ox
28.08.09, 18:33
ona jest rozwodką z dzieckiem ja kawalerem. bylo spotkanie przyjazn
zakochanie. dobrze sie ze soba czulismy. dziecko tez choc za ojcem
biologicznym teskni. i tak dwa lata. w koncu mielismy razem
zamieszkac. ale nie bo nie gotowa, na pewno nie bedizemy szczesliwi,
ze sie nie uda. to czego wy chcecie? szanowalem, akceptowalem,
dbalem, jak to powiedziala jestem swietnym facetem. ale nie.
gwiazdke z nieba moge obiecac ale co to da skoro jej sam nie siegne.
zwiazek na odleglosc szczescia na dluzsza mete nie da. nie dalem
pewnosci, gwarancji a kto to moze dac. wiem ze zaufac drugi raz jest
trudno ale tym sposobem nie probujac nigdy nic sie nie zmieni.
beznadziejny watek. ale tak mi jej brakuje.