Dodaj do ulubionych

kobieta w ciay w holandii

09.04.06, 15:12
czy ktoras z was byla w ciazy mieszkajac w holandii??
jak wyglada tutaj 9miesieczne noszenie dziecka jesli chodzi o kontrole
lekarskei slyszalam ze badania jakiekolwiek przeprowadza pielegniarka i na
podstawie dotyku brzucha stwierdza czy dziecko jest zdrowe czy to prawda???
Obserwuj wątek
    • anitax Re: kobieta w ciay w holandii 09.04.06, 15:22
      Badan rzeczywiscie jest mniej niz w Polsce. Zdrowa ciaza jest pod kontrola
      poloznej, ale jak tylko sa jakies watpliwosci czy problemy, przechodzi sie pod
      kontrole lekarska. Zazwyczaj robi sie 1-2 USG (u specjalisty).

      Wiecej informacji znajdziesz w watku ciaza

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=17223512&a=17223512
    • tijgertje Re: kobieta w ciay w holandii 09.04.06, 15:47
      Tu tez znajdziesz troche przydatnych wiadomosci:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=25441610&a=25441610
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=18611418&a=20438374
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=22615924&a=22622544
      Na pewno ciaza nie jest tu traktowana jako choroba. Napisz cos wiecej, bo nawet
      nie wiadomo, czy twoje pytanie to tak na zapas, czy dotyczy cie bezposrednio? :
      -)))
      Jesli to drugie, to chetnie sie dowiemy kiedy spodziewasz sie maluszka?
      Na pierwsza wizyte u poloznej zapisuja ok. 12 tygodnia, lekarza wiekszosc kobiet
      nawet nie widzi. Na poczatku bylam tym przerazona, ale szybko mi przeszlo:-)
      Jezeli jestes w ciazy, to jak najszybciej musisz zglosic sie do kraamzorg, w
      wiekszej organizacji typu thuiszorg sa wieksze szanse, ze poporodzie nie
      zostaniesz sama na lodzie i bedziesz miec do pomocy ta sama osobe przez 8 dni.
      Poczytaj troche, przejrzyj forum, bo znajdziesz tu jeszcze kilka innych
      ciekawych watkow, moze nie tyle o samej ciazy, co o wszystkim wokol niej. A
      jakby co, to pytaj:-)
            • bbqueenpl Re: kobieta w ciay w holandii 09.04.06, 17:33
              hey iza
              tak sie sklada ze teraz jestesm w 29 tc i cala przechodze tu w holandii.ale
              dopiero 12 kwietnia mam 1 wizyte u poloznej, bo jakos wczesniej wypadaly jakies
              nieprzewidziane akcje zeby isc i zapisac sie do poloznej,ale z tego co wiem to
              chyba trzeba isc juz od 12 tc na badania.ale to badanie ja mialam w polsce u
              gina bo to byly swieta bozegonarodzenia i wtedy rodzine odwiedzalam.
              jak bylam w 25tc to spadlam ze schodow i trafilam do szpitala z podejrzeniem
              odejscia wod plodowych,ale naszczescie dla mnie i dzidzi to bylo cos innego niz
              wody plodowe wiec po 3 dniach mnie wypisano do domu.poza usg, mialam wlasnie
              tez badania poprzez dotyk brzucha i na podstawie tego doktorka twierdzila ze
              dziecko rozwija sie prawidlowo i jest zdrowe,ale nie mam pojecia jak to ona
              wyczuwala:)pozatym w szpitalu mialam bardzo dobra opieke zarowna pielegniarska
              jak i doktorska,szkoda ze bede rodzic w domu,bo tu jest tak ze jak niema
              przeciwskazan zdrowotnych do porodu w domu to rodzisz na wlasnym lozku w innym
              wypadku jakiegos zagrozenia wysylaja na porod do szpitala ale jesli sama sie
              decydujesz na porod szpitalny musisz wykladac kase bo ubezpieczenie nie pokrywa
              tego chyba-bo zmienily sie przepisy od 1 stycznia 2006.moje nie pokrywa:(
              pozatym jak juz bedziesz miala swoja polozna do ktorej bedziesz chodzila na
              wizyty wszytkiego jej sie mozesz wypytac:)
              pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia
              ola hilversum
              • corneliss Re: kobieta w ciay w holandii 09.04.06, 19:33
                izka, ja juz jestem 'na wylocie' patrz sygnaturka
                na wszystkie pytania odpowiem, a porod pewnie juz niedlugo opisze

                dodatkowe usg jesli nie jestes ubezpieczona a chcesz miec placisz z wlasnej
                kieszeni, ja dodatkowo robilam usg na przeziernosc karku

                jesli masz pytania - pytaj, tu lub na priv :)
                • corneliss Re: kobieta w ciay w holandii 09.04.06, 19:35
                  porod w domu to fajna rzecz jesli twoja ciaza jest zdrowa i niezagrozona,
                  wszystko musi byc OK, porod taki odbiera rzecz jasna polozna
                  w PL tez sie do tego powoli wraca, a tu to juz niezla praktyke maja, jednak jak
                  dla mnie to w szpitalu bezpieczniej
                  • nesla Re: kobieta w ciay w holandii 09.04.06, 19:53
                    O rany , znowu sie zaczyna, juz mi zaczyna bokiem wychodzic to ciagle
                    narzekanie na prowadzenie ciazy i porod w Holandii... Iza ty przeczytaj
                    najpierw te watki ktore ci dziewczyny podaly zamiast sie od razu szokowac i
                    wyzywac od epoki kamienia lupanego... a nawet w ciazy nie jestes jeszcze!
                    Spokojnie
              • sylkompa Re: kobieta w ciay w holandii 09.04.06, 20:56
                Ja mam zwykle, najprostsze ubezpieczenie i jesli zdecyduje sie na porod w
                szpitalu bez wskazan to bede musiala zaplacic 250€ czyli nie taki majatek. Tak
                wiec nie jest sie skazanym na porod w domu, jesli sie bardzo nie chce
    • agnieszkaela Re: kobieta w ciay w holandii 09.04.06, 21:26
      Popieram Nesle, poszukaj co pisalysmy o tym wczesniej. I nie stresuj sie bo
      mimo roznic opieka jest dobra. Idzie sie przyzwyczaic i przekonac do tego
      systemu. No i jeszcze jedno-polozna to nie pielegniarka, tylko fachowiec w
      opiece nad ciezarna i jej malenstwem. Porody w szpitalu tez odbieraja polozne,
      dopiero jak cos sie powaznego dzieje przychodzi ginekolog.
        • zuzka71 Re: kobieta w ciay w holandii 10.04.06, 06:33
          nie do domowego a ginekologa, ktory ma 'glebsza' i szersza wiedze napewne w tych
          dziedzinach.
          a co do opieki na ciezarna ttaj to na moge tylko w superlatywnach wiec nie bede
          sie powtarzac.. sporbuj zaufac i mysl pozywnie. bedzie git;) powodzenia pozdr.zuzka
          • beba3 Re: kobieta w ciay w holandii 11.04.06, 19:14
            Niedomowienie moglo wyniknac z faktu ze domowy diagnozuje i leczy drobniejsze
            dolegliwosci ginekologiczne, przepisuje tabletki antykoncepcyjne, zaklada
            spirale itp Z prowadzeniem ciazy nie ma nic wspolnego.
            Nie wiem _ile_ czasu trwa wizyta u polozne i czy mozna z nia pogadac ale z
            lekarzem nie mozna. Wizyta jest bardzo krotka - czas specjalisty jest drogi.
            • corneliss Re: kobieta w ciay w holandii 11.04.06, 21:45
              polozne w mojej 'przychodni' sa bardzo kompetentne, nikt mnie nie zbywa i czuje
              sie doinformowana, jako ze kontakt ma sie z wiecej niz jedna i ta sama sa
              zawsze otwarte na pytania i same pytaja czy sie ma jakies watpliwosci, spedzam
              w gabinecie do 0,5h z czego mw. 15 min. to pytania i odpowiedzi

              jest tak (ze ma sie kontakt nie zawsze z ta sama) poniewaz nie wiadomo na ktora
              z nich sie trafi gdy trzeba bedzie zawuiadomic o zaczynajacym sie porodzie
              zawsze teaz moge zadzwonic gdy dzieje sie cos niepokojacego
              • beba3 Re: kobieta w ciay w holandii 12.04.06, 14:28
                U mnie czasami bylo to i 5 minut. ;-) Lekarz wstawal, podawal reke i trzeba
                bylo podziekowac i wyjsc. A te piekne momenty kiedy przyszla mama slucha w
                gabinecie uderzen serduszka swojego dizecka to dla mnie byl mit! Jeden lekarz
                po _trzech_ uderzeniach stwierdzil, ze jest ok. ;-)
                Oczywiscie moja ciaza byla bezproblemowa, ta druga 'holenderska'.
                Zakwalifikowlaam sie bo naciskalam ale i tez bo pierwsza byla problemowa i
                bralam leki rozkurczowe od polowy ciazy. No jak juz leki musilam brac to sie
                zalapalam do gina w Holandii. ;-)
                jak bede chaiala miec trzecie to do poloznej mam sie zwrocic. Tak mi
                powiedzieli. I bardzo chetnie!!! :-)
    • karcia79 Re: kobieta w ciay w holandii 10.04.06, 13:48
      Izka, posłuchaj co dziewczyny mówia i poczytaj linki, które Ci podesłały. Ja przyjechałam do Holandii będąc w 4 miesiącu ciąży i byłam przerażona opowieściami o tutejszym podejściu do porodu.godzinami czytałam forum i powoli nabierałam dystansu. a jak zaczęłam chodzić do położnej zmieniłam zdanie co do tzw. podejścia holenderskiego. za 3 tygodnie mam termin porodu i co prawda zdecydowałam się urodzić w polsce, ale jestem przekonana, że kolejne dziecko będę rodzić tutaj w holandii. nie taki diabeł straszny, głowa do góry:)
      karina
      • beba3 Re: kobieta w ciay w holandii 12.04.06, 14:30
        Karcia!
        Naprawde dobra opieke masz w Holandii. Rodizlam i w Polsce i w Holandii i wole
        sto razy bardziej rodzic w NL!
        Chyba ze w Polsce w jakiejs prywatnej klinice ale szczerze mowiac, nie widze
        sensu.
        Tak czy inaczej: udanego wodowania! ;-D
      • lariks Re: kobieta w ciay w holandii 27.05.06, 13:01
        hej bbqueenpl.
        ty mowisz ze nie mozesz rodzic w szpitalu jesli nie ma medycznych wskazan na to, moja kolezanka sie
        uparla i rodzila w szpitalu, ja tez zamierzam tak zrobic. nic ci kazac nie moga, tylko czasami te polozne
        to sie tak wymadzaja ze one wiedza wszystko najlepiej. muszisz sie tego lepiej dowiedziec u poloznych
        lub bezposrednio w szpitalu. jesli chodzi o ubezpieczenie to pokryja jakas czesc szpitala a ty musisz
        reszte zaplacic, nie wiem ile to jest al e wydaje mi sie ze jaikies 200 euro. moje ubezpieczenie pokrywa
        porod w szpitalu i nie mam zamiaru inaczej rodzic.
        powodzenia
          • lariks Re: kobieta w ciay w holandii 27.05.06, 15:42
            chodzi mi o ten fragment:
            szkoda ze bede rodzic w domu,bo tu jest tak ze jak niema
            przeciwskazan zdrowotnych do porodu w domu to rodzisz na wlasnym lozku w innym
            wypadku jakiegos zagrozenia wysylaja na porod do szpitala ale jesli sama sie
            decydujesz na porod szpitalny musisz wykladac kase bo ubezpieczenie nie pokrywa
            tego chyba-bo zmienily sie przepisy od 1 stycznia 2006.moje nie pokrywa:(
            • saraanna Re: kobieta w ciay w holandii 27.05.06, 17:54
              Jezeli chcesz rodzic w szpitalu to mozesz ,ale sama pokrywasz czesc kosztow
              zwiazanych z porodem reszte pokrywa ubezpieczalnia.W zasadzie jest to wynajecie
              sali porodowej w szpitalu,bo przy porodzie jest polozna i pielegniarka.Jezeli
              nastapia jakies komplikacje i zostanie wezwany ginekolog,to ubezpieczenie
              pokrywa ci caly porod.No chyba ,ze sie cos od 1 stycznia zmienilo,ale wtedy
              trzeba samemu sprawdzic swoja umowe.Do szpitala jedziesz dopiero jak masz 5-6
              cm rozwarcia,i jezeli wszystko pojdzie dobrze to 2 godziny po porodzie jestes
              juz w domu, chyba ze urodzilas wieczorem,wtedy mozesz zostac do rana.
              • andevi Re: kobieta w ciay w holandii 14.06.06, 20:01
                Ja mieszkam w Leiden,jestem w tej chwili w 30tygodniu.Mam bardzo zle
                doswiadczenia z holenderska sluzba zdrowia.Mozecie o tym przeczytac na
                forum "Ciaza i porod".
                - od razu, przy pierwszej wizycie u lekarza domowego, jak tylko zorientujesz
                sie, ze jestes w ciazy, pros o skierowanie do szpitala, jesli chcesz rodzic w
                szpitalu.Bardzo trudno dostac sie do gina, nawet jesli masz jakies problemy
                zdrowotne.Ja mam od dwoch lat zakrzepice, niestety problemy zylne nie
                podciagaja sie pod tzw.medische indicatie, a bez tego magicznego okreslenia
                twoich problemow w szpitalu cie nie przyjma.Chyba, ze narobisz zadymy, jak my
                narobilismy:)) Ale zostalam przyjeta dopiero w 5 miesiacu ciazy, na wyrazna
                prosbe mojego lekarza, i z potwierdzeniem problemow zylnych od gina z Polski.
                - zeby byc prowadzonym przez ZESPOL POLOZNYCH I PRAKTYKANTOW w szpitalu, trzeba
                miec skierowanie od lekarza domowego.I to tez za kazdym razem przyjmuje cie kto
                inny.Wizyta trwa nie dluzej niz 15 minut( w moim wypadku)i polega na obmacaniu
                brzuszka, posluchaniu tetna dziecka, zmierzeniu cisnienia, zwazeniu,
                wprowadzeniu danych do komputera.Badania krwi robi sie raz na trymestr, chyba,
                ze cos nazmyslasz, to ci zrobia morfologie lub poziom cukru.Badan moczu
                standardowo nie robia, o cytologii zapomnij. USG tez nie czesto.Ja mialam do
                tej pory tylko dwa.
                - nocleg w szpitalu po porodzie jest odplatny.Kolezanka Polka, tu ubezpieczona,
                ktora rodzila w zeszlym roku, zaplacila 1200 euro, bo musiala przenocowac.
                Zwykle porod jest ambulatoryjny, przychodzisz juz na skurcze parte i po
                urodzeniu lozyska odsylaja cie do domu.Pytanie:kto sie toba zajmuje po
                porodzie, kto robi pierwsze badania dziecku, szczepi itp.? To tez musisz
                zalatwic na dlugo przed.Dzwonisz do kraamzorg i dostajesz wtedy pielegniarke na
                80 godzin po porodzie, czyli w praktyce 8 - 10 dni. Ona cie uczy karmienia
                piersia, przewijania, kapania, pomaga twojemu mezowi w opiece nad toba(gotuje,
                sprzata itp.).Pediatra? Zapomnij! Jest cos takiego jak consultatiebureau, sa
                tam lekarze, mozesz dzwonic jak sie cos z dzieckiem dzieje.
                - ubezpieczenie pokrywa tylko czesc kosztow.Zalezy, jaki masz pakiet.My
                wykupilismy AV-top, jedno z najdrozszych, ale i tak musimy za standardowy
                porod w szpitalu zaplacic ok.300 euro.Jesli pojawia sie komplikacje, za
                konsultacje ginekologiczna nie placisz, to pokrywa ubezpieczenie.Ale i tak te
                300 euro wlasnego wkladu placisz. Dla porownania, porod w domu, w obecnosci
                poloznej, jest calkowicie ubezpieczony.Polozna dostaje od 600 do 800 euro za
                odebranie jednego porodu.

                To tyle, co moge powiedziec z wlasnego doswiadczenia.Moze inne dziewczyny mialy
                wiecej szczescia, albo trafily na ludzi,a nie Holendrow:))))) Ja w kazdym razie
                zjadlam duzo nerwow.
                  • andevi Re: andevi sorry ale BZDURY napisalas 15.06.06, 22:55
                    Nesla, podzielilam sie tylko tym, co SAMA TU PRZEZYWAM.Zaznaczylam , ze to
                    tylko moje osobiste doswiadczenie, moze inne babki maja inne, i Bogu niech za
                    to dziekuja, ja mam takie, bardzo nieciekawe.I boli mnie to, ze nazwalas to
                    stekiem bzdur.
                    Po pierwsze,jest to moja pierwsza ciaza, jestem grubo po 30, wlasnie skonczylam
                    36 lat, mam problemy zdrowotne.Zostalam z ciaza ZUPELNIE SAMA, do 5 miesiaca
                    nie mialam ZADNEGO prowadzenia, a potem wojny o to, bym mogla urodzic nie na
                    podlodze u tesciowej.Postaw sie w mojej sytuacji, jak Ty bys reagowala?
                    Owszem, przez te 5 pierwszych miesiecy zylam w ciaglym stresie.Nie tylko ze
                    wzgedu na sama ciaze.Stracilam wlasnie prace, robilam szkole jezykowa i
                    przygotowywalam sie do egzaminu panstwowego, gemeente robilo mi problemy z tym,
                    bym mogla uzywac oficjalnie nazwiska meza, no i na dodatek pojawil sie kryzys w
                    malzenstwie, podsycany przez tesciowa.Wszystkiego mialam dosyc.Na samo
                    wspomnienie, ze przez to przeszlam, robi mi sie goraco.
                    Ale najwazniejsze, ze wyszlam na prosta.Nasze malzenstwo przetrwalo kryzys,
                    tesciowa sie "odpepowilo", egzamin zdalam, nazwisko meza nosze oficjalnie i w
                    Polsce i tu, wrocilam do zawodu wykonywanego w Polsce i zarabiam teraz dwa razy
                    tyle co przedtem, a tyle sie nie urobie. No i przede wszystkim maluch rozwija
                    sie prawidlowo, wiec mam nadzieje, ze i z porodem wszystko bedzie w porzadku.
                    Beba, dzieki serdeczne za wsparcie!
                    • andevi przepisanie sie do innej poloznej 21.06.06, 16:24
                      W moim przypadku bylo tak, ze sama musialam znalezc sobie polozna, nikt mi nie
                      polecil nikogo, wiec po prostu obdzwonilam kilka praktyk w okolicy.Niestety,
                      trafila sie tylko jedna, ktora mogla mnie przyjac przed 16 tygodniem ciazy.No i
                      ta okazala sie wybitnie proaborcyjna i niekompetentna.
                      Po zrobieniu badan w Polsce i zaleceniu rodzenia jednak pod opieka specjalisty,
                      chcialam sie na wlasna prosbe przepisac do szpitala.Lekarz rodzinny nie robil
                      mi tu zadnych wstretow, jednak mialam straszne problemy z wydaniem mojej
                      dokumentacji przez owa polozna, jak rowniez w samym szpitalu, by byc tam
                      prowadzona.Stwierdzono po prostu, ze jesli nie ma "medische indicatie", to mnie
                      bez pardonu odesla do tej poloznej, gdzie juz jestem przypisana!
                      Dlatego napisalam, by uczulic wszystkie: chcesz rodzic w szpitalu, na PIERWSZA
                      wizyte idz do szpitala, a nie do poloznej.Ta moze nie stwierdzic koniecznosci
                      rodzenia w szpitalu, a jesli sie jednak zdecydujesz na szpital, biurokracja
                      moze ci w tym przeszkodzic.
                      • kasia157 Re: przepisanie sie do innej poloznej 21.06.06, 16:33
                        To jest po prostu nieprawda. Aby byc prowadzonym w szpitalu nalezy zwykle
                        miec ""medische indicatie", natomiast aby rodzic w szpitalu wystarczy tlko
                        zawiadomic o tym polozna. Moje 2 ciaze prowadzily polozne, a porody mialam
                        normalnie w szpitalu bo tak chcialam. Po co rozsiewasz nieprawdziwe informacje
                        i straszysz ludzi?
                        • andevi Re: przepisanie sie do innej poloznej 22.06.06, 23:25
                          kasia157 napisała:

                          > To jest po prostu nieprawda. Aby byc prowadzonym w szpitalu nalezy zwykle
                          > miec ""medische indicatie", natomiast aby rodzic w szpitalu wystarczy tlko
                          > zawiadomic o tym polozna. Moje 2 ciaze prowadzily polozne, a porody mialam
                          > normalnie w szpitalu bo tak chcialam. Po co rozsiewasz nieprawdziwe
                          informacje
                          > i straszysz ludzi?

                          Ty mialas tak, ja mialam zupelnie inaczej.Co jest prawda, a co nie? Nie
                          dyskutujmy, bo kazda z nas ma swoje wlasne, bardzo subiektywne doswiadczenie.
                          Ja mysle po prostu, ze padlam ofiara biurokracji, a ze nikt za mna nie stal,a
                          sama przepisow nie znalam i sadem nie postraszylam, to dlatego sie musialam z
                          baba uzerac.Zeby nie wydac dokumentacji?! Slyszal ktos o tym?

                          Swoja droga, takie madre jestescie, bo waszych mezow stac bylo na to, by wam
                          porod oplacic.A ktora - ciekawa jestem - zgodzila by sie na rodzenie u
                          tesciowej, na dwoch metrach kwadratowych, ktorych i tak nie wolno urzadzic
                          sobie po swojemu? Z brudnym kotem wlazacym wszedzie i tesciowa rozpylajaca
                          chlor po calym domu? Pod presja jeszcze, "bo tej dziwnej Polsce znow jakies
                          fanaberie do glowy strzelily i po ludzku rodzic nie chce". Nikogo straszyc nie
                          chce, a jak sie przestraszylas mojej historii, to bynajmniej nie bylo moim
                          zamiarem:)))
                          • tijgertje Re: przepisanie sie do innej poloznej 22.06.06, 23:50
                            Andevi... Wiesz co, tak sobie podczytuje i az mi sie nie chce pisac. Mysle, ze spora czesc twoich problemow, to twoje nastawienie. Nie wiem, po co sie pchalas, zeby byc prowadzona w szpitalu. Jezeli nie ma konkretnych problemow zwiazanych bezposrednio z ciaza, to nikt tu do ginekologa nie chodzi. Wydawalo mi sie, ze zylami tosie kardiolodzy zajmuja... W szpitalu mozna rodzic bez problemu. Nie wiem, jak to jest z tymi oplatami, bo ja NIE PLACILAM za porod ani centa! Ale mialam dobre ubezpieczenie, przy ktorym oplacali mi rozne cuda wianki, rachunku za porod w szpitalu ( na moje wlasne zyczenie) nawet na oczy nie widzialam. No, ale ja "taka madra jestem" bo mi maz dobre ubezpieczenie placi... Po porodzie tez nocowalam w szpitalu. Nawet sniadanie mi dali:-)
                            Ani polozne, ani lekarze nie maja obowiazku wydawac dokumentacji, jezeli na wlasne zyczenie zmieniasz lekarza. Masz karte ciazowa i wlasciwie wszystkie potrzebne informacje znajduja sie na niej. Mialam operacje, przez ubezpieczenie dostalam sie do innego szpitala, gdzie nie musialam czekac miesiacami, nawet przez ubezpiecznie nic ze szpitala nie wyciagneli, wszystkie badania musialam przechodzic jeszcze raz, a ubezpieczenie placilo bez szemrania.
                            Wiesz co, wybierz sie do "de Tuinen", kup pare fajnych plyt z muzyka relaksacyjna, jakies olejki pachnace do kapieli i odprez sie troche. Takie rozgoryczenie i agresja w stosunkudo wszystkich ani tobie, ani dziecku na zdrowie nie wyjdzie zapewne. Nie ma sensu, naprawde. I nie pisze tego, zeby ci dokuczyc.
                            Skoro juz zaczelam... Ja nie kumam... Nie doczytalam, czy ty pracujesz, czy nie, nie wiem, ile twoj maz zarabia, zmienial prace i teraz zartabia lepiej, albo cos zle przeczytalam? Moze przejrzyjcie swoje wydatki, bo mi to sie dziwne wydaje, zeby prawie 40-letni facet mieszkajacy katem u rodzicow nie mial zadnych oszczednosci i nie byl w stanie czegokolwiek samodzielnie wynajac. Tym bardziej, ze niedlugo maluszek was niezle po kieszeni uderzy. Na Twoim miejscu jak najszybciej mym od tesciowej zmykala, chocbym miala mieszkac w jakims mikroskopijnym mieszkaniu. Domek ciasny, ale wlasny... Cos w tym jest.
                            • go.ga Re: przepisanie sie do innej poloznej 23.06.06, 01:47
                              >Ani polozne, ani lekarze nie maja obowiazku wydawac dokumentacji, jezeli na
                              >wlasne zyczenie zmieniasz lekarza. Masz karte ciazowa
                              >i wlasciwie wszystkie potrzebne informacje znajduja sie na niej. Mialam
                              >operacje, przez ubezpieczenie dostalam sie do innego
                              >szpitala, gdzie nie musialam czekac miesiacami, nawet przez ubezpiecznie nic
                              >ze szpitala nie wyciagneli, wszystkie badania
                              >musialam przechodzic jeszcze raz, a ubezpieczenie placilo bez szemrania.

                              Jestes pewna? Wydaje mi sie, ze jako pacjent masz prawo zarzadac swojej
                              dokumnetacji. Tzn. nie oryginbalu, bo ten zostaje w spzitalu, ale odpisu. W
                              koncu to informacja na temat twojego zdrowia.
                              • tijgertje Re: przepisanie sie do innej poloznej 23.06.06, 17:01
                                Jestem pewna, moga ci wydac czesc informacji, ale nie wszystkie. W moim przypadku chodzilo o badania i wywiad do operacji woreczka zolciowego. Niestety z ubezpieczalni mnie uswiadomili, ze szpitale nie maja obowiazku oddawac dokumentacji z wykonanych u siebie badan. Wszystko: chirurg, anestezjolog, badania krwi musialam robic jeszcze raz. Wszystko zalezy od dobej woli szpitala. Jedni wydadza, bo tak chca, inni nie i nawet sad tu nie pomoze:-/
                                • andevi Re: przepisanie sie do innej poloznej 24.06.06, 13:18
                                  Kochane dziewczyny!
                                  Naprawde serdecznie WSZYSTKIM WAM dziekuje! Za wsparcie, za zrozumienie.
                                  Oczywiscie, ze moja historia to nie norma; inaczej nikt by sie tu nie odwazyl
                                  rodzic:)))
                                  Swoje przeszlam, nerwow sporo zjadlam, ale od drugiego trymestru ciazy jest juz
                                  spoko! Rodzic bede w szpitalu, bo tak chcialam, ale niestety za te "zachcianki"
                                  musze sobie zaplacic.Ubezpieczenie zwroci mi czesc, ale 200 euro z kawalkiem
                                  wlasnych kosztow musimy poniesc.I to wiem z cala pewnoscia, juz z
                                  ubezpieczeniem obgadane. Placimy miesieczna skladke w wysokosci 100 euro, wiec
                                  nie jest to tanie ubezpieczenie.Moj maz pracuje jako uitzendkracht, mamy
                                  wspolna polise, zalozona jeszcze wtedy, gdy byl na zasilku.Moze to tez ma wplyw
                                  na rodzaj ubezpieczenia, nie mam pojecia. Ja mam wize stalego pobytu dopiero od
                                  kilku miesiecy, pozwolenie na prace w zwiazku z tym, ale pracy stalej nie
                                  mam.Robilam do tej pory jako nianka na czarno, teraz daje prywatnie lekcje
                                  pianina.Tak wiec zadna firma mi ubezpieczenia nie placi; moj maz wyklada z
                                  wlasnej kieszeni na moja polise.
                                  A dlaczego sie pchalam by rodzic w szpitalu? Moze gdybym miala wlasne
                                  mieszkanie i czula sie w nim bezpiecznie, nie robilabym zamieszania.Chociaz
                                  pewnie tez balabym sie na wyrost, ze mimo fizjologicznej ciazy cos moze w
                                  czasie porodu nie tak pojsc i trzeba bedzie na sygnale jechac do szpitala.
                                  Moja szwagierka rodzila w domu i przekonywala mnie do tego systemu, ja jednak
                                  po prostu nie ufam tesciowej i w jej domu rodzic nie chcialam. Teraz tez mam
                                  sporo lekow zwiazanych z opieka nad dzieckiem i obecnoscia tesciowej pod jednym
                                  dachem. Bardzo chcialam, by moja mama mogla przyjechac i mi pomoc przy
                                  dziecku.Tesciowej sie to nie usmiecha.Z zasady problem sie pojawia wtedy, gdy
                                  ktos ma do mnie przyjechac i nocowac.Tesciowa nie lubi gosci, nie wie, jak sie
                                  zachowac przy stole, bo stolu nigdy w jej domu nie bylo, no i takie niuanse.
                                  Moj maz boi sie, ze babcie beda sobie dziecko wyrywac.I tak zle, i tak
                                  niedobrze!
                                  Co do naszej sytuacji finansowej, to do bogatych nie nalezymy. Tesciowa nie
                                  nalezy do oszczednych, a jeszcze przy swoim uposledzeniu potrafi bardzo
                                  rozrzutnie zyc. Placimy jej i za czynsz, i za rachunki, wiec niewiele mozemy
                                  sobie odlozyc.W tej chwili maz bierze nadgodziny, pracuje rowniez w soboty.
                                  Zyjemy bardzo oszczednie.Zakupy dla dziecka robilismy przez Marktplaats.nl, bo
                                  taniej.Nasz budzet na ten cel wynosil 250 euro, wiec trzeba bylo glowkowac:)))
                                  A moim najwiekszym marzeniem jest isc na swoje! Niestety, z motyka na slonce
                                  porywac sie nie bedziemy, bo po miesiacu wrocilibysmy z deszczu pod rynne,
                                  calkowicie splukani z oszczednosci...Swoja droga, tych oszczednosci tez
                                  niewiele. No i liczyc mozemy tylko na samych siebie.Bynajmniej, rodzice nam
                                  mieszkania nie kupia:)))) Ani jedni, ani drudzy.
                                  • beba3 Andevi! 24.06.06, 21:45
                                    Doskonale rozumiem Twoje motywy do rodzeniu w szpitalu. Nie zniechecam Cie do
                                    tego pomyslu. Rodzilam swoja druga corke tez w holenderskim szpitalu i jestem
                                    bardzo zadowolona. Nic nie placilam ale zaplacilaby gdyby trzeba bylo. 200 euro
                                    jest do przezycia nawet przy skromnym budzecie i warto na ten cel wydac
                                    pieniadze, jesli da Ci to poczucie bezpieczenstwa i komfort. Poczytaj sobie,
                                    rowniez tutaj, jak wyglada taki porod w wersji holenderskiej. Jezeli jest
                                    fizjologiczny i szybki bardzo wczesnie wracasz do domu z malenstwem.
                                    _Musisz_ sobie zorganizowac komfort po porodzie. Jezeli chcesz aby przyjechala
                                    Twoja mama to naciskaj. Z doswiadczenia wiem, ze warto bo jestes bardzo
                                    bezbronna po porodzie. Nie byloby fajnie gdybys musiala zaczac cos robic czy
                                    sie o cos obawiac. Potrzebny jest Tobie tzw 'swiety spojoj'.
                                    Zapewne maz nie wezmie urlopu czy tez nie wykroi wiekszej ilosci dni wolnych?
                                    Pomoc Ci moze Twoja mama.
                                    O kraamzorg, wiesz?
                                    Zycze Ci spokoju ducha! Ja sama siebie nakrecalam zamartwiajac sie ale taki mam
                                    charakter, ze potrafie sobie wszystko przedstawic w czarnych barwach i
                                    wylobrzymic. Podczas ciazy takie rzeczy sie nasilaja i kumuluja. W okresie
                                    pologu tez... Powinnas sie przygotowac na zmiany ktore zajda w Waszym zyciu
                                    najlepiej jak potrafisz. Rowniez duchowo! Trzymaj sie! Wszystkie
                                    przechodzilysmy i przez ciaze, porod i mialysmy rozne przezycia i odczucia.
                                    Bywa ciezko ale zazwyczaj dzieje sie jakos tak, ze idzie 'ku dobremu'! ;-)
                          • go.ga Re: przepisanie sie do innej poloznej 23.06.06, 01:43
                            andevi napisała:

                            > kasia157 napisała:
                            >
                            > > To jest po prostu nieprawda. Aby byc prowadzonym w szpitalu nalezy zwykle
                            >
                            > > miec ""medische indicatie", natomiast aby rodzic w szpitalu wystarczy tlk
                            > o
                            > > zawiadomic o tym polozna. Moje 2 ciaze prowadzily polozne, a porody miala
                            > m
                            > > normalnie w szpitalu bo tak chcialam. Po co rozsiewasz nieprawdziwe
                            > informacje
                            > > i straszysz ludzi?
                            >
                            > Ty mialas tak, ja mialam zupelnie inaczej.Co jest prawda, a co nie? Nie
                            > dyskutujmy, bo kazda z nas ma swoje wlasne, bardzo subiektywne doswiadczenie.
                            > Ja mysle po prostu, ze padlam ofiara biurokracji, a ze nikt za mna nie stal,a
                            > sama przepisow nie znalam i sadem nie postraszylam, to dlatego sie musialam z
                            > baba uzerac.Zeby nie wydac dokumentacji?! Slyszal ktos o tym?

                            Nikt nie neguje Twojej historii. Wszyscy Ci wierza, zapewniam. Problem w tym,
                            ze przedstawiasz ja jako norme, piszesz, jakby tak bylo w Holandii i jakoby
                            byly takie przepisy. Tymczasem przepisy sa inne, i Twoja historia nie jest
                            holenderska norma.



                          • kasia157 Re: przepisanie sie do innej poloznej 23.06.06, 09:29
                            > Swoja droga, takie madre jestescie, bo waszych mezow stac bylo na to, by wam
                            > porod oplacic.A ktora - ciekawa jestem - zgodzila by sie na rodzenie u
                            > tesciowej, na dwoch metrach kwadratowych, ktorych i tak nie wolno urzadzic
                            > sobie po swojemu?
                            Dalej nie rozumim. To nie mojego meza stac na oplacenie porodu w szpitalu,
                            tylko ubezpieczenie za to placi. A tak sie sklada, ze w Holandii jest
                            obowiazkowo ubezpieczony kazdy ( z wyjatkiem moze osob nielegalnie tu
                            przebywajacych) niezaleznie od tego gdzie pracuje i ile zarabiaja. Jezeli masz
                            jakies standardowy pakiet to placisz gdzies okolo 50-100 EUE za porod w
                            szpitalu. Ale to i tak sciagaja duzo pozniej i nigdy nie odmowia Ci porodu w
                            szpitalu jesli tego sobie zyczysz.
                            A swoja droga to jest wlasciwie na odwrot niz ty tu sugerujesz, wlasnie rdzenne
                            holenderki, czesto dobrze sytuowane i nie najmlodsze rodza w domach bo to im
                            najlepiej odpowiada, w szpitalu rodza glownie obcokrajowcy, i Ci z problemowa
                            ciaza.
                            • beba3 Re: przepisanie sie do innej poloznej 23.06.06, 13:06
                              Nie placilam za porod w szpitalu i moj maz tez nie placil. ;-)
                              Napisze to jeszcze raz: to mi zaplacono! ;-D
                              Zrezygnowalam z opieki poloznej w domu tzw kraamzorg i dostalam rekapensate
                              pieniezna. Spora, jak dla mnie, dodam.
                              Za ubezpieczenie placimy sporo ale jezeli trzeba by bylo zaplacic nawet i 300
                              euro za porod to bysmy zaplacili. O ciazy i porodzie nie dowiadujesz sie na dwa
                              dni przed. Masz 9 mc na przygotowanie sie. Kupno lozeczka, ciuszkow czy
                              zbieranie np na porod w szpitalu.
                              Faktycznie mialas mlynek z polozna i ogolnie z cala tzw medyczna otoczka ale to
                              nie jest norma. Czy mialas pecha, czy sie zle zrozumialas, czy trafilas na
                              kogos niekompetetnego, czy tez wszystko razem wiziete.
                              Po pierwsze: odprez sie!
                              Po drugie: jak pierwsze
                              Po trzecie: zastanow sie co trzeba zrobic aby poprawic Wasa sytuacje, czy to
                              Twoja opieke i porod w szpitalu, czy Wasza sytuacje materialna i mieszkaniowa.
                              Zaczelas sie pytac o wynajem mieszkania i widze, ze myslisz o zmianach ale
                              perspektywy nie sa rozowe. Jesli sie nie da, to szukaj innych sposobow. Pogadaj
                              z tesiaowa a jak nie, to sklon meza. Jesli macie swoj pokoik czy pokoje to
                              powinniscie czuc sie tam swobodnie. Maz powinien wplynac na swoja mame a Ty z
                              drugiej strony, badz bardziej wyrozumiala, bo Tesciaowa i z racji wieku i
                              uposledzenia, na to zasluguje a i Tobie i dziecku szkodzi stres.
                              Dla mnie okresy ciaz byly bardzo strasujace, pelne frustracji i zastanawiania
                              sie o przyszlosc, o zdrowie dziecka itp. To nie jest zdrowe podejscie i niczemu
                              dobremu nie sluzy.
                              Trzymaj sie cieplo!
                        • corneliss Re: przepisanie sie do innej poloznej 22.06.06, 12:25
                          andevi - chyba po prostu trafilas na niekompetentna polozna i stad Twoje
                          doswiadczenia (poza tym polozna za porod w domu dostaje duze pieniadze, tak 600-
                          800E, moze dlatego tak naciska skoro jest jedyna w Twojej okolicy, a innych
                          ciezarnych brak, tak sobie gdybam;))
                          moja niedawna ciaze prowadzila polozna i to JA decydowalam gdzie chce rodzic,
                          nikt niczego nie narzuca - wiec z tym szpitalem to nieprawda, wszystko chyba
                          zalezy od praktyki w ktorej polozna przyjmuje, ona sie ma ustosunkowac do
                          Twojej decyzji...
                          • beba3 Re: przepisanie sie do innej poloznej 22.06.06, 13:22
                            No to powiem jak bylo u mnie. Jako ze jezyka nie znalam i to byla moja druga
                            ciaza, po tescie nie spieszylam sie do ginekologa czy jakiegokolwiek innego
                            lekarza. Mielismy jechac do Polski i tam chcialam sobie porobic badania,
                            pogadac z lekarzem i dopiero tu przyjsc na druga wizyte. Z wyjazdu nam nic nie
                            wyszlo i trzeba bylo zaczac dzialac tu. Lekarz domowy mial urlop, praktyka byla
                            w likwidacji i nie wiedzielismy gdzie sie zglosic. O Ubezpieczalni jakos chyba
                            nie pomyslelismy. Pojechalismy zwyczajnie do szpitala sie zapytac. :-)
                            Z recepcji ogolnej nie odeslano nas do 'ostrego dyzuru' tylko do innego budynku
                            gdzie rezyduje ginekolog. Tam w recepcji nas umowiono i to chyba od razu
                            przyjeto bo juz dawno powinnam miec pierwsza wizyte i juz lekarz, wyluszczyl
                            nam, ze jezeli nie ma wskazan medycznych to place za kazda wizyte u ginekologa.
                            Podal kwote i przeliczyl ile tych wizyt bedzie. Liczba byla znaczna...
                            Zrobil wiywiad i stwierdzil, ze sa wskazania medyczne ale i tak potrzebuje
                            skierowanie od domowego, inaczej place a nie jestem odeslana (jeszcze wtedy nie
                            wiedzialam gdzie). Jak juz trafilam do domowego to tez z wywiadu, stwierdzil,
                            ze sa wskazania medyczne i dal mi skierowanie. Mial co prawda pomysl wziecia
                            historii ciazy i tlumaczenia ale jednak po rozmowie stwierdzil, ze to zbedne.
                            Chodzilam do tego gina i nic mi nie pomogl bo druga ciaza byla bez problemowa
                            (pomijajac zmeczenie, sennosc, mdlosci ale to nic szczegolnego i
                            nie 'wskazanie'). Nic o poloznych nie wiedzialam i teraz niewiele wiecej wiem,
                            pomijajac fakt, ze sa specjalistkami i maja lepsza wiedze niz te w Polsce!
                            Chodzenie do gina bez wskazan medycznych jest, moim zdanie bez sensu. Potem
                            porod, jak kto chce, w domu czy szpitalu, wolny wybor. Jesli sa wskazania to
                            dostajesz papier i _musza_ Cie przyjac. Jeden lekarz nie podwazy zdania
                            drugiego!
                            Jezeli chodzisz do poloznej i sa wskazania na kontrole ginekologiczne to tez
                            polozna musi Cie tam wyslac z papierami. No _musi_!
                            W Twoim przypadku bylo tak, ze nie do konca lekarz zgadzal sie co do
                            tych 'wskazan'. To bylo bardziej na Twoja prozbe niz z koniecznosci, stad te
                            problemy, jak sadze!
                            A pomogl Ci ten gin? Czy przy Twoich dolegliwoscich on robi cos czego polozna
                            by nie mogla zrobic?
                            No to sprawdzilo sie tez, ze nalezy jak najwczesniej poszukac poloznych. I
                            moze, jesli nie ma wyboru, wybrac kogos z dalszej okolicy?
                      • gosia06 Re: przepisanie sie do innej poloznej 03.07.06, 18:46
                        > Dlatego napisalam, by uczulic wszystkie: chcesz rodzic w szpitalu, na
                        PIERWSZA
                        >
                        > wizyte idz do szpitala, a nie do poloznej.Ta moze nie stwierdzic koniecznosci
                        > rodzenia w szpitalu, a jesli sie jednak zdecydujesz na szpital, biurokracja
                        > moze ci w tym przeszkodzic.


                        Nie rozumiem. Ja chcę rodzic w szpitalu i nawet sobie szpital wybralam. Bo
                        akurat mieszkam w równej odległości od oby. I zdecydowalismy sie na szpital
                        przy akademii medycznej. Problemów w związku z tym nie było.
                        A ginekologa widziałam dwa razy na oczy-
                        przy usg połówkowym (bo takie robią w szpitalu)i tydzień później(bo nie
                        zobaczył żołądka u mojego dziecka i trzeba było robic powtórne usg, żeby się
                        upewnić).
                        Także nie rozumiem, dlaczego twierdzisz, że jak chcę rodzić w szpitalu to na
                        pierwszą wizytę też muszę iść do szpitala. Nikt nie robi z tego żadnego
                        problemu.
                        ps. moje dziecko żołądek jak najbardziej posiada, ale przez tydzień nerwów i
                        oczekiwania na powtórne usg moje życie skróciło się o przynajmniej 15 lat
                        pozdr.
                        Gosia
                        • tijgertje Re: przepisanie sie do innej poloznej 03.07.06, 18:51
                          Gosiu, milo cie znowu widziec na forum:-))) Dobrze, ze z malenstwem wszystko w porzadku, wspolczuje ci tych nerwow. Mam nadzieje, ze teraz wszystko juz pojdzie z gorki, bo nerwow mialas juz chyba dosc. I nie badz taka tajemnicza:-))) Ja nie wiem, ale mam przeczucie, u corneliss mi sie sprawdzilo, zobaczymy, czy u ciebie tez:-))) Tyle, ze ja straaasznie niecierpliwa jestem. Moze uchylisz tak rabka tajemnicy troszeczke?
                              • lenkaaa Gosia, Tijgertje :o) 04.07.06, 09:32
                                Wytlumaczcie mi dziewczyny o co chodzi z tym "wielkim sekretem" co do plci
                                dziecka ? Dlaczego Gosiu nie chcesz nikomu nic mowic ? Ja tak dociekam, bo
                                chcialabym zrozumiec jakie powody kieruja kobietami, ktore zachowuja te
                                informacje w glebokiej tajemnicy :o) Ja mowilam kazdemu, kto chcial wiedziec i
                                tez spotykalam sie ze zdziwieniem, ze tak ochoczo wyjawiam "tajemnice" :o))
                                Ktos mi wytlumaczy ? :o)
                                • tijgertje Re: Gosia, Tijgertje :o) 04.07.06, 10:00
                                  Lenkaaa, ja tez nic nie mowilam, mielismy z mezem cos swojego przez pare
                                  miesiecy:-) No i strasznie mnie bawily te wszystkie domysly i przekonania, ze
                                  bedzie to czy tamto bo mam taki ksztalt brzucha, jem to a nie cos innego, itp.
                                  Wszyscy obstawiali dziewczynke, zreszta ze wszystkich internetowych testow,
                                  lacznie z chinskim , ponoc najpewniejszym miala byc dziewczynka, a mi sie w
                                  ktoryms z pierwszych tygodni wysnil Kasperek:-) Snil mi sie 3 razy i wszystkie
                                  sny w zasadzie sie sprawdzily:-)))
                                • gosia06 Lenkaaa 04.07.06, 12:13
                                  Jak dla mnie wszyscy mogą wiedzieć co będzie, ale mój chłop nie chce nikomu
                                  powiedzieć. To też nie mówię, niech sie cieszy. A on chce zachowac tajemnicę,
                                  bo go bawią te wszystkir domysły i proroctwa.
                                  A jaki to sposób? Powiem ci czy sie sprawdzi. Tylko nie z obrączką , bo takowej
                                  nie posiadam:-))))
                        • nesla Re: przepisanie sie do innej poloznej 03.07.06, 20:22
                          Gosia, ty sie nic nie przejmuj i chodz sobie do swojego szpitala i rodz jak
                          masz zamiar, wszystko bedzie dobrze, nie kieruj sie cudzymi doswiadczeniami,
                          ktore nie sa w tym wypadku zadnym wymiernikiem. Jesli czytasz to czytaj rowniez
                          co inne dziewczyny pisza, bo jedna wyjeta z dyskusji wypowiedz nie zawsze
                          prowadzi do prawdy. Zdrowej ciazy zycze :)
                  • agnieszkaela Re: Nie siej paniki! 14.06.06, 23:29
                    Poczytalam Andevi Twoje posty na Ciazy. Przykro mi, ze masz takie nieciekawe
                    doswiadczenia, ale pomijajac to, ze nie wszystkie fakty mi sie zgadza, to
                    sadze, ze za bardzo negatywnie jestes do tego wszystkiego nastawiona. A
                    negatywne emocje tez szkodza dziecku...
                    Ja tez na poczatku ciazy tutaj bylam przerazona. Oczywiscie przy pierwszej
                    wizycie w Polsce pobieglam zrobic badania, odwiedzic ginekologa. Na szczescie
                    trafilam na madrego lekarza w Polsce, ktory mnie uspokoil i choc uwaza ze
                    holendrzy mogliby nieco wiecej badan robic, szczerze przyznal ze w Polsce
                    istnieje niezdrowa przesada w druga strone-nadmiaru badan, lekow, wizyt i
                    zakazow.
                    Bedzie dobrze, zobaczysz. Tylko nie stresuj sie tak i nie patrz na polozne,
                    lekarzy, szpital jak na wrogow.

                    Jak masz ochote podyskutowac prywatnie napisz na priva.

                    I jeszcze, rachunki za leczenie w Polsce zazwyczaj mozesz przedstawic swojemu
                    ubezpieczycielowi i oddadza Ci pieniadze.
                • agnieszkaela Prawda czy nie? 14.06.06, 23:48
                  Zaznaczam, ze nie jestem alfa i omega i moge sie mylic. Ale 8 miesiecy temu
                  sama urodzilam synka, a za tydzien rodzi moja przyjaciolka i na tych
                  doswiadczeniach sie opieram.
                  1. rodzenie w szpitalu-mozna zdecydowac sie na to chocby w trakcie porodu, z
                  tym, ze bez wskazan medycznych trzeba zaplacic. Opcje rodzenia w Hol. to wlasny
                  dom, szpital lub cos w rodzaju hotelu do rodzenia. Kazdy decyduje sam
                  2. Ginekolog nie prowadzi zdrowje ciazy, on jest od problemow i chorob, ale
                  ginekologinczych
                  3. czas wizyt u lekarza (obojetne jakiego) wg nowych przepisow
                  ubezpieczeniowych jest z gory okreslony, jesli ktos wie, ze zajmie wiecej czasu
                  bo np ma wiecej pytan, albo wiecej chorob musi to zaznaczyc umawiajac sie. Tak
                  samo u poloznej prowadzajej ciaze
                  4. badanie moczu robi sie przy kazdej wizycie pod koniec ciazy, zdaje sie ze na
                  poziom cukru, trwa to chwile
                  5. nocleg w szpitalu po porodzie nie jest platny, jesli musi miec miejsce. Moze
                  trzeba placic jak ktos zostaje na wlasne zyczenie? Jesli rodzisz w szpitalu na
                  wlasne zyczenie doplacasz (bo nie jest to pelna kwiota) po prostu za porod.
                  Wsrod moich znajomych byla to kwota w okolicach 150-300 euro.
                  6. porod jest amulatoryjny, opieke nad dzieckiem i matka zapewnia polozna i
                  kraamzorg. Obie osoby sa specjalistami w tym waskim zakresie i maja ogromne
                  doswiadczenie wiec nie widze powodow do obaw. Fakt, kraamzorg nalezy zalatwic
                  wczesniej-ale to z powodow technicznych jak sadze, jest wolny wybor jaka firme
                  wybierasz, trzeba wypelnic formularze itd
                  7.w consultatiebureau pracuja rowniez lekarze, zawsze mozna tez sie wybrac do
                  domowego jesli cos mame niepokoi
                  8. z mojego pumktu widzenia lepsza opieke zapewni mala przychodnia poloznicza,
                  polozona w poblizu, ze stalym personelem (w mojej sa 4 panie, w ciazy poznalam
                  sie ze wszystkimi, wizyty specjalnie tak byly ulozone, bo niewiadomo bylo ktora
                  bedzie na dyzurze jak zaczne rodzic)

                  To tyle jesli chodzi o niescislosci. Jak sie myle to mnie poprawcie.
                  • corneliss Re: Prawda czy nie? 15.06.06, 10:01
                    andevi - dokladnie - nie panikuj!
                    rodzilam miesiac temu w szpitalu w hadze, jesli masz pytania pisz!
                    u mojego gina w PL robilam cytologie, basdania na grupe krwi, ktore i tak mi tu
                    powtorzono, moze nie ma ich tyle co w PL, a te ktore chcialabys aby Ci
                    wykonano - mozesz przekonac polozna, zaznaczy Ci na liscie do laboratorium,
                    tylko zaplacisz z wlasnej kieszeni, ja dodatkowo placilam za usg na
                    przeziernosc karku

                    nie boj sie ciazy tutaj, nie ma nic gorszego niz zle nastawienie i panika, a na
                    forum CiP nie siedzialabym za dlugo, zarzucilam to gdy tylko zaczelam widziec
                    dobre strony prowadzenia ciazy tutaj :)
                  • lenkaaa Re: Prawda czy nie? 15.06.06, 10:10
                    dodam tylko a propos pkt.4 - mnie badania moczu nie zrobiono w ogole; poziom
                    cukru zbadano dopiero na moje usilnie wyrazane zyczenie poparte faktem, iz moja
                    siostra miala cukrzyce w ciazy, dopiero ten ostatni argument przekonal polozna
                    do zlecenia badania krwi pod katem cukrzycy.
                • bbqueenpl Re: kobieta w ciay w holandii 15.06.06, 10:54
                  ale wiecie co babeczki
                  kazda kobitka inaczej przezywa swoj porod i opieke nad ciezarna tu w
                  holandii,kazda bazuje na swoim doswiadczeniu i prezezyciach i poprostu tu
                  wpisuje co wie ,co sie dowiedziala i przezyla na wlasnej skorze.pozatym mamy
                  rozne ubezpieczenia i inne zapewne warunki kramzorgu.innym sie podoba ten caly
                  show tutaj innym nie.ale do czego ja zmierzam tutaj ze ja wpisalam tylko to co
                  ja wiem na swoim przykladzie to czego sie dowiedzialam w ubezpieczalni i od
                  poloznej i nie moge sama nawet okreslic czy to sa bzdury czy nie bo to moj 1
                  porod bedzie i zostaje mi bazowanie tylko na tych wiadomosciach co
                  otrzymalam "z gory".poprostu trzeba przeczekac dzielnie te 9 miesiecy a potem
                  juz skupic sie na bobasku.
                  pozdrawiam wszytkie mamusie i te przyszle tez
                  • beba3 Re: kobieta w ciay w holandii 15.06.06, 14:27
                    andevi!

                    Witam na Forum! Widze, ze jestes zdenerwowna cala ta sytuacja zwiazana z
                    prowadzeniem ciazy. No to pozwol ze ise ustosunkuje, do Twojej wypowiedzi. Moze
                    Cie to troche uspokoi. :-)

                    'jak tylko zorientujesz sie, ze jestes w ciazy, pros o skierowanie do szpitala,
                    jesli chcesz rodzic w szpitalu.'
                    -
                    • beba3 Re: kobieta w ciay w holandii 15.06.06, 14:29
                      Ucielo mi post! tak to sie jeszcze nigdy nie rozpisalam! ;-D

                      'Dla porownania, porod w domu, w obecnosci
                      poloznej, jest calkowicie ubezpieczony.Polozna dostaje od 600 do 800 euro za
                      odebranie jednego porodu.'
                      -
                      • kasia191273 Re: kobieta w ciay w holandii 15.06.06, 15:30
                        ja jestem kobieta w ciąży w Holandii, jak wiecie to moja pierwsza ciąża, mam 32
                        lata, teraz 10 tydzień

                        wiele, wieeeele pracy nad sobą i dystansu wkładam w to, żeby nie ulegać presji
                        polskiego otoczenia i polskich 'zwyczajów', żeby nie oszaleć. Udaje się.

                        Na forum 'styczeń 2007' kobity są już po kilkukrotnej becie, po dwóch USG, po
                        kilku wizytach u gina. Ja w poniedziałek mam pierwsze echo ( nie mogę się
                        doczekać!), a pierwszą wizytę 28 czerwca. Ale zachowuję spokój. Za Waszą radą.
                        Tu mieszkam, tu jestem ubezpieczona i muszę pozytywnie myśleć. Na razie nie ma
                        zresztą żadnych niepokojących sygnałów. W ciągu ostatnich dwóch tygodni trzy
                        koleżanki- wszystkie dobrze po 30-tce- urodziły śliczne, zdrowe córeczki w
                        Holandii po całej ciąży prowadzonej tylko tutaj. Pracowały, do końca pozostały
                        aktywne. Tym przypadkom staram sie przyglądać, a nie koncentorwać na tym, co
                        się robi w Polsce.
                            • corneliss polozna polska w hadze 23.06.06, 11:57
                              oglasza sie w biuletynie i na stronie www.niedziela.nl
                              ma swoj gabinet p. M.Szylar-Braun
                              przyjmuje w Centrum Zdrowia Loosduinen,
                              Strausslaan 90, 2551 NR Den Haag
                              tel. 070 889 13 82, kom. 061 026 01 03
                              rejestracja telefoniczna pon-pt. w godz. 8.00-9.00

                              moze sie ktorej z was przyda
                              panikary noski do gory i nie biadolic mi tu ;)))
                      • haganl Re: kobieta w ciay w holandii 03.07.06, 21:59
                        tak sobie poczutuje te interesujące posty o rodzeniu..... Ja swojego maluszka rodziłam w Belgii, całe szczęście. Wymarzyliśmy sobie poród w wodzie. Ale nasza lekarka (tam całą ciąże byłam pod opieka ginekologa, badania krwi i moczu raz w miesiącu, ważne jesłi nie ma sie odporności na np toksoplazmoze, to Ci kontrolują) to samo cukier. no więc całe szczęsice, że nasza gine, leciwa Pani, odradziła "eksperymenty" z pierwszą ciąża... nigdy nie wiadomo jak jesteś zbudowana, czy dacsz radę urodzić. no i ja nie dałam siłami natury... dysproporcja, za mała miednica. No baaaardzo jestem ciekawa co by sie stało gdyby ten poród odbywał sie w domu???????? Maluszek nie mógł wyjśc sam, na dodatemk tak był dziwnie ułożóny że nawet przy peroduralu miałam ogromne bóle - anastezjolog przylatywał parę razy sprawdzić co sie dzieje, bo nie mógł uwierzyć zę to znieczulenie nie pomaga. A należe do osób odpornych na ból ogólnie... NO więc ciekawa jestem co by sie stało gdybym rodziła w domu? położna by mnie pocieła? nawiasem mówiąc moja siostra jest ginekologiem i uważa że to wszystko jest ok jeśłi nic sie nie dzieje. A jesłi sie wydarzy? ja tam wolę opiekę w szitalu, całe szczeście z następną ciaza nie bede sie musiała zastanawiać, bo cesarka nieunikniona (no chyba że Ci mężni Holndrzy stwierdzą ze dam radę urodzic sama....)
                        • nesla Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 08:36
                          Haganl, co by sie dzialo w domu? Pojechalibyscie najpewniej do szpitala i
                          skonczylo by sie wszystko dobrze. A ty myslisz ze Holenderki to jakies sa INNE?
                          Przeciez to tez normalne kobiety i chociaz ciesza sie z przywileju MOZLIWOSCI
                          (nie koniecznosci!) rodzenia w domu to bywa, ze rodza w szpitalach bo tak
                          wybieraja balbo tak trzeba. Porod domowy nie moze sie odbyc jezeli szpital jest
                          oddalony o wiecej niz 15 minut i jest zapewniony transport lub jesli sa
                          JAKIEKOLWIEK wskazania medyczne utrudniajace lub uniemozliwiajace porod domowy.
                          Nie wiem jak sobie to wyobrazasz ze sie tu dzieje w Holandii, ale to naprawde
                          nie Afryka i kobiety nie umieraja przy porodach domowych. Z reszta juz mi sie
                          pisac nie chce w kolko tego samego i tlumaczyc na jakiej zasadzie rodzi sie w
                          domu i ze to nie MUS tylko WYBOR. Ludzie wola i tak myslec skrotami i
                          ogolnikami.
                            • haganl Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 10:05
                              tylko ciekawe skąd bierze sie w tym kraju jeden z najwyższych odsteków śmierci noworodków? a rodzenie w domu to nie w celu komfortu, tylko oszczędności, lepiej to wydać na zasiłki dla muzułmanów (nich sie rozmnażają w imię Allaha)
                              • nesla Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 10:35
                                Jasne Haganl ;-) kiedys to przerabialam, jak rowniez wiarygodnosc danych
                                wykorzystywanych w poszczegolnych krajach do owych statystyk. Niie chce mi sie
                                po raz kolejny dyskutowac na ten temat, poki zyje i mam zdrowe dziecko i porod
                                wspominam bardzo milo to mnie to rybka co sobie inni mysla, przestalo mi sie
                                chciec obalac mity i wyprowadzac z bledu, tlumaczyc i przekonywac, bo wlasciwie
                                po co? :D Mysl sobie co chcesz
                                • haganl Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 13:25
                                  Nesla, już któryś raz powtarzasz że nie chce Ci sie tlumaczyc i przekonywać, no to po co to robisz? ;). U 90% kobiet (w każdym razei u olbrzymiej większości) z ciążą i porodem nie ma problemów. Ale akurat w przypadku wartości dla mnie największej jaką jest moje dziecko, nie będe podejmować jakiegokolwiek ryzyka, nawet jeśli wynosi 0,001%. Ciesze sie że u Ciebie wszystko bylo ok, masz szczęście, pomyśl tylko co by było gdybys miała jakiekolwiek, najmniejsze komplikacje - wtedy myslę nie miałabys wątpliwości, żeby w czasie porodu zapewnić sobie i dziecku 200% bezpieczeństwa. U mnie np podczas całego porodu było monitorowane tetno moje i dziecka, to pozwalało ocenic czy jest ono bezpieczne. W domu raczej Ci tego nikt nie zapewni. A porażenia mózgowe zdarzaja się często, wbrew pozorom. .....Prawdziwe oblicze służby zdrowia odkrywaja nie ludzie zdrowi, ale tacy którzy znajdą sie w potrzebie.
                                  • nesla Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 19:26
                                    haga, ja nawet nie zaczelam tlumaczyc i przekonywac :D zajeloby mi to duzo
                                    wiecej czasu i energii niz poswiecilam twojej wypowiedzi. Jedyne co chcialam
                                    tobie napisac to ze niepotrzebnie sobie dopowiadasz jakies historie co by sie
                                    stalo gdyby i blednie interpretujesz wybrane z kontekstu wypowiedzi dziewczyn,
                                    ktore byc moze z powodu brakow jezykowych doswiadczyly jakichs nieporozumien...
                                    I zaznaczam, ze rodzilam w szpitalu, nie musialam rodzic w domu.
                                    • tijgertje Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 20:15
                                      Ja tez rodzilam w szpitalu bo tak sobie zarzyczylam, ale jak sie pojawily komplikacje, to na ginekologa tyle trzeba bylo czekac, ze zdazylabym objechac z domu do szpitala i z powrotem ze 4 razy:-( Albo wiecej... Jezeli jeszcze kiedykolwiek bede w ciazy, to chce rodzic w domu, mimo, ze w moim wypadku wiem, ze to bedzie albo taboret, albo cesarka. Mimo wszystko chce sprobowac, bo jakby co, to do szpitala mam 10 minut, na pewno jeszcze bede czekac na lekarza:-))) A wole siedziec i czekac w domu, niz znowu prawie dobe w szpitalu, gdzie i tak nie zagladano do mnie czesciej niz raz na godzine, jak nie bylo sytuacji podbramkowych.
                                      • haganl Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 21:09
                                        eee, szkoda tej dyskusji, każda z nas myśli i tak co chce, i ma takie prawo. Nie uważam iż którakolwiek z nas ma tak na prawde prawo pouczać inne - żadna nie jest tu specjalistą, tylko mówi na podstawie swoich doświadczeń. I nie ma co kogos przekonywać, Nesla, bo jak sama mowisz u ciebie było ok i nie masz złych doświadczeń, wobec których tutajsza służba zdrowia mogłaby sie wykazać. Z moim doświadczeniem i wiedzą- nikomu nie polecałabym porodu w domu, ale tak naprawdę kogo obchodzi moja opinia? i dobrze, same decydujmy za siebie.
                                        • go.ga Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 21:39
                                          haganl napisała:

                                          > eee, szkoda tej dyskusji, każda z nas myśli i tak co chce, i ma takie prawo.
                                          Ni
                                          > e uważam iż którakolwiek z nas ma tak na prawde prawo pouczać inne - żadna
                                          nie
                                          > jest tu specjalistą, tylko mówi na podstawie swoich doświadczeń. I nie ma co
                                          ko
                                          > gos przekonywać, Nesla, bo jak sama mowisz u ciebie było ok i nie masz złych
                                          do
                                          > świadczeń, wobec których tutajsza służba zdrowia mogłaby sie wykazać. Z moim
                                          do
                                          > świadczeniem i wiedzą- nikomu nie polecałabym porodu w domu, ale tak naprawdę
                                          k
                                          > ogo obchodzi moja opinia? i dobrze, same decydujmy za siebie.

                                          No wlasnie. Najwazniejsze, ze jest mozliwosc wyboru. Jak ktos chce, to rodzi w
                                          domu, jak nie chce to w szpitalu. Chyba nie ma sie po co nawzajem przekonywac.
                                        • tijgertje Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 23:09
                                          Kazdy przezywa porod inaczej i prawdopodobnie ten sam porod przez kazda z nas
                                          zostalby opisany inaczej. Porody juz tak maja:-))) Ubaw mialam, jak slyszalam
                                          moja siostre, jej drugi porod to 2 godzinki, bez komplikacji, no przyszcz po
                                          prostu:-) Ale jak opowiadali o porodzie z jej mezem, to byl to najtragiczniejszy
                                          porod swiata:-) Mi nie wierzy, ze rodzilam 30 godzin, bo uwaza to za absolutnie
                                          niemozliwe do przezycia:-)))) Nie wiem, czy dyskusja ma sens, czy nie, moze
                                          komus sie kiedys przyda, jak zobaczy, ze na te same zagadnienia mozna spojrzec z
                                          wielu stron. Sama do konca ciazy bylam za porodem tylko i wylacznie szpitalnym,
                                          mialam takie wlasnie jak ty nastawienie, ze w razie czego tam tylko bede miec
                                          dobra opieke. Po tym, co przeszlam i zobaczylam w szpitalu wiem, ze nie mialam
                                          racji. Nie mialam zbyt duzego zaufania do poloznych, wolalam, zeby ciaze
                                          prowadzil mi ginekolog, na szczescie mam fajnego domowego, ktory mi to
                                          skutecznie wyperswadowal. Chocby sam fakt, ze wizyty u poloznej sa co 4, a u
                                          ginekologa co 6 tygodni(sprawdzalam w szpitalu, u nas tak wolasnie jest!), nie
                                          swiadczy najlepiej o poziomie tutejszej opieki ginekologicznej. JA cie haganl
                                          doskonale rozumiem, nesla miala szczescie, ze wszystko poszlo dobrze, ze mna
                                          bylo gorzej, a i tak wole rodzic w domu. Gdybym chciala rodzic w domu, przy moich komplikacjach odwieziono b mnie prosto na stol operacyjny, a tak w
                                          szpitalu trafilam na ginekologa-rzeznika, uwazajacego sie za boga i totalnie
                                          lekcewazacego moj stan. Szczescie mialam o tyle, ze spieszyl sie do innej
                                          rodzacej i nie on mnie cial i szyl. Prawdopodobnie uniknelam wielu pozniejszych
                                          dodatkowych przyjemnosci, choc i tak zawdzieczam mu niemozliwosc odwrocenia sie
                                          w lozku z bolu 2 i pol roku po porodzie. Z tego, co slyszalam, polozne sa bardzo
                                          ostrozne i przy porodach domowych nie ryzykuja, jezeli cos jest choc troszeczke
                                          nie tak. Rodzac w szpitalu w sobote, tak jak ja i tak moze sie okazac, ze
                                          lekarza nie ma w poblizu i na jedno wychodzi. Moj byl pod telefonem, ale jak
                                          przyszlo co do czego, to czekac trzeba bylo godzine z hakiem.

                                          Mysle, ze bardzo duzo zalezy od nastawienia. Ktos, kto cyzta polskie forum o
                                          ciazy na pewno bedzie miec znacznie wieksze opory przez porodem domowym-
                                          naturalnym, niz ten, co wiedze zdobywa z holenderskich zrodel i od tubylczych
                                          mam, ktore z powodzeniem kilkakrotnie rodzily w domu. Nam sie wydaje, ze ciaza i
                                          porod musza byc strasznie medycznie traktowane. Ciesze sie, ze nie mialam pod
                                          reka "usluznych" kolezanek, co by mi truly o wszystkich "niezbednych" badaniach
                                          itp. No, ale zgadzam sie z toba, kazdy ma prowo do wlasnej opinii:-) Chociaz
                                          przyznam, ze jestem ciekawa, dlaczego jestes tak przeciwna porodowi domowemu,,
                                          skoro porody w Belgii sa zupelnie inaczej traktowane niz tu. Gdybys rodzila w
                                          domu, to by wezwano karetke i zrobiono by cesarke. Przygotowania sali
                                          operacyjnej trwaja tez troche, wiec bylabys w szpitalu dokladnie na czas:-)Moj
                                          mlody tez sie zmiescic nie mogli przyplacilam uszkodzeniem miednicy. Coz, pech i
                                          tyle. A jeszcze ci powiem, ze na znieczulenia miesjscowe w wiekszosci to ja
                                          wcale nie reaguje:-( Darlam sie jak mnie cieli, zmnieczulali mnie 3 razy a i tak
                                          to nic nie dalo:-( Takie same numery miewalam u dentysty, podobnie jak moj brat,
                                          wiec widocznie taka uroda:-(
                                          Tak na wszelki wypadek, jakby ktos sie przestraszyl troche czytajac moje wywody,
                                          to ja jeszcze raz zaznaczam, ze porod wspominam jako przepiekne przezycie, jakby
                                          co, to moge sie z kims zamienic i za kogos urodzic:-))) O namiary prosze na priv...
                                          • beba3 Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 23:55
                                            Haganl!
                                            Faktem jest, ze to Ty decydujesz gdzie urodzisz swoje dziecko. Czy placisz za
                                            to czy pokryje to Ubezpieczalnia jest to drugoplanowa sprawa.
                                            Jak napisala chyba Kruszynka: jesli mialas cesarke to wg Holendrow powinnas
                                            rodzic w szpitalu. Moze przez ciecie, moze naturalnie. Nie wiadomo jak bedzie
                                            mozna. Masz wiec wskazania lekarskie i nie masz sie czego obawiac. Nikt Ci
                                            nawet _nie_pozwoli_ rodzic w domu! ;-D
                                            Co do statystyk i smiertelnosci noworodkow. Pamietam ta dyskusje i Niczego
                                            pozytywnego ona nie wniosla. Bo ze zdenerwowala kilka osob to fakt!
                                            Generalnie chodzi o to aby _Twoje_ dziecko urodzilo sie cale i zdrowe. Powinnas
                                            dbac o siebie przed zajsciem w ciaze, podczas i stworzyc dobre warunki do
                                            porodu. Potem dziecko odpowiednio odzywiac, pielegnowac, kochac... Ameryki nie
                                            odkrylam ale nie ma co patrzec na statystyki! Szczegolnie podszyte jakas
                                            nagonka czy niewiarygodne!
                                            Ja uwazam ze opcja porodu w domu jest dobra. Nie wydawalo mi sie ze jest dobra
                                            dla mnie przed urodzeniem drugiej corki i nie jestem taka pewna czy bedzie mi
                                            sie wydawal odpowiednia jesli bede miala rodzic moje trzecie (jeszcze nie
                                            poczete ;-D) dziecko.
                                            Mam wybor i przemysle sprawe nie raz i nie dwa razy. Czego i innym zycze! ;-)
                                            • andevi Re: kobieta w ciay w holandii 07.07.06, 22:48
                                              A jednak nie wszystkie tutaj mamy CUDOOOOOOOOOWNE doswiadczenie z holenderska
                                              sluzba zdrowia i nie wszystkie bezgranicznie ufamy systemowi...

                                              Jasne, ze kazda z nas ma inne, swoje, osobiste, subiektywne spojrzenie.System
                                              jak system, raz dziala, raz nie, sa wyjatki od reguly:))

                                              Mam fajnego lekarza domowego, ale tez trzeba byc madrzejsza od niego i
                                              traktowac go bardziej jak partnera we wlasnym leczeniu niz Alfe i Omege:)))
                                              W czasie upalow niesamowicie puchne, wieczorem juz doslownie nie moge stanac na
                                              opuchnietych nogach, ktore nawet w kapcie sie nie mieszcza.Nie mam czucia od
                                              kolan w dol.Dlonie tez jak balony, nie moge zacisnac. Do tego dzis czulam sie
                                              tak, jakbym miala za wysokie cisnienie, szum w uszach, bol glowy, problemy
                                              zoladkowe. Poszlam wiec do rodzinnego.I dobrze zrobilam! Grozil mi stan
                                              przedrzucawkowy, ale gdybym sama sobie o tym nie doczytala, pewnie zlozylabym
                                              wszystko na karby dolegliwosci ostatniego miesiaca i po prostu przelezala ten
                                              dzien w lozku.Dostalam prochy, opuchlizna nieco mi zeszla, cisnienie spadlo.

                                              Inna sprawa, ktorej tez sama musze pilnowac.Pare miesiecy temu, tez na wlasne
                                              zadanie, robilam badanie na toksoplazmoze.Skierowanie tez bralam od
                                              domowego.Wyniki byly negatywne, tzn. ze chora nie bylam, ale jednoczesnie
                                              odpornosci nie mam. Zazwyczaj w takich wypadkach powtarza sie badanie po trzech
                                              miesiacach.Bynajmniej, Holendrzy uwazaja tego typu badanie za kolejna fanaberie
                                              przewrazliwionej Polki...Ale przynajmniej moj domowy nie wydziwia i dal bez
                                              problemu skierowanie na kolejne badanie:))
                                              • tijgertje Re: kobieta w ciay w holandii 07.07.06, 23:09
                                                Ja tak z ciekawosci. To powtorne badanie na toksoplazmoze to co daje? Jezeli np
                                                miesiac po pierwszym sie zarazisz, to co mozna po kolejnym zrobic, zeby dziecko
                                                od tego uchronic??? Nie wiem wiele na ten temat, tylko tak dociekam na logike.
                                                Wiem, ze zakazenie w czasie ciazy moze byc bardzo grozne dla dziecka, dla mnie
                                                ma sens tutejsze postepowanie: bada sie raz, jak nie masz przeciwcial, to cie
                                                uczulaja na to, jak uniknac zakazenia. Nie wiem, czy po fakcie da sie cos
                                                zrobic??? Przeszlam swoje z cytomegalia, na ktora badana nie bylam, do tej pory
                                                nie wiem czy mam, ale nerwow sie najadlam, jak musialam czekac na wyniki badac
                                                syna, bo znalezli cytomegalie u niego, a w pierwszym badaniu nie wyszlo, czy
                                                wrodzona, czy nabyta. Mial kilka objawow wskazujacych na nabyta, wiec mozesz
                                                sobie wyobrazic...

                                                Ta opuchlizna to u mnie nawet bez ciazy normalna w czasie upalow, ale na
                                                cisnienie uwazaj. Dzwonilas do poloznej? Jezeli nie, to zrob to jutro, beda cie
                                                czesciej ogladac:-) Cisnienie dolne powyzej 90 jest juz powodem do porodu
                                                szpitalnego, jezeli sie utrzymuje wysokie. Wtedy na pewno nie musisz placic:-)))
                                                  • beba3 Re: kobieta w ciay w holandii 08.07.06, 21:20
                                                    Hm... No to ja niedoinformowana bylam. Na toksoplazmoze badanie zrobilam sobie
                                                    w Polsce _prywatnie_ czyli _platne_ przy pierwszej ciazy. Przeciwcial nie
                                                    mialam i nie pamietam czy byly powtarzane.
                                                    Wiem, ze w Holandii nikt mi nie proponowal a ja sama juz o tym nie
                                                    pomyslalam...
                                                    A na cytomegalie to radzialbym kazdemu zrobic badanie _przed_ zajsciem w ciaze.
                                                  • andevi Re: badania na toksoplazmoze 09.07.06, 18:10
                                                    Tijgertje, pytasz jakim cudem sama sie musialam dopominac? Ano takim cudem, ze
                                                    dyletantce poloznej dano jednak dyplom polozniczy i taka ma praktyke!
                                                    Co do badan, uczulil mnie na to moj wuj, ktory jest lekarzem, a ze widzial, ze
                                                    mamy kota i sporo tego talatajstwa krecilo sie i kupkalo w naszym ogrodku, no
                                                    to mnie spytal, czy sobie zrobilam przeciwciala.
                                                    Bynajmniej, o to badanie musialam tez stoczyc wojny; nie, nie robia
                                                    standardowo.Moze w wiekszych miastach, gdzie polozne sa juz obyte z
                                                    cudzoziemcami, i wiedza, ze moga byc inne standardy prowadzenia ciazy, nie
                                                    wydziwiaja tak, gdy ktos prosi o cos, co moze chocby w kilku procentach
                                                    zmiejszyc ryzyko choroby u dziecka.
                                                    Co daje powtorzenie badania? Ano, jesli jestes chora, musisz sie leczyc, po
                                                    porodzie robia tez badanie dziecku, i ono tez musi byc leczone.Inaczej
                                                    zlekcewaza. Leczenie jest bardzo proste, wystarczy antybiotyk, ktory bierze sie
                                                    regularnie. Nieleczona tokso powoduje uszkodzenie systemu nerwowego dziecka,
                                                    atakuje serce. Ryzyko zarazenia dziecka wzrasta wraz ze stopniem zaawansowania
                                                    ciazy, warto wiec sobie powtorzyc badania ok.7-8 miesiaca, jesli nie masz
                                                    odpornosci.

                                                    Wczoraj mialam juz skurcze przepowiadajace, mam rozwarcie, pojawilo sie kilka
                                                    kropelek mleka, bol w krzyzu, brzuszek opadl, glowka dziecka juz na wlasciwym
                                                    miejscu; no coz, rodzimy!
                                                  • andevi skurcze przepowiadajace 10.07.06, 15:27
                                                    Jak dlugo mozna sie meczyc ze skurczami przepowiadajacymi, zanim te wlasciwe
                                                    nastapia? Niestety, u mnie byl to falszywy alarm.Dzis bylam na kontroli w
                                                    szpitalu, maluszek trenuje zawziecie wszystkie miesnie i ssanie, jestesmy oboje
                                                    w gotowosci bojowej, ale porod jeszcze sie nie zaczal:((
                                                    Moze to i lepiej, mama z Polski zdazy dojechac, a i tak jestem trzy tygodnie
                                                    przed terminem!
                                                  • tijgertje Re: skurcze przepowiadajace 10.07.06, 18:30
                                                    Mozna, mozna... Niestety:-( U mnie przepowiadajace pojawily sie w na poczatku 7-go miesiaca, brzuch opadniety tez mialam wczesnie, maluch lezal tygodnia,i gotowy do porodu, tylko rozwarcie nie bylo takie jak powinno:-( Urodzilam 5 dni przed terminem. Kolezanka chodzola prawie miesiac z 2cm rozwarciem i ani dregnelo dalej. Jak drgnelo, to urodzila w 2 godziny:-)))
                                                    Andevi, tak czytam twoje posty i moge ci doradzic tylko jedno: Nie mysl przy porodzie o lekarzach, ich dyplomach czy kompetencjach, a tym brdziej nie porownuj z Polska. Odprez sie, mysl o sobie i dziecku. Wiem, ze to ci sie niemozliwe do wykonania, ale mimo wszystko zaufaj poloznej czy lekarzowi prowadzacemu porod. Choc wyda ci sie to niemozliwe, czesto jednak wiedza co robia i w ten sposob mozesz ulatwic prace nie tylko im , ale przede wszystkim sobie i dziecku! Powodzenia!
                              • go.ga Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 11:00
                                haganl napisała:

                                > tylko ciekawe skąd bierze sie w tym kraju jeden z najwyższych odsteków
                                śmierci
                                > noworodków?

                                Z tego co pamietam, to faktycznie Holandia miala jeden z wyzszych wskaznikow
                                smiertelnosci w Europie. Nawet troche o tym poczytalam (jakies 2 lata temu,
                                wiec nie pamietam dokladnych liczb i nie chce mi sie szukac). W kazdm razie,
                                samo patrzenie na suche liczby, bez wiedzy o tym w jaki sposb powstaly nie ma
                                sensu. Chocby taki "drobiazg", ze to co w jednym kraju figuruje w statystykach
                                jako "smierc noworodka" w innym kraju zostaloby zaklasyfikowane
                                jako "poronienie" juz wystarcza, ze porownywanie danych z tych dwoch krajow nie
                                ma sensu.
                        • beba3 Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 08:43
                          Watpie zeby Ciebie i dziecko tak cwiczyli. To ze urodzilas pierwsze dizecko
                          prze ciecie nie oznacza, ze i drugie rowniez ale sa rozne wskazania do cesarki
                          przeciez. Jezelki ktos nie ma skurczy przy pierwszym porodzie a przy drugim ma
                          to nic nie stoi na przeszkodzie ale miednica to Ci chyba sie nie poszerzy? ;-D
                          Nie masz sie czego obawiac. Przy klopotach mozesz liczyc na fachowa pomoc!
                          W mojej sali dochodzily do siebie 4 panie i wszystkie po cesarce. Jak sie mnie
                          wyptaly o moj porod: drugi, szybki, silami natury, bez znieczulenia, to widac
                          byly ze sa w lekkim (a moze i ciezkim) szoku). Co ta kobieta robi w szptalu?
                          - A, no, tak sobie przyszlam urodzic dziecie, jak w Polsce... ;-D
                          • go.ga Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 10:30
                            beba3 napisała:

                            > Watpie zeby Ciebie i dziecko tak cwiczyli. To ze urodzilas pierwsze dizecko
                            > prze ciecie nie oznacza, ze i drugie rowniez ale sa rozne wskazania do
                            cesarki
                            > przeciez.

                            Beba, z tego co wiem (ale nie jestem pewna) to jak sie mialo cesarke to nie
                            mozna juz potem rodzic silami natury.
                            • corneliss Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 11:24
                              mozna rodzic naturalnie
                              kolezanka tak urodzila w styczniu drugie dziecko
                              pierwsza ciaza zakonczona byla cesarka, bo stan dziecka robil sie juz nieciekawy
                              (ten porod byl w PL) obecny, naturalny tu w Holandii - roznica wieku dzieci 2
                              lata; taki sam przyklad - jedna moja znajoma (Holenderka) identyczny przypadek,
                              tu roznica wieku 3 lata (cesarke miala dlatego ze najpierw odkleilo sie jej
                              lozysko i mala omc by sie w ogole nie urodzila), ten drugi pord byl bez
                              najmniejszych komplikacji
                              • beba3 Re: kobieta w ciay w holandii 04.07.06, 11:57
                                Go.ga!
                                Tez pamietam taka zasade jeszcze z Polski i sprzed kilku lat. Teraz nie robi
                                sie zapobiegawczo cesarki a w razie potrzeby. J.w. miednica sie dziewczynie
                                raczej nie zmieni ale drugi porod u innej ciazowki moze przebiegac zupelnie
                                inaczej niz pierwszy. Pomijam jeszcze np ciecie 'na zyczenie' bo sie 'nie wie
                                jako to bedzie'.
                                No i w druga storone to tez dziala. tzn rodzilam dwa razy naturalnie a 3
                                dziecie moze byc przez ciecie. Kazdy porod jest inny i wszystko sie moze
                                wydarzyc...
                                Pocieszam tylko, ze im dlaej 'w las' tym latwiej. Oczywiscie to _generalna_
                                zasada. Ja juz sie nie boje porodu jak za drugim razem, nie wspominajac o
                                pierwszym. To dopier byl strach! ;-D
                                  • flucha Re: kobieta w ciay w holandii 11.07.06, 09:32
                                    A czy spotkalyscie sie z takim przypadkiem;
                                    pracuje i jestem ubezpieczona w Polsce mam Europejska Karte Ubezppieczenia(
                                    ciaza jest traktowana jako nagly przypadek, ponoc bardzo duzo kobiet z zach.
                                    Polski rodzi w szpitalach niemieckich), na ostatnie 3 mce mam zamiar przyjechac
                                    do Holandii i tam rodzic i spedzic maciezynski. Dodam, ze maz mimo , ze nie
                                    kobieta wykupil sobie pakiet ubezpieczeniowy dla rodzacych :) tak na wszelki
                                    wypadek. Oczywiscie:) chce rodzic w szpitalu.
                                    • saraanna Re: kobieta w ciay w holandii 11.07.06, 10:10
                                      Ja bym radzila ci sie dowiedziec dokladnie.Teraz sa przepisy ,ze jezeli sie
                                      przebywa w Holandii powyzej 3 miesiecy to trzeba byc zameldowanym i
                                      zarejestrowanym w IND i nie wiem czy nie trzeba wtedy wykupic holenderskiego
                                      ubezpieczenia.Poza tym dowiedz sie ,czy to polskie ubezpieczenie pokrywa wrazie
                                      czego tez kiedy nastapia np.komplikacje (czego ci oczywiscie nie zycze)i ty
                                      albo dziecko bedziecie musialy zostac w szpitalu dluzej i do jakiej kwoty.
                                      Radze sie dowiedziec tego przed przyjazdem ,zeby nie bylo zaskoczenia.
                                      • corneliss Re: kobieta w ciay w holandii 11.07.06, 10:35
                                        tak to prawda z tym zameldowaniem, bo sama musialam pojsc to zrobic, poniewaz
                                        ubezpieczyciel przyslal mi pismo o pilny z nimi kontakt, wiec dzwonie do
                                        ubezpieczalni i pytam o co chodzi, i pani mi mowi ze chodzi o moje zameldowanie

                                        nie wiem jak jest w innych miastach, ale w Hadze w przypadku pierwszego
                                        meldunku, trzeba sie zglosic na policje imigracyjna, bo teraz to oni melduja, a
                                        nie tak jak bylo wczesniej - Stadhuis, w ratuszu tylko wtedy jesli zmienia sie
                                        miejsce zamieszkania
                                        bo ja bylam podpieta pod ubezpieczenie meza i nie bylam zameldowana, teraz mamy
                                        do tego ubezpieczenia jeszcze dziecko wiec zameldowani jestesmy wszyscy :)
                                        kopie meldunku wyslalam do ubezpieczyciela bo o to prosili...
                                        • flucha Re: kobieta w ciay w holandii 11.07.06, 13:56
                                          Wiemy o tym zameldowaniu, tylko problem jest w tym, ze ponoc mam byc
                                          wymelodowana z Polski a jak ja moge wymeldowac sie w Polsce skoro jestem tu
                                          zatrudniona. Nie ma czegos takiego jak meldunek tymczasowy?
                                            • agnieszkaela Re: kobieta w ciay w holandii 11.07.06, 16:06
                                              Teoretycznie tj wg przepisow polskich mozna miec tylko jeden meldunek staly.
                                              Powinno sie wiec wymeldowac z Polski chocby tymczasowo. Ale jest to martwy
                                              przepis, nie ma jak go wyegzekwowac, ani tym bardziej nie ma za jego zlamanie
                                              kary. Problemy moga byc ewentualnie z urzedem skarbowym, ktory moze kiedys
                                              doszukac sie ze dany obywatel nie placi podatkow. Wtedy trzeba bedzie im
                                              wyjasniac, ze mimo meldunku w Polsce mieszka sie za granica itd. Z tym, ze te
                                              przepisy sa jeszcze bardziej chaotyczne i w praktyce kazdy urzednik moze je
                                              interpretowac po swojemu.
                                              • flucha Re: kobieta w ciay w holandii 12.07.06, 08:24
                                                W moim przypadku to wyglada tak, ze jestem zatrudniona w Polsce, place tu
                                                podatki, ubezpieczenie i teraz kiedy jestem w ciazy nie mam zamiaru dobrowolnie
                                                sie zwalniac ( cala kombinacja alpejska). Dziecko chcialabym rodzic w Holandii,
                                                moj maz zachowawczy Holender boi sie wszystkiego i stwierdzil, ze lepiej byloby
                                                mnie ubezpieczyc w Holandii ( co rozumiem i jestem za, najwyzej bede podwojnie
                                                ubezpieczona), ale w zwiazku z tym musze byc zameldowana w Holandii co wedlug
                                                niego jest rownoznaczne z wymeldowaniem w Polsce. A ja nie chce sie wymeldowc,
                                                bo zalezy mi na maciezynskim. Natomiast w Holandii nie mam zamiaru pracowac ani
                                                pobierac zadnych pieniedzy na dziecko dopki bede miala swoja kaske z Polski.
                                                Dla mojego Holendra jest to bardzo powolny proces przyswajania sie do takiej
                                                mysli i sytuacji, ze mozna takie cos wykombinowac, dla niego jest albo biale
                                                albo czarne.
                                                • kasia157 Re: kobieta w ciay w holandii 12.07.06, 16:33
                                                  Twoj maz ma racje. Bez ubezpieczenia tutaj bedziesz musiala wszystko placic
                                                  sama. Ciaza jest wypadkiem szczegolnym tylko wtedy jezeli nastapi spontaniczny
                                                  porod do 7- 8 miesiaca ciazy. W innym wypadku ubezpieczenie nie pokrywa kosztow
                                                  porodu, ani badan i wizyt u poloznej.
                                                  Generalnie jest tak, ze trzeba sie leczyc tam gdzie jest sie ubezpieczonym, a
                                                  ta tzw. karta E-111 pokrywa tylko (o ile) wydatki w naglych przypadkach. Do
                                                  takich ciaza nie nalezy chyba ze jak wyzej wspomnialam nastapi spontaniczna
                                                  akcja porodowa przed ukonczeniem 7-8 miesiaca ciazy
                                                  • flucha Re: kobieta w ciay w holandii 13.07.06, 09:01
                                                    Jak byłam w NFZ to nic nie mowili o tym, ze traktuja porod jako nagly wypadek
                                                    tylko do 7,8 miesiaca. Glosna jest teraz sprawa w zachodnio-pomorskim, gdzie
                                                    kobiety masowo rodza w klinikach niemieckich i NFZ musi za wszystko placic.
                                                    Mamy adres ubezpieczalni w Holandii, z ktora polski NFZ ma umowe, wiec malzonek
                                                    ma tam zadzwonic i wszystko sie dowiedziec. Ja jestem w goracej wodzie kapana i
                                                    gdyby tylko umiejetnosci lingwistyczne na to pozwolily juz bym tam z dziesiec
                                                    razy zadzwonila, ale moj maz ma czas na wszystko, dlatego tak caly czas Was
                                                    podpytuje.
                        • aaola cc? 29.07.06, 11:27
                          dziewczyny nie mam czasu przeczytać wszystkiego (mały synek:)) a byc może
                          pisałyscie już o cc Niedługo przeprowadzamy sie do Holandii i pewnie drugiego
                          malucha urodzę w NL (w przyszłości) Mam wskazania do cc (wąska miednica nie ma
                          szans na poród naturalny) Jak jest z cc w Holandii?
    • antonina63 Re: kobieta w ciay w holandii 29.07.06, 13:17
      Ja jestem szczesliwa ze nie rodzilam w Holandii tutaj nie dostaniesz o tak
      sobie znieczulenia { niby taki nowoczesny kraj}, gdybym miala wybierac
      rodzilabym napewno w Belgi moja siostra rok temu urodzila corke sami jej
      proponowali czy chce znieczulenie rodzisz tez w szpitalu to normalne oczywiscie
      jak masz zyczenie mozesz w domu tutaj jest odwrotnie
      • maxijo cc 29.07.06, 15:42
        hmm mna sie akurat zajeli:\
        - bylam pod kontrola ginekologa przez ostatni miesiac i mialam co pare dni usg,
        bo uwazali ze moje dziecko szybko rosnie
        - kilka dni przed porodem zaproponowali pobyt w szpitalu w celu wywolania ciazy
        (warunki swietne)
        - obiecali, ze nie beda na sile wyciagac ze mnie dziecka, jezeli normalny porod
        okaze sie zbyt dlugi badz za ciezki dla mnie nie beda uzywac proznosciagu i
        znajda inne rozwiazanie
        - proporosilam od razu o zzo, bez probelmu dostalam, nawet mi nie odradzali
        - w trakcie partych okazalo sie jednak, ze dziecko nie pcha sie w ogole na
        swiat i wraz z ginekologiem podjelam decyzje o cc (w zasadzie ja sama), po pol
        godziny o 19 byla przygotowana sala i personel (w niewielkim zreszta szpitalu)
        -po porodzie zostalam tydzien w szpitalu, nie zawiodlam sie na pomocy ze strony
        pielegniarek, poloznych, nie mialam problemow natury medycznej po cc

        Faktem jest ze bedac pod kontrola tutejszych poloznych marudzialam, ze czuje
        sie "niedopieszczona", panikowalam troche, bo u mnie w rodzinie byly ciezkie
        porody, prosilam o dodatkowe badania krwi; moze polozne mialy mnie wreszcie
        dosyc i chcialy sie mnie pozbyc:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka