Dodaj do ulubionych

cesarskie ciecie na zyczenie

17.08.10, 13:57
Drogie przyszle mamy w Holandii, czy orientujecie sie jak wyglada tutaj
procedura rodzenia przez cc? Bardzo chcialabym urodzic przez cc, ale nie
jestem pewna czy jest to opcja na zyczenie w Holandii? Czy ktoras moze wie cos
na temat prywatnych klinik w Holandii, gdzie (podobnie jak w PL) oferowana
jest opcja cesarki za dodatkowa oplata? Bardzo dziekuje za informacje! Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • majadeblij Re: cesarskie ciecie na zyczenie 17.08.10, 14:07
      z tego co wiem, trudno jest namowic na cc lekarza, nawet jesli sa do
      tego wskazania medyczne. ale zalezy to (zapewne) od lekarza.
      generalnie, z tego to sie orientuje to lekarze tutejsi nie sa fanmi cc
      i wykanuja operacje jesli nie ma innej mozliwosci. co do prywatnych
      klinik - w zyciu o czyms taki nie slyszalam (mieszkam tu 11 lat), ale
      najlepiej jak sie swojej poloznej zapytasz.
      pozdrawiam,
      maja
      • banka4 Re: cesarskie ciecie na zyczenie 17.08.10, 14:22
        Dziekuje Maju za odpowiedz. Narazie pytalam mojego lekarza rodzinnego, ktory
        zrobil wielkie oczy i powiedzial, ze jest to operacja, ktora przeprowadza sie
        tylko w razie koniecznosci. Stad moj pomysl na prywatna klinike tutaj- musze
        jeszcze poszperac online, moze znajde jakies namiary.
        Ania
        • tijgertje Re: cesarskie ciecie na zyczenie 17.08.10, 14:58
          Nie sadze, zebys cos znalazla. Cesarki na zyczenie to chyba tylko w
          Polsce robia:/ Cesarka to wbrew temu, co rodzace tak na zyczenie
          kobiety mowia wcale nie jest takim hop siup. To operacja brzucha,
          rana jest przez kilka powlok i calkiem spora. Mocno stojace na ziemi
          holenderki wola rodzic naturalnie niz na zyczenie dac sie kroic,
          koniecznosc cesarki uwazaja za koszmar. Prywatna klinike predzej w
          Belgii znajdziesz, tu bedzie to graniczyc z cudem. Na aborcje tak,
          ale porod???
          A tak z ciekawosci, dlaczego chcesz rodzic przez cc? Mysle, ze
          udzial w tubylczym kursie dla ciezarnych to najlepszy sposob na
          przygotowanie sie do porodu i wyzbycie strachu przed nim.
          • banka4 Re: cesarskie ciecie na zyczenie 17.08.10, 15:37
            Mysle, ze oba sposoby porodow maja swoje plusy i minusy. Ja czuje sie
            spokojniejsza gdy wiem co mnie czeka, kiedy, na co sie nastawiac, nie lubie
            niespodzianek i chyba preferuje rane brzucha niz krocza i oczywiscie minimum
            bolu. Im wiecej kontroluje sytuacje tym czuje sie bardziej komfortowo, jezeli
            oczywiscie mzona tutaj mowic o jakiejkowliek kontroli ;-). W kazdym razie
            preferuje zaplanowane akcje!;-)
            Na tubylczy kurs wybieram sie w listopadzie, w Delft. ech, jeszzce tyle czasu
            przede mna! Pozdrawiam!
            • mad_die Re: cesarskie ciecie na zyczenie 17.08.10, 22:33
              Ale poród sn też możesz zaplanować.
              Pogadaj ze swoją położną, to są tutaj swietne babki, napisz z nią plan porodu,
              ustal, że ma Ci chronic krocze, powiedz, że chcesz o wszystkim być informowana i
              że chcesz wszystko kontrolować. Poród sn mozesz sobie super zaplanować! I
              najważniejze, że nawet jeśli coś idzie za wolno lub za szybko to i tak nadal
              panujesz nad sytuacją, bo wiesz, co będzie dalej.
              I uwierz, podczas porodu sn masz o wiele większa kontrolę niż podczas cc - gdzie
              leżysz znieczulona a dziecko wyrywają Ci z brzucha...
              Nigdy, przenigdy nie dałabym się dobrowolnie pociąć, chyba że w ramach ratowania
              siebie lub dziecka...
            • sarahdonnel Re: cesarskie ciecie na zyczenie 18.08.10, 12:21
              Urodziłam dwa dni temu, w domu, w towarzystwie partnera, położnej i
              pielęgniarki, syn 3640g. Skończyło się pięcioma szwami, po drugiej fazie ponad 2
              godziny. Znieczulenie dostałam tylko do szycia.
              Mogłam się kręcić z boku na bok, z boku na plecy, na stołek, na początku było mi
              najwygodniej na czworaka na piłce do zabawy (skippy ball, kupiona w sklepie z
              zabawkami za 5 eur).
              O 21 zjadłam obiad, o 22 wzięłam prysznic, po północy skorzystałam z toalety.
              Cały czas to ja miałam wrażenie, że ja jestem pod kontrolą, o tyle, o ile
              fizjologia mi pozwala.

              Następnym razem, jakby się zdarzyło i była możliwość, to chciałabym tak samo. I
              mówiłam to godzinę po porodzie!
              Dzisiaj zeszłam i weszłam dwa piętra po schodach, w swoich dżinsach, które
              nosiłam do 7. miesiąca.

              Bardzo polecam szkoły rodzenia z jogą. Wczorajszy feedback od położnej - nie
              bałam się słuchać ciała 'po swojemu', a ona 'prowadziła', bo inaczej miałaby
              wrażenie, że mogłoby jej nie być.

              W wątku o porodzie z ZZO zalinkowałam artykuł po polsku o skuteczności
              znieczuleń różnego rodzaju, i ulotkę stowarzyszenia położnych o możliwościach.
              Doczytaj i przemyśl. Mnie na samą myśl o szpitalu (i zapachu) było niefajnie,
              ale brałam pod uwagę, że mogę w każdej chwili powiedzieć 'nie, jedziemy, chcę
              pompkę remi' (tyle zapisałam, że gdybym się uparła na szpital i znieczulenie, to
              nic więcej). Nawet nie było czasu, bo pełne rozwarcie miałam w... półtorej godziny.

              Najbardziej podobało mi się (żartem, ale może trochę Cię odstresuję), że:
              - z rana wstawiłam do wyrośnięcia ciasto na ciabattę, trochę przed pojawieniem
              się główki wymarudziłam partnerowi 'włącz piec i wyłącz za pół godziny, bo to
              jedyne pieczywo, jakie mamy w domu'. Wyszła bardzo fajnie ;).

              - już po porodzie wskazywałam ręką, gdzie co jest, mogłam powiedzieć 'ta
              herbatka, do surówki dokrój pomidorów, chce mi się czekolady, tu są pieluchy, tu
              są chusteczki, tu mam gatki jednorazowe, a dzieciowi pasuje ten zielony
              komplecik'. Niemal jak caryca Katarzyna ;).

              Pełne znieczulenie ogólne, i wybudzanie przez parę godzin, albo zzo, w którym
              przez pierwsze kilka godzin praktycznie nie mam nóg, ktoś mnie zmusza do
              leżenia, dodatkowa oksytocyna, i szansa na ospałego dzieciaka to nie była dla
              mnie perspektywa 'sytuacji pod kontrolą'. Z drugiej strony, wiedziałam, że mogę
              się na to też załapać. ;)
              • mamantkaa Re: cesarskie ciecie na zyczenie 18.08.10, 13:49
                sarahdonnel, sredeczne gratulacje! Życzę Wam dużo zdrówka i
                szczęścia :)
                Super, że się zdecydowałaś na poród domowy i Ci się udało go w domu
                faktycznie dokończyć.
                Ja wolałam jednak porody w szpitalu, miałam tez indyjkację medyczną
                za porodem w szpitalu. Ale ostatnim razem jak o 15 byłam w szpitalu,
                po 17 urodziłam, to o 21 byłam już w domu. I to mi odpowiadało,
                szczególnie, że dwojka starszaków czekała w domu. Szpitala nie
                zdążyłam poczuć przez te parę godzin. Sala porodowa, to poprostu
                ładnie urządzony pokój z łóżkiem i odrobiną sprzętu, typu komputer i
                waga. W domu normalnie się już poruszałam, a na drugi dzień od rana
                śmigałam po schodach i przy dzieciach :) Mimo bólu, 2 szwów, których
                wogóle nie czułam, nie zamieniłabym tego na cesarkę i kilkudniowy
                pobyt w szpitalu. Owszem poród przez cesarkę nie boli, ale
                dochodzenie do siebie trwa dużo dłużej, no i ciężko się wtedy
                opiekować maleństwem. więc może warto ustalić konkretny plan porodu
                siłami natury z położną zamiast ładować się w zabieg, który i tak w
                holandii może okazać się niemożliwy bez indykacji medycznych.
                • mamamaxia08 Re: cesarskie ciecie na zyczenie 18.08.10, 14:19
                  Sarahdonnel - GRATULACJE! :)

                  Przez pół życia słyszałam, że jak już uda mi się zajść w ciążę to na pewno nie
                  będę rodzić SN - takie opinie słyszałam od ginekologa (po operacji na szyjce
                  macicy) i od okulisty (jestem krótkowidzem ze sporą ilością dioptrii). To samo
                  słyszałam od ginekolog prowadzącej ciążę w PL do 16 tc. Przyjechałam tutaj i
                  dowiedziałam się, że mimo zaleceń polskich specjalistów - tutejsi nie widzą
                  wskazań do CC. Ciążę prowadziła oczywiście położna, która na moją prośbę umówiła
                  mnie z ginekologiem i okulistą. Przez 16 lat byłam przekonana, że będę miała
                  "cesarkę" he he he.
                  Uparłam się jednak na poród w szpitalu, od którego starano się mnie przez jakiś
                  czas odwieść. Postawiłam na swoim i dobrze się stało bo choć urodziłam synka SN
                  (wspominamy z rozrzewnieniem te cudne chwile), to łożysko miałam usuwane
                  operacyjnie pod pełnym znieczuleniem... nigdy więcej nie chcę całkowitej
                  narkozy... po porodzie wyglądałam w miarę normalnie (tylko oczy miałam
                  zaczerwienione od wysiłku)... a po operacji wyglądałam gorzej niż Gołota po
                  przegranej walce - koszmar.

                  Naprawdę, poród tutaj różni się bardzo od tego co dzieje się w PL. Na dodatek
                  bez BARDZO KONKRETNYCH wskazań raczej na "cesarkę" nie ma co liczyć...
                  Pozdrawiam
            • ika.alias Re: cesarskie ciecie na zyczenie 18.08.10, 17:04
              banka4 napisała:

              > spokojniejsza gdy wiem co mnie czeka, kiedy, na co sie nastawiac,
              nie lubie
              > niespodzianek[...]
              > Im wiecej kontroluje sytuacje tym czuje sie bardziej komfortowo,
              jezeli
              > oczywiscie mzona tutaj mowic o jakiejkowliek kontroli ;-). W
              kazdym razie
              > preferuje zaplanowane akcje!;-)

              Dziecko szybko nauczy Ciebie, ze "planuje sie po to, zeby potem miec
              co zmieniac". ;)

              A jeszcze na serio... Gdzies na tym forum byl wrzucony link do
              wynikow badan nad skutkami zdrowotnymi u dzieci urodzonych przez cc.
              Z tego, co pamietam, to istnieje wieksze ryzyko nowotworow i astmy.

              Jezeli istnieje jakiekolwiek zagrozenie zdrowia lub zycia dziecka
              albo matki, albo jezeli dziecko zle jest ulozone, to czywiscie nie
              ma zadnych dyskusji i cesarka jest najlepszym rozwiazaniem. Ale po
              co ryzykowac tam, gdzie nie jest to potrzebne...
            • meliloti Re: cesarskie ciecie na zyczenie 17.08.10, 21:09
              W Rumunii ponad 50% porodow odbywa sie przez cc, na zyczenie. Ja mialam tu cc,
              dlugo dochodzilam do siebie, bolalo bardzo i mam nadzieje, ze za drugnim razem
              uda sie normalnie. Ale z tego co wiem to cc na zycznie tu nie dostaniesz. Szukaj
              w Belgii lub Niemczech.
              • maxijo Re: cesarskie ciecie na zyczenie 18.08.10, 22:10
                na zyczenie cc nie robia, nie sadze rowniez, zeby w Polsce w
                panstwowym szpitalu mozna sobie wiele zyczyc. Chyba zalezy od
                lekarza, ja mialam dwie cc, nie bylo konkretnych przyczyn,
                nastawiona bylam psychicznie na cc, a po operacji lekarze uznali ze
                mialam dobre przeczucie;) nie przekonywali mnie o dobrodziejstwie
                porodu sn, mysle ze wiedza co robia, jak bedziesz miala ksiazkowy
                przebieg to jaki sens ma cc. Nie mam porownania, ale moja mama
                mowila, ze wygladam i smigam po cc duzo lepiej niz ona lata temu po
                sn
                • corneliss Re: cesarskie ciecie na zyczenie 18.08.10, 23:36
                  sarahodonnel gratulacje Leosia :) ja na mojego Leona mowie tak samo ;) super ze
                  sprawnie poszlo.

                  odnosnie cc, mam dwa porody za soba sn i cc, i moge powiedziec ze gdyby nie
                  ryzyko, tobym rodzila sn - drugi mlody byl ulozony posladkowo, mam zal do
                  poloznych ze powiedzialy mi o tym ulozeniu zbyt pozno, tzn. liczyly ze sie
                  samoistnie obroci, gdybym wiedziala wczesniej sa do tego nie wymagajace
                  wielkiego wysilku fajne cwiczenia powodujace ze dziec sie jednak obroci.

                  mialam godzine na decyzje i zdecydowalam sie na cc, choc mozliwosc porodu
                  dziecka tak ulozonego jak moje jest mozliwa sn to mogloby to trwac dluzej, z
                  indukcja np., lub tez moglo byc ryzyko niedotlenienia.

                  do autorki watku, gdybys w karcie od poloznej miala wpisane po kilka razy
                  'stuitligging' jest to ulozenie posladkowe
                  ja sie jeszcze zdecydowalam doswiadczyc odwracania zewnetrznego dziecka 2x bez
                  skutku, boli i nie polecam; ale warto sie bylo przekonac co to jest
                  a po stokroc wolalam rodzic naturalnie bo moj porod sn przebiegl bardzo dobrze
                  mimo ze w szpitalu, z super polozna, nie peklam, zadnych szwow nie
                  doswiadczylam, wyszlam na drugi dzien bo rodzilam w nocy
                  zycze powodzenia i jasnosci umyslu w podejmowaniu decyzji :)
                  • 8zumirodam Re: cesarskie ciecie na zyczenie 19.08.10, 23:53
                    Przeżyłam dwa porody-oba w PL;koszmarny,22 godzinny,bez znieczulenia
                    SN i lekko stresujący przez CC.
                    Po pierwszym porodzie byłam szczęśliwa,że mam wskazania do CC w
                    państwowym szpitalu.Nigdy,ale to nigdy nie urodziłabym już
                    naturalnie.
                    Jeśli mogę Ci polecić-moja koleżanka rodziła w Szpitalu Damiana w
                    Warszawie.
                    Zapłacisz 11 tys.,ale dostaniesz,to czego chcesz.Wklejam link:
                    www.damian.pl/381,Bezpieczny-porod-w-CMD.htm
                    jeśli masz wybór ,"kroją" na życzenie również w Gdańsku :
                    www.swissmed.com.pl/index.php?menuGlowne=2&linkGlowny=1&podlink=1&page=include/naszaoferta/nooddzia
                    lporodowopolozniczy.php
                    Powodzenia!
                    Ps:To garść suchych informacji.Wybór należy do Ciebie :)
                      • banka4 Re: cesarskie ciecie na zyczenie 20.08.10, 10:34
                        Dziekuje za adresy 8zumirodam! Juz sie troszke orientowalam w Polsce i znalazlam
                        prywatna klinike SALVE w Lodzi - tam ta "przyjemnosc" kosztuje okolo 7000zl wiec
                        pewnie na tym sie skonczy.Ale zajrze jeszcze na podane przez Ciebie stronki bo
                        niestety w Lodzi nie maja sprzetu do opieki nad wczesniakami czyli trzeba
                        wytrzymac do 36tyg...troche mnie to niepokoi bo jak si e zacznie wczesniej to
                        wtedy mam problem..
                        pozdrawiam!
                        • 8zumirodam Re: cesarskie ciecie na zyczenie 20.08.10, 20:34
                          Banka,to jeżeli gdzieś mają to tylko w Damianie.Z drugiej
                          strony,jeśli poród zacznie się wcześniej to dla dobra dziecka i tak
                          skończy się CC- z pewnością zostaniesz wtedy przewieziona do
                          państwowego szpitala.
                          No ale nie zakładajmy od razu najgorszego!
                          No i głowa do góry.Rozmawiaj z położną o swoich obawach-czasem jest
                          to strach "wdrukowany" nam przez nasze kochane matki,a czasem
                          przeczucie.
                          Życzę Ci dużo siły!
                          Pozdrawiam,
                          Szumirodam.
                          • ika.alias Re: cesarskie ciecie na zyczenie 21.08.10, 17:30
                            8zumirodam napisała:

                            > czasem jest
                            > to strach "wdrukowany" nam przez nasze kochane matki

                            8zumirodam ma racje. Pamietacie wczesniejsze imprezy rodzinne? Jakby to byly
                            zawody albo licytacja o to, ktora z obecnych tam kobiet miala gorszy lub ciezszy
                            porod. ;)

                            Kiedy moja mama rodzila moja siostre, pekl jej jakis nerw w twarzy. Wygladalo to
                            tak, jakby czesc jej twarzy byla sparalizona (usmiechala sie polowa twarzy).
                            Wszystko na szczescie wrocilo szybko do normy. A nerw pekl pewnie na skutek
                            wysilku. Ale moja mama do teraz wszystkim opowiada, ze to przez to, ze ona
                            podczas parcia nie "wydzierala sie z bolu" jak wszystkie inne kobiety.

                            Co do mamy porodu ze mna, to jej ulubionym opowiadaniem jest to, ze miala duzo
                            ciezszy porod niz inne kobiety, bo "wody odeszly jej juz przed parciem, przez co
                            musiala przec na sucho".

                            Tego to juz nie da sie nawet skomentowac. ;)

                            Wiec chyba dobrze jest odstawic wszystkie te opowiadania z Polski lat 70-tych i
                            80-tych do lamusa. :)
                    • ika.alias Re: cesarskie ciecie na zyczenie 21.08.10, 17:00
                      Dobrze jest chyba zorientowac sie takze w roznych obiektywnych zrodlach jakie moga byc skutki, zalety, wady i komplikacje roznych metod znieczulenia/cc.

                      Ok, moze zadne zrodla nie sa w 100% obiektywne. Ale jest w nich na pewno wiecej informacji niz krotki i tendencyjny tekst napisany na www.damian.pl/381,Bezpieczny-porod-w-CMD.htm . Mam nadzieje, ze podczas bezposrednich rozmow z kobietami udzielaja im poprawnych informacji...

                      I nie, ja nie jestem kobieta po szybkim i w miare nie_za_bolesnym porodzie. Ja tez, zmeczona i spiaca, po 24 godzinach regularnych, dlugich skurczy i dopiero 4cm rozwarcia, bardzo bliska bylam o zapytanie o znieczulenie... Wiec wiem jak to jest...
                      • majadeblij Re: cesarskie ciecie na zyczenie 21.08.10, 17:14
                        zaraz na medline sprawdze, to chyba jakies bzdury. ja rodzilam
                        naturalnie z pomoca oksytocyny (szlo za wolno, mala spadalo tetno a
                        ja mialam goraczke - bylo przy mnie 2 ginekologow w NL wiec
                        myslalam, ze umieram bo wezwali do mnie ordynatora:-))) i nie mam
                        nic przeciwko znieczuleniom (sama lezalam na morfine i bylam high:-
                        )) - ale mowic, ze to lepsze od normalnego porodu....to chyba nie
                        jest fair
                        • 8zumirodam Re: cesarskie ciecie na zyczenie 23.08.10, 23:19
                          Co uważasz za bzdury Maju?
                          To,że uważam CC za lepsze rozwiązanie dla kobiet przerażonych
                          porodem?
                          Osobiście myślę,że w czasach,kiedy wszystko już można sobie zrobić
                          "na życzenie" (z eutanazją włącznie) nie ma co się oszukiwać.
                          Kobiety chcą i będą chciały zaoszczędzić sobie bólu.Męczy mnie
                          postawa "spełnionych mam",dla których ból porodowy był pięknym
                          przeżyciem... (żeby nie było znów nieporozumień-nie piję do żadnej z
                          Was).
                          Ja byłam skazana na brak znieczulenia (ze względu na możliwe
                          powikłania) i również cierpiałam katusze przez prawie 22 godziny.Jak
                          ktoś chce dać się pociąć,to czemu nie?Od przekonywania są położne.
                          CC oczywiście tez boli! Kiedy przechodzi znieczulenie boli jak
                          cholera!
                          Ja udzieliłam założycielce wątku tylko odpowiedzi na jej pytanie.
                          A że przy okazji opowiedziałam się po jednej stronie...to tylko z
                          emocji...
                          Każdy ma prawo wyboru.
                          • banka4 Re: cesarskie ciecie na zyczenie 24.08.10, 14:25
                            Rowniez uwazam, ze skoro dzisiejsze czasy oferuja mozliwosci wyboru to kazdy ma do niego prawo. Czasem czytam rozne niemile komentarze na temat kobiet ktore planuja cc...zupelnie nie rozumiem takiego podejscia. Nie kazda z nas uwaza, ze porod naturalny to spelnienie sie w kobiecosci. Dla mnie wizja porodu naturalnego wiaze sie z nadludzkim wysilkiem ,bolem, odarciem z intymnosci...nie sa te odczucia moim marzeniem. Wiec skoro mozna je zminimalizowac to ja bardzo chetnie. I nie potepiam kobiet, ktore sie na to zdecydowaly...jak juz pisalam, kazdy wie co lubi i preferuje.
                            • saraanna Re: cesarskie ciecie na zyczenie 24.08.10, 19:25
                              banka4 napisała:
                              Dla mnie wizja porodu naturalne
                              > go wiaze sie z nadludzkim wysilkiem ,bolem, odarciem z
                              intymnosci...nie sa te o
                              > dczucia moim marzeniem. Wiec skoro mozna je zminimalizowac to ja
                              bardzo chetnie

                              Ja mam takie same odczucia,ale w stosunku do cesarki-bol po cesarce
                              uniemozliwia normalne funkcjonowanie, przez przynajmniej kilka dni a
                              czesto dolegliwosci ciagna sie przez wiele miesiecy.O intymnosci tez
                              nie mozna mowic,kiedy lezysz nago i paru lekarzy +asystenci cie
                              kroja,jestes cewnikowana ,a po operacji nie mozesz sie ruszac i
                              jestes zdana na innych,natomiast przy porodzie naturalnym jest tylko
                              polozna ,ktora znasz przez cala ciaze.I zeby nie bylo ja rodzilam
                              naturalnie,bez naciecia i po 2 godzinach od porodu bylam juz w domu
                              w pelni sprawna,natomiast moja siostra musiala miec 2 cesarki i
                              bardzo ciezko jej bylo,az plakac mi sie chcialo jak ja
                              widzialam.Takze punkt widzenia ,zalezy od punktu siedzenia jak to
                              sie mowi.
                              Natomiast tez uwazam ,ze kazdy powinien miec prawo wyboru,jaka
                              metoda chce rodzic,niestety cesarka na zyczenie w Holandii nie jest
                              chyba mozliwa.
                              • banka4 Re: cesarskie ciecie na zyczenie 25.08.10, 11:41
                                Wydaje mi sie, ze punkt widzenia zalezy tez od konkretnego przypadku. Niestety
                                nie da sie przewidziec jak sie calosc potoczy... Ja bede rodzic w Polsce, a tam
                                chyba wiecej osob jest zamieszanych w porod niz tylko jedna polozna...Zobaczymy
                                wkrotce :-)
                                • lenkaaa Re: cesarskie ciecie na zyczenie 25.08.10, 20:38
                                  banka4 napisała:

                                  Ja bede rodzic w Polsce, a tam
                                  > chyba wiecej osob jest zamieszanych w porod niz tylko jedna
                                  polozna...Zobaczymy
                                  > wkrotce :-)

                                  Przyznam sie, ze mnie troche "skolowalas"...Odnioslam wrazenie, ze
                                  planujesz rodzic przez cesarke tu w Holandii i dlatego zalozylas
                                  watek "pytajacy" a teraz piszesz, ze bedziesz rodzic w Polsce.....
                                  • banka4 Re: cesarskie ciecie na zyczenie 25.08.10, 21:35
                                    Chcialabym rodzic tutaj w NL jezeli bylaby mozliwosc porodu przez cc, ale widze,
                                    ze nie ma takiej opcji (stad ten temat; dziekuje za wszystkie rady i
                                    komentarze!)...tak wiec zdecydowalam sie na porod w PL, gdzie cc jest bardziej
                                    dostepna (juz zaczynam odkladac fundusze;-).
                                    • tijgertje Re: cesarskie ciecie na zyczenie 26.08.10, 00:36
                                      Moze czas poiszerzyc nieco horyzonty i przemyslec WSZYSTKIE za i
                                      przeciw:) W Holandii cesarki na zyczenie nie dostaniesz, ale ci jej
                                      nie odmowia, jesli bedzie konieczna, a w czasie calego porodu
                                      bedziesz traktowana jak CZLOWIEK, a nie kolejny medyczny przypadek
                                      z wypchanym portfelem. Mysle, ze tak sie nastawilas na cesarke, ze w
                                      ogole nie bierzesz pod uwage innych opcji, a mysle, ze warto.
                                      Cesarka to nie takie hop siup i ZAWSZE wiaze sie ze sporym ryzykiem,
                                      chocby nie wiem, w jakich warunkach zostala przeprowadzona. Porodu
                                      nie da sie zaplanowac, niezaleznie jaki sposob wybierzesz. Cesarka
                                      to powazna operacja brzucha z udzialem 2 pacjentow i zeby ja
                                      zaplanowac, to musialabys dziecko o danie zapytac. Taka prawda;)
                                      Niebede sie wdawac w dyskusje, bo to twoj wybor, ja mam odmienne
                                      zdanie. Zastanawialo mnie jednak zawsze cos takiego:
                                      jak sie ma cesarka na zyczenie do etyki lekarskiej???
                                      • sarahdonnel Re: cesarskie ciecie na zyczenie 26.08.10, 16:25
                                        Tygrysko, wspomniałaś o czymś istotnym. Opisałam swój poród na (zamkniętym)
                                        forum, na którym są głównie dziewczyny, które rodziły w Polsce. Uznały to za
                                        'bajkowy' poród, taki właśnie wymarzony, przez życzliwość otoczenia i intymność
                                        całego przeżycia, oraz właśnie to, że zawsze tam, gdzie było można, dawano mi
                                        kontrolę. Nie spodziewam się, że w Polsce (nawet w Warszawie na Żelaznej albo w
                                        Szpitalu MSWiA, czy w klinice AM w Białymstoku, które mi polecano) miałabym tyle
                                        komfortu. Już nie wspominam o wygodzie kraamzorg przez tydzień, gdzie jak łopatą
                                        do głowy nauczono mnie ubierać dziecko, zmieniać pieluchy, przystawiać małego do
                                        piersi (a tu był problem, bo rodziłam w poniedziałek wieczorem, a pokarm pojawił
                                        się w środę wieczorem, pielęgniarka nawet nauczyła mnie dokarmiać strzykawką po
                                        palcu, i nikt nie robił mi wyrzutów, że przez dwie noce dzieć był na gotowym
                                        modyfikowanym, a przystawiany był dla zasady, żeby jednak mleko zaczęło się
                                        tworzyć), czy odróżniać rzeczy, które 'źle wyglądają' od rzeczywistego 'zła'.

                                        Zaraz po porodzie dostałam zrobioną przez pielęgniarkę herbatę (dokładnie tę,
                                        którą chciałam, i w takiej ilości, którą chciałam, i przygotowany przez partnera
                                        obiad (chciało mi się pomidorków, dostałam skrojone pomidorki), potem mogłam
                                        wziąć prysznic, a pielęgniarka stała pod drzwiami i pilnowała, czy przypadkiem
                                        nie mam ochoty zemdleć, na koniec dostaliśmy dziecia pomiędzy siebie do łóżka, i
                                        mogliśmy siedzieć i się gapić na niego całą noc.

                                        W zielonym GroeiGids mam wpisane liściki od położnych i od kraamverzorgster
                                        (poza oficjalnymi informacjami), jaka to przyjemnością było współpracować ze
                                        mną. A już pozytywne nastawienie otoczenia w ogóle, z którym się spotykam...

                                        Wiecie, że od swojej promotorki (tydzień po porodzie, czyli w ostatni
                                        poniedziałek, składałam egzamin magisterski, miałam w miarę możliwości przyjść
                                        ze swoim panami ;) dostałam gratulacje, bukiet kwiatów i prezent dla dziecia?


                                        Przedyskutowane z położną i zadecydowane miałam jedno życzenie - jeżeli pierwsza
                                        faza trwała by obrzydliwie długo i byłabym chodzącym 'odp... się ode mnie', to
                                        szpital i pompka remi (doradzone zresztą przez brata-medyka po przestudiowaniu
                                        paru fachowych artykułów; a faceci ogólnie bólu się boją). Inna sprawa, że nie
                                        było szansy, tak szybko się potoczyło ;).
                                        • tijgertje Re: cesarskie ciecie na zyczenie 26.08.10, 18:33
                                          Wlasnie o to mi chozilo. W Polsce za zadne pieniadze nie potraktuja
                                          rodzacej tak zyczliwie, jak tu standardowo. To kwestia mentalnosci i
                                          zadne pieniadze tego nie zmienia. Dla mnie szpital to w ogole
                                          koszmar, choc tu warunki iscie hotelowe maja, w naszym rowniez
                                          zarcie jest rewelacyjne. Mimo tego lezenie w szpitalu wcale mi sie
                                          nie usmiecha i tu faktycznie kraamzorg to fajna sprawa, jak mozna po
                                          cesarce wyjsc tak szybko, jak w Polsce po naturalnym porodzie i
                                          dochodzic do siebie w cieple wlasnych domowych pieleszy i tam
                                          przyjmowac wizyty kontrolen poloznych:) Ja zaluje tylko, ze nie bede
                                          mogla wiecej rodzic i mimo bolu i 30-godzinnego porodu wspomaganego,
                                          to naprawde bylo niezwykle przezycie. Tyle, ze wynika to z
                                          nastawienia: wiedzialam, czego sie moge spodziewac, wiedzialam, ze
                                          bedzie bolec, ale bylam doskonale przygotowana do porodu i znalam
                                          mase sposobow radzenia sobie z bolemk. Z mojej
                                          grupy "zwangerschapgym" jedna dziewczyna miala planowana cesarke ze
                                          wzgledu na polozene dziecka i wspominala ja jako koszmar. Okazalo
                                          sie, ze nie mogli wkluc jej ZZO i twierfdzila, ze wolalaby rodzic
                                          naturalnie, niz jeszcze raz przechodzic przez przygotowania do
                                          porodu. No, ale wiadomo, punkt widzenia zalezy od punktu
                                          siedzienia;)
                                          • tijgertje Re: cesarskie ciecie na zyczenie 26.08.10, 18:37
                                            Aaa, w Polsce nie do pomyslenia;) Jeszcze zanim mnie pozszywali
                                            zostalam poczestowana tubylczym "beschuitje met muisjes i KAWA!
                                            Czarna, mocna z ekspresu, czyli tak jak lubie;) Mimo, ze karmilam (a
                                            wlasciwie wtedy zamierzalam), to moglam jesc wszystko:)
                                            • sarahdonnel Re: cesarskie ciecie na zyczenie 26.08.10, 19:13
                                              Mnie się pielęgniarka pytała, czy an drugi i trzeci kubek chcę herbatki (takie
                                              ziołowe '20 kruiden', które okazało się super, bo w sumie to sam szybko
                                              'kopiący' cukier), czy, uwaga, tonik, czyli, cukier, aromaty w tym chinina i
                                              bąbelki.

                                              Ja szczęśliwie miałam pierwszą fazę tak szybką, że położna nie wierzyła, że
                                              dostałam skurczów 'niech Twój partner zadzwoni, jak nie będziesz mogła mówić'
                                              pięć minut po tym, jak wyszła. Ale o pierwszej w nocy w straszne deszczysko nie
                                              zbagatelizowała mojego 'nie jestem pewna, czy to są wody we właściwym kolorze -
                                              opisałam jako 'plaasachtig, niet transparant' - i w parę minut była u nas w
                                              domu: jeszcze raz wszystko wytłumaczyła, upewniła się, czy mam spakowaną torebkę
                                              szpitalną na wszelki wypadek i czy poziom stresu mojego partnera nie jest
                                              paraliżujący, czy on ma w telefonie numer komórki, czy wie, że ma dzwonić za
                                              każdym razem, kiedy ja warknę, że tak, i że tym razem mamy się powstrzymać od
                                              szalonych amorów itd.

                                              W ogóle lubię tu lekarzy za podejście 'partnerskie' (o ile umiesz dyskutować z
                                              nimi na poziomie 'biologii z polskiego ogólniaka', to naprawdę odpowiadają na
                                              wszystkie pytania, a poza sytuacjami bezpośredniego zagrożenia życia lub
                                              ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie podejmują decyzji za pacjenta z góry ;).
                                            • banka4 Re: cesarskie ciecie na zyczenie 26.08.10, 19:35
                                              Tak jak piszesz-punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia (i jak juz wczesniej
                                              pisalam od przypadku).Piszesz ze moglas jesc wszystko w czasie karmienia- nie
                                              wiem czy to takie rozsadne.. Moj polski ginekolog zalecil mi aby odzywiac sie
                                              normalnie w czasie ciazy, nie unikac zadnych szczegolnych pokarmow- tez uwazam,
                                              ze troche przegial i nie jem surowego miesa, sushi etc .Tutaj natomiast dostalam
                                              cala liste produktow zabronionych...od lekarza domowego jak i poloznej.Tez chyba
                                              troche przesada...w druga strone.W Polsce wyniki badania krwi dostalam juz na
                                              drugi dzien do reki, tutaj czekam juz ponad 2 tygodnie i mimo ciaglych telefonow
                                              do poloznej i do laboratorium, nie moge sie ich doprosic i oczywiscie polozna
                                              obwinia laboartorium, ze nie wyslalo,a laboratorium twierdzi, ze
                                              wyslalo...Jestem ciekawa ile razy jeszcze musze interweniowac zeby dostac w
                                              koncu wynik! Kolezanka rodzila 2 tyg temu w Rotterdamie, nie mogla sie doprosic
                                              znieczulenia zewnatrzoponowego, mimo wczesniejszych ustalen...Dopiero bo kilku
                                              godzinach kiedy juz byla wyczerpana dostala zneiczulenie. Stwierdzila, ze
                                              nastepnym razem bierze adwokata do asysty przy porodzie;-)
                                              Ja spotkalam sie z wieloma pozytywnymi opiniami kobiet, ktore przeszly cc. Boli,
                                              oczywiscie, jak kazda operacja, zabieg, porod- nie wiem co gorsze, bol i
                                              krojenie krocza czy brzucha...Kolezanka lezala 3 dni po cc i wyszla do domu o
                                              wlasnych silach. Inna po porodzie naturalnym lezala przez tydzien ze wzgledu na
                                              polog i komplikacje zw z zakazeniem...Nie mozna negowac zadego sposobu rodzenia
                                              bo przypadki zdarzaja sa przerozne.
                                                • saraanna Re: cesarskie ciecie na zyczenie 26.08.10, 22:20
                                                  Tylko ,ze w Holandii nie nacinaja krocza,no chyba ze naprawde juz
                                                  trzeba.Ani ja ,ani zadna z moich licznych kolezanek nie miala
                                                  nacinanego i dodam,ze nie naleze do osob wysportowanych z
                                                  ponaciaganymi miesniami:)Mialam natomiast 3 rozpuszczalne szwy,bo
                                                  troche mi naskorek popekal.Dlatego jak pisalam wczesniej smigalam do
                                                  domu po 2 godzinach od urodzenia i dziwie sie sobie,ze nie rodzilam
                                                  w domu jak wiekszosc moich kolezanek:)
                                                  • gosia_hh Re: cesarskie ciecie na zyczenie 27.08.10, 07:38
                                                    rodzilam corke w szpitalu rijnland w leidederdorp -porodowka byla
                                                    wlasnie co po remoncie -do szpitala pojechalam poniewaz rozwarcie
                                                    stanelo na 4 cm -meczylam sie cala noc i pol dnia w domu zanim
                                                    pojechalam do szpitala tam na poczatek dostalam znieczulenie aby
                                                    dojsc do siebie-nie wiem jak dokladnie sie nazywa ale dostlam
                                                    dozylnie potem jak sobie odpoczelam dostalam srodek na przyspieszenie
                                                    porodu -oczywisice ze bolalo ,ale nawet mi do glowy nie przyszlo,zeby
                                                    porposic o rugprik czy tez cesarke jezeli ciaza przebiegala bez
                                                    zastrzezen i corka dobrze wspolpracowala podczas porodu-mialam super
                                                    polozne swoja i szpitalna -porod wspominam naprawde bardzo dobrze no
                                                    i opieka po porodzie tez sobie chwale-dostalam mega pokoj rodzinny
                                                    gdzie w trojke moglismy spac na drugi dzien pojechalismy do domu..
                                                  • ika.alias Re: cesarskie ciecie na zyczenie 30.08.10, 15:10
                                                    saraanna napisała:

                                                    > Ja jechalam do
                                                    > szpitala z rozwarciem 5-6 cm jak dojechalam po 20 minutach bylo juz
                                                    > 10 cm:)

                                                    Jazda samochodem jest chyba swietnym odwroceniem uwagi i czyni cuda przy rozwarciu. ;) Ja po ponad dobie skurczy stanelam na 4 cm. Zdecydowalismy sie wiec jednak pojechac do szpitala. A kiedy tam dojechalismy, bylo juz... 7 cm! W niedlugo potem trzymalam synka w ramionach. :)
                                                  • kasia191273 Re: cesarskie ciecie na zyczenie 30.08.10, 22:06
                                                    ika.alias napisała:

                                                    > saraanna napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja jechalam do
                                                    > > szpitala z rozwarciem 5-6 cm jak dojechalam po 20 minutach bylo
                                                    juz
                                                    > > 10 cm:)
                                                    >
                                                    > Jazda samochodem jest chyba swietnym odwroceniem uwagi i czyni
                                                    cuda przy rozwar
                                                    > ciu. ;) Ja po ponad dobie skurczy stanelam na 4 cm.
                                                    Zdecydowalismy sie wiec j
                                                    > ednak pojechac do szpitala. A kiedy tam dojechalismy, bylo juz...
                                                    7 cm! W niedl
                                                    > ugo potem trzymalam synka w ramionach. :)
                                                    >
                                                    >

                                                    NIEKONIECZNIE;(
                                                    Ja jechalam do szpitala z 7 cm, a na ostatnie 3 cm czekalam 7
                                                    godzin. To byl horror: bol niemilosierny, chcesz przec, a nie mozna.
                                          • duzeq tijgertje 28.08.10, 16:52
                                            "Z mojej grupy "zwangerschapgym" jedna dziewczyna miala planowana
                                            cesarke ze wzgledu na polozene dziecka i wspominala ja jako koszmar.
                                            Okazalo sie, ze nie mogli wkluc jej ZZO i twierfdzila, ze wolalaby
                                            rodzic naturalnie, niz jeszcze raz przechodzic przez przygotowania
                                            do porodu".

                                            Na milosc boska, tijgertje, ale jaki to argument? Przeciez ona nie
                                            ma zielonego pojecia co czulaby gdyby rodzila naturalnie dziecko
                                            ulozone posladkowo! I zapewniam, ze gdyby miala rodzic 40 godzin i
                                            miec dziecko pozniej vacuum wycigane, to by po nogach lekarzy za
                                            cesarke calowala.
                                            Twoje podejscie do cesarki jest typowe holenderskie. Ale
                                            zadziwiajace jest to, ze tylko Holendrzy tak do tego podchodza. Na
                                            calym swiecie cesarka traktowana jest, owszem, jako operacja, ale
                                            nikt nie chodzi i nie straszy nia jak tutaj. To znaczy, ze na calym
                                            swiecie konowaly sie nie znaja na rzeczy?
                                            A przeciez to takie proste - Holenrzy sa wyjatkowo pragmatczynym
                                            narodem i jedyne co im doskonale wychodzi to liczenie. Cesarka
                                            kosztuje o wiele wiecej niz ZZO, a porod w szpitalu wiecej niz
                                            domowy. Stad parcie na takie, a nie inne rozwiazania.
                                            • tijgertje Re: tijgertje 28.08.10, 19:13
                                              Duzeq, znowu sie wyrazilam nie tak jak powinnam. dziewczyna miala
                                              cesarke, bo nie mmiala innego wyjscia, dziecko lezalo w poprzek. W
                                              Polsce wiekszosc dziewczyn bylaby pewnie szczesliwa, bo nawet nie
                                              trzebaby bylo placic za ten "luksus". Znajoma jednak gdyby miala
                                              wybrac porod naturalny a cesarke, wybralaby naturalny ( o ile bylaby
                                              taka mozliwosc. Sasiadka rodzila pierwsze dziecko tydzien przede
                                              mna. Porod posladkowy, naturalny. Drugi to samo, ale dziecko duzo
                                              wieksze (prawie 4 kilo przy mamie 156cm), zaczela rodzic naturalnie,
                                              ale lekarze obwiali sie, ze glwka moze sie zaklinowac i zrobili
                                              cesarke. Pierwszy porod wspomina duz lepiej niz drugi. No coz, moze
                                              sholendrzalm, ale sadze, ze jesli porod przebiega prawidlowo to nie
                                              ma sensu ingerowac i dawac sie kroic. Kazdy ma swoje zdanie. I cale
                                              szczscie;)
                                              • duzeq Re: tijgertje 29.08.10, 21:55
                                                Tylko ja dalej nie rozumiem, jak mozna myslec, ze porod dziecka
                                                ulozonego poprzecznie moze zakonczyc sie lajtowo w przypadku porodu
                                                naturalnego. To jest ryzyko, ktore jednak przewyzsza jakiekolwiek
                                                ryzyko przy cesarce.

                                                A co do drugiej znajomej, ktorej zrobiono cesarke, bo dziecko bylo
                                                duze, to nadal zapewniam, ze gdyby musieli z niej wyciagac maluszka
                                                przy pomocy proznociagu, to nastepnym razem zazadalaby od razu
                                                cesarki. Kto nie przeszedl proznociagu albo kleszczy, to wlasnie
                                                sobie tak roi, ze natura to jednak fajna by byla.

                                                >ze jesli porod przebiega prawidlowo to nie
                                                > ma sensu ingerowac i dawac sie kroic.

                                                Tyle, ze tutaj z racji tego, ze nie robia usg przed porodem i nie
                                                wiedza dokladnie jakiej wielkosci moze byc dziecko, tudziez jak duza
                                                ma glowe, ten porod moze byc tylko do pewnego momentu prawidlowy.
                                                Ale jak dziecko siedzi juz za nisko, to nici z cesarki, nawet gdyby
                                                byla lepsza opcja. Po prostu jest za pozno. I wtedy jak sobie
                                                pomyslisz, ze moglas miec cesarke, a masz kleszcze badz proznociag,
                                                to odechciewa ci sie tych sredniowiecznych przesadow holenderskich.
                                                • tijgertje Re: tijgertje 30.08.10, 17:18
                                                  duzeq napisała:

                                                  > Tylko ja dalej nie rozumiem, jak mozna myslec, ze porod dziecka
                                                  > ulozonego poprzecznie moze zakonczyc sie lajtowo w przypadku
                                                  porodu
                                                  > naturalnego. To jest ryzyko, ktore jednak przewyzsza jakiekolwiek
                                                  > ryzyko przy cesarce.


                                                  Raaanyy, wez ze czytaj ze zrozumieniem! Przy ulozeniu poprzecznym
                                                  porod naturtalny NIE JEST MOZLIWY, napisalam, ze dziewczyna wolalaby
                                                  rodzic naturalnie gdyby BYLA taka mozliwosc. Ech...
                                                  • duzeq Re: tijgertje 30.08.10, 21:09

                                                    Ja czytam ze zrozumieniem.
                                                    Twoja znajoma chciala rodzic naturalnie , bo, m.in.
                                                    (cytuje) "okazalo sie, ze nie mogli wkluc jej ZZO i twierfdzila, ze
                                                    wolalaby rodzic naturalnie, niz jeszcze raz przechodzic przez
                                                    przygotowania do porodu". Czyli ze nie chodzilo tylko o poprzeczne
                                                    ulozenie dziecka, ale rowniez o fakt, ze nie mogli jej sie wkluc z
                                                    ZZO.
                                                    To powiedz kolejny raz twojej koleznce, ze zareczam jej, ze dalaby
                                                    sobie wkuc ZZO i 15 razy, i za cesarke by lekarzy calowala gdyby
                                                    przeszla przez ciezki porod naturalny.

                                                    Rozmawiamy tu o plusach i minusach rodzenia w domu czy tez w
                                                    szpitalu, i Ty twoja kolezanke podalas jako przyklad tej, co cesarke
                                                    miec musiala, a wolalaby naturalnie urodzic. W kontekscie dyskusji
                                                    zabrzmialo to tak, ze niektorzy maja tak dobrze, ze nawet nie musza
                                                    o cesarke prosic, a i tak woleliby naturalnie. NIemniej jak sie nie
                                                    ma porownania do traumatycznego porodu naturalnego, to takie chcenie
                                                    twojej kolezanki jest niewlasciwym argumentem.

                                                    Biorac pod uwage stopien komplikacji i pozniejszego dochodzenia po
                                                    porodzie to skala moglaby byc nastepujaca:

                                                    Lajtowy porod naturalny - troche ciezszy porod naturalny - porod
                                                    naturalny z lekkim nacieciem - cesarka - masakra z pekaniem -
                                                    proznociag badz kleszcze.

                                                    Ja rozumiem, ze kolezanka mysli, ze udaloby jej sie zalapac na 3
                                                    pierwsze naturalne, ale dasz jej na to gwarancje?
                                                • saraanna Re: tijgertje 31.08.10, 17:32
                                                  duzeq napisała:
                                                  > Tyle, ze tutaj z racji tego, ze nie robia usg przed porodem i nie
                                                  > wiedza dokladnie jakiej wielkosci moze byc dziecko, tudziez jak
                                                  duza
                                                  > ma glowe, ten porod moze byc tylko do pewnego momentu prawidlowy.

                                                  Duzeq Holandia to nie Kongo,a to ,ze stosuja inne metody niz w
                                                  Polsce, nie znaczy ze sa gorsze.Tak jak pisalam,polozne maja tu
                                                  wieksze doswiadczenie i umiejetnosci niz w Polsce ,wiec nie trzeba
                                                  biegac co chwile do lekarza i co chwile robic USG.Przy jakimkolwiek
                                                  zagrozeniu ,czy watpliwosciach przejmuje cie ginekolog i wykonuje
                                                  szereg dodatkowych badan,ktore przy zdrowej ciazy sa zbedne.
                                                  Ja mialam robione USG na 2 tygodnie przed samym porodem.Fakt,ze sama
                                                  poprosilam polozna o to USG ,zeby wiedziec czy bez problemu
                                                  urodze,bo jestem waska w biodrach.Polozna wyslala mnie do Leiden na
                                                  specjalistyczny sprzet ,gdzie mi wszystko wymierzyli i jeszcze
                                                  dostalam fajne zdjecie corki machajacej mi reka:)
                                                  Tak ze jak sie chce to mozna,trzeba tylko buzie otworzyc ,jak sie ma
                                                  jakies watpliwosci, to bez problemu cie wysla na dodatkowe badania.
                                                  Poza tym polozne sa tez bardzo doswiadczone.Mnie zanim wyslala na
                                                  USG ,wymacala i powiedziala ,ze dziecko bedzie mialo 3,5 kg i corka
                                                  miala 3450.Moja siostrze,tez na macanego stwierdzila ,ze bedzie
                                                  prawie 4,6 kg i ze z tymi proporcjami miednicy raczej sama nie
                                                  urodzi i skonczylo sie cesarka a dziecko wazylo 4650.
                                                  • duzeq Re: tijgertje 31.08.10, 20:25


                                                    > Tak ze jak sie chce to mozna,trzeba tylko buzie otworzyc ,jak sie
                                                    ma
                                                    > jakies watpliwosci, to bez problemu cie wysla na dodatkowe
                                                    badania.

                                                    Wiesz co, poczytaj najpierw moje wszytskie posty zanim wystrzelisz
                                                    kolejna objawiona madrosc. O tym, ze mam mala miednice i ze zarowno
                                                    moj polski, jak i hiszpanski ginekolog ostrzegali mnie przed
                                                    naturalnym porodem w przypadku duzego dziecka, powiedzialam tutaj na
                                                    dzien dobry i uprzejmie przypomnialam miesiac przed porodem.
                                                    Uslyszalam, ze alles komt goed (skladnia polska) bo dziecko jest
                                                    sredniej wielkosci (powiedziala pani macajac moj brzuch). I ze nie
                                                    potrzeba mi zadnego ginekologa, bo po co. Dziecko mialo 4 kilo i
                                                    obwod glowy na setnym centylu.

                                                    Jak widac jest to kwestia rosyjskiej ruletki z poloznymi, a ja
                                                    chcialabym miec zagwarantowane przez prawo, ze moge sobie ginekologa
                                                    odwiedzic jak mi sie cos nie podoba. Na tym polega ten idiotyzm w
                                                    Holandii.
                                            • sarahdonnel Re: tijgertje 28.08.10, 20:47
                                              Pragmatyczni Holendrzy nawet planowe cesarki aranżują w zzo, a tylko bardzo
                                              nagłe w całkowitej narkozie (bo działa znacznie szybciej niż zzo). Po to, żeby
                                              nie zabierać kobiecie pierwszych kilku godzin życia dziecka.

                                              Co ciekawe, po zapoznaniu się z informacjami 'technicznymi', mój brat (czyli
                                              osobnik dość neutralny w kwestiach emocjonalnych ;) medyk-inżynier genetyk
                                              uznał, że tak zupełnie mi nie odbiło, jak decydowałam się na poród na żywca w
                                              domu. Siostra po dwóch porodach w Polsce, popękana i nacinana, stwierdziła, że
                                              gdyby polski system pozwalał wybrać i był podobny do holenderskiego, to
                                              rodziłaby w domu.

                                              Co do nacinania - wg mojej położnej było w Holandii rutyną, kiedy porody
                                              systemowo odbierali lekarze rodzinni.
                                              • duzeq Re: tijgertje 29.08.10, 22:12
                                                NO to fajnie, ze robia cesarke z zzo, taka tez dostane pewne
                                                nastepnym razem (jedna z nielicznych w Holandii cesarek na
                                                zyczenie). Niemniej wiekszosc moich znajomych cesarkowych w Polsce
                                                tez miala zzo, wiec to raczej robi sie norma.

                                                Jak ktos chce rodzic w domu i czuje sie na silach, to niech rodzi. I
                                                na zdrowie. Z mojej grupy ze szkoly rodzenia (7 lasek), tylko
                                                Szwedka i ja wybralysmy szpital, pozostala 5 byla przekonana do
                                                rodzenia w domu. Cala 5 wyladowala po porodzie domowym lub w
                                                trakcie w szpitalu z powiklaniami, wiec zalezy co kto lubi.

                                                Niemniej ta skostnialosc mentalnosci holenderskiej, ktora nie
                                                dostrzega pewnego trendu swiatowego doprowadzi do tego, ze kiedys
                                                przesuna sie z pozycji 3 w babysterfte na pozycje lidera. I nie
                                                chodzi mi o trend pt. cesarka na zyczenie, tylko zauwazalne juz
                                                zmiany w wielkosci rodzacych sie dzieci (lepsze odzywianie sie
                                                matek, preparaty witaminowe etc). Za jakies 50 lat, jezeli tak dalej
                                                pojdzie, dzieci beda tak duze, ze wiekszosc przypadkow bedzie sie
                                                musiala skonczyc cesarka. Dzieci coraz wieksze, matki coraz starsze,
                                                sylwetka zmienia sie z biodrzastej na sportowy typ o wezszych
                                                biodrach niz mialy nasze pramatki, a Holendrzy nadal radosnie
                                                uprawiaja wizje matki lezacej we wlasnym lozku z zaprzyjaznionymi
                                                bakteriami dookola. No i w koncu zadne dziecko nigdy jeszcze w
                                                matce nie zostalo!
                                            • saraanna Re: tijgertje 28.08.10, 21:24
                                              duzeq to nie chodzi tylko o to ,ze porody domowe sa tansze ,ale
                                              rowniez ze rodzaca przebywa w przyjaznym sobie srodowisku.I nie
                                              tylko ze wzgledow psychicznych, ale rowniez bakteryjnych.Na bakterie
                                              w domu rodzaca jest uodporniona ,bo styka sie z nimi codziennie,to
                                              samo dziecko ,ktore korzysta z odpornosci nabytej w zyciu plodowym
                                              od matki+siara (pierwszy pokarm)ktory ssie jest tzw bomba cial
                                              odpornosciowych.Dlatego miedzy innymi ja po 2 godzinach od urodzenia
                                              bylam juz w domu, aby miec jak najmniejsza stycznosc z bakteriami
                                              szpitalnymi no i dziecko oczywiscie tez.Ile sie slyszy w Polsce jak
                                              to noworodki sa zarazane gronkowcami albo innymi swinstwami,ktore
                                              moga powodowac zagrozenie zycia.W Holandi nawet po wielu zabiegach
                                              przeprowadzanych w szpitalu ,wysyla sie pacjentow tego samego dnia
                                              do domu,bo powiklania po operacji sa najczestsza przyczyna zgonow,a
                                              w szpitalu szybko mozna zlapac jakies swinstwo.Po cesarce tez musisz
                                              lezec pare dni ,dlatego mozliwosc powiklan jest wieksza.Moja siostra
                                              prawie zeszla na zakrzepice,mimo podawanych lekow przeciw
                                              skrzepowych ,dobrze ze w pore zauwazono,ale byl to juz ostatni
                                              dzwonek.
                                              • duzeq Re: tijgertje 29.08.10, 21:44
                                                >duzeq to nie chodzi tylko o to ,ze porody domowe sa tansze

                                                Alez oczywiscie, ze chodzi o to, ze porody domowe sa tansze, bo caly
                                                swiat, nawet jakies Maroko czy Peru, rodzi w szpitalach i nie slyszy
                                                sie, zeby dzieci gdziekolwiek masowo od tego umieraly.

                                                A historyjka z bakteriami zostala wlasnie wymyslona po to, zeby
                                                pokazac tzw. plusy rodzenia w domu. Zeby Holenderkom, jako jedynej
                                                nacji w Europie oszczednie chcialo sie rodzic. Dlaczego to bzdura?
                                                Bo Holandia w 2009 roku byla na 3 miesjcu w Europie co do
                                                umieralnosci niemowlat (po Francji i bodaj Litwie). Tak wiec te
                                                wiesci o jakze cudownym wplywie domowego porodu sa z palca wyssane.

                                                W Holandi nawet po wielu zabiegach
                                                > przeprowadzanych w szpitalu ,wysyla sie pacjentow tego samego dnia
                                                > do domu,bo powiklania po operacji sa najczestsza przyczyna
                                                zgonow,a w szpitalu szybko mozna zlapac jakies swinstwo.Po cesarce
                                                tez musisz lezec pare dni ,dlatego mozliwosc powiklan jest wieksza.

                                                Zlituj sie, kobieto. Chorych wysyla sie do domow, bo:
                                                1) lozko kosztuje i to calkiem sporo,
                                                2) czasami tych lozek brakuje,
                                                3) w domu mozna ci tez zapewnic opieke.

                                                Poza tym powiklania to jedna sprawa, a mozliwosc zarazenia sie czyms
                                                ( w Holandii b. rzadko) - to druga.

                                                Slyszalam juz tutaj i o bakteriach, i o 3-miesiecznym lezeniu non-
                                                stop po cesarce, i nawet o miesiecznym musie przyjmowania morfiny
                                                wlasnie po tym zabiegu. Pranie mozgu jakie przeprowadzilo tutejsze
                                                ubezpieczenie jest ewenementem na skale swiatowa.
                                                • mamamaxia08 Re: tijgertje 30.08.10, 12:05
                                                  A propos kosztów porodu i pobytu w szpitalu oraz obniżania tychże - coś w tym
                                                  jest chyba jednak... Nie mam pojęcia ile kosztuje poród bo zapłaciło
                                                  ubezpieczenie ale co do 2,5 doby pobytu noworodka po porodzie to już niestety je
                                                  mam (bo ubezpieczyciel nie objął ubezp. mojego syna od dnia urodzenia) i szpital
                                                  przesłał mi fakturę (za pobyt Maxa w szpitalu+koszty komornicze ok. euro 300)
                                                  za pośrednictwem komornika (który "znalazł" nas po przeprowadzce, choć szpital
                                                  miał nasz nowy adres - no comment)... I tak: pobyt dziecka + jedna wizyta
                                                  pediatry (syn miał podwyższoną temperaturę), która stwierdziła tylko, że dziecko
                                                  przegrzewa się ode mnie - miałam zapłacić euro 966 :O.
                                                  A propos "bezpiecznych" porodów domowych. Też nie jest tak wesoło albo ja mam
                                                  pecha... i moja przyjaciółka też. Ja się uparłam na szpital bo mam wdrukowane,
                                                  że rodzi się w szpitalu i przez to, że kilkanaście lat wysłuchiwałam, że będę
                                                  miała cc. CC nie miałam ale zabieg usunięcia łożyska już tak. A moja holenderska
                                                  przyjaciółka wprawdzie z małymi komplikacjami urodziła w domu ale i tak trafiła
                                                  po kilkudziesięciu minutach od porodu do szpitala bo maleńki zsiniał i przestał
                                                  oddychać :(. Mały po porodzie dostał 10/10 w skali Apgar :O. Wszystko dobrze się
                                                  skończyło ale wszyscy najedliśmy się sporo strachu.
                                                  Pozdrawiam
                                                  • duzeq mamamaxia08 30.08.10, 13:27
                                                    Dobrze, ze podalas ten przyklad o placeniu, bo dopoki sie ma tutaj
                                                    ubezpieczenie i nie ma sie pojecia ile co kosztuje, to sie lyka
                                                    bajki o bakteriach.

                                                    Ja rozumiem, ze porod w domu moze byc dla kogos lajtowym przezyciem,
                                                    ale to jest gra w rosyjska ruletke, tym bardziej ze (juz to pisalam)
                                                    nie ma usg przed porodem, wiec nie wiadomo do konca jak duze jest
                                                    dziecko i jak bedzie sobie matka z porodem radzila. Spiewajaco
                                                    przebyta ciaza nie oznacza doskonalego porodu, nie wiem skad im sie
                                                    wzielo to przekonanie.
                                                    I rozumialabym jeszcze te postawe nacisku na porody domowe gdyby
                                                    jakies 90% Holenderek rodzilo do 25 roku zycia (mlodsza matka to
                                                    mniejsze prawdopodobienstwo mechanicznych komplikacji), ale przeciez
                                                    tak nie jest.

                                                    Nigdy nie zrozumiem tez tego skad sie wzielo zalozenie, ze Holendrzy
                                                    wiedza najlepiej na swiecie jak powinno sie rodzic.
                                                  • majadeblij Re: mamamaxia08 30.08.10, 14:58
                                                    a mi sie wydaje, ze przede wszystkim to rozsadek.
                                                    ja nie rozumiem podjscia polskiego do ciazy, gdzie ciaze traktuje sie
                                                    jak chorobe a cc jak proste i wygodne rozwiazanie problemu, gdize
                                                    zapomina sie ze to OPERACJA a nie zabieg.
                                                    ale tez zupelnie nie popieram pomyslu rodzenia w domu, w zyciu bym
                                                    sie na to nie zdecydowala, bo zadna plozna , zaden lekarz nie moze ci
                                                    zapewnic ze na 10000% nie wydazy sie nic nieprzewidzanego. Znam
                                                    kogos, kto w taki sposob stracil dziecko nie zdarzyli dojechac do
                                                    szpitala...
                                                    I nawet jesli taki wypadek to 1 na 1000000000 to ja i tak nie
                                                    chialabym ryzykowac.
                                                    Ja sama rodzilam w szpitalu (medyczne wskazanie mialam, ale i tak bym
                                                    w szpitalu rodzila) po godzinie akcji porodowej skonczyly mi sie
                                                    skurcze, mala byla jeszcze w srodku, puls zanikal, szybko mnie
                                                    nacieli i wyciagneli ja pompa. nie wyobrazam sobie, co by sie dzialo
                                                    jakbym byla w domu. jak dla mnie, najlepiej w szitalu pod okiem
                                                    poloznej jak sie cos dzieje to szybciutko mozna lekarza zwolac. ale
                                                    kazdy rodzi sobie jak chce:-))))
                                                    pozdrawiam,
                                                    maja
                                                  • banka4 Re: mamamaxia08 30.08.10, 15:15
                                                    Porod naturalny i cesarka to po prostu dwa rozne sposoby na rozwiazanie tzw
                                                    przez Ciebie problemu. Nie spotkalam sie z zadna kobieta w PL, ktora
                                                    stwierdzilaby, ze cesarka to prosty zabieg. Kazda decydowala sie na nia po
                                                    konsultacjach, poszerzaniu wiedzy na ten temat i na pewno nie od tak, bo jest to
                                                    proste. Niesie ze soba takie same ryzyko jak i normalny porod, pewnie innego
                                                    rodzaju komplikacje, ale kazdy rozsadny czlowiek zdaje sobie sprawe, ze to nie
                                                    zabieg kosmetyczny. Ja sie ciesze, ze moge wybrac preferowany przeze mnie sposob
                                                    porodu i ,ze nikt mi nic nie narzuca.
                                                  • mamamaxia08 Re: mamamaxia08 30.08.10, 15:41
                                                    banka4 napisała:

                                                    > Porod naturalny i cesarka to po prostu dwa rozne sposoby na rozwiazanie tzw
                                                    > przez Ciebie problemu.

                                                    Jeżeli chodzi o mnie to nie jest problem :).

                                                    A tak na marginesie - uważam, że kobieta dokładnie poinformowana o
                                                    konsekwencjach takiego czy innego sposobu rozwiązania - powinna jednak móc wybrać.
                                                    Ja, pewnie gdybym miała wybór też wybrałabym cc - bo jak kobieta słyszy tyle lat
                                                    (ile ja słyszałam w PL), że w moim przypadku poród sn odpada - ciężko się
                                                    nastawić/przestawić w krótkim czasie na inną opcję ;).
                                                    Nie miałam wyboru bo okazało się, że spore "minusy" nie grożą podczas parcia
                                                    utratą wzroku, a skrócona szyjka też nie jest przeszkodą i nie stanowi zagrożenia.
                                                    A to, że nikomu nie przyznałam się przez 72h do koszmarnych bóli(bólów?!)
                                                    krzyżowych i "wydrapałam" sobie dziurę wielkości kciuka na plecach - to już inna
                                                    sprawa. Może gdybym to zgłosiła, to jednak - przy braku rozwarcia - lekarze
                                                    zdecydowaliby się w moim przypadku na wywołanie porodu lub cc. Ale to już jest
                                                    tylko gdybanie :).
                                                    Pozdrawiam
                                                  • duzeq Re: mamamaxia08 30.08.10, 21:33
                                                    Moge Ci opisac mozliwy scenariusz "co by bylo gdyby".

                                                    Ja sie zglosilam po 3 godzinach skurczy. Nie bylo rozwarcia. Kazali
                                                    czekac. Po kolejnych 24 godzinach nie bylo rozwarcia, wiec kazali
                                                    czekac - i niech pani wezmie paracetamol. W nocy wylam z bolu, nie
                                                    bylo jednak rozwarcia, wiec polozna niechetnie zawiozla mnie do
                                                    szpitala. Gdzie zrobili rozwarcie palcami i zobaczyli smolke w
                                                    wodach. Pomimo, ze rozwarcie nie postepowalo jak nalezy, nadal
                                                    czekali. Odpowiednie rozwarcie do parcia zrobilo sie bodaj po
                                                    kolejnych 7 godzinach. Nie mialam sily przec, a parlam 4 godziny.
                                                    Wtedy sie zorientowali, ze dziecko nie wyjdzie samo. Bo, jak sie
                                                    okazalo pozniej, obwod glowy mialo na setnym centylu, wazylo 4 kilo,
                                                    a nie 3,5 jak zakladano, wod mialam ogromne ilosci przez co macica
                                                    nie wywierala odpowiedniego nacisku przy skurczach (stad brak
                                                    rozwarcia) no i ja mam mala miednice (o ktorym to fakcie wiedzialam
                                                    wczesniej i zdazylam poinformowac). Tyle ze wtedy juz bylo za pozno
                                                    na cesarke i zostal tylko proznociag.
                                                    A mowilam, a prosilam (u nas w rodzinie wszystkie kobiety mialy
                                                    koszmarne porody), w odpowiedzi slyszalam tylko, ze nie ma sie czym
                                                    na zapas przejmowac, i ze nie ma dziecka, ktore by w matce zostalo.
                                                    A to co zostanie za to pozniej z matki - olac.

                                                    Moj hiszpanski ginekolog (tam wczesniej mieszkalam) zaniemowil z
                                                    wrazenia (czy tez przerazenia).

                                                    Dlatego nigdy w zyciu nie uznam tutejszych argumentow dla braku usg
                                                    przed porodem (to taka zbedna medykalizacja) i braku mozliwosci
                                                    wyboru odnosnie rodzenia.
                                                  • tijgertje Re: mamamaxia08 30.08.10, 22:07
                                                    a , to teraz sie mamy targowac, kto mial ciezszy porod? ;)
                                                    Ja swoj opisywalam juz tu gdzies chyba. Porownania z cesarka nie
                                                    mam. Mam z laparoskopowa operacja brzucha (bez rozcinania miesni jak
                                                    przy cesarce) i nawet przy takim porownaniu, to ja wole 10 razy
                                                    rodzic tak jak rodzilam, niz dawac sie kroic, chocby laparoskopowo.
                                                    No, ale to moje zdanie:) Jak o swoim porodzie opowiadalam siostrom w
                                                    Polsce, to uwazaly, ze zmyslam, bo takich koszmarow czlowiek rpzy
                                                    zdrowych zmyslac nie opowiadalby z usmiechem. Jedna rodzila
                                                    naturalnie 2 razy (raz wczesniaka w 32 tygodniu polozonego
                                                    posladkowo, bo za pozno bylo na cesarke, drugi raz w terminie bez
                                                    komplikacji. Druga miala cesarke w pelnej narkozie, bo po 12
                                                    godzinach od rozpoczecia skurczy nie miala ospowiedniego rozwarcia,
                                                    a lekarka niedlugo miala konczyc dyzur. Ich porody to najwieksze
                                                    tragegie, jakie sobie mozna wyobrazic. Mojego prawdopodobnie by nie
                                                    przezyly;) Porod to kwestia indywidualna. Osobiscie uwazam, ze
                                                    naturany nie bez powodu zwie sie naturalnym i jesli nie ma
                                                    zagrozenia, ingerencja medyczna jest bez sensu. Tyle, ze obiektywnie
                                                    patrzac 2 takie same porody nigdy nie sa takie same dla rodzacych
                                                    kobiet. Dlatego tez, jesli ktos koniecznie chce rodzic przez cc i ma
                                                    taka mozliwosc, to jego sprawa.
                                                  • duzeq Re: mamamaxia08 31.08.10, 14:35
                                                    Ja odpisalam mamiemaxia08 jaki moglby byc scenariusz. Nie chcialam
                                                    sie targowac o ciezszy porod, chociaz prawdopodobnie ciezko ze mna
                                                    by bylo wygrac ;).

                                                    Mnie, tijgertje, chodzi tylko i wylacznie o to, ze kazdy powinien
                                                    miec prawo do wyboru, szczegolnie, ze w Holandii troche sie za
                                                    ubezpieczenie buli. Rozumiem, ze lekarze czy polozne moga lepiej
                                                    sobie zdawac sprawe z pewnych pociagniec, niemniej uwazam i nie
                                                    przestane uwazac, ze o ile w Polsce jest przesada z iloscia badan,
                                                    o tyle w Holandii powinno ich byc wiecej. Gdyby bylo trzecie,
                                                    ostatnie usg przed porodem, mogloby sie oszczedzic cierpienia
                                                    niektorym matkom. Dajac im szanse na cesarke, a nie kleszcze czy
                                                    proznociag. (Nie wiem jak wyglada laparoskopowa operacja brzucha,
                                                    ale jezeli przy cesarce jest pare szwow, tak przy proznociagu ich
                                                    liczba moze siegnac 20).

                                                    Tym bardziej, ze (jak juz pisalam), dzieci rodza sie coraz wieksze,
                                                    a matki sa coraz starsze i nie pomoze tu odwolywanie sie do praw
                                                    natury, bo my te prawa natury modyfikujemy. I tu widzialabym miejsce
                                                    na jakas poprawe myslenia w Holandii.
                                                  • kasia191273 Re: mamamaxia08 31.08.10, 14:59
                                                    ja tylko w kwestii bulenia za ubezpieczenie

                                                    to w Polsce sie nie buli??? Bandycki system zdziera z wszystkich
                                                    obowiazkowo kupe kasy miesiecznie, bez mozliwosci wyboru
                                                    ubezpieczyciela, a potem i tak wszyscy drugi raz placa prywatnie-
                                                    zwlaszcza za tzw. cesarke na zyczenie

                                                    to jest dopiero nonsens i tam chyba sporo jeszcze musza sie nauczyc


                                                    --

                                                    NINA ur.14 stycznia 2007
                                                  • duzeq Re: mamamaxia08 31.08.10, 20:28
                                                    Ale tu chodzi o to, ze w Holandii sie buli i na dodatek nie masz nic
                                                    do powiedzenia. Nawet gdybys chciala wydac trylion euro na wizyte u
                                                    specjalisty czy cesarke na zyczenie, to jezeli twoj lekarz domowy
                                                    albo polozna nie uzna tego za konieczne, to sobie mozesz nakichac na
                                                    ten trylion.

                                                    Ten system przypomina system partyjny w PRL-u: PZPR byla jedyna
                                                    sluszna i zawsze lepiej wiedzaca partia.
                                                  • saraanna Re: tijgertje 30.08.10, 17:28
                                                    mamamaxia08 ,dziwnne,ze musieliscie placic za pobyt dziecka w
                                                    szpitalu,dzieci do 18 roku zycia ubezpieczone sa za darmo,oczywiscie
                                                    dziecko musi byc dopisane do ubezpieczenia matki albo
                                                    ojca ,zglaszasz to jeszcze w ciazy ,a potem jak sie urodzi.Moja
                                                    siostra miala 2 cesarki i po drugiej dziecko musialo jeszcze lezec
                                                    miesiac w szpitlu, ze wzgledu na wczesniactwo ,ale zadnych kosztow
                                                    leczenia nie ponosila.To normalne ,ze szpital przesyla fakture ale
                                                    pozniej ja wysylasz do ubezpieczyciela,ktory wszystko pokrywa.
                                                  • mamamaxia08 Re: tijgertje 30.08.10, 18:41
                                                    saraanna napisała:

                                                    > mamamaxia08 ,dziwnne,ze musieliscie placic za pobyt dziecka w
                                                    > szpitalu,dzieci do 18 roku zycia ubezpieczone sa za darmo,oczywiscie
                                                    > dziecko musi byc dopisane do ubezpieczenia matki albo
                                                    > ojca ,zglaszasz to jeszcze w ciazy ,a potem jak sie urodzi.

                                                    Otóż wcale nie jest to dziwne bo jak napisałam - ubezpieczyciel nie objął mojego
                                                    dziecka ubezpieczeniem z dniem narodzin, chociaż dopełniliśmy formalności
                                                    zgłoszenia w odpowiednim terminie. Dlaczego tak się stało? A dlatego, że moje
                                                    dziecko ma, a raczej miało 2 akty urodzenia ze względu na procedurę uznania
                                                    dziecka=zmiana nazwiska z mojego na ojca dziecka, która trwała na gemeente 5
                                                    dni. A co to ma wspólnego z całą sytuacją? Ano to, że jak wszędzie i tu
                                                    występują uchybienia/niedociągnięcia oraz brak przepływu informacji. Za
                                                    pierwszym razem powiedziano mi, że procedurę zamkniemy jak dostarczę akt ur. z
                                                    docelowym nazwiskiem dziecka - ale, że wszystko jest ok z ubezpieczeniem. Gdy
                                                    donieśliśmy docelowy akt ur. już nie zapytaliśmy czy wszystko jest ok (to był
                                                    nasz błąd), myśląc że skoro wszystko jest w systemie... Gdyby nie przeprowadzka
                                                    z 2 mies. dzieckiem pod presją, poważna sytuacja rodzinna w PL pewnie bym
                                                    dokładnie sprawdziła daty na polisie Maxa. Niestety, włożyłam ją jak inne
                                                    dokumenty do segregatora i tyle. A po półtora roku od urodzenia syna dostałam
                                                    fakturę od komornika za pobyt dziecka w szpitalu. Okazało się, że został ubezp.
                                                    od 8 dnia życia, więc za pobyt w szpitalu musimy zapłacić sami. Czemu to trwało
                                                    aż półtora roku? Nie mam zielonego pojęcia. Gdyby sprawa wyszła niedługo po
                                                    porodzie pewnie dałoby się ją załatwić szybciej - miałam świadków jak wyglądały
                                                    rozmowy u ubezpieczyciela (wszystkie sprawy pomagały nam załatwiać kraamzorg z
                                                    położną).
                                                    Dodam, że sprawę udało się dla nas załatwić pozytywnie (ubezpieczyciel pokrył w
                                                    końcu i fakturę, i koszty komornicze) ale długo to trwało, nawet ze szczerą
                                                    pomocą pozytywnie nastawionego do nas pracownika CZ.

                                                    Moja
                                                    > siostra miala 2 cesarki i po drugiej dziecko musialo jeszcze lezec
                                                    > miesiac w szpitlu, ze wzgledu na wczesniactwo ,ale zadnych kosztow
                                                    > leczenia nie ponosila.To normalne ,ze szpital przesyla fakture ale
                                                    > pozniej ja wysylasz do ubezpieczyciela,ktory wszystko pokrywa.

                                                    Faktura za pobyt synka w szpitalu (2,5 doby po porodzie, ze względu na mój stan)
                                                    została wysłana do CZ, który odesłał ją do szpitala właśnie ze względu na fakt,
                                                    że ubezpieczyli mi dziecko od 8 dnia życia. Nie wiem czemu nie znaleźli nas
                                                    wcześniej - byliśmy oficjalnie zameldowani na nowym miejscu. W szpitalu byliśmy
                                                    kilka razy na pierwszej pomocy z dzieckiem, więc "w systemie" mieli nasz nowy
                                                    adres.

                                                    Po moich przeżyciach wszystkie znajome Polki w ciąży (koleżanki lub kolegów ze
                                                    szkoły językowej mających ciężarne partnerki/żony ) zaczęłam uczulać na sprawy
                                                    ubezpieczeniowe. Nikomu nie życzę takiego stresu, szczególnie gdy nie włada się
                                                    zbyt dobrze holenderskim (załatwienie jakiejkolwiek spornej sprawy finansowej
                                                    staje się wtedy NIEMOŻLIWE).

                                                    Pozdrawiam
                                                  • saraanna Re: tijgertje 30.08.10, 19:20
                                                    Dobrze,ze wam w koncu zwrocili te pieniadze.Biurokracja niestety
                                                    jest wszedzie i trzeba wszystko dobrze pilnowac,zeby pozniej nie
                                                    bylo niespodzianek.
                                                • saraanna Re: tijgertje 30.08.10, 17:16
                                                  duzeq zanim cos napiszesz to moze poczytaj troche-wyszukiwarka sie
                                                  klania
                                                  info.wiadomosci.gazeta.pl/szukaj/wiadomosci/szpitalne+bakterie
                                                  tu masz wystarczajaco przykladow o zakazeniach szpitalnych nie tylko
                                                  noworodkow.Lekarze napisali tony opracowan o zakazeniach w
                                                  szpitalach ,a ty twierdzisz,ze to bzdura -nie ma jak to jajko
                                                  madrzejsze od kury.
                                                  Poza tym nikt nie zmusza nikogo w Holandii do rodzenia w domu.Jezeli
                                                  ktos podejmuje taka decyzje ,to robi to swiadomie a nie na skutek
                                                  prania mozgu,podobnie jak ktos podejmuje decyzje o cesarce na
                                                  zyczenie w Polsce.Chyba zapomnialac ,albo moze wogole o tym nie
                                                  wiesz,ze polozne w Holandii maja o wiele wiekszy zakres
                                                  umiejetnosci ,czesto wykonujac czynnosci ,ktore w Polsce robi tylko
                                                  lekarz.To polozna uratowala zycie corce mojej kuzynki,po porodzie
                                                  domowym gdzie wszystko przebieglo prawidlowo,przy badaniu dziecka
                                                  stwierdzila,ze cos jest nie tak-dziecko mialo wade genetyczna i
                                                  wymagalo natychmiastowej operacji.Druga moja kolezanka urodzila
                                                  wczesniaka w domu,oczywiscie porod ja zaskoczyl a karetka byla po
                                                  paru minutach.Karetka wyposazona w urzadzenia do ratowania zycia
                                                  wlasnie wczesniakow z inkubatorem.Chlopiec ma juz pare lat i ma sie
                                                  dobrze,a byl urodzony w 7 miesiacu.
                                                  • majadeblij Re: tijgertje 30.08.10, 19:56
                                                    co do zakazen szpitalnych to swieta racja, zajmuje sie tym zawodowo.
                                                    nawet w holandii, gdzie procent takich zakazen jest jednym z
                                                    najmniejszych po 2 tygodniach pobytu na intensywnej terapi ma sie
                                                    bardzo duze szanse na zakazenia,
                                                    zainteresowanych zapraszam na strone rivm(u) www.rivm.nl/earss/
                                                  • duzeq Re: tijgertje 30.08.10, 20:50
                                                    Doczepilas sie do bakterii, moze jednak zechcesz ustosunkowac sie do
                                                    innych rzeczy?
                                                    Ja nie twierdze, ze w szpitalu nie dochodzi do zakazen, bo dochodzi.
                                                    Tyle, ze podany przez Ciebie link, z ktorego cytuje na chybil
                                                    trafil "Gronkowiec to jedna z najczęstszych przyczyn zakażeń
                                                    szpitalnych - powoduje zakażenia ran, krwi, a latem również zatrucia
                                                    pokarmowe" nie swiadczy o niesamowitym zagrozeniu dla noworodkow ani
                                                    w Polsce, ani tym bardziej w Holandii. Ot, w szpitalu mozna sie
                                                    czyms zarazic, a najczesciej gronkowcem. Tylko tu nie podana jest
                                                    ilosc zarazen, a w tym noworodkow. Wiec nie zarzucaj mi, ze jajko
                                                    jest madrzejsze od kury, tylko czytaj z wiekszym zrozumieniem.

                                                    Na wlasnym przykladzie zas wiem dlaczego w Holandii kladzie sie duzy
                                                    nacisk na szybkie wywalanie ze szpitala i znam te hisotryjke o
                                                    bakteriach, bo zaliczylam tutaj kursy rodzenia, karmienia piersia
                                                    etc. Generalnie chodzi o to, ze prawdopodobienstwo zarazenia sie w
                                                    Holandii gronkowcem w stosunku do ryzyka zwiazanego z porodem w domu
                                                    ma sie ...nijak. Pacjentow wysyla sie do domow z 3 powodow podanych
                                                    w poprzednim moim poscie. Nawet w Polsce, cytuje za podanym przez
                                                    Ciebie linkiem "W ubiegłym roku pojedyncze przypadki zakażeń
                                                    wystąpiły w 23 na 31 szpitali objętych analizą" . WIec gdzie te
                                                    epidemie, gdzie te zatrwazajace ilosci biednych noworodkow
                                                    zarazonych gronkowcem? Nie przesadzaj.

                                                    > Poza tym nikt nie zmusza nikogo w Holandii do rodzenia w
                                                    domu.Jezeli ktos podejmuje taka decyzje ,to robi to swiadomie a nie
                                                    na skutek prania mozgu,podobnie jak ktos podejmuje decyzje o
                                                    cesarce na zyczenie w Polsce.

                                                    Oczywiscie, ze nie zmusza! Tylko na kursach i od poloznych slyszy
                                                    sie jedynie jaka to straszna operacja ta cesarka (to jest operacja,
                                                    ale nie straszna), jakie to stada bakterii czyhaja na biedne
                                                    dzieciatka i jak to cool urodzic w zaciszu domowym. Oraz ze za darmo
                                                    (!!!) dostaniesz wszelkie potrzebne sprzety do domu. Zmuszac nie
                                                    zmuszaja, wytwarzaja tylko taka aure sielskosci wokol domowych
                                                    porodow. Ale nieeeeeeeeeee, to pranie mozgu nie jest.

                                                    Chyba zapomnialac ,albo moze wogole o tym nie
                                                    > wiesz,ze polozne w Holandii maja o wiele wiekszy zakres
                                                    > umiejetnosci ,czesto wykonujac czynnosci ,ktore w Polsce robi
                                                    tylko lekarz.

                                                    Jasne. Tu rodzilam, ale nic nie wiem. Polozne maja tutaj wiekszy
                                                    zakres obowiazkow i umiejetnosci bo czasem same musza odbierac
                                                    porody domowe. W Polsce domowe porody praktycznie nie istnieja, wiec
                                                    naturalne jest, ze czesc obowiazkow poloznej przechodzi na lekarza.
                                                    Nie wiem o czym niby tu mialam zapomniec albo nie wiedziec, bo to
                                                    czysta logika.

                                                    To polozna uratowala zycie corce mojej kuzynki,po porodzie
                                                    > domowym gdzie wszystko przebieglo prawidlowo,przy badaniu dziecka
                                                    > stwierdzila,ze cos jest nie tak-dziecko mialo wade genetyczna i
                                                    > wymagalo natychmiastowej operacji.

                                                    A gdyby kuzynka rodzila w szpitalu, to zorientowalby sie ginekolog
                                                    albo szpitalna polozna. Co to w ogole za przyklad od czapy?

                                                    Druga moja kolezanka urodzila
                                                    > wczesniaka w domu,oczywiscie porod ja zaskoczyl a karetka byla po
                                                    > paru minutach.Karetka wyposazona w urzadzenia do ratowania zycia
                                                    > wlasnie wczesniakow z inkubatorem.Chlopiec ma juz pare lat i ma
                                                    sie dobrze,a byl urodzony w 7 miesiacu.

                                                    No ale co z tego? Toz to najnormalniejszy scenariusz, w Polsce tez
                                                    by moglo tak byc. Jak i w Hiszpanii czy innej Francji. Co to ma
                                                    wspolnego z nasza dyskusja?

                                                  • saraanna Re: tijgertje 30.08.10, 22:15
                                                    To trzeba bylo troche dokladniej te linki przeczytac,ale widze,ze
                                                    wybierasz to co ci pasuje -btw to ty twierdzilas ,ze bakterie to
                                                    pikus i nie powoduja zagrozenia-wiec prosze bardzo-

                                                    lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,3662911.html
                                                    serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3490434.html
                                                    czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,2357948.html
                                                    wiecej juz nie chce mi sie szukac.

                                                    Poza tym polozne nie odbieraja tylko porodow w domu ,ale rowniez w
                                                    szpitalu,a ginekolog tylko przychodzi jak sa jakies komplikacje.Ja
                                                    tez rodzilam w szpitalu i lekarza na oczy nie widzialam.
                                                    A co do karetek ,to nie sadze aby w Polsce byly jakies wyposazone w
                                                    sprzet do ratowania noworodkow,a tutaj sa wlasnie ze wzgledu na
                                                    porody domowe i nie czeka sie na karetke jak w Polsce pol godziny,bo
                                                    jest zupelnie inny system rozmieszczenia karetek,nie tylko przy
                                                    szpitalach.Dlatego duzo Holenderek decyduje sie na porod w domu,nie
                                                    tylko ze wzgledu na komfort psychiczny i bakteryjny ,ale rowniez
                                                    wiedzac,ze w razie komplikacji uzyskaja szybko wlasciwa pomoc i nie
                                                    ma to nic wspolnego z praniem mozgu przez polozne.Pranie mozgu to
                                                    raczej robia w Polsce, wyciagajac kase od ciezarnych na dziesiatki
                                                    niepotrzebnych badan i USG straszac komplikacjami i
                                                    poronieniem.Zreszta wystarczy CiP poczytac.
                                                  • duzeq Re: tijgertje 31.08.10, 20:17
                                                    Nie czytalam wszystkich linkow, bo nie musialam - Ty dalej nie wiesz
                                                    o co mi chodzi.
                                                    Zafem nie wmawiaj mi po raz setny, ze uwazam, ze bakterie to pikus i
                                                    nie powoduja zagrozenia, bo nigdzie tak nie twierdzilam. Ja tylko
                                                    twierdze, ze nie ma epidemii zarazen gronkowcem (bo nie ma) i ze
                                                    bakterie jako powod do rodzenia w domu to ciezka przesada ze strony
                                                    holednerskich poloznych, bo za nierodzeniem w szpitalu przemawiaja
                                                    najpierw koszty, potem koszty, a na koncu b. niewielka mozliwosc
                                                    zlapania gronkowca czy czegos innego.

                                                    I zacznij w koncu czytac poprawnie tresci zalinkowanych rewelacji z
                                                    Polski. W jednym z linkow wyczytalam, ze zamknieto oddzial
                                                    polozniczy kiedy u jednego z dzieci wykryto sepse. Teraz moje
                                                    pytanie brzmi: to jedno zarazone dziecko przypadalo na ile
                                                    NIEZARAZONYCH? Tu chodzi o proporcje, a nie o fakt, ze mozna sie
                                                    zarazic czyms. BO mozna, i to juz napisalam.

                                                    > Poza tym polozne nie odbieraja tylko porodow w domu ,ale rowniez w
                                                    > szpitalu,a ginekolog tylko przychodzi jak sa jakies komplikacje.

                                                    O tym samym pisalam odwolujac sie do przykladu od czapy z twoja
                                                    kuzynka - gdyby rodzila w szpitalu, to wade genetyczne
                                                    stwierdzilaby polozna szpitalna LUB ginekolog. Czy z mojego zdania
                                                    nie wynika, ze polozne pracuja rowniez w szpitalu? To niewazne kto
                                                    by mial tutaj wieksza wiedze - polozna czy lekarz. Wazne, ze wieksze
                                                    szanse na natychmiastowa i odpowiednia reakcje ma sie w szpitalu.


                                                    > A co do karetek ,to nie sadze aby w Polsce byly jakies wyposazone
                                                    w sprzet do ratowania noworodkow,a tutaj sa wlasnie ze wzgledu na
                                                    > porody domowe i nie czeka sie na karetke jak w Polsce pol
                                                    godziny,bo jest zupelnie inny system rozmieszczenia karetek,nie
                                                    tylko przy szpitalach.

                                                    Alez oczywiscie, ze istnieja ambulanse neonatologiczne w Polsce!
                                                    POczytaj sobie w necie, tam pisza nie tylko o bakteriach. Nie ma ich
                                                    moze tak wiele, bo wszytskie Polki rodza w szpitalach, ale przeciez
                                                    Ty podalas przyklad kogos kto powil wczesniaka co, po pierwsze, nie
                                                    ma nic wspolnego z domowym porodem, a po drugie w takiej sytuacji na
                                                    calym cywilizowanym swiecie wysyla sie ambulanse neonatologiczne.
                                                    W Holandii takich karetek jest wiecej, ale jest to konsekwencja
                                                    porodow domowych - nie na odwrot.

                                                    Pranie mozgu to
                                                    > raczej robia w Polsce, wyciagajac kase od ciezarnych na dziesiatki
                                                    > niepotrzebnych badan i USG straszac komplikacjami i
                                                    > poronieniem.Zreszta wystarczy CiP poczytac.

                                                    Aaaa, jak CiP jest takim sprawdzonym zrodlem informacji, to co ja to
                                                    tu w ogole robie... Moze tylko wez pod uwage, ze nie sa to
                                                    dziesiatki badan, a pare wiecej niz w Holandii no i moze gdyby
                                                    opieka prenatalna byla lepsza w Holandii, to nie zajmowaliby 3
                                                    pozycji w rankingu smiertelnosci niemowlat w czasie ciazy i przy
                                                    urodzeniu. Rozumiesz? Kazda jedna matka dalaby sie zaciagnac 35 razy
                                                    na usg byleby dziecko bylo zywe i ttuaj Polska ze swoja przesada ma
                                                    lepsze podejscie niz Holendrzy z macaniem brzucha. Bo w zadnym tez
                                                    cywilizowanym panstwie Europy nie ma tak, ze wiecej dzieci umiera w
                                                    szpitalu w czasie weekendow i w nocy, bo albo nie ma ginekologow w
                                                    podczas komplikacji, albo nie ma anestezjologow etc.

                                                    Lubisz linki, to sobie poczytaj:

                                                    www.nrc.nl/binnenland/article1891756.ece/Aanpak_Klink_sterfte_baby_s_

                                                    www.nrc.nl/binnenland/article2089204.ece/Babysterfte_in_Nederland_blijft_hoog


                                                    I zaprawde, nie mam nic przeciwko porodom domowym, niech sobie po
                                                    prostu kazdy rodzi jak chce - nawet w parku na lawce (bo zielono,
                                                    pachna kwiatki, dziecku dobrze zrobi swieze powietrze, a Matka
                                                    Ziemia wspomoze energia).

                                                    Ja chcialabym miec mozliwosc wyboru bez wmawiania mi, ze dla mojego
                                                    dobra i dobra bakterii powinnam rodzic w domu, bo robia to ci sami,
                                                    ktorzy bez mrugniecia okiem wykonuja platne aborcje.
                                                  • maxijo Re: tijgertje 30.08.10, 23:12
                                                    duzeq, masz sporo racji i trafne obserwacje, ale tez mialas pecha...
                                                    Ja mialam podobna sytuacje, skierowanie poloznej do szpitala bo
                                                    dziecko bylo duze, potem kilka usg w koncowce i mierzenie,
                                                    ginekolog powiedziala ze nie urodze raczej glowki, ale probowalam i
                                                    to w 38 tyg po wywolaniu. Porod to sprawa indywidulana, zreszta
                                                    samopoczucie po zzo czy cc rowniez, nie potrafie spokojnie czytac
                                                    tych zachwytow o porodzie sn, bo ja malo co pamietam ze swojego, w
                                                    pewnym momencie nie odroznilam meza od lekarza i nawet nie
                                                    wiedzialam, ze rodze, popatrzyli na mnie i zrobili mi cc po dwoch
                                                    godzinach partych. I nawiazujac do dyskusji o zzo - ja mialam przy
                                                    drugiej cc komplikacje po nieudanym wkluciu, plus kilka razy morfine
                                                    w dobe po porodzie, bo bolalo - ale to nic w porownaniu do tych paru
                                                    godzin porodu sn.
                                                    Ostatecznie uwazam, ze w Holandii, niewazne czy w domu czy w
                                                    szpitalu, rodzi sie "po ludzku", ale i nastawienie Holenderek do
                                                    ciazy i porodu odgrywa tu duza role.
                                                  • duzeq Re: tijgertje 01.09.10, 13:20
                                                    Tak, wlasnie widze, ze mialam pecha, bo jednak da sie wykonac usg
                                                    przed porodem, zeby stwierdzic niekompatybilnosc miednicy. I wlasnie
                                                    o to mi chodzi, ze to nie powinno zalezec od mniemania i widzimisie
                                                    poloznej, tylko powinno byc standardowym badaniem.

                                                    Moj pech byl tez spotegowany roznica w podejsciu do moich obiekcji,
                                                    bo przez pierwsze szesc miesiecy ciazy bylam pod opieka
                                                    hiszpanskiego ginekologa, ktory powtarzal mi caly czas, ze zzo, to
                                                    nie jest zuo, tylko ulatwienie zycia, ze po to zostalo to
                                                    wymyslone, zeby zmniejszyc bol i stres rodzacych, i ze, co
                                                    najwazniejsze, "bez matki nie ma dziecka" czyli zadbanie o
                                                    samopoczucie matki jest rownie wazne jak zadbanie o samo dziecko w
                                                    czasie porodu.

                                                    A tu przyjechalam i heja, obuchem po glowie - dziecko zawsze da sie
                                                    wyciagnac, a matka sobie jakos musi pozniej radzic.

                                                    I nawiazujac do dyskusji o zzo - ja mialam przy
                                                    > drugiej cc komplikacje po nieudanym wkluciu, plus kilka razy
                                                    morfine
                                                    > w dobe po porodzie, bo bolalo - ale to nic w porownaniu do tych
                                                    paru
                                                    > godzin porodu sn.

                                                    To wazne co piszesz, bo niektorym sie wydaje, ze takiego bolu jak
                                                    przy wkluciu zzo czy po cesarce w czasie porodu naturalnego nie
                                                    doswiadcza. A prawda jest taka, jaka jest.

                                                    Pewnie juz czas skonczyc te dyskusje, bo kazdy ma inny prog bolu i
                                                    kazdy (jak slusznie napisalas) ma inne nastawienie do porodu,
                                                    niemniej w Holandii pewne sprawy powinny pomalu zmieniac sie, bo o
                                                    ile jedna grupa kobiet (porod naturalny jako najwyzsze dobro i norma
                                                    fizjologiczna, holistyczna wizja porodu jako wspanialej i bezcennej
                                                    chwili) ma zapewnione doborowe warunki do przezywania owej "chwili"
                                                    w odpowiadajacy im sposob, o tyle druga grupa (porod jako
                                                    nieunikniona koniecznosc, ktora powinna byc zminimalizowana czasowo
                                                    i wysilkowo) musi niemal walczyc o swoje, tak jakby ich odczucia
                                                    wcale sie nie liczyly.
                                                  • banka4 Re: tijgertje 01.09.10, 17:12
                                                    Mysle, ze dla dobra dziecka jest bardzo wazna szczesliwa matka. Dlatego w
                                                    zupelnosci zgadzam sie z duzeq, ze dobro matki i dziecka przy porodzie jest
                                                    jednakowo wazne.
                                                  • duzeq banka4 01.09.10, 21:25
                                                    Ja Ci zycze, zebys jak najszybciej wrocila do normy po porodzie i
                                                    zebys mogla sie cieszyc maluchem :).
                                                    I troche zazdroszcze i troche zaluje, ze sama nie zdecydowalam sie
                                                    na powrot do Polski przed porodem i porzadne zbadanie. Pochwal sie
                                                    pozniej jak bylo :).
                                                  • duzeq ika.alias 01.09.10, 21:15
                                                    Musialabys sie spytac dwojki dzieci (z ktorych jedno bylo wyciagane
                                                    z macicy przy cesarce, a drugie proznociagiem) jakie byly ich
                                                    odczucia.
                                                    Wiesz, gdyby matki mogly po porodzie odpoczac jakis miesiac w spa,
                                                    to podejrzewam, ze szpitale swiecilyby pustkami. Ale poniewaz tak
                                                    nie jest i poniewaz szczesliwa matka w jako takiej kondycji jest
                                                    najwazniejsza osoba dla dziecka, o jej dobro rowniez powinno sie
                                                    zadbac.
                          • ika.alias Re: cesarskie ciecie na zyczenie 24.08.10, 16:59
                            8zumirodam napisała:

                            > Co uważasz za bzdury Maju?
                            > To,że uważam CC za lepsze rozwiązanie dla kobiet przerażonych
                            > porodem?

                            Maja miala chyba na mysli niekompletne informacje na www.damian.pl/381,Bezpieczny-porod-w-CMD.htm ...
    • miska_nl Re: cesarskie ciecie na zyczenie 21.08.10, 18:58
      Czuje,ze boisz sie porodu, stad ten pomysl o cesarce na zyczenie.
      W tej sytuacji mozesz poprosic lekarza o znieczulenie do
      kregoslupa,rodzilam w ten sposob(na wlasna prosbe) i bardzo sobie
      chwale-wszystko odbylo sie bezbolesnie.
      Cesarki na zyczenie nie dostaniesz-takie realia w Holandii.
    • milamala Re: cesarskie ciecie na zyczenie 20.09.10, 00:20
      Mysle, że nie ma sensu namawiać nikogo do takiej czy innej formy rodzenia. Ja rozumie strach pytajacej bo mnie też towarzyszy na dodatek wzmozony strachem zw. ze stanem zdrowia.
      Kazdy ma inne ciało i każdy zna swoje ciało. Równiez odczucia bólu są przecież inne. To, że ja nie boje się dentysty, potrafie nawet usnąć na stołku dentystycznym jak się jakiś guzdra, propozycje dentysty odnośnie znieczulenia traktuje jak obraze. To jednak nie znaczy, że będę namawiać innych żeby ze znieczuleń czy jakiś innych form pomocy nie korzystali, bo ja sobie akurat z tym bólem dobrze radze. Ale inni nie.
      Tak samo z porodem, każdy ma inny próg bólu.

      Jest też inna kwestia. Dzieci teraz rodzą się wielkie, a holenderskie dzieci to nawet jeszcze większe. Ja jak sie urodziłam to ważyłam 2 kilo, a mój mąż 6kg. Od czasu urodzenia troche urosłam - ale nie za dużo. Jak mi przyjdzie urodzić przy mojej niezbyt imponującej budowie takiego 6 kg smoczka to ja nie wiem, chyba mnie rozerwie na amen.

      Ktoś tu się zastanawiał jak się ma etyka lekarska do cc. Ja nie wiem, ale mój mąż, który własnej babci nigdy nie poznał, i mój teść, który własnej matki nigdy nie zobaczył to wiedzą. Wtedy nie było cesarki.

      Ja nawet uwazam, że niemożność przeprowdzania cc na życzenie u kobiet przerażonych porodem jest po prostu niemoralne i niehumanitarne. Ja sobie poradzę, ale wierze, ze są kobiety, których strach może być paralizujący. Mozna mieć jakąś fobie. Ludzie róznie reagują na różne rzeczy. I jeżeli się nie bierze uczuć kobiety pod uwagę w 21 wieku to to jest smutne i dla mnie takie właśnie zachowanie jest sprzeczne z etyką lakarską.
      Zwłaszcza, ze cc nie zaszkodzi dziecku bardziej niż poród. To kobieta poniesie konsekwencje ew. komplikacji po cc.
      Może się myle, ale dziecko po cc jest moim zdaniem mniej wymęczone i bardziej spokojne. Wyciągniecie z brzucha mamy jest mniej stresujące niż przedostawanie się przez wąski kanał rodny zmordowanej, zdenerwowanej i wpółżyjącej z bólu mamy.
      Ktoś tam wspomniał o większym ryzyku dostania przez dziecko po cc astmy i nowotworu. Nowotwór to kwestia genetyki i ew. uwarunkowań środowiskowych. Astma zresztą w wiekszości też.
      Różne kobietey mają rózne preferencje i dopuki nie zagraza to zdrowiu dziecka to powinno się to uszanować.
    • milamala pytanie 15.10.10, 19:29
      Dzwoniła do mnie koleżanka, która tydzień temu urodziła bliżniaki. Prosiła, błagała o cesarkę, mówiła, że jej siostra rodziła niedawno bliżniaki i poród był bardzo cięzki. Wiadomo było, że drugie dziecko ułozone jest tak, że bez cesarki sie nie obejdzie. A wiem to na 100 procent, bo mi to na pare dni przed porodem mówiła. Urodziła pierwsze dziecko siłami natury, i kosztowało ją to wiele zdrowia oraz drugie oczywiście przez cesarke.
      Mam wrazenie, że żyje w jakiejś Afryce, nie zrobili dziewczynie cesarki dla obu dzieci, tylko pozwolili jej sie umordować z jednym dzieckiem, po czym, i tak zrobili cesarke dla drugiego. Dziewczyna jest tak pocharatana, że aż mi jej żal.
      Co byście zrobiły na jej miejscu? Ja bym chyba złozyła skargę na szpital. Ona sie zresztą zastanawia. Pytała mnie o radę. Nie chce jej głupio poradzić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka