        • wiosenka.pl nudny tata? pat? 27.08.09, 09:24
          a.niech.to napisała:

          > Dlaczego? Jesteś dla nie nudnym towarzystwem? Nie łapiecie wspólnej
          > fali?

          Do tego mozna dodać:
          - brak empatii i egocentryzm
          - robienie z siebie ofiary i osoby poświęcającej się
          - oczekiwanie wdzięczności i zachwytu


          Gdy jeszcze weźmiemy pod uwagę naturalne z wiekiem zmniejszenie
          potrzeby spędzania wolnego czasu z rodzicami (bo właśnie coś innego
          ważniejsze w danej chwili)to mamy sytuację, jaką mamy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja