Dodaj do ulubionych

>Dieta - reaktywacja< ;-D

21.01.06, 16:40
Kolejny raz sie zabieram za dietkowanie. Jak na razie pozostaje przy MM ktora
znam i testowalam na sobie.
# oznacza ze lepiej nie
$ ze do bani

Dzien 1:
1 Waga: eee... jak szczerze to szczerze! 87,5 - 88kg.
Duza ze mnie dziewczynka i moge schudnac i ze 20 kilo. No ale to jeszcze
daleka droga...
2 Menu:
10 W platki na mleku 0%, #kawa na mleku#
13 - 13:30 T salata lodowa, pomidor, papryka, ogorek swiezy, kielki, jajko na
twardo i extra zoltko
17:30 - 18 W planuje: tarta marchewka, makaron z sosem pomidorowym
3 Cwiczenia:
Jednak nie zdazylam do Studia Sport a nie planuje samodzielnych akcji w domu.
Zobaczymy jak bedzie z realizacja dietki. Trzymajcie kciukasy! :-) Moze tym
razem bedzie lepiej?
Obserwuj wątek
    • agnesandtomek Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 18:13
      Beba
      Trzymam kciuki!
      Ja marzę, żeby założyć moje ciuchy z czasów przed ciążowych :( ale one niestety
      mi nie wychodzą jeszcze na .... Dziś dostałam od M śliczną spódnicę Mexxa
      trochę przyciasna, więc mam jeszcze extra motywację. Niestety tak długo jak
      karmię piersią pewnie z diaty nici ale coś musze zacząć robić! Może brzuszki
      pomogą? Hmmm ale tak mi się nie chce, mój leń przeważnie bierze górę.
      A jakie robisz ćwiczenia?
      POwodzenia Agnieszka
          • tijgertje Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 18:57
            Go.ga, cos w tym chodzeniu pewnie jest, bo kiedys w Polsce dojezdzalam na studia, tylko do pociagu, na uczelnie i z powrotem to bylo jakies 7-8 km dziennie marszobiegoiem. I wazylam sobie te 50-52 kg. Czyli 30 mniej niz teraz:-(((. Ostatnio chudlam, jak w ciazy bylam. Przytylam kiedys po lekach na wrzody i za skarby nie moge tego zgubic. Przed sama ciaza wazylam 79 kg, przed samym porodem, jak sie wazylam miedzy skurczami to 78! W pierwszych tygodniach po porodzie wszystko na mnie wisialo, ale szybciutko kilogramki zaczely wracac. No i teraz nie chce spasc ponizej 80:-(
            • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 19:45
              hm, go.ga, to moze jakis patent na wczesniejsze wstawanie, bo sie bede spozniac
              na wyklady ;-)
              no, i chyba oprocz tego chodzenia ograniczanie jedzenia, co? ja juz wole nic
              nie mowic na temat moich postanowien noworocznych :/
              • maxijo Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 19:55
                agnes ja bym poczekala do 5-6 miesiaca po porodzie; cos w tym jest ze nadmiar
                tluszczu po ciazy spala sie nieco pozniej, zwlaszcza jak sie unormuje laktacja.
                Moj maly ladnie przybieral, byl zdrow i ja osobiscie okolo 5 miesiaca juz
                troszke zwracalam uwage na to co jem, czyli sniadanie , obiad, kolacja bez
                przekasek i nadmiaru herbaty z mlekiem i z cukrem i ciasteczek na dodanie
                energii.
                Poza tym kupilam sobie za male spodnie i obiecalam ze w grudniu musze sie w nie
                zmiescic. Aha i dziecko zasypialo mi najczesciej na kolanach wiec nie moglam
                buszowac po lodowce :)
                • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 20:00
                  haha, maxijo, ja juz mam dwie pary takich spodni! ;-)
                  najpierw obiecalam sobie, ze zadnych nie kupie, dopoki nie schudne, ale nie
                  moglam sie powstrzymac, wiec kupilam za male, bez sensu, pewnie juz w nie nie
                  wejde :P
                  • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 22:39
                    Wszystkie lach sprzed ciazy oddalam bo mnie to strasznie stresowalo. Nowych
                    sobie tez nie kupowalam bo przeciez schudne... Teraz mam pustki w szafie i
                    toche szmat i wciaz nie wiem co robic. Kupowac czy brac sie za diete?
                    Jak na razie dieta.
                    Cwiczyc troche cwiczylam ale w Studiu Sport. Sama jakos nie moge. Wolno i
                    rozlazle mi idzie a wsrod innych zapalencow sie motywuje. Moze juztro sie wyrwe
                    na cwiczenia?
                    • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 22:42
                      1 dzien Menu, zjadlam:
                      10 W platki na mleku 0%, #kawa na mleku#
                      13 - 13:30 T salata lodowa, pomidor, papryka, ogorek swiezy, kielki, jajko na
                      twardo i extra zoltko
                      17:40-18:20 tarta marchewka i kielki, makaron z jogurtem owocowym, cynamon
                      • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 22:53
                        beba, cynamon jadlas, jakie ma wlosciwosci? ;-)))

                        Nie ma, ze MOZE pojde pocwiczyc, ja tez MUSZE jutro pojsc, taaa, od dwoch
                        tygodni sie wybieram na Aerobic, haha.
                        beba, a moze postanow sobie, ze dopiero jak schudniesz ilestam, to mozesz sobie
                        kupic nowy ciuch, bedziesz miala moze wieksza motywacje?
                        • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 23:21
                          Cynamon ma ta cenna w diecie wlasciwosc, ze zabija nijaki smak brei kore jesc
                          jadlam i bede zapewne jesc... ;-D A zupelnie nikt mi jeszcze nie wspolczul! ;-D
                          No to ile bedzie uczciwie? W te 20 to ja nie wierze. Moze dyszka?
                          Ale ja jednak jestem optymistka! :-)
                          • anitax Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 23:50
                            Beba, Ty nie spekuluj ile masz zrzucic, bo wtedy jest trudniej. Stawiaj sobie
                            cele krotkoterminowe, np. 2 kg w miesiac lub 6 tygodni. Powolne chudniecie jest
                            lepsze dla skory (pamietaj o ryzyku rozstepow). Nie powinno sie chudnac wiecej
                            niz 1 kg na tydzien, lepiej 1-2 miesiac. Wtedy latwiej jest utrzymac wage.
                            Wspolczuc Ci nie bedziemy, najwyzej zazdroscic silnej woli i nowej figury ;-)
                        • anitax Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 21.01.06, 23:45
                          U mnie zadne diety sie nie sprawdzaly. Na studiach sie glodzilam, bylam tak jak
                          Beba teraz na salacie, jogurtach i wodzie. A waga nic. Dopiero jak zaczelam
                          jesc w miare normalnie, udalo mi sie schudnac. Ok, do zgubienia nie mialam
                          duzo, jakies 3 kg. Chyba dieta mnie tak stresowala, ze organizm sie bronil.
                          Z moja siostra kilka lat temu bylo podobnie.

                          Jedyna dieta, w jaka wierze, to:
                          - eliminacja slodyczy, glownie ciast, ciasteczek itp.
                          - spore ograniczenie tluszczow
                          - zastapienie napojow slodzonych woda mineralna
                          - zastapienie bialego pieczywa razowym
                          - zroznicowane menu
                          - jedzenie mniejszych porcji.

                          Wszystkie diety ekstremalne (jedzenie tylko tlusto, glownie miesa, calkowita
                          eliminacja weglowodanow, glownie warzywa i owoce itp.) sa niebezpieczne, bo
                          zawsze istnieje ryzyko, ze organizm nie otrzyma koniecznych skladnikow. Poza
                          tym, jak po okresie glodowki chce sie jesc normalnie, pojawia sie efekt jo-jo i
                          demotywacja.

                          Bardzo wazny jest ruch! Zawsze uprawialam sport, przynajmniej 3 razy w
                          tygodniu. W Holandii sie troche opuscilam, ale w sumie nie bylo zle. Do konca 8
                          miesiaca chodzilam na joge i na basen, po porodzie na spacery z Lisa. I chyba
                          dzieki temu z 20 dodatkowych kg zostaly mi 2. A gdyby nie slodycze, z ktorych
                          nie umiem zrezygnowac, to chyba wrocilabym calkowicie do wagi sprzed ciazy.
                          Mieszcze sie juz we wszystki spodnie, ale spodniczki sa jeszcze zbyt obcisle.

                          Beba, zmotywowalas mnie do cwiczen. Rozejrze sie za jakim klubem fitness w
                          okolicy. Albo wroce do callanetics, swietnie rzebi figure.
                          • tijgertje Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 22.01.06, 01:10
                            Beba, ja to z diet zdecydowanie zrezygnowalam, po tym, jak sie na wlasny slub zalatwilam:-( Tak dlugo usilowalam schudnac, zdrowymi i niezdrowymi metodami, ze cieszylam sie, ze suknie mialam dluga i pod niebiosy wychwalalam cud kosmetyyczny, jakim jest dobry podklad. Zyjac jakis czas na jogurcie i grepfrutach w dniu slubu (a wlasciwie 2 tygodnie przed i 2 miesiace po) cialo mialam pokryte jedna wielka egzema. Twarz jeszcze jako taka byla, ale tulow, ramiona i nogi to byla tragedia. Alergia na mleko:-) Twoja dieta tez nieszczegolnie mi sie podoba. Ja cie zniechecac nie chce, ale szczerze watpie, czy dlugo wytrzymasz, a tak bardzo ograniczajac jedzenie w pewnym momencie bedziesz musiala zmienic diete i wtedy prawdopodobnie przytyjesz znacznie bardziej. W sumie moja dieta cukrzycowa z ciazy byla niezla. Zabronione mialam wiele produktow, musialam jesc duzo warzyw i przede wszystkim zlozonych weglowodanow i blonnika. Czesto, ale malymi porcjami. Rano wsuwalam troche jogurtu z platkami zbozowymi, potem 3-4 razy w ciagu dnia jedna kromke ciemnego pieczywa albo suchar wasa z czyms tam i wieczorem normalny obiad z mniejsza iloscia ziemniakow, ale gora warzyw. No i pilam wode litrami. Cierpialam wtedy tylko na brak owocow, moglam dziennie zjesc najwyzej 2 i absolutnie nie banany, gruszki i winogrona. Dostalam od poloznej cala liste co i jak, glownie chodzilo o to, by nie dopuscic do gwaltownych zmian poziomu cukru we krwi, wiec ok. 5-6 malych posilkow w ciagu dnia. W sumie zaluje, ze po porodzie sobie odpuscilam, bo dieta byla w sumie spoko, fakt, tesknilam za czekolada i owocami, ale wtedy byla to koniecznosc, potem moglam sobie troche odpuscic. Trudno mi sie zmotywowac:-( Na razie probuje nie przekroczyc 85kg, choc strzaleczka juz tuz tuz... No, pokrzyczcie na mnie, moze wrteszcie sie zabiore za siebie. Z ruchem tylko gorzej, bo lazic moge nie za szybko i nie za daeko, zeby mnie potem ktos nie mosial wlec z powrotem:-( No, ale trzymam kciuki!
              • go.ga Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 22.01.06, 13:33
                > no, i chyba oprocz tego chodzenia ograniczanie jedzenia, co? ja juz wole nic
                > nie mowic na temat moich postanowien noworocznych :/

                Troche ograniczylam, tzn. uwazalam przede wszystkim na to _co_ jem.
                Diety nie, bo na mnie diety zle dzialaja, caly czas mysle wtedy o jedzeniu i w
                efekcie jem wiecej niz bez diety.
                Ale teraz zima tluszczyk mi wraca, musze znowu zaczac chodzic.
    • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 22.01.06, 17:12
      Ide! w ramach diety rozpoczetej przez bebe ide na aerobic bodyjam (taniec
      wlasciwie chyba), po raz pierwszy, dzisiaj maja wszystkie lekcje za darmo,
      sport centrum miesci sie naprzeciwko mojego bloku, wiec mam dwie minuty.
      Trzymajcie kciuki, zebym nie wymiekla po dziesieciu minutach, znalazlam tylko
      obcisle gacie i za krotka koszulke, czuje sie, jak kretynka, mam nadzieje, ze
      bedzie wiecej tak ubranych ludzi z walkiem tluszczu.
      • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 22.01.06, 17:37
        Pola!
        Super, ze sie zmobilizowalas!:-D O ciuch sie nie martw. Za krotkie to bardzo
        modnie a wlaleczek tluszczu to co druga osoba tam bedzie miec (beda tez super
        laski...).
        Wlasnie o to chodzi, ze ja nawet wierze w to co pisze Anitax ale nie mam
        samokontroli. Albo wiem dokladnie na co moge sobie pozwolic albo w ramach
        szeroko pojmowanej wolnosci usprawiedliwiam swoje odstepstwa... Teraz siedze i
        marze o paczce chipsow, maz wspominal cos o czekoladzie... Pomocy! To nie jest
        chyba naturalne, ze ja caly czas mam ochote ruszac paszcza!
        Mam pieknie wyliczone ze posilek zjem o 19. I nie jest to jedna rzecz ktora
        moge zjesc. Moge sobie cos wykombinowac. Sa zasady ktorych musze ise trzymac i
        robic madre, przemyslane zakupy ale dietke uwazam za zdrowa. Juz zreszta bylam
        na niej i sporo schudlam. Potem z I fazy (chudniecie) przeszlam na druga
        (utrzymanie wagi) i przez dlugi czas byo ok. Niestety nie mozna zypelnie wracac
        do starych nawykow. Paka chipsow, wor slodyczy tuz przed snem... Nawet ktos kto
        sie kompletnie nie zna na dietach powie, ze je sie do jakiejs znosnej godziny
        19 czy 20 a nie serwuje sobie kolejny posilek slodyczowo - smieciowy. Na te
        waleczki tluszczu sama sobie zapracowalam, niestety teraz musze wyrzec sie
        kilku rzeczy aby to stracic... Mam tylko nadzieje, ze mi sie uda. Brak mi
        silnej woli...
        Tygrysio!
        Ta moje dietka podobna jest do Twojej cukrzycowej. Jest nia inspirowana. :-)
        Owoc rano i nie babnan, winogrona. Jak najwiecej plynow. Bez kawy i mocnej
        herbaty. Posilki komponuje sie na podstawie IG (indeksu glikemicznego). Chodzi
        o to aby nie podnosic poziomu cukru we krwi. Dietka naprawde dziala i jest
        polecana przez lekarzy jako zdrowe gubienie wagi i zdrowy styl zycia. Wierze w
        to gleboko ale nie potrafie zrezygnowac ze zjadania smieci i pojadania.
        Jeszcze tylko poltorej godzinki do kolacji. nie jestem glodna ale 'zjadla bym
        cos...' :-(
        A na cwiczenia zaspalam. Maz pozwolil mi dluzej pospac (dobry maz... :-)) a
        potem mialam duzego globusa... :-( Jutro? ;-)
        • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 23.01.06, 17:23
          Dzien drugi (niedziela):
          1 Waga: -
          2 Menu:
          -13 ;-D grapefruit
          -14:30 T salatka: lodowa, pomidor, ogorek, 3 kolory papryka, kielki, markrelka
          dosacznoa z oleju; kawalek plesniaczka
          -18:30 tarta marchewka z mlekiem, slatka j.w. ale bez makreli a z mleczkiem, na
          goraco: fasolka szparagowa, troche jogurtu pitnego, owocowego
          3 Cwiczenia: -

          Dzien trzeci (poniedzialek):
          1 Waga: 87? (badziewie z Ikea!)
          2 Menu:
          -8:30 O grapefruit
          -9 W ryzyk podgrzany na mleczku, koncowki wczorajszych salatek: tarta marchewka
          i lodowa, pomodor, ogoras, kielki, papryki, troche jogo go picia
          -12:30 W 2 pumpernikle, 3 Sonka, sporo jogutru pitnego, maly kubeczek jogo,
          pomidor
          -16 T jajowka z 2 jaj cebulki, pieczrek, pomidor, ogorek, platki sera zoltego
          -przed 20 W ?
          3 Cwiczeia: hmmm?
          • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 25.01.06, 20:57
            Beba, do raportu, nie ociagaj sie! ;-))))

            Ja dzisiaj zjadlam platki rano, w pracy jedna kanapke, kiwi, jogurt, trzy
            ciastka w czekoladzie :P, w domu trzy golabki, bylam na Aerobicu, tym razem
            BodyShape, ale chyba nie dam rady i bede chodzic na ten body jam, bede bardziej
            zmotywowana, bo wole taniec od cwiczen jako takich (no dobra, jestem sztywniak
            nierozciagniety i o malo nie zlamalabym sie w pol :P)
            a, po aerobicu koktail owocowy zrobiony przez chlopa, dwie szklanki, jesc mi
            sie chce, ale nie zlamie sie ;-)
            • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 25.01.06, 22:08
              U la la Pola!
              Powaznie podeszlas do lapania kondycji/ zrzucania jakis zbednych kilogramkow?
              Tez bym sie chetnie zapisala na taka dietke jaka Ty masz ale mi nie sluzy... Te
              trzy ciasteczka cudownie by sie rozmnozyly... Tak mi ciezko
              powiedziec 'nie'... ;-)
              A na te tance to tez chetnie bym poszla. U mnie jest jedynie street dance ale
              mi nie idzie jak tym laseczka z MTV. Zupelnie nie rozumiem czemu? ;-D
              Przynajmniej troche ruchu. Zawsze lubilam tanczyc a okazji brakuje... W Studiu
              moge troche kuprem porzucac. ;-)

              W poniedzialek na kolacje byl makaron, jogurt i pomidor

              Wtorek:
              8:30 grapefruit
              9 W ryz dwa male jogo, jogo do picia, lodowa i pomidor
              12:30 W 2 pumpernikle, 2 Sonka, dzem, jogurt do picia, ogorek
              17 T miesko mielone dwa razy zesmazone, fasolka szparagowa, 1 jajo sadzone,
              pomidor
              Sroda:
              8:30 jablko
              (tu sie polozylam i zasnelam... stad ta przerwa)
              13 W 2 pumpernikle z serkiem i dzemem, pomidor, jogurt do picia
              17 T makrela, 2 pomidory, sporo kielkow, kawalek plesniaka i troche platkow
              zoltego sera
              Trzymam sie ale niestety nie mam odpowiedznich przerw pomiedzy posilkami a to
              wazne w mojej dietce... :-(
              Nie poszlam tez cwiczyc. Od wczoraj mnie porzadnie boli w krzyzu. Lupie jak...!
              No co sie bede wyrazac! ;-P
              Moze jutro sie zwaze. Jakis maly bonusik na zachete do dalszego brniecia? :-)
              • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 25.01.06, 22:17
                beba, ja nie mam zadnej diety, ja w pracy nie mam czasu sie obzerac, no i nie
                ma czym sie obzerac :P
                jak siedze czasem w domu caly dzien, to jem wszystko, co mi wpadnie w lapy (no
                i jest jadalne), chore to jest. Na szczescie (lub nieszczescie) od poniedzialku
                zaczyna sie kierat, wyklady, wiec nie bedzie czasu na obzeranie, ale musze byc
                twarda i nie jest duzo wieczorami, bo u mnie to jest najwiekszy problem.
                Niestety, moj zawsze na zakupach wrzuca do koszyka jakies chipsy, czekolady,
                mowiac, ze to w razie czego "dla gosci", taaa, my gosci raz na ruski rok
                miewamy, wiec wiadomo w czyjej paszczy laduja te wszystkie kalorie...
                Beba, Ty diete sama obmyslilas?
              • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 25.01.06, 22:21
                beba3 napisała:
                > A na te tance to tez chetnie bym poszla. U mnie jest jedynie street dance ale
                > mi nie idzie jak tym laseczka z MTV.
                ------haha, a myslisz, ze mi idzie?? ;-))) ja sie sama z siebie nabijam. wiesz
                jakie wygibance teraz sa na czasie, takie jak na teledyskach r&b, krecenie
                kuprem wlasnie, ja sie sama z siebie nabijam, bo musze wygladac jak orangutan
                tam, na szczescie nie ma luster :-))
                A tak powaznie, to ja musze robic cos dynamicznego, w miare kreatywnego i z
                dynamiczna muza, inaczej mi motywacja siada. Tak jak dzisiaj, no fajne to
                rozciaganie, cwiczenia na nogi, brzuch, ale ja nie mam do tego cierpliwosci,
                nie wychodzi mi to i szybko sie zniechecam. Zapisze sie chyba na ten jam i juz!

                3mam kciuki za Ciebie!
                • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 25.01.06, 22:47
                  Ja sobie sprawdze czy u nas tez jest jam! Zachecilas mnie. Tez tak lubie! :-)
                  Ja tez lubilam sobie (luuubie) wrzucic do paszczy to co sie napatoczy i musi
                  byc smacznie i duzo i jeszcze czesto. Najlepiej to caly czas paszcza bym
                  machala.
                  Dietka jest wymyslona przez Michela Montignac na podstawie diety dla cukrzykow.
                  Zmodyfikowal ja i opatentowal. ;-)
                  Mozna znalezc sporo info w necie i kupic jego ksiazki. W Nl tez jest znany,
                  jest jego storonka ale na pierwszy rzut oka jest 'cienka'.
                  Ja czytam i prosze o korekte mojego menu na Forum:
                  Forum Zuzla. Wczesniej bywalam
                  na Forum Wyborczej ale towarzystwo sie zmienilo kiedy ja mialam przerwe i jest
                  tam wiecej pytajacych niz doradzajacych. Nie czuje sie na silach aby doradzac a
                  pytam juz raczej o szczegoly.
                  Dietka jest fajna ale trzeba sie do niej dostaosowac. Godziny posilkow i
                  produkty i tu juz nie mozna ani grama ciasteczka... :-(
                  • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 28.01.06, 21:25
                    1 Waga:
                    Dzien 6 - 26.01 - 86 (minus 2kg)
                    Dzien 7 - 27.01 - 85 (minus 3kg)
                    La, la, la, la... :-D
                    2 Menu:
                    W miare ok, mam jedynie trudnosci z zachowaniem czasu posilkow.
                    3 Cwiczenia:
                    Ni hu, hu... :-(
                    4 Samopoczucie:
                    Swietne, nie ciagnie mnie az tak bardzo do slodkiego. Nie pije od tygodnia
                    kawy! Ha! Jutro bedzie ostateczny test mojej woli - imprezka... No zobaczymy...
                      • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 28.01.06, 22:13
                        Pola! To ja sie wypowiem na temat tego 'nic nie jadlam caly dzien'. U mnie
                        takie glodowki nie dzialaly a jak juz dopadlam jedzenie to zjadalam cokolwiek i
                        duzo i lapczywie. :-( Chudnac nie chudlam... Monti wlasnie twierdzi, ze trzeba
                        jesc 3 lub 4 posilki o w miare okreslonych porach. _Koniecznie_. 'Nie wchodzic
                        w tryb glodowkowy' - tak pisze... Ja to lykam szczerze mowiac. Po posilku
                        weglowodanowym (bez tluszczu - nabial, pieczywo, makaron, ryz plus warzywa itp)
                        czekam 3 godziny na nastepny, a po tluszczowym 4 godziny. Musze przyznac, ze
                        jak sie wyjdzie z obsesyjnego myslsenia o zarciu i o tym, ze sie jest glodnym
                        to jest naprawde spokojnie... :-)
                        Jakos teraz mi sie tak stalo! Oczywiscie to dopiero poczatek i skapitulowac
                        moge w kazdej chwili... :-( Ale sluzy mi ta dietka.
                        PS A ja nie zjadlam ani kawaleczka na urodzinach Pysi i na urodzinach
                        kolezanki... Jeszcze tylko jutro wytrzymac i bede super szczesliwa!
                        Chodzisz na jam? ;-)
                        • maxijo Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 30.01.06, 06:48
                          ja zawsze bylam na wszelakich dietach i walczylam z tluszczykiem. Szybko tyje,
                          trudno mi sie zrzuca, ale faktem jest ze lubie gotowac i jesc. Staralam sie
                          niedopuscic do przekroczenia pewnej normy i jak w slepach nei wchodzilam w 40
                          to zabieralam sie za siebie. Moim zdaniem wszystko jesc (no bez bomb
                          kalorycznych) i w malych ilosciach - autentycznie wrzucac polowe porcji z
                          powrotem do garnka. U mnie sprawdza sie rowniez regularnosc posilkow, kolacja
                          max. o 18.
                          I jak mowi moja mam trzeba sie obrazic na jedzenie lub zjesc zeby przezyc a nie
                          zyc zeby jesc.
                          Powodzenia
                          • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 30.01.06, 11:29
                            Dzien 10 - 30.01 - 84 (minus 4kg)
                            Wczoraj na urodzinach Pysi pilam tylko herbatke a to nie dobrze... :-( ale nie
                            chcialam juz trzec marchewki przy gosciach i od tego patrzenia to jesc mi sie
                            odechcialo...
                            Maxijo!
                            Bardzo dobrze piszesz! :-) U mnie tez by to dzialalo tylko 1 nie potrafie sobie
                            odmowic jedzenia. Jem az jestem syta a nie tylko aby zagluszyc glod. Przez
                            ciaze i stres zaczelam jes wiecej. Apetyt mialam wilczy i mi to pozostalo... :-(
                            wlasciwie to ta moja dietka opiera sie tez na tych zasadach przy czym moze
                            zjesc aby poczuc sie sytym (nie objedzonym) i posilki max do 20. Oczywiscie
                            troche inny posilek mozesz zjesc o 18 a inny o 20. Ten drugi musi byc lzejszy.
                            Niestety ja mam tak maxymalnie do stracenia i ze 20 kilo jeszcze.... I musze
                            troche bardziej zwrocic uwage na to co wkladam do paszczy...
                            Jak bede miala rozmiar 40 to bede super lekko sie czula. Jak na razie w Miss
                            Etam wchodze po schodkach na dzial specjalny: ciezarowki, osoby dlugie i
                            grube... Ciekawe czy kiedys przejde to tych standardowych na pzrterze? ;-D
                            Dziekuje za wsparcie! :-)
                            Jak na razie sie trzymam! Oby tak dalej!
                            • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 30.01.06, 23:32
                              Wierzcie lub nie ale nareszcie sie wybralam do Studia Spotr pocwiczyc!
                              I wszystko pieknie, fajnie ale zapomnialam zabrac buty sporowe! ;-D
                              Jakis podswiadomy bunt przeciwko cwiczeniom? ;-)
                              Skoro juz sie wybralam, postanowilam zrobic to co moglam bez butow...;-)
                              Solarium, sauna, prysznic, fotel do masarzu i herbatka... Relaks... :-)
                                • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 02.02.06, 23:37
                                  Dietka jak na razie jest stosowana i to nawet grzecznie! :-)
                                  Nie mam czasu wpisywac menu. :-(
                                  Wczraj b. dobra zapiekanka. Musze zrobic powtorke.
                                  Fasolka szparagowa ugotowana, polozona na dnie zaroodpornego naczynia straczek
                                  przy straczku. Na to farsz z cebuli i pieczarek, kilka plasterkow pomidorkow
                                  koktajlowych, ser plesniowy i tarty zolty, bazylia. W piecyku na 5 az do
                                  rozpuszczenia serka... Pycha!
                                      • diuna22 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 05.02.06, 01:11
                                        Ja dalam spokoj z dieta i na Fitness sie zapisalam - laze 2 razy w tyg 1,5
                                        godz - maly 2 x 2 godz w peuterspeelzaal siedzi - a mamuska sie odchudza - juz
                                        2 tyg!!! I jeszcze mnie to kreci ;). A waga lekko drgnela - ale jem tak samo a
                                        czuje sie duzo lepiej !!!!
                                          • go.ga Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 13.02.06, 20:53
                                            Donosze, ze bylam dzisiaj na pierwszych zajeciach z tanca afrykanskiego.
                                            Krecilam dupskiem, trzeslam biustem i skakalam cala godzine. W sali byly
                                            niestety lustra, wygladalo to komicznie, ale na szczescie cala grupa byla mniej
                                            wiecej na tym samym poziomie.
                                            • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 13.02.06, 21:06
                                              haha, go.ga, brzmi bomba! ;-))))
                                              my w ukladzie mielismy jeden taki krok, jak z teledyskow R&B, gdzie trzeba
                                              krecic tylkiem, do tego machac rekami i jeszcze sie obracac, boze, jak sie
                                              cieszylam, ze nie bylo luster ;-))))))

                                              w temacie diety, to mam napady, potrafie caly dzien jesc wg. "planu", zero
                                              chleba, serki jakies pseudo-wiejskie, jogurciki, na obiad mieso z warzywami,
                                              bez ziemniakow, a na wieczor sie nawpiepszac czekolady :(

                                              Udalo mi sie dwa razy pobiegac w zeszlym tygodniu, na razie nie zapisalam sie
                                              na tance, bo nie jestem do konca przekonana, czy chce tam chodzic.
                                              • moni-bel Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 13.02.06, 22:04
                                                jak widze to nie tylko ja mam problem ze "zrzutem" kilku nadmiernych
                                                kilogramow.wychodzac za maz wazylam 50 kilo, dzisia czyli 10lat pozniej waga
                                                pokazuje 75kg.ile razy juz obiecywalam sobie ze sie za siebie wezme,
                                                wytrzymywalam kilka tygodni waga spadala, a potem nadchodzil kryzys i wszystlo
                                                na nic.Musze wam powiedziec ze najlepsze rezultaty osiagnelam chodzac do
                                                dietetyka.Na poczatku babka zrobila wywiad co lubie czego nie cierpie lub nie
                                                moge jesc i na podstawie tego uzgodnila jadlospis. Najlepsze okazalo sie ze nie
                                                musze sie glodzic (5 posilkow dziennie), i raz w tygodniu moglam "zgrzeszyc"
                                                czyli zjesc cos niezdrowego lub kalorycznego,no i rozwazam ponowna wizyte u tej
                                                pani.Sportu nie cierpie ale udalo mi sie znalesc cos dosc przyjemnego: raz w
                                                tygodniu chodze na step, takie maszerowanie przy muzyce jest nawet przyjemne, i
                                                co do mnie niepodobne wytrwalam i to juz trzeci rok jak tam chadzam,
                                                Nie wiem dziewczyny jak to jest z dostepem do dietetyka w holandii ale moze
                                                warto sprobowac
                                                no i oczywiscie wszystkim dziewczyna na dietach zycze duzo silnej woli i
                                                wspanialych rezultatow, powodzenia
                                              • go.ga Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 14.02.06, 12:28
                                                a.polonia napisała:

                                                > haha, go.ga, brzmi bomba! ;-))))
                                                > my w ukladzie mielismy jeden taki krok, jak z teledyskow R&B, gdzie trzeba
                                                > krecic tylkiem, do tego machac rekami i jeszcze sie obracac, boze, jak sie
                                                > cieszylam, ze nie bylo luster ;-))))))
                                                >

                                                To jest bomba, taniec i muzyczka bardzo pierwotne, tanczymy na bosaka aby
                                                lepiej czuc Ziemie :-))) Ja musze chodzic na kurs, bo inaczej sie nie potrafie
                                                zmobilizowac. Tak sie od pol roku wybieralam na basen w piatek, za kazdym razem
                                                przekladalam na nastepny tydzien. A teraz jestem wpisana na kurs i musze
                                                chodzic, nie ma wymowki.
    • zuzka71 dolaczam do aktywnych;) 14.02.06, 13:22
      znaczy ja juz od 3 tygodni w klubie ale akurat ostatni tydzien z powodow
      zdrowotnych w domu;( jutro znow biegne. ale w miedzyczasie wdepnelam na wage i
      powiem ze poszloo.3 kg, normalnie cala hepi jestem. ograniczylam tylko chleb/ no
      za wylatkiem tostow bo akurat kupilam maszynke, i tak jak pisala maxijo, jem
      polowe. plus 4 x w tygodniu total/easy body/step/dance aerobik i za kazdym razem
      mamy 15 minut pilates na brzuszek. powiem ze mistrzostwo swiata. kolezanka
      namawia mnie tez na sprzety ale boje sie nadmiaru miesni,a nie naleze do tych
      zwiewnych;) no i mysle ze byloby, bo jeszcze gdzies zgine i zamienie sie w
      wieszak na ubrania;))
      slowem pochwalilam sie moze kogos to zmotywuje?;) bo taki byl cel;)
      3 mam za was kobitki kciuki, sprezcie sie wiosna powoili ale jednak sie zbliza;)
      beba nie popuszczaj montiegoi cwicz, chocby ze wzgledu na rozciagnieta skore
      jaka zostaje po schudnieciu. a dziewczyny stosujecie jakies kremy? zeby
      elastycznosc skora zachowala? a moze kotras ma doswiadczenia z tymi
      'wyszczyplajacymi'? antycellulit itd?
      ciekawam tych wasztych afrykanskich tancow i moze sie przejde na moj street
      dance, moze tez sie kreci tym i owym;)

      dobra pora na marchewke;)pozdrowki.zuzka
          • beba3 Re: p.s. 16.02.06, 00:18
            Goga!
            Taniec afrykanski brzmi super! Chetnie nauczylabym sie tak zwinnie i plynnie
            poruszac. "Czuc ziemie", rytm, czerpac autentyczna radosc z tanca!
            Zuzka!
            A czy Ty nie chodzisz przypadkiem do Studia Sport? Tak mi to podchodzi pod
            zajecia oferowane przez nich.
            Najtrudniej stracic ostatnie dwa, trzy kilo bo zazwyczaj takie osoby dosc
            zdrowo sie odzywiaja i sa umiarkowanie aktywne. Gdyby tak nie bylo mialayby
            wiecej do starcenia. Jesli chce sie stracic te dw kilo to trzeba naprawde
            dopracowac swoja diete i wzmoc aktywnosc fizyczna. A po uzyskaniu oczekiwanego
            efeku nie zmieniac nowych nawykow... Trudne!
            Ja wczeraj bardzo ale to bardzo skaszanilam!
            Na lunch zjadlam swiezutka bagietke z maslem, wedlina i serem.
            Potem znowu sie trzymalam ale na kolacje walentynkowa tez sobie zrobilam
            wyjatek... Obciachowo pisac co jadlam ale to bylo dobre i upragnione papu.
            Maksymalnie zakazane....!
            Psulo mi to przyjemnosc i zmobilizowalo do podjecia wysilku na nowo.
            Tylko minus 5 kg ale tez i az. Nie chce zmarnowac tego wyniku i moze powoli,
            mimo grzeszkow waga zacznei spadac.
            Ciezko mi wytrzymac sama ze soba. Jaka ja jestm niekonsekwentna i slaba...
            Mialam dzis pojsc na Silownie ale maz wyskoczyl na piwko. A niech ma chlopak!
            :-)
            • zuzka71 Re: p.s. 16.02.06, 00:24
              no trudno, najtrudno;) a jak latwo te 2-3 kila wracaja...ja tam mam odkad wrocilam do wagi sprzed ciazy, ciagle wracaja;P
              beba moje to sie nazywa jakos first class sport...zwal jak zwla ja mowie fitness;))
              nie badz dla siebie taka okrtuna i sie ciagle nie win,bo to nie pomaga...5 kg to tez jest wynik! i tego sie trzymaj;) a monti to mistrzostwo swiata...jak sie go stosuje. jak masz kolo siebie gdzies jakis sklep ze zdrowa zywnoscia, ale bywaja tyez w drogeriach takie detox tabletki plus plyn. plan na 5 dni (ciut drogie kolo 20 euro...) polecam. potym nie hcce sie juz nic zakazanego. raz ze organizm oczywszczony to po takim wydatku chce sie to utrzymac i nie siega po wysokokaloryczne i niezdrowe przegryzki. 3mam kciuki za postepy;)pozdr.zuzka
              • a.polonia Re: p.s. 16.02.06, 00:27
                beba, ciekawe czy mnie wczoraj pobilas swoim grzeszkiem ;-)
                Ja przez caly dzien trzymalam sie dzielnie, owoce, warzywka,
                serek "wiejski" :P, tekturowy "chleb", a wieczorem dolek i wpiepszylam cala
                pizze!
                Beznadziejna jestem.
                Poza tym mojemu zoladkowi chyba nie odpowiada brak chleba i ziemniakow i
                wyczynia jakies rewolucje :/
                • beba3 Re: p.s. 17.02.06, 23:15
                  Zuzka! dzieki za tip. Kupie ten: detox tabletki plus plyn. Co tam 20 eurosow
                  jak sie po tm nie bede meczyc. Zobacze co to za cudo i bede rekalmowac jak
                  podziala! ;-)
                  Pola!
                  Ja jednak nie napisze co zjadlam bo nie moge nawet o tym myslec... Niby nie tak
                  duzo ale w tej diecie nie ma wyjatkow. Tzn mozesz sobie zrobic ale zatrzymuje
                  to chudniecie. W ekstremalnym przypadku tyjesz. Ale co najgorsze powrot jest
                  bardzo ciezki. Jak juz sie nadgryzlo zakazany owoc to ma sie ochote zjesc do
                  konca. W moim przypadku to od razu cale kilogramy...;-D
                  Na szczescie wzielam sie w garsc i bylam grzeczna juz potem. Wciaz jestem!
                  Okazalo sie ze to 2 szla ale nie zerknelam w kaledarz a kiedy jestem na diecie
                  to nie odczuwam tak silnie tego 'napiecia'. Jest to kolejny plusik. Mialam
                  wilczy apetyt i zachcianki, bylo mi tez zimno ale nie mialam ocgoty spedzic
                  calego dnia w lozku i wziac go na przetrwanie.
                  Tzn ja chyba czesto bym sie pobyczyla w lozeczku ale nie bylo to niezbedne. :-)
                  Malpa mnie tlumaczy. Do tego Waletynki i siedzialam glodna w samochodzie i
                  wachalam tez swieze bagietki. Po powrocei do domu ni mialam ochoty na warzywka
                  a na niezdrowe, biale, chrupiace pieczywo!
                  Waga wciaz na minus 5. :-) I jeszcze zglaszam, skoro juz pisze, ze bylam
                  wczoraj troche pocwiczyc. Od razu jakos lepiej sie poczulam!
                  Pola!
                  Tak powaznie, jesli jesz _podobnie_ jak ja to moze przejdz na moja dietke?
                  Nie mam takich rzutow na zakazane chyba, ze: ini jedza a jestem glodna,
                  doprowadzam do tego, ze jestem glodna. Powinnam jesc co 3, 4 godziny ale ciezko
                  mi wpasowac to pomiedzy dziewczyn szkole, przedszkole... Czasmi ma az godzinne
                  opoznienie i wtedy wiadomo, ze slinie sie robiac im nalesniczki a nie na widok
                  makreli w oleju, salaty i tartej marchwi (ktore to danie zazwyczaj jem ze
                  smakiem...).
                  A moze chciaz zapoznasz sie z ogolnymi zasadami? Nie bedziesz zwracac uwage na
                  to czy np w danej wedlinie jest ociupenka cukru ale nie bedziesz laczyc
                  weglowodanow z tluszczami. Jesli jesz makaron to z warzywami a nie z mieskiem.
                  Te tez mozesz jesc ale tezz warzywkami a nie z ryzem czy makaronem...
                  Nabial 0% i jak najbardziej ograniczyc zawartosc cukru. Dopuszcane sa slodziki
                  i fruktoza itp?
                  Jak sie zdecydujesz to daj znac. Mozemy pogadac o szczegolach. ;-)
                  • beba3 La, la, la..! 18.02.06, 20:23
                    A ja dzisiaj wtloczylam swoje dupsko na wage i mialam mila niespodzinke!
                    Waga sie wachala...;-) Kilo do poltorej mniej, ha!
                    No to bedzie juz 6, 6 i pol!
                    Ciesze sie! :-D

                    Trocheprzesadzilam na kolacje. A wlasciwie to zjadlam sobie na deserek kawalek
                    zapiekanego jablka i gruszki i czuje sie przyciezka. Jakos dziwnie mi 'rosnie'
                    to w brzuchu... Moze za malo poddusilam? Zbyt surowe?

                    La, la, la...! 6 kg!
              • go.ga Re: p.s. 18.02.06, 22:43
                > no trudno, najtrudno;) a jak latwo te 2-3 kila wracaja

                Oj, wiem cos o tym. Dobra, przyznam sie Wam. Ja doszlam do tego, ze mam
                dwa "komplety" ubran. Komplety z cudzyslowiu, bo same sie skompletowaly. Jeden
                w rozmiarze 34/36 a drugi 36/38. Jeden nosze jak jestem szczupla, drugi jak juz
                troszke mniej. Nie musze dodawac, ze ubrania w rozmiarze mniejszym sa
                bardziej "sexi" :-))) Czy tylko ja tak mam?
                W sumie juz niech te kilogramy nawet zostana, waga ze studiow jest i tak poza
                zasiegiem, zreszta wtedy bylam kosciotrupem. Ale niech sie ten tluszcz zmieni w
                miesnie!
                • beba3 Pola! 20.02.06, 01:55
                  Pola!
                  To jest link do bardzo fajnego Forum gdziem mozesz dowiedziec sie wszystkiego i
                  to b szczegolowo. Sa tam dziewczyny ktore maja szeroka wiedze i doswiadczenie.
                  Chetnie doradza od czego zaczac, skoryguja menu, stanowia wsparcie w ciezkich
                  chwilach. Pelen serwis!
                  Na poczatek nalezy sie zalogowac i czytac i jeszcze raz czytac. Wiele rzeczy
                  moze sie wydac niejasne i tez nalezy czytac. A jak juz sie poczyta to po
                  pierwsze wyszukiwarka a po drugie pytania. Potem juz tylko zaczac i tzrymac sie
                  dzielnie. :-)
                  Dieta Zuzla
                  Jesli chodzi o mnie to sluze wszelka porada. Nie ma sensu abym kopiowala Ci
                  jakis linkow, czesciowych skryptow itp. Nie jestem ekspertka i sama sie
                  podpytuje (jak mam czas albo watpliwosci) na Forum Zuzla. Kilogramki schodza
                  wiec nie jest zle. ;-)
                  Pytaj co Ciebie konkretnie interesuje.
                  • beba3 Waga sie zepsula? 21.02.06, 01:07
                    Pokazuje dzisiaj 81 kg! Zepsuta czy cos? ;-D
                    Tak walsnie licze ktory dzionek dietuje i od 21 stycznia jest juz miesiac!
                    Calkiem fajny wynik!
                    Sama sobie pogratuluje bo taki pamietnikarski watek. ;-D Ale jak ktos czyta to
                    niech trzyma te kciukasy za mnie mocno! :-)
                    • zuzka71 Re: Waga sie zepsula? 21.02.06, 13:11
                      ten watek to moze pamietnikarski;) ale wcale nie monodrama;) ja sledze i
                      walcze;) beba no to gratulacje! idziesz jak burza dobrym tempem;) 3mam kciuki za
                      dalszy ciag.p.zuzka
                        • beba3 Re: Waga sie zepsula? 21.02.06, 22:43
                          Dzieki wielkie w takim razie. :-) Ja co prawda czesto mam swiadomosc pisania
                          sama do siebie ale coz, to juz chyba ten typ tak ma... ;-D
                          A smaczek na ciasteczko to mam taaaki ogromny! Czemu to takie dobre jest (a
                          wlasciwie to bylo...)?
                          • a.polonia Re: Waga sie zepsula? 21.02.06, 23:13
                            beba, ja czytam! i sie wstydze, ze tak nie potrafie :(
                            wczoraj poszlam do pracy zabierajac tylko tradycyjnie serek, owoce, chleb
                            tekturowy, a tu sie okazalo, ze klient przyslal naszej firmie......ciasto,
                            takie ogromne, dostal mi sie ogromny kawalek, no to co mialam powiedziec???
                            zezarlam, jak swinia :(
                            a dzisiaj zywilam sie kuleczkami marchewkowymi, fajne sa ;-)
                            Beba, dzieki za adres, zajrze tam i zobacze czy jest dla mnie jakas nadzieja.
                  • a.polonia Re: Pola! 22.02.06, 11:26
                    Beba, zajrzalam i sie podlamalam
                    wieki mi zajmie, zeby rozplanowac sobie posilki wg tego co mozna a czego nie
                    mozna
                    ale sa dobre wiesci
                    moge jesc nalesniki ;-)))
                    Beba, a czy w Holandii mozna dostac makaron bez jajek?!
                    ja bez makaronu jak bez prawej reki!
                    • a.polonia Re: Pola! 22.02.06, 11:56
                      "No to ile bedzie uczciwie? W te 20 to ja nie wierze. Moze dyszka?
                      Ale ja jednak jestem optymistka"


                      Beba, widzisz jak CI dobrze idzie!!
                      Tak trzymaj.
                      I jeszcze mam pytanko - jak radzisz sobie z pogodzeniem zywienia rodzinki i
                      siebie? Ja wymiekam, jak sobie pomysle, ze mam gotowac podwojnie (NIESTETY,
                      zawsze wczesniej jestem w domu i to ja gotuje). Wczoraj robilam makaron z
                      warzywami i sosem pomidorowym, dla chlopa z kurczakiem, dla siebie juz bez
                      miesa, cos takiego jeszcze jest do zrobienia, ale jak sobie pomysle, ze mam tak
                      co wieczor wymyslac co zjem....
                      • go.ga Re: Pola! 22.02.06, 13:39
                        > I jeszcze mam pytanko - jak radzisz sobie z pogodzeniem zywienia rodzinki i
                        > siebie?

                        To najgorsze. My gotujemy na zmiane. Moj M. swietnie gotuje, palce lizac.
                        Butelka wina kusi. Do tego zycie towarzyskie. Znajomi przychodzacy i
                        zapraszajcy nas na obiadki, z deserem i czym smocniejszym po. Co jakis czas
                        imprezy najrozniejsze.... Co robic?
                        • a.polonia Re: Pola! 22.02.06, 14:12
                          hm, sama nie wiem, deser mozna sobie podarowac, ale glupio tak grzebac w
                          jedzeniu i marudzic, ze tuczace ;-)
                          Ale winka to ja sobie nie odmowie, no kurcze, coraz mniej tych przyjemnosci
                          zyciowych ;-)
                              • beba3 Re: Pola! 22.02.06, 20:40
                                Dlatego chcialm Cie uprzedzic, ze to _kopalnia_ wiedzy ale mozna tez sie zgubic.
                                Te nalesniki to dla amatorow. Sa tylko z bialka i maki 1850 bodajze. Takiej w
                                sklepei nie ma. Ja kupuje w Polsce. To taka 'brudna', nie oczyszczona i smak
                                tych nalesnieczkow tylko dla wielkich amatorow... No i smazone bez tluszcu, ew
                                patelnia przetarta nawilzonym recznikiem papierowym. Mi sie to pali i robie
                                sobie takie zeskrobywane 'kluseczki'. No jadalne to jest ale nie dla gosci! ;-)
                                Co do makaronu to wiesci sa dobre. Prawie wszystkie sa durum, bez jajek. Mowe o
                                tych zwyklych. Najlepsze sa nitki ale kupuje tez swiderki. wazne aby go nie
                                rozgotowac. Musi byc al dente czy jak to sie pisze... Ja akurat zawsze taki
                                twardszy wolalam.
                                Niestety polaczenie makaton, miesko, warzywka, sosik - odpada.
                                Ja robie tak: miesko osobno, sosik z warzywami tez. Wtedy wcinam makararon
                                (ryz) z sosem i warzywami a rodzinka to samo plus miesko.
                                Jesli mam ochote na mieso to robie w jednej patelni czy osobno ale zjadam same
                                warzywka z miesem a makaron zosatwiam na kolejny dzien na sniadanie. Podgrzany
                                na mleku albo wymerdany z jogo - pycha. Dobra alternatywa dla platkow. Tak samo
                                zreszta robie z ryzem.
                                Ziemniakow nie mozna jesc i robie je tylko dla rodzinki. Sam wcinam tylko
                                miesko i warzywa. Analogicznie jak wyzej. Nie jest zle ale ciagnie roche do
                                zakazanego.... :-(
                                Co do winka to mozna czerwone wytrawne ale nie za duzo. Gora dwie lamki. Zalezy
                                zrszta od glowy, jak czesto. Jak ztrzymuje chudniecie to jednak nalezy
                                zredukowac. W drugiej fazie - utrzymania wynikow odchudzania mozna juz troche
                                popuscic pasa w tej materii.
                                Co do deserow.
                                Jesli chodzi o deser po jedzeniu tluszczy - mies to polecane sa sery. Zoltei
                                plesniowe. Tez mi to odpowiada. Z winkiem czerwonym wytrawnym - mniam!
                                A i winko _koniecznie_ po posilku a nie przed!
                                Deserek po jedzeniu weglowodanow (makarony, ryze...) to jogurt 0%... Tez
                                zjadliwe. Nie tak atrakcyjne jak ciacho ale coz... Jak chce sie schudnac... :-/
                                Sie rozpiasalam... Pytaj Pola, jak wiem to chetnie odpowiem!
                                Jeszcz Goge wcigniemy... ;-D

                                A ja dzisiaj glodowalam. Grypa zoladkowa mnie dopadla i meczyla. Pilam tylko
                                herbatki i ozucalo mnie od papu.
                                Na koniec dnia zjadlam makaron z sosem pomidorowym i zniknely mi przynajmniej
                                mroczki z oczu. Bedzie ze mna dobrze! Lagodnie to przeszlam...
                                Niestty mialam ochote na loda i zjadlam sobie w ramach tego ze chora jestem...
                                I tej naturalnej intuicji organizmu. Boje sie tylko czy nie pozaluje tej
                                decyzji pozniej... :-(
                                • a.polonia Re: Pola! 22.02.06, 21:25
                                  Beba, no wlasnie sie zastanawialam co to jest ta maka pp.
                                  Kurcze, ja nie wiem czy dam rade, ja lubie PRAWDZIWE nalesniki, a nie jakies
                                  substytuty :(
                                  no sama nie wiem.
                                  Beba, ja Cie naprawde podziwiam.
                                  A te dwie lampki wina to mam nadzieje, ze nie na miesiac? ;-)
                                  • beba3 Re: Pola! 22.02.06, 22:34
                                    Uchowaj Boze! na jaki miesiac, Pola! Nikt by nie stosowal tej dety! ;-)
                                    Oczywiscie jednorazowo! No nie codziennie....
                                    Jak juz schudniesz ile chcesz czy mozesz to jesz to samo badziewie co wczesniej
                                    ale robisz sobie odstepstwa i kontrolujesz wage. Z czsu bialy chlebek, z czasu
                                    nalesnik a bywa, ze i mozna popic i sie zdeczko upodlic...
                                    Ja wyrzeklam sie alkocholu ale mi latwej bo mam wprawe (ciaze i karmienia
                                    piersia). Dla 'normalnych'ludzi to musi byc szok! ;-D
                                    Maka pp to hmmm... W Holandii jest jedn dobry chlebek Wasa, sa pumpernikle.
                                    Jesli lubisz to super. Przezyjesz i bez eksportowej pp z Polski.
                                    Pyszny jest chlebek firmy Sonko made in Poland, smakuje jak wafle ryzowe. Te
                                    niestety sa zabronione...
                                    Na swoje urodziny planuje sie upodlic, w koncu jeden raz konczy sie 30 lat!
    • go.ga Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 28.02.06, 13:29
      A mnie bola miesnie, nie moge sie ruszac. Bylam wczoraj znowu na tancach
      afrykanskich, przestalam zwracac uwage na lustra i poszlam na calosc :-)
      Chyba bardziej niz schudnac to musze sobie kondycje wyrobic. Bo mi glupio na
      zajeciach, jak dopiero rozgrzewka sie skonczyla a ja juz ledwo zipie :-(
      • zuzka71 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 28.02.06, 13:56
        ;))) ja lecze zakwaski na saunie, inaczej bym nie ujechala...a i tak ledwo sie
        ruszam. no ale jak ja taka ambitna ze co 2 dzien chodze i caly weekedn to mam
        nza swoje....ale sauna fajna rzecz, zwlaszcza ta infrared (chyba juz pisalam,
        sie powtarzam)dobrze specjalnie dziala na miesnie. polecam. go.ga pewnie sie za
        bardzo przykladasz do rozgrzewki;)) pozdr.zuzka
                • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 03.03.06, 00:41
                  Taaak tera to bedzie moja wina? Po mam nosic na swoich barkach podwojne wyrzuty
                  sumienia? Za siebie i Ciebie?
                  Zlamalam sie w sobote. Na faworki mnie wzieli. Prawdziwe chrusciki. Jeszcze
                  sobie cukrem pudn=rem je posypywalam! Pyszne byly!
                  A potem juz poszlo...
                  Sluchaj, jak znajdziesz jakiegos fajnego guru to daj mi znac. Ja tez szukam!
                  Jakis taki autentyczny i natchniony musi byc. Z duzym darem przekonywania!
                  No i tak sobie wlasnie mysle czy jutro wejsc nwage czy lepiej zyc w
                  nieswiadomosci? Co wybrac?
                  Moze alpejskie mleczko? A moze mieszanke Wedlowska?
                  Same dylematy w tym zyciu!
                  • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 03.03.06, 00:56
                    o matko
                    za mnie????
                    za te tlumy, ktore Ci tu dopingowaly i przyklaskiwaly i z duma myslaly sobie -
                    nasza beba, da rade, z kazdym kilogramem te oklaski i zazdrosc w oczach: ze tez
                    ja tak nie potrafie.
                    I co my teraz biedne sieroty poczniemy???
                    ja wiedzialam, ja czula instynktownie, i to dlatego popilam moja salatke
                    dzisiejsza litrem coli!
                    • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 03.03.06, 01:19
                      Kiedy Ty pilas kole ja insze, gorsze rzeczy robilam... Wstyd pisac!
                      Tlumy kibicow zapraszam jak zaloze stoosiemdziesiatydrugi watek pt dieta
                      reaktywacja... Ten kto wytrwa to dopiero bedzie kibic na dobre i na zle, na
                      gorac i na deszcz... Ja tak juz do konca zycia sie bede odchudzac obojetnie ile
                      czasu pozyje... I to nie jest dobra wiadomosc.
                      Ale tak mnie kusi aby od jutra znowu zaczac... Moze mam za duzo cukru we krwi?
                      • kruszynka28 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 03.03.06, 12:33
                        Beba nie lam sie! Pojadlas troche slodkosci w koncu dla ludzi je robia, nie? ;-)
                        Przeciez wszystkoch straconych kilosow nie nadrobilas. MOze znowu kilka dni
                        wyrzeczen? Ja sobie postanowilam, ze tylko raz w tygodniu bede jadla slodycze.
                        Wtedy jest mi latwiej bo nie kusi. Wiem, ze sobota to TEN dzien. I powiem
                        szczerze, ze czasami zapomne(!) ze to ten dzien na slodkie i przepada. Trzeba
                        czekac na nastepna sobote... Ostatnio rodzinka nazwozila roznosci z Polski i
                        troche sobie podjadlam. Teraz apetyt zaspokojony i wracam do starych zalozen.
                        Wczoraj bylam na stepie wiec jak sobie pomysle, ze to co przez godzine pocilam
                        mialabym dadrobic minuta przyjemnosci to wcale mnie nie ciagnie do slodkiego ;-)
                        Zycze wytrwalosci! W kupie razniej.
                        Pozdrawiam.
                        • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 03.03.06, 14:49
                          Dziekuje Kruszynka!
                          Przekonalas mnie ponownie. Ja to wszystko nawet wiem i motywuja mnie Twoje
                          slowa a i tak glupa baba jestem i ciagnie mnie, i kusi. Nic tylko reka
                          siegnac...
                          Dzisiaj juz jestem naprawde chora. Znowu. Jeszcze wczoraj sie ludzialm ze nie
                          ale dzisiaj wlasnie dobudzilam sie z letargu. Oczy mniebardzo bola i wlasciwie
                          to musze uciekac od netu. Wygladam ja krolik czerwonooki. :-(
                          Wlasnie zjadlam pomarancze i zastanawiam sie co dlalej? Zaczynac ta diete czy
                          nie. Wstac czy obrocic sie na drugi bok i podesc sobie czipsiki?
                          Kruszynka!
                          Ja jestm pewna ze nie przeoczylabym takiej super soboty! Nadrobilabym tez
                          zaleglosci za caly tydzien. Jak juz kiedys schudne (jesli) to moze to bylby
                          pomysl dla mnie? Oczywiscie pod kontrola wagi. Dzieki za tip! :-)
                    • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 03.03.06, 18:09
                      > Nie poddawaj sie, tylko dlatego, ze raz sie zlamalas. Co jakis czas zjesc cos
                      > niedozwolonego to nic strasznego,

                      otoz to, wazne, zeby nie popadac w przesade. U mnie taki jeden dzien ze
                      slodyczami na pewno by sie nie sprawdzil, bo bym sie nazarla jak swinia za caly
                      tydzien.
                      a dzis dzionek na marchewkowych kulkach, ogorek, chlebek tekturowy, jeden
                      batonik mussli. Zimno mi bylo i marzylam o frytkach albo wielkiej swiezutkiej
                      bialej bulce ;)
                      • tijgertje Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 03.03.06, 18:36
                        Pola, lepiej bylo ta swiezutka, biala bulke kolosalnych rozmiarow zjesc, niz takiego batonika muesli:-) W ciazy sobie tak je podjadalam w miedzyczasie, jak sie okazalo, za mam cukrzyce, przeczytalam sklad i sie zalamalam:-(
                        • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 05.03.06, 12:57
                          Dzieki dziewczyny za wsparcie! :-) Dalej bede dietowac bo fizycznie i
                          psychicznie lepiej sie czuje. Kiedy kilogrami topnieja i ciuchy luzniejsze sie
                          robia ciesze sie jak dziecko!
                          W piatek dojadlam wszystkie salatki i pyszne pozostalosci a od soboty znowu
                          zaczlelam.
                          Jednak sie zawazylam i nie jest az tak zle... 82,5 - 83kg. Bylo juz 81. No nic:
                          dwa kroki do przodu, jeden do tylu...
                          Musze sie wziasc w garsc i isc dlaej pod gorke! Rady nie ma!
                          Ciesze sie, ze tez jestem juz zdrowa. Nie wiem co mi bylo, jakis wirus? ;-)
                          Przesilenie czy zmeczenie?
                          Fryteczki sobie zjadlam podczas tego tygodnia grzechu i smakuja tak jak
                          pamietam czyli bardzo dobrze... Batoniki muesli tez pycha ale juz dawno mnie do
                          nich nie ciagnelo. Sklad fatalny maja, przyznaje.
                          Jestem leniuch i zamias o przgotowaniu zdrowego zarelka marze o gotowych
                          produktach. Rozpakowac i zjesc. Te z zasady nie sa dietetyczne. Przynajmniej
                          nie MM.
                          Regolarne posilki i niedopuszczenie do wilczego glodu tez ulatwiaja dietowanie.
                          Nie kusza tak zakazane pysznosci.
                          Rodzinka z Polski czy mezus podsuwajacy zakazane kaski diete zdecydowanie
                          utrudniaja....
                          Ide spalaszowac lunczyk. :-D
                          • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 05.03.06, 20:31
                            Do bani takie tam obiecanki. Dwa posilki przedietowalam ale sie zlamalam jak
                            sie zaczelam o Jagode znowu zamartwiac. Ma te swoje 40 stopni goraczki i to juz
                            od czwartku. Drugie oko mnie piecze i jakos znowu slabo mi sie robi. Polozylam
                            sie do lozeczka i jest jeszcze gorzej. Glowa mi peka.
                            Za to ogladam sobie LOST. Podoba mi sie i wciaga bardzo. A paluszki to mi
                            bokiem wyjada... Doslownie.
                              • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 05.03.06, 22:00
                                Serie pierwsza i lecimy od poczatku. Wczoraj od 1 do 5 a dzis juz czekam na 11.
                                :-D
                                Mi sie wiekszosc facetow z serialu podoba. :-P Nie moge sie rozpisywac bo maz
                                podczytuje Forum. Oficjala wersja brzm: podobaja sie ale nie az tak bardzo jak
                                slubny! Nie powinnam moze podcinac galezi na ktore siedze?
                                A ktora seria leci w TV. W ten piatej sie cos zaczelo ale wyczailam tylko, ze
                                nie od poczatku... Bedziemy gonic!
                                • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 05.03.06, 22:04
                                  nie wiem, ktora leci w TV, bo nie mamy telewizji :P
                                  sciagamy z neta, ale cos dawno nie bylo odcinkow, a jestesmy w polowie (?)
                                  drugiej serii,
                                  ja sie nie moglam powstrzymac i sobie Sawyera ustawilam na pulpicie, ale moj
                                  tez nie jest swiety, bo sobie od czasu do czasu babeczki wrzuca na puplit, wiec
                                  niech sie sprobuje przyczepic ;-)
                                  pssst, zmien sobie nicka, zeby sie nie poznal!
                                  POZDRAWIAM SERDECZNIE MEZA BEBY! ;-)))), ja nic nie mowilam.
                                  • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 06.03.06, 13:19
                                    Zmiana nicka na nic. Trzymamay laptopa w lozku na stoliczku sniadankowym. Maz
                                    nie moze sie oprzec i zawsze zagada mi przez ramie, obojetnie czy pracuje,
                                    czyta czy oglada TV... Czasmi szybciej wie co sie dzieje na forum bo sobie
                                    zerknie w pracy przy kawie i kanapce. Pozna mnie obojetnie jak bardzo sie
                                    zakuamufluje... Nie ma rady musze pisac politycznie poprawne teksty.;-D
                                    On Was dziewczyny i kojarzy i lubi. Moze to dobrze ze nic nie pisze bo jeszcze
                                    w jakis romans by sie wdal? ;-)
                                        • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 06.03.06, 21:02
                                          Macie lepiej bo Wasi faceci to Holendrzy, moj Polaczek to jeszcze _musi_ swoje
                                          trzy grosze dodac. A jak bierze sie za sprawdzanie literowek i stylu to wpadam
                                          w szal! Az sie odechciewa pisac!
                                          Niech sie chlopak zaloguje i napisze slow kilka... ;-D
                                          -"Czesc! Mam n imie Nikodem, 29 lat, jestem ojcem piecioletniej Jagody i
                                          trzyletniej Parycji, mieszkam w Enschede, pochodze z Gdanska"
                                          =Czesc Nikodeeem! ;-)
                                          PS wlasnie polknelam kolejne odcinki LOSTa. 20 pierwszych mam juz za soba.
                                          Nie chce mi sie wierzyc, ze usmiercili mojego niebieskookiego chloptasia!
                                          Czy jakims cudem on jednak zmartwychstanie w 21 odcinku?
                                          Niby pjawil sie nowy aktor ale... Jeszcze nie jest rozmowny. ;-)
                                          • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 06.03.06, 22:37
                                            E, beba, Boon Boon'em, ale Sawyer! ;-)) wiem, monotematyczna jestem!
                                            Mi tez bylo smutno jak Boon umieral, chyba mi sie nawet oczy spocily. Ale nie
                                            wiem o jakiego nowego Ci chodzi, to bylo tyle odcinkow wstecz ;-)
                                            Hm, tekst Nikodema brzmi troche jak anons w rubryce Poznajmy sie, Beba, ja bym
                                            Go na Twoim miejscu pilnowala, Ty tez zagladaj przez ramie ;-))) I nawet nie
                                            napisal, ze zonaty :P

                                            > Macie lepiej bo Wasi faceci to Holendrzy, moj Polaczek to jeszcze _musi_
                                            swoje
                                            > trzy grosze dodac. A jak bierze sie za sprawdzanie literowek i stylu to
                                            wpadam
                                            > w szal! Az sie odechciewa pisac!
                                            > Niech sie chlopak zaloguje i napisze slow kilka... ;-D
                                            > -"Czesc! Mam n imie Nikodem, 29 lat, jestem ojcem piecioletniej Jagody i
                                            > trzyletniej Parycji, mieszkam w Enschede, pochodze z Gdanska"
                                            > =Czesc Nikodeeem! ;-)
                                            > PS wlasnie polknelam kolejne odcinki LOSTa. 20 pierwszych mam juz za soba.
                                            > Nie chce mi sie wierzyc, ze usmiercili mojego niebieskookiego chloptasia!
                                            > Czy jakims cudem on jednak zmartwychstanie w 21 odcinku?
                                            > Niby pjawil sie nowy aktor ale... Jeszcze nie jest rozmowny. ;-)
                                            • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 09.03.06, 01:33
                                              Tak, cos w tym jest ze on zawsze kawalera zgrywa... Ja nie nosze obraczki bo mi
                                              podczas ciazy palce puchly... A on sie sam jakos odobraczkowal... Ciekawe...
                                              I pozno z pracy wraca i po tych konerencjach taki zmeczony jest...

                                              To odcinek kiedy urodzil sie synek bladynie...
                                              Wlasnie sie zapytalam meza jak sie pisze Kler. A on mi na to ze "normalnie: k,
                                              l, e, r."
                                              - Ale po angielsku?
                                              "A ja myslalalem ze pytasz o duchowienstwo..."
                                              ...Claire (?). Zastapil niejako niebieskookiego. To on jednak padl? Tak sie
                                              ludzialm ze moze sie go uda docucic w nastepnym odcinku...
                                              Mi sie podoba Said (?) i jego czarne loczki. Piekny i jaka yami ma sylwetke...
                                              A ja taka niepodobna do tej Shanon (?)! ;-D
                                              Dopiero jutro kolejna porcja LOSTa. Juz sie ciesze!
                                              • a.polonia Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 09.03.06, 08:18
                                                Claire (?). Zastapil niejako niebieskookiego. To on jednak padl? Tak sie
                                                > ludzialm ze moze sie go uda docucic w nastepnym odcinku

                                                --------o kurcze, myslalam, ze juz widzialas :((((
                                                Bebus mila, Claire to jest ta blondyneczka w ciazy i ona jest od poczatku ;-))

                                                cos pustki ostatnio na forum...
                                                jak tam dietka?
                                                do nas przedwczoraj wpadli tescie, moja tesciowa doprowadza mnie ostatnio do
                                                szalu, no i wiesz, z tego stresu zezarlam w nocy prawie cale opakowanie
                                                ciastek... Bez sensu, a na drugi dzien znowu leciutkie sniadanko itd. I tak
                                                jest czesto, przez cale dnie mi sie udaje, a wieczorem....
                                                • beba3 Re: >Dieta - reaktywacja< ;-D 10.03.06, 08:56
                                                  Nie za bardzo dituje. Jak mam okazje to tak a jak nie to nie. Wywalilam
                                                  przeterminowane jogurty 0%, zezloscilam sie i jem jakies ryzowe papki, jogurty
                                                  jeszcze z Polski ;-), pije kawe aby sie trzymac na nogach.
                                                  Generalnie to maz jest be i nie chce jechac na zkupy. Wraca pozno z pracy,
                                                  zmeczony, wyobraz sobie, i na zkupy nie ma ochoty...
                                                  Jeszcz mamy co jesc i nie glodujemy, bo zapasy zawsze jakies sa, ale musze jesc
                                                  gotowane marchewke z groszkiem ze sloika zamiast swiezej... Wczoraj zjadlam
                                                  ostatniego pomidorka. Spreparowalam liste zakupow, pewne na dwa wozki
                                                  sklepowe... ;-D
                                                  Nie mam czasu na Forum bo dzieci maja fanaberie i musze sie nimi zjamowac... Do
                                                  szkoly i przedszkola nie chodza i siedza mi na karku.
                                                  ;-D
                                                  Po za tym tone w LOST wieczorami.
                                                  O tak wiem, ze Claire jest od samego poczatku. Bardzo ja lubie ale nie
                                                  wiedzialam jak napisac jej imie aby poprawnie bylo... Tak chyba dobrze?
                                                  Jestem na odcinku kiedy woduja tratwe, to ten o Kate (jesli tak sie pisze).
                                                  Wciaz nie moge uwiezyc ze niebieskooki padl. Juz go nawet zasypali... Chyba
                                                  widzialm go na plakatach i jednak sadzilam, ze sie g nie pozbeda. Moze bedzie
                                                  we wspomnieniach.
                                                  Said niestety wyglada jak zraniona sarna i traci u mnie punkty. Ten Twoj nosi
                                                  okulary i mnie rozczulil jak czytal dziecku Claire... :-)
                                                  To dziwne bo moja Tesciowa tez na mnie tak czasmi dziala, jak Twoja... ;-)
                                                  PS Na pocieszenie dodam, ze wcielam sobie wczoraj chyba ze 4 wisnie w
                                                  czekoladzie. Niestety mimo ze ladnie wygladaly smakowaly tylko tak sobie...
                                                  No i waga dzisiaj 83 a wczoraj 82. Po tym srogo zakazanym groszku i gotowanej
                                                  marchewce i 4 wisienkach w czekoladzie? Wielka niesprawiedliwosc!
                                                  Usprawiedliwia mnie to, ze mam bardzo malo ruchu i ze ciagle jestm jakas
                                                  zmeczona i nie zupelnie zdrowa. Chyba zatoki ale kto to wie...?
    • go.ga Panie sportsmenki :) 14.03.06, 14:40
      Dalej cwiczymy? Wczoraj tak bardzo, ale tak bardzo nie chcialo mi sie isc na
      zajecia. Pozno wieczorem i jeszcze tak zimno, a w fotelu w domciu wygodnie i
      cieplutko :-) Na szczecie moj M. mnie zmobilizowal i poszlam, oczywiscie po 5
      minutach cwiczen poczulam sie lepiej.
      • zuzka71 Re: Panie sportsmenki :) 14.03.06, 17:06
        go.ga ja bez mojego instruktora juz zyc nie moge;))) chlopak sie rusza niesamwicie. chodza do niego tluumy glownie babek;) wczoraj na jego totalbody, myslalam ze taka jedna to rozniase taks ie rozpedzilam a tu nie bylotylemiejswca.. jutro lece na (tez jego;)) step,w sobote danceaerobic, moze go spotkam w saunie po zajeciach;)))musze sprawdzic (przypuszczalnie tez z nim) street dance.booszz jak ja moglam zyc bez mojego sportclubu;)))nawet depreski mam slabsze odk ad tam szaleje. naprawde polecam. wpradzie tylko 2 kiloski spadly ale widac poprawe w wygladzie, a o to mi chodzilo. sa tez skutki uboczne, oojjj korzyyyystne;))ze sportowym pozdrowieniem.zuza
        • go.ga Re: Panie sportsmenki :) 14.03.06, 19:46
          U mnie tance afrykanskie prowadzi kobitka :-( Nie powiem, liczylam na dobrze
          zbudowanego czarnego pana z Afryki, jakby taki instruktor sie trafil, to nie
          mialabym problemow z motywacja :-)))) Tylko chyba moj M. by mnie wtedy nie
          zachecal do cwiczen...
          Moze w srode albo czwartek pojde na jakis aerobic, tez zauwazylam ze jak sie
          poruszam to mniej depresyjnie sie czuje i jakby tak wiecej energii. "Skutki
          uboczne" mamy chyba podobne, cos czuje :-)))
                    • zuzka71 co do skutkow ubocznych;) 15.03.06, 20:38
                      taka jestem zakochana w moim instruktorze ze skutki takie czy owakie i tak chodze;) pola wez no sie rozejrzyj u siebie za takim;))
                      go/ga a moj slubny to mi zakazal mowic w domu o nim;)) zazdrosnik
                      no i skutki sa narazie non stop;))) oby tak juz zostaly;))) szczerze polecam.ruch to zdrowie;)))pozdro.zuza
                      • tijgertje Re: co do skutkow ubocznych;) 15.03.06, 23:14
                        Ja to wam powiem, ze z odchudzaniem to sobie dalam spokoj, jak po
                        wielomiesiecznych probach zgubienia kilogramow zostalo mi dokladnie to samo, a nabawilam sie alergii i cale cialko mialam nie dosc, ze strasznieswedzace, to z gory na dol pokryte egzema. Z wyjatkiem stop, dloni i twarzy na szczescie. Na wlasny slub tak sie zalatwilam. A teraz ciesze sie, ze sobie kupilam "gumowe" spodnie, bo przed chwila pochlonelam 4 suchary z maslem i dzemem truskawkowym i mam ochote na wiecej!!! Mniam, mniam... Uzaleznilam, sie, jak po porodzie dostalam w szpitalu beschuitje zonder muisjes, ktorych nie znosze. Niech zyje dzem truskawkowy!
                          • go.ga Re: co do skutkow ubocznych;) 16.03.06, 09:50
                            Wlasnie :-)
                            A moje "odchudzanie" polega na tym, ze dwa razy w tygodniu staram sie poruszac.
                            Na diecie zadnej nie jestem, staram sie tylko nie jest slodyczy (czasem jem,
                            ale nie opycham sie nimi) a wino ograniczam do weekendow. Chyba krzywdy mojemu
                            organizmowi tym sposobem nie zrobie?
                            • zuzka71 Re: co do skutkow ubocznych;) 16.03.06, 11:00
                              kurka pieknie ot brzmi robie to samo, tylko najgorzej mi idzie ostatni punkt...a liczy sie jak tylko jedno winko diennie?;)))za to od fitnesiku to ja uzalezniona jak pislaam, srednio 4-5 razy w tygodniu, w dziety cud nie wierze.staram sie jesc zdrowo. jedyn a'dieta' jaka do mnie przemawai to cos w stylu miontignaca,czy south beach (ale oni tio i tak zerzneli od joginow)a le bez tych faz i liczenia indeksow, samo nie laczenie bialka i weglodowanami i unikanie bialych mak i cukrow, wystarczy konsekwencja, i dorobina silnej woli;)wiem z ta cienko czasem...noa le starac sie wystarczy, jak sie je wiecej weglowodanow zlozonych (kasze, peiczyo makarony iu ryz z pelnego przemialu itd) i duzo owocow to zapotrebowanie na slodycze spada....trzymajcie sie zdrowo kobitki.
                              co u 'odchudzacacych sie' bez ruchu slychac? beba pola jak wam idzie?
                              go.ga a te efelkty ubcozne to masz silne czy takie umiarkowane? moj slubny juz troche zaczyna byc tym wszystm przestarszony i podejrezliwienamnie patrzy;)))
                              • go.ga Re: co do skutkow ubocznych;) 16.03.06, 17:16
                                W winem to idzie ciezko, ja napisalam, ze staram sie, co nie znaczy, ze mi sie
                                udaje :-)
                                Efekty uboczne mam umiarkowane, ale tez ruszam sie mniej niz Ty. Jakis czas
                                temu moj M. zaczal tez chodzic na silownie 2 razy w tygodniu i on ma podobne
                                efekty uboczne :-))))) Wiec ruszajcie sie dziewczyny i chlopaki!
                              • a.polonia Re: co do skutkow ubocznych;) 16.03.06, 17:29
                                zuza, czytaj moje wpisy zanim sie zapytasz jak mi idzie;-)
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=35381224&a=38563625
                                beznadziejna jestem, dzisiaj znowu sprobowalam cwiczen na brzuch, ale ich
                                szczerze nienawidze
                                zamowilam plytke z Pilates, sciagam jakis film z cwiczeniami Pilates, a
                                wszystko to o kant dupy potluc
                                • zuzka71 Re: co do skutkow ubocznych;) 16.03.06, 21:32
                                  pola czytam,a le wiesz jeden dzien mogl cos zmienic;)) chociazby rozpcozecie cwicen to juz zmiana. jak taka nieroszganizowanai niechetna cwiczeniom jestes to polecam zajecia w grupach z fajnym instrukotrem;) gwarantuje ze beziesz chetnie chodzic;)))probuje cie naklonic skoro nawet nasze efekty uboczne cie nie neca..to choc ladne meskie ciala to obejrzenia z bliska moze?;)) no nic, 3mam kciuki za postepy. pozdr.,zuza
                                  • beba3 Re: co do skutkow ubocznych;) 16.03.06, 21:49
                                    Efekty uboczne mnie nie kusza bo ja wchodze w wiek sredni i podobno kobietom w
                                    tym wieku wzrasta apetyt na takie tam. No moze nie z jakims poczuciem wlasnej
                                    atrakcyjnosci ale z calym pozostalym pakietem jak za starych dobrych czasow,
                                    tak i teraz.
                                    Zreszta to naprawde smiertelne moze byc jak ktos ma klopoty z sercem, jakies
                                    nadcisnienie itp. ;-D
                                    Faktem jest ze jak wroce ok 21 czy nawet 22 po intensywnym wysilku (dla mnie)
                                    to mimo ze glodna nie mam ochoty jesc a jak najbardziej pocwiczyc jesze, to tak.
                                    Czyli dziala ta teoria Zuzki i Go.gi co do tych ubocznych. :-)
                                    O instruktorach nie moge rozmawiac. U mnie _tylko_panie instruktorki sa... ;-)
                                    A z dietowaniem kiepsko. Tzn z dobrym dietowaniem. Wciaz nieciekawie sie czuje
                                    z przerwami dniowymi lub kilkudniowymi i albo nie jem przez pol dnia albo jem
                                    cokolwiek. Nie jest to zazwyczaj makrela z warzywami, ryz czy makaron z sosem
                                    wlasnej roboty a cos co mozesz odpakowac czy wywalic ze sloika. :-(
                                    Wiekszosc dnia spedzam w lozku, jesli dzieci mi pozwalaja, a ze dzisiaj Jaga
                                    znowu goraczkuje to z aktywoscia Pysi sobie radze.
                                    Czyli zero ruchu i smieci bez smaku do jedzenia. Wage omijam szerokim lukiem.
                                    Po co sie dolowac?
                                    I wszystko sie zaczelo od tych faworkow z Polski....
                                    • a.polonia Re: co do skutkow ubocznych;) 16.03.06, 22:00
                                      hehe, a ja juz mysle o wielkanocy w Polsce, ze i tak na marne pojdzie to moje
                                      odchudzanie ;-))))
                                      no nie wiem, ciekawa jestem jakie beda te cwiczenia Pilates, juz mi sie 60
                                      proc. sciagnelo.
                                      U mnie tez same kobitki, a przynajmniej aerobic prowadza, bo fitness to odpada.
                                      Zuzka, kiedys mialam karnet na basen, na pol roku, poszlam ze dwa razy, kasa w
                                      bloto wyrzucona.
                                      Jestem teraz psychicznie troche zdolowana, platam sie po chacie jak duch i nie
                                      chce mi sie kompletnie NIC.
                                      Jesli chodzi o diete, to naprawde nie chce mi sie podwojnie gotowac, poza tym
                                      wkurza mnie moj, bo zawsze na zakupach nawrzuca smieci do koszyka, jakbym tego
                                      w domu nie miala to bym nie zarla. No nic, od osiemnastej nic do paszczy nie
                                      poszlo (oprocz zielonej herbaty), wiec moze chociaz dzisiaj wytrzymam....
                                      A, chleba nie jem w ogole od trzech tygodni, ziemniakow tez nie, wiec chociaz
                                      tyle....chlebek kartonowy pogryzam sobie...
                                      • a.polonia Re: co do skutkow ubocznych;) 17.03.06, 22:25
                                        uprzejmie melduje, ze jestem po drugim dniu szostki weidera:
                                        www.fbb.pl/index.php?showtopic=13709&mode=linearplus
                                        oraz po polgodzinnym Pilates, bardzo mi sie spodobalo (oprocz tego, ze
                                        uswiadomilam sobie, jaka jestem drewniana) i mam zamiar kontynuowac. A teraz
                                        ide wypic duuuzo wody i zajrzec do babki, to moje wyzwanie, pieke babke i mam
                                        zamiar jej nawet nie sprobowac :P
                                        • beba3 Re: co do skutkow ubocznych;) 17.03.06, 22:44
                                          Pola! Masz zakusy zostac moja bohaterka? ;-D
                                          Zawsze mialam taki przyjemnie mieciutki brzuszek ale teraz to wygladam jakbym
                                          wiecznie w cizy byla... :-(
                                          To sie umowmy ze sie wymierzysz, bedziesz ladnie cwiczyc przez te 6 tygodni.
                                          Potem znowu sie pomierzysz i dasz znac czy mam zaczynac. Za leniwa jestem na
                                          eksperymenty...
                                          Za Ciebie trzmam kciukasy. Jak mnie namowisz to moze wczesniej dolacze? ;-P
                                            • zuzka71 pilates 17.03.06, 23:19
                                              pola niedawno wrocilam z pilates. jestem zakochana, a jaka wyluzowana, babka akurat wpraodzila troche tai-chi i relaksacji na koniec wiec bajka. ale cwiczneia na brzuch rewelka, moze ci ten weigera czy jak mu tam nie bedzie potrzebny..wazne zeby te miesnie napinac, i trzymac brzuch na podlozu.
                                              a mni eroznie spadlo tu i tak ale brzuszek dalej lekko okragly jest, mniej ale jednka. pewnie wiele wody musi uplynac, narazie jest te 6 tygodni, a mamay zspecjalne 15 minutowe cwiczenia zawsze przed albo po innych zajeciach wlasnie na brzuch....kurka niektore laski to takie plaskie sa...pocieszam sie ze nie nosily jeszcze przed sona potomka....3majcie sie dzielnie. pola gratuluje postepow, bebaty sie nie zaslaniaj swietami, jeszze duzo czasu do nich..;))pozdr zuza
                                              • a.polonia Re: pilates 18.03.06, 00:19
                                                Zuzka, to ja o swietach marudzilam ;-)))
                                                na razie bede probowac szostke codziennie, a pilates co drugi dzien, chce sobie
                                                troche roznicowac, czasem lubie tez pobiegac, ale nie w taka zimnice :/.
                                                Musze popracowac nad cwiczeniami, bo przy niektorych boli mnie kregoslup, poza
                                                tym z synchronizacja wdechow i wydechow kiepsko, ale dopiero raz robilam, wiec
                                                to pewnie kwestia wprawy.
                                                Mi ten brzuch naprawde komplikuje zywot, no dobra, przesadzam, nie jestem
                                                gruba, ale to kolo ratunkowe to porazka, czasem chcialabym zalozyc cos
                                                obcislego, ale okropnie to wyglada, 80 procent ciuchow lezy w szafie i czeka na
                                                lepsze czasy, a ja chodze w kolko w dwoch swetrach i jednej bluzie :/ no to sie
                                                wygadalam ;-)


                                                > pola niedawno wrocilam z pilates. jestem zakochana, a jaka wyluzowana, babka
                                                ak
                                                > urat wpraodzila troche tai-chi i relaksacji na koniec wiec bajka. ale
                                                cwiczneia
                                                > na brzuch rewelka, moze ci ten weigera czy jak mu tam nie bedzie
                                                potrzebny..wa
                                                > zne zeby te miesnie napinac, i trzymac brzuch na podlozu.
                                                > a mni eroznie spadlo tu i tak ale brzuszek dalej lekko okragly jest, mniej
                                                ale
                                                > jednka. pewnie wiele wody musi uplynac, narazie jest te 6 tygodni, a mamay
                                                zspe
                                                > cjalne 15 minutowe cwiczenia zawsze przed albo po innych zajeciach wlasnie na
                                                b
                                                > rzuch....kurka niektore laski to takie plaskie sa...pocieszam sie ze nie
                                                nosily
                                                > jeszcze przed sona potomka....3majcie sie dzielnie. pola gratuluje postepow,
                                                b
                                                > ebaty sie nie zaslaniaj swietami, jeszze duzo czasu do nich..;))pozdr zuza
                                                >
                                                • go.ga Re: pilates 18.03.06, 16:46
                                                  Wczoraj poszlam sobie na BOM-em (beweging op muziek), cos w rodzaju aerobicu.
                                                  Ja to mam pecha, znowu kobieta prowadzila zajecia :-) Zaczynam powoli zauwazac
                                                  poprawe kondycji, ale wciaz nie nadazam za grupa :-(
                                                  • beba3 Re: pilates 18.03.06, 20:54
                                                    Go.ga! To Cie pociesze! Ja sobie chodzilam na street dance! Takie laseczki z 16
                                                    lat i ja przy nich jak emerytka wygladalam. ;-D
                                                    No ale co ja mam zrobic jak tanczyc lubie. Okazji zero. Mozliwosci coraz
                                                    mniejsze. Maz mi mowi ze tak to sie juz nie tanczy... I czemu macham rekoma...
                                                    No to sie nawet ciesze ze z nim nigdzie nie ochodze zeby mu wioski nie robic.
                                                    ;-D
                                                    Moze sama bede lazic i podrygiwac przy muzyce? ;-)
                                                    Tylko ze u nas sa dwa puby z muzyka i miejscem do tanczenia. W jednym uszczaja
                                                    to co na mTV a w drugim jest rock. Zaleznie od tego jak sie imprezka rozkreca
                                                    jest albo dos tloczno albo pustawo.
                                                    A mnie taki 60 min tanca bardzo satysfakcjonuje. Co z tego ze nigdzie taiego
                                                    ukladu nie wykorzystam i zapminam go po dwoch dnia. Co sobie pomacham nogami to
                                                    moje.
                                                    I tez laska prowadzi zajecia.
                                                  • zuzka71 Re: pilates 18.03.06, 21:35
                                                    kurcze wczroaj sobie popatrzylam na street dance prowadzone przez brata mojego instrukotra,chyba zmienie obiekt westchnien;), tEn do sie dopieor rusza...wogole ten moj klub to taki meski jest (nie tylko dlatego ze ci bracia to wlasciciele;)) beba to fajnie ze cos znalazlas dla siebie!
                                                    a te zajecia u mnie to mi wygladaly na bardzo skompolikowane, uklady to takie jak z teledysko wprawie. i tez malolaty glownie chodza...cogorsza dobrze im idzie.to ja chyba podziekuje;P ale ci bebe ten towj przygaduje,cieakwe ze in taki bywalec klubowy i wie jak sie teraz tanczy...;)pozdrowki zuza
                                                  • go.ga Tance 19.03.06, 11:49
                                                    A ja sie wlasnie dowiedzialam, ze "moj" klub sportowy oprocz tancow
                                                    afrykanskich i street dance zaczal prowadzic tez kurs tanca... przy rurze
                                                    (paaldansen). Zainteresowanie jest duze i trudno sie zalapac :-))))))))

                                                  • anitax Re: pilates 19.03.06, 21:01
                                                    Zuzka, zmotywowalas mnie, ide w piatek na pilates. Wczesciej chodzilam na
                                                    fitness dwa razy w tygodniu, ale odkad sie urodzila Lisa jakos sie nie
                                                    zebralam. Niby sie mieszcze w 36, ale kondycji za grosz. Jak pomysle, ze w
                                                    ciazy latalam na basen, joge i jeszcze cwiczylam w domu, to teraz mi wstyd.
                                                  • zuzka71 Re: pilates 19.03.06, 22:18
                                                    anbitax mialam zapytac jak bylo,ale dzis dopiero sobota;)ciesze sie ze dzialam motywujaco;) w kocu o to chodzi a nie o pochwalenie sie instruktorem;)))daj znac czy ci sie spodobalo, to dosc statyczne jest i kondycji przy tym nie zlapiesz,
                                                    ale za to relaks i mocne miesnie na pewno. pozdrowki.zuzka
                                                  • zuzka71 Re: pilates 19.03.06, 22:29
                                                    go.ga bosko;))
                                                    a wracajac do twojej sugestii wspolnego ruszania sie;))) to moj niechetny na....sporty....;))ale pracuje nad tym;)) pozdrowki
                                                  • beba3 Re: pilates 20.03.06, 22:04
                                                    Zuzka!
                                                    Mnie tez motywujesz tylko ze ja dzisiaj zamiast na silownie+saune to za mycie
                                                    okien sie wzielam. Ten pierwszy dzien wiosny chcialam wykorzystac
                                                    konstruktywnie. Czyste okna plus 'ruch' na siezym powietrzu. ;-P
                                                    Okan zaraz mi zabrudzili bo kopia w ziemi i zaczeli jeszcze wiercic. Pechowo
                                                    dla mnie i okien. :-( A z aktywnosci na siezym powietrzu to nawet jestem
                                                    zadowolona!
                                                    Tak moj jest wspanialym tancerzem. Takim statycznym. Szczegolnie jak go
                                                    upaslam! ;-) Dobrze nam sie podryguje razem ale ja koszmarnie wywijam tymi
                                                    konczynami gornymi.
                                                    Moze faktycznie osobno chodzic densac? ;-D
                                                    Ten taniec przy rurze mnie zabil! I jeszcze sa kolejki? A ja nigdy nie
                                                    wiedzialm na zywo tylko w TV i to jeszcze w jakis filmach tylko...
                                                    Podobno ciekawie wygladaja bitwy w kisielu. No ale sama to mnie maz nie pusci a
                                                    z nim nie pojde bo sie rozochoci, nie daj Boze! ;-P Jeszcze mus ei spodoba
                                                    jaksa kisielowka czy cos! ;-)
                                                    A z moja dieta to kiepsko. Wlasnie pije sobie dzin z tonikiem i robi mi sie
                                                    naprawde przyjemnie... :-)
                                                  • go.ga Pochwale sie 22.03.06, 23:11
                                                    +:

                                                    Dzisiaj byla proba spodni i wchodze w TE spodnie. Nawet guzik sie zapina.
                                                    Niestety nie jestem sie w stanie jeszcze w nich poruszac ani nawet usiasc, bo
                                                    chyba by pekly.
                                                    Waga pokazuje -1kg.

                                                    -:

                                                    Zgrzeszylam: zjadlam lody :-( Ale "light" :-))))

                                                    Weekend bedzie ciezki- obiad w restauracji. Postaram sie zamowic cos lekkiego.
                                                  • beba3 Re: Pochwale sie 22.03.06, 23:24
                                                    To ja tez sie chwale:
                                                    Bylam na silowni. Wybralam wersje dla leni. :-P Rowerek na rozgrzewkae i potem
                                                    power plate. Pochwale sie ze przeszlam caly uklad i nawet niektore cwiczenia
                                                    powtarzalam. I jeszcze powiem ze oni klamaia ze to trwa 10 minut! Mi to zajelo
                                                    o wiele wiecej czasu! Ale mi sie podobalao!
                                                    Z jednej strony cwiczyla podroba Sayida z LOSTa. ;-P A z drugiej Chinka z
                                                    taaaka duza pupa. Bardzo sie balam jak patrzylam na jej kuperek. Tak sobie
                                                    myslalam czy moj tez jest taki duzy? To byly bardzo czarne mysli...
                                                    Jeszcze potem sobie podreptalam w miejscu i ledwo zdazylam przed zamknieciem!
                                                    No i na minus:
                                                    Zjadlam dwa kawalki pizzy. I to nie byla wersja light (jesli takie sa?). Hmmm
                                                    PS
                                                    W sobote wpadnie kilka dziewczyn i nie bede przy nich gryzla marchewki. pozre
                                                    ciasto i co tam jeszcze zaplanuje i zapije promilami! A co? Moje urodzinki! :-)
                                                  • saraanna Re: Pochwale sie 22.03.06, 23:54
                                                    No to ja tez sie pochwale,w tydzien schudlam 3 kg.W zeszlym tygodniu kupilam
                                                    sobie salatke w supermarkecie i sie zatrulam.2 dni nic nie jadlam ,bo zoladek
                                                    mi sie wywracal na druga strone.Pozniej powoli zaczelam wracac do
                                                    normalnosci,no i kiedy zrobilam sobie super smaczny obiad co by nadrobic
                                                    zaleglosci, to wpadl mi do obiadu kanarek.Pit (kanarek)zle wycelowal i zamiast
                                                    wyladowac na polce ,na ktorej lubi sobie posiedziec znalazl sie w moim
                                                    obiedzie,a ze sie przestraszyl ,to za przeproszeniem zrabal sie i obiad poszedl
                                                    do kosza.Moja corcia poplakala sie ze smiechu ,ale swoim obiadem sie nie
                                                    podzielila.Wlasnie mialam pisac skarge do supermarketu,ale teraz sie
                                                    zastanawiam czy nie isc po druga salatke bo musze jeszcze schudnac 5 kg.
                                                  • kruszynka28 Re: Pochwale sie 23.03.06, 09:41
                                                    saraanna, wlasnie oplulam monitor! hehehe... Jak tylko sobie wyobraze kanarka
                                                    ladujacegoi na Twoim talerzu... O matko co za widok! =)

                                                    Dietka tez niezla, tylko malo przyjemna :-/
                                                    Ja wponiedzialek poszlam na step shape, jeszcze dzis czuje miesnie... Wczoraj
                                                    mialam w domu pocwiczyc ale przyplatala sie comiesieczna dolwgliwosc i wieczor
                                                    spdzilam na kanapce pod k0ocykiem skrecajac sie z bolu. Na szczescie nie mialam
                                                    zadnych zachcianek.
                                                    W przyszly weekend jedziemy na narty i musze na gwalt kondycje poprawic. Dzis
                                                    wieczorem dam se wycisk ;-)
                                                  • a.polonia Re: Pochwale sie 23.03.06, 12:06
                                                    ja od kilku dni cwicze Pilates w domu i bardzo mi sie podoba!
                                                    i (ale to juz niecodziennie) robie cwiczenia na brzuch z szostki weidera, nie
                                                    robie calego planu, bo za ciezko i nudne strasznie.
                                                    Jesli chodzi o diete, to roznie z tym bywa....Nie obzeram sie, ale zdarza mi
                                                    sie zjesc kawalek czekolady czy cos w ten desen :(.
                                                    A dzis mam ochote na musake na obiad (jeszcze nigdy nie robilam), a to takie
                                                    kaloryczne :((
                                                  • zuzka71 no to wam pogratulowac;) 23.03.06, 21:59
                                                    ja mam faze na jedzenie wszystkiego i naraz...ale tojest tak ze musi byc baardzo roznorodznie ale nie zad uzo (na szczescie) chyba mam etap poszukiwacza (lodowkowego;)
                                                    a cwiczenia mi sie cos nudza..wolalabym jakies salsy, mambo, ale nie mam partnera (chetnego..;P a jak widze jak 2 babki tancza to juz nie teges;)
                                                    ale to pewnie przez katar i inne takie mam kryzys...
                                                    kobuety tak trzymac,a slabostki mina. saraanna pobilas nas wszystkie metodyka;))))pozdrowki zuza
                                                  • go.ga Re: no to wam pogratulowac;) 24.03.06, 10:29
                                                    >a cwiczenia mi sie cos nudza..wolalabym jakies salsy, mambo, ale nie mam
                                                    >partnera (chetnego..;P a jak widze jak 2 babki tancza to
                                                    >juz nie teges;)

                                                    Zuzka, nie przestawaj cwiczyc! Jestes moim GURU!
                                                  • beba3 Re: Pochwale sie 23.03.06, 22:05
                                                    Saraanna! Ha, ha! Az pokazlam slubnemu co napisalas. Tez sie zasmial i mowi, ze
                                                    sie Ciebie dobrze czyta. :-)
                                                    Ja ladnie dietowalam dzisiaj ale zlapalam dola giganta i wypilam sobie znowu
                                                    dzin z tonikiem. Jeszcze mi w glowie szumi...
                                                    Ale maz kochany sciagnol mi ostatni odcinek LOSTa na pocieszenie i od razu sie
                                                    rozgrzeszylam troszke...
                                                    Co do cwiczen to mialam dzis tez pojsc, nawet rower zostawialam i zestawik byl
                                                    przygotowany ale dol naprawde gigant...
                                                    Czekam na sobote, wtedy nie bede miala wyrzutow sumienia. Juz sie niektore
                                                    osoby zadeklarowaly ze przyjda a jak jednak nie to i tak zjem ciasto. Nie
                                                    odpuszcze! ;-)
                                                    Produkty 0% tluszczu slmakuja mi coraz fatalniej...
                                                  • beba3 Re: haha 23.03.06, 22:34
                                                    A ja sie wlasnie zastanawialam dlaczego jest to 'Re:' przed tematem i czemu
                                                    kobito o to pytasz? Chcesz mnie/nas przeanalizowac? Moze to tu pies jest pies
                                                    pogrzebany?
                                                    Jak ja moge siebie lubic, podziwiac i dbac o swoje cialko skoro moja mama tego
                                                    nie robi?
                                                    A odpowiedz na pytanie jest: _N_I_E_!
                                                    Ide sie Pola postrzelic. Przez przypadek chyba dotknelas sedna. Bozesz... ale
                                                    cios i olsnienie jednoczesnie! Ja nie powinnam dietowac a udac sie do
                                                    specjalisty, przeczytac 'Toksyczni rodzice' itp
                                                    Jeszcze wiekszy dol... :-(
                                                  • a.polonia Re: haha 23.03.06, 22:38
                                                    Beba, to nie jest moj watek, ja sie w nim wypowiadalam na innym forum!!! ale
                                                    mnie wylogowalo i musialam sie ponownie zalogowac i tak wyszlo.
                                                    Zaraz napisze do Ciebie maila....
                                                  • beba3 Re: haha 23.03.06, 22:44
                                                    Maile zawsze mila widziane! :-) A moja mama jako wzor kobiecosci, na wyborach
                                                    Miss to pewne bedzie mi sie snila. Najwiekszy cios to jak ktos mi mowi ze
                                                    jestem do niej podobna...
                                                    To juz wole do listonosza!
                                                  • a.polonia Re: haha 23.03.06, 22:47
                                                    beba, wariatko ;-))))))))))))))))))))
                                                    moja byla piekna, jak miala tyle lat co ja, na pewno byla ode mnie duuuuuuuuzo
                                                    piekniejsza i bardzo kobieca.
                                                    Masz maila ;-).
                                                  • beba3 Re: haha 23.03.06, 23:04
                                                    Dzieki za maila! Odpisalam.
                                                    Moja nigdy nie byla piekna a juz na pewno nie byla zdowolona ze swojego
                                                    wygladu. To przez jej mame i niezdrowa relacje...
                                                    Jak milo to nastraja...
                                                    Jutro do niej zadzwonie.

                                                    Tak czy owak, juz mi lepiej. Ide to przespac!
                                                    Dobrej nocki! I dziekuje! :-)
                                                  • tijgertje Re: haha 23.03.06, 23:59
                                                    Dobre jestescie:-) Od diety zaczynaja a na rankingu mam koncza:-) To ja wam powiem, ze moja bez tapety to sobie calkiem niezle wyglada, a za mlodu to laska byla ze hej. Wlosoy miala cudne, baaardzo geste, tak ze 4 razy wiecej ode mnie, krecony ciemny nblad po kolana! I brat jako jedyny odziedziczyl czupryne po niej. Ja za to mam figure po babci. Wzrostu za malo, nogi za krotkie i za grube. Teraz to okraglutka jestem, ale jeszcze pod koniec studiow to mi sie zdarzalo 50-52 kilo wazyc, gora 36 za duza byla, a dol 40 ledwo sie dopinal. Istna zmora.
                                                    Pola, podeslij moze troche tego pilatesa, bo chodzilam kiedys, bardzo mi sie podobalo, ale nie pamietam cwiczen dobrze, a maz dzisiaj wymyslil, ze mam z mlodym na basen chodzic, wiec cos by schudnac pasowalo. Wlasnie wrabalam pol paczki jakis sucharow. Znowu 200 kcal za duzo:-(
                                                  • a.polonia Re: haha 24.03.06, 23:06
                                                    jeeezu, wlasnie wymieklam :(.
                                                    Jesli chodzi o zarelko, to ok, ale przed chwila wrzucilam te plytke z
                                                    Pilatesem, KOSZMAR, najpier myslalam, ze sie wsciekne ze zniecierpliwienia,
                                                    pozniej przysypialam, sama rozgrzewka pol godziny, a cwiczenia 45 minut.
                                                    To jest prowadzone przez Brytyjke, a ten filmik, z ktorym wczesniej cwiczylam
                                                    przez Amerykanke, no i to bylo bardziej dynamiczne i zywe jakies, to ja juz
                                                    sama nie wiem co lepsze. Podejrzewam, ze ten z Brytyjka, bo ona lepiej tlumaczy
                                                    oddychanie, ulozenie ciala, itd, ale wymiekam przy tym :/.
                                                    Tygrys wysle CI, tylko musze poprosic mojego informatyka, zeby mi to jakos
                                                    spakowal, bo to spory plik.
                                                  • beba3 Re: haha 24.03.06, 23:14
                                                    Bylam dzisiaj na tych calych sportach a tak mi sie bardzo nie chaialo jechac.
                                                    Jakos po tym deszczu bylo chlodno...
                                                    Rano dietak dobrze sie czula a po poludniu wymiekla. Zjadla kupczy sos
                                                    pomidorowy (z cukrem) a na kolacje dwa bapao kurczaczkowe... :-(
                                                    Tak sie pomyslalam ze moze znajde sposob na siebie. Jak dzien przedietuje to
                                                    nie bede musiala isc na sporty a mogla, a jak zgresze to koniecznie bedzie
                                                    trzeba pocwiczyc. Moze to mnie zmobilizuje?
                                                    Na pilatesie bylam chyba tylko raz. Podobalo mi sie i instruktorka a takze
                                                    grupa mobilizowala do wysilku. Ja potrzebuje takiego kopa choc doceniam tez
                                                    brak koniecznosci ruszania sie danego dnia o okreslonej godzinie na zaje