Dodaj do ulubionych

Co zrobić z "kalafiorem"?

17.11.04, 09:06
Miałam ostatnio na szkoleniu tak koszmarnego "kalafiora"... Najpierw kobita
nie chciała wpisać swojego imienia na identyfikator ("a jak ktoś ma ładne
nazwisko?") - O.K., proszę bardzo, jeśli woli pani by zwracać się po
nazwisku... Ale przegięła, gdy nie chciała wejść w podział na grupy
(losowanie, "czy ktoś się ze mną zamieni???", może następnym razem wylosuje
pani inną grupę, będzie jeszcze szansa, "to ja nie biorę udziału w tym
ćwiczeniu..."). Całe szczęście, ze jedna grupa była mniej liczna, i do tej
właśnie chętnie dołączyła, ale poczułam się przez moment bezradna.
Rozmawiałam z innymi trenerami - nikt jeszcze takiej sytuacji nie miał.
Zdarzył wam się kiedyś aż taki "kalafior"? Co byście zrobili z nią?
Obserwuj wątek
      • k_i_k_a Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 17.11.04, 14:34
        no ryzykowne... szkolenie zamknięte, dla kadry kierowniczej. Gdyby mi
        odpowiedziała, że ona uważa takie szkolenia za głupotę - to dopiero by mi mogła
        grupę zamodelować... Obawiam się, że po takim pytaniu poszłaby mi w kontrę
        otwarcie
        • kaha1 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 17.11.04, 20:06
          wtedy mówisz jej, że skoro musi tu być to ma wybór: buntować się i sprawić, że
          będzie wam trudno zrealizować cel, albo zdecydować się na udział, skoro już tu
          siedzi -a nuż coś skorzysta.
          Albo podziękować jej za udział -skoro nie chce pracować i niech ona się martwi
          co z tym dalej robić (jeśli to przymusowe).
          • k_i_k_a Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 18.11.04, 09:03
            wiesz... to nie jest taka relacja jak w szkole... po takiej kwestii miałabym
            nie tylko ją, ale pewnie i sporą część grupy przeciwko sobie, bo ustawiłabym
            się na pozycji "pani nauczycielki", a ja - jakby nie patrzeć - pełnię funkcję
            usługową. Nikt nie lubi być pouczany, a taka reprymenda od osoby młodszej o
            jakieś 20 lat... znienawidziłaby mnie...;)
            • trainings Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 19.11.04, 23:22
              Wiadomo, że "kalafior" jest kwiatem. A co począć z prawdziwą purchawą - w
              dodatku pylącą - niechęć wobec trenera, świata, firmy, co zaraz ją zwolni itp.
              itd.?
              Ja staram się oswajać, "przytulić" - pokazać jak ważny jest taki krytyczny
              głos, odpowiedzieć pytaniem na pytanie, zapytać resztę (jeśli to okaz
              pojedynczy) - co o tym sądzą (to pomaga, jeśli ma się sojusznika w grupie)?,
              odwołać się do innego przypadku pokazującego, to na czym mi zależy, a w
              ostateczności - skonfrontować się i w ektremalnej sytuacji - dać znać osobie ze
              strony klienta, która zarządza tym "całym cyrkiem". Profilaktyka lepsza niż
              potem po ewaluacji tłumaczyć się z obecności takiej osoby.
              Zresztą zabawa w głuchy telefon to pestak, przy tym co opawiadają przełożonym
              uczestnicy na pytania "Jak było?". Dla jednych - jedzenie wyśmienite, hotel też
              i w ogóle asme plusy - dla innych - jedzenie trujące, trener sepleni i się nie
              zna, w pokojach zimno a tam zostało tyle pracy...

              Pamiętam, że trafiłem kiedyś na II-e szkolenie z cyklu, na którym byli
              uczestnicy, którzy za "złe zachowanie" na I-szej części dostali pisemną naganę
              z HR. Pomogło, potrafili zapanować nad sobą - choć atmosfera nie była miła...
              za to spokojna reszta oddychała z ulgą.
              • k_i_k_a Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 21.11.04, 22:25
                no jasdne, że najlepiej utulić... toteż próbowałam kobicinę "wzmocnić"... ale
                to był egzemplarz wyjątkowy, bo jak mi wyjechała z tym podziałem na grupy, to
                naprawdę przez moment zdębiałam. Myślałam, że ktoś z Was był w analogicznej
                sytuacji, ale jak widzę - nie... No cóż, nadal pozostaję z wyjątkowym
                egzemplarzem...;)
                • iwa01 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 23.11.04, 15:07
                  takie sytuacje warto tez ze swoim superwizorem obgadac
                  poza tym moim zdaniem dobra metoda jest podanie takiemu buntownikowi celu
                  cwiczenia, albo raczej spokojne wytlumaczenie po co ma to robic. Czasem ktos
                  kto nie wie po co wizytowka, czy po co podzial na grupy, czemu ma to sluzyc,
                  zwyczajnie buntuje sie przed nieznanym, tym bardziej gdy pani byla tak dojrzala
                  wiekowo.
    • iwa01 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 23.11.04, 14:58
      czy owa pani byla przygotowana na to co ją może na szkoleniu spotkać?
      To podstawowe pytanie, być może poczuła, ze w tym ćwiczeniu ktoś przekracza jej
      granice, ze straci poczucie bezpieczenstwa. Czy uczestnicy mieli prawo odmowy
      udzialu w cwiczeniu?
      trudne przypadki zdarzaja sie bardzo czesto. Nie zdarzylo Ci sie nigdy, ze
      uczestnicy skrytyykowali to co im zaproponowalac? nie chceli uczestniczyc?
      zbuntowali sie?
      sama na szkoleniach bywam po obu stronach, czasem trafaiaja mi sie trudne
      przypadki a i na niektorych szkoleniach sama bywam trudnym przypadkiem-
      kalafiorem
      • kaha1 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 24.11.04, 19:41
        ja pracuję teraz właśnie z grupą klalafiorów. Superwizuję ich raz w miesiącu.
        Ale też specjalnie się im nie dziwię, bo nie są na grupie z własnej woli. Kim
        jesteś iwa? bardzo dużo zrozumienia w twoich słowach i dużo znajomości temmatu?
        • iwa01 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 24.11.04, 22:56
          ciesze sie, ze dostrzeglas znajomosc tematu w mojej wypowiedzi
          kim jestem?
          przede wszystkim człowiekiem
          a zawodowo jestem pracownikiem naukowo-dydatkycznym jednej z uczelni, z
          naciskiem na dydaktyke (bo i naukowo dydaktyką się zajmuje), poza uczelnia
          pracuje jako trener i edukator
            • iwa01 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 29.11.04, 16:18
              terapeuta nie jestem, za to uczestniczylam w dziesiatkach kursow dla trenerow i
              edukatorow, gdzie uczono mnie takiego wlasnie podejscia do klinta- czytaj ucznia
              obszar moich zainteresowac to dydaktyka, czyli jak skutecznie uczyc innych i
              jak siebie skutecznie nauczyc i tego wlasnie ucze
                • iwa01 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 01.12.04, 13:52
                  na uczelni, w prywatnych osrodkach szkoleniowych i na zlecenie firm zarowno
                  szkoleniowych jak i biznesowych, no i oczywiscie jako ze edukatorem tez jestem
                  to szkole nauczycieli, a wlasciwie to od szkolenia nauczycieli wszystko sie
                  zaczelo, a dodam ze jest to "ciekawy" klient. Praca z przedstawicielami swiata
                  biznesu to bulka z maslem w porowaniu z praca z nauczycielami i dyrektorami
                  szkol, ktorzy niestety zdarza sie, ze uwazaja ze maja patent na cala wiedze
                  stowrzona przez wieki przez ludzkosc na calym swiecie i dostepna dla ludzkosci
                  Ale na takich klientow tez sa sposoby, tak by klient wyszedl ze szkolenia
                  zbudowany i prowadzacy takze
                  • kaha1 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 01.12.04, 21:29
                    ja pracuję też w szkole :)
                    ale uważam, że moja jest wyjątkowa. To gimnazjum, ale nierejonowe, młodzi
                    nauczyciele z mnóstwem pytań i pomysłów. -lubię tą szkołę :)
                    Robię tam grupę dzieciakom z orzeczeniami. Prowadzę też grupkę dla zagrożonych
                    demoralizacją dzieciaków z podstawówki.
                    Ale szkoleniami się nie zajmuję. Jakoś nie mam przekonania do tej formy pracy -
                    nie wierzę w skuteczność jednorazowych działań, a na tym się to niestety
                    kończy :( -nie ma żadnej kontynuacji podjętej pracy po tym jak edukator
                    wyjdzie...

                    • iwa01 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 07.12.04, 23:18
                      po Twoich wypowiedziach na temat pracy z grupa "kalafiorów", ktore uczestnicza
                      w zajeciach tez z przymusu oraz superwizji, wnisokowalam, ze takze
                      reprezentujesz rynek szkolen, tule ze te grupe szkoleniowcow, ktorzy sa
                      absolwentami psychologii.
                      jesli mam byc szczera to wspolczuje pracy w gimnazjum, to chyba jedyna szkola w
                      jakiej nigdy nie chcialabym pracowac

                      co zas dotyczy szkolen dla nauczycieleli, do dopoki doradca metodyczny nie
                      bedzie specjalista od zarzadzania wiedza, nie bedzie robil analizy potrzeb
                      szkoleniowych, nie bedzie wysyslal podlegajacych sobie nauczycieli na konkretne
                      zalecane im szkolenia a potem nie bedzie egzekwowal w praktyce zdobytej na
                      szkoleniach wiedzy, to szkolenia nie beda spalnialy swojej funkcji
                      niestety wszyscy moi znajomi metodycy uwazaja, ze to by w oswiacie nigdy nie
                      przeszlo, a ja sie ludze
                      • trainings Re: Co zrobić z metodykami? 08.12.04, 00:01
                        Masz rację. Bez widzy co jest komu potrzebne - to wyrzucanie nie swojej kasy. I dalej - jeśli nie ma po szkoleniu szansy/oczekiwań/presji na korzystanie z przedstawionej na szkoleniu wiedzy - to po co w ogóle tam być? Towarzysko, krajoznawczo :) Biznes ma więcej pieniędzy na szkolenia i ogląda czasem te złowtóki, które ma wydać. W sferze budżetowej nie ma pieniędzy - ale i z dbałością o dobieranie szkoleń i korzystanie z nich nie jest najlepiej :(

                        Pracowałem w oświacie 1 rok. Nie wytrzymałem dłużej, bo rodzina musiałaby chyba mieszkać pod mostem i żyć powietrzem. Pensja była niższa niż czynsz, jaki wtedy płaciliśmy.
    • magdaf3 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 24.03.05, 17:25
      Witam, och czytam Wasze uwagi i..., smutno mi, uczę sie w szkole trnerów i
      bardzo chciałabym pracować jako trener, ale nie tak łatwo. Rzeczy o których
      mówiećie nie są mi obce, w szkole się ich uczę, tylko brak mi namacalnego
      dotknięcia sprawy, pozdrawiam wiosennie
    • magdaf3 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 24.03.05, 20:12
      A tak w szółce robimy rózne rzeczy i ćwiczymy prowadzenie szkoleń "na
      wybiegu", ale mam wrażenie że wszędzie chcą doświadczenie, że ho ho. Cieszę sie
      szalenie, że chodzę do tej szkoły bo marzyłam od dwuch lat /kasa/, udało sie,
      krok zrobiłam, smutno mi bo nie mogę sobie popróbować i szkolić, i pracować
      jako trener. pozdrawaiam.
      • k_i_k_a Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 24.03.05, 20:46
        Nie poznałaś mnie, Madziu?? ;)))
        Jaki ten świat mały....;)
        Nic się nie martw, wszystko z czasem przyjdzie, ja też musiałam zacząć :)
        A poza tym powiem Ci szczerze - to co robią uczestnicy czasem na zajęciach bywa
        gorsze niż realnie na szkoleniach, poważnie :) I biorę sobie do serca - od
        kwietnia będę Cię wypychać na środek!!! ;)))))
        • magdaf3 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 24.03.05, 20:59
          NOOO moja droga podeszłaś mnie, udało Ci się, choć powiem Ci że
          ten "KALAFIOR" to mi się znajomy wydał i skojarzyłam go z Tobą, ale myslę
          sobie chyba niee, a tu faktycznie na każdym kroku, świat jest mały, ale miło
          mi niezmiernie
    • iwannabesedated Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 25.03.05, 13:03
      Kalafiorstwo z roznych rzeczy wynika. Lek przed nowa sytuacja i osmieszeniem,
      obawa przed utrata kontroli, gwiazdorstwo, besserwizerstwo, natrectwo,
      hemoroidy oraz swiezb skory i/lub mozgowia.
      Na zajeciach musi byc co najmniej jeden kalafior, gdyz taka jest dystrybucja
      normalna.
      Pacyfikuje w trzech etapach.
      1. Rozwiac leki osuszyc lzy.
      2. Poleciec grubym glosem osadzic na miejscach.
      3. Wyrzucic za drzwi.
      Jesli kalafiorow jest wiecej niz polowa w grupie, samemu wyjsc za drzwi bo nie
      pracuje sie w takich warunkach. Trener to nie szmata do butow.
      A ze znienawidza? Trudno. Trener nie jest do kochania. Jak ktos chce miec kiziu
      miziu buzi dupci niech lody idzie sprzedawac.
    • magdaf3 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 05.04.05, 14:59
      hmm..., jestem zła na termin szkolenia, nie podobają mi sie pewne
      kwestie/zachowania w pracy i jestem nasawiona przeciw. tak, co winny trener.
      Znam firmę, mielismy już nimi szkolenie, poczytałam stronkę, teraz mam już im
      co zarzucić /szukam sobie/, troche nie na poziomie i szkoda tak odreagowywać...
      • k_i_k_a Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 05.04.05, 15:44
        Magduś, przejdzie Ci, zobaczysz... Rozumiem, że się wściekasz, ja też jak mnie
        czymś zaskoczą - wściekam się cholernie. Ale trochę czasu do szkolenia jest,
        przejdzie Ci na pewno :) Do zobaczenia za półtora tygodnia ;)
        • magdaf3 Re: Co zrobić z "kalafiorem"? 05.04.05, 16:38
          odzywa się we mnie dziecko, na złość mamie odmrożę uszy, zastanawiam się czy
          to nie jakiś manifest by pokazać się i zaistnieć, czy dobry sposób?...
          zmobilizowałam się i próbuję napisać program szkolenia, pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka