Rozwodnik, ale nie ze swojej winy!

26.08.09, 21:33
Kiedyś z przyjaciółką czytałyśmy anonse towarzyskie w gazecie, zauważyłyśmy że
rozwodnicy najczęściej dodawali, że są bez winy wink
Czy są tu więc jacyś "winni" rozwodnicy?
    • undeadly Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 26.08.09, 22:01
      Ja jestem wink
      tylko bez rozczulania się nad moją odwagą proszę tongue_out
      • a.niech.to Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 26.08.09, 22:04
        undeadly napisał:

        > Ja jestem wink
        > tylko bez rozczulania się nad moją odwagą proszę
        Szacun!
        • undeadly Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 26.08.09, 23:54
          miało być bez rozczulania się....
          • cleer13 Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 08:14
            No jasne, że nikt nie czuje się winny. Mój były, klasyczny
            seksoholik, kiedyś zwany babiarzem lub łajdakiem - uznal ,że musimy
            się roztac przez mnie, bo gdybym nie szukała, nie sprawdzała, nie
            grzabała np w historii w komp. to moglibyśmy tak sobie żyć bardzo
            dlugo. A on jest po prostu normalnym facetem i ma okreslone
            potrzeby. Ja głupia idealista po prostu tego nie rozumiem i mam
            jakieś oczekiwania. Gdybym potrafiła nabrac dystansu do tych
            kobiet , to wszystko byłoby ok. A co, nie robił w niedzielę sniadań
            i kawy codsziennie rano. Ot co!
    • fragile66 Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 09:40
      Ja mam orzeczoną winę obu stron w rozpadzie małżeństwa, apelacja ex -
      w której domagała się zmiany wyroku na orzeczenie mojej wyłącznej
      winy - odrzucona.

      Więc mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nie jestem bez winy.
      • takisiakinijaki Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 10:09
        Nie ma ludzi rozwiedzionych - 'niewinnych'...
        Bo czyż nie jest jednak 'winą' np. to, że myśleliśmy że partner/ka
        jest zdecydowana, ma silny charakter, a z czasem twierdziliśmy, że z
        niego/niej cholerny, apodyktyczny dyktator ;o) ?
        Fakt, ktoś z czymś zawalił... ale widziało się to, co chciało się
        widzieć... a teraz jesteśmy zaskoczeni?
    • iwona.ana1 Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 09:59
      jasne tongue_out wszyscy są bez winy tongue_out
      mnie też rozkładały na łopatki takie anonse smile
      i tak sobie myślałam gdyby się zwiazać z takim Panem to zawsze
      wszystko co by się nie układało pewnie byloby przeze mnie? smile

      ja tam uważam, że zawsze wina leży po obydwu stronach
      a każdy ma swoją prawdę smile
      • takisiakinijaki Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 10:38
        Najbardziej zastanawiające jest jednak to jak wiele osób 'łapie' się
        na takie wersje wydarzeń, jakie ktoś im przedstawia.

        Ale tu znowu występuje 'syndrom wielkiej wiary w człowieka'
        pomieszany z 'syndromem wielkiej potrzeby miłości i stworzenia
        związku' - to co zresztą i nas nie omineło w fazie zakochania ;O)

        Wiecie - to ta słynna 'strrrraszna exia' -
        wściekle/grube/stare/głupie/pazerne/złośliwe babsko (dowolne
        skreslić) i ten równie słynny 'wredny ex' -
        pijak/seksoholik/niepłacący/okontaktyniezabiegający/agresywny kawał
        drania (dowolne skreślić).

        Zastanawiające jest tylko to - gdzie oni się ogłaszają, gdzie żyją,
        gdzie pracują jak my się z nimi nie spotykamy?
        surprised)
        • iwona.ana1 Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 10:59
          takisiakinijaki napisał:

          > Najbardziej zastanawiające jest jednak to jak wiele osób 'łapie'
          się
          > na takie wersje wydarzeń, jakie ktoś im przedstawia.
          >


          ja tam twierdzę, że swój przyciąga swego
          a raczej przyciagamy takich partnerów na jakich "uważamy", że
          zasługujemy
          chcemy łykać takie teksty to łykamy
          ja na wiele spraw podczas trwania małżeństwa przymykałam oczy tongue_out
          dziś się z tego śmieje
          ale kiedyś nie chciałam tego widzieć... nie byłam gotowa?
          ludzie w przedziwnych układach trwają latami
          a wszystko to spełnia określone funkcję
          ból przychodzi wtedy kiedy jedna osoba chcę zmian i jest na nie
          gotowa a druga osoba chciałaby żyć jak żyła...

          > Ale tu znowu występuje 'syndrom wielkiej wiary w człowieka'
          > pomieszany z 'syndromem wielkiej potrzeby miłości i stworzenia
          > związku' - to co zresztą i nas nie omineło w fazie zakochania ;O)
          >
          >

          przychyliłabym się bardziej w tą drugą stronę
          i dodała "potrzeba udowodnienia sobie, że to nie nasza wina była, że
          zasługujemy na coś lepszego"




          • cleer13 Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 11:49
            O to, to. Mój pierwszy ex zakochał się w innej, musiało to trochę
            trwać, bo dziecko urodziło mu się w 3 miesiące po naszym rozwodzie.
            Drugi wykorzystywał tę wiedzę. Ile razy mialam pretensje czy
            podejrzenia, wmawial mi ,że mam skazę po pierwszym związku,
            podejrzewam wszędzie zdradę i powinnam się leczyć. Na tej zasadzie
            wytrwałam kilka ładnych lat. Prawie już uwierzyłam,że wszystko
            dzieje się w mojej wyobraźni. Trochę trwało, zanim dotarło do
            mnie ,że daję się oszukiwać. A swoją drogą, czy ja przyciągam po
            prostu facetów, ktorzy mają gen zdrady w sobie?
            • a.niech.to Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 16:45
              cleer13 napisała:

              > czy ja przyciągam po
              > prostu facetów, ktorzy mają gen zdrady w sobie?
              Nie, zdardzaczy jest zatrzęsienie.
              • iwona.ana1 Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 28.08.09, 08:56
                a.niech.to napisała:

                > cleer13 napisała:
                >
                > > czy ja przyciągam po
                > > prostu facetów, ktorzy mają gen zdrady w sobie?
                > Nie, zdardzaczy jest zatrzęsienie.


                smile smile

                wierzę w MOC przyciagania
                ale nie sposób mi sie nie zgodzić z Aniechto smile
    • hell Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 12:02
      Czy są tu więc jacyś "winni" rozwodnicy? ....Tak ja.
    • tricolour No to z innej strony... 27.08.09, 16:55
      ... można zadać pytanie ile kobiet mając ewidentnego winnego w domu
      chciało sprawy "bez orzekania winy" żeby było szybciej, bez brudów
      itp.

      Akurat na takie pytanie można znaleźć dość łatwo odpowiedź po
      lekturze forum. Są nawet całe dyskusyjne wątki, długie bardzo.

      Jeśli zatem żona alkoholika, przemocowca itp wnosi, by sąd w imieniu
      Rzeczypospolitej napisał, że małżonek jest bez winy - to jest bez
      winy tym bardziej w kronice towarzyskiej.

      smile
      • iwona.ana1 Re: No to z innej strony... 28.08.09, 08:55
        tricolour napisał:

        > ... można zadać pytanie ile kobiet mając ewidentnego winnego w
        domu
        > chciało sprawy "bez orzekania winy" żeby było szybciej, bez brudów
        > itp.
        >
        > Akurat na takie pytanie można znaleźć dość łatwo odpowiedź po
        > lekturze forum. Są nawet całe dyskusyjne wątki, długie bardzo.
        >
        > Jeśli zatem żona alkoholika, przemocowca itp wnosi, by sąd w
        imieniu
        > Rzeczypospolitej napisał, że małżonek jest bez winy - to jest bez
        > winy tym bardziej w kronice towarzyskiej.
        >
        > smile


        a rozwiń "ewidentnie winny" smile smile smile co ten zwrot zawiera? smile

        rozwód bez orzekania o winie nie rozstrzyga kto ile winy ponosi za
        rozpad małżeństwa
        i czy ktoś był czy nie byl winny
        on po prostu o to pomija smile
        co nie jest jednoznaczne z tym, że mąż i żona winni nie byli smile
        • tricolour Jest rozwinięte... 28.08.09, 09:32
          ... "Jeśli zatem żona alkoholika, przemocowca itp wnosi, by sąd w
          imieniu Rzeczypospolitej napisał, że małżonek jest bez winy - to
          jest bez winy tym bardziej w kronice towarzyskiej".

          POMINIĘCIE orzekania winy - jak trafnie zauważyłaś - nie oznacza, że
          winnego nie ma tylko oznacza, że winę pominięto - to prawda. Z tym
          jednak, że prawda szmatławej jakości wobec czego nie można oczekiwać
          lepszego traktowania przez innych.
          • iwona.ana1 Re: Jest rozwinięte... 28.08.09, 09:46
            tricolour napisał:

            > >
            > POMINIĘCIE orzekania winy - jak trafnie zauważyłaś - nie oznacza,
            że
            > winnego nie ma tylko oznacza, że winę pominięto - to prawda. Z tym
            > jednak, że prawda szmatławej jakości wobec czego nie można
            oczekiwać
            > lepszego traktowania przez innych.

            ojej

            jaka prawda smile?
            skoro nic nie stwierdzono nie można mówić o prawdzie czy kłamstwie
            nie zajęto stanowiska w tej sprawie i tyle

            dopiero zamieszczenie anonsu typu "rozwód nie z mojej winy" moze być
            tą jak to nazywasz prawdę szmatławej jakości smile

            wile osób ma tendencję do zwalania winy na otoczenie
            niech sobie tak żyją - ich sprawa

            wolę osoby biorące odpowiedzilność za swoje czyny i za to co ich
            spotyka na siebie smile
            a taki zapisek gdzieś tam w jakimś profilu daje już od początku dużo
            do myślenia smile
            • tricolour Chyba nie zrozumiałaś ... 28.08.09, 09:55
              ... piszę bowiem o sytuacji, że żona alkoholika lub przemocowca
              celowo pomija fakt będący podstawą rozwodu, by uzyskać go szybciej
              lub łatwiej.

              Nie można więc powiedzieć "skoro nic nie stwierdzono". Jest wręcz
              przeciwnie: wprowadzono sąd w błąd dla osiągnięcia korzyści, co daje
              moralne prawo drugiej stronie do tego samego na zasadzie: jeśli żona
              uważa, że picie i lanie nie jest istotne dla sprawy o rozwód, to nie
              może być istotne dla innych spraw małżeńskich mniejszej wagi.
              • iwona.ana1 Re: Chyba nie zrozumiałaś ... 28.08.09, 10:09
                czasami jest tak, że zona nie ma sił na ciąganie świadków
                chce się jak najszybciej i jak najmniej boleśnie uwolnić od męża
                a skoro się dogadali w tej kwesti i nie potrzeba roztrzasać tego
                przed sądem
                to dlaczego nie?
                nikt tu przeciez nie rozstrzyga kto jest winny a kto nie

                w sumie to nie wiem
                dywaguje tylko
                nie miałam ani alkoholika ani takiego co by tłukł wink

                moze masz rację, że w takich przypadkach należy domagać się rozwodu
                z orzekaniem o winie

                pisząc w tym wątku miałam na myśli raczej to, że jeżeli nawet
                przyczyną rozwodu jest niezgodność charakterów, celów zyciowych...
                to nigdy nie można mówić "rozwód bez mojej winy"
                a moze można?
                może po prostu coś się kończy i tyle...

                teraz to sama już sie zapętliłam heh smile
                • tricolour Wiesz, ja też rozumiem... 28.08.09, 10:12
                  ... że ktoś nie ma siły na sądy i chce jak najszybciej uwolnić się z
                  matni.

                  Rozumiem, ale taka decyzja ma konsekwencje, może także w takiej
                  postaci, że anons zawiera naciąganą treść.

                  "nigdy nie można mówić "rozwód bez mojej winy" - jest w tym wiele
                  prawdy.
                  • iwona.ana1 Re: Wiesz, ja też rozumiem... 28.08.09, 10:31
                    tricolour napisał:

                    > ... że ktoś nie ma siły na sądy i chce jak najszybciej uwolnić się
                    z
                    > matni.
                    >
                    > Rozumiem, ale taka decyzja ma konsekwencje, może także w takiej
                    > postaci, że anons zawiera naciąganą treść.
                    >
                    > "nigdy nie można mówić "rozwód bez mojej winy" - jest w tym wiele
                    > prawdy.

                    słuchaj ... smile
                    jak ktoś już prawdę naciąga od samego początku zamieszczając taki
                    anons ... sam sobie robi krzywdę bo zapewnie znowu stworzy związek
                    oparty na zakłamaniu
                    pewnie będzie znowu święcie wierzył w to, że to świat go krzywdzi a
                    on nikogo

                    tyle tylko, że on może być przekonany, że to jest prawda to co
                    pisze...
                    no tak zapomniałam
                    każdy swoja prawdę ma


                    ja staram się takich ludzi omijać z daleka

                    a ktoś kto mi mówi "rozwód ... ale bez mojej winy!" - na starcie
                    jest spalony
                    moze sobie w to wierzyć
                    ja tego nie kupuje smile
          • iwona.ana1 Re: Jest rozwinięte... 28.08.09, 09:47
            tricolour napisał:

            > ... "Jeśli zatem żona alkoholika, przemocowca itp wnosi, by sąd w
            > imieniu Rzeczypospolitej napisał, że małżonek jest bez winy - to
            > jest bez winy tym bardziej w kronice towarzyskiej".
            >
            >

            wiesz nie rozumiem?
            wnosi o rozwód bez orzekania o winie?
            czy wnosi o to by Sąd zjął stanowisko, że mąż nie ponosi winy
            bo to dla mnie duża różnica
            • tricolour Wnosi się o rozwód... 28.08.09, 09:58
              ... bez orzekania o winie.

              Nie można wnosić, by niezawisły sąd zajął jakieś stanowisko.
              • iwona.ana1 Re: Wnosi się o rozwód... 28.08.09, 10:10
                tricolour napisał:

                > ... bez orzekania o winie.
                >
                > Nie można wnosić, by niezawisły sąd zajął jakieś stanowisko.


                tak też myślałam smile

                no to po prostu nie orzeka się o winie
                ale wina jest?

                czy źle rozumuje? smile
                • tricolour Łatwo się przejęzyczyć :) 28.08.09, 10:14
                  Tak - sąd nie orzeka o winie, bo strony zgodnie wnoszą by nie
                  orzekać.

                  A czy wina jest, czy nie ma? Brutalnie można odpowiedzieć: co kogo
                  obchodzi wina jeśli ona nie obchodzi stron?
                  • iwona.ana1 Re: Łatwo się przejęzyczyć :) 28.08.09, 10:24
                    tricolour napisał:

                    > > A czy wina jest, czy nie ma? Brutalnie można odpowiedzieć: co
                    kogo obchodzi wina jeśli ona nie obchodzi stron?

                    strony może jedynie nie chcą tego wywlekać na światło dzienne i
                    rozdrapywać ran
                    bo i po co?
                    skoro są na tyle dojrzali by między sobą ustalić co i jak
                    by samemu przed sobą zrobić rachunek sumienia
                    zamknąć rozdział
                    i iść w swoją drogą smile

                    czy tak nie jest łatwiej i mniej boleśnie?

                    czy wszystko co orzeka Sąd - jest prawdziwe?
                    i czy winę naprawdę można obliczyć w procentach? smile
                    Sądy też bywają omylne a prawdę można łatwo naciągnać

                    • tricolour To - jak zwykle - zależy... 28.08.09, 10:33
                      ... jednym jest potrzbne orzeczenie winy, a drugim nie jest.

                      Warto pamiętać, że na rozwodzie życie małżonków się nie kończy, bo
                      wchodzą w nowe związki. Wcale się nie kończy gdy mają dzieci i będą
                      się widywać z powodu dziecka przez dziesięciolecia.

                      Niektórym pczucie sprawiedliwości każe orzekac winę i mając winnego
                      na papierze zaczynają swobodniej oddychać. Innym orzekanie winy nie
                      jest potrzebne.

                      Ludzie są różne.
                      • iwona.ana1 Re: To - jak zwykle - zależy... 28.08.09, 10:37
                        tricolour napisał:

                        >>
                        > Ludzie są różne.

                        piękny wniosek smile

                        niektórym lepiej się oddycha jak cyrku z rozwodu robić nie muszą
                        ufff wink ile powietrza smile
                        • tricolour Niech tedy oddychają pełną piersią... 28.08.09, 10:41
                          ... i nie krztuszą się widząc anons exa, który z faktu nieorzekania
                          winy wysnuł (korzystny dla siebie - rzecz jasna) wniosek, że winnym
                          nie jest, na zasadzie: gdybym był, to bym był (na piśmie).

                          smile
                          • iwona.ana1 Re: Niech tedy oddychają pełną piersią... 28.08.09, 10:44
                            tricolour napisał:

                            > ... i nie krztuszą się widząc anons exa, który z faktu
                            nieorzekania
                            > winy wysnuł (korzystny dla siebie - rzecz jasna) wniosek, że
                            winnym
                            > nie jest, na zasadzie: gdybym był, to bym był (na piśmie).
                            >
                            > smile

                            ... krztuszą z śmiechu czytjąc taki anons big_grin smile
                            i litują nad ewentualną ofiarą nr 2 big_grin

                            heh



                            • tricolour Doszliśmy do sedna... 28.08.09, 10:50
                              ... nawet po rozwodzie nie ustają wszystkie relacje.
                              • iwona.ana1 Re: Doszliśmy do sedna... 28.08.09, 11:04
                                tricolour napisał:

                                > ... nawet po rozwodzie nie ustają wszystkie relacje.

                                gdy jest dziecko nie ma na to szans

                                zresztą fajnie by po prostu było jakby się ludzie rozwodzili i dalej
                                potrafili mysleć o sobie z czułością

                                wiem to pewnie utopia
                                a moze nie?
                                • tricolour Może z troską... 28.08.09, 11:07
                                  .. czułość (wg mnie) przekracza granice intymności.
                                  • iwona.ana1 Re: Może z troską... 28.08.09, 11:11
                                    fakt..

                                    troska jest bezpieczniejsza smile
    • majkel01 Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 16:59
      na pierwsze spotkanie trzeba stanowczo żądać przyniesienia odpisu wyroku z
      klauzulą prawomocności. Do tego uzasadnienia do wyroku jesli było sporządzane wink)

      Ale faktycznie za rozpad małżeństwa zawsze odpowiadają nie jedna lecz dwie
      osoby..... żona i teściowa wink)
      • tricolour Ja swojej narzeczonej pokazałem... 27.08.09, 17:00
        tongue_out
      • iwona.ana1 Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 28.08.09, 08:58
        majkel01 napisał:

        >> Ale faktycznie za rozpad małżeństwa zawsze odpowiadają nie jedna
        lecz dwie
        > osoby..... żona i teściowa wink)
        >


        hehe

        dobre... dobre... big_grin
    • takajuzpo Re: Rozwodnik, ale nie ze swojej winy! 27.08.09, 18:19
      Nieiwnna wyrokiem, wspolwinna rozpadu, bo do tego tez trzeba dwojga wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja