Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze

23.03.07, 15:16
Bosz, jaki mily byl, gadalismy ze 40 minut, az sie babki w poczekalni na mnie
dziwnie gapily jak wyszlam :P. Juz mialam go zmieniac, ale chyba dam mu
jeszcze jedna szanse :P. W kazdym razie "wymusilam" na nim cytologie
(oczywiscie powolujac sie na problemy, ktore mialam jeszcze w Polsce, nie ma
letko :)), pogadalimsy o tabletkach, o upadajacym morale dzisiejszych
nastolatek :P. A, i jeszcze wymusilam, zeby wymaz robila mi kobitka, wiec
umowi mnie z jakas swoja kolezanka po fachu, mily byl, ale to nie zmienia
faktu, ze oblesny :).
    • efkamarchefka2 Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 23.03.07, 18:55
      Pola, wspolczuje!
      moj lekarz co prawda to kobieta i to bardzo sympatyczna, ale praktyke prowadzi
      w spolnie z facetem. i tak sie zlozylo, ze zapisalam sie, umowilam na intake
      gesprek, ide - a tam facet. oblesny! beznadziejny! w zyciu nie dalabym mu sie
      dotknac! jeszcze raz mowie (a wlasciwie maz, bo ja nie mowie po holendersku, a
      ten gosc nie uznal za stosowne zwracac sie do mnie po angielsku. w ogole nie
      uznal za stosowne zwracac sie do mnie), ze chcialam do kobiety. a on pyta -
      patrzac na mojego meza i mowiac stale do niego - czy mam jakies uprzedzenia do
      mezczyzn. dotychczas nie mialam, ale teraz mam. i to ogromne! gdyby to byl
      jedyny lekarz w promieniu 100 km, to i tak nie poszlabym do niego. brrr!
      obrzydzenie mnie trzesie na samo wspomnienie.
      Pola, a Ty musisz do niego chodzic? nie mozesz zmienic?
      • a.polonia Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 23.03.07, 19:06
        Efka, czy Ty przeczytalas mojego posta, toc mowie, ze calkiem ok bylo :)).
        I wlasnie jak kiedys chodzilam z moim M. to bylo jak u Ciebie, gadal wlasnie z
        nim a nie ze mna. I byl nieprzyjemny. A teraz calkiem fajnie nam sie gadalo,
        ale powiedzialam mu jasno, ze zycze sobie, zeby cytologie robila kobieta, a on
        sie na to zgodzil. Chociaz tak na dobra sprawe mam niezbyt fajne doswiadczenia
        z kobieta gin'em, o niebo lepszy byl facet w Polsce.
        Na razie nie bede zmieniac, zreszta, jak zmienie, to jaka mam pewnosc, ze mi
        sie lepszy trafi? Nie znam nikogo, kto by byl super zadowolony ze swojego
        lekarza, wiec tak ryzykowac w ciemno tez nie chce...
        • efkamarchefka2 Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 23.03.07, 19:48
          no tak, ale na koncu powiedzialas, ze byl oblesny, no to ja sobie juz tak
          uproscilam:-)
          pewnie tak, pewnie nigdy nie ma gwarancji, ze po zmianie bedzie lepiej. jestem
          tu dopiero 5 miesiecy, wiec nie mam jeszcze wielu doswiadczen. zawsze jednak
          wole kobiete. no i dotychczas jak mi lekarz nie odpowiadal, to zmienialam.
          tylko, ze to bylo w Polsce, a tutaj ...
          na szczescie pani doktor trafila sie fajna. i mimo, ze ja malo rozumiem mowila
          do mnie, nie do meza. to mnie bardzo ujelo.
          pozdrawiam
          • nesla Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 23.03.07, 20:27
            A ja bym sie nie dala zwiesc i i tak szukalabym innego lekarza. Moj poprzedni
            nie byl oblesny co prawda, ale mnie zaniedbywal i nawet czasami bylo ok, to
            innym razem wychodzilam od niego wsciekla z poczuciem ze jestem hipohondryczka
            (a nie jestem). Po zmianie praktyki jestem super zadowolona, zapewniam cie Pola,
            ze SA fajni lekarze.
        • tijgertje Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 23.03.07, 23:40
          Nie znam nikogo, kto by byl super zadowolony ze swojego
          > lekarza, wiec tak ryzykowac w ciemno tez nie chce...

          Jak to nie znasz??? Przeciez ja jestem super zadowolona ze swojego domowego!
          O ile do niego ide, bo nie zawsze jest, jak mi go akurat trzeba, ale zlego
          slowa na niego powiedziec nie moge. I on to tak sam z siebie, nawet go
          specjalnie tresowac nie musialam:-) Moj slubny za to ma cos z karkiem, dzisiaj
          sie otwarcie przyznal, ze gdyby nie moje wskazowki, to by go zupelnie inaczej
          traktowali:-) Zobaczymy jak sobie z neurologiem poradzi, hehe...
    • a.polonia Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 24.03.07, 16:18
      Dziewczyny, ja nie twierdze, ze NIE MA dobrych lekarzy. Poza tym - jakie waszym
      zdaniem lekarz musi spelniac kryteria, zeby mozna go bylo nazwac dobrym?

      Tijger - a co mi po tym, ze Ty masz dobrego lekarza? Jakos mi sie nie usmiecha
      tam do Ciebie dojezdzac :))) Chodzilo mi o najblizsze otoczenie i okolice.
      • beba3 Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 31.03.07, 19:20
        Jesli chodzi o gina to mi odpowiadal wlasnie facet. Tzn na poczatku odrobine
        sie krepowalam ale mial bardzo profesjonalne podejscie i to mnie uspokajalo. To
        byl moj drugi lekarz. Pierwsza to byla kobitka juz przed emerytura i mnie
        bardzo meczyla. Badanie wewnetrzne u niej _bolalo_! Byla nieczula, malomowna,
        cierpka i dobrze ze na ta emeryture sie doczlapala!
        To oczywiscie w Polsce. W Holandii mialam kobitke, w wieku srednim, energiczna
        i komunikatywna. Inna sprawa ze czasmi sie dziwila slyszac moje 'rewelacje' a
        szczeka jej opadla jak zobaczyla ile lekarst moje dzici braly prz zapaleniu
        oskrzeli i pluc oraz alergii. ;-) Szok biedna przezyla!
        Lekarz powinnein sluchac i sznowac pacjeta, byc otwartym na to co sie do niego
        mowi. Stawiac trafne diagnozy i dobierac leki. Dawac potrzebne skierowania a
        nie obiecywac 'ze jak sie nie poprawi za jakis czas...'
        Zewnetrznie nie powinnien byc oblesny ale szlenie przystojny nie musi. ;-)
        No chyba ze gin! Co w Holandii na jedno wychodzi: domowy to jak gin. ;-)
    • a.polonia Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 11.06.07, 13:55
      Dziewczyny, zmienilam jednak lekarza, poszlam do przychodni, ktora mam pod
      nosem i zapisalam sie. Przyjmuje tu trzech lekarzy, wybralam kobitke (nie znam
      jej, ale chyba gorsza moj poprzedni nie bedzie). No i dopiero jak dostalam
      informacje na papierze, to doczytalam, ze ona jest huisarts in opleiding i nie
      wiem czego sie spodziwac. Jak sie zapatrujecie na to, a moze macie jakies
      doswiadczenia? Wiem, ze lekarz lekarzowi nierowny, ale chetnie poczytam sobie,
      co o tym myslicie.
      No i jeszcze zadzwonilam do mojego juz bylego huisartsa i kazali mi w srode
      przyjsc, zeby odebrac moje papiery. To normalne jest? Myslalam, ze poczta
      przesylaja :/.
      • martaj7 Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 11.06.07, 14:30
        Dla mnie to by plus byl. Entuzjazm, mlodosc, dostep do najnowszej wiedzy i
        swieze spojrzenie. Jeszcze brak rutyny, i liczylabym na prawdziwe badanie a nie
        tkwienie z nosem w monitorze kompa...Ale to przeciez nie musi byc osoba bez
        doswiadczenia przeciez, no nie? To moze byc np lekarz innej specjalnosci, ktory
        teraz postanowil odbyc taki staz...Tak mi sie wydaje.
        Acha i czy ona samodzielnie przyjmuje? U nas jedna HAIO jest ale przyjmuje
        razem z normalnym huisartsem, a przynajmniej wszystko z nim konsultuje.
        • a.polonia Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 11.06.07, 14:39
          Tam jest w sumie trzech huisartsow (plus psycholog, fizjo i maatschapelijk),
          ale kazdy ma wlasne dyzury. Umowilam sie na przyszly tydzien, zdam relacje :)
          • tijgertje Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 11.06.07, 20:15
            Pola, ja mysle, ze stazystka moze byc lepsza, jak lekarz z 30-letnim
            doswiadczeniem:-) Tym bardziej, ze stazysta jest pod opieka ktoregos domowego
            (nie kazdy ma uprawnienia), w razie watpliwosci musi sie z nim skonsultowac.
            Roznie to bywa, tak samo jak z lekarzami. Mielismy jedna taka, co olewala
            totalnie, bo wszystko samo mialo przechodzic, w ubieglym roku, do lutego teraz
            byl taki fajny rudzielec, facet chcial mi wciaskac leki, o ktore nie tylko nie
            prosilam, ale wiedzialam, ze moge sie bez nich obejsc. Stazysci sa pod opieka
            mojego lekarza, rudzielec kilka razy konsultowal sie z nim, np jak mialam
            konska dawke lekow na zoladek przez miesiac. Teraz jest jakas kobitka znowu (bo
            stazysci zmieniaja sie co roku), maz u niej byl, podobno symatyczna, ale
            nieszczegolnie napalona do siania lekami na prawo i lewo. Ja jak nie mam nic
            pilnego, to juz sie tylko do swojego domowego umawiam, facet pamieta kiedy z
            czym bylam, wiec mam jakas ciaglosc leczenia.
            Pojdziesz, to zobaczysz co i jak, ja zaliczylam wizyte 2 tygodnie temu, dzisiaj
            bylam po nowe recepty (jakas alergia skorna mnie meczy, fuj), jutro kciuki
            prosze trzymac, bo o 14,15 beda mi wycinac migdalki, jak dobrze pojdzie, t w
            srode przed poludniem powinnam byc w domu, w poniedzialek znowu do domowego
            wycinac pieprza podejrzanego (w ksztalcie serca w bardzo intymnym miejscu:-( ),
            potem mam sie umowic na powtorke cytologii, robilam wPolsce ostatnio, wyszlo
            dobrze, ale lekarz tu kazal (bez pytania!) powtiorzyc na wszelki wypadek:)
            Pola, jakby co, to zawsze sie mozesz w tutejsze okolice przeprowadzic, pozycze
            ci mojego lekarza. Chalupki tansze niz w wiekszosci Wiatrakowa:-)
            • anitax Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 11.06.07, 21:10
              Ja bym zdecydowanie wolala chodzic do lekarza z doswiadczeniem niz do stazystki,
              ktora bedzie sie na mnie uczyc. Choc z drugiej strony moze byc jeszcze
              nieskazona przez system, wiec jest szansa, ze zamiast jasnowidzenia bedzie sie
              starala postawic diagnoze. Na jakies lepsze leki jednak bym nie liczyla, tu jest
              chyba powszechny program minimum.
              Zycze Ci zebys byla tak zadowolona jak Tijgertje.
              • a.polonia Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 18.06.07, 10:54
                Dziewczyny, bylam dzisiaj u nowej i okazalo sie, ze to kobitka tak po 40tce,
                wiec chyba raczej nie studentka-stazystka :).
                Wymaz mi zrobila od reki, na miejscu (najpierw zapytala czy chce sie umowic na
                nowy termin czy chce od raz).
                I jeszcze sie pytala, czy prosilam mojego poprzedniego lekarza o uitstrijkje,
                wiec mowie, ze tak. A ona: i co? Hij vondt het onzin? :P
                • tijgertje Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 18.06.07, 12:26
                  Pola, mowia, ze pierwsze wrazenie najwazniejsze:-) No to zle nie bedzie:-)
                  • a.polonia Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 18.06.07, 14:26
                    > Pola, mowia, ze pierwsze wrazenie najwazniejsze:-) No to zle nie bedzie:-)

                    ---------no wlasnie z tym pierwszym wrazeniem to do konca nie wiem Tygrysie ;))
                    Bo z jednej strony fajnie, ze mi zrobila ten wymaz, az z drugiej strony dziwna
                    troche ta kobieta, tzn taka wyciszona (doslownie tez, ledwo slyszalam co do
                    mnie mowi) i jakby 'nawiedzona', boje sie takich ludzi :)) No ale nic to,
                    pozyjemy, zobaczymy.
                    • beba3 Re: Moj lekarz domowy przeszedl metamorfoze 20.06.07, 14:59
                      ...az z drugiej strony dziwna
                      > troche ta kobieta, tzn taka wyciszona (doslownie tez, ledwo slyszalam co do
                      > mnie mowi) i jakby 'nawiedzona', boje sie takich ludzi :)) No ale nic to,
                      > pozyjemy, zobaczymy.

                      Moze Japonka? ;-P
                      Nie, to bys chyba napisala, co? ;-)
                      U 'nas' ciche sa w kazdym razie sa Japonki.
                      Tez sie takich troche boje ale to sie udziela i w sumie wplywa kojaco. ;-)
Pełna wersja