najwyzszą wartością rodzina i dobro dzieci

28.08.09, 18:45
Natknelam sie na artykul o Mosuo w jednym z sierpniowych numerow "Forum" -
niestety nie umiem znaleźc linku, ale jest inny artykuł, z dokladnie tymi
samymi informacjami.
W cytowanym tutaj brakuje tylko jednej: ze w języku Mosuo nie ma slow:
przemoc, zabójstwo, kradzież.

kobiecosc.pl/?p=82
I co Wy na to?
    • cold.wind.blows Re: najwyzszą wartością rodzina i dobro dzieci 28.08.09, 20:18
      Ciekawe. Nie miaem pojęcia, że takie społeczności wogóle istnieją
      współcześnie. No i domyślam się, że słowo rozwód też u nich nie
      istnieje
      • nangaparbat3 Re: najwyzszą wartością rodzina i dobro dzieci 28.08.09, 20:44
        smile
        Pewnie ze nie. Nie ma malzeństw, nie ma rozwodów.
        I wyglada na to, ze są od nas szczęśliwsi, zdecydowanie.
        Tak jakby oni pochodzili od bonobo - duzo seksu, kobiety rządzą, a od mężczyzn
        nie wymaga sie zbyt wiele.
        Znów, jak w przypadku bonobo, budzi sie we mnie podejrzenie, ze to nie prawda,
        tylko wymysl feministek.
        • cold.wind.blows Re: najwyzszą wartością rodzina i dobro dzieci 28.08.09, 21:16
          Są też minusy takiego stanu rzeczy, np nie mają takiego fajnego
          forum wink
        • ravny Re: najwyzszą wartością rodzina i dobro dzieci 28.08.09, 21:25
          a jak wyeliminowali zazdrość?
          co jeśli jest 2 razy więcej kobiet a każda chce tego samego kochanka na noc?
          albo odwrotnie, nadmiar mężczyzn? co jeśli kobieta która wybiera nie podoba sie
          wybranemu i ma przy niej problem z erekcją? czy ktoś wybiera starców? co z
          brzydkimi których nikt nie wybiera od wielu lat? czy kobiety mają obowiązek
          zadbać o całą męską populację czy tylko o tych którzy im się podobają?
          ciekawie by było zindoktrynowac się na nową modłę.
          • lampka_witoszowska Re: najwyzszą wartością rodzina i dobro dzieci 29.08.09, 00:56
            po pierwsze, moim zdaniem tak wyolbrzymiona zazdrość jest dziełem
            tzw. "cywilizacji" - dokładniej mówiąc, takim a nie innym ustalonym
            regułom społecznym

            po drugie, nie oszukujmy się, małżenstwo stwarza paskudne pozory
            posiadania drugiego człowieka, co przy złożonych slubach wyłączności
            niemal wymusza reakcję, gdy zmienia się stan rzeczy

            po trzecie (prywata), jak czytam w Twojej "męskiej" wypowiedzi o
            ewentualnym obowiązku (OBOWIĄZKU) kobiet zadbania (ZADBANIA) o całą
            męską populację (populacja może byc ludzka, nie ma sensu podział na
            dwie różne populacje) - to mi się słabo robi i własny wściek widać
            mi na horyzoncie, ale że nie Ty jeden, to mi tylko przykro i
            utwierdzam się w swojej zwiąkofobii (moszcząc się w niej na
            poduszkach, żeby miękko i miło, i ciepło było)

            jakoś czuję, o co chodzi w społecznosci i wydaje mi się, że to
            mógłby być mój świat
            zaczynam, zbierać na wycieczkę
            wystarczy, że wystarczy na bilety w jedną stronę dla mnie i Młodej smile
            najwyżej tam uzbieramy na powrót...

            ps. nasza "cywilizacja" leży i ociera się o błoto prymitywizmu
            podszytego agresją, jakos wrażliwa inaczej jestem ostatnio
            • ravny Re: najwyzszą wartością rodzina i dobro dzieci 29.08.09, 10:17
              To własnie ciekawy temat
              na ile to co nam narzuca nasza cywilizacja, otoczenie, wiara, rodzina - jest
              dla nas samych KRZYWDĄ.

              Obowiązek zadbania kobiety o mężczyznę w naszym społeczeństwie jest głęboko
              wpisany, właśnie obowiązek co większość rodziców poprzedniego pokolenia wyznaje
              i wtłacza dzieciom. Potwierdzasz sama, że to bywa widocznym problemem,
              zakodowany styl, z czym usiłujesz tu walczyć bo go prawdopodobnie miałaś w
              związku.smile
              • lampka_witoszowska Re: najwyzszą wartością rodzina i dobro dzieci 30.08.09, 00:53
                eeetam, zaraz miałam smile
                on miał wpisane to, co piszesz, ja jakoś odwrotnie - i jak się
                okazało, nie wytrzymał naporu sytuacji

                więc jako kobieta, która psychicznie zniszczyła, zmaltretowała i
                wykorzystała finansowo urlopem wychowawczym, żerując na jego
                nastoletniej córce z poprzedniego małżeństwa, bo nie zarabiam na jej
                utrzymanie jak pozostałe 3 osoby, mogę sobie z Tobą spokojnie
                pogadać o normach, a nie o tym, co ja miałam czy nie miałam
                wink))
          • nangaparbat3 ravny 29.08.09, 09:35
            Mylisz seksualną wolnosc kobiet z prostytucją.
            • ravny Re: ravny 29.08.09, 10:19
              Ciekawe spostrzezenie. To była taka dywagacja z przymrużeniem oka o sprawach
              technicznych. smile
Pełna wersja