Dodaj do ulubionych

O wakacjach pogadajmy..

19.07.10, 20:51
Dawno nie gadalismy o byle czym bez pytan, rad, interesow, problemow
tylko tak dla pogadania.
Moze byscie napisaly jak spedzacie wakacje od kiedy mieszkacie w
Holandii? Zawsze jezdzicie obowiazkowo do Polski, czy tez zawsze nad
morze, albo w gory, albo w to samo miejsce, camping, czy hotel, czy
inne pomysly, gdzie fajniej dla dzieci, lubicie upaly, czy kraje z
lagodniejszym klimatem, albo w ogole nigdzie, bo w domu najlepiej :)
Tam mi sie nasunelo, bo Kaska wspomniala ze daaaaleko leca, a mnie
dalekie podroze (tu mam na mysli lot dluzszy niz 3-4 godziny) z
dziecmi przerazaja ;D choc jezdzimy i latamy dosc czesto, ale prog
wytrzymalosci moich dzieci oscyluje wlasnie w granicach 3-4 godzin,
samochodem moze troche dluzej jesli mozna sie zatrzymywac albo spac
;)
No i zawsze jezdzimy gdzies indziej, jeszcze nigdy nie bylam na
wakacjach dwa razy w tym samym miejscu, choc przyznam ze sa trzy
miejsca do ktorych na pewno wrocimy kiedys ;)
--
pozdrawiam
nesla
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: O wakacjach pogadajmy.. 20.07.10, 09:33
      My znowu do Polski jedziemy. 5 dni u moich rodzicow, potem poltora
      tygodnia w Kotlinie Klodzkiej, czyli ten sam region czwarty raz. 2
      razy bylismy w Kudowej, teraz drugi rok z rzedu bedziemy w
      Dusznikach. przy okazji o festiwal Chopinowski zahacze:) Ten region
      jest naprawde fajny i na stosunkowo nieduzej powierzchni jest sporo
      do zobaczenia i zrobienia, zwlaszcza z dzieckiem, wiec zapewne nie
      sa to nasze ostatnie wakacje w tej okolicy:) Na wakacje samolotem to
      tylko moj maz lata:/ Proponowalam Luxemburg, bo i niedaleko i nigdy
      tam nie bylam, ale dla niego w Beneluksie to nie wakacje, a gdzies
      dalej to samolot za drogi. No pewnie, jak w czerwcu chce wakacje na
      sierpien rezerwowac:/ Czasem ciezko sie z tym moim chlopem dogadac,
      ale nie narzekam, zwlaszcza ze mam problemy z upalami i okropnie
      puchne, wiec do byczenia sie na plazy mnie nie ciagnie. Mlody nadal
      nie umie jezdzic na rowerze, choc zmierza w dobrym kierunku, bo
      nawet zaczyna na skakance skakac. Ogrod przerobilismy na plac zabaw,
      wiec rozrywek w domu ma wystarczajaco duzo, ale jak sie w koncu
      nauczy na rowerze jezdzic, to zamierzamy sie znowu do Bialowiezy
      wybrac. Teraz wyjezdzamy juz w niedziele, ale do tego czasu mam
      urwanie glowy. o pakowaniu nawet nie mysle:/ Jutro w szkole jest
      pozegnanie jednej pani, wlasnie wypiekam pomalowana przez mlodego
      filizanke. Grupa mlodego, zegnajaca sie z kleuterklas zrobila karty
      dla pan z rysunkami, kolazami itp, a ja to wszystko mam oprawic.
      Papier mi sie marszczy, wiec robie okladki z kartonu oblekanego
      tkanina. Papranina straszna, zrzera czas, ale efekt bedzie fajny. Do
      szkoly biegam tam i spowrotem, bo przygotowuje piosenke z klasa
      mlodego na czwartkowy musical. W koncu dali mi wolna reke. Na
      wakacje mam nowe zajecie, do nowej klasy mlodego mam ze starego
      debowego fotela zrobic srebrny tron do czytania. Mam nadzieje, ze
      pogoda dopisze, bo wewnatrz srebrna smierdzaca farba nie da sie
      malowac. Do piatku musze przeczytac ksiazke o nauczaniu czytania
      autystow, bo nowa pani mlodego chce ja pozyczyc na wakacje (huraaa,
      pani bardzo kumata i zaangazowana). 2 dni stracilam na produkcje
      prezentu dla nowo narodzonej corki znajomych, a w pazdzierniku
      psiapsiola wychodzi za maz, mam jej grac na slubie i zastanawiam
      sie, jak szybko dotrzec na wesele z wiolonczela i nie zbankrutowac
      na samolot, a prezent pozera mi sporo czasu, wrocilam do szydelka i
      robie jej obrus:) Wakacje jakos nie bardzo mi sie usmiechaja, za
      duzo mam do roboty, dla mlodego musze znowu troche spraw pozalatwiac
      i chyba musze kupic wielka tablice i zaczac planowac konkretnie co,
      kiedy i dokaldnie o ktorej bo zaczynam nie wyrabiac. Na szczescie
      opieka dla krolikow na wakacje zorganizowana, wiec jeden problem z
      glowy, teraz pranie i prasowanie jeszcze... Kasper zdecydowanie ma
      juz dosc szkoly w tym sezonie. Jest padniety, gorzej spi i ciesze
      sie, ze mu ciezki koc uszylam. Spi przygnieciony 6 kg fasoli i
      roznica jest ogromna. Mlody znowu urosl i zamiast robic cos
      konkretnego, to biegalam za spodniami dla niego:/ Komputer to mi
      niedlugo calkiem zardzewieje;)
      • corneliss Re: O wakacjach pogadajmy.. 20.07.10, 10:38
        to u nas juz polmetek wakacji, z czego wiekszosc przesiedzielismy w domu z
        powodu ospy starszego; mlodszy sie nie zalapal (albo moze mial; te dwa czerwone
        placki na buzi, nie wiem) nam tez wyjazd do PL sie zbliza wielkimi krokami, tez
        na podkarpacie ;) tyle ze tam po powodziach w okolicach sandomierza rozne
        chorobska panauja (juz 3 os z rodziny meza mialo zapalenie pluc; w tym dzieciaki
        i szpital) moi odporni sa tutaj, zobaczymy co bedzie tam
        juz za tydzien z hakiem ruszamy; mial byc jeszcze przystanek w gorach Sowich,
        ale tesciowie nie dojada wiec szkoda czasu, za to moze wypala nam Bieszczady na
        2-3 dni BEZ DZIECI ;)
        poza tym pierwszy raz bede chrzestna; bede miec chrzesniaka (dobrze ze obnizki
        sa w zabawkowych tutaj; na miejscu musze sie rozejrzec za jakas religijna
        pamiatka; dobrze ze wiem gdzie to oszczedze sobie lazenia)
        no i bede sie mogla napawac widokiem naszego przykrytego dachem domku, moze jaka
        imprezke na paletach sie uda zrobic
        ciesze sie na kilka przyjacielskich spotkan i juz nie moge sie doczekac mimo ze
        droga dluga jest

        z innych wypadow to moze sie nam uda kemping w skalach w Belgii zaliczyc lub
        moze gdzies w lesie; juz bylismy z dzieciakami w tym roku na kempingu pod
        namiotami w Drente, morze mam pod nosem i cieply piasek wiec za plaszczeniem sie
        na piachu nie tesknie, wczoraj spieklam sie w 20 min. na ogrodku :0

        udanych podrozy zycze czy krocej czy dluzej :)
        --
        "(...) wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zaj***cie, ale to zaj***cie ważne
        pytanie: co lubię w życiu robić?
        A potem zacznij to robić. ”
    • agnieszkaela Re: O wakacjach pogadajmy.. 20.07.10, 10:57
      My do tej pory jezdzilismy na wakacje do Polski, wiekszosc czesc
      czasu spedzalam z dzieckiem/ dziecmi u rodzicow a potem juz wszyscy
      razem, z mezem wyjezdzalismy nad morze, na Mazury w ubieglym roku.
      Nie zawsze sie te wakacje udawaly- bo albo pogoda nie dopisala i
      wracalismy wczesniej, albo mielismy pogrzeb w rodzinie.
      W tym roku marzylo mi sie sloneczko, porzadne wygrzanie sie ;-) No
      gdybym wiedziala ze takie upalne lato bedzie w Polsce :-D
      Wyjezdzamy w srode, z przyczepa campingowa do Wloch, na camping
      pomiedzy Jesolo a Wenecja. Zatrzymujemy sie w polowie drogi u
      pryjaciol w Niemczech na 3 dni. Potem 2 tygodnie we Wloszech i
      kolejna dluga podroz- bo prosto z WLoch jedziemy do Polski.
      Oczywiscie z jakims postojem albo i dwoma po drodze. U rodzinki
      kolejne dwa tygodnie. Czyli bedziemy caly miesiac poza domem, jak
      nigdy cala rodzina.



      --
      Polonijne Stowarzyszenie Kulturalno-Oswiatowe
      osstoja.nl/
      • nesla Agnieszkaela 20.07.10, 11:22
        Ha! Agnieszka, a nie jedziecie przypadkiem do Cavalino?
        www.santangelo.it/en/index.aspx
        Moje dzieci w ubieglym roku oszalaly tam ze szczescia i trzeba bylo
        duzych wysilkow z mojej strony zeby ich przekonac aby jednak jechac
        gdzies indziej w tym roku :D Chociaz przyznam, ze nam tez sie tam
        podobalo bardzo, to jednak mnie ciagnie w nowe miejsca :)

        --
        pozdrawiam
        nesla
        • sterretje12 Re: wakacje 20.07.10, 15:40
          Hejka ja tam bylam pare lat temu. Piekna okolica i super camping
          naprawde polecam.
          Organizuja z niego rowniez wycieczki do wenecji. Co wieczor fajne
          atrakcje i rowniez w jezyku holenderskim wiec dla dzieciakow bardzo
          fajnie i zaraz przy plazy:)

          My rowniez co roku jezdzimy gdzie indziej a do polski w tym roku sie
          nie wybieram bo moja corka malutka i nie mam sie gdzie zatrzymac.
          Moja mama mieszka tez tutaj a ojciec wynajmuje gdzies pokol a u babi
          tez raczej nie da rady wiadomo ma juz sowj wiek wiec nie bede sie
          jej na glowe walic. Zanim mama sie urodzla to jezdzilam jakies 3
          razy w roku do posli na weekendy na zakupy.

          W tym roku juz pisalam ze wyjezdzamy na 2 tygodnie na wyspy
          kanaryjsie. Zwiedzilismy juz rowniez cala Francje i polecam zamki
          nad Loara. Bylismy tez w austri, niemczech, Wloszech i w Hiszpani w
          Margrad de Mar. Z europy to chcialabym jeszcze zwiedzic Rzym, Grecje
          i Wieden. Reszta mnie nie pociaga.

          2 lata temu bylismy 2 tygodnie na Hawajach z okazji 10-lecia slubu :)
          Najpiekniesze wakacje mojego zycia. Napewno tam kiedys wroce.

          A teraz zaczelam juz zbierac na przyszly rok bo chce jechac do
          kaliforni na 3 tygodnie i zrobic rondreis.

          Uwielbiam piekna pogode i cieplo choc w tym roku dobijaja mnie
          procesierupsen hrrr:(



          --
          [url=http://lilypie.com][img]https://lpmf.lilypie.com/ZTSOp2.png[/img]
          [/url]
    • majadeblij moj wakacyjny koszmar 20.07.10, 17:29
      Chialam sie podzielic z wami moimi przezyciami z wakacji.
      Wyjechalismy 2 tygodnie temu. Pojechalismy najpierw do Cochem,
      cudownego miejsca w niemczech z zamiarem spacerow wsrod tametjszych
      pagorkow (trudno to nazwac gorami, ale zmeczyc sie mozna). Juz od
      samego poczatku mielismy pecha, wpakowalismy sie w niesamowity korek
      i zamiast 3 godziny jechalismy 6. Mloda miala serdecznie dosyc i tak
      jak zawsze spi w samochodzie to tym razem postanowila sie dzrec.
      Bylismy tam tydzien i akurat trafilismy na najgorsze upaly – bylo od
      35 do 40 stopni w sloncu. O wedrowkach oczywiscie mozna bylo
      zapomniec, mozna bylo zapomniec w zasadzie o jakichkolwieg
      aktywnosciach. Domek byl nagrzany do czerwonosci, mala zle spala,
      budzila sie w nocy, w zwiazku z tym my tez jak zabi. Jeden dzien byl
      chlodniejszy, wiec ja z rana na wedrowke sie wybralam, z mala w
      nosidelku (manduce) na plecach. Tyle sie naczytalam, jak dzieci to
      wprost uwielbiaja noszenie i w zasadzie jaka zla matka jestes jak
      dziecka nie nosisz tylko w wozek wkladasz. A tu sie okazuje, ze mloda
      wcale nie ma ochoty byc noszona. Po 20 minutach zaczela stekac,
      odpuchac sie raczkami, marodzic a co najgorsze ciagnac mnie za wlosy,
      szczypac i grysc. Nic, pomyslalam, moze za goraco). Po tygodniu nic
      nierobienia, jechalismy na dalsze wakacje do polski. Mielismy
      pierwszego dnia 500km do przejechania – co nam znowu zabralo jakies 9
      godziny z marudzacymi dziecmi (ze wzgledu na korki), nocleg w lipsku
      w nagrzanym hotelu, znowu nieprzespana noc bo mloda nie mogla usnac
      tak goraco. nastepnego dnia, zostalo nam 300 km, do granicy
      dojechalismy szybko, nie mielismy prawie bezyny ale ja namowilam meza
      aby nie tankowac, bo w polsce taniej. Tylko ja nie jechalam juz
      latami samochodem do polski i nie wiedzalam, ze autostrade buduja i
      ze przez pierwsze kilometry wszystko wyburzone i ze wzglegu na roboty
      ocywiscie gigantyczny korek. A my bez benzyny, na rezerwie –
      musilismy wylaczyc airco w samochodzie. Zaczelismy sie gotowac,
      koszmar. Do tego cos mi w plecach przeskoczylo...W koncu dojechalismy
      do lagowa do naszego parku Mundi Resort – a tam na recepcji nam mowia
      ze nasza rezerwacja zostala anulowana i nie ma dla nas domku!!! Ja
      tak jak tam stalam to sie rozplakalam, ze zmeczenia i desperacji,
      mlode swira ze zmecenia dostawala i ja tez. Rezerwacje robilismy
      przez bungalow.net i tam podobno sie pomylili, tylko ze my za
      wszystko zaplacilismy i do tego dostalismy potwierdzenie ze wszystko
      jest ok. Wlasciciel tego parku to holender, znalazl nam miejsce w
      jakims hotelu nieopodal, na koszt bungalow.net. Dwa dni siedelismy
      beczynnie w tym hotelu, bo za duzo rozrywek tam nie bylo, od
      poniedzalku przenislismy sie w koncu do naszego domku. Bungalow.net
      twierdzi ze to nie ich wina, a tam szkoda gadac.
      Jestesmy nad jeziorem, slicznie tu, zdecydowanie chlodniej wiec
      myslalam – z mloda na plecach wedrowki bede uprawiac. Ale guzik z
      tego! Dziec nie lubi, ciaga mnie za wlosy a o spaniu nie mam mowy!!!
      Nie wiem, czy moje dziecko takie trudne, czy to moja wina, czy musi
      sie przyzwycaic. Problem z nia taki, ze ona nic chce spac nigdzie
      indziej, niz tylko we wlasnym lozeczku sama. Wiec, nigdzie nie mozna
      jej zabrac, bo jak przychodzi czas spania (a spi jeszcze 2 razy
      dziennie) to sie zaczyna okropne marudzenie. Jedno musi zostac zawsze
      z nia w domu, a drugie starszakowi rozrywki zapewniac.
      Moze inne dzieci nie ograniczaja rodzicow, ale moje mnie tak i to
      bardzo, i juz nigdy nie wybiore sie na wakacje tak daleko samochodem
      ani sie nie bede ludzic, ze dziecko mozna zabrac wszedzie ze soba.
      Nastepne wakacje, albo z moimi rodzicami (jako opiekunki do dzieci)
      albo Ardeny w parku z programem dla dzieci) Na jesieni pojade z
      kolezankami w gory i tam sie wylaze, sama bez balstu)
      Ot, to moje wakacyjne przemyslenia,

      --
      ************************************************
      ........where is the what if the what is in why.......
      • gosia_hh wakacje 20.07.10, 19:47
        maja doskonale cie rozumiem...jak nasza mloda miala pol roku
        jechalismy w upale do polski s noclegiem w berlinie-mloda sie
        wiercila w foteliku lal sie z niej pot marudzila i ryczala moje
        zabawianie nic nie dawalo-to byl koszmar.gdy miala 1,5 roku wybralimy
        sie samochoden do danii-tez stalismy w mega korku w niemczech i dani
        ta sama spwiewka z mala ryk ,wiercenie sie...wiec stwierdzilimsy,ze
        szybko na wakacje samochodem sie nie wybierzemy no chyba ze do belgii
        blisko-ze spaniem w obcym miejscu to do dzisiaj mam problem z corka.
        teraz do polski latamy za kazdym razem i nasze ostatnie wakacje byly
        tez samolotem w portugalii-bylo wspaniale ,cudowny resort z
        tropkalnymi basenami mloda sie wyszalala i w samolocie grzeczna
        byla,za rok znowu lecimy w to samo miejsce-w tym roku chcemy sie
        wybrac w belgijskie ardeny we wrzesniu na tydzien.w upalne dni w
        holandii chodzimy sobie regularnie na plaze nad morze bo mamy blisko
        --
        paulien suzanne 11.12.2007
        • maxijo Re: wakacje 20.07.10, 21:43
          nie lubie wyjazdow z dziecmi, zle spia, marudza, zanim sie
          przestawia na nowe lozko i miejsce meczymy sie z mezem na zmiane i
          odechciewa nam sie piwa na tarasie, po 3 dniach wszystko jest juz
          nudne, osobiscie gora 3 godziny na basenie potrafie wysiedziec, a
          potem tez mnie juz nosi z nudow, po 10 razy te same atrakcje na
          placu zabaw, spacerow nie lubimy, dzieciom ciezko jest wysiedziec na
          tylku w knajpie wiec raczej ciezko o relaks wieczornych posilkow,
          samolot gora 2 godziny lotu jestem na dzien dzisiejszy wytrzymac,
          samochodem nie wybieramy sie nigdzie dalej niz 100 km - Nina
          marudzi. W tym roku bylismy pare weekendow - w Beekse bergen, w
          Zandvoort, w Emhof ( typu centre Parcs), krece sie codziennie z
          dziecmi po okolicznych basenach, sadzawkach itp. W niedziele lecimy
          do Polski na tydzien - to pierwsza proba od 3 lat, moze jakos
          przezyje ten niezaciekawy Lublin. Nie udalo mi sie namowic meza na
          wyjazd na moja ulubiona Menorke, stwierdzilismy, ze zagraniczne
          wczasy na plaze, kampingi zostawiamy na za pare lat jak Nina bedzie
          miala conajmniej z 5 lat.
          Bylam z synem we Wloszech jak mial rok, nigdy nie zapomne trudow
          tych 6 tygodniowych wakacji, w pieknym miejscu na poludniu Wloch,
          przy 40 stopniach dzien w dzien i raczkujacycm Adamem jedzacym tylko
          miejscowe arbuzy i pomidory ( wyobrazcie sobie ilosc kup po takim
          menu).
          Sporo podrozowalam jak nie mialam rodziny, zawsze wybieralam
          bardziej aktywne wakacje, nie lubie zwiedzac, dzieci maja chyba po
          mnie. I uwielbiam wlasne lozko;)
          • kasia191273 Re: wakacje 20.07.10, 22:09
            Do Polski jezdzimy z przymusu, czujemy sie tam jak na smyczy
            rodzicow, ktorzy uruchamiaja wtedy swoje niewyzyte potrzeby
            kontrolowania nas i wydzwaniaja, depcza po pietach, musza wiedziec,
            kto co zjadl, kiedy pierdnal

            od czasu pojawienia sie Niny ta szajba jeszcze wieksza, osiaga
            absurdalne rozmiary, a poniewaz rodzina toksyczna i niesympatyczna w
            zasadzie- unikamy (dwa razy w roku, ale to nie wakacje)

            za to zjezdzilismy cala Europe z Nina- chyba jak miala 8 miesiecy,
            bylismy na Sycylii latem, a potem juz trudno wymieniac- Hiszpania
            pare razy, Wlochy pare razy, Francja, Niemcy, Portugalia, Finlandia.

            Nigdy dotad nie rozstalismy sie z dzieckiem na dluzej niz 3 dni (raz
            jedyny, rok temu, kiedy jechalismy do Wawy na koncert Madonny).

            W tym roku, za kilka dni (Jezuuuuuuuu!) lecimy do Indonezji bez
            dziecka na dwa tygodnie. Zostaje z dziadkami, ktorzy przyjezdzaja do
            NL. Jestem przerazona, ale klamka zapadla, wszystko juz ustalone.
            Czuje, ze takie wakacje we dwoje nam sie naleza, bo na co dzien nikt
            nam nie pomaga i nasze malzenstwo, delikatnie mowiac, dosc na tym
            cierpi. No ale z drugiej strony mam mase obaw i wyrzutow sumienia w
            porywach do paranoi, jak sie w nocy budze i o tym mysle...

            mam nadzieje, ze bedzie dobrze

            trzymajcie kciuki!

            --
            NINA ur.14 stycznia 2007
            • kasia191273 ps 20.07.10, 22:21
              nie napisalam, ze nigdy nie jezdzimy ani na kempingi, ani na wakacje
              plazowe

              uwielbiamy zwiedzac miasta, gdzie zwykle mieszkamy ok. dwa tygodnie,
              wiec jest sporo czasu na zwiedzanie w tempie ograniczonym dzieckiem.
              Nigdy nie korzystamy z biur podrozy, zawsze bookujemy hotele lub
              wynajmujemy mieszkanie sami. Jemy na miescie tam, gdzie zywia sie
              tubylcy, unikamy turystycznej komercji w tym wzgledzie


              zapomnialam na liscie wspomniec o najbardziej hardcorowych wakacjach-
              dwa lata temu dwa tygodnie w Odessie;) Cuuuuuuudo. Zwlaszcza
              fotograficznie- bezcenne klimaty


              --
              NINA ur.14 stycznia 2007
              • corneliss Re: ps 20.07.10, 22:33
                Kasiu trzymam kciuki za te wakacje, oby byly dla was udane, to chyba takie
                katharsis dla zwiazku :) niesamowite!
                --
                -------
                Poziomki uzyskujemy poprzez przewracanie pionków. - by marjanna1|KP|
                • anitax Re: ps 21.07.10, 00:19
                  My juz niestety po wakacjach. Tym razem wybralismy sie na
                  Dominikane. Dzieci super zniosly podroz. Na miejscu troche gorzej,
                  bo bylo bardzo goraco, pocieszalam sie, ze w Polsce byloby tyle samo
                  stopni, a nie byloby cieplego morza.

                  Dla nas lot z dziecmi to zaden problem. Lisa leciala juz samolotem
                  ponad 30 razy, o roznych porach dnia i nocy, w tym 2 razy do
                  Meksyku. Tomek tez sie dzielnie spisal. Moze warto sprobowac ...

                  Niestety niedlugo zaczyna sie niewola szkolna i o wakacjach poza
                  feriami szkolnymi mozemy zapomniec. Chyba zaczniemy jezdzic do
                  Polski :-)
        • nesla Re: Gosia_hh 21.07.10, 07:42
          Gosia, mialo byc co prawda bez interesow, ale czy moglabys mi podac
          namiary na ten osrodek? Tylko wy chyba byliscie w Albufeira o ile
          sie nie myle? My chcemy wrocic kiedys z dziecmi do Praia da Rocha i
          szukam tam czegos dogodnego dla dzieci, zeby sie nie nudzily, bo tam
          gdzie my bylismy nie bylo atrakcji dla dzieci (wtedy dzieci jeszcze
          nie mielismy).
          --
          pozdrawiam
          nesla
          • gosia_hh nesla 21.07.10, 10:03
            bylismy w praia da oura-5 km od albuferii-resort jak najbardziej
            polecam Alfagar Familly resort nie za drogo wspaniale baseny dla
            dzieciakow + super plaza jak sie schodzi z klifu-prawie kazdy
            apartament ma widok na ocean-bukowalismy przez sunweb na terenie sa
            restauracje i supermarket-za 5 euro taxi do centrum albufeira tam
            mozna dobrze zjesc nie jest drogo jak na holenderskie warunki -
            bylismy 10 dni mloda sie wyszalala rowno-my lubimy spacerki wiec duzo
            chodzilismy oczywiscie mala w buggy bo nie dala by rady -za rok
            bierzemy babcie i jedziemy znwou w to samo miejsce..w maju bylo okolo
            25-30 stopni wiec akurat..duzy plac zabaw dla dzieci byl akurat w
            remoncie ale teraz pewnie juz jest gotowy-poza tym baseny
            wynagradzaja wszystko ..polecam
            --
            paulien suzanne 11.12.2007
      • nesla Re: moj wakacyjny koszmar 21.07.10, 07:50
        Maja, faktycznie jakis koszmar te Wasze wakacje, wspolczuje. Mam
        nadzieje, ze nastepnym razem lepiej sie uda, no i mala bedzie
        starsza i bedzie lepiej znosic spanie poza domem. Im dzieci starsze
        tym lepiej chyba znosza podroz i noclegi w nieswoim lozku w nowych
        miejscach.
        My bedac na rondreis w Indiach i Nepalu widywalismy rodziny z malymi
        dziecmi noszonymi na plecach i tak sobie myslalam, ze tez tak kiedys
        bedziemy robic ;D ale nie mam odwagi i jesli kiedys zabiore dzieci
        do Azji to pewnie jak beda miec 15 lat i odporne organizmy.

        Tak sie zastanawialam czy wszyscy maja podobne problemy, ale widac
        duzo zalezy od dzieci, jedne dobrze znosza dlugie loty, inne nie,
        jedne lubia byc noszone w nosidelkach, inne wola wozek, chyba
        niewiele mozna zdzialac przyzwyczajaniem. Moje dzieci samoloty
        lubia, ale 3-4 godziny to maks, potem zaczyna sie jazda.

        W tym roku lecimy (za dwa dni) do Hiszpanii, ciekawe jak bedzie..

        --
        pozdrawiam
        nesla
        • agnieszkaela Re: moj wakacyjny koszmar 21.07.10, 10:35
          No nie moge sie oprzec, aby nie napisac... ze to Wasze narzekanie
          Dziewczyny to jakies takie ...polskie ;-) Wspolczuje takich przezyc.

          My podrozujemy zawsze samochodem, moje dzieci sa juz przyzyczajone.
          Bywaly trudniejsze podroze, ale jakos nie wspominam ich teraz jako
          koszmar.
          Ze spaniem poza domem tez nie ma problemu.
          Mysle, ze duzo zalezy tez od nastawienia. Wiadomo, ze urlop z
          dziecmi rzadzi sie innymi prawami, ale zeby od razu koszmar... Wiem,
          ze nie odpoczne fizycznie, nie bede spac do poludnia i pic drinkow
          do rana, ale pokaze dzieciom kawalek swiata, spedzimy czas wspolnie
          cala rodzina i o to chodzi. Nie moge sie doczekac :-D I spodzewam
          sie pieknych wakacji.
          • mad_die o to to to ;) 21.07.10, 14:31
            Mam takie samo nieodparte wrażenie ;)

            My w sobote jedziemy do Normandii, znalazłam B&B blisko morza, w poblizu troche
            miasteczek do zwiedzenia, ale generalnie nastawiamy się na "nicnierobienie"...
            jeśli w ogóle można nic nie robić z szaloną 2.5latką i 8miesięcznym ssakiem ;) hyhy
            Ale ja zawsze byłam niepoprawną optymistką (ze skłonnościami do czarnowidzenia
            ;)) i uważam, że nie będzie tak źle.
            Jedziemy samochodem, niecałe 500km od domu, pykniemy w parę godzin.
            Sniadania mamy na miejscu, obiady gdzieś w okolicznych knajpach będziemy jeść.
            Nie biorę kompletnie nic do jedzenia dla młodego, ani tym bardziej dla starszej.
            JEść beda to co my :)
            No i w końcu bedziemy tydzień razem, 24h na dobę. Fajnie :)

            --
            my_Flickr
            Mary_Lu
            Witek
            • majadeblij Re: o to to to ;) 25.07.10, 23:07
              widzicie, wydaje mi sie ze to wszystko zalezy od dzieci - i od
              pogody. i nic z marudzniem nie ma wspolnego!
              to nie byl bynajmniej nasz pierwszy wyjazd z mala, ale 3 i dwa
              pierwsze byly super.
              ale teraz to byl naprawde koszmar, ktorego sie wogole
              niespodzewalam. i nikt nie mowi o spaniu do poludnia, bo nie wiem z
              jakim dzieckim mozna do polodnia spac, moze z waszymi ale moje sie o
              7 rano budza:-))
              caly dzien w samochodzie, przypieta do fotelika miala dosyc
              najwyrazniej i nie to ze marudzila ale sie daral tak, ze sie z tego
              darcia zaczela zapowietrzac, kaszlec i wymiotowac. Moze, dla was to
              nie sa wielkie przeszkody w podrozowaniu z dziecmi, ale dla mnie
              tak! I jestem pewna Mad_Die =, ze jakbym napisala, ze zostawilam
              swoje dziecko samo w lozeczku bo nie moglo usnac i w taka histerie
              wpadlo, ze z nerwow wymiotowalo to byc pierwsza mnie strofowala. Ale
              jak takiej histeri dostaje w samochodzie (dzis sie to znowu niestety
              powtorzylo) to nazekam!. Ja obsolutnie nie mam zamiaru rezygnowac z
              podrozy z dziecmi, ale tylko i wylcznie samolotem a samochodem nie
              dalej niz 500 km.
              I doprawdy nie wiem co jej sie stalo, do tej pory lubila samochod
              bardzo. W~czasie wakacji myslelismy, ze to samochod (bylismy
              samochodem tesciow, sami mamy hybryde ktora jest bardzo cichutka) -
              ze moze za glosno jej i za bardzo ja telepie. Ale dzis pojechalismy
              po swoj samochod i w drodze powrotnej znowu histeria i wymioty...

              pozdrawiam wszytkich i zycze bardziej udanych wakacji niz moje:-)
                • majadeblij Re: eeee maja.... 08.08.10, 15:18
                  tez mi sie tak wydaje, bo od wakacji nie usiedzi dluzej niz 30 min w
                  samochodzie. nie chce jej niepotrzebnie truc niczym, bo czasem mi sie
                  wydaje, ze ona nie chce siedzec przypieta w foteliku, moze to taki
                  urok odkrywania wlasniego 'ja'. jak na razie, jak nie trzeba to w
                  samochod nie wsiadamy.
                  a i nawet do noszenia sie przyzwyczaja:-)) bylismy dzis na spacerze i
                  tylko raz probowala mi wlosy wyrwac:-)) powiedzalam 2 razy nie i
                  jakos sie poddala:-)
                  a jak bretania??

                  pozdrawiam,
                  maja
                  • mad_die Normandia 14.08.10, 21:15
                    Heh, no to Ci współczuje z tym podróżowaniem...
                    Moje dzieci, odpukać, lubią jeździć samochodem, i jeśli mają coś do picia i
                    jedzenia pod ręką, to mogą jechać i jechać i czasami prędzej nam się gaz
                    skończy, niż one wołają o przystanek ;) Trochę kiszkę mam z młodszym, bo on
                    jeszcze niczego innego niż pierś się nie napije, więc przystanek musi być, ale
                    na dniach nauczę go pić z bidonu, to wtedy będzie luzik ;)
                    A w Normandii, bo teraz w Normandii byliśmy, było spoko. Pogoda może nie
                    wymarzona na plażowanie, ale to w sumie nam nie przeszkadzało, bo i tak plaża
                    znikała koło 11 rano pod falami ;) bo przypływ przychodził i już :)
                    Był i deszcz i słońce, i wiatr i bez wiatru, ale i tak było fajnie. Nawet się
                    opaliłam, nie wiem tylko jakim cudem, ale jakoś mi się udało ;)
                    My lubimy jeździć do B&B, co by ze śniadaniem nie musieć cudować i byliśmy u tej
                    pani:
                    www.fermettederamouville.com/chambres_hotes.htm
                    Bardzo sympatyczna starsza pani, pokoje przyzwoite, jedzeniem - mniam!
                    Bagieteczki, pyyyyyyyyyyyyyyyyszny chlebem, dżemy domowe, pyszna kawusia, cud,
                    miód i orzeszki ;) Nasze dzieci czarowały wszystkich przy stole, bo takie mam
                    czarujące pociechy ;)
                    Do plazy kawałek, ale i tak bambetli sporo się woziło, to samochodem nawet
                    lepiej. Przy każdej plaży, nawet w najmniejszej pipidówie super-mega-wypasiony
                    plac zabaw dla dzieci. Raj dla starszej! A dla nas problem z głowy. Place zabaw
                    w obrębie Seine-Maritime mamy obcykane na fest ;) hyhy
                    Jedzenie - dobre, w Bretanii chyba lepsze ;) Ale i tak gallettes i crepes
                    pyszne, moules frites tylko małżonek odważył się spróbować, ja jakoś nie miałam
                    ochoty.
                    Ceny - takie jak w NL, może wyższe. Ale za to jak się weszło do Carrefoura i
                    stanęło przed lodówką z jogurtami, to kurde nie wiedziałam, co wziąć - taki
                    wybór!! 8-paki, 4-paki, naturalne, smakowe, słodzone, bez cukru, duże, małe, dla
                    dzieci, jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.... czemu tu tak nie ma??? No tego
                    nadal nie jestem w sanie zrozumieć, jedna głupia campina, vriesche vlag, boeren
                    land i dooooooopa... i musisz kupić litr, nie ma małych opakowań... ech...
                    No a wracając do Normandii, to było ogólnie fajnie. Dzieciaki jadły to co my, w
                    ogóle jakos się tym jedzeniem nie przejmowałam, w końcu to tylko tydzień był ;)
                    Powietrzem tez można zyć ;) Blisko od nas, więc szybko można dojechać. Droga
                    dobra. Malownicze widoki. Fajni ludzie.
                    Polecam!

                    --
                    my_Flickr
                    Mary_Lu
                    Witek
                    • majadeblij Re: Normandia 15.08.10, 11:35
                      no tak, zawsze mi sie to myli:-)) bretania i normandia:-))
                      fajnie, ze sie wakacje udaly!
                      ja tez, jak w polsce do tesko weszlam to malo sie nie przewrocilam z
                      wrazenia:-)) taaaaki wybor, choc musze przyznac, ze duzo rzeczy dla
                      dzieci jest slodzonych i bardzo trzeba uwazac. kupilam malej jakis
                      desert i mus owocowy, nie spojrzalam na etykietke i to g....o bylo
                      tak slodzone, ze nie dalo sie tego zjesc:-)) serio mloda zaczela tym
                      pluc, wiec ja sprobowalam - malo z krzesla nie spadalam - spojrzalam
                      na etykietke i juz wszystko bylo wiadome:-)))
                      mhh..ja juz sie nastepnych wakacji nie moge doczekac:-))!!
                      pozdrawiam,
                      maja
    • mimi764 Re: O wakacjach pogadajmy.. 21.07.10, 15:18
      My sporo podrozujemy, mamy syna Oliviera 3 letniego. Pierwsze wakacje z nim to
      byl wyjazd w Ardeny. Olivier mial wtedy 2 miesiace, gdy mial 4 miesiace odbyla
      sie wyczerpujaca pozdroz do Polski, odwiedzilismy rodzine a pozniej pojechalismy
      na pojezierze drawskie do pensjonatu w lesie. Spokoj, cisza, dobre jedzonko,
      spacery po okolicy.
      Bylismy z nim pare razy we Francji(Jura, Normandia), Belgii (Ardeny)w
      Polsce-samochodem. Samolotem rowniez w Polsce (ja sama z malym), Wlochy (na
      poludniu). I wlasciwie tylko ten ostatni wyjazd-do Wloch okazal sie nie do konca
      trafiony. podroz meczaca bo 2 samolotami, spoznienia,oczekiwanie. Na miejscu
      straszny skwar, najpierw ja bylam chora (zoladek) a pozniej Olivier, byl bardzo
      chory. Codziennie wizyty u lekarza, sprawdzanie czy sie nie odwadnia,
      nieprzespane noce i jego i nasze, meczaca biegunka ktora dopiero po tyg. udalo
      sie zatrzymac. Ja juz z 10razy sie pakowalam i wracalismy, w myslach byl
      szpital, koszmar...Z malym nie mozna bylo praktycznie nigdzie isc bo on chory
      oslabiony i goraco na zewnatrz wiec ryzyko odowdnienia i infekcji. Staralismy
      sie zapewnic mu maximum mozliwej rozrywki, biedak. tak wiec na plazy pobylismy
      malo, nic nie zwiedzilismy, ja chociaz mialam sesje pilates-codziennie a maz gre
      w tenisa.
      W tym roku bylismy juz w Polsce na pojezierzu kaszubskim w miejscu
      przystosowanym tez dla dzieci!!! Oprocz tego pod koniec sierpnia jedziemy do
      Francji na 10 dni. W miejsce przyjazne dzieciom i doroslym;-) pojezdze konno,
      wypoczne w spa, maz pewnie pogra w golfa,pozwiedzamy a pozniej pojedziemy w
      odwiedziny do rodziny ale tak na 2 dni.
    • mamabeauty Re: O wakacjach pogadajmy.. 22.07.10, 09:34
      Czeka mnie pierwsza podroz samolotem;)w zyciu pierwsza mam na
      mysli.Nie wiem jak sie spakowac.Te wszystkie kosmetyki,apteczke.Jak
      to wszystko spakowac?Co zabrac w podrecznym bagazu?A co dla
      dzieci,zeby sie nie nudzily?Mozecie cos doradzic doswiadczone
      podrozniczki?
      • majadeblij Re: O wakacjach pogadajmy.. 25.07.10, 22:56
        ja lecialam 3 razy z mala, jak miala 3, 6 i 8 miesiecy. procz mleka
        i smoczka i jakiejs przytulanki nic szczegolnie nie zabieralam. ale
        nie wiem jak dluga bedzie twoja podroz. my lecielismy 2 razy do
        polski wiec krotki lot i raz do grecji (4 godziny) ale lot byl o 5
        rano wiec mala byla zmeczona i spala.
        pozdrawiam,
        maja
    • majadeblij Re: O wakacjach pogadajmy.. 25.07.10, 23:27
      ja generalnie najlepiej sie czuje w lesie i pod namiotem i najlepiej
      tam odpoczywam. moj poprzedni partner, tez najlepiej lubl spedzac
      czas aktywnie, jezdzilismy bardzo duzo na rowerach. moje najlepsze
      wakacje (i naj- naj chudsze:-)), to jak pejechalismy rowerami na
      polodnie francji, przez alpy:-))
      mojego obecnego partnera poznalam razem z 4 letnim dodatkiem:-)) i
      jestesmy bardzo zgodna para - tylko pod jednym wzgledem trudna nam
      sie dogadac i to sa wakacje. martijn mieszkal na 4 kontynentch i byl
      w mozliwie kazdym zakatku swiata i teraz najchetnie to jezdzi na
      wygodne wakacje, gdzie sie nie robi za wiele. ale sie docieramy, i
      staramy sie jedne wakacje bardziej aktywnie a inne bardziej leniwie.
      poza tym mamy teraz dwojke dzieci, ktore maja inne wakacyjne
      potrzeby. mlody lat 8 intersuje sie glownie sklepami z pamiatkami:-)
      proboje w nim zaszczepic wedrownicza zylke, ale ciezko mi to
      wychodzi. do polski pojechalismy po raz pierwszy, chialam pokazac
      mlodemu kawalek mojego kraju, jezdzimy glownie po europie, ja lubie
      kempingi bo ma sie troche wiecej miejsca i kawalek zieleni. jak
      dzieci podrosna to chcemy koniecznie do afryki pojechac (mlody jest
      pol kenijczykiem a moj m. mieszkal w afryce).
      pozdrawiam,
      maja
          • mamantkaa moje wakacje 27.07.10, 23:07
            My nasze wakacje spędzamy głównie w Polsce. A to dlatego, że
            dzieciaki tęsknią za dziadkami i kuzynostwem, no i chcemy, żeby
            przez te parę tygodni jak najwięcej chłonęli języka polskiego. W tym
            roku chrzcimy też w Polsce Manię. No i nie wyobrażamy sobie dalekich
            egzotycznych wakacji z takimi maluchami jak moje. I ja nie cierpię
            upałów, więc na pewno nie pojedziemy w sezonie letnim do ciepłych
            krajów. ale parę miejsc mamy upatrzonych do odwiedzenia, na początek
            w europie i już w przyszłym roku zamierzamy się z tym rozkręcić. Tym
            bardziej, że majowe wakacje u nas wypadają jakoś poszatkowane po 1
            tygodniu, zamiast wszystko w kupie, więc akurat odpowiednio by
            pozwiedzać trochę kraje bliskie holandii. A jak w końcu wrócimy do
            Polski to pewnie będziemy się wybierać gdzieś dalej.

            Mi to ogólnie marzą się ostatnio wakacje kamperem. Żeby tak sobie
            powolutku zjechać Polskę i poodwiedzać wszystkie te miejsca, których
            dawno w Polsce nie widziałam, nie martwiąc się o noclegi.

            No a do Polski jeżdzimy samochodem. Nawet w tym roku nabyliśmy
            bagażnik dachowy i wreszcie bez problemu się zapakowaliśmy, łącznie
            z podwójnym wózkiem i ciuchami do oddania dla dzieciaków z dalszej
            rodziny. Tak, zmuszamy dzieciaki do 10godzinnej jazdy z dwiema
            przerwami. Trochę marudzą i protestują, ale chęć dojechania do babci
            w nich zwycięża. Najmłodsza na szczęście głównie śpi w samochodzie,
            a starszaki dostają jakieś nowe drobne zabawki, nowe książeczki,
            które im czytam w drodze, słuchamy bajek z cd, śpiewamy piosenki i
            narazie obywamy się nawet bez bajek na dvd. Co prawda ostatnia
            podróż na Boże Narodzenie przez zakorkowane niemcy dała nam
            porządnie w kość, ale po prostu najbliższe Święta spędzimy w
            Holandii, a w wakacje udaje nam się korki omijać.

            I tak jesteśmy już w Polsce, w niedzielę chrzciny, a za półtora
            tygodnia powrót do domku.
            Pozdrawiam wszystkie wypoczywające mamy z dziećmi :-)
    • tijgertje Re: O wakacjach pogadajmy.. 28.07.10, 10:38
      Sziedze trzeci dzien u rodzinki i mam dosc. Mlody wariuje z nadmiaru
      wrazen, pogoda pd psem, ani na chwile nie przestaje padac, z domu
      nosa nie ma jak wysciubic i ziiimnoooo:/ pod koniec tygodna ma sie
      poprawic. mam nadzieje, bo jak dalej tak bedzie, to sie pakuje i
      jade do domu. Rodzinka od miesiaca z hakiem wiedziala, kiedy
      przyjedziemy, a i tak poplanowali roznosci w tym czasie. jeden plus,
      ze mlody troche moze odsapnac, ale ja znowu wsciekla jestem, bo caly
      rok jest zrzedzenie, ze mlodego nie widuyja, a jak juz przyjedziemy,
      to maja tysiac wazniejszych sraw na glowie:/
      • ika.alias Re: O wakacjach pogadajmy.. 28.07.10, 17:56
        Uuuuffff... Znam ten problem...

        Moi tez narzekaja, ze my za rzadko przyjezdzamy, ze za krotko
        zostajemy. A przez 13 lat tylko moja mama nas odwiedzila, jeden raz,
        kiedy Tobias sie urodzil. Kiedy my z kolei przyjezdzalismy, to
        rodzina nawet nie brala w tym czasie urlopu... Kazdy myslal, ze w
        dzien bedzie sobie pracowac, a my w tym czasie posprzatamy
        mieszkanie i ugotujemy obiadek. Albo ewentualnie odwiedzimy naszych
        przyjaciol (jakby oni nie musieli pracowac). A poznymi popoludniami
        i wieczorami musielismy byc do dyspozycji.

        Co u nas bardzo pomoglo, to jednorazowa dwuletnia przerwa w wizytach
        w Polsce. I nocowanie u kogos innego. Od tego czasu napadanie i
        narzekanie zmienilo sie bardziej w utyskiwania. Nadal wprawdzie nikt
        za bardzo nie bierze urlopu. Ale wtedy przyjezdzamy po prostu na
        kilkugodzinne wizyty raz na kilka dni.

        Moze to cos dla Ciebie do sprobowania, Tijgertje?

        Co do mlodego: moze macie w poblizu jakies muzeum, palmiarnie, zoo
        (z akwariami), kryty plac zabaw? Ja sama nie znosze sklepow ani
        centrow handlowych. Ale gdybym miala do wyboru siedzenie w
        mieszkaniu albo wyjscie gdzies, to bylabym w stanie wybrac sie chyba
        nawet do centrum handlowego. ;)

        --
        "Nothing in life is to be feared. It is only to be understood."
        Maria Skłodowska-Curie
        • maxijo Re: O wakacjach pogadajmy.. 05.08.10, 21:37
          A ja wrocilam wlasnie z Polski, dokladnie z Lublina, podroz nie byla
          specjalnie meczaca, dzieciakom podobal sie niespelna dwugodzinny lot
          i mocno syfiasty pociag PKP. Natomiast sam pobyt u dziadkow
          nieudany, slaby kontakt z dziadkami, niewygodne lozka, za goraco,
          dzieci wstawaly przed 6, kladly sie o 22, pomimo rozrywek ziewaly i
          marudzily, kiepsko jadly, ostatnie 3 dni grypa zoladkowa, nawet mala
          sie rozgadala i chorkiem krzyczaly naar huis naar huis, do papy.
          Myslalam, ze ziemie holenderska na Schipholu beda calowac, tak sie
          cieszyly na powrot. Ja bylam zmeczona gorzej niz po porodzie. Nie
          pojade za szybko, tz. chcialabym, ale tylko z mezem do pomocy i w
          jakies ciakawe strony. Plusem jest to, ze Adam mowil z kazdym dniem
          coraz lepiej po polsku, ale byl bardzo zadowolony slyszac
          holenderska stewardesse;)
          • nesla My tez wrocilismy ! 06.08.10, 10:07
            A my wrocilismy z Hiszpanii i bylo bosko! Wynajelismy apartament w
            domku w Moraira, piekna miejscowosc bez turystyki masowej, same
            domki i wille z basenami, mieszkanko na dole z wyjsciem na ogromny
            ogrod i kilka krokow basen niemal wylacznie dla nas (byla jeszcze
            jedna rodzinka ale sie przewaznie mijalismy), trzeba miec autko bo
            do plazy 2 km, wiec wynajelismy,a podroz Ryanairem znakomicie, potem
            odebrano nas z lotniska i w drodze powrotnej zawieziono na lotnisko.
            Chyba pojedziemy tam rowniez w przyszlym roku, bo w okolicy jest
            mnostwo pieknych miejsc, do ktorych warto wrocic i dzieci byly
            bardzo zadowolone. Wynajmowalismy u kolezanki mojej, ktora jest
            fotografem, wiec zrobila nam fajne zdjecia i nagadalysmy sie za
            wszystkie czasy. Jak kogos interesuje to polecam goraco !!
            Podaje namiary:

            www.casitatrespalmas.com/casitatrespalmas/Valkommen.html

            --
            pozdrawiam
            nesla
            • corneliss a ja w PL-u :) 06.08.10, 10:28
              zar sie leje z nieba, czasem tylko pada, dopiero od wczoraj jestem w jakotakiej cywilizacji, siedzielismy na wsi 4 dni gdzie 3 progr. w TV i jeden w radio, zero neta i telefonu, blogi spokoj, zylismy jak chcielismy, przy okazji patrzac jak rosnie nasz dom (juz ma dach prawie, ekipa przychodzi w nast. tyg.)
              rodzina moja nienachalna, spotkania z kuzynostwem, imprezy do pozna
              dzieciaki dobrze sie czuja, dobrze znosza podroze mimo upalu, cypis szaleje z rowiesnikami, zadziwia wszystkich dookola ;)
              jedyne co mi sie nie podoba to drogi, masakra jakas; w moim rejonie robia jeszcze nowa s-19 wiec co chwila budowa, ale da sie zyc - jest fajnie :)
              --
              "(...) wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zaj***cie, ale to zaj***cie ważne pytanie: co lubię w życiu robić?
              A potem zacznij to robić. ”
            • anitax Re: My tez wrocilismy ! 06.08.10, 20:56
              Nesla, Ty nas nie przeceniaj, nie kazdy zna szwedzki ;-)
              Zaciekawiona weszlam na strone internetowa i nawet sporo
              zrozumialam, dopiero potem zauwazylam ikonke z flaga brytyjska :-)

              Super, ze Wam sie udal urlop, szczegolnie, ze mieliscie troche
              watpliwosci, czy leciec gdzies dalej. Moze sami sie kiedys skusimy,
              bo miejscowosc wyglada przepieknie a ja Hiszpanie uwielbiam.
            • go.ga Re: My tez wrocilismy ! 15.08.10, 16:21
              > Wynajmowalismy u kolezanki mojej, ktora jest
              > fotografem, wiec zrobila nam fajne zdjecia

              Kiedy dasz zdjecia na bloga?
              Na temat watku sie nie wypowiadam, bo jezdzimy bez dzieci ;-)
              • nesla Re: My tez wrocilismy ! 16.08.10, 14:06
                go.ga napisała:

                > > Wynajmowalismy u kolezanki mojej, ktora jest
                > > fotografem, wiec zrobila nam fajne zdjecia
                >
                > Kiedy dasz zdjecia na bloga?
                > Na temat watku sie nie wypowiadam, bo jezdzimy bez dzieci ;-)

                Robie calkiem nowego bloga, dam znac jak beda na nim zdjecia z
                wakacji :)
                A w watku sie wypowiedz !


                --
                pozdrawiam
                nesla
          • 8zumirodam Maxijo! 06.08.10, 18:15
            Maxijo,nie przeczytałam jeszcze wypowiedzi innych dziewczyn,ale Twoja
            rzuciła mi się w pierwsza w oczy!
            Przede wszystkim dlatego,że moje wakacje w Polsce wyglądały dokładnie
            tak samo!!!Nasz domek letniskowy śmierdział wilgocią,pierwszy tydzień
            z nieba lał się żar,a drugi deszcz bez ustanku.Młodsze dziecko
            odchorowało lot wysoką gorączką,a potem zaczęły mu wychodzić 4 zęby
            na raz...Dziadek to był-to go nie było,sąsiedzi działkowi dokuczali
            starszemu,że kiepsko mówi...Jednym słowem masakra :o Zabrałam
            chłopców już po dwóch tygodniach i sama wróciłam z nimi
            samolotem.Również jest bardziej zmęczona niż kiedykolwiek...
            Pozdrawiam.
            --
            I've seen so many strange things in my life and they were all
            today...
            • tijgertje Re: Maxijo! 06.08.10, 21:47
              My jeszcze w Polsce. Pogoda znosna, rodzina dala nam popalic i
              skutecznie zniechecila do koilejnej wyzyty:/ po odwiedzinach u
              rodziny od niedzieli jestesmy w Dusznikach Zdroju, dogoda troche w
              kratke, ale temperatury przyjemne. Hotel suuuper, tuz obok park, w
              ktorym dzisiaj rozpoczal sie festiwal Chopinowski. Czyli dla mnie
              raj:) Chlopaki wczoraj weszli na Szczeliniec wielki w G. Stolowych,
              mlody zadziwia nas kondycja. Poznalismy fajne pol-hol malzenstwo i
              prawdopodobnie bedziemy z nimi utrzymywac kontakt. Chca sobie
              mlodego czasem pozyczyc, wiec szkoda taka szanse zaprzepascic;) W
              koooncu mamy wakacje, ale jakos w tym roku ciagnie mnie do domu. Od
              jutra bede biegac na koncerty, w niedziele mam bilet na koncert.
              Stanislawa Bunina, kiedys zwyciezcy konkursu Chopinowskiego w
              warszawie, nie wiem, jakim cudem udalo mi sie bilet zdobyc, ale za
              tydzien prawdopodobnie wcale do domu nie bede chciala wracac:/
              Duszniki sa super dla tych, co lubia cisz i spokoj. Do wczoraj cisza
              w okolicy byla niesamowita. Teraz klimat jest niesamowity, masa
              muzykow i wielbicieli Chopina. rozmawialam z jedna Japonka,
              mieszkajaca w Sydney, ktora wczoraj dotarla do hotelu po 30-
              godzinnej podrozy. Przyjechala na 10 dni i mialysmy niezly ubaw, gdy
              przyznala, ze takie wakacje ma co roku i jezdzi po swiecie, zawsze
              do duzych miast, Nowego Jorku, Paryza, Rzymu, Rio... Twierdzi,z e
              Duszniki sa slynne ze wzgledu na festiwal i od dawna planowala
              przyjazd. Nieco sie chyba zdziwila, ale na razie jest zachwycona. A
              mlodego tylko dziwi, jak te wszystkie wystrojone panie idace na
              koncert nie polamia nog w niebywale wysokich szpilach;)
              • mamantkaa Re: Maxijo! 10.08.10, 10:57
                My już też wróciliśmy z Polski i też wogóle nie czuję, żebym coś
                odpoczęła :(
                Te łózka w Polsce - masakra! Jak nasi rodzice mogą spać na nich całe
                zycie. Mój mąż uciekał z łóżka na podłogę i tak się lepiej wysypiał.
                A dziadkowie niby się starali bawić z wnukami, ale trójka ich już
                przerasta i za dużo nie byli w stanie przy nich pomóc, więc ja
                wakacji nie miałam. No i te małe przestrzenie w mieszkaniach,
                dzieciaki miały miejsce do zabawy tylko pod naszymi nogami. Dobrze,
                że choć przez część dni była pogoda i mogły polatać na działce.
                No i jeszcze dodatkowo bardzo wkurzyłam się na moją mamę. Jestem już
                po ślubie 9 lat, a ona wciąż krytykuje mojego męża, nawet jak on jej
                schodzi z drogi. Mogłaby już sobie odpuścić.
                Dopiero na koniec pobytu w Polsce wpadliśmy na pomysł, że lepiej
                jest jeździć po Polsce i zwiedzać niż siedzieć u dziadków. I
                odwiedziliśmy Chełmno - miasto zakochanych, bardzo ładne i przytulne.
                Zależy nam, żeby dzieciaki jak najwięcej czasu spędzali w Polsce ze
                względu na język, ale w przyszłym roku nie koniecznie będzie to
                długa wizyta u dziadków. no i na Święta zostajemy w holandii.
                • gosia_hh rodzinka 10.08.10, 20:58
                  ja jezdze do polski raz w roku a nawet i rzadziej,bardzo chcialabym
                  czesciej.ale po tygodniu pobytu ciagnie mnie juz do NL.
                  moi rodzice sa ok ale tez maja male mieszkanko i ciezko jest tyle
                  osob i w kady wieczor ktos przychodzi na kawe czy kolacje-z moja
                  corka bawia sie na okroglo,ale jak to na polska babcie bywa wszystko
                  toczy sie wokol jedzenia-a czemu ona nic nie chce jest?moze jej zupki
                  ugotowac?moze jej obrac jabluszko....po paru dniach glowa mi
                  odpada..no i czemu my tak szybko do spania sie szykujemy-okolo 22
                  zaczynam byc senna bo corka zawsze zle spi w polsce i te wczesnie sie
                  budzi-moi rodzice ida pozno do lozek ale ja nie wytrzymam wiec sa
                  komentarze.noi rozczarowania ze nie bedzie nas na swieta-ze czemu
                  jedziemy do portugalii ajkbysmy mogli do polski przyjechac..doskonale
                  rozumiem rodzicow ze tesknia za wnuczka,ale czasami ciezko mi jest do
                  nich dotrzec..

                  w piatek przyejzdzaja do nas na tydzien bardzo sie ciesze,mam
                  nadzieje ,ze nie beda marudzic,ze szybkie potrawy na stol serwuje ;)
                  --
                  paulien suzanne 11.12.2007
                  • femke81 Re: rodzinka 11.08.10, 17:41
                    A my w gorskiej wiosce, w domku u rodzicow...bawimy sie doskonale.
                    Maly wstaje o swicie i tylko chcialby na swiezym powietrzu sie bawic.
                    Ja juz powoli padam, ale na szczescie mam zmiennikow do spacerow;-)
                    Dla mnie pelna chata to podstawa szczescia...i takich wakacji nie zamienie na
                    inne za zadne skarby.
                    Za 2 tygodnie dojedzie tata, ktoremu wtedy dopiero zacznie sie urlop. Czeka na
                    nas jeszcze slub siostry, podroz do Holandii z nowozencami a pozniej jeszcze
                    jakies last-minute wakacje...
                    Zyc nie umierac.
                    Moja mama tez ma fobie na punkcie jedzenia, ale maly jak nie jest glodny to nic
                    nie zje za Chiny ludowe.
                    Jak zglodnieje to sam przybiega z glosnym mniam, mniam, mniam...
                    Pozdrawiam serdecznie i zycze udanych wakacji!mysle, ze nic na sile - kazdy wie,
                    w jaki sposob najlepiej sie wypoczywa. Ja z rodzinka, w Polsce...:-)
                  • majadeblij Re: rodzinka 11.08.10, 18:24
                    dlatego ja staram sie jezdzic na krotka, ale za to czesciej.
                    bo moi rodzice tez maja nieduze mieszkanie i jest po prostu ciasno.
                    raz sama z corka, raz z reszta rodzinki. jak sama z mala to lubie bo
                    sie rodzice nia zajmuja ale jak z raszta przybytku to ciezej, trzeba
                    tlumaczyc itp itd:-)) oczywiscie mama najchetniej to by ja pod stos
                    pierzyn caly dzien karmila, ni i pytania - czy jej nie za zimno, czy
                    ona nie jest glodna - ale musze tez powiedzac, ze raz powiedzalam ze
                    to moje dziecko i robimy tak jak chce i mama sie szybko
                    podporzadkowala, gorzej z dziadkiem:-))
                    myslimy z rodzicami, zeby moze jakas dzialke wlasnie zakupic z
                    domkiem i przestrzenia, zeby cala rodzinka (z bratem siostra i ich
                    rodzinami) mogla razem beztresowo czas spedzic.
                    pozdrawiam,
                    maja
                    • tijgertje Re: rodzinka 11.08.10, 22:42
                      W koncu dotarlismy do domku. Po raz pierwszy od sluby wyjechalismy
                      na taaaak dlugo. Az 2,5 tygodnia;) do rodzinki sie nie spiszymy, ale
                      ja sie juz ciesze na kolejne wakacje. Poznalam kilkoro baaardzo
                      fajnych ludzi, od starszej pary z Australii mamy zaproszenie na
                      wakacje u nich, a ja bede sie mogla powyzywac na swietnym
                      fortepianie koncertowym. Ciekawa jestem, jak ich dom wyglada, ze sie
                      im taki mebel w ogole zmiescil;) Wspomniana wyzej Japonka w
                      przyszlym roku juz zarezerwowala hotel na nastepny festiwal w
                      Dusznikach, potem poleci odwiedzic przyjaciolke w Düsseldorfie i
                      razem przyjada do Wiatrakowa, gdzie na pewno kilka dni razem
                      spedzimy. Maz w lekkim szoku, bo zazwyczaj mam problem z
                      nawiazywaniem blizszych znajomosci, ale tym razem jak sie z ludzmi
                      ciagle zderzalismy na sniadaniu i jakims cudem mielismy na
                      koncertach bilety obok siebie, to jakos nie wierze w przypadek;) w
                      dodatku frajde mam niesamowita, jesli moge z ludzmi pogadac o
                      wspolnej fascynacji. Mielismy zostac dzien dluzej, ale juz nas
                      strasznie do domu ciagnelo, ja otoczona muzyka i z dlugimi pazurami
                      tak strasznie stesknilam sie za swoja wiolonczela, ze bylam gotowa
                      wracach chocby na piechote, mimo rozdarcia, bo wakacje mielismy
                      naprawde cudowne. Odbije sobie nastepnym razem:) Maz z mlodym
                      polazili po gorkach, mimo, ze nawet odpowiednich butow nie mieli,
                      ale niczego nie polamali i wszyscy nabralismy ochoty na bardziej
                      aktywne wakacje. Mlody jest juz na tyle silny, ze faktycznie mozna
                      sie wybierac chocby na calodniowe wycieczki, byle nie codziennie, bo
                      co kilka dni odsypia przez pol dnia wszystkie wrazenia i zaleglosci;)
                      jeszcze jeden plus minionych wakacji: wyszydelkowalam kawal obrusa
                      na slub przyjaciolki i przestalam sie martwic, czy zdaze;)
                      • corneliss Re: rodzinka 12.08.10, 12:00
                        To pchanie jedzenia w dzieci to chyba typowo polska secyfika ;) u mnie zajmuje sie tym tesciowa; akurat tego mam dosyc, ale niczego wiecej ;)
                        Wczoraj dzieciaki spedzily z dziadkami caly dzien a my pognalismy w Bieszczady, spedzajac 7 godz. na szlaku (same najwyzsze szczyty Rozsypaniec-Halicz-Tarnica z Wołosatego) wyryp taki ze dzis cierpie okrutnie - siadly mi kolana - czekam na zakwasy ale mam tyle energii :). starszak sie na nas obrazil ze go nie wzielismy, nie chcial gadac przez telefon i chyba lekko sie zestresowal nasza nieobecnoscia, mlodszy chyba nic nie zauwazyl jeszcze - dziadkowie sie spisali na medal.
                        Przed nami jeszcze oststnie 3 dni, ostatnie posiadowki z rodzina i piwka ze znajomymi i do domu. Jeszcze czekamy na auto, bo caly czas w remoncie i korzystamy z innego. Dach dopiero wystartuje w poniedzialek, juz nie zobaczymy calosci, dopiero na zdjeciach.
                        Mimo ze bardzo sympatycznie spedzilam ten czas i jakos rodzinka nienachalna tym razem to i tak juz chce byc u siebie i spedzac czas po swojemu :) do napisania juz z Holandii
                        --
                        "(...) wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zaj***cie, ale to zaj***cie ważne pytanie: co lubię w życiu robić?
                        A potem zacznij to robić. ”
    • martaj7 Re: O wakacjach pogadajmy.. 16.08.10, 13:59
      W tym roku postawilismy na komercje i wybralismy Wlochy, wybrzeze
      adratyckie. I tu zonk, bo pogoda taka sobie, morze srednio cieple i
      ci Wlosi jacys ulizani i wyfiokowani....Do bani:)
      Na szczescie znowu mozna zaczac stac w korkach i sie stresowac
      dedlajnami:)
      --
      Marta
        • beba3 Re: O wakacjach pogadajmy.. 16.08.10, 18:57
          Bylismy w Wietnamie, juz drugi raz. Fajnie bylo ale to nie jest miejsce na
          wakacje z malusienkimi dziecmi. Takie jak nasze 7 i 9 to juz ok.
          Lubimy zwiedzac i lazimy jak nienasyceni. Dzieci nas troche hamuja i
          przypominaja aby bylo cos tez dla nich. Tym razem dwa wypady na plaze i jeden do
          parku wodnego.
          No i nowosc z naszymi dziecmi (wczesniej tego nie bylo!) garna sie do kompa i
          wpychaja przed tate. Ja sie zupelnie odcinam na wakacjach. Nie po to jade aby
          sparwdzac maile, czytac polska gazete o sezonie ogrkowym, polityce itd Szkoda
          czasu. Maz najchetniej by sie przyspawal do kompa i dzieci tez.
          W drugim hotelu komputer byl tylko przy recepcji ale za to poza TV bylo DVD a w
          recepcji filmy do wypozyczenia. To mi sie podobalo juz bardziej, bo po kolacji,
          kapieli i przed snem fajnie bylo obejrzec jakis film wspolnie, cala rodzina.
          No i jeszcze z 'urokow' Wietnamu: przez oszczednosc pradu, poszczegolne
          dzielnice nie mialy go w wybranym czasie. Upaly koszmarne a tu ci klime
          wylanczaja o 6 rano lub wlanczaja dopiero wieczorem. Nic tylko uciekac z hotelu
          i zwiedzac i szukac kawiarni w innej dzielnicy.
          A poza tym to wakcje nam sie udaly bardzo!
          Obawiam sie tylko ze wiekszosc atrakcji juz zobaczylismy i dlugo tam nie wrocimy.
          A do Polski w czerwcu przyszlego roku! Ciesze sie bo u nas teraz cykl dwuletni,
          mozna sie porzadnie stesknic!
          --
          Forum rodzicow wHolandii
          Singapur
          • kasia191273 Indonezja 29.08.10, 15:26
            Wycieczka udana. Długo by opowiadać, ale może w punktach, żeby nie
            wyszedł z tego poemat:
            + dobra decyzja, żeby nie brać dziecka: miasta na Jawie zupełnie
            niedostosowane do ruchu pieszego- brak chodnikow, hałas
            niemiłosierny, niebezpiecznie, przejście na drugą stronę ulicy to
            zagrożenie życia i zdrowia
            + w związku z powyższym można było zwiedzać dość intensywnie
            + ludzie PRZEMILI: usmiechnięci, otwarci i zupełnie nienatarczywi
            + świetnia organizacja: nikt się nie spóźnia, zarezerwowane auto
            przyjeżdza, przewodnik się stara
            + hotele na b. wysokim poziomie
            + tanio!!!!!! Obiad na dwie osoby można zjeść za 3/4 euro;)
            + megabezpiecznie
            + dobre drogi, choć ruch uliczny zabójczy;)

            - zbyt intensywny plan zwiedzania Jawy, za dużo czasu na Bali
            - mało egzotycznej przyrody (spodziewałam się papug i małp na
            ulicach, hehe)- być może na Sumatrze jest więcej dziczy, ale Jawa i
            Bali b. ucywilizowane i dzikiej przyrody niet
            - monotonne jedzenie i mdłe (w porównaniu z tym, co się
            indonezyjskiego jada w Holandii), a jadamy zawsze i wyłącznie w
            knajpach dla miejscowych, więc prawdziwe tubylcze żarcie
            - holenderscy towarzysze podróży (ale o tym można stworzyć osobny
            wątek...)

            tu zdjęcia dla zainteresowanych:
            picasaweb.google.pl/110574490929896007954/Indonezja#


            --
            NINA ur.14 stycznia 2007
            • lenkaaa Re: Indonezja 29.08.10, 16:12
              ach, jakie cudne zdjecia !
              to moze zaloz osobny watek n/t holenderskich turystow, bo mnie zaciekawilas :)
              --
              [img]https://i41.tinypic.com/25t7tx4.gif[/img]
              • agnieszkaela Re: Indonezja 29.08.10, 23:09
                A tak z ciekawosci co robia dzieci w czasie kiedy rodzice wyjezdzaja
                na wakacje sami?
                Ja nawet gdybym chciala, to nie mam komu oddac dzieci aby jechac bez
                nich. Na dzien, dwa moglabym do rodzicow ale dluzszy pobyt w
                pracujacych zreszta ciagle dziadkow nie wchodzi w gre.
                • kasia191273 Re: Indonezja 29.08.10, 23:28
                  agnieszkaela napisała:

                  > A tak z ciekawosci co robia dzieci w czasie kiedy rodzice
                  wyjezdzaja
                  > na wakacje sami?
                  > Ja nawet gdybym chciala, to nie mam komu oddac dzieci aby jechac
                  bez
                  > nich. Na dzien, dwa moglabym do rodzicow ale dluzszy pobyt w
                  > pracujacych zreszta ciagle dziadkow nie wchodzi w gre.

                  pisałam o tym chyba w tym wątku wyżej

                  my po raz pierwszy od urodzenia Niny zostawiliśmy ją z dziadkami
                  tutaj, tj. w Holandii na dwa tygodnie

                  bardzo się bałam, ale wszystko poszło doskonale

                  dziadkowie też pracujący, ale wzięli urlop i byli zachwyceni, że
                  wreszcie mogą się 'sprawdzić'

                  a ja byłam zachwycona, że nie muszę tego oglądać;))))



                  --
                  NINA ur.14 stycznia 2007
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka