Dodaj do ulubionych

Obowiazki rodzicow ?

18.09.06, 11:43
Moi drodzy bardzo chetnie poznam Wasze opinie na temat Co nalezy do
obowiazkow rodzicow ...coby uproscic troszke temat postaram sie strescic co
mnie w naszym kraju kochanym spotkalo .
Bedac na wakacjach w Polsce mialam okazje bawic sie na weselu ,jako wiadomo
przyjezdna oblegana bylam przez blizsza i dalsza rodzine ktora obsypywala
mnie masa pytan .Do sedna ...ja sie pytam czyzbym sholendrzala ,na mozg mi
sie rzucilo czy jednak dobrze mysle ?Slub brali ludzie dorosli moim zdaniem
gdyz oboje po 26 lat okazalo sie ze nie tylko nie czuja wdziecznosci do
rodzicow ze im to weselisko wyprawili ale nawet sa zdania ze to byl to ich
obowiazek ???! Dodam ze siostra pana mlodego pomimo zalozenia swojej wlasnej
rodziny okolo 20 lat temu wciaz jest dosc mocno wspomagana finansowo przez
owych straszych juz ludzi ,absolutnie nie czuje sie winna ,jej maz takze nie .
Probujac zrozumiec ich tok myslenia zagadalam rodzicow ktorzy maja wciaz
dwoje mlodszych dzieci ( studentow wiec wiadomo wydatki )i nie sa zachwyceni
sytuacja jednak niestety nie potrafia sobie poradzic .Wytlumaczylam ze
popelniaja straszny blad poniewaz nie dosc ze daja sie bezczelnie
wykozystywac to jeszcze zakozeniaja we wlasnych dzieciach nieudolnosc
zyciowa .
Wiec pytam co Waszym zdaniem rodzice powinni ?Ja sadze ze i owszem
wychowac ,pomoc przy uzyskaniu wyksztalcenia potomka ,do uzyskania
pelnoletnosci wspomagac takze finansowo ...ale do cholerki cale zycie na
plecach nosic ??
Obserwuj wątek
    • nesla Re: Obowiazki rodzicow ? 18.09.06, 11:55
      A co ty mona juz na przyszlosc sie martwisz? ;D
      Wg mnie rodzice maja obowiazek wychowac dziecko tak aby bylo w stanie poradzic
      sobie w zyciu samo. Niestety w Polsce realia wygladaja inaczej niz w Holandii,
      a oczekiwania naszej generacji nie roznia sie zbyt wiele od tutejszych. Moim
      zdaniem rodzice sami sa winni takiej sytuacji, jesli na nia przystaja i
      kontynuuja sponsorowanie to widocznie uwazaja ze tak jest ok, z siebie zrobili
      dawcow, a ze swoich dzieci biorcow. Ja bym sie nie wtracala w relacje rodzinne
      jako osoba postronna i nie uczylabym innych jak maja zyc. Sama mam zamiar
      zadbac o edukacje mojej corki i o wychowanie jej tak aby wiedziala czego od
      zycia chce i zeby potrafila wlasnymi silami to osiagac, zycie pokaze na ile mi
      sie to uda.
      • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 18.09.06, 12:40
        No wlasnie ja takze bede starala sie aby Fabian byl samodzielny i w zwiazku z
        tym czulam potrzebe udzielenia sie w temacie poniewaz corka o ktorej
        wspomnialam ma dwoje dzieci i niestety wychowuje je podobnie to tego jak
        zostala wychowana czyli powiela blad ,owszem mozna sie nie odzywac lub tez nie
        wtracac ale czy to w porzadku ?Wydaje mi sie ze dosc czesto ludzie poprostu
        nie widza ze popelniaja blad , nie rozumieja ,nie wiem ...nie zostali nauczeni ?
        Zreszta ja z tych co to lubia dyskutowac na trudne tematy wiec nie potrafie i
        chyba nawet nie chce milczec kiedy widze sytuacje ktore mnie niepokoja i uwazam
        ze sa niezdrowe .Nesla gdybys zauwazyla ze ktos z Twojej rodziny lub dobry
        znajomy popelnia blad powiedzialabys czy raczej bys sie nie wtracala ...tak z
        ciekawosci pytam bynajmniej sie nie czepiam :)
        • go.ga Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 10:33
          mona812 napisała:

          > No wlasnie ja takze bede starala sie aby Fabian byl samodzielny i w zwiazku z
          > tym czulam potrzebe udzielenia sie w temacie poniewaz corka o ktorej
          > wspomnialam ma dwoje dzieci i niestety wychowuje je podobnie to tego jak
          > zostala wychowana czyli powiela blad ,owszem mozna sie nie odzywac lub tez
          nie
          > wtracac ale czy to w porzadku ?Wydaje mi sie ze dosc czesto ludzie poprostu
          > nie widza ze popelniaja blad , nie rozumieja ,nie wiem ...nie zostali
          nauczeni
          > ?

          To Ty uwazasz, ze oni popelniaja blad. Dlaczego? Bo postepuja inaczej, niz Ty
          bys postepila?

          > Zreszta ja z tych co to lubia dyskutowac na trudne tematy wiec nie potrafie i
          > chyba nawet nie chce milczec kiedy widze sytuacje ktore mnie niepokoja i
          uwazam
          >
          > ze sa niezdrowe .Nesla gdybys zauwazyla ze ktos z Twojej rodziny lub dobry
          > znajomy popelnia blad powiedzialabys czy raczej bys sie nie wtracala ...tak z
          > ciekawosci pytam bynajmniej sie nie czepiam :)

          Ja w takiej sytuacji bym sie nie odezywala. A gdyby ktos mi zwrocil uwage, ze w
          nieodpowiedni sposob wydaje swoje wlasne pieniadze, wscieklabym sie. W koncu to
          ich sprawa, czy wola zafundowac dzieciom wesele czy pojechac na Majorke. To ich
          pieniadze.
          • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 11:21
            Czyli idac twoim tokiem myslenia wpajanie wlasnym dzieciom tego ze maja
            oczekiwac a nawet wymagac tego zeby inni brali odpowiedzialnosc za ich wlasne
            zycie jest normalne ?Noooo to rzeczywiscie ja postapilabym inaczej i poniewaz
            kocham swojego synka bede uczyla go szacunku do innych ludzi ,do pracy i do
            samego siebie oraz tego ze o wlasnych silach wejdzie najwyzej...

            Przyznam wiec ze gdyby moja przyjaciolka lub tez kolezanka widzac ze popelniam
            blad taktownie przemilczala gleboko bym sie nad ta przyjaznia zastanowila ...
            • go.ga Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 11:28
              mona812 napisała:

              > Czyli idac twoim tokiem myslenia wpajanie wlasnym dzieciom tego ze maja
              > oczekiwac a nawet wymagac tego zeby inni brali odpowiedzialnosc za ich wlasne
              > zycie jest normalne ?

              A oni im tak mowia?

              >Noooo to rzeczywiscie ja postapilabym inaczej i poniewaz
              > kocham swojego synka bede uczyla go szacunku do innych ludzi ,do pracy i do
              > samego siebie oraz tego ze o wlasnych silach wejdzie najwyzej...

              Bardzo daleko idace wnioski wysunelas z faktu, ze rodzice sfinansowali dzieciom
              wesele. Brak szacunku mlodych do pracy, do ludzi itd.

              > Przyznam wiec ze gdyby moja przyjaciolka lub tez kolezanka widzac ze
              popelniam
              > blad taktownie przemilczala gleboko bym sie nad ta przyjaznia zastanowila ...

              Ja wyznaje zasade, ze w pewne sprawy sie nie wtracam. Wydawanie wlasnych
              pieniedzy, wychowywanie wlasnych dzieci do takich spraw naleza.
              • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 11:48
                > Czyli idac twoim tokiem myslenia wpajanie wlasnym dzieciom tego ze maja
                > > oczekiwac a nawet wymagac tego zeby inni brali odpowiedzialnosc za ich wl
                > asne
                > > zycie jest normalne ?
                >
                > A oni im tak mowia?

                Nie wiem co mowia na co dzien natomiast slyszalam co mowili przy stole
                weselnym ,obok siedziala 14 letnia corka czyli wnuczka rodzicow wyprawiajacych
                wesele ,mysle ze 14 lat jest wiekiem w ktorym rozumie sie juz nawet dosc
                powazne tematy poruszane obok .
                >
                > >Noooo to rzeczywiscie ja postapilabym inaczej i poniewaz
                > > kocham swojego synka bede uczyla go szacunku do innych ludzi ,do pracy i
                > do
                > > samego siebie oraz tego ze o wlasnych silach wejdzie najwyzej...
                >
                > Bardzo daleko idace wnioski wysunelas z faktu, ze rodzice sfinansowali
                dzieciom
                >
                > wesele. Brak szacunku mlodych do pracy, do ludzi itd.

                Alez to nie chodzi o sfinansowanie ale o podejscie mlodych ludzi do tego faktu .
                >
                > > Przyznam wiec ze gdyby moja przyjaciolka lub tez kolezanka widzac ze
                > popelniam
                > > blad taktownie przemilczala gleboko bym sie nad ta przyjaznia zastanowila
                > ...
                >
                > Ja wyznaje zasade, ze w pewne sprawy sie nie wtracam. Wydawanie wlasnych
                > pieniedzy, wychowywanie wlasnych dzieci do takich spraw naleza.

                A ja widzac ze ktos popelnia blad mowie i juz ,nie kaze nikomu dostosowywac sie
                oraz robic inaczej ale przynajmniej w ten sposob pokazuje ze sa udzie ktorzy
                maja odmienne zdanie ...kto wie ?moze komus to juz pomoglo ;)
        • nesla Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 12:56
          Mona, wiesz to duzo zalezy od sytuacji w ktorej sie znalazlas i ktora sklonila
          cie do wypowiedzenia wlasnego zdania na temat o ktorym piszesz. Tak sie
          zastanawiam nad tymi bledami i jesli chodzi o wesela to ja bym tutaj raczej nie
          mowila o bledach ale o wyborach. Rodzicow wyborem bylo zorganizowac i zaplacic
          za wesele dzieci, a wyborem dzieci bylo zaakceptowac hojnosc rodzicow. Nie
          nazwalabym tego bledem, a juz na pewno nie smialabym nazwac tego na glos bledem
          przy mlodej parze i ich rodzicach podczas wesela (nie twierdze ze tak zrobilas,
          tego nie wiem).
          Ja wiem jaki ja mialam zgryz szykujac slub i wesele i wiem do jakich wnioskow i
          wyborow doszlismy i nawet jesli one sie nie podobaja klasycznie wychowanej
          wiekszosci (slub na plazy za oceanem bez gosci) to nie zyczylabym sobie aby
          ktokolwiek krytykowal moj wybor, a szczegolnie przyjaciolki i nazywal to
          bledem. Rozumiesz mona co probuje powiedziec? Moje przyjaciolki mialy rozne
          sluby, niektore placily same, niektore sponsorowane byly przez rodzicow ale do
          glowy by mi nie przyszlo aby im mowic, ze robia zle, ze popelniaja blad. To
          mialam na mysli piszac ze nie nalezy mowic ludziom jak maja zyc. Byc moze
          ciebie zapytano o zdanie i wyrazilas opinie, ale ja w takim wypadku staralabym
          sie jakos dyplomatycznie z uwagi na donioslosc okazji.

          Wiec co do twojego pytania: "Nesla gdybys zauwazyla ze ktos z Twojej rodziny
          lub dobry znajomy popelnia blad powiedzialabys czy raczej bys sie nie wtracala"
          to po czesci juz odpowiedzialam, a dodam jeszcze ze blad bledowi nierowny i np
          nie tolerowalabym gdyby przyjaciolka moja popelniala blad np bijac swoje
          dziecko, powiedzialabym co o tym mysle, ale ten blad ze slubem i sponsorowaniem
          to nie uwazam za blad tylko wybor. Rozpisalam sie ;)
          • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 13:27
            Alez powtarzam nie nazywam bledem tego ze rodzice zasponsorowali wesele a tym
            bardziej nie nazwalabym bledem gdy ktos wybiera szczegolne miejsce na ten
            uroczysty moment ( sama zastanawialam sie nad slubem w balonie he he )mnie
            chodzi o to ze mlodzi nie powinni wymagac od rodzicow sponsorowania ich
            zyciowych decyzji i byc moze powinnam owijac wiecej w bawelne ale jak ktos mnie
            pyta wprost czy ma racje a ja mysle nie nie ma mowie wprost ze tej racji moim
            zdaniem nie ma ...

            Tym bardziej nie zgadzam sie z tym ze majac swoje zdanie na jakis temat mowie
            ludziom jak maja zyc ,mnie zdarzylo sie juz wiele razy ze dopiero po uslyszeniu
            odmniennego pogladu od wlasnego bylam w stanie realnie ocenic sytuacje co
            absolutnie nie znaczylo ze ktos mi cos narzucal ,mysle ze decyzja i tak w koncu
            nalezy do nas samych ale jednak przydatne jest posluchac innego zdania chocby
            po to zeby zerknac na sprawe z innej strony .Zawsze zastanawialo mnie dlaczego
            niektorzy ludzie nie potrafia sie pogodzic z tym ze istnieja rozne poglady i
            ktos majac inne zdanie nie musi byc od razu wrogiem lub zyczyc zle,poprostu ma
            inne zdanie :D

            Natomiast jezeli chodzi o powiedzenie ze ktos popelnia blad ...sadze ze jezeli
            nam na kims zalezy i wazne dla nas jest dobro tej osoby a tak powinno byc w
            przyjazni jak sadze to ja jednak mowie nie tylko wtedy jak ktos bije
            dzieci ,mowie takze i w mniej lub bardziej blachych sprawach wiem ze
            powiedzialabym gdyby ktos mi bliski kupowal ciuch w ktorym mu nie do twarzy ale
            powiedzialabym takze gdyby chcial zapozyczyc sie na wesele majac w domu grzyb
            na scianach ...co nie oznacza ze oczekiwalabym dostosowania sie do swojego
            zdania na dany temat ;D
            • nesla Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 09:38
              To ja sie tez juz pogubilam. To co w takim razie nazwalas bledem mona? skoro
              nie fakt zasponsorowania wesela przez rodzicow pary mlodej? Myslalam, ze o tym
              rozmawiamy? :D
              Wiesz, jesli zaczynasz sie ludzi dopytywac co i jak nt ich decyzji finansowych
              a potem mowisz ze robia zle, albo popelniaja blad wg ciebie to co to jest jak
              nie mowienie jak zyc? Wlasnie sama oczekujesz zrozumienia do SWOICH INNYCH
              pogladow, a tego zrozumienia nie dajesz innym, ktorzy INNE nic twoje poglady
              maja.
              WIadomo, ze podyskutowac zawsze mozna, ale moim zdaniem wesele to niezbyt
              odpowiedni moment i miejsce na rozmawianie na temat finansowania tego wesela.
              To nietakt bez znaczenia kto rozmowe inicjuje, nie podejmowalabym jej,
              szczegolnie w tym miejscu w tym czasie.

              Mona, to nie jest tak ze ja sie z toba nie zgadzam, bo tez uwazam, ze najlepiej
              jest jak kazdy finansuje sie sam i osobiscie nie chcialabym wesela za ktore
              placa moi rodzice, ale rozne sa rodziny, rozne zaleznosci i kazdy niech sam
              sobie decyduje o rodzinnych finansach.

              A ty Mona masz zamiar brac slub i urzadzac wesele? tak na marginesie pytam
              tylko z ciekawosci :) A moze wy po slubie jestescie i cos przeoczylam? A co bys
              powiedziala na to gdyby twoja rodzina przyjezdzala do ciebie i zaczynala
              krytykowac fakt ze syjecie w konkubinacie? (zakladajac ze tak jest, bo tego nie
              wiem).
              • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 11:05
                Nesla my juz dawno po slubie Fabian w noc poslubna powstal ;)

                Mam czasami wrazenie ze ludzie ktorzy zaczynaja dyskutowac tak nie do konca
                czytaja wszystkie posty dotyczace tematu ...czyzbym sie mylila ?

                Wiec jeszcze raz ludzie o ktorych mowa zaczeli przy mnie rozmowe ,mlodzi byli
                niezadowoleni a sponsozy stwierdzili ze placili wiec ich wybor mnie zapytano o
                zdanie tak jest napisane wiec nie rozumiem skad wziey sie jakies domysly ze ja
                sie o cos dopytywalam lub cos lub kogos krytykowalam ?Owszem moim zdaniem
                ludzie ktorzy nie ucza swoich dzieci samodzielnosci popelniaja blad ktory sie
                na nich zemsci w przyszlosci i sytuacja weselna byla pieknym tego przykladem ...
                • go.ga Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 11:45

                  >
                  > Wiec jeszcze raz ludzie o ktorych mowa zaczeli przy mnie rozmowe ,mlodzi byli
                  > niezadowoleni a sponsozy stwierdzili ze placili wiec ich wybor mnie zapytano
                  o
                  > zdanie

                  A jakie jest Twoje zdanie? Ale na temat, czyli kto powinien byl wybrac lokal?
                  • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 11:53
                    Sadze iz wesele zostalo zle zorganizowane poniewaz widac bylo ze mlodzi oraz
                    rodzice nie dogadali sie przed weselem dokladnie przez co skozystali z
                    pierwszej lepszej okazji aby poruszyc temat ...uwazam ze jezeli mlodzi
                    zdecydowali sie ze przyjma sponsorowanie rodzicow to albo powinni byli
                    powiedziec ze sala im nie odpowiada na dlugo przed weselem lub tez przemilczec
                    poniewaz wypominanie tego na weselu to raczej lekko po czasie poprostu powinni
                    byli wszyscy usiasc wczesniej i ustalic razem tego typu szczegoly takie mam
                    zdanie .
                    • go.ga Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 11:57
                      Zgadzam sie z Toba. Na dodatek jest to konkretna odpowiedz na konkretne
                      pytanie. Natomiast cala reszta: "Wytlumaczylam ze
                      popelniaja straszny blad poniewaz nie dosc ze daja sie bezczelnie
                      wykozystywac to jeszcze zakozeniaja we wlasnych dzieciach nieudolnosc
                      zyciowa" juz bardzo wykroczyla poza temat wyboru lokalu.


                      • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 12:08
                        Go.ga ja jestem typem czlowieka ktory lubi sobie filozoficznie czasami do zycia
                        podejsc i na szczescie ludzie ktorzy mnie znaja zdaja sobie z tego sprawe takze
                        ci ktorzy zapytali mnie o zdanie ( a nie chodzilo tylko o wybor lokalu ale nie
                        chce pisac o reszcie poruszanego tematu gdyz to zbyt osobiste dla osob
                        zainteresowanych i pomimo tego ze nie sadze aby ktos tutaj wiedzial o kim pisze
                        to jednach nie uwazam za sluszne poruszanie takich tematow publicznie dlatego
                        skupilam sie na lokalu oraz sponsorowaniu tak aby troche naszkicowac temat )
                        wiec pomimo tego ze dla tych ktorzy mnie dobrze nie znaja tego typu zdania mogo
                        wydawac sie dziwne to znajomi wiedza ze to nieszkodliwe dziwactwo u mnie ;D
                • nesla Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 12:11
                  To dziecko milosci z Fabiana :)

                  Ale nie odpowiedzialas na moje pytanie: A co bys
                  powiedziala na to gdyby twoja rodzina przyjezdzala do ciebie i zaczynala
                  krytykowac fakt ze syjecie w konkubinacie? (zakladajac ze tak jest, bo tego nie
                  wiem).

                  Teraz juz wiem ze jestescie po slubie, ale pytanie bylo hipotetyczne wiec
                  mozesz odpowiedziec :)
                  • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 12:22
                    Dziekuje za pozwolenie na odpowiedz ;D

                    Wiesz Nesla mysle ze wiekszosc ludzi boi sie tego ze inni ich oceniaja i tak
                    tez zapewne jest ale ja zawsze bylam troche inna wiec bylo normalne ze ludzie
                    dosc czesto zszokowani pokazywali mnie palcami i oceniali ,moim zdaniem kazdy
                    jest taki jaki jest i ma prawo byc soba .
                    Jezeli ktos ,niewazne rodzina czy tez obcy, skrytykowal by ze zyje w
                    konkubinacie ( a kilka lat przed slubem zylam )nie dotknelo by mnie to poniewaz
                    byloby to zdanie osoby krytykujacej ,ludzie dookola sie krytykuja ale czy oni
                    sami sa tacy idealni ?Zauwazylam ze ci ktorzy maja najwiecej do ukrycia
                    najmocniej krytykuja innych ...
                    Aha oczywiscie zalezy w jakim tonie bylaby ta krytyka poniewaz ludzi zawistnych
                    nie znosze i gdybym wyczula ze ktos cos krytykuje przez zawisc to rodzina czy
                    tez nie bez klutni ale zerwalabym kontakt .
                    • nesla Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 12:32
                      Mona nie czepiaj sie slowek "dziekuje za pozwolenie na odpowiedz" ;D

                      Wiesz co, to teraz sie zastanawiam nad tym co piszesz, bo z jednej strony
                      piszesz, ze nie chcesz miec takich przyjaciol ktorzy nie mowia ci jesli
                      popelniasz blad, a z drugiej strony gdybys wyczula ze ktos krytykuje cie z
                      zawisci to zerwalabys kontakt? Dla mnie to jest troche niekonsekwentne, bo
                      skoro uwazasz sie za osobe, ktora potrafi przyjmowac krytyke i oczekuje
                      uslyszec krytyke od innych jesli takie jest ich zdanie to powinnas akceptowac
                      ich takimi jacy sa, nie?

                      Fajnie, ze wrocilas, to mozna troche pogadac tu :D
                      Nie odbieraj tego jako atak, pogadajmy sobie jak baba w ciazy z baba w ciazy ;D
              • go.ga Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 11:27
                >Mona, to nie jest tak ze ja sie z toba nie zgadzam, bo tez uwazam, ze
                >najlepiej
                >jest jak kazdy finansuje sie sam i osobiscie nie chcialabym wesela za ktore
                >placa moi rodzice, ale rozne sa rodziny, rozne zaleznosci i kazdy niech sam
                >sobie decyduje o rodzinnych finansach.

                I sa tez rozne mozliwosci finasowe rodzicow. Moim zdaniem trudno, zeby np. para
                emerytow zaciagala kredyt na to, zeby wyprawic wesele dzieciom, to jakis absurd
                jak dla mnie (ale nie powiedzialabym takim ludziom, ze robia blad). Ale jesli
                jakis Kulczyk, Gudzowaty, Krazue czy inny milioner ma ochote wyprawic weselisko
                mlodym, a w prezencie slubnym dac im mieszkanie, to niby dlaczego mialby tego
                nie robic?

                A przy okazji, ja wesela wcale nie mialam ;)
    • gosia06 Re: Obowiazki rodzicow ? 18.09.06, 12:04
      Nie sholendrzełaś! Też takie sytuacje w rodzinie zauważyłam. Mam kuzyna 40lat.
      Trójka dzieci. Ani on, ani ona nie pracują, bo za 600 zł nie będą "robić". 15
      letni syn lata z siatą do babci po słoiki z przetworami, bo mamie sie nie
      chciało robić. Potrzebowali wymienic okna to babcia wzieła na siebie kredyt. I
      się okazało, że ona go musi spłacić. Bo oni nawet sie nie zainteresowali.
      Nie rozumiem takich ludzi. Ja od 17 roku zycia na swoim, mój chłop praktycznie
      od 14. I śmiem z dumą twierdzić, że to co mamy zawdzięczamy sobie. I bardzo mi
      z tym dobrze. Sami pomagamy rodzicom. Bo u mnie w domu (w Polsce) jeszcze 2
      młodych (12 i 16 lat).
      I uważam, że jeżeli ktoś jest na tyle dorosły, żeby brać ślub i mieć dzieci, to
      musi być również na tyle dorosły, żeby sam o rodzine zadbać. Rodzice nie mają
      takiego obowiązku.
      A co do slubu: moja rodzina (kuzyni i kuzynki min) bardzo chcą żebyśmy wzieli
      ślub, bo chca na wesele przyjechać. I nie rozumieją, że ślubu nie bedzie. Albo
      po cichu w UM. nam rodzice nie zasponsorują, a ja powiedziałam, że robić
      przyjęcie dla ludzi, którzy normalnie sie nie interesują co u nas słychać, to
      strata pieniędzy. Wolę na konto odłożyć i kiedyś na prawdziwe wakacje pojechać
      a nie tylko do mamy do Polski.
      • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 18.09.06, 12:48
        Gosia :)widze ze mamy podobne zdanie na temat wlasnego wesela :))
        Przy okazji przypomniala mi sie inna historia ...znam pare ,teraz juz
        malzenstwo dziewczyna jest z Polski facet jest Belgiem .Nie przelewa im
        sie ,mieszkaja w malutkiej dziopli z grzybem na scianie ,zdecydowali sie na
        dziecko i skazali to dziecko na takie warunki zycia ...wzieli pozyczke po to
        aby wyprawic huczne weselisko w Polsce bo wiadomo trzeba sie pokazac ,szlag
        mnie trafia jak widze ludzi bez wyobrazni ,nie potrafie zrozumiec jak mozna sie
        zapozyczyc coby cos na pokaz zrobic a pozniej mieszac w zagrzybionej klitce z
        nic nie winnym maluszkiem poniewaz dlug trzeba splacic wiec mieszkania
        oczywiscie nie zmienia na lepsze ,dodam ze dziewczyna ma 30 lat wiec nie mozna
        zwalic na mlodziencza naiwnosc ...
        • ada9611 Re: Obowiazki rodzicow ? 18.09.06, 14:29
          moim obowiazkiem jest dac szczesliwe dziecnstwo moim dzieciom,mozliwosc aby sie
          mogly uczyc.a co ja oczekuje od moich,nic,sama im pomagam,i nic nie
          oczekuje.przyjecie slubne sama zaplacilam maz tak samo,wolimy dojsc do
          wszystkiego sami ,wiecej wtedy szanujesz.
          • kolor201rere Re: Obowiazki rodzicow ? 18.09.06, 22:16
            Nam rodzice na pol wyprawiali wesele bo sami tego chcieli.My nawet nie
            chcielismy przyjecia.Bylo 100osob w exkluzywnym hotelu i 3 dni zabawy!Nie
            dziekowalismy tak jak to teraz w polsce robia(kwiaty jakies piosenki pamiatki
            wierszyki podczas wesela).Powiedzielismy im dziekujemy i tyle.Zero wyrzutow
            sumienia z tego powodu bo dlaczego?Chcieli zrobic nam taki prezent a nieinny
            wiec ok.A swoim dziecia bede pomagala jak tylko bede mogla!Nawet finansowo!
            Teraz daje co moge zeby im dobrze bylo i ciagle ucze zeby rade sobie dawali.Ale
            nie wszystko jest takie kolorowe wiec gdy przyjda kiedys z jakimkolwieg
            problemem do mnie to stane na glowie a pomoge!Wierze ze rodzice pomagaja bo
            chca a jezeli tak nie jest to moze i czasami musza bo komu pomoc jezeli sie
            moze oczywiscie jak nie wlasnym dziecia??Nie powinno nikogo obchodzic kto ile i
            czy wogole komus pomaga a napewno juz tego komentowac.Moje zdanie
    • a.polonia Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 00:34
      Mona, jesli Ty sholendrzalas, to ja tez :).
      Absolutnie nie wyobrazam sobie, zeby moi rodzice, obydwoje rencisci, mieli
      zaciagac jakies kredyty, zeby wyprawic mi wesele.
      Wyprawienie wesela nie jest obowiazkiem rodzicow (imho), ale dla mnie wesele to
      w ogole kosmos, wiec chyba nie powinno sie mnie pytac o zdanie :P.
      Nawet, gdyby bylo ich na to stac, nie przyjelabym takiego "prezentu".
      Sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze im sie "nalezy".
      Ale sa tez rodzice, ktorzy uwazaja, ze powinni pomagac dzieciom, choc sami maja
      niewiele. Moja matka do tej pory marudzi, ze nic mi nie zapewnila, chociaz od
      wieeelu lat utrzymuje sie bez ich (rodzicow) pomocy i naprawde nie uwazam, zeby
      cokolwiek mi sie nalezalo.
      • corneliss Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 10:49
        to zalezy od podejscia i jakiejs chyba symbiozy rodzinej, sa tacy ktorzy chca
        pomagac, sa tacy co nie musza, a sa i tacy ktorzy musza bo wychowali sobie
        takie zalezne od siebie dzieci, co do pracy sie nie garna np. i takie dzieci
        przez cale ztcie beda miec roszczeniowa postawe do zycia 'bo im sie nalezy'

        jesli komus cos sie pozniej moze nalezec to rodzicom, za ten trud i
        finansowanie nauki i roznych mlodzienczych wyskokow
        mnie rodzice posylali na obozy, dawali kase na wyjazdy, chyba po to zeby sie
        usamodzielnic i zyc w jakiejs spolecznosci, ale zupelnnie innym przypadkiem
        jest moj brat ktory juz cwiercwiecze obchodzil i wciaz jest na utrzymaniu
        rodzicow, mimo ze pracuje, nie pytalam czy sie doklada do mieszkania, mniemam
        ze tak

        teraz mieszkajac w Holandii wspieramy czasem rodzicow chlopa mego, moi nie chca
        pieniedzy, chocbysmy im wciskali, nie oczekuje zeby mnie ktos na grzbiecie
        nosil, Tato nam czasami zalatwia w PL rozne papierkowe rzeczy i tyle.
        wesele zorganizowalismy praktycznie sami, rodzice zaplacili - jedni za ciasta,
        drudzy za muzyke i juz, zaprosilismy gosci bo chcielismy zeby z nami byli i
        bawili sie w tym dniu, poza tym co dom to inne obyczaje - jedni w calosci placa
        za wesele dzieciom inni w czesci tak jak moi, zupelnie nie bralam do glowy
        tekstu 'robcie wesele to wasz obowiazek'
        nie uwazam ze cos ma mi sie nalezec, jestem dorosla tworze wlasny dom i swoja
        rodzine, chyba jedyne co moge oczekiwac to jakies dobre slowo, a i z tym u mnie
        bywa ciezko...
    • go.ga Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 10:53
      Tez scholendrzalam, ale u mnie objawia sie to tym, ze nie lubie wscibiania nosa
      w nie swoje sprawy. Zreszta nigdy nie lubilam. Bylam na wielu weselech i w
      Polsce i tutaj, i szczerze mowiac, w ani jednym przypadku nie mialam pojecia,
      kto je finansowal, czy mlodzi, czy rodzice.
      • a.polonia Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 11:00
        Bylam na kilku weselach, zawsze u bliskiej rodziny albo dobrych znajomych i
        raczej kazdy opowiadal o tym, jak zostalo sfinansowane (pan mlody orkiestra,
        pani,mloda wodke, hehe). Ostatnio znajomy Holender, ktory mial slub w Polsce
        rzucal nawet kwotami, chociaz nie pytalam :P.
      • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 11:14
        Przyznam sie ze dosc trudno bylo mi nie wscibic nosa kiedy to siedzac prawie na
        przeciwko mlodych i majac po lewej stronie rodzicow chlopaka slyszalam rozmowy
        dotyczace w\w tematu i zostalam dosc bezpardonowo wciagnieta do rozmowy .Byc
        moze inni stwierdziliby ze to nie ich sprawa aczkolwiej ja pytana o swoje
        zdanie to wlasnie robie. Uwazam ze milczenie lub udawanie ze sie nie widzi
        problemu nie ulatwi tym ludziom w zrozumieniu gdzie tkwi problem.
            • a.polonia Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 11:34
              Ach, dopiero teraz wszystko doczytalam.
              Komentowanie takiej czy innych sytuacji nie dotyczacych mnie bezposrednio
              uwazam za niepotrzebne wtracanie sie w cudze zycie.
              Co innego, gdy ktos wyraznie sobie tego zyczy i zwroci sie do mnie o pomoc, czy
              poprosi o moje zdanie.
              Wtracanie sie do czyjejkolwiek rozmowy i udzielanie rad uwazam za nietakt.
              • ada9611 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 11:46
                jeszcze raz na ten temat,ja mysle w wiekszosci ,chyba jak wiekszosc
                holendrow.ale czy tu nie zdarzaja sie takie rzeczy?zreszta kazdy ma prawo miec
                swoje zdanie na ten temat.ale cos w tym jest,sama bylam zla na moich
                rodzicow ,gdy wylozyli sumke na wykonczenia mieszkania dla brata.ale nie o to
                chodzi,brat mial na kase ale rozwalil na przyjemnosci,no coz ,slowa dziekuje
                nie uslyszeli,jedynie jest wciaz jakby za malo dawali,.jednoco mi utkwilo w
                glowie ,stwierdzenie taty,ze on juz tylko robi dla siebie ,bo dzieci maja
                zalozone rodziny,jedynie wnuki mozna troche porozpieszczac.tu zas moja tescoiwa
                pozwala sie wykorzytywac przez reszte czlonkow rodziny i to mnie tez w oczy
                kluje.bo ja stram tylko po tescowa dzwonic ajk naprawede niemam jak
                dojechac ,a moze ona chce byc tak rozrywana ?moze troche zeszalm z tematu.
                • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 11:52
                  Ada a schodz sobie z tematu jak najbardziej :D najczesciej z takich schodzonych
                  wychodza najciekawsze dyskusje ;)
                  Mnie nie przeszkadza jak ludzie daja sie wykorzystywac bo chca i zdaja sobie z
                  tego sprawe natomiast razi mnie jak widze ze ktos wykorzystuje czyjas naiwnosc
                  lub niewiedze .
                  • corneliss Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 11:59
                    Mona, to ci rodzice tak przy stole deliberowali nad tym ile kasy wydali? czy
                    moze sobie w brode pluli i wyrzucali ze az tyle? mocno nieeleganckie...
                    mi by bylo glupio sluchajac takich wywodow, ale skoro ktos chcial poznac Twoja
                    opinie - to OK, tylko pewnie oczekiwali zupelnie innej reakcji i nie liczyli
                    sie z tym ze ktos moze miec inne zdanie i nie przyklaskuje na takie obyczaje
                      • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 12:11
                        W sumie racja rodzice podjeli sie wyprawic to wesele inna sprawa ze mlodzi tego
                        oczekiwali aczkolwiek nie sadze aby w gre wchodzilo jakies zmuszanie kogos do
                        czegos ;)
                        Tylko jakos tak mi zal sie zrobilo jak zrozumialam ze ci rodzice na glowach
                        stawali zeby to wesele wyprawic a mlodzi jeszcze nie zadowoleni byli ...
                    • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 12:08
                      Raczej zaczelo sie od tego iz mlodzi byli niezadowoleni z lokalu w ktorym
                      wesele sie odbywalo i tak rozumiesz od slowa do slowa ,bynajmniej nie klotnia
                      aczkolwiek lekka wymiana zdan no i w koncu zapytali mnie kto ma racje ...moim
                      zdaniem racji nie mial nikt poniewaz mlodzi liczac sie z tym ze sa sponsorowani
                      powinni przynajmniej nie okazywac niezadowolenia wiedzac ile to wszystko
                      kosztowalo ich rodzicow lub sami wszystko zorganizowac ,natomiast rodzice
                      powinni zdawac sobie sprawe ze nadskakujac dzieciom cale zycie i podejmujac za
                      nie co wazniejsze decyzje wychowaja ludzi nieudacznikow ktorzy cale zycie beda
                      winnych szukali wokol siebie ale nigdy w sobie poniewaz nie beda rozumialy (
                      lub tez chcialy zrozumiec )ze to oni powinni decydowac za siebie i ponosic
                      odpowiedzialnosc za wlasne zycie.
    • anja0123 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 13:15
      Nie sholendrzalas, bo Holender(ka) nic by w tym przypadku nie powiedzial(a) (na
      zasadzie 'iedereen moet het zelf weten'). Moim zdaniem to sprawa tej rodziny.
      Masz prawo do wlasnego zdania (i ja je nota bene podzielam), ale po co je
      wyglaszac? Nikomu nic do tego...
        • dada32 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 14:22
          mona uważam podobnie jak ty ze jestem dorosla i powinnam liczyc na siebie.
          ale co do wesel to sa rozne sytuacje moze mlodzi chcieli wesele w innym lokalu
          z mniejsza liczba gosci -glownie przyjaciolmi- a rodzice powiedzieli ze tak nie
          moze byc bo rodzina sie obrazi i koniecznie trzeba zaprosic ciotke x jaej
          barata i kuzyna tego brata ktorych mlodzi nie widzieli na oczy nigdy ale
          rodzice sie uparli ze trzeba bo inaczej rodzina sie obrazi. nie wiem jak bylo
          ale mogly byc rozne powody mlodzi mogli byc wkurzenie i nie okazywac
          wdziecznosci tylko w chwili wesela bo obsluga sie nie sprawdzala ale przeciez
          przed czy po weselu mogli okazywac wdziecznosc tego nie wiesz.
          wydaje mi sie ze rodzice mlodych swoje przezyli i maja wiekszy bagaz
          doswiadczen niz ty. wydaje mi sie ze jako osoba znacznie mlodsza nie powinnas
          dawac rad w tesprawie. jak twoje dzieci beda w wieku mlodych to co innego -
          bedziesz miala wieksze doswiadczenie. kazdy chowa swoje dzieci po swojemu ile
          rodzicow tyle metod. ja przyzanje ze zaczynam rozumiec z kazdym rokiem lepiej
          moich rodzicow i ich sposob wychowania mnie.
        • a.polonia Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 14:33
          Mona, w pierwszym poscie napisalas:
          "Probujac zrozumiec ich tok myslenia zagadalam rodzicow ktorzy maja wciaz
          dwoje mlodszych dzieci ( studentow wiec wiadomo wydatki )i nie sa zachwyceni
          sytuacja jednak niestety nie potrafia sobie poradzic"


          No to jak to bylo, zapytali Cie o zdanie, czy sama zagadalas?
          Bo dla mnie to ogromna roznica.
            • go.ga Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 15:39
              mona812 napisała:

              > Rodzicow zagadalam bynajmniej nie na temat tylko tak ogolnie aby sie
              zorietowac
              >
              > jakie maja podejscie do zycia a pytanie kto ma racie zadano mi troche
              pozniej .

              Przyznam, ze juz sie pogubilam w tym wszystkim. Dziwne wesele, mlodzi skarza
              sie gosciom na lokal, rodzice najpierw za wesele placa a potem pytaja sie
              gosci, czy mieli racje itd. Juz nic z tego nie rozumiem.
              • kolor201rere Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 16:27
                go.ga podzielam twoje niezrozumienie:/.W zyciu sie nie spotkalam by na weselu
                mowiono cos takiego a i wogole zeby poruszano tematy dlugie jak rzeka:/no chyba
                ze zabawa beznadziejna i nudzi sie goscia ale serio nie bylam nigdy na takim
                weselu!Tam sie trzeba bawic usmiechac zartowac i balowac a nie wnikac kto co
                jak z kim dlaczego itp....och nudne okrutnie!Nam kasy nikt nie daje sami
                utrzymujemy swoja rodzine a jak trzeba pomocy nam albo od nas to nie narusza
                sie kredytow!Jadac gdziekolwieg zawsze cos zawoze.Mama tak robila,robi i bedzie
                robila taki harakter a my 3siostry wynioslysmy to z domu.I np.siostrzencowi
                ostatnio kupilam skrzypce za 700zl bo bardzo chcial a siostra wlasnie basen
                wybudowala i kasy nie miala.Pojechalismy-prezent drogi ale ile mial radosci:)))
                mnie to cieszy wiec rozumiem rodzicow jak bardzo sie ciesza widzac radosc swych
                dzieci.Zboczylam hehhe...ale chcialam dodac ze prezent za 700zl to nie drobiazg
                i wcale nie musialam tak jak dla rodzicow 20.000czy ile tam teraz wesele tez
                nie musieli ale chcieli.Phhhi no i co w tym takiego dziwnego????????i na koniec
                dodam jak to sie w podstawowce mowilo:Zal dupe sciska;)))?!
                • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 17:10
                  Czy ty kolor z tym zalem z dupie to do mnie ?Bo jezeli tak to trafilas jak lysy
                  grzywka i bardzo cie prosze zanim podejmiesz dyskusje przeczytaj ze
                  zrozumieniem co jest napisane w poprzednich postach a dopiero pozniej oceniaj
                  ludzi i sytuacje .
              • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 19.09.06, 17:03
                Bo ja pewnie jak zwykle zbyt mocnych skrotow myslowych uzywam ;D
                Nie bylam jakims tam sobie gosciem tylko bliska rodzina wiec bynajmniej nie
                krepowali sie przy mnie rozmawiac miedzy soba ,to nie tak ze zalili sie
                wszystkim gosciom dookola ...to samo rodzice nie latali i nie pytali sie przy
                stolach na prawo i lewo czy dobrze zrobili stwierdzili tylko ze skoro
                sponsorowali to mieli prawo wybrac lokal .
                Wogole to nie istotne jest kto komu sie zalil tylko zaistniala sytuacja a
                mianowicie czy to normalne ze mlodzi wymagaja od rodzicow takiego a nie innego
                zachowania w danej sytuacji ?Mnie wydalo sie to nie normalne a uz wogole jak
                zobaczylam ze oprocz wymagan sa takze zale .
                • agatamaria1 Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 11:50
                  Przeczytalam cala dyskusje i doszlam do wniosku ze to ja jestem sholendrzona w
                  100%. Podzielam Twoje zdanie zdanie Mona - to smieszne albo smutne ze starsi
                  rodzice (zakladam nie milionerzy) wszystkie swoje oszczednosci pakuja w wesele
                  a Mlodym wydaje sie to naturalne tak samo jak wymagane jest od polskich babc
                  ze beda sie opiekowale wnukami na kazde zawolanie (tak jakby nie mialy/mieli
                  swojego zycia/planow/hobby)No coz... blad pewnie lezy w wychowaniu.
                  Z drugiej strony wiem ze nawet zapytana o opinie odpowiedzialabym mgliscie ze
                  to zalezy bla, bla i czym predzej zmienilabym temat rozmowy - w kierunku jak to
                  sie wesele udalo jaka suknia piekna, panna mloda cudna, ciasto dobre itd itp.
                  Bo koniec koncow wyszlabym z zalozenia ze ich opinia w gruncie rzeczy ich nic
                  nie obchodzi bo jezeli by ochodzila zapytali by wczesniej, ze to nie miejsce i
                  czas zeby sie dac sprowokowac do takiej szczerosci i koniec koncow to co mysli
                  tak czy tak niczego nie zmieni... wesele w toku, pieniadze wydane...
                  Pozdrawiam, A.
                  • mona812 Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 12:00
                    No i wlasnie to najbardziej mnie w sytuacji razi iz mlodzi stwierdzili ze im
                    stanowczo sie nalezy zasponsorowanie wesela ,od wielu lat w Polsce nie mieszkam
                    dosc czesto jezdze ale raczej zalatwiam wtedy mase spraw wiec nie zawsze jest
                    czas aby usiasc i ot tak sobie pogawedzic o wszystkim i niczym i tutaj wlasnie
                    chcialam zorietowac sie jaki poglad na ten temat maja inni , tym bardziej ze
                    dosc pokazna grupa tutaj zaglada jak sadze wiec temat mogl sie ciekawie
                    rozwinac ...szkoda ze czasami zwykly temat przeistacza sie w wytykanie komus
                    czegos zamiast zwyklej wymiany pogladow .
                    • go.ga Re: Obowiazki rodzicow ? 20.09.06, 12:29
                      Mona, tak juz na koniec, bo zaraz zmykam.
                      Zgadzam sie, ze oczekiwanie, ze rodzice beda wszystko sponsorowac albo
                      oczekiwanie od babc, ze beda nianczyc wnuki to pomylka. Ale faktem jest, ze
                      wielu rodzicow chce zafundowac dzieciom wesele i wiele babc chce zajmowac sie
                      wnukami. Nie maja takiego obiazku, tu sie zgadzam. Ale jesli jakiejs babci
                      sprawia przyjemnosc nianczenie wnuka, to jej sprawa i nie nioslabym takiej
                      babci kaganka oswiaty mowiac jej, ze daje sie wykorzystywac. Zakladam, ze
                      dziadkowie do niczego nie sa zmuszani sila.
                      A te wesela, to odzielny temat. Czasem jest tak, ze mlodzi wcale nie marza o
                      weselu (lub szkoda im pieniedzy) a to rodzicom bardziej zalezy, zeby to wesele
                      sie odbylo. Najlpiej huczne, zeby cala wies jeszcze kilka lat pozniej o nim
                      mowila. A wracajac do finansow, to w Polsce nie jest tak, ze wesele i tak sie
                      musi "zwrocic" ;-), tzn. trzeba wlozyc do koperty tyle, ile kosztowalo miejsce
                      od pary lub kupic prezent za minimum taka kwote? Inaczej bedzie sie po weselu
                      obgadanym?
                      • beba3 Re: Obowiazki rodzicow ? 25.09.06, 16:25
                        go.ga napisała:
                        A wracajac do finansow, to w Polsce nie jest tak, ze wesele i tak sie
                        > musi "zwrocic" ;-), tzn. trzeba wlozyc do koperty tyle, ile kosztowalo
                        miejsce
                        > od pary lub kupic prezent za minimum taka kwote? Inaczej bedzie sie po weselu
                        > obgadanym?

                        Nie wiem czy obgadanym ale jak baralm slub 6 lat temu i szukalam w necie
                        informacji wszelakich na temat mnie interesujacy, to znalazlam m.i. taka
                        infrmacje. Wtedy bardzo ogolny koszt za jedna osobe w restalracji wynosil ok
                        100PLN i taka tez kwote podawano jako minimum na prezent. Obojetnie czy to
                        bedzie koperta czy upominek. Oczywiscie jezeli kogos nie stac to mniej. Rodzice
                        chrzesni zdecydowanie wiecej itp. Sa tradycje i zwyczaje ale oczywiscie zawsze
                        mozna zrobic tak jak sie uwaza.
                        Jeliby wszyscy zaplacili po 100 od pary to i tak byloby znacznie mniej. Liczac
                        nawet od osoby... Jest cala masa innych oplat: od papierkow i wszelkich
                        organizacyjnych rzeczy w kosciele czy Urzedzie, zaproszenia, po stroje dla
                        modej pary, obraczki, buty, fryzjer, kosmetyczka itp, kwiaty, wreszcie cena od
                        osoby za miejsce przy stole, dodatkowo napoje i wodeczka, zaporowa cena za kawe
                        i herbate (to taki kruczek restalratorow!), muzyka obojetnie czy na zywo czy
                        oplacenie DJ, smaochod do slubu, jakies taxowki, czasmi jeszcze miejsce do
                        spania, fotograf na slubie i weselu, Videofilmowanie, fotograf w studiu i
                        pewnie jest tego jeszcze troche... ;-)
                        Jesli wesele sponsoruja rodzice to musza sobie doliczyc nowe ciuchy dla siebie.
                        Jak sie juz czlowiek zdecyduje i pomysli troche o zalatwianiu tego to mozna sie
                        zrazic zdeczko!
                        Jelsi wesele sponsoruja rodzice a mlodzi dostaja prezenty to faktycznie mlodzi
                        sa w dobym pod wg finansowym ukladzie. Wychodza na plus. Jesli rodzice zgodzili
                        sie zfinansowac wesele tak jak finansowali chrzest, komunie Sw itp to ok ale
                        nie uznalabym tego za ich obowiazek a bardzo mily i kosztowny gest i za to bym
                        im byla wdzieczna. Natomiast wszelkie wybory co do organizacji wolalabym
                        podejmowac sama.
                        Slyszlam o ukladzie typu: dzieci kochane macie tu $$$ i robcie sobie co
                        chcecie. To jest nasz prezent na Wasza 'nowa droge zycia', czy przeznaczycie to
                        na wesele czy na wplate na mieszkanie itp Wasza sprawa ale to jest nasz prezent
                        i to ostateczna kwota.
                        Zreszta przykladow jest cala masa. Nie to zebym tak na wesela biegala, a szkoda
                        ale 'ludzie gadaja' a slub i wesele to fajny temat na pogaduchy. Nawet na
                        weselu i przy wodeczce...;-D
                        Slyszlam juz takie rozmowy gdzie ludzie rozmawiali ile ktos dal i ze to za malo
                        bo jest bogatszy i generalnie jakies niezadowolone glosy. Slyszlam tez sporo
                        narzekan na sale, menu, DJ, jedzenie, wodke itp
                        O braniu kredytu aby komus kupic prezent slubny slyszalam i mna wstrzasnelo.
                        Osoba ktora sobie od ust odejmuje a bierze kredyt aby dac w prezencie komus tam
                        z rodziny aby nie wypasc zle w ich oczach... Szkoda mi tej osoby bo glupia nie
                        jest ale gdzie sens, gdzie logika?
                        Jak uslyszlam o tym to mi sie twarz wydluzyla ze zdziwienia i moze dobrze, ze
                        nie bylo tej osoby bo chyba nie potarfilabym zapanowac nad mimika. Nie
                        skorzystalam tez z pierwszej okazji i nie poruszlam tematu. Dla mnie nie ma
                        problemu.
                        Co innego jesli ktos by sie mnie zapytal. Co innego jesli chcialby sie mnie
                        poradzic czy otrzymac pochwale za poswiecenie.
                        Krytyke tez znosze, mniej lub bardiej dzielnie ale zawisci niecierpie. Czasmi
                        to wychodzi z czlowieka a nalezy pamietac ze sie udziela, jest zarazliwe i dla
                        swojego zdrowia psychicznego nie nalezy sie takimi ludzmi otaczac.
                        Mona!
                        Mam bliska rodzine z Twoich stron z ktora nie jestem zwiazana a wszystko przez
                        wlasnie takie uklady. To jest bardzo toksyczne. Czesto tez bylam podpytywana co
                        sadze i to jest pulapka. Wtrynia Cie w ocenianie, chcesz byc uczciwa i koniec
                        koncow zrazasz do siebie obie strony. Na takie pytanie chyba nie ma jasnych
                        odpowiedzi.
                        Przesledzilam Wasz rozmowe i wlasciwie to zgadzam sie niemal ze wszystkimi.
                        Jest tylko kilka niescislosci co do szczegolow ale generalnie wiekszosc mysli
                        podobnie.
                        A moj Tesc zawsze powtarza swoja niesmiertelna teorie o wedce i rybach.
                        On kupil swoim dzieciom wedke aby mogly samodzielnie lowic ryby. Inwestowal w
                        ich edukacje i hobby i nie wyobraza sobie, ze wychowalby dzieci ktore bedac
                        pelnoletnie i posiadajace wlasne rodziny zwracalyby sie do niego ustawicznie o
                        pomoc.
                        Moi rodzice raczej sa z tych co to maja malo rybek ale sie i tak dziela i
                        ciezko im odmowic ale trzeba, rady nie ma! Choc przyznaje, ze to kuszace! ;-)
                        Ja chcialabym jednak aby moje dzieci byly samodzielne. Z przyjemnoscia im
                        pomoge i tez czekam na wnuki ale nie cierpie postawy egzekwujacej. Mam nadzieje
                        nie wpasc w taki uklad.
          • mona812 Re: Apropos slubow :D 20.09.06, 12:27
            Dziekuje ,dziekuje tak sie zastanawiam bo troche na temat co robicie zeby
            utrzymac te iskry w malzenstwie ?Ja troche ostatnio nic nie robie bleeeeee
            poniewaz wieczny debet czasowy wiec wiadomo ale tak sobie wykombinowalam ze
            fajnie byloby postawic jakies naczynko ozdobne z wydrukowanymi pozycjami
            luzkowymi ,takimi ciekawymi i od czasu do czasu zalosowac jedno z nich :DDD
            tylko kurcze nigdzie nie moge znalezc szkicow takich pozycji ,poszwedalam sie
            po roznych stronach i owszem znalazlam troche zdjec ( nawet ruchomych ;P ) ale
            caly ink zuzyje nim to wydrukuje :((Moze ktoras gdzies ma przypadkiem
            zachowane ?
            • andevi Re: Apropos slubow :D 21.09.06, 21:48
              nam wesele wyprawila wspolnota religijna, w ktorej jestesmy, byl to ich prezent
              slubny dla nas, ok.100 osob.Rodzice przyszli na gotowe, jako goscie, nie latali
              wokol innych gosci, nie charowali w kuchni i nie robili za kelnerow.Wszystko
              organizowalismy sami.
              A co do pomocy finansowej,to owszem, moja mama robi mi co pol roku
              paczki.Kupuje np rzeczy w ciuchlandach, obrusy, posciel, reczniki, ciuszki dla
              malego.Mieszkamy u tesciowej, ale placimy swoj udzial w czynszu, ona robi
              zakupy domowe, wiec tu jestesmy zalezni finansowo, choc na dobra sprawe
              moglibysmy sie uniezaleznic od jej kuchni.Ale to jej punkt honoru, by synusia
              karmic, i wielkie wojny byly juz o to, bysmy mogli sobie chociaz sami gotowac z
              tych produktow, ktore ona przyniesie.
              • beba3 Re: Apropos slubow :D 24.09.06, 12:36
                No dobra! Juz nie mam czasu bo dzieci wzywaja i zostawie sobie ten watek na
                deswrek na potem ale po przeczytaniu pierwszego wpisu:
                Moja mama pochodzi z tych samych storn co Ty i dokaldnie tak to wyglada.
                Calopokoleniowa odpowiedzialnosc i finansowa i mentalna. Wszyscy o wszstkich
                wszystko wiedza a nawet jeszcze wiecej! ;-) Wtykaja nos w kazdna sprawe.
                Mi najogledniej to nie odpowiada. mas swoje zycie, stworzylas swoja
                wlasna 'komorke'spoleczna i musiasz o siebie sie troszczyc! Oczywiscie jak masz
                problemy to najbardziej oczywiscte ze udajesz sie do rodziny, do przyjaciol itp
                ale t tez zaezy. Moj dumny maz woli poprosic o pomoc znajomych niz rodzine aby
                nie czuc sie zobowiazany i miec to zapisane do konca swoich dni. Woli byc
                niezalezny.
                Sprawa wwesel to zupelna inna broszka. W Polsce to tradycyjnie sponsoruja
                rodzice ale w Holandii to nie jest juz tak. To samo z prezentami. W Polsce
                minimum to zwrot za talerz w restalracji a w Holandii symbol.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka