jedzenie dla dzieci- różnice

03.07.07, 23:02
Odkryłam właśnie, że są zasadnicze różnice w podejściu do jedzenia, a co za
tym idzie- w produktach i ich 'dopuszczalności' między PL a NL. Nie byłoby
może w tym nic dziwnego, gdyby nie chodziło o tę samą firmę. Patrzcie:

kaszka do picia z bananami/ z herbatnikiem Nestle w PL dozwolona od 10
miesiąca

dziecko.nestle.pl/pages/produkty/etap3/opis_produktu_dopicia_herbatnik.html

ta sama kaszka w NL od 6 miesiąca
www.nestle.nl/nutrition/stap2/2_4-3.html
o co chodzi?
    • tijgertje Re: jedzenie dla dzieci- różnice 03.07.07, 23:48
      O gluten. W Polsce dopiero w styczniu tego roku wymyslili, ze gluten dla dzieci
      mozna dopuscic juz od 6-go miesiaca, ale wiekszosc lekarzy jeszcze o tym nie
      wie, mamy czsekaja z jego podaniem do 10-go mieisaca. Producenci trzymaja sie
      tego, co jest przyjete w danym kraju (nie zauwazylas, ze asortyment sloiczkow
      tez jest inny?). Gdyby Nestle napisalo na tej kaszce juz teraz, ze est od 6-go
      miesiaca, to bylaby pewnie burza ogolna, producenta okrzyknietoby trucicielem i
      zaczeto bojkotowac jego produkty:-))) Czarny, ale chyba realistyczny scenariusz.
      • kasia191273 Re: jedzenie dla dzieci- różnice 04.07.07, 00:55
        dzięki, już kapuję

        nie zauważyłabym wcale różnic, bo nie byłam w PL od kwietnia, a wtedy Nina
        jeszcze nie jadła niczego poza cyckiem, ale przypadkiem się zgadałam na forum o
        ciasteczkach dla niemowląt, że tutaj te same od 6 m., a w Belgii od 10-go. No i
        potem na stronę Nestle w Polsce i widzę, że PyjamaPapje, co ją Nina wrąbała na
        noc, w ojczyźnie od 10 m.

        ale jest różnica w drugą stronę- tutaj mleko nr 1 jest do 6 m., a w PL Bebilon
        2 (= Nutrilon 2) zalecają od 4-go

        i bądź tu, człowieku, mądry...
        • agnieszkaela Re: jedzenie dla dzieci- różnice 04.07.07, 10:33
          Oj, roznic jest sporo-nie tylko pomiedzy holenderskimi i polskimi normami.
          Mozna by rzec-co kraj to obyczaj :-) Porownywalysmy kiedys z przyjaciolka
          tabele zywieniowe z kilku krajow i mozna sie pogubic. Przy pierwszym dziecku to
          duzy stres dla mamy, tez sie wkurzalam ze nie ma jednolitego schematu. Teraz
          juz wiem, ze nie ma co sia az tak tym przejmowac.
          W Holandii wogole pojecie zdrowego zywienia odbiega od polskiego... Cieply,
          najwiekszy posilek wieczorem, tuz przed snem dziecka, duzo chleba w diecie,
          sporo polproduktow-z puszek, sloikow.
          • schinella Re: jedzenie dla dzieci- różnice 04.07.07, 13:07
            ...ze ze sloiczkow to akurat sie nie dziwie bo to co na polkach teoretycznie
            swieze pelne jest chemii. A produkty dla dzieci powinny byc z upraw
            ekologicznych i takie sa w sloiczkach. Jak kupicz jablko w supermarkecie, co to
            jeszcze z Nowj Zelandii przyjechalo, to jest pryskane, chlodzone, woskowane
            etc. W truskawkach, pomidorkach i innych tez same pierwiastki, no chyba ze
            kupisz 'biologisch'. Tak ze akurat sloiczki sa bezpieczniejsze, no i nie ma w
            nich kolorantow i konserwantow, sa konserwowane termicznie - tak jak weki
            babci ;-) Generalnie, szczegolnie tu w Holandii, jedzenie coraz bardziej
            sztuczne. Im ladniej wyglada, tym bardziej podejrzane.
            Ja zaczynam sie rozgladac, bo Jula juz niedlugo skonczy 4 miesiace i trzeba
            zrobic rozeznanie rynku.

            ----------
            www.juliaemma.prv.pl
            • asiekok Re: jedzenie dla dzieci- różnice 04.07.07, 16:04
              Ja malemu sama gotuje. Ma teraz 5 miesiecy. Zaczelam kolo czwartego miesiaca.
              Jak otworzylam sloiczek z banankiem i sprobowalam, to stwierdzilam, ze jakos
              niebardzo to naturalne, bo w ogole inaczej smakowalo niz banan. Marchewka to
              byla taka, ze do tej pory nie moge domyc lyzeczki. Jest pomaranczowa. Ale np
              tuingroenten byly calkiem niezle :)
              • beba3 Re: jedzenie dla dzieci- różnice 05.07.07, 04:35
                Tygrysowi chyba chodzilo ogolnie o diete sloikowo-puszkowa nie tylko dla dzieci
                ale i dla doroslych. Marchewka, groszek i inne warzyka nie swieze a juz
                ugotowane, wystarczy podgrzac. Wygodne ale czy ma to jakies wartosci odzywcze?
                Nie krytykuje za glosno bo sama czesto ratowalam sie takimi produktami.
                Szczerze: ile osob jka chce zjesc fasolke w pomidorach to kupuje suche ziarna,
                namacza je, gotuje i potem jeszcze bawi sie w sparzanie, obieranie ze skorki i
                krojenie pomidorow? ;-)
                Ja nie... Moja mama jak najbardziej. Co prawda zazwyczaj siegala po koncentrat
                a nie swieze pomidory ale jednak.
                Co do zywienia maluchow to mam dobre zdanie zarowno o jedzeniu polskim jak i
                holenderskim. Z Polski sprpwadzlam przy okazji np jagody z jablkiem a bywal i
                tak ze z Holandii wiozlam ze dwa sloiki jedzonka holenderskiego. ;-)
                Nie sprawdzily sie u nas tansze sloiki. Same ziemniaki i nie smaczne. Owocki
                czasmi kupowalam dla odmiany i te byly ok.
                Asia!
                Masz szczescie ze dzicko Twoje zalapalo smaki Twojej kuchni. Moje dzici byly
                oporne na takie eksperymenty. 'Sloiki' im smakowaly chociaz typowe tez bylo ze
                ulubione danie nagle stawalo sie be i fuj na bardzo dlugi czas.
                • tijgertje Re: jedzenie dla dzieci- różnice 05.07.07, 11:50
                  Beba, z tymi sloikami to chodzilo mi o roznice w skaldzie dan dla dzieci:-) W
                  Polsce niemal wszystko na bazie marchewki (gerber niemal w komplecie tak samo
                  wyglada, a w smku roznice tez niewielkie). Nawet Nutricia w Polsce robi inne
                  sloiczki niz w Holandii. Tu wczesniej jest szpinak, buraczki, fasola! i ryby. W
                  Polsce przegladalam kiedys zawartosc polki i wszystko inne, sloiczki bardziej
                  na typowej bazie polskich zup: wiecej marchwi, pietruszka. Smaki sie ludziom
                  roznia i producenci do nich dostosowuja oferte. Taka fasola na przyklad to w
                  Polsce nie bardzo by przeszla pewnie, no bo dzieci by kolki mialy:-) A moj mogl
                  jesc na okraglo:-)))
                  • kasia191273 Re: jedzenie dla dzieci- różnice 05.07.07, 13:01
                    ooo, tak- bruine bonen to przysmak Niny. Moja mama na wieść o tym spadła z
                    krzesła. Teściowej w ogóle nie mówię;))))
                    • lenkaaa Re: jedzenie dla dzieci- różnice 05.07.07, 13:45
                      no i polskie słoiczki mają zupki: krupnik, rosołek, pomidorową, w NL zupek w
                      słoiczkach nie widziałam
                      • flucha Re: jedzenie dla dzieci- różnice 05.07.07, 17:55
                        A my jestesmy teraz w Polsce i moje dziecie najbardziej sobie chwali Hippa, z
                        holenderskimi sloiczkami mialam raczej problemy, ale moze dlatego, ze to
                        poczatki. Ale musze przyznac jak wszystkim innym plul tak Hippa lyka.
                        • beba3 Re: jedzenie dla dzieci- różnice 06.07.07, 09:54
                          A to zle Cie Tygrysie zrozumialam! Tzn dobrze bo tak wlasnie myslalam ze Ty
                          myslisz ale tez podciagneleam to pod jedzenie dla doroslych.
                          Nie jestem pewna czy jasno to napisalam. ;-P
                          Brazowa fasolke moje dzieci tez wcinaly przy czym ja raczej czytalam etykietki
                          i wprowadzalam wg polskiego kalendarza. Rozniece byly ok 2, 3 miesiacy a i
                          wiecej czasmi.
Pełna wersja