moja przygoda z hol. sluzba zdrowia

04.07.07, 16:01
Tego co czytalam o lekarzach w Hol. nie bralam calkowicie do serca, ale
ostatnio miala spotkanie 1-go stopnia. Dziecko mialo 3 dzien wysoka
goraczke. 3 dnia dostalo nawet 39 z kawalkiem, bylo po max. dawce
paracetamolu a przed nami byla jeszcze dluga noc... Wiec pojechalismy do
lekarza, ktory nas uzdrowil :-). Pani, ktora przyjmowala zgloszenie
stwierdzila, ze dziecko nie wyglada na chore, ale jesli mamy potrzebe rozmowy
z lekarzem to oczywiscie nie ma problemu. Mielismy... Lekarz zerknal na
dziecie, sprawdzil uszy, wyrostek, gardziolko i stwierdzil, ze nie widzi
potrzeby, zeby dziecku cos przepisac! i kazal isc do domowego za 2 dni jesli
to bedzie sie utrzymywalo. I w zasadzie nie ma potrzeby dawac paracetamolu bo
to nie ma znaczenia.Zapienilo mnie to konkretnie, wiec zapytalam przy jakiej
goraczce mamy sie niepokoic. A on mi na to, ze zaczynamy sie martwic od 41,7.
Pozostawiam to bez dalszego komentarza. Dodam tylko, ze dzis wszystko jest
ok. Pozdrowienia dla pana doktora :-[
    • tijgertje Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 04.07.07, 16:15
      Kochana, niedokladnie forum czytalas:-))) 39stopni to jeszcze nie taka
      strasznie wysoka goraczka. Pisalam juz o tym kilka razy chyba, ze 3 dni
      wysokiej goraczki to norma przy infekcji wirusowej i jezeli temperatura nie
      przekroczy 41,5 albo nie utrzymuje sie dluzej niz 3 dni, to w wiekszosci
      przypadkow nawet cie do lakarza nie przyjma. Mojego mlodego nie przyjeli kiedys
      w nocy z ostrym zapaleniem ucha nawet. Zaczelo sie z ucha lac, wiec mi
      powiedziano, ze teraz to dziecko zacznie zdrowiec. Rzeczywiscie. To, ze lekarz
      na wysoka gorzaczke nic nie przepisal, to w sumie norma. Paracetamol obniza o
      jakie 0,5 stopnia, temperature trzeba zbijac dmowymi sposobami. Gdybys dostala
      cos mocnego na zbicie goraczki, to moglaby sie rozwinac infekcja wrtorna i
      wtedy nawet bys o tym nie wiedziala. Antybiotyk przy wirusach nie dziala. Znam
      znacznie "lepsze"przygody z lekarzami. Kiedys moze jeszcze ksiazke napisze:-)))
      • go.ga Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 04.07.07, 16:20
        >Znam
        > znacznie "lepsze"przygody z lekarzami. Kiedys moze jeszcze ksiazke napisze:-
        )))

        Jak bedziesz pisac ta ksiazke, to skontaktuj sie ze mna. Podsune Ci pare
        epizodow, dla rownowagi zarowno z holenderska jak i z polska sluzba zdrowia ;-)
        • ada9611 Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 04.07.07, 16:49
          Moge sie doloczyc,pare przygod by sie znlazlo...(DO KSIAZKI)
          • azza4 Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 04.07.07, 18:11
            I ja bardzo chetnie dolacze;).A jaki tytul bedzie miala ksiazka?Jesli moge cos
            podsunac to proponuje "Paracetamol".A ja po swoich
            doswiadczeniach,doswiadczeniach bliskich i po lekturze forum w przypadku np
            mojego dziecka nawet nie bede sie babrac z domowym.Wale prosto do
            szpitala.Oczywiscie w przypadku wysokiej temperatury itp.rzeczy.Nie z wysypka:)
            • tijgertje Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 04.07.07, 20:11
              azza4 napisała:
              A ja po swoich
              > doswiadczeniach,doswiadczeniach bliskich i po lekturze forum w przypadku np
              > mojego dziecka nawet nie bede sie babrac z domowym.Wale prosto do
              > szpitala.Oczywiscie w przypadku wysokiej temperatury itp.rzeczy.Nie z
              wysypka:)

              Azza, jezeli sytuacja nie bedzie zagrozeniem zycia, to moga cie na dyzurze w
              szpitalu nie przyjac! Odesla cie do domowego, albo do huisartsenpost, tam
              lekarz dopiero decyduje, czy mozesz jechac do szpitala.

              Dzieki za propozycje:-))) O Polskiej sluzbie zdrowia tez jest co pisac:-/ Moze
              nawet wiecej... Z wlasnego doswiadczenia: przez olewanie lekarzy z byle jakiego
              zapalenia krtani zrobilo sie duze chorobsko, zamiast zdawac egzaminy, to cala
              sesje przelezalam plackiem w towarzystwie zastrzykow. A efekt byl taki, ze
              przez kolejne pol roku mialam zakaz spiewania (na studiach, gdzie spiewalismy i
              po 6 godzin dziennie!), wloklo sie za mna wszystko i skonczylo sie powtarzaniem
              roku. No, ale za to uswiadomilam niektorym, ze sa luki w regulaminach i po
              powtarzanym roku upomnialam sie o stypendium naukowe:-) Nikomu nie przyszlo do
              glowy, ze jak ktos powtarza rok, z obu lat sie srednia policzy, to moze wyjsc
              powyzej 4,0 :-))) Skonczylo sie u rektora, ale wygralam i taaaaka bogata wtedy
              bylam:-))))
    • magdulek2006 Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 05.07.07, 09:04
      teraz juz wszystko wiem, jestescie bez serca, zero wspolczucia :-). Pozdrawiam
      wszystkich i zycze zdrowia !!!!
      • ada9611 Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 05.07.07, 13:22
        Przepraszam?Aco cie ugryzlo teraz?
        • magdulek2006 Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 05.07.07, 14:57
          gdyby mnie cos ugryzlo to na 100 procent bym Cie pozdrawiala i zyczyla
          zdrowia !! zyczenia byly szczere....
      • tijgertje Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 05.07.07, 13:44
        magdulek2006 napisała:

        > teraz juz wszystko wiem, jestescie bez serca, zero wspolczucia :-).
        Pozdrawiam
        > wszystkich i zycze zdrowia !!!!

        Tak, masz absolutna racje. Po tuejszych perypetiach ze sluzba zdrowia, to
        wlasciwie nawet kardiolog nie jest potrzebny, domowi czlowiekowi serce zlamia,
        wyrwa i udusza paracetamolem:-)))
        • lenkaaa Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 05.07.07, 13:48
          tijgertje napisała:

          > magdulek2006 napisała:
          >
          > > teraz juz wszystko wiem, jestescie bez serca, zero wspolczucia :-).
          > Pozdrawiam
          > > wszystkich i zycze zdrowia !!!!
          >
          > Tak, masz absolutna racje. Po tuejszych perypetiach ze sluzba zdrowia, to
          > wlasciwie nawet kardiolog nie jest potrzebny, domowi czlowiekowi serce
          zlamia,
          > wyrwa i udusza paracetamolem:-)))

          *********
          LOL !!! :D
          • ada9611 Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 05.07.07, 16:49
            A fabryki nie nadazaja za wyrabianiem paractamolu,bo
            to ,,najcudowniejsze ,,lekarstwo w holandi..masz racje ..
            • go.ga Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 05.07.07, 17:43
              ada9611 napisała:

              > A fabryki nie nadazaja za wyrabianiem paractamolu,bo
              > to ,,najcudowniejsze ,,lekarstwo w holandi..masz racje ..

              Bo Belgowie wykupuja paracetamol, widzialam w telewizji ;-) Podobnoe tutaj jest
              o wiele tanszy niz w Belgii, wiec przyjezdzaja i kupuja po kilka opakowan.
              • beba3 Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 06.07.07, 10:00
                Acha! I wszystko jasne! Belgowie tez sobie zapodaja przy kazdej chorobie!
                Traktuja jak lekarstwo na kazda dolegliwosc!
                Belgowie z Holendrami jednymi chodza sciezkami! :-P
                A tak na powaznie to zagadka: wybierz jedno lekarstwo bez ktorego nie poradzisz
                sobie sama.
                No? Co to bedzie?
                • a.polonia Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 06.07.07, 10:14
                  Aerius.
                  Bo siem okazalo, ze, o ironio losu! mam alergie na koty. Fakt, minimalna, ale
                  jest. Czasem sie nasila i wtedy bez niebieskiej tabletki ani rusz.
                  • go.ga Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 06.07.07, 10:40
                    > Czasem sie nasila i wtedy bez niebieskiej tabletki ani rusz.

                    Nie jestes sama, wielu facetow bez niebieskiej tabletki ani rusz ;-)
                  • tijgertje Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 06.07.07, 12:44
                    Pola, wspolczuje. Ja przez rok sidzialam u chlopa w weekendy, potem sie
                    przeprowadzilam, miesiac pozniej zaczal sie cyrk. Tez mial 2 koty, ale u mnie
                    to byla istna tragedia, koty najpierw przeprowadzilam do garazu, a potem je
                    oddalismy, jak sie przeprowadzalismy. Chlop mi chyba nigdy nie wybaczy, ale jak
                    ja na oczy nie widzialam a smarkalam jeszcze dalej, a w nocy sasiadow kichaniem
                    budzilam, to niestety trzeba bylo:-( Sa rozne szkoly, jedzni twierdza, zeby sie
                    kotow natychmiast pozbyc, inni coraz czesciej zalecaja, zeby jednak tego nie
                    robic i pozwolic na "reakcje kontrolowana", jak siedzisz wsrod alergenow to
                    reakcja wystepuje caly czas, ale mniejsza, niz gdy po jakims czasie sie z nimi
                    znowu zetkniesz. Wiec skoro aerius dziala, to koty nie maja sie o co martwic:-)
                    U mojego mlodego aerius akurat nie dziala, na szczescie fenistil okazal sie
                    trafiony.
                    • go.ga Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 06.07.07, 13:00
                      Witaj w klubie Tygrys, ja od progu wyczuwam, czy w danym domu sa koty. Aerius
                      pomaga mi tylko na pylki, na koty nie dziala. Ale nie mamy w domu kota, a
                      znajomi kociarze sa wyrozumiali i "przygotowuja" dom przed moimi odwiedzinami
                      (odkurzanie dzien przed, kot wylatuje z pomieszczenia na czas wizyty), kilka
                      godzin da sie wytrzymac (w zaleznosci od kota, nie wszystkie uczulaja w tym
                      samym stopniu).
                    • a.polonia Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 06.07.07, 14:45
                      Tygrys, w skali od 0-6 mam tylko 1, wiec da sie wytrzymac.
                      A taka szkola co to radzi, zeby kotow pozbyc sie natychmiast, to do dooopy
                      szkola :) Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji, szczerze mowiac.
                      • tijgertje Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 06.07.07, 18:54
                        a.polonia napisała:

                        A taka szkola co to radzi, zeby kotow pozbyc sie natychmiast, to do dooopy
                        > szkola :) Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji, szczerze mowiac.

                        Jakbys w skali 1-6 miala 5-6 to bys inaczej spiewala:-)))
                        • a.polonia Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 06.07.07, 19:33
                          Nie sadze tygrysie :)
                          Mialam takie ataki alergii, ze ledwo zylam, teraz na szczescie minely, ale i
                          tak wtedy ostatnia rzecza, o ktorej bym pomyslala, bylo oddanie kotow.
                          • beba3 Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 08.07.07, 16:46
                            Ja miewam ale nie czesto alergie na dzieci swoje ale tez w skali 1-6 to
                            najwyzej 1. Nooo 2...;-P
                            Dzisiaj mam alergie na meza i to az 3 ale tez go nie oddam. ;-P
                            I to prawda z ta reakcja kontrolowana. Kiedys za to samo mialby 4 a
                            dzisiaj 'tylko' 3. I nawet leczyc tego nie musze, samo mija... ;-)
                            A pomijajac wszelkie leki 'stale' bez ktorych niektorzy by nie przezyli to
                            paracetamol jest jednak magiczny. ;-D
                            Zarty zartami ale to jest jednak cos bez czego nigdy nie wyjade z domu gdzies
                            dalej. Co wiecej, najczesciej trzymam go tez w torebce obok plastrow na kolana
                            dzieci. Przydaja sie obie rzeczy. ;-)
    • anja0123 Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 13.07.07, 11:07
      ale magdulek, tak naprawde to ten lekarz mial przeciez racje? - samo przeszlo.
      wiec troche nie rozumiem, o co ten szum. Nie wiem czy wiecie, ze istnieje
      oficjalna polityka lekarzy domowych polegajaca na 'przeczekiwaniu' przez dwa
      tygodnie. To znaczy przychodzisz z bolem gdzies tam, i lekarz kaze ci potwornie
      przyjsc za dwa tygodnie, jak nie przejdzie. I to sie absolutnie sprawdza - 90%
      dolegliwosci przechodzi 'sama z siebie', bez zadnej lekarskiej interwencji.
      Ja akurat moze naleze do wyjatkow na forum, ale o hol. sluzbie zdrowia mam
      zdanie bardzo dobre (a doswiadzcenie tez spore). Specjalisci w szpitalach sa
      super, a co do domowego to owszem, musielismy sie 'dotrzec', ale teraz jest ok.
      Z Victorem na poczatku latalam do niego czesto, jako przewrazliwiona i
      niedoswiadczona mloda matka, i chociaz za kazdym razem wizyta w sumie byla
      niepotrzebna, to nigdy nie uslyszalam 'no i po co pani przyszla'. To samo z
      huisartsenpost.
      I wiecie co? To podejscie z paracetamolem sie u mnie sprawdza. Moja mama bierze
      przy najmniejszym katarze - jak prawie kazdy w Polsce - baterie lekow. Ja przy
      grypie czy przeziebieniu nie biore nic. No dobra, czasem paracetamol ;)
      • beba3 Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 13.07.07, 15:00
        No wlasnie Anja, Ty latalas jak przewrazliwiona matak i inne panie, swiezutko
        upieczone mamy tez beda latac. Ja sie nie dziwie bo tez latalam. ;-)
        Teraz paracetamol i sama wiem najlepiej kiedy do lekarza z dzieckiem mam pojsc.
        Tylko wiesz co, jak bylo tak nie fajnie z moim maluchem i wiedzilam ze w Polsce
        dostalabym antybiotyk a w Holandii tylko to przeczekanie i paracetamol do
        tylka, to zachwycona nie bylam!
        Jak dzicko mialo 'tylko' brzydki rwacy kaszel i wysoka temperature to tez szlam
        do lekarza po to aby ja osluchal. Jak slyszlam ze 'czysto' to smaa chetnie od
        razu zakonczylabym wizyte. Naprawde za duzo razy moje malce mialy zapalenia
        oskrzeli czy pluc i nie chialabym aby takie choroby byly lekcewazone.
        A zatkanym noskiem to i w Polsce patrza na Ciebie dziwnie. ;-)
        Zreszta jak posiedzisz z dzieckiem w poczekalni to potem bedzie bardziej
        chore. ;-P
        • anitax Re: moja przygoda z hol. sluzba zdrowia 15.07.07, 21:36
          Anja, lekarz moze i mial racje, ze nie podal od razu lekow, ale fakt, ze 90%
          chorob sama ustepuje jeszcze nie znaczy, ze wszystkie trzeba zignorowac, bo dla
          tych 10% nie warto sie bawic w diagnozy. A takie jest moze wrazenie dotyczace
          tutejszej sluzby zdrowia. Dopiero jak samo nie przejdzie, to zobaczymy co
          dolega. Czasem moze byc za pozno. Moja corka przez takie lekcewazace podejscie
          lekarzy (raz byla osluchiwana w foteliku samochodowym!!!!, lekarz nie widzial
          potrzeby wyjecia) przechodzila dwukrotnie ciezkie zapalenie oskrzeli, ktorego
          moznaby uniknac gdyby ja wczesniej odpowiednio zdiagnozowano.

          Nie wiem w jakim wieku jest dziecko Magdulka, ale lekcewazenie goraczki ponad
          39 stopni u niemowlaka to dla mnie totalny brak odpowiedzialnosci. Paracetamol
          wysokiej goraczki nie zbije, czasem trzeba podac Nurofen. Tutejsi strasznie sie
          go boja, a ja sie bardziej boje, ze maluch moze dostac drgawek i skonczyc
          niedotlenieniem mozgu.

          Ciesze sie, ze sa tu osoby zadowolone z opieki lekarskiej. Ja tylko moge
          zaoferowac Tijgertje pomoc w redagowaniu ksiazki. Tytul Paracetamol uwazam za
          bardzo dobry!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja